[sekundę...] 


REKLAMA
Zielona zapiekanka
ax [2009-05-10]
Może zdarzyć się tak, że kiedy budzimy się rano, za oknem wieje wiatr, pada deszcz i jest ponuro.
Może zdarzyć się tak, że robi nam się z tego powodu smętnie, apatycznie i smutno...
Może zdarzyć się również i tak, że mimo wszystko czujemy jakąś niewytłumaczalną, mglistą potrzebę zrobienia czegoś twórczego, ale pomimo tej potrzeby, jedyne na co nas stać, to snuć się i wzdychać...

Przychodzi jednak taki moment, kiedy uświadamiamy sobie, że trzeba przygotować obiad.
Trzeba by iść do sklepu.
Wyglądamy przez okno...wichura. Deszcz pada z boku lewego, prawego, z przodu, z tyłu...ze zdziwieniem stwierdzamy, że jakimś cudem nawet od dołu w górę!
No przecież nie wyjdziemy w taką pogodę z domu!
Otwieramy zatem lodówkę i patrzymy...

I cóż my w tej lodówce widzimy...
Widzimy trzy cukinie, które kilka dni temu zapomnieliśmy upiec na grillu podczas towarzyskiego spotkania.
Widzimy żółty ser...całkiem spory kawałek.
Widzimy też ser brie, któremu niedługo skończy się termin przydatności do spożycia i śmietanę, której termin jeszcze się nie kończy.

Otwieramy zamrażarkę, a tam paczka zapomnianego szpinaku uśmiecha się do nas przymilnie, więc i my uśmiechamy się do niego i wyjmujemy, czując coraz większy dreszczyk emocji.
Hm...bo co my z tych wszystkich składników przyrządzimy, a już wiemy, że na pewno coś.

Już prawie w amoku zaglądamy gdzie się da; makaron, czosnek, suszona bazylia, przyprawa „warzywko”, oliwa z oliwek, nie schowana jak należy forma do pieczenia, która nam nieustannie przeszkadza i spada.
Forma?
Foremka??!!
I właśnie w tym momencie, w momencie wygłaszania niebywałych bluzgów podczas podnoszenia z podłogi formy do pieczenia doznajemy olśnienia.

Stworzymy zapiekankę!

Dużą zapiekankę, żeby następnego dna nie trzeba było nic gotować.

Wstawiamy wodę na makaron.
Na patelnię z odrobiną oleju wyjmujemy z paczki szpinak. Kiedy szpinak przestanie już być kawałkiem zamrożonej, zielonej bryły, dolewamy odrobinę mleka, dosypujemy pieprz i „warzywko”, albo coś w tym stylu, wciskamy dużo czosnku, albo wsypujemy czosnek suszony, mieszamy, wąchamy, smakujemy, (smak ma być intensywny, bo potem zmieszamy to wszystko z makaronem), dokładamy pokrojony serek brie, albo inny pleśniowy, dolewamy kubek śmietany, dosypujemy utarty żółty ser, mieszamy, a kiedy sery się rozpuszczą i powstanie gładka masa, zdejmujemy z kuchenki.

Na drugiej patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, układamy na niej około dwucentymetrowej grubości plastry cukinii i lekko obsmażamy z dwóch stron.
Zdejmujemy na talerz i układamy następną porcje do obsmażenia, bo wszystkie plasterki nam się na raz na patelni nie zmieszczą.

W tym czasie zauważamy, że woda nam się już zagotowała, więc wrzucamy dwie paczki świderków, lub innego makaronu i gotujemy krótko.
Odcedzamy i wysypujemy do formy lekko natłuszczonej olejem.
Na makaron wylewamy masę szpinakową i mieszamy aż do uzyskania mniej więcej równomiernej zieloności.
Na wierzchu układamy podsmażoną cukinię, posypujemy suszoną bazylią, niewielką ilością żółtego sera i robimy zdjęcie, bo mamy przeczucie, że zapiekanka będzie przepyszna i napiszemy o niej artykuł (oczywiście robienie zdjęć nie jest obowiązkowe).

Włączamy piekarnik na około 180 stopni, kiedy się trochę nagrzeje ładujemy do niego zapiekankę, chwilę zapiekamy, tak, żeby ser się roztopił i gotowe.



Stwierdzamy, że fajnie byłoby do tej zapiekanki wyłożonej już na talerze dodać element czerwony. Niestety, nie mamy w domu pomidorów, które można by pokroić na cząstki i przybrać liśćmi świeżej bazylii, ale nie przejmujemy się tym, bo nam się właśnie przypomina, że po spotkaniu towarzyskim (po tym samym, z którego zostały nam zapomniane cukinie), zostało nam pół butelki czerwonego, półwytrawnego wina, które jak się okazuje doskonale komponuje się z naszą zapiekanką.

A kiedy już się najemy i napijemy, nawet deszcz walący o szyby staje się naszym sprzymierzeńcem, który tylko uwydatnia poczucie domowej przytulności, bezpieczeństwa i spokoju, kiedy już wreszcie możemy się zakopać pod ulubionym kocykiem z książką w ręku.

Składniki:
2 paczki makaronu np. świderki
1 paczka mrożonego szpinaku
1 opakowanie śmietany
1 paczka sera pleśniowego
odrobina mleka
około ¼ kg żółtego sera (może być więcej)
3 niewielkie cukinie
czosnek (ilość w zależności od upodobań)
i przyprawy: „warzywko”, sól, pieprz, suszona bazylia.
I oczywiście olej i oliwa z oliwek.


I kiedy po kilku dniach, w niedzielne przedpołudnie, które również jest deszczowe, siedząc w piżamie i grubych, kolorowych skarpetach, piszemy kulinarny artykuł... sprawia nam to ogromną przyjemność.
I myślimy o następnej zapiekance, na dziś.
I również podczas jej przygotowywania mamy zamiar robić fotograficzną dokumentację, bo a nóż też okaże się godna uwiecznienia....
strona: 1 2 3 4
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
ax [17.05.09/22:37]

...

o...matylda...cieszę się bardzo:))

marianno...ja też:)

yamcia...zapiekankę met też robiłam jakiś czas temu...super jest:))

tru...to fakt, deszcz nieraz przydatnym jest:))
Matylda [17.05.09/21:30]

---

Axiu, ja Ci powiem, że ostatnio zastanawiałam jaką zapiekankę wykombinować i Twój przepis spadł mi z nieba :)
Nie dość, że bardzo lubię zapiekanki to uwielbiam szpinak, dosłownie w każdej postaci!
Tak więc zrobiłam i wyszło przepyszne!!! :)))) Dziękuję :)
Marianna [14.05.09/14:45]

Lubię

takie jedzenie, bardzo :-)))
yamot [12.05.09/14:53]

a ja se

wczoraj trzasnelam tez zapiekanke zielona :)
ze szpinakiem wedle przepisu Meci :D
Truskawka [12.05.09/13:07]

nie no

cudo :)) wyglada wiec na to, ze deszcz moze sie na cos przydac :) uwielbiam szpinak, cukinie i makaron wiec na pewno sprobuje :)) mniam
ax [11.05.09/12:05]

...

gali...ja też...a kiedyś mi się tak nie odkładały;)))
gali [11.05.09/11:57]

wiecie co,

w dupie mam te kalorie
ax [11.05.09/08:33]

...

mała...no, podejrzewam, że kalorii to miało w cholerę niestety;)

michaelo...wiesz, szpinak w tym nie ma takiego "szpinakowego" smaku...
i mówię ci, fajnie się z tym czerwone, półwytrawne wino komponuje...
Poza tym dla mnie, jak coś jest zielone, to na pewno pyszne...
mnie kolory smakują:))
Bardzo lubię na przykład zielone...może być z czerwonym.
Samo czerwone też jest fajne...ale musi to być odpowiednia czerwieć, raczej taka głęboka.
Żółte z zielonym już nieco mniej.
niczego różowego nie jadam nigdy, różowy jest dla mnie niezjadliwym kolorem.
Ale fioletowe na przykład uwielbiam.
ta...;))
Michaela [11.05.09/07:19]

Szpinak...obawiam się, że u mnie to nie przejdzie:(

Ale na jakąś dorosłą kolację to czemu nie? Dobrze, że kawę wypilam, to mnie nie ssie teraz z głodu:)))
takamała [10.05.09/23:54]

mniam

nabrałam apetytu na szpinak... lubię taki z serem pleśniowym i w ogóle... tylko to jak z tą galki chałką... w biodrach zostaje:)
Ale przepis zapamiętam, smakowity:)
ax [10.05.09/22:26]

...

tulia...mnie często zapiekanki służą do robienia porządków w lodówce też;)
tak...bez sera chyba nie da rady...
Tulia [10.05.09/21:54]

no własnie, musze wrócić

do zapiekanek, bo to smaczne jedzonko i ostatnio stosuję łazanki zamiast ulubionych świderków, więc można by to pożenić, tylko musze serów kupić, bo bez sera zapiekanki do niczego :))
ax [10.05.09/16:20]

....

hehehe...no nie...łódzki catering na zesłaniu...no nie mogę:)))

piaget...zdecydowanie zdominują, właściwe to po szpinaku głównie zieloność zostaje :)
gali [10.05.09/16:05]

tak po prawdzie to

ten catering jest łódzki, tylko na zesłaniu :D
piaget [10.05.09/16:02]

yyyy

dobrze, żem ju po obiedzie ;P
bardzo smacznie to wygląda i myślę, że choć nie lubię szpinaku - z tymi pleśniakami to się uda, zdominują smak, co nie? :))
met [10.05.09/15:56]

nie ma to

jak miec catering na wybrzeżu heheheh
gali [10.05.09/15:50]

kurcze, Ax,

to je myśl, tylko aby się smaki nie pogryzły
ax [10.05.09/15:46]

...

met...ja też mam jeszcze jakieś pudełka po butach, także ten...jakby co;))
Bo właśnie pędzę wyjąć z piekarnika efekt mojej dzisiejszej weny i cyknąć fotkę kulminacyjną...więc jakby się okazała pyszna, odkroję ci kawałek i wyślę...albo może nawet z galkową chałką zgrupujemy w jednaj paczce:))

spoko...z nami nie zginiesz;))
met [10.05.09/15:24]

ax

bo mnie tak ścisło w żołądku, jak przeczytałam, że pomyślałam se, a niech nie tylko ja się pomeczę hehe

bo of kors robić mi się nie chce:D gali już namówiłam, żeby mi w pudełku chałkę wysłała :D
ax [10.05.09/14:57]

...

Łomatkojedyna!
to moje już jest na głównej??!! :))
bo właśnie smażą mi się pieczarki, do dzisiejszej zapiekani (tak mnie jakoś ostatnio na zapiekanki naszło;)), więc wpadłam na chwilkę do kompa, żeby jeszcze popatrzeć, czy czegoś nie trzeba w tym artykule poprawić...a on już opublikowany jest. No szok:))
Martolino...bo fajnie jest tak kombinować z jedzeniem czasem, nie jest tak nudno i rzeczywiście, jest to wspaniały sposób na robienie porządków w lodówce:))
a tobie to chyba raczej czasu brak, niż talentu...a raczej nawet na pewno...:)
martolina [10.05.09/14:32]

piekny przepis - to sie nazywa polaczenie talentow:

pisarskiego i kulinarnego :)

tez uwielbiam takie eksperymentowanie w kuchni pt. "co by tu zrobic?" :) i jak lowodka na tym zyskuje - wolne meijsce na nowe zakupy :)

z tym zrobieniem zdjecia, bo masz czuja, ze bedzie smaczne i sie o tym napisze, to niezle... ja mam kilka takich zdjec z przeczucia, ale ze mi innego talentu brakuje, a juz na pewno checi i czasu, to ich tak fajnie nie opisalam.

Brawo.

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!



Cafenews