Czy sztuka to tylko wielkie jak balon nazwiska, sale muzealne, wernisaże, aukcje, duże pieniądze? Może prawdziwie wartościowe dzieła to te okupione biedą, chorobą (fizyczną lub umysłową), brakiem akceptacji społeczeństwa, życiem w czterech nędznych ścianach a la van Gogh? Cóż, niestety nie mogę wykazać się oryginalnością poglądów lub zdecydowanym sądem w tej kwestii i po raz kolejny muszę powtórzyć oklepany frazes -SZTUKA, TO RZECZ ABSOLUTNIE WZGLĘDNA. Pytanie, jakie zakiełkowało w mojej małej głowie dotyczy, rzecz jasna, sporu na temat tego,
co zasługuje na miano sztuki, a co nie. Problem jednak jest bardziej konkretny. Czy wymiar artystyczny i zadatki na małe dzieła sztuki mogą mieć ….
talerze, dzbanki, garnuszki? Sztuka nowoczesna z każdym dniem wystawia na próbę naszą estetyczną wrażliwość, przez co
często musimy obniżać poprzeczkę postawioną artystom, wykazać się tolerancją i spróbować, wysilając wszystkie fałdy naszego mózgu, zrozumieć ideę, która przyświecała twórcy. Co mam na myśli? Jeśli ktoś miał okazję odwiedzić londyńską Tate Modern Gallery, chyba podąża za moim tokiem myślowym. Piłka do kosza, butelka coca-coli, przedarty kawałek płótna… Cóż mogę rzec…o gustach się nie dyskutuje. Chociażby dadaizm - przecież to totalna anty-sztuka. Zresztą sami dadaiści tak określali swoje twórcze działania. Absolutny bunt w stosunku do tradycji, rygorów, zupełna swoboda wyobraźni, szokowanie, zaskakiwanie, tworzenie sztuki z „niczego”. Marcel Duchamp, jeden z czołowych przedstawicieli tego kierunku (jego pierwszym „dziełem sztuki” było koło rowerowe), wprowadził nawet specjalne pojęcie określające dzieło sztuki stworzone z przedmiotów codziennego użytku - to tak zwany „ready-made”. Jaka idee przyświecała jego działaniom? Twierdził, że:
Wybrany przedmiot, np. szufelka do węgla, opuszczał martwy świat rzeczy niedostrzeżonych, przenosząc się do »żywego« świata dzieł sztuki godnych uwagi szczególnej. Wszystko było kwestią spojrzenia.
Święte słowa - wszystko jest kwestią spojrzenia. Jeśli ktoś ma więc dobry wzrok, dostrzeże artystyczną wartość nawet w …pisuarze (wystawiony przez Duchampa w 1917 roku pisuar nazwany fontanną znają chyba wszyscy, chociażby z lekcji plastyki w podstawówce).
Chyba zboczyłam trochę z tematu. Wybaczcie. Przedmioty, które chciałam przedstawić, absolutnie nie mają nic wspólnego z dadaizmem i tak kontrowersyjnym skrzydłem sztuki. Poza malutkim drobiazgiem - są to również przedmioty codziennego użytku, w odbiorze społecznym podniesione jednak nieco wyżej niż zwykłe „gary”. Rozważania na temat dadaizmu po raz kolejny miały tylko uzmysłowić, że sztuka to totalne szaleństwo, dobrowolność, worek świętego Mikołaja, w którym znaleźć można WSZYSTKO, a jej główną zaletą jest to, że pobudza do dyskusji.

Przejdźmy już do rzeczy.
Venelin Petrov i Temenuga Dobrinova pochodzą z Bułgarii i na co dzień zajmują się garncarstwem. Nie jest to łatwy dział twórczej działalności. Wymaga cierpliwości, wyobraźni, praktyki i, jak każda pasja, uczucia. To właśnie dzięki niemu udało im się połączyć zajęcie, dawniej czysto rzemieślnicze i użyteczne, z wyobraźnią i plastycznymi pomysłami. Dzięki temu stworzyli coś naprawdę ciekawego. Zapewne teraz w umysłach niektórych czytelników rodzi się z prędkością światła bunt przeciw temu, co tu wypisuję. „Jak można garnki porównywać z dadaizmem???” Spokojnie, chodzi mi tylko o jedno - wszystko może nas zachwycić. Powtarzam to już do znudzenia.

Osobiście jestem osobą, która uwielbia oryginalne wnętrza z tak zwaną duszą, w których każdy przedmiot pochodzi z innej bajki, wprowadzając za to niepowtarzalny klimat. Gdy oglądałam rękodzieło tych bułgarskich twórców, szczerze zapragnęłam być właścicielką na przykład zastawy do kawy lub wina. Mmmmmm…
jak cudnie musi smakować mała czarna w takiej ręcznie wykonanej, prześlicznie ozdobionej filiżance. Myślę, że dla tych, którzy lubią z najprostszych czynności, jakimi jest także jedzenie i picie, tworzyć swe osobiste, drobne rytuały, takie naczynia będą miały większą wartość, niż czysto użyteczna.
Jest tylko jeden problem: Jeść czy nie jeść? Pić czy nie pić? Oto jest pytanie! Wszak naczynia, nawet najpiękniejsze, odporne na zniszczenia nie są.
Wszystkich, których zaciekawiła twórczość bułgarskich rzemieślników, zapraszam na stronę :
http://www.ven-art-tem.com/
Komentarze
Cieszę się,
że są osoby, którym podobają się te zestawy i z obcowania z nimi czerpią ciut więcej niż szybki kawy łyk:) takie przedmioty potrafią z pewnościa umilic kilka prostych chwil w zyciu (o ile ktoś przywiazuje większą wage do tak prozaicznych czynności jak picie kawy lub herbaty)Cudnie :)
Po prostu super! Juz dawno szukalam kogos, kto rowniez stara sie dostrzec (dostrzega!) cos niezwyklego w najbardziej nawet prozaicznej rzeczy. Mam bzika na punkcie sztuki, choc nie do konca zwiazanej z powszechnie rozumianym przez to malarstwem. Mam swoje hobby, co jest sztuka, gdyz wymaga wkladu pracy i czasu ale przede wszystkim wyobrazni :)A kubki czy filizanki, z ktorych moglabym sie napic herbaty czy latte i do tego trzymac w reku male dzielo sztuki, to chwile warte poswiecenia drobnej sumki pieniedzy ;)
oczywiście:)
mozna je kupić miedzy innymi za posrednictwem Galerii Quaggaart.pozdrawiamśliczne te naczynia
można je gdzieś kupić?dla mnie rewelacja
normalnie chciałabym mieć takie naczynia...ale pewnie strasznie drogie są??Dominika
fajnie piszesz o sztuce, podoba mi się:)będzie więcej?
Witam :)
Tego się właśnie obawiałam:) Że pobiegnę za daleko i moje skojarzenia zostaną błędnie odczytane:) nie chodziło mi wcale o to, żeby te filiżanki podciągać pod dadaizm. Rozpisałam się trochę o tym, ponieważ każdy ma inny gust i co innego go zachwyca. Ktoś może powiedzieć, że te filiżanki to tylko filiżanki, inny zauważy tam pierwiastek artyzmu. tak samo jest z działami dadaistów. Dla jednych to sztuka przez wielkie S, dla innych-totalny bezsens. Pozdrawiamwłaśnie
Andy Warhol i jego puszka po zupie pomidorowej albo Coca cola, jako sztuka.To bardziej do mnie przemawia niż jakieś wydumane obiekty dla znawców. cóż komu po sztuce, jeśli mało kto ją rozumie?:)
ja to prosta jestem
mnie się musi coś podobać i nieważne czy to jest masowe, czy niszowe. Aczkowliek prędzej kupiłabym sobie takie kubeczki jak na zdjęciach niż zestaw durleksu:)śliczne te przedmioty
ktore pokazałaś na zdjęciach. Uwielbiam rzeczy, ktore są niepowatarzlane. I sztuka jak dla mnie, może być użytkowa, bo czemu nie? Philip Starck zarobił na tym miliony:)hm....
takie filiżanki to sztuka użytkowa, więc jak sama nazwa wskazuje...używać;)a co do pisuarów i dada... hm...to było coś na prawdę nowego. Dla mnie niezapomniana filiżanka ze skóry z futrem...tej filiżanki raczej nie można zaliczyć do sztuki użytkowej ;)
Skoro już mówimy o sztuce to nasuwa mi się jedna z jej definicji.
U starożytnych Greków sztuką była umiejętnością wytwarzania czegoś według reguł, czyli w moim mniemaniu aktem twórczym rzemieślników, dopiero w nowożytności sztukę oddzielono od rzemiosła i stworzono definicję sztuk pięknych.Dlatego też dla poparcia sensownymi argumentami twórczość bułgarskich rzemieślników podciągnęłabym pod starożytność, a nie dadaizm - anty-sztukę.
Czytając artykuł miałam wrażenie, że próbujesz się bardziej usprawiedliwić, niż podkreślić relatywność sztuki :).