[sekundę...] 


REKLAMA
Zderzenie z rzeczywistością
olhalka [2009-07-28]
to jeden z tych moralizujących i wszystkierozumypozjadawszych artykułów, których nie lubi się czytać. uprzedzam, że treść może być nieobiektywna, może nawet nazbyt osobista, ale powstała ona jako odpowiedź na komentarze i teksty wyczytane przeze mnie na różnych stronach internetowych.

do rzeczy:
zauważyłam ostatnio wysyp ciąż. jak zawsze wiosną człowiek, a zwłaszcza kobieta nagle zaczyna zwracać uwagę na mnogość podwójnych przedstawicielek płci żeńskiej. w takich okresach roku nagle słyszy się płacz dziecka, widzi wózeczki z bąblami w środku, słyszy o planowanym potomstwie.
pod moim artykułem „jak zostałam matką” pojawiło się sporo bardzo pozytywnych komentarzy, ale niektóre z nich mnie zaniepokoiły. skupię się na jednym ich rodzaju: „nastolatki/ młode kobiety o chęci bycia w ciąży”.

Portale społecznościowe krzyczą zdjęciami: ja i mój maluszek, moja księżniczka, mój mały mały mężczyzna. co to za nowa moda: 19 latka z dzieckiem, która pozostaje na utrzymaniu rodziców, rzuciła szkołę, a w drugim albumie swojej galerii ma zdjęcia z nocnego klubu z piwem w ręku?
jeśli komuś się wydaje, że macierzyństwo i rodzicielstwo to taka błaha sprawa, to gdzie w takim razie zmierza nasze najmłodsze pokolenie?

Na broszce mamy użytkowniczkę, która w wieku jest maturalnym. Swego czasu na swoim blogu opisywała szczegóły rozstania ze swoim chłopakiem – rozterki typowo nastoletnie – nikt jej tego nie zabroni. ja jednak nie mogłam tego czytać – zbyt wątła psychicznie na to jestem, ale ! ale clue Proszę Państwa: dziewczę to pod moim artykułem, gdzie opisałam, jak to jest „wpaść” w młodym wieku i mieć wsparcie, napisało, że ono żałuje, że nie zaszła ze swoim eks, o którym elaboraty co najmniej żenujące czytałam na wspomnianym blogu.
Ale to nie wszystko, nie na wnioski jeszcze czas. kolejny przykład:
kiedy po roku życia mojej córki, postanowiłam iść do pracy, zatrudniłam opiekunkę. dziewczyna wówczas miała lat 20. Po miesiącu pracy powiedziała, że chciałaby mieć dziecko. przedyskutowała sprawę ze swoim chłopakiem, który oznajmił, że „jest popierdolona i nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka to odpowiedzialność”. żaliła mi się z tego okrutnie, a ja tylko potakiwałam, bo co jej miałam powiedzieć?
  Wgalerii zdjęć dziewczyny z mojej podstawówki w jednym z portali społecznościowych figurują zdjęcia jej dwuletniej córki. pytam więc, co słychać, i gdzie studiuje. ona mi na to odpowiada, że zrobiła policealną i jest fryzjerką, a mieszka z chłopakiem z rodzicami w mieszkaniu 37m2. Chłopak pracuje jako dostawca pizzy, a w jego galerii co drugie zdjęcie, to „ja z ziomami”.

wnioski:
młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że „jakoś to będzie” nie jest rozwiązaniem optymalnym dla ich dziecka. oni sobie poradzą, ale co z dzieckiem? tu moi mili nie ma miejsca na zaniedbania, brak decyzji. dziecku musimy zapewnić poczucie stabilności, bezpieczeństwa, bo jak inaczej?
jakim będziesz autorytetem dla swojego dziecka, skoro nie masz wykształcenia, żerujesz na czyichś pieniądzach i na co dzień oglądasz seriale?
będąc rodzicem oprócz jedzenia musisz zapewnić swojej pociesze miłość, wyrozumiałość, dobre wzorce. jakim jest wzorcem ojciec osiemnastolatek, który rzucił szkołę połowie liceum? a matka, która chodzi z wózkiem po osiedlowym parku w towarzystwie innej matki popijając piwo z puszki i ćmiąc fajka za fajkiem?
ja rozumiem, że nie każdy ma wsparcie rodziców, psychologa, rodziny, ale kiedy młoda dziewczyna pragnie posiadać dziecko musi najpierw zastanowić się, po co się ma dzieci i co trzeba im dać. a kiedy ciąża jest niespodzianką, całe poprzednie życie nie „należy”, ale trzeba przeorganizować.

Myślicie, że tak się mądrzę, bo jestem pewnie starą babą, która pozjadała wszystkie rozumy?
a tu, proszę – zaskoczka.
Lat mam mało, bo dopiero dobiegam trzeciej siódemki. moja córka ma lat 3.
skąd we mnie więc ta zajadłość? pewnie nie jestem o wiele lepsza od tych panienek, o których mówię. może i nie jestem, ale ja pracuję na swoją pozycję w oczach dziecka, którego jestem matką. nie przerwałam nauki, podjęłam pracę, moje wydatki, to moja sprawa, nie moich rodziców. ojciec dziecka? a tak, 450 zł miesięcznie – po podwyższeniu alimentów.
Doprawdy dziewczęta, jak świat długi i szeroki nie na darmo nasi rodzice mówią nam, że z dziećmi nie należy się spieszyć. Sama ciąża to bajka przy tym, co stanie się później. rodzicielstwo to przyjemność, ale także tyrada. nie wierzycie? odsyłam na blogi matek, które wcale nie przesadzają, kiedy mówią, że czasem myślą, że nie dadzą już rady.

Dano nam wolną wolę i możemy sobie mieć dzieci od niemal 12 roku życia. miejmy, ale zanim „hop”, to polecam rozważenie, czy aby tym razem przepaść nie jest zbyt duża. przepaść pomiędzy siłami, a zamiarami.
inaczej jest opiekować się dzieckiem kilka godzin dziennie, kiedy Ci za to płacą, lub przez dwa dni przypatrywać się matce biorąc od czasu do czasu jej niemowlę na ręce. a inaczej jest 24h/dobę być w pracy. dziecko wymaga naszego zaangażowania i śmiało mogę to porównać do najcięższej pracy umysłowo-fizycznej.
Ja przy swojej córce codziennie jestem pielęgniarką, fryzjerką, kucharką, kierowcą, logistykiem, szewcem, krawcową, księgową, dyrektorem operacyjnym, sprzątaczką, animatorem, psychologiem, stolarzem, ochroniarzem, trenerem i tylko ja wiem, kim jeszcze. a przecież zawodowo zajmuję się obsługą kontraktów, śpiewaniem i stosunkami międzynarodowymi.

Młode Damy, zrozumcie też, że im człowiek ma więcej życiowego doświadczenia, tym więcej ma cierpliwości, dystansu i wiedzy. wszystkie te trzy rzeczy są niezbędne do prawidłowego wychowania dziecka. niektórzy z nas uczą się dopiero przy dziecku, ale gorzej jeśli nie zaszła w nich „ta” zmiana. zmiana, która robi z nas prawdziwych rodziców: otwartych na potrzeby dziecka.
oczywiście, że popełniamy masę błędów, zwłaszcza przy pierwszym dziecku, niezależnie od wieku, ale im więcej wiemy o życiu, tym łatwiej jest nam się przyznać do pomyłki i pracować nad sobą.
strona: 1 2 3
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
yourij_samiec_co_się_potomka_chyba_juz_nie_dorobi [14.08.09/12:55]

brakuje mi tu jednego

zdrowego opierdzielenia sprawców wielu ciąż.. bo z nami, samcami to jest zwykle tak
przeniknie, siknie i zniknie.. a Ty młoda, zrobiona w balona się martw, przewijaj, karm i cholera co jeszcze

btw. bo nie w temacie jestem, jak tam teraz stoi edukacja seksualna i przygotowanie do zycia w rodzinie w naszych szkolach ?
dalej (jesli w ogole) jako pierwsze 45 minut rano albo ostatnia godzina (najlepiej po wuefie) ?
olh [03.08.09/09:12]

ależ

Agotrucicielko,
znów czytanie ze zrozumieniem kuleje.
agatrucicielka [02.08.09/00:33]

Ależ

Mądralo zwracam się do autorki tekstu, pewnie, że takie młode mamy się spotyka często ale nie jest to regułą. Urodziłam najstarsze dziecko mając 19 lat i co? Nie imprezowałam, mam bardzo dobry kontakt z synem już studentem i 18 letnią córką. Mam jeszcze dwoje młodszych dzieci. Zmagałam się z wrodzoną chorobą najstarszego syna, niepełosprwnościmłodszego jest dla mnie ciągle zadaniem. Moim starszym dzieciom dałam swoją młodość i inną niż obecnie cierpliwość. Miały mamę pełną energii i zawsze dyspozycyjną. W między czasie skończyłam szkołę policealną i studia.Wyprowadziłam się z domu rodzinnego, gdy byłam wciąży i żyłam na własny rachunek. Obecnie zmagam się także zrozwodem, gdyż mąz nas opuścił. Za rok czterdziecha :) i nie oddałabym swojego życia za żadne inne. I podpisuję się pod zdaniem, które usłyszałamodkogoś mądrego "Dzieci mają prawo do młodych rodziców" A na marginesie, do 15 roku życia ciąża zawsze jest wynikiem czynu zabronionego i nie jest oczywiste, że nawet jak matka będzie chciała urodzić to dane będzie jej to prawo.
piaget [31.07.09/09:21]

świetny arć

dodać jeszcze trzeba jeden obrazek: chcę mieć dziecko, dziwczynkę, żebym mogła jej zakładać sukieneczki i pleść warkocze...
olh - tak tak, zwierzątko, albo chociż kilogram cukru... :))
w jakimś angielskim programie młodzi ludzie zajmowali się lalkami (lalki potrafiły siusiać i płakać, np. w nocy) wielu z nich po kilku dniach miało serdecznie dość.
prawda jest oczywista - macierzyństwo to piękny dar ale też ciężka mozolna praca, od której nie ma dni wolnych
ole [30.07.09/21:09]

ja to generalnie proponuję

tym młodym dziewczynom, dla których bardzo wczesne macierzyństwo wydaje się być tak atrakcyjne, dorobienia się zwierzątka... co prawda, powinno się zacząć od kwiatka, ale co tam.. niech od razu spróbują z żywym stworzeniem. I może jak sobie uświadomią, że to nie ma wtedy tak hop siup- jadę sobie nad morze na kilka dni, to dowiedzą się, czym jest odpowiedzialność za drugą istotę.
goya [30.07.09/19:54]

cóz

dobrze powiedziałaś, ze macierzyństwo to ciężka praca 24 h na dobę-to nie tylko słodkie obrazki ale też choroby, wymioty, przewijanie, noszenie po nocach... niue wiem,czy w wieku 18 lat bym przetrwała, napewno nie było by mi łatwo z kasą. a takto jako dojrzalsza osoba sama siebie i dziecko utrzymuje, mam na wyjazd nad morze, na hulajnoge i nowe skórzane buty dla siebie i dziecka, na figloraj i kino. nie oznacza to,że jestem lepszą matką-jestem matką która może dziecku więcej zapewnić. może mając naście lat miałabym wiecej siły, ale napewno nie rozumu.
brawo olh, mam takie zdanie jak ty
madmua [30.07.09/14:23]

droga niedojrzala_21

ja chodziłam na religię i to całkiem niedawno i pamiętam, czego uczyli. i tego, że szacunku do drugiego człowieka księża nie uczą też pamiętam i nie musisz swoimi komentarzami o tym przypominać.

bo może to, że olh jest już matką nie czyni jej automatycznie dojrzałą, ale na pewno pozwala jej porównać papierowy wyidealizowany obrazek macierzyństwa z rzeczywistym ciężarem, jaki ze sobą niesie.
może spróbuj przeczytać arcik jeszcze raz - tym razem ze zrozumieniem...

a w ogóle, to ja polecam z całego serca seks lesbijski, nie tylko jest bardzo przyjemny, nie ma możliwości wpadki, ale w dodatku praktycznie nie ma przypadków zarażenia się hiv między partnerkami (minister zdrowia zaleca lesbianizm ;).
tyle że wiesz, droga niedojrzala_21, rozumiem, że jeszcze nie jesteś świadoma, ale może kiedyś będziesz, że wibrator i żywy człowiek to zupełnie inna jakość seksu.

w historię o "przenikaniu wirusa hiv przez mikropory w prezerwatywie" też wierzysz?
madmua [30.07.09/14:23]

droga niedojrzala_21

ja chodziłam na religię i to całkiem niedawno i pamiętam, czego uczyli. i tego, że szacunku do drugiego człowieka księża nie uczą też pamiętam i nie musisz swoimi komentarzami o tym przypominać.

bo może to, że olh jest już matką nie czyni jej automatycznie dojrzałą, ale na pewno pozwala jej porównać papierowy wyidealizowany obrazek macierzyństwa z rzeczywistym ciężarem, jaki ze sobą niesie.
może spróbuj przeczytać arcik jeszcze raz - tym razem ze zrozumieniem...

a w ogóle, to ja polecam z całego serca seks lesbijski, nie tylko jest bardzo przyjemny, nie ma możliwości wpadki, ale w dodatku praktycznie nie ma przypadków zarażenia się hiv między partnerkami (minister zdrowia zaleca lesbianizm ;).
tyle że wiesz, droga niedojrzala_21, rozumiem, że jeszcze nie jesteś świadoma, ale może kiedyś będziesz, że wibrator i żywy człowiek to zupełnie inna jakość seksu.

w historię o "przenikaniu wirusa hiv przez mikropory w prezerwatywie" też wierzysz?
niedojrzala_21 [30.07.09/12:34]

jakbyś chodził

/chodziła na religię to może byłoby jasne czego tam uczą,a czego nie;) ja mam 21 lat,a nie 100;p jestem młodai na pewno nie święta! rozumiem pewne rzeczy, a innych nie;) Wszyscy muszą się troszczyć o to,żeby nastolatek z niechcianą ciążą było mniej. Trzeba przestrzegać młodych ludzi przed tym,że seks nie tylko jest przyjemny,ale wiąże się z odpowiedzialnością.
ax [30.07.09/12:34]

...

otóż to olhalko.
dzieci z obrazków, sytuacje z obrazków, a potem się okazuje, że wcale nie jest tak ładnie. Bo się okazuje, że może nie starczyć sił, że dziecko, to nie uśmiechnięta zabaweczka. I że nie można jej odłożyć na półkę, jak już nam się troszkę mniej zabawa w dom podoba.
czabi [30.07.09/12:14]

niedojrzala_21

a beret nosisz w dni powszednie, czy tylko od święta?

p.s. szkoda, że na religii nie uczą czytania ze zrozumieniem.
niedojrzala_21 [30.07.09/11:37]

olh

tekst przeczytany do końca!:) to co napisałam było z prosto z mojego serca. Krytykujesz nastolatki i ich chęć założenia rodziny, kierujących się modą, a Ty czym się kierowałaś?;> Ja z całą swoją dojrzałością, poczuciem bezpieczeństwa nie jestem gotowa na macierzyństwo,bo to jest ogromny trud i poświęcenie się całkowite.Moja opinia nie była negacją, jestem przeciwko nastoletnim mamom, nie ukrywam tego,ale przede wszystkim jestem pełna podziwu dla nich nie ważne w jakiej są sytuacji materialnej czy życiowej. Macierzyństwo jest piękne ale bardzo ciężkie. Dlatego uważam,że 16,17 lat to stanowczo za wcześnie na posiadanie dziecka, bynajmniej w dzisiejszych czasach i w POlsce. Nie ukrywam,że jestem katoliczką i drażnią mnie niektóre delikatne sfery życia ludzkiego;)
olh [30.07.09/11:23]

niedojrzała_21

mam wrażenie, że nie przeczytałaś tekstu do końca.
i że swój brak doświadczenia i otwartości na to, co mówią inni nadrabiasz, brzydko się wyrażę "pyskówką" i bezpodstawną negacją.
czasami przeczytaj po prostu i zastanów się, czy tak jest, czy nie. a kiedy zabierasz stanowisko na jakiś temat, staraj się to robić nie patrząc przez pryzmat opinii innych osób, ale ze swojego serca.
zblaz [30.07.09/10:52]

dobry tekst

lubię ten Twój zdrowy rozsądek. oraz jaja, jakkolwiek to brzmi :> a komć, o którym mówisz oraz jego autorka wywołały u mnie podobne reakcje, ale po swoim przykładzie wiem, że nie wszyscy dorastają ekspresowo, niektórym trzeba okazać więcej cierpliwości :]
niedojrzala_21 [30.07.09/10:52]

misanderstending

why?;)
olh [30.07.09/10:33]

y...

jakiś misanderstending nam się pojawił.
ale takich reakcji poproszę więcej.
niedojrzala_21 [30.07.09/09:26]

olhalka ..

to,że jesteś matką nie czyni Cię od razu dojrzałej...gdzie podziała się Twoja dojrzałość i planowanie macierzyństwa podczas 'robienia' dzieci [przepraszam za wyrażenie;)] każdy wie,że żaden środek antykoncepcyjny nie jest 100% pewny. Kiedyś na lekcji religii sor zdradził nam sekret o którym każdy zapomina..Powiedział nam,że on ma sposób na antykoncepcję, jest 100% i działa, wie sam po sobie. Cała klasa siedziała zasłuchana z lekkim rumieńcem na twarzy z niecierpliwością kiedy zdradzi nam ten sekret..I powiedział w końcu,że 100% antykoncepcja, to brak seksu.. Bulwersuje mnie fakt 16,17latek z brzuszkami, nie ukrywam tego.Seks dla seksu?? Najbezpieczniejszy byłby z kobietą (w wersji dla kobiet i mężczyzną dla facetów) + wibrator..doznania te same i nie ma obaw;) Są też metody naturalne, niepolecane przez wytwórnie prezerwatyw, środków plemnikobójczych lub tabletek, o których skuteczności możnaby dyskutować. Piszesz,że Twoje wydatki, to Twoja sprawa. To naprawdę świetnie. Ale myślę,że jeżeli w jesteś w młodym wieku, uczysz się i pojawia się dziecko, to rodzice pomagają..obserwuję to w moim bliskim kręgu, ponieważ znam conajmniej 13 młodych małżeństw z takim 'problemem' i wiem,że bliscy nie zostawili ich na pastwę losu. Z tego co wyczytałam, utrzymujesz się sama,bo przed ciążą zaczęłaś zarabiać. A jeżeli młodej osobie w wieku licealnym pojawia się dzidziuś i ta osoba nigdy nie pracowała to nie ma tak dużych możliwości po porodzie, i stąd niby ta ich niedojrzałość? Nie mieli potrzeby pracy w liceum (lub predyspozycji) potem wpadka tak jak u Ciebie, zaskoczenie miłe lub mniej miłe;) i muszą sobie poradzić. Jeżeli rodzice nie pomagaliby im to też musieliby dać radę, nie mieliby innego wyjścia. Ja uważam siebie za dojrzałą osobę...studiuję dziennie na 4roku, pracuję ( w wakacje na 2 etaty, w roku akademickim na 1;) I mam czas na wszystko, na zabawę, na obowiązki, na pomoc rodzicom, na mojego faceta, na nieustający remont mojego mieszkanka. Może ktoś będzie się śmiał,bo to już nie modne,ale w grudniu będą nasze zaręczyny, po studiach ślub,a dziecko dopiero po ślubie:)
Tulia [29.07.09/12:34]

macierzyństwo

i ojcostwo to bardzo trudne zajęcia, niestety dostępne dla każdego, bez żadnej weryfikacji, bez patentów, bez egzaminów, bez predyspozycji, bez chcęci, bez wiedzy, bez intuicji, to i wychodzi to jak wychodzi...
olencja [29.07.09/12:22]

muszę to pokazać mojemu,

bo wreszcie ktoś wyraził, to czego ja nie umiałam ;)
I wiesz, ten komentarz pod tamtym Twoim art. też mnie położył na łopatki.
sykstus [29.07.09/10:27]

coz,

b. madry artykul po prostu
czabi [28.07.09/23:45]

bardzo dobry tekst

podpisuję się obiema rękoma. jesteśmy w podobnym wieku, czytałam Twoje wcześniejsze teksty, ten o "wpadce" też. tak jak ktoś powiedział - chylę czoła.
Daguniek [28.07.09/19:47]

Swoją drogą,

zawsze myślałam, że jesteś ode mnie trochę starsza... i się pomyliłam ;)
Daguniek [28.07.09/19:46]

Przeczytałam.

No, nic nowego nie ma w stwierdzeniu, że trzeba mieć w sobie odpowiedzialność i mądrość jakąś, żeby świadomie dziecko wychować na dobrego, mądrego człowieka.
I tak jak Jerry uważam, że widać Twoje zaangazowanie w sprawę i tekst, no i widać, co chciałaś przekazać i za mało tego, by temat wyczerpać...
Truskawka [28.07.09/12:31]

jerr

no masakra ale niedawno przeczytalam art pani psycholog naszej, ktora bardzo cieszyla sie na ta mode bo nie ma nic lepszego niz macierzynstwo....kiedy wiec uslyszalam moda na macierzynstwo bo gwiazdy hollywood bo polskie gwiazdy itd to mi rece opadly do ziemi.
Prawda jest, ze niektorzy psycholodzy sami potrzebuja leczenia. Najgorsze jest to, ze slyszalam rowniez takie teksty od dziewczyn, ze weszla moda na bycie matka....mozna tylko usiasc i zaplakac. Nawet weszla moda (tutaj a i do Polski dotrze) na robienie sobie zdjec z dziecmi jakie ma Victoria Bekham, Angelina, Nicole Kidman itd. Takie niby robione przez paparazzi na lotnisku, przed wejsciem do hotelu itd. zalamka.
j... [28.07.09/10:47]

tru

"to jest modne i to sie nosi' .... masakra, ale prawdziwa niestety ...
Truskawka [28.07.09/10:41]

bardzo

dojrzaly tekst Olh i chyle czola.
I trudno sie z toba nie zgodzic. Byc moze w tych konkretnych opisanych przez ciebie przypadkach bierze gore wlasnie mlody wiek bo kiedy ma sie tych lat nascie i pierwsze dziescia wydaje nam sie, ze wszystko juz o swiecie wiemy. Starzy przynudzaja sa niedzisiejsi a my i tak wiemy lepiej i swiat do nas nalezy a zycie jest proste jak barszcz :) na reklamach te laski z dziecmi tak fajnie wygladaja no i Brodzik ma dzieci a Angelina ma ich 6 to jest modne i to sie nosi wiec ja tez tak moge :))
Niestety w wiekszosci przypadkow pokora wobec zycia przychodzi z wiekiem.
j... [28.07.09/10:22]

olh

sie znamy to i krotko będzie. mialaś problem w spakowaniu tego co chcialas / co moglaś na ten temat napisac w 3-stronicowym artykule. to widac. masz duzo racji nie tyle w temacie czym jest macierzyństwo ( bo tutaj jak podejrzewam nikt polemizowac z Toba nie bedzie mial zamiaru ) ale w sposobie postrzegania przez ludzi stanu jakim jest bycie rodzicem.

Kwestia wieku jest tutaj jednym z kilku apsektow. Niedojrzałośc, brak jasnych perspektyw, brak podstaw do zapewnienia brzdacowi bezpiecznej przyszlości - są to argumenty jasne i oczywiste, ale .... dla nas , dla ludzi ktorzy juz coś przeżyli, mają to doswiadczenie w postaci kilkunastu, kilkudziesieciu realnych lat , nie domyslów czy wnioskow wyciąganych z porad ludzi mądrzejszych i bardziej doświadczonych ale z naszych empirycznych, namacalnych , mniej lub bardziej pamiętanych przeżyc ...

Chce przez to powiedziec, że kwestia swiadomości jest tutaj bardzo istotna, a takie artykuły jak Twój bardzo potrzebne. Ja w wieku 17 - 20 lat myslałem jedyną cześcią ciala i nie byl to niestety mozg , teraz z pewnoscia jest podobnie ( nie w moim przypadku ale ludzi mlodych ;) , hormony buzują, towarzystwo sie parzy jak wściekłe po krzakach traktujac zwykle zauroczenie jako milóść, ktora będzie trwała do grobowej deski, decyzja o dziecku podejmowana jest niejednokrotnie bez przemyslenia, bo i skąd wiedza do tego rodzaju przemyslen ? Z imprez czy lekcji wychowawczych ... dlatego to co napisałaś jest bardzo ważne.

i to by było na tyle

p.s. na 4 małzeństwa jakie mialy miejsce pomiedzy moimi znajomymi w czasach licealnych ani jedno nie przetrwalo ... każde z nich mialo minimum po jednym dziecku
met [28.07.09/01:29]

bardzo w porzo tekst

ale polemizowałabym z tezą, że dojrzalszy wiek czyni z nas wrażliwszysch na potrzeby dziecka. to samo doświadczenie nie czyni.
niby coś już tam osiągnąwszy teoretycznie jesteśmy bardziej w stanie się skupić na potrzebach kogoś innego, patrz dziecka, ale nie jest to reguła.
zgodzę się, że młody wiek w macierzyństwie wiele utrudnia i nie daje nalezytej radości z posiadania dziecka i temu dziecku z bycia tym dzieckiem.

ale znam przypadki, że rodzic dojrzały i doświadczony, a na temat dziecka potrzeb psychicznych nie wie właściwie nic.

zresztą, kiedyś napisałam taki tekst na blogasku, że po co ludziom dzieci, skoro nie umieją tym dzieciom dać tego co im się należy, poczucia bezpieczeństwa. a ludzie nie mogą im tego dać bardzo często, bo sami z sobą nie czują się bezpiecznie i stabilnie, choć może im się wydawac, że są zajebiście przyklejeni do podłoża.
a tak nie jest i z tych dysonansów wynika wiele dziecięcych traum.
gali [22.07.09/12:52]

Olh, ale Ty dojrzała jesteś,

a nie chcesz Ty za jakiś czas na prezydenta startować? głosowałabym na Ciebie.

W zasadzie to aż się zastanowiłam po cóż mamy tę możliwość posiadania dzieci od takiego młodu, skoro inne sfery są zapóźnione rozwojowo, dziwne to zycie.

Świetny tekst.
takamała [22.07.09/12:42]

czytam bro

ale nie komentuje z braku czasu... ale tym razem napiszę, ze brawo... uświadamiać sobie jak ogromną odpowiedzialnością jest macierzyństwo to bardzo wielka sprawa,
wiele osób, mam, nawet całkiem "dorosłych" nie ma tej świadomości niestety...
pewnie że z wiekiem nabiera się doświadczenia i tzw. życiowej mądrości,ale dorosnac do mądrego i świadomego macierzyństwa nie każdemu jest dane. niestety ze szkodą dla dzieci...
No i w ogóle bardzo dobry tekst, a temat szeroki, głęboki - na książki...

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!





Cafenews