
"W chmurach" to film hollywoodzki, ale jak na Hollywood dość nietypowy. Nietypowy, bo nie kończy się dobrze i pokazuje, że naprawdę nie zawsze każdemu musi przytrafić się szczęście, nawet jeśli ktoś go bardzo chce.
Wartość tego filmu polega na tym, że główny bohater startuje do nas widzów z pozycji kogoś, kto wcale szczęścia nie potrzebuje, nie wierzy w związki ani w miłość. Ma pracę polegająca na tym, że niemal cały rok lata po Stanach samolotami, z miasta do miasta, mieszka w hotelach i na lotniskach a zawodowo trudni się komunikowaniem ludziom z różnych firm, że są zwolnieni.
Może charakter tej pracy sprawia, że zakorzenia się w bohaterze poczucie, że nie ma nic trwałego na świecie i nie warto przywiązywać się do niczego, co istnieje na ziemi, że trzeba plecak swojego życia mieć jak najmniej obciążony, żeby można było iść, być w ruchu a ruch to przecież życie.
Nie bez znaczenia jest tu fakt, że bohatera gra hollywoodzki gwiazdor George Clooney. Jest piękny, przystojny, postawny, niegłupi i programowo sam, programowo w chmurach. Z rodziną nie utrzymuje kontaktu, ale ślub jego siostry skłania go do wzruszającego gestu, tym bardziej wzruszającego, że pozbawionego sensu. Otóż ma za zadanie fotografować zdjęcie narzeczonych na tle znanych w kraju obiektów, np. hotelu Luxor w Vegas. Wozi więc to tekturowe zdjęcie po całym kraju i robi kolaże. W dniu ślubu, kiedy pan młody panikuje, zatwardziały samotnik namawia go, żeby jednak wrócił przed ołtarz, i nie ma w tym ani cienia hipokryzji. Bo kiedy pyta narzeczonego siostry, czy najlepsze wspomnienie kojarzy z tym, ze jest sam, czy z innymi osobami, sam już zaczyna wierzyć, że szczęście następuje w pełni, kiedy jest się z kim nim podzielić.
W podróży poznaje bowiem kobietę, która prowadzi tryb życia, przynajmniej zawodowy, taki jak on. Lata w interesach, czasem bywają w jednym miejscu w tym samym czasie i zajmują się sobą i cieleśnie i mentalnie. A nawet emocjonalnie, bo on ja zaprasza na ten rodzinny ślub, czuje, że głupio tak siedzieć przy barze na weselu samemu. Pokazuje jej miejsca z dzieciństwa i sądzi, że wniknięcie kogoś w jego świat to znak, że to jest to. Spontanicznie przybywa do jej miasta i jej domu a tam okazuje się, że ona jednak nie jest tą osobą, za jaką ją brał.
Stanowi to ciekawe odwrócenie sytuacji, bo to na ogół kobiety roją sobie coś na temat swoich partnerów, w głowie urządzają już całą miłość i związek od a do z a z czasem przychodzi olśnienie, że on nie spełnia nawet w połowie tych oczekiwań i że to nie ten i nie to, że one tylko tak sobie wymyśliły.
A tu rozczarowanie spotyka samego George Clooneya.
Musze dodać, że mimo że z Hollywoodu, gra znakomicie. Jakby drwił nieco z samego siebie, w końcu sam jest realnie wiecznym kawalerem. Stać go na ten dystans. I robi to z prawdziwym wdziękiem, a zobaczyć zatroskanego naprawdę gwiazdora, sprawa bezcenna.
Jest też wątek, istotny, przewodnika i młodej adeptki zawodu, która po świetnych szkołach jest przekonana, że zmodernizuje sposoby pracy w firmie i przysporzy jej oszczędności. Bo nie będzie się latać zwalniać ludzi, tylko będzie się to odbywać przez Internet, na telekonferencji. Jej zamaszysty świat idei zmienia się, kiedy jej ukochany zrywa z nią za pomocą smsa. Jej układ z przewodnikiem, czyli głównym bohaterem jest tez wzruszający, pokazuje jak wiele można nauczyć się od każdego, i tego co wierzy i tego co rzekomo nie wierzy w nic, ale tak wykorzystuje swoje umiejętności, że wychodzi, że jednak jest bardziej wierzący w cokolwiek niż młodsze pokolenie.
Świetny film, jakich mało dostarcza nam Hollywood. Nie ma cukierkowej scenografii z soczystymi barwami ślicznych domów i strojów od Patricii Field. Jest klimat lotnisk, wyprany z barw i zapachów, wyjałowiony i smutny, jest klimat bezosobowych pokoi hotelowych, jest klimat oddający pustkę duszy takiego człowieka, który z jakiegoś powodu wypiera się tej części siebie, która prze ku innym.
Komentarze
Vera Farmiga
doskonała w tym filmie!Film inny niż książka!
los zechciał, że nieoczekiwanie zamiast na film "Różyczka" wylądowałam na "W chmurach". Jeśli ktoś chce przeczytać książkę, to zachęcam, bo film jest inny...Uważam, że dużą i ważną rolę w filmie odegrała Anna Kendrick grająca Natalie. Moementami maiłam wrażenie, że podtrzymywała ten film, żeby nie był zbyt jednolity. Film... fajny... a dodatkowo sceny z udziałem osób zwalnianych i ich kwestami warte uwagi... oraz idea firmy, która wyposaża zwolnionego w pakiet, który ma pomóc radzić sobie z zaistniałą sytuacją.
Chętnie
Chętnie obejrzę ten film... mimo wszystko... :)Met
no właśnie! :) ten real mnie dobije... poważnie!mówię Ci to ja, ta co się rozbeczała na reklamie jogurtu fantazja! :/
Moira
nie ma na czym ryczeć:)słowo daję:) czysty real bez ckliwości:)
szczerze mówiąc
bardzo cieszę się, że dowiedziałam się czego mogę się w tym filmie spodziewać :) dla mnie akurat informacja o tym, że film się dobrze nie kończy jest bardzo cenna!wiem, że do kina się na to nie wybiorę, ponieważ, jak znam siebie, będę ryczeć jak bóbr! i przy wyjściu wstyd mi będzie jak cholera... se wolę tego oszczędzić, jak i towarzyszowi memu :)
no cóż, jakaś się nazbyt wrażliwa po urodzeniu dziecka zrobiłam... echhh...
:)
...
kurde...ja jak zwykle do tyłu z oglądactwem...a spoiler to chyba takie coś przy samochodzie;))
ang
tak, była zjawiskowa.tmała, wg mnie to jak piszesz, to smutnie prawdziwy film
Właśnie !
A propos Very. Ona ma oczy jak kosmita i w ogóle niesamowity typ urody. Ale myślę, że w scenie łóżkowej miała dublerkę.obejrzałam wczoraj
jeden z lepszych filmów, szkoda ze trochę pominięty na Oscarach, Clooney którego nie wielbię generalnie - bardzo pozytywnie. I bardzo prawdziwie smutny czy też smutnie prawdziwy.. filmco do zakończenia, hmm napisałaś że nie happy end ale spodziewałam sie że to będzie inny rodzaj "nie-happy-endu"
ang
ano miałam napisać tak właśnie, że dobro jest pojęciem względnym, może np dla ciebie to zakonczenie byłoby w sam raz?;)aleee nie zdradziłam, dlaczego spotkana przez Clooneya laska grana przez Verę Farmigę okazała się niefajnaL(
Nie sądzę,
żebyś zdradzała zakończenie, stwierdzeniem, że nie kończy się dobrze, bo co to znaczy dobrze ? Subiektywne odczucie. Nie jesteśmy na filmwebie , żeby tu panikować z powodu sugestii zakończenia.nie wiem w sumie co to jest spoiler
i zapewne istotą recenzji jest opinia, ale nie zdradzająca, choć tak naprawdę chyba mam to w dupie i się nie zgadzam w związku z powyższym:)został napisany celem podzielenia się całościwą opinią panno droga.
i tyle.
spoiler
O co chodzi w tym artykule? Po co został napisany? Nie jest to recenzja, bo istotą recenzji nie jest szczegółowe opisywanie treści filmu, a ten artykuł właśnie do tego się sprowadza. Czy autorce tekstu chodziło o napisanie spoilera?czytam
teraz czytam książkę, a na film się wybieram...Choć przyznam szczerze, że choć jestem na ponad 100 stronie, to książka mnie nie wciągnęła.
Jeśli chodzi o film, to pewnie się wybiorę i napiszę bardziej adekwatny komentarz :)
No ale czy musicie zdradzać tym co nie widziały jeszcze filmu,
czyli np. mi :), że zakończenie nie jest dobre??? Dzięęęki;)hmm
widziałam go już jakiś czas temu, rzeczywiście inny i trochę mnie to na początku zmartwiło. Bo jak to tak że nie ma dobrego zakończenia? I to już koniec filmu? Tak czy siak zmusza do przemyśleń i chyba o to chodziło :)przemyślenia mam podobne
ale trochę spojlerowa ta recka...Toteż cieszę się, że już byłam na filmie i że poszłam nie wiedząc o nim za wiele.
ta....
najlepszy moment to niezapowiedziana wizyta u koleżanki ;-)))