.jpg)
Dr hab. Eugenia Mandal, prof. psychologii na Uniwersytecie Śląskim jest autorką wielu publikacji na temat kobiecości i męskości oraz stereotypów związanych z płcią. Ostatnio wpadła mi w ręce jej książka pt.
"Miłość, władza i manipulacja w bliskich związkach. "
Autorka, analizując badania własne, przedstawia w niej psychologiczne konsekwencje posiadania władzy i podlegania władzy w bliskich związkach, omawia oblicza i typologie miłości, problemy w niej występujące, a także przedstawia różne taktyki wpływu społecznego w związkach. I o tychże taktykach chce Wam opowiedzieć.
Na początek jednak szybciutkie wyjaśnienie:
manipulacja to świadome oddziaływanie, poprzez które osoba wywierająca wpływ nie liczy się z interesem osoby, na którą wpływ ten jest wywierany, a ważna jest dla niej przede wszystkim korzyść własna. Osoba manipulowana ma przy tym mylne przekonanie, że to głównie ona, a nie manipulator, kontroluje sytuację. Wpływ społeczny z kolei to różnego typu oddziaływania intencjonalne, jak również nieintencjonalne, kiedy to podmiot nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego zachowanie wpływa na sposób myślenia, emocje czy zachowanie drugiego człowieka. Jest więc to termin szerszy niż manipulacja.
Mandal wyróżniła następujące taktyki wpływu społecznego w bliskich związkach:
- taktyka czarowania (uwodzenia) - polega na akcentowaniu swojego uroku, wdzięku, seksapilu, na byciu miłym i romantycznym wobec partnera
- taktyka błagania - zachowywanie się w sposób uległy, pełen pokory, usłużny wobec partnera, proszenie go, zgadzanie się z nim, płakanie,
- taktyka argumentowania - polega na podawaniu konkretnych przyczyn i powodów, na zadawaniu bezpośrednich pytań, wyjaśnianiu, tłumaczeniu, pokazywaniu dobrych i złych stron danego zachowania, - taktyka dąsania się - polega na dąsaniu się na partnera, robieniu "kwaśnych min" i "pokazywaniu humorów",
- taktyka nieodzywania się - polega na milczeniu, nieodzywaniu się do partnera, ignorowaniu go, niejako "mrożeniu" go swoim zachowaniem; w języku potocznym podobne zachowania określane są jako 'ciche dni",
- taktyka wymuszania - polega na formułowaniu bezpośrednich, kategorycznych żądań, krzyczeniu, przeklinaniu, stosowaniu wobec partnera gróźb i przemocy.
W okresie tzw. "chodzenia ze sobą" zarówno kobiety, jak i mężczyźni preferują taktykę argumentowania oraz czarowania. Rzadko wybierają oni dąsanie, nieodzywanie i wymuszanie. Mandal tłumaczy to tym, iż osoby młode chcą unikać sytuacji konfliktowych, rodzących nieporozumienia. Badani preferują pozytywne i racjonalne taktyki wpływu na swojego partnera. Przy czym kobiety częściej skłonne są do dąsania się, ponieważ nawet, kiedy robią "kwaśne miny", nadal postrzegane są jako kobiece i atrakcyjne. Jest to niejako wpisane w stereotyp kobiety i przez to istnieje na to społeczne przyzwolenie.
W małżeństwie z kolei najchętniej wybierane przez badanych małżonków taktyki to kolejno: argumentowanie, dąsanie się, nieodzywanie się, taktyka czarowania, taktyka wymuszania i taktyka błagania.
W porównaniu z przedstawionymi wyżej wynikami z grupy osób "chodzących ze sobą" widać więc, że małżonkowie taktykę czarowania stawiają dopiero na czwartym miejscu - jest to spowodowane prawdopodobnie słabnącym z czasem zafascynowaniem osobą partnera. Małżonkowie częściej niż osoby w nieformalnych związkach stosują taktykę wymuszania - prawdopodobnie dlatego, że w związku nieformalnym taktyka ta może być ryzykowna, zagrożona możliwością zerwania, zakończenia związku. Małżonkowie czują większą władzę nad sobą nawzajem.
Mandal wyróżnia przy tym władzę opartą na atrakcyjności fizycznej oraz władzę opartą na zasobach finansowych, dlatego też taktyki wybierane przez żony i mężów różnią się w małżeństwach, gdzie np. mężczyzna jest głównym żywicielem rodziny i pełni funkcję głowy rodziny, albo gdzie kobieta jest bardzo atrakcyjna i jej kariera zawodowa rozwija się. Ale to dłuugi temat na oddzielny temat :)
A jak Wy jak się zachowujecie, kiedy chcecie swojego partnera/ partnerkę skłonić do podjęcia lub zaniechania jakichś działań?
Komentarze
czasami
dobrze jest się nad czymś zastanowić, wysilić się i użyć własnego organu służącego do myślenia ;-P Bo inaczej można obudzić się z przysłowiową "ręką w nocniku" - a mianowicie z rogami albo pozwem rozwodowym ;-Po to mi dokladnie chodzi
z tekstu mozna wywnioskowac ze bycie razem to ciagla partia szachów.nie lubie ubierania czegokolwiek co ma zwiazek z uczuciem w teorie, ramy, koncepcje...
Pewnie tak jest, ze nieswiadomie czlowiek "coś tam" ,co mozna jakos naukowo nazwac, stosuje, ale niech sie tym zajmuja specjalisci, niech sobbie nazywaja, definiują, mnie wystarczy że trafiło mi sie jak ślepej kurze, i że codziennie przebudzenia są wciąż ekscytujące ... ;)
Mam się zaczać zastanawiać skąd to sie bierze ? A po cholere ?
:)
Jerr
no wiadomo - ze przy budowaniu i caly czas - to sie nie da, bo wtedy lipa a nie zwiazek.ale od czasu do czasu kazdy z nas korzysta. nawet taki chodzacy ideal jak ja :D:D:D:D:D:D
aaa i jeszcze jedno
"A jak Wy jak się zachowujecie, kiedy chcecie swojego partnera/ partnerkę skłonić do podjęcia lub zaniechania jakichś działań?"róznie i w większosci przypadków skutecznie :)
....
tematyka związku jest zdecydowanie bardziej złożona niż taktyki wpływu społecznego. Tym niemniej takie taktyki są stosowane przez partnerów pewnie w każdym związku ( kto ich nie stosuje musi być IMHO bardzo powierzchownym, rzec by można "jednopłaszczyznowym partnerem"). Związek wszak to gra między dwoma (czasem więcej ;-P) aktorami, i nikt mi nie powie,że nie zdarzyło mu się nigdy "strzelić focha" w sytuacji, która była dla niego wybitnie niekomfortowa, lub nagiąć się do rzeczywistości albo "zmylić przeciwnika" swoją uległą postawą wobec niego ;-PW sumie wpływ społeczny a właściwie znajomość jego technik to rzecz bardzo przydatna w życiu i serdecznie polecam dokształcenie się w tym zakresie ;-P
zastanawiam sie,
czy można w ogóle rozmawiac na temat taktyki w związku ?Moim zdaniem, jak mowimy o taktyce nie mowimy o prawdziwych i szczerych relacjach ale o świadomie wyrachowanym działaniu mającym za zadanie osiagnięcie okreslonego celu.
Taktykę to możemy stosowac przy wyrywaniu towaru z klubu a nie przy budowaniu zwiazku lub rodziny...
Daguniek -
bo to temat - rzeka, i pewnie ilu ludzi, tyle stanowisk ;)u mnie najpierw jest milczenie (jak się zdenerwuję - a jako choleryczka denerwuje się szybciorem - muszę najpierw ochłonąć), a jak emocje mi opadną i stwierdzę, że problem wart jest wyjaśnienia, argumentuję. O!
jstosuję
życie :)Wiele prac magisterskich
na ten temat powstało i powstaje ;)ja,
z powodzeniem, w takiej kolejności: czarowanie, błaganie, argumentowanie. Mój partner czasem preferuje dąsanie. Ale zauważyłam, że mężczyźni często dąsają się nie tylko w związkach, w pracy też. Przy tym dąsają się na decyzje kobiet, nie mężczyzn. Dlaczego tak - to jasne, jak słońce.