Diana [01.03.10/21:27]
Na reszcie...
Miło przeczytać w końcu kilka akapitów na temat tej trzeciej gdzie ktoś stara sie zrozumieć... i faktycznie nie przylepia od razu łatki "tej złej". Od 9 lat żyje w takim układzie... i czasem marze by znaleźć lekarstwo... Chcieliśmy się rozstać nie raz. Raz odchodziłam Ja, raz On. Zawsze na krótko. Wolę wtedy tą namiastkę szczęścia przy nim niż ból gdy go nie ma. Ona wie, gdy chiał odejść odwaliła taką szopkę... szkoda słów. Wytrzymaliśmy bez siebie 3 miesiące...
rybcia58 [24.10.09/23:06]
ta trzecia
tu pozostaje mi... milczenie;-)
Daguniek [24.10.09/20:08] ocena: 4
Podoba mi się tekst i pomysł.
Szkoda tylko, yamotko, że tyle tu pytań, a zero krzyku, manifestowania.
jeremiasz [22.10.09/23:45] ocena: 4
nie znam się
akurat w tym temacie to mam 0 doswiadczenie , wiec sie nie wypowiadam:)
Mersace [22.10.09/20:22] ocena: 4
:)
ocenę zaniżam ze względu na formę- mało manifestującą...
martolina [16.10.09/21:48]
tekst swietny, ale nie nie jest to forma manifestu
nie kazda trzeci/-a taki/-a sama, nie kazda trzeci/-a jest tym zlym/ta zla, dlatego zanim rzucimy kamieniem warto wiedziec w kogo sie rzuca. Nie ma co uogolniac, w jedna czy w druga strone ani piedestal, ani kamien, to nie takie proste
Zblaz - dokladnie, wine ponosi chyba zdradzajacy
yamot [14.10.09/14:57]
Zblazi - ta twoja teoria
to wcale nia taka glupia. jakos nigdy mi do glowy nie przyszlo, zeby w te strone na to spojrzec :)
Goyuś - siorry, ale nie rozumiem - 'a taki facet wbija ją w wiek i ooo,po ptakach'
Tulka - okolicznosci do konca nie znamy, jednak z manifestu da sie wylapac miedzy wierszami, ze zakochana, co nie?
Tulia [13.10.09/22:42] ocena: 4
wracam z oceną,
trudno to zrobic, bo to w zasadzie jakby skarga, jakby obrona tej trzeciej, zakładam tu, że owa trzecia, nie jest wspomniana poniżej cwaniarą, że zakochała sie nie wiedząc, że facet jest żonaty, a weź tu potem człowieku sie odkochaj, no własnie te hormony, itd., te marzenia o rodzinie, pewnie, rozum tez sie ma, ale ma go i facet, którego winy się tu prawie nie zauważa...
ot, życie życie...
goya [13.10.09/14:46] ocena: 4
nigdy nie
byłam tą trzecia,oraz-tak sądzę-nie byłam tą żoną...i sądzę, że to nie jest dobre rozwiązanie dla kobiety. bo kocha i czeka, a taki facet wbija ją w wiek i ooo,po ptakach. a co do faceta-lepiej nie gadać i nie marnować słów.
zblaz [13.10.09/12:02] ocena: 3
na fali rozkminy w końcu nie oceniłam
no więc z przekazem zgadzam się, powiedzmy, częściowo, natomiast to co mi przeszkadza, to forma. Otóż dla mnie to jest lista pytań i sugestii, które mają skłaniać do refleksji nad stereotypem, a nie manifest. Niby w domyśle majaczy "nie wydawaj pochopnych sądów, nie oceniaj niepotrzebnie i niesprawiedliwie itd.", ale w moim rozumieniu manifest ma ten postulat wyrażać wprost, a nie tylko wskazywać kierunek dla wniosków czytelnika. Poza tym, z całą sympatią dla szanownej Autorki :), nie przemawiają do mnie niektóre argumenty. No i jakoś tak mi wyszła z tego trója z plusem.
zblaz [13.10.09/09:51]
tak się zastanawiam
czy aby stereotyp, na który się z archeą buntujemy, nie wynika też trochę z tego, że osobie pokrzywdzonej, tej porzucanej, łatwiej jest obarczyć winą za całą sytuację jakąś obcą trzecią osobę dramatu niż towarzysza życia, którego sama sobie dobrała, któremu zaufała i z którym ma dobre wspomnienia..?
To musi tworzyć jakiś wewnętrzny dysonans, poza tym mogłoby spowodować poczucie, że sama sobie wybrała złego partnera, a to trudno przyznać, z uwagi na naturalne dążenie do wysokiej samooceny i konsekwencji w wyborach. Bo ani zmiana zdania (przeciez był dobry, to jakim cudem teraz jest zły, popełniłam błąd w ocenie? nie zauważyłam zmiany?), ani przyznanie, że od początku był nieodpowiedni (nie umiem oceniać intencji ludzi, jestem naiwna) nie służy samoocenie osoby pokrzywdzonej, ani jej poczuciu spójności poglądów. Faktycznie łatwiej pomysleć "a to zdzira jedna, manipulantka, przyszła, zbałamuciła mi faceta i z rozmysłem rozwaliła dobrze funkcjonujący związek".
No ale to, że wykoncypowałam sobie prawdopodobną motywację jeszcze nie oznacza, że się z takim podejściem zgadzam :) Gdyż zakładam, że osoba zdradzająca ma mózg i robi z niego użytek, więc podejmuje pewne decyzje świadomie, toteż odpowiada za konsekwencje. Jasne - nie zawsze jest to takie proste i kupa innych zachowań, wyborów czy postaw wszystkich trojga, tudzież tak zwane okoliczności do tego mogą się przyczynić, ale jakbym miała kogoś obwiniać, to właśnie zdradzającego. Tak na logikę :)
gali [13.10.09/00:32]
stereotyp jest taki:
'on nie winien, ona winna, dac mu była nie powinna' ;)
nie wiem skąd znam, ale gdzieś coś ktoś mi, itp. ;]
archea [12.10.09/23:32]
nie Maury, nie napisałaś
chciałam tylko zwrócić uwagę na tą nierówność, niesprawiedliwość w ocenianiu, jaka tu się przewija w części komentarzy. On - zamroczony, opętany, nie myśli, no generalnie - niewinny z racji niepoczytalności. Ona - cwana, wyrachowana, wie doskonale, co czyni. Czyli - winna i z zimną krwią niemal czyni zło.
Uważam, że to bardzo niesprawiedliwe i utrwalające odwieczne wręcz patriarchalno - katolickie stereotypy.
sykstus [12.10.09/22:47]
oskarzanie en bloc
'tych trzecich' ze maja nieczyste intencje grubo jest nie ok.
yamot [12.10.09/20:25]
Jerr
;P
Daga - dokładnie. ciezko oceniac, jak traktujemy wszystko szablonowo
Daguniek [12.10.09/19:08]
Takie sytuacje są za trudne, żeby umieć ocenić, kto na najgorzej,
kto cierpi, zasługuje na współczucie, a kto tak naprawdę chwyta trochę szczęścia dla siebie.
j;) [12.10.09/15:22]
yamka
przecie napisalem - moze być, co nie ? nie ze dobry - juz nie przesadzaj, bo ci rosnace ego ciuchy porozrywa ...
;)
yamot [12.10.09/14:44]
Met
nie chodzi o wnoszenie na piedestal.
tylko, zeby sie chwile zastanowic, zanim sie rzuci kamieniem :)
met [12.10.09/14:32]
yamot
ale nikt nie umniejsza uczuć do osób, które są zajęte, czy były, czy mają jakąś historię.
wiadomo, hormony nie wybierają i czasemw deptuje się w coś, w co by się nie chciało, bo to jest od nas silniejsze.
tylko, że do mnie nie trafia, że takiej osobie należy się jakiś rodzaj afirmacji za to. może politowanie jedynie, bo wejście w cudze historie jest obłozone ciężką pracą i nie zawsze konczy się to dobrze.
poza tym w tym dramacie jest to osoba wg mnie najmniej godna współczucia.
yamot [12.10.09/14:17]
ufff
najbardziej to sie ciesze z tego 'tekst dobry', bo po takiej przerwie mialam obawy jak przed debiutem :D
Maura - zgadzam sie, ze jest wieksza motywacja do wyrwania sie z tego ukladu. to nie tak ze lasia nie wie o so cho itd. i pewnie w jakis tam sposob mniej badz bardziej probuje z tym walczyc.
natomiast mi na przyklad ciezko jest umniejszyc jej uczucie tylko dlatego, ze trafilo na zajetego.
ot kolejna 'trudna' milosc, jakich wiele na tym swiecie. kazdy z nia sobie jakos radzi i ona tez musi. ale rzucanie w nia kamieniami tylko z tego powodu niczego nie ulatwia, ani nie przyspiesza.
Plzmi - rozumiesz, bo doswiadczylas. ale czy jak bylas w 'trakcie' - tak latwo od razu bylo powiedziec, ze to bez sensu i zostawiam za soba? chyba nie i potrzeba czasu, prawda? :)
Plazma [12.10.09/14:05]
przykre, że
sprawca tego dramatu, czyli ten "on", co to ją uważa za "trzecią", chociaż dla niej jest pierwszy i jedyny, więc szkoda, że "on" jest, że ona go widzi, że bez niego nie ma dla niej nic - bo to złudzenie i nieprawda i nie miłość
ja ją rozumiem i ten jej dramat, a jakże, doświadczyłam - ale też wiem, że to nieprawda, że to mija, że jest do zapomnienia
układ, w którym ona kocha i czeka na rozwód, tęskniąc i nie mając perspektyw rani ją, dla niego jest wygodny i egoistyczny - a kochanie własnego kata kwalifikuje się do leczenia, poza współczuciem
za same rozbite małżeństwa i nieudane związki to akurat ta trzecia w mojej ocenie winy nie ponosi żadnej, wina leży po stronie tych, co umowę zawarli i ją złamali, to proste
tekst dobry, przekaz tak pół na pół, nie wiem, jak oceniać :)
maura [12.10.09/13:46]
yamot
tak to jest w miłości w ogóle, ale chyba jak są takie przeciwności losu jak zła żona, płaczące dzieci i tym podobne klimaty codziennosci jest większa motywacja, żeby się z tego wyrwać i zacząć cos od nowa. tylko... i tu racje ma mój ginekolog (heh), że to się facetowi nie opłaca, bo albo trafia na gorszy egzemplarz albo na taki sam;)
o ironio!
mówiąc korzysta miałam na myśli, że facet odchodzi do niej. cwaność, interes - to zakłada, że facetka dybie na jakieś profity majątkowe. to akurat mi wisi.
yamot [12.10.09/13:36]
Maura
i nie mozna przyjac, ze 'korzysta' (troche ciezkie tu slowo), bo sie zakochala tylko trzeba z wydzwiekiem - ona ma w tym interes, jest cwana?
yamot [12.10.09/13:35]
Met
zgadza sie - wszystko jest kwestia skali czyli klasyczne 'punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia'
ona nie oczekuje wnoszenia na piedestaly i glaskania po glowce jakas ty biedna.
ale minimum zrozumienia jej sie chyba nalezy i ma prawo go oczekiwac a nie wieczne potepienie.
z ta 'cwanoscia' zgodze sie z Martu. bez naditerpretacji, ale jednak to slowo ma wydzwiek bardzo pejoratywny i bardzo okreslajacy 'czego ona chce'. a nie zawsze tak jest.
2in1 - tak jak Syks - zgadzam sie z toba :)
Kozucha - piszac manifest nie maialam na mysli tylko malzenstw :) ale jakos czytelnicy poplyneli w ta strone. moze podswiadomie akceptujemy 'ta trzecia' w nieusankcjonowanych zwiazkach?
Maura - jasne - trojkat to najgorsza z mozliwych konfiguracji. kazdy tu cierpi i mniej i wiecej, wydaje mi sie, że niezaleznie czy malzenstwo z dzieckiem, czy bez czy narzeczenstwo czy po prostu para.
ale 'niech się zakochują w kim innym do woli' - no tak mowisz jakby nad zakochaniem sie mozna bylo panowac tak ot jak nad potrzeba fizjologiczna :)
Kozucha jeszcze raz :) bo nic nie jest prawda bezwzgledna. bo kazdy ma swoja, bo kazdy ma inne doswiadczenie, bo kazdy ma inne przezycia.
nota bene - mialysmy podobne pragnienia jako dziecko. i gdyby sie ta trzecia/ten trzeci tu pojawil/a - calowalabym po stopach ;] serio.
Maura tez jeszcze raz - ale co? tylko w takiej sytuacji facet leci jak cma (albo facetka jak jest ten trzeci)? w innych sytuacjach (oboje wolni etc) juz takiej milosci bez opamietania nie ma?
Archea - bo latwiej osadzic kogos kto nie ma 'zobowiazan' i latwiej uwierzyc w czyste intencje statecznego ojca niz takiej latwaicy :)
maura [12.10.09/13:29]
i nie napisałam
że kiedy facet leci jak ćma do ognia to jest to wina tej trzeciej. on wtedy jest jak opętany...
maura [12.10.09/13:26]
arch
o facecie to ja tu nic nie mówię, to oddzielny temat. to, że oszukuje swoja partnerkę jest ze wszech miar beznadziejne.
kobieta porzucona może miec żal do siebie, że była taka a nie inna dla faceta, który ją zostawił, ze nie zauważala symptomów kryzysu, że lekceważyła sygnały.
ale to facet wybiera rozwiązanie pt. odejście. i to jest do dupy. bo wtedy nie ma juz dyskusji.
a ta trzecia? korzysta z tego, że był kryzys między dwojgiem.
archea [12.10.09/13:23]
choć oczywiście
jak zaznaczyła Kozucha przy innym art. - ważne są szczegóły. Bo znam przykład, kiedy rzeczywiście ta trzecia była na tyle uporczywa i natarczywa, manipulująca i uciekająca się do naprawdę niefajnych numerów, że jej wina była bezsprzeczna.
Nadal jednak decyzje, które podejmował facet (np spotykając sie z nią potajemnie lub nie mówiąc jej wyraźnie i jednoznacznie, że ma sobie dać spokój) należały do niego i to on w tej sytuacji IMHO jest głównym odpowiedzialnym.
archea [12.10.09/13:16]
Maury
"jak już jest miłość do tej trzeciej - to nic się nie liczy. facet leci jak ćmia do świecy. bez opamietania i bez myślenia, co zostawia za sobą."
i to oczywiście wina tej trzeciej?
podobnie jak Zblaz, nigdy nie zrozumiem czemu winą w większym stopniu obarcza się w tej sytuacji kobietę a nie faceta.
Dodam, że nigdy nie byłam tą trzecią, a zostałam zostawiona dla tej trzeciej, więc naprawdę nie mam osobistego interesu w wybielaniu tych trzecich. Nawet jak zostałam porzucona, miałam do niej trochę żalu, ale najwięcej do siebie, a w drugiej kolejności do niego.
maura [12.10.09/13:09]
niestety
jest tak, że jak już jest miłość do tej trzeciej - to nic się nie liczy. facet leci jak ćmia do świecy. bez opamietania i bez myślenia, co zostawia za sobą.
kozucha [12.10.09/12:58]
Mauro,
rozumiem, co chcesz powiedzieć. To wszystko prawda, ale nie prawda bezwzględna. Byłam dzieckiem, którego jedynym pragnieniem było, by mama odeszła od ojca. Zawsze miałam do niej o to trochę żalu, że tkwiła przy nim, jak opoka. Nigdy nie byłam tą trzecią, ale jestem tą, która odeszła. Podoba mi się to, co powiedziałaś o konieczności najpierw załatwienia spraw w aktualnym związku, a potem dopiero rzucaniu się w nowy - tak właśnie zrobiłam. Rozumiem jednak, że wielu ludziom uczucia "rzucają się na oczy" na tyle, że realnie patrzeć już nie potrafią. Dlatego nie odsądzam od czci i wiary, szczególnie tych, którzy wplątują się w podobne sytuacje z powodu zamroczenia. Inna sprawa, gdy to ma być tylko rozrywką, ale to z reguły jest rozrywka akurat nie dla tej osoby, którą się tak łatwo potępia. Tak myślę. Mogę się mylić, oczywiście.
sykstus [12.10.09/12:28]
zgadzam sie
z 2in1
maura [12.10.09/12:11]
kozucho
i w takiej i w takiej sytuacji jest kiepsko - jest rozpacz, smutek i poczucie krzywdy gdy jest sie porzuconą, bo pojawiła się ta trzecia, a mąż/ narzeczony/ partner uległ jej urokowi. wg mnie trójkąt to najgorsza z możliwych konfiguracji:(
tylko niestety w małżeństwie dochodzi parę jeszcze kwestii - przeżyte wspólne lata i co najsmutniejsze - dzieci, które nie muszę chyba mówić jak kiepsko odnajdują sie w takiej sytuacji. i co jest wtedy ważniejsze? szacunek do tej trzeciej bo ma też prawo do szczęścia? czy żal nad porzuconą rodziną... jaka by ona nie była? jeśli jest źle między facetem a kobietą, czy nie może być tak, że najpierw rozwiążą to między sobą. rozwiodą się, pójda na terapię, cokolwiek, a później jak już po sobie pozamiatają - niech się zakochują w kim innym do woli? tylko zazwyczaj ta trzecia jest albo a. zakazanym owocem, czymś fajnym, czego nie daje zmęczona żona, która nie zawsze ma super humor i jedrne pośladki wystawione na każde zawołanie, b. pretekstem do odejścia, bo gdyby nie ona koleś by dalej tkwił w żalu, że zona do dupy i już nie taka fajna jak kiedyś...
brrr... ja nie lubie tych trzecich. a związek kiedy byłam nią uważam za stracone lata swojego życia. i wcale nie z tego powodu, że nikt nie okazuje mi zrozumienia.
kozucha [12.10.09/07:51]
A,
dlaczego taki stosunek do "tej trzeciej" objawia się dopiero w przypadku małżeństw? Przed usankcjonowaniem związku można spokojnie walczyć o faceta, nawet, gdy jest zajęty. Fakt, że ta jego przedślubna połówka też będzie cierpiała, w tym wypadku, nikogo nie obchodzi. Może ona nie ma prawa rozpaczać po stracie? TO jest trochę tak, jakby się to prawo kupowało, nabywało przez akt zawarcia małżeństwa.
gali [12.10.09/01:59]
moja mama mówi,
ale jej chyba jej mama, czyli jednak wychodzi, że babcia, ale mnie bezpośrednio to mama, ale nie o tym chciałam - stan bredzenny mam.
met [11.10.09/20:54]
2in1
a więc może to jest tak, jak mówi bacia gali, że nie da się zbudować szczęścia na cudzym nieszczęsciu.
2in1 [11.10.09/20:41] ocena: 5
z każdej perspektywy wyglada to inaczej
inaczej kiedy mówi o tym ta pierwsza, inaczej gdy ta druga, inaczej gdy mówi to on,a zupełnie odmiennie odczuwają to dzieci. Nie oceniam,bo kiedy myślałam nad tym, to w takiej sytuacji żadne wyjście nie jest dobre, cierpią wszyscy a przecież chciało się szczęścia. Nigdy nie potępiam osoby,która pokochała,albo zauroczyła się,bo myślę,że każdy ma prawo do szczęścia.(niby mówi się,że do szczęścia nie raniąc innych,ale co to znaczy?jak to zinterpretować, zawsze jedni cierpią drudzy są szczęśliwi)
martu [11.10.09/19:42]
met
dobra, może nadinterpretowałam, ale 'cwana' jest cokolwiek pejoratywnym określeniem i nie mogę się zgodzić z Twoją pewnością, że jak trzecia to "na mur jest cwana". Czasem wystarcza, że ów on jest cwany a dramat się ciągnie i tak o..
met [11.10.09/19:37]
martu
cwana nie ejst jednoznaczne z byciem złą, to ty tak zinterpretowałaś:)
więc wesz.
cwana w moim mniemaniu oznacza, ze na ogół wie co robi, znaczy wydaje jej się że wie, i ma pomysł jak osiągnąć cel.
kobiecie mało co daje taką satysfakcję jak to, że zatryumfowała nad inna babą.
martu [11.10.09/19:32]
met
"a nie jakąś trzecią, która sobie proadzi, bo jak wchodzi na trzeciego na mur jest cwana."
na mur jest cwana? w każdziutkim jednym przypadku? bez wyjątku? Cyniczna i na wskroś zła.
Met, bez przegięć..
met [11.10.09/19:10]
yam
nie zgadzma się z tobą. wszystko jest kwestią skali. dla kogoś ta rzecia moze być gorszym złoczyńcą w życiu niż niejeden gorszyciel.
gdybym ja byla ta trzecią, to mogłabym wejść w taki ukłąd, czemu nie, ale nie oczekiwałabym z innych stron zrozumienia, bo doprawdy, to ejst już przegięcie i niedoinformowanie na swój temat.
ludzie robią źle, ja robię źle, ty robisz źle, ale przynajmniej bądźmy tego co robimy swiadomi i nie oczekujmy, ze linni będą wielki zorzum wykazywać. bez przegięć.
może lepiej politować się nad ludzmi, którym nie udało się kawał życia, nad tym męzem, tą żoną, tymi dziecmi jak są i całą resztą a nie jakąś trzecią, która sobie proadzi, bo jak wchodzi na trzeciego na mur jest cwana.
gali [11.10.09/16:04]
moja mama mi powtarza:
nie zbudujesz szczęścia na czyimś nieszczęściu.
Proste, prawdziwe.
Tulia [11.10.09/15:25]
to bardzo
smutna sytuacja, na pewno bardzo złożona, bo ile ludzi tyle różnych scenariuszy, ogólnie wiadomo, że rozbijanie szczęśliwego związku jest be, ale może bywa tak, że ci dwoje (będący w związkach) zakochują się w sobie wcale tego nie chcąc, i odrzucają to uczucie, zostając w starych układach, wszyscy są nieszczęśliwi i nie ma recepty na szczęście w tej sytuacji, cieszmy się tylko, że nas nie dotyczą takie dylematy, bo nie wiemy jak byśmy sie zachowali w konkretnej sytuacji, póki nie dotyczy nas osobiście...
j... [11.10.09/15:12]
yamka
właśnie.z za dużo tego właśnie ...
;)
yamot [11.10.09/13:29]
co mnię
wzielo na te powtorzenia 'wlasnie' to nie wiem :D
yamot [11.10.09/13:28]
Jerr
ale ta lasia to sobie zdaje przeciez sprawe, ze sie wpierdzala w srodek piaskownicy, ale ona juz nie chce szukac, bo znalazla, tylko w niewlasciwym czasie.
wlasnie chodzi o to zeby nie generalizowac i nie oceniac jej 'z urzedu'.
Pia - dzieki :)
Zblaz - egzakly. rzadko kto ocenia jego, zawsze ona jest ta najgorsza.
Met - moze nie mus, bo to jest wlasnie generalizowanie, tylko jest wlasnie wybor, ktory ponosi z wszelkimi konsenkwencjami, jednak brak jej empatii wlasnie osob postronnych.
potrafimy sie wykazac empatia wobec innych wyborow innych ludzi, czesto tragiczniejszych i gorszych, a dla niej juz jej nam brak.
Ax - i czesto zapominamy, ze ona tez moze miec uczucia, prawda? jakze czesto wlasnie punkt widzenia przeciez zalezy od punktu siedzenia.
Wuwu - mozna ten manifest i oczywiscie odniesc do facetow, jak najbardziej. jako babie latwiej bylo mi pisac w formie ona :)
i dzieki :)
Fet - tak, masz racje. brakuje ci empatii i tolerancji w tej kwestii, jednakze rozumiem, ze moze to byc podyktowane doswiadczeniem jakims twoim na przyklad
Maura = wiadomo - jest dramat. jednak jak bylas ta trzecia - nie brakowalo ci tej odrobiny zrozumienia w otoczeniu?
maura [11.10.09/12:55]
byłam
i tą trzecią, i tą zdradzaną. i nie wiem co gorsze... w obu sytuacjach był dramat. wielki. ale dramat zdradzanej większe piętno wycisnął na moim zyciu, niż bycie tą trzecią. nie mam na to zrozumienia. na wikłanie się w takie klimaty, a facet, który do tego doprowadza okłamując żonę i kochankę jest dla mnie nic nie wart. jaka by ta żona nie była.
fetysz [11.10.09/11:37]
Brakuje mi empatii,
brakuje tolerancji, jestem ciemny, niewychowany i bez klasy, ale w obronie dziwki nigdy nie stanę. kropka.
Wuwulec [11.10.09/11:17]
Te trzecie
są bardzo fajne. Ja je lubię i nigdy nie potępiam.
A co z facetami w rolach tych trzecich? Tacy też są. Nad nimi to się nikt nie pochyli, nie powspółczuje.
Bardzo fajny tekst; chyba najfajniejszy z tych manifestacyjnych.
ax [10.10.09/22:54]
...
a...no bo punkt widzenia wszystko zmienia;) wtedy żona byłaby tą złą...przecież wiadomo;))
met [10.10.09/22:48]
ax
obchodziłoby nas. gdybyśmy były wilkami:)
ax [10.10.09/22:42]
...
met...zgadzam się w 100%.
w sumie nawet nad tym wilkiem można się zacząć litować i wytłumaczyć jakoś to, że połknął babcię i jeszcze na czerwonego kapturka ostrzył kły...przecież zwierzątko mogło być głodne, prawda?
Tylko co nas to w gruncie rzeczy obchodzi;)))
met [10.10.09/22:31]
ax
oczywiście, że nie ma ludzi bez winy, i każdy w jakimś dramacie jest wart wspólczucia, ale w tej konfiguracji, rzecia, żona mąż, to jednak trzecia jest osobą najmniej lubianą jak wilk w bajcie o kapturku:)
ax [10.10.09/22:05]
...
ano met...bo widziały gały co brały. dokładnie.
z drugiej strony stan zakochania robi z nas często idiotów i widzimy tylko to, co widzieć byśmy chcieli.
i tak jak zblaz...nie zapominajmy o mężu, który gdyby nie chciał, to by nie było tej trzeciej.
jak dla mnie albo wszyscy są winni, albo niewinni jednakowo...to wersja obiektywna, bo jakby na moim terenie sie pojawiała trzecia, to bym się wkurzyła mocno...i to nie tylko na nią;)
martu [10.10.09/21:46]
a ja obiema
ręcami pod zblaz. to jest jakiś fenomen, któego nie ogarniam i chyba nie chcę ogarnąć.
met [10.10.09/21:32]
nie bardzo rozumiem
słów:a co jeśli tylko taki wybór pozostał. czy bycie trzecią to mus, konieczność?
na ogół jest tak, że ludzie się nie litują nad trzecią, bo widziały gały co brały.
jedyne co trzecią nieco zmiękcza jest to, że ten jej ukochany mógł ją oszukiwać, bajerować itp. i ona naiwna w to wchodziła jak w masło a rzeczywistość oczywiście okazała się skrzecząca.
więc pod pręgierz nadają się właściwie wszystkie osoby dramatu.
ale jakoś tej trzeciej szkoda mi najmniej. bo tak, jak coś idzie nie tak, to jest kara, trzeba ponosić konsekwencje swpoich wyborów z podniesionym cozłem a nie przysmętem o braku empatii dla trzecich.
zblaz [10.10.09/21:13]
To fascynujące
Że tyle się dyskutuje o kurestwie "tej trzeciej", a ten biedny mąż to najwidoczniej jest czysta jak łza i dziewiczo niewinna ofiara wrednej socjopatycznej zdziry :)
Pia [10.10.09/17:03]
yamot
czapka z glowy! Madre i po prostu dobre...niech ktos prosze da za mnie piatke !!!
j... [10.10.09/14:42] ocena: 5
no kurde
Yamka, odpowiedz jest prosta jak drut:
bo to generalnie złe jest. i tyle.
zanim która zacznie mnie opieprzać niech pomyśli. Jak by się to zaczynało i kończyło jest to generalnie złe. Bez oceniania intencji, bez szukania winnych. Jest to po prostu złe. Budzi zawsze ( no , może w większości ) konflikt, tragedie i rozpacz. I dlatego jest źle oceniane. I co tu jest niejasne ?
Ta trzecia, czy ten trzeci, co by nie mówić, chcąc coś stworzyć coś najpierw burzy. Pół biedy gdy chce coś budować, tragedia , gdy chce się tylko zabawić - wtedy to chyba jednak jest kurestwo ( że pozwolę sobie na osobistą ocenę ).
Co do oceny postawy - nie można moim zdaniem generalizować. Każdy przypadek jest indywidualny i wymaga indywidualnego rozpatrzenia. Kto zawinił, czy to wszystkim wyjdzie na dobre czy nie - różnie może być. Ale krzywda zawsze będzie miała miejsce. I dlatego - jest to po prostu be.
Fakt że ktoś nie chce być sam nie może być usprawiedliwieniem wierdalania sie z kopytami komuś w środek piaskownicy. Niech szuka tam gdzie nie zrobi nikomu krzywdy.
Co do formy arcia - może być ;)
manifest musi być wykrzyczany ...
gali [10.10.09/13:13]
no na tym polega ęterpretacja,
że dwie możliwości (co najmniej;)
yamot [10.10.09/13:13]
a moze nawet nie tyle
bedzie widziala zamykajacego, tylko bedzie chciala, zeby to byl zamykajacy.
yamot [10.10.09/13:08]
heh Galisia
ja wiedzialam, ze z Chagallem to na ciebie liczyc mozna ;)
ale moja interpretacja nie sklania sie ku dwom wyjsciom jak piszesz tylko bardziej, ze wiekszosc bedzie widziala aniola zamykajacego w takiej sytuacji.
gali [10.10.09/12:54]
w ogóle to pierwsza
rzecz zwróciła mą uwagę - ten Chagall.
I anioł, który zamyka? czy otwiera okno przed kochankami?
Zawsze są dwie możliwości ..
yamot [10.10.09/12:47]
Galka
bo yamu miala kryzys tforczosci ;)
gali [10.10.09/12:38]
a czemu tak
rzadko Yamu? ;))))
yamot [10.10.09/12:34]
Ciez :))))
jak to ja - lubie tykac tematow, ktorych inni sie boja ;)
ciężarówka [10.10.09/12:08]
:)
bo:
a) nikt nie bedzie pytal bo to nie jego biznes i sprawa, a lepiej osądzić już z góry
b) ta trzecie wychodzi poza normy spoleczne i poza pojęte konwenense dlatego tak łątwo ją zgnoić.... - lepej rzucić kamień.
p.s. kiedys homoseksualzm dawno dawno temu byl normalnoscia teraz podobno chorobą.
p.s.2. a co cie wzięło na tą trzecią?
ciężarówka [10.10.09/12:07]
:)
bo:
a) nikt nie bedzie pytal bo to nie jego biznes i sprawa, a lepiej osądzić już z góry
b) ta trzecie wychodzi poza normy spoleczne i poza pojęte konwenense dlatego tak łątwo ją zgnoić.... - lepej rzucić kamień.
p.s. kiedys homoseksualzm dawno dawno temu byl normalnoscia teraz podobno chorobą.
p.s.2. a co cie wzięło na tą trzecią
Komentarze
Na reszcie...
Miło przeczytać w końcu kilka akapitów na temat tej trzeciej gdzie ktoś stara sie zrozumieć... i faktycznie nie przylepia od razu łatki "tej złej". Od 9 lat żyje w takim układzie... i czasem marze by znaleźć lekarstwo... Chcieliśmy się rozstać nie raz. Raz odchodziłam Ja, raz On. Zawsze na krótko. Wolę wtedy tą namiastkę szczęścia przy nim niż ból gdy go nie ma. Ona wie, gdy chiał odejść odwaliła taką szopkę... szkoda słów. Wytrzymaliśmy bez siebie 3 miesiące...ta trzecia
tu pozostaje mi... milczenie;-)Podoba mi się tekst i pomysł.
Szkoda tylko, yamotko, że tyle tu pytań, a zero krzyku, manifestowania..
.nie znam się
akurat w tym temacie to mam 0 doswiadczenie , wiec sie nie wypowiadam:):)
ocenę zaniżam ze względu na formę- mało manifestującą...tekst swietny, ale nie nie jest to forma manifestu
nie kazda trzeci/-a taki/-a sama, nie kazda trzeci/-a jest tym zlym/ta zla, dlatego zanim rzucimy kamieniem warto wiedziec w kogo sie rzuca. Nie ma co uogolniac, w jedna czy w druga strone ani piedestal, ani kamien, to nie takie prosteZblaz - dokladnie, wine ponosi chyba zdradzajacy
Zblazi - ta twoja teoria
to wcale nia taka glupia. jakos nigdy mi do glowy nie przyszlo, zeby w te strone na to spojrzec :)Goyuś - siorry, ale nie rozumiem - 'a taki facet wbija ją w wiek i ooo,po ptakach'
Tulka - okolicznosci do konca nie znamy, jednak z manifestu da sie wylapac miedzy wierszami, ze zakochana, co nie?
wracam z oceną,
trudno to zrobic, bo to w zasadzie jakby skarga, jakby obrona tej trzeciej, zakładam tu, że owa trzecia, nie jest wspomniana poniżej cwaniarą, że zakochała sie nie wiedząc, że facet jest żonaty, a weź tu potem człowieku sie odkochaj, no własnie te hormony, itd., te marzenia o rodzinie, pewnie, rozum tez sie ma, ale ma go i facet, którego winy się tu prawie nie zauważa...ot, życie życie...
nigdy nie
byłam tą trzecia,oraz-tak sądzę-nie byłam tą żoną...i sądzę, że to nie jest dobre rozwiązanie dla kobiety. bo kocha i czeka, a taki facet wbija ją w wiek i ooo,po ptakach. a co do faceta-lepiej nie gadać i nie marnować słów.na fali rozkminy w końcu nie oceniłam
no więc z przekazem zgadzam się, powiedzmy, częściowo, natomiast to co mi przeszkadza, to forma. Otóż dla mnie to jest lista pytań i sugestii, które mają skłaniać do refleksji nad stereotypem, a nie manifest. Niby w domyśle majaczy "nie wydawaj pochopnych sądów, nie oceniaj niepotrzebnie i niesprawiedliwie itd.", ale w moim rozumieniu manifest ma ten postulat wyrażać wprost, a nie tylko wskazywać kierunek dla wniosków czytelnika. Poza tym, z całą sympatią dla szanownej Autorki :), nie przemawiają do mnie niektóre argumenty. No i jakoś tak mi wyszła z tego trója z plusem.tak się zastanawiam
czy aby stereotyp, na który się z archeą buntujemy, nie wynika też trochę z tego, że osobie pokrzywdzonej, tej porzucanej, łatwiej jest obarczyć winą za całą sytuację jakąś obcą trzecią osobę dramatu niż towarzysza życia, którego sama sobie dobrała, któremu zaufała i z którym ma dobre wspomnienia..?To musi tworzyć jakiś wewnętrzny dysonans, poza tym mogłoby spowodować poczucie, że sama sobie wybrała złego partnera, a to trudno przyznać, z uwagi na naturalne dążenie do wysokiej samooceny i konsekwencji w wyborach. Bo ani zmiana zdania (przeciez był dobry, to jakim cudem teraz jest zły, popełniłam błąd w ocenie? nie zauważyłam zmiany?), ani przyznanie, że od początku był nieodpowiedni (nie umiem oceniać intencji ludzi, jestem naiwna) nie służy samoocenie osoby pokrzywdzonej, ani jej poczuciu spójności poglądów. Faktycznie łatwiej pomysleć "a to zdzira jedna, manipulantka, przyszła, zbałamuciła mi faceta i z rozmysłem rozwaliła dobrze funkcjonujący związek".
No ale to, że wykoncypowałam sobie prawdopodobną motywację jeszcze nie oznacza, że się z takim podejściem zgadzam :) Gdyż zakładam, że osoba zdradzająca ma mózg i robi z niego użytek, więc podejmuje pewne decyzje świadomie, toteż odpowiada za konsekwencje. Jasne - nie zawsze jest to takie proste i kupa innych zachowań, wyborów czy postaw wszystkich trojga, tudzież tak zwane okoliczności do tego mogą się przyczynić, ale jakbym miała kogoś obwiniać, to właśnie zdradzającego. Tak na logikę :)
stereotyp jest taki:
'on nie winien, ona winna, dac mu była nie powinna' ;)nie wiem skąd znam, ale gdzieś coś ktoś mi, itp. ;]
nie Maury, nie napisałaś
chciałam tylko zwrócić uwagę na tą nierówność, niesprawiedliwość w ocenianiu, jaka tu się przewija w części komentarzy. On - zamroczony, opętany, nie myśli, no generalnie - niewinny z racji niepoczytalności. Ona - cwana, wyrachowana, wie doskonale, co czyni. Czyli - winna i z zimną krwią niemal czyni zło.Uważam, że to bardzo niesprawiedliwe i utrwalające odwieczne wręcz patriarchalno - katolickie stereotypy.
oskarzanie en bloc
'tych trzecich' ze maja nieczyste intencje grubo jest nie ok.Jerr
;PDaga - dokładnie. ciezko oceniac, jak traktujemy wszystko szablonowo
Takie sytuacje są za trudne, żeby umieć ocenić, kto na najgorzej,
kto cierpi, zasługuje na współczucie, a kto tak naprawdę chwyta trochę szczęścia dla siebie.yamka
przecie napisalem - moze być, co nie ? nie ze dobry - juz nie przesadzaj, bo ci rosnace ego ciuchy porozrywa ...;)
Met
nie chodzi o wnoszenie na piedestal.tylko, zeby sie chwile zastanowic, zanim sie rzuci kamieniem :)
yamot
ale nikt nie umniejsza uczuć do osób, które są zajęte, czy były, czy mają jakąś historię.wiadomo, hormony nie wybierają i czasemw deptuje się w coś, w co by się nie chciało, bo to jest od nas silniejsze.
tylko, że do mnie nie trafia, że takiej osobie należy się jakiś rodzaj afirmacji za to. może politowanie jedynie, bo wejście w cudze historie jest obłozone ciężką pracą i nie zawsze konczy się to dobrze.
poza tym w tym dramacie jest to osoba wg mnie najmniej godna współczucia.
ufff
najbardziej to sie ciesze z tego 'tekst dobry', bo po takiej przerwie mialam obawy jak przed debiutem :DMaura - zgadzam sie, ze jest wieksza motywacja do wyrwania sie z tego ukladu. to nie tak ze lasia nie wie o so cho itd. i pewnie w jakis tam sposob mniej badz bardziej probuje z tym walczyc.
natomiast mi na przyklad ciezko jest umniejszyc jej uczucie tylko dlatego, ze trafilo na zajetego.
ot kolejna 'trudna' milosc, jakich wiele na tym swiecie. kazdy z nia sobie jakos radzi i ona tez musi. ale rzucanie w nia kamieniami tylko z tego powodu niczego nie ulatwia, ani nie przyspiesza.
Plzmi - rozumiesz, bo doswiadczylas. ale czy jak bylas w 'trakcie' - tak latwo od razu bylo powiedziec, ze to bez sensu i zostawiam za soba? chyba nie i potrzeba czasu, prawda? :)
przykre, że
sprawca tego dramatu, czyli ten "on", co to ją uważa za "trzecią", chociaż dla niej jest pierwszy i jedyny, więc szkoda, że "on" jest, że ona go widzi, że bez niego nie ma dla niej nic - bo to złudzenie i nieprawda i nie miłośćja ją rozumiem i ten jej dramat, a jakże, doświadczyłam - ale też wiem, że to nieprawda, że to mija, że jest do zapomnienia
układ, w którym ona kocha i czeka na rozwód, tęskniąc i nie mając perspektyw rani ją, dla niego jest wygodny i egoistyczny - a kochanie własnego kata kwalifikuje się do leczenia, poza współczuciem
za same rozbite małżeństwa i nieudane związki to akurat ta trzecia w mojej ocenie winy nie ponosi żadnej, wina leży po stronie tych, co umowę zawarli i ją złamali, to proste
tekst dobry, przekaz tak pół na pół, nie wiem, jak oceniać :)
yamot
tak to jest w miłości w ogóle, ale chyba jak są takie przeciwności losu jak zła żona, płaczące dzieci i tym podobne klimaty codziennosci jest większa motywacja, żeby się z tego wyrwać i zacząć cos od nowa. tylko... i tu racje ma mój ginekolog (heh), że to się facetowi nie opłaca, bo albo trafia na gorszy egzemplarz albo na taki sam;)o ironio!
mówiąc korzysta miałam na myśli, że facet odchodzi do niej. cwaność, interes - to zakłada, że facetka dybie na jakieś profity majątkowe. to akurat mi wisi.
Maura
i nie mozna przyjac, ze 'korzysta' (troche ciezkie tu slowo), bo sie zakochala tylko trzeba z wydzwiekiem - ona ma w tym interes, jest cwana?Met
zgadza sie - wszystko jest kwestia skali czyli klasyczne 'punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia'ona nie oczekuje wnoszenia na piedestaly i glaskania po glowce jakas ty biedna.
ale minimum zrozumienia jej sie chyba nalezy i ma prawo go oczekiwac a nie wieczne potepienie.
z ta 'cwanoscia' zgodze sie z Martu. bez naditerpretacji, ale jednak to slowo ma wydzwiek bardzo pejoratywny i bardzo okreslajacy 'czego ona chce'. a nie zawsze tak jest.
2in1 - tak jak Syks - zgadzam sie z toba :)
Kozucha - piszac manifest nie maialam na mysli tylko malzenstw :) ale jakos czytelnicy poplyneli w ta strone. moze podswiadomie akceptujemy 'ta trzecia' w nieusankcjonowanych zwiazkach?
Maura - jasne - trojkat to najgorsza z mozliwych konfiguracji. kazdy tu cierpi i mniej i wiecej, wydaje mi sie, że niezaleznie czy malzenstwo z dzieckiem, czy bez czy narzeczenstwo czy po prostu para.
ale 'niech się zakochują w kim innym do woli' - no tak mowisz jakby nad zakochaniem sie mozna bylo panowac tak ot jak nad potrzeba fizjologiczna :)
Kozucha jeszcze raz :) bo nic nie jest prawda bezwzgledna. bo kazdy ma swoja, bo kazdy ma inne doswiadczenie, bo kazdy ma inne przezycia.
nota bene - mialysmy podobne pragnienia jako dziecko. i gdyby sie ta trzecia/ten trzeci tu pojawil/a - calowalabym po stopach ;] serio.
Maura tez jeszcze raz - ale co? tylko w takiej sytuacji facet leci jak cma (albo facetka jak jest ten trzeci)? w innych sytuacjach (oboje wolni etc) juz takiej milosci bez opamietania nie ma?
Archea - bo latwiej osadzic kogos kto nie ma 'zobowiazan' i latwiej uwierzyc w czyste intencje statecznego ojca niz takiej latwaicy :)
i nie napisałam
że kiedy facet leci jak ćma do ognia to jest to wina tej trzeciej. on wtedy jest jak opętany...arch
o facecie to ja tu nic nie mówię, to oddzielny temat. to, że oszukuje swoja partnerkę jest ze wszech miar beznadziejne.kobieta porzucona może miec żal do siebie, że była taka a nie inna dla faceta, który ją zostawił, ze nie zauważala symptomów kryzysu, że lekceważyła sygnały.
ale to facet wybiera rozwiązanie pt. odejście. i to jest do dupy. bo wtedy nie ma juz dyskusji.
a ta trzecia? korzysta z tego, że był kryzys między dwojgiem.
choć oczywiście
jak zaznaczyła Kozucha przy innym art. - ważne są szczegóły. Bo znam przykład, kiedy rzeczywiście ta trzecia była na tyle uporczywa i natarczywa, manipulująca i uciekająca się do naprawdę niefajnych numerów, że jej wina była bezsprzeczna.Nadal jednak decyzje, które podejmował facet (np spotykając sie z nią potajemnie lub nie mówiąc jej wyraźnie i jednoznacznie, że ma sobie dać spokój) należały do niego i to on w tej sytuacji IMHO jest głównym odpowiedzialnym.
Maury
"jak już jest miłość do tej trzeciej - to nic się nie liczy. facet leci jak ćmia do świecy. bez opamietania i bez myślenia, co zostawia za sobą."i to oczywiście wina tej trzeciej?
podobnie jak Zblaz, nigdy nie zrozumiem czemu winą w większym stopniu obarcza się w tej sytuacji kobietę a nie faceta.
Dodam, że nigdy nie byłam tą trzecią, a zostałam zostawiona dla tej trzeciej, więc naprawdę nie mam osobistego interesu w wybielaniu tych trzecich. Nawet jak zostałam porzucona, miałam do niej trochę żalu, ale najwięcej do siebie, a w drugiej kolejności do niego.
niestety
jest tak, że jak już jest miłość do tej trzeciej - to nic się nie liczy. facet leci jak ćmia do świecy. bez opamietania i bez myślenia, co zostawia za sobą.Mauro,
rozumiem, co chcesz powiedzieć. To wszystko prawda, ale nie prawda bezwzględna. Byłam dzieckiem, którego jedynym pragnieniem było, by mama odeszła od ojca. Zawsze miałam do niej o to trochę żalu, że tkwiła przy nim, jak opoka. Nigdy nie byłam tą trzecią, ale jestem tą, która odeszła. Podoba mi się to, co powiedziałaś o konieczności najpierw załatwienia spraw w aktualnym związku, a potem dopiero rzucaniu się w nowy - tak właśnie zrobiłam. Rozumiem jednak, że wielu ludziom uczucia "rzucają się na oczy" na tyle, że realnie patrzeć już nie potrafią. Dlatego nie odsądzam od czci i wiary, szczególnie tych, którzy wplątują się w podobne sytuacje z powodu zamroczenia. Inna sprawa, gdy to ma być tylko rozrywką, ale to z reguły jest rozrywka akurat nie dla tej osoby, którą się tak łatwo potępia. Tak myślę. Mogę się mylić, oczywiście.zgadzam sie
z 2in1kozucho
i w takiej i w takiej sytuacji jest kiepsko - jest rozpacz, smutek i poczucie krzywdy gdy jest sie porzuconą, bo pojawiła się ta trzecia, a mąż/ narzeczony/ partner uległ jej urokowi. wg mnie trójkąt to najgorsza z możliwych konfiguracji:(tylko niestety w małżeństwie dochodzi parę jeszcze kwestii - przeżyte wspólne lata i co najsmutniejsze - dzieci, które nie muszę chyba mówić jak kiepsko odnajdują sie w takiej sytuacji. i co jest wtedy ważniejsze? szacunek do tej trzeciej bo ma też prawo do szczęścia? czy żal nad porzuconą rodziną... jaka by ona nie była? jeśli jest źle między facetem a kobietą, czy nie może być tak, że najpierw rozwiążą to między sobą. rozwiodą się, pójda na terapię, cokolwiek, a później jak już po sobie pozamiatają - niech się zakochują w kim innym do woli? tylko zazwyczaj ta trzecia jest albo a. zakazanym owocem, czymś fajnym, czego nie daje zmęczona żona, która nie zawsze ma super humor i jedrne pośladki wystawione na każde zawołanie, b. pretekstem do odejścia, bo gdyby nie ona koleś by dalej tkwił w żalu, że zona do dupy i już nie taka fajna jak kiedyś...
brrr... ja nie lubie tych trzecich. a związek kiedy byłam nią uważam za stracone lata swojego życia. i wcale nie z tego powodu, że nikt nie okazuje mi zrozumienia.
A,
dlaczego taki stosunek do "tej trzeciej" objawia się dopiero w przypadku małżeństw? Przed usankcjonowaniem związku można spokojnie walczyć o faceta, nawet, gdy jest zajęty. Fakt, że ta jego przedślubna połówka też będzie cierpiała, w tym wypadku, nikogo nie obchodzi. Może ona nie ma prawa rozpaczać po stracie? TO jest trochę tak, jakby się to prawo kupowało, nabywało przez akt zawarcia małżeństwa.moja mama mówi,
ale jej chyba jej mama, czyli jednak wychodzi, że babcia, ale mnie bezpośrednio to mama, ale nie o tym chciałam - stan bredzenny mam.2in1
a więc może to jest tak, jak mówi bacia gali, że nie da się zbudować szczęścia na cudzym nieszczęsciu.z każdej perspektywy wyglada to inaczej
inaczej kiedy mówi o tym ta pierwsza, inaczej gdy ta druga, inaczej gdy mówi to on,a zupełnie odmiennie odczuwają to dzieci. Nie oceniam,bo kiedy myślałam nad tym, to w takiej sytuacji żadne wyjście nie jest dobre, cierpią wszyscy a przecież chciało się szczęścia. Nigdy nie potępiam osoby,która pokochała,albo zauroczyła się,bo myślę,że każdy ma prawo do szczęścia.(niby mówi się,że do szczęścia nie raniąc innych,ale co to znaczy?jak to zinterpretować, zawsze jedni cierpią drudzy są szczęśliwi)met
dobra, może nadinterpretowałam, ale 'cwana' jest cokolwiek pejoratywnym określeniem i nie mogę się zgodzić z Twoją pewnością, że jak trzecia to "na mur jest cwana". Czasem wystarcza, że ów on jest cwany a dramat się ciągnie i tak o..martu
cwana nie ejst jednoznaczne z byciem złą, to ty tak zinterpretowałaś:)więc wesz.
cwana w moim mniemaniu oznacza, ze na ogół wie co robi, znaczy wydaje jej się że wie, i ma pomysł jak osiągnąć cel.
kobiecie mało co daje taką satysfakcję jak to, że zatryumfowała nad inna babą.
met
"a nie jakąś trzecią, która sobie proadzi, bo jak wchodzi na trzeciego na mur jest cwana."na mur jest cwana? w każdziutkim jednym przypadku? bez wyjątku? Cyniczna i na wskroś zła.
Met, bez przegięć..
yam
nie zgadzma się z tobą. wszystko jest kwestią skali. dla kogoś ta rzecia moze być gorszym złoczyńcą w życiu niż niejeden gorszyciel.gdybym ja byla ta trzecią, to mogłabym wejść w taki ukłąd, czemu nie, ale nie oczekiwałabym z innych stron zrozumienia, bo doprawdy, to ejst już przegięcie i niedoinformowanie na swój temat.
ludzie robią źle, ja robię źle, ty robisz źle, ale przynajmniej bądźmy tego co robimy swiadomi i nie oczekujmy, ze linni będą wielki zorzum wykazywać. bez przegięć.
może lepiej politować się nad ludzmi, którym nie udało się kawał życia, nad tym męzem, tą żoną, tymi dziecmi jak są i całą resztą a nie jakąś trzecią, która sobie proadzi, bo jak wchodzi na trzeciego na mur jest cwana.
moja mama mi powtarza:
nie zbudujesz szczęścia na czyimś nieszczęściu.Proste, prawdziwe.
to bardzo
smutna sytuacja, na pewno bardzo złożona, bo ile ludzi tyle różnych scenariuszy, ogólnie wiadomo, że rozbijanie szczęśliwego związku jest be, ale może bywa tak, że ci dwoje (będący w związkach) zakochują się w sobie wcale tego nie chcąc, i odrzucają to uczucie, zostając w starych układach, wszyscy są nieszczęśliwi i nie ma recepty na szczęście w tej sytuacji, cieszmy się tylko, że nas nie dotyczą takie dylematy, bo nie wiemy jak byśmy sie zachowali w konkretnej sytuacji, póki nie dotyczy nas osobiście...yamka
właśnie.z za dużo tego właśnie ...;)
co mnię
wzielo na te powtorzenia 'wlasnie' to nie wiem :DJerr
ale ta lasia to sobie zdaje przeciez sprawe, ze sie wpierdzala w srodek piaskownicy, ale ona juz nie chce szukac, bo znalazla, tylko w niewlasciwym czasie.wlasnie chodzi o to zeby nie generalizowac i nie oceniac jej 'z urzedu'.
Pia - dzieki :)
Zblaz - egzakly. rzadko kto ocenia jego, zawsze ona jest ta najgorsza.
Met - moze nie mus, bo to jest wlasnie generalizowanie, tylko jest wlasnie wybor, ktory ponosi z wszelkimi konsenkwencjami, jednak brak jej empatii wlasnie osob postronnych.
potrafimy sie wykazac empatia wobec innych wyborow innych ludzi, czesto tragiczniejszych i gorszych, a dla niej juz jej nam brak.
Ax - i czesto zapominamy, ze ona tez moze miec uczucia, prawda? jakze czesto wlasnie punkt widzenia przeciez zalezy od punktu siedzenia.
Wuwu - mozna ten manifest i oczywiscie odniesc do facetow, jak najbardziej. jako babie latwiej bylo mi pisac w formie ona :)
i dzieki :)
Fet - tak, masz racje. brakuje ci empatii i tolerancji w tej kwestii, jednakze rozumiem, ze moze to byc podyktowane doswiadczeniem jakims twoim na przyklad
Maura = wiadomo - jest dramat. jednak jak bylas ta trzecia - nie brakowalo ci tej odrobiny zrozumienia w otoczeniu?
byłam
i tą trzecią, i tą zdradzaną. i nie wiem co gorsze... w obu sytuacjach był dramat. wielki. ale dramat zdradzanej większe piętno wycisnął na moim zyciu, niż bycie tą trzecią. nie mam na to zrozumienia. na wikłanie się w takie klimaty, a facet, który do tego doprowadza okłamując żonę i kochankę jest dla mnie nic nie wart. jaka by ta żona nie była.Brakuje mi empatii,
brakuje tolerancji, jestem ciemny, niewychowany i bez klasy, ale w obronie dziwki nigdy nie stanę. kropka.Te trzecie
są bardzo fajne. Ja je lubię i nigdy nie potępiam.A co z facetami w rolach tych trzecich? Tacy też są. Nad nimi to się nikt nie pochyli, nie powspółczuje.
Bardzo fajny tekst; chyba najfajniejszy z tych manifestacyjnych.
...
a...no bo punkt widzenia wszystko zmienia;) wtedy żona byłaby tą złą...przecież wiadomo;))ax
obchodziłoby nas. gdybyśmy były wilkami:)...
met...zgadzam się w 100%.w sumie nawet nad tym wilkiem można się zacząć litować i wytłumaczyć jakoś to, że połknął babcię i jeszcze na czerwonego kapturka ostrzył kły...przecież zwierzątko mogło być głodne, prawda?
Tylko co nas to w gruncie rzeczy obchodzi;)))
ax
oczywiście, że nie ma ludzi bez winy, i każdy w jakimś dramacie jest wart wspólczucia, ale w tej konfiguracji, rzecia, żona mąż, to jednak trzecia jest osobą najmniej lubianą jak wilk w bajcie o kapturku:)...
ano met...bo widziały gały co brały. dokładnie.z drugiej strony stan zakochania robi z nas często idiotów i widzimy tylko to, co widzieć byśmy chcieli.
i tak jak zblaz...nie zapominajmy o mężu, który gdyby nie chciał, to by nie było tej trzeciej.
jak dla mnie albo wszyscy są winni, albo niewinni jednakowo...to wersja obiektywna, bo jakby na moim terenie sie pojawiała trzecia, to bym się wkurzyła mocno...i to nie tylko na nią;)
a ja obiema
ręcami pod zblaz. to jest jakiś fenomen, któego nie ogarniam i chyba nie chcę ogarnąć.nie bardzo rozumiem
słów:a co jeśli tylko taki wybór pozostał. czy bycie trzecią to mus, konieczność?na ogół jest tak, że ludzie się nie litują nad trzecią, bo widziały gały co brały.
jedyne co trzecią nieco zmiękcza jest to, że ten jej ukochany mógł ją oszukiwać, bajerować itp. i ona naiwna w to wchodziła jak w masło a rzeczywistość oczywiście okazała się skrzecząca.
więc pod pręgierz nadają się właściwie wszystkie osoby dramatu.
ale jakoś tej trzeciej szkoda mi najmniej. bo tak, jak coś idzie nie tak, to jest kara, trzeba ponosić konsekwencje swpoich wyborów z podniesionym cozłem a nie przysmętem o braku empatii dla trzecich.
To fascynujące
Że tyle się dyskutuje o kurestwie "tej trzeciej", a ten biedny mąż to najwidoczniej jest czysta jak łza i dziewiczo niewinna ofiara wrednej socjopatycznej zdziry :).
..yamot
czapka z glowy! Madre i po prostu dobre...niech ktos prosze da za mnie piatke !!!no kurde
Yamka, odpowiedz jest prosta jak drut:bo to generalnie złe jest. i tyle.
zanim która zacznie mnie opieprzać niech pomyśli. Jak by się to zaczynało i kończyło jest to generalnie złe. Bez oceniania intencji, bez szukania winnych. Jest to po prostu złe. Budzi zawsze ( no , może w większości ) konflikt, tragedie i rozpacz. I dlatego jest źle oceniane. I co tu jest niejasne ?
Ta trzecia, czy ten trzeci, co by nie mówić, chcąc coś stworzyć coś najpierw burzy. Pół biedy gdy chce coś budować, tragedia , gdy chce się tylko zabawić - wtedy to chyba jednak jest kurestwo ( że pozwolę sobie na osobistą ocenę ).
Co do oceny postawy - nie można moim zdaniem generalizować. Każdy przypadek jest indywidualny i wymaga indywidualnego rozpatrzenia. Kto zawinił, czy to wszystkim wyjdzie na dobre czy nie - różnie może być. Ale krzywda zawsze będzie miała miejsce. I dlatego - jest to po prostu be.
Fakt że ktoś nie chce być sam nie może być usprawiedliwieniem wierdalania sie z kopytami komuś w środek piaskownicy. Niech szuka tam gdzie nie zrobi nikomu krzywdy.
Co do formy arcia - może być ;)
manifest musi być wykrzyczany ...
no na tym polega ęterpretacja,
że dwie możliwości (co najmniej;)a moze nawet nie tyle
bedzie widziala zamykajacego, tylko bedzie chciala, zeby to byl zamykajacy.heh Galisia
ja wiedzialam, ze z Chagallem to na ciebie liczyc mozna ;)ale moja interpretacja nie sklania sie ku dwom wyjsciom jak piszesz tylko bardziej, ze wiekszosc bedzie widziala aniola zamykajacego w takiej sytuacji.
w ogóle to pierwsza
rzecz zwróciła mą uwagę - ten Chagall.I anioł, który zamyka? czy otwiera okno przed kochankami?
Zawsze są dwie możliwości ..
Galka
bo yamu miala kryzys tforczosci ;)a czemu tak
rzadko Yamu? ;))))Ciez :))))
jak to ja - lubie tykac tematow, ktorych inni sie boja ;)shit
ocena:)
bo:a) nikt nie bedzie pytal bo to nie jego biznes i sprawa, a lepiej osądzić już z góry
b) ta trzecie wychodzi poza normy spoleczne i poza pojęte konwenense dlatego tak łątwo ją zgnoić.... - lepej rzucić kamień.
p.s. kiedys homoseksualzm dawno dawno temu byl normalnoscia teraz podobno chorobą.
p.s.2. a co cie wzięło na tą trzecią?
:)
bo:a) nikt nie bedzie pytal bo to nie jego biznes i sprawa, a lepiej osądzić już z góry
b) ta trzecie wychodzi poza normy spoleczne i poza pojęte konwenense dlatego tak łątwo ją zgnoić.... - lepej rzucić kamień.
p.s. kiedys homoseksualzm dawno dawno temu byl normalnoscia teraz podobno chorobą.
p.s.2. a co cie wzięło na tą trzecią