[sekundę...] 


REKLAMA
Szesnastolatki w klubach.
Fetish [2009-09-04]
Pamiętacie kultowy serial końca lat dziewięćdziesiątych „Ally McBeal”, który przecierał szlaki dla tematów tabu w telewizyjnej rozrywce? A czy pamiętacie główną nieco zeschizowaną bohaterkę, która widziała tańczące niemowlęta w najmniej odpowiednim miejscu i momencie? Otóż w dzisiejszych czasach nie musicie ani mieć porytej bani, ani brać jakiś specjalnie mocnych halunów, bo wystarczy wejść do pierwszego lepszego modnego klubu w Polsce i spojrzeć na parkiet. Domowe przedszkole w wersji hardcore. Młode dziwki i alfonsi wykonują klubowe pląsy. Tekst ten miałem napisać już dawno. Ale trudno czasami podpisać się nazwiskiem pod czymś, co zahaczałoby o hipokryzję. Bo znam wiele osób niepełnoletnich, widuję je w klubach, podaję im rękę na przywitanie i zdarza mi się także spotykać z nimi poza klubem. Nie zawsze są to osoby, których inteligencja sięga przysłowiowego dna.

Trudno mi było zatem spojrzeć na zjawisko osób niepełnoletnich w klubach z obiektywnej perpektywy. Aż do teraz, kiedy rozesłałem setki maili do znajomych, szefów klubów, managerów i selekcjonerów i zebrałem cały plik historyjek i informacji o przygodach z „bananowymi gówniarzami”. Uprzedzam, będzie brutalnie i bez przepraszam. Moja bliska koleżanka spotkała niegdyś matkę niepełnoletniej. Nie poznała jej oczywiście, bo skąd niby znać miała rodzinę koleżanki, którą widuje w miejscach publicznych. Po wymianie „dzień dobry” i pytaniu skąd się znają, usłyszała: „Szlaja się pani z moją córką po klubach. Słyszałam dużo na pani temat – może wreszcie wypadałoby coś zrobić ze swoim życiem?”.

Natychmiast doznała olśnienia i rozpoznała w kobiecie matkę szesnastoletniej znajomej z klubu. „Pani wybaczy – odparowała – ale jestem pełnoletnia, niezależna, pracuję na własne konto i chodzę do klubów dla dorosłych, więc jeżeli ktokolwiek się za kimś szlaja to pani córka za mną”. Historia ta dała mi do myślenia. Bo nie ma co oskarżać niepełnoletnich – zastanowić się raczej zależy nad tym – gdzie są ich rodzice, gdzie jest przestrzeganie w klubach prawa i gdzie są jakiekolwiek zasady odnośnie wpuszczania dzieciaków do klubów, a przede wszystkim sprzedawania im alkoholu.

Rok później córcia owej pani kilka razy zalewa się tak, że budzi się a to w krzakach, a to w obcych miejscach i kilkakrotnie ucieka z domu zwalając się na chatę zdziwionym znajomym, którzy raczej nie mają ochoty udzielać jej noclegu i mieć na barkach problemów z policją w razie gdyby troskliwa matka postanowiła zadzwonić po interwencję, co miało już miejsce raz gdy krnąbrna córka postanowiła wybiec z autobusu, którym razem jechały i zwiać najbliższym pociągiem na bałns do Warszawy...
W Szwecji, zresztą tak samo jak i w Stanach Zjednoczonych – aby kupić alkohol trzeba mieć 21 lat. Tyle samo, aby wejść do klubu nocnego. W Polsce według prawa – alkohol sprzedawać można tylko osobom pełnoletnim, a każdy klub powinien legitymować na wejściu wszystkich, którzy pragną do niego wejść.

Nijak ma się to jednak do rzeczywistości, co potwierdzą nie tylko osoby poniżej lat osiemnastu z którymi rozmawiałem, ale i bywalcy klubów, którzy ten wiek już dawno temu przekroczyli. Piątek – znana knajpa na Nowym Świecie w Warszawie. Koleżanka relacjonuje mi na drugi dzień zachowanie młodzieży: „Wchodzę z koleżanką, zamawiamy piwo, jest godzina 23:30, schodzimy na dół, żeby usiąść przy stole. Obok nas zajęte dwa stoliki: przy pierwszym dwie dziewczyny, na oko lat 16 i 17, obie piją piwo, rozmawiają o chłopakach. Przy drugim, na kanapie para szesnastoletnich emo całuje się namiętnie. Szepczą sobie do uszka pierdółki. Na stoliku paręnaście szklanek po piwie. Chłopak wstaje i idzie na górę. Wraca po chwili z kieliszkiem wódki i dwoma piwami.

Dziewczyna przy stoliku jest kompletnie pijana. Kiedy on podaje jej wódkę, dopada ją pijacka czkawka. Wlewa w siebie zawartość kieliszka i przesuwa się na kanapie by zrobić miejsce chłopakowi. Mija moment, gdy widzę, jak pijana laska wstaje, potyka się o krzesło i pochylona biegnie plącząc po drodze nogi do łazienki. Za nią chłopak i jedna z nastolatek z drugiego stolika. W kiblu coś się dzieje. Zalana emo-dziewczynka rzyga. Wstajemy i postanawiamy wyjść. Po drodze rzucam okiem na kibel - chłopak stoi z fajką, emolasia rzyga, a druga panna trzyma jej głowę za włosy. Ot, tyle. Szybko i za młodu uczymy się bawić w "miejscach publicznych”.

Rozsyłam do znajomych prośbę o pomoc w pisaniu tekstu. Podobnych historii mam na skrzynce pocztowej setki i sądzę, że możnaby napisać o tym książkę. Inna znajoma porównuje kluby z placem zabaw: „Na taki plac nie mają wstępu osoby powyżej 1,24 metra wzrostu, bo najzwyczajniej w świecie nie są one do nich przystosowane i psują je innym, mniejszym. Do klubów też nie powinni być wpuszczani gówniarze. Nie mam ochoty oglądać ciągle zarzyganych gęb”. Nie dziwi mnie to wcale. Sam niejednokrotnie byłem świadkiem podobnych akcji. Zresztą każde miasto ma swoje niepełnoletnie gwiazdki. Damian ma lat siedemnaście i deklaruje, że jest homo, choć nigdy nie miał kontaktów seksualnych ani z jedną ani z drugą płcią. Ot, skoro nie ma nic błyskotliwego do powiedzenia, zaskoczy publikę newsem.

Biseksualizm czy homoseksualizm środowiskom niepełnoletnich jest zresztą bardzo bliski. W kulturze emo wręcz wypada lubić i chłopców i dziewczynki. Nasz bohater problemów z wejściem do klubów nie ma, gorzej z alkoholem – gładka buziunia zdradza wiek i kilka razy się naciął – nie został obsłużony, chociażby w Cafe Mięsnej w Poznaniu o co zrobił innym raban.
Bo dzieciaki mają swoje sposoby. Dziewczynki robią z siebie „stare malutkie”, a na twarz nakładają tonę mazideł i przykrywają nimi swój prawdziwy wiek. Nazywa się to asfaltową twarzą i nie odpadnie nawet przy mocniejszym tupnięciu.

Kiedy sposób na twarz maskę nie przechodzi, wykorzystują swój urok osobisty i puszczają się z kim trzeba, albo po prostu nawiązują romanse z ochroniarzami, selekcjonerami czy Djami. Najlepiej oczywiście pukać się z tą ostatnią grupą, bo w oczach towarzycha to „prestiż”. Jeżeli jednak nie ma się tak bezpruderyjnej osobowości i siły przebicia zostaje lizodupstwo. W tzw. warszaffce widać to najlepiej, szczególnie w kronikach towarzyskich, gdzie szesnastoletnie niunie uśmiechają się z fot z jakąś znaną gębą, która zapewni im rozpoznawalność i załatwi przepustkę do miejsc prawnie zakazanych.

Inaczej ma się to do chłopaków. Im pozostaje tylko tani lans, ewentualnie fake id, czyli po prostu podrobiony dowód osobisty. Z tego co słyszałem, biznes ten świetnie się kręci i załatwia wszystko bezproblemowo. Problem z alkoholem także dla nich nie istnieje. Dziewuszki zawsze wyrwą sobie jakiegoś łosia, co postawi, a chłopcy mają zazwyczaj starszych kolegów, którzy kupią i podadzą. W Obiekcie Znalezionym pewna roztropna barmanka poprosiła takiego „starszego kolegę” o dwa dowody zanim sprzedała mu alkohol. Ode mnie owacje na stojąco – szkoda, że nie przestrzegają tego inni.

Ale nie tylko sprzedaż alkoholu jest problemem. Otóż wszystkie te dzieciaki mają bardzo szerokie kontakty i problem ze skołowaniem czegoś mocniejszego też dla nich nie istnieje. Narkotyki? Nawet ja nie mam pojęcia o istnieniu całej gamy tablet, które biorą oni. Amfetamina? „Amfa jest dla wieśniaków” – mówi mi piętnastoletnia Magda – „Jeżeli mam brać to tylko koks. W Wawie kupuję od kolesia, który sprzedaje wszystkim VIPom, ma najlepszy towar. Dwie stówy za worek i bawisz się cały weekend”. Pytam skąd ma na to pieniądze. „Podpierdalam czasami matce, jak nie patrzy, zresztą nie liczy siana, bo ma go kupę. Kilka razy mnie przyłapała, ale wtedy szłam na lumpy i sprzedawałam na Allegro. Mam tam chyba dziesiąte konto, bo to przecież szmaty jakieś i mi dawali negatywy, więc mnie admin blokował. A chcesz coś? No problem, jestem Ciocia Dobra Kokaina”.

Co na to kluby? Nie komentują. Albo zabrania im mówienia o problemie PR. Zresztą kary za wpuszczanie niepełnoletnich są wysokie, tak samo jak za sprzedaż alkoholu. Grozi to nie tylko utratą licencji, ale ogromnymi grzywnami oraz w wielu przypadkach zawiasami. Nikt zatem nie wystawi dobrowolnie łba pod gilotynę prawa. Nie daję jednak za wygraną. Podpytuję znajomego ex-selekcjonera z jednego z krakowskich klubów.
„Z tego co wiem nigdy nie było problemu z nieletnimi – mówi - Klub jest dla starszych osób i takie towarzystwo wpuszczałem. Wyjątkami było niewielkie grono osób w wieku 19-21 lat. Jeśli nie byłem pewien co do czyjegoś wieku to sprawdzałem dokumenty. Tak też postępuję w obecnym miejscu pracy. Zdarzało się, że niepożądane osoby wchodziły od tyłu przez ogródek ale to były nieliczne przypadki”.

Mam ochotę się roześmiać. Sam byłem świadkiem, kiedy nie wpuścił mojej znajomej legitymującej się dowodem, bo miała „złe buty” (czyt. sportowe oldskulowe Nike), ale czule wycałował dwie szesnastoletnie modelki, które stały za nami i weszły bez problemu. Właściciel jednego z najbardziej znanych klubów w Warszawie wygłasza prawie identyczny monolog. Ponoć selekcja sprawdza dowody.

Niesamowite, myślę, ciekawe czy mam mu podesłać foty z jednej z imprez i w kółeczkach oznaczyć niepełnoletnich z alkoholem w rękach i białą dziurką nosa. Odpisuje mi ktoś z Hydrozagadki w Warszawie: „Firma ochroniarska, która nas obsługuje stosuje taką praktykę, że jeśli ma podejrzenie, ze ktoś jest niepełnoletni, legitymuje przy wejsciu i z zasady nie wpuszcza osob bez dowodu. Tak jest najprościej i nie ma później ryzyka, że nawet jesli bar odmówi alkoholu, to pełnoletni kolega nie kupi młodszemu piwa. Wyjątkowo - jeżeli organizujemy urodziny, 18tki itp. to osoby niepełnoletnie muszą przynosić ze sobą papier od rodziców lub prawnych opiekunów, że Ci wyrażają zgodę na pobyt podopiecznego danego dnia w klubie wraz z numerem telefonu do nich. Rodzice organizatorów urodzin też muszą pojawić się w klubie danego dnia i dać nam kontakt do siebie. Barmani też sprawdzają dowody młodo wyglądającym osobom, a ochrona chodząc po sali ma obowiązek wyłapywać podejrzane sytuacje. Czasami zdarzały się sytuacje, że jacyś organizatorzy imprez, którzy w sumie kierowali się do młodego targetu zwracali się do nas z prośbą o wpuszczenie na ich imprezę niepełnoletnich, więc też próbowaliśmy rozwiązywać to na zasadzie owych papierów od rodziców - tak było np. na Festiwalu Magnetofon. To wszystko nasze oficjalne zasady. Dość idealistyczne i na 100% nie wykluczy się pewnie przeoczeń i pomyłek, ale staramy się”.

Co na to starsi bywalcy? Przestają chodzić do klubów. „Nie odwiedzam już swoich ulubionych miejsc, bo przejęła je gównażeria – mówi Kuba, lat 28 – Może to ze mną jest cos nie tak, ale widok pół nagich laś mnie nie jara, tymbardziej kiedy się zataczają na parkiecie i szturchają wszystkich dokoła wylewając na nich piwo”. Maciej, śmieje się i dowcipkuje: „Nienawidzę gówniarzy, bo niszczą mi buty! Nie, nie jestem snobem, ale skoro niszczą to niech lecą potem do LA i kupią mi nowe”.
Widok pijanych niepełnoletnich, ucinających snorlaxa na kanapie (czyt. śpiących) to coś co wpisało się prawie w każdy weekend w większym klubie w każdym mieście w Polsce. Kluby nie podejmują zdecydowanych kroków, nie banują tego. Gówniarze napełniają im portfele, przychodzą tłumnie, kupują najdroższe drinki, bawią się na barze. Każdy kto wchodzi do środka takiego klubu ma wrażenie, że trwa tam świetna impreza i sam zostawia pieniądze w barze zanim zorientuje się, że otacza go cała horda bachorów, które po godzinie 22 nie powinny być poza domem. Niestety nie udało mi się dotrzeć do rodziców owych gwiazdek. Nie mieli czasu na rozmowę ze mną, albo twierdzili, że ich dzieci sypiają w tym czasie u znajomych, a już z pewnością nie mają kontaktu ani z narkotykami, ani większą ilością alkoholu.

„Powiedziałam starym, że kimam u kumpeli – relacjonuje szesnastoletnia Kasia – oczywiście poszłyśmy do klubu”. Pytam jak weszła, telefonicznie zapewniano mnie, że na wejściu sprawdza się dowody. „Haha, dobre sobie, co za ściema, chodzę tam od roku. Był tam chłopak, za którym szaleję. Straciłam z nim tydzień temu dziewictwo w kiblu w klubie, o który pytasz”.

Adam wychodzi pijany z klubu w nie swojej kurtce. Nie wie skąd ją ma. Toczy się do afterowni, żeby się ogarnąć, albo wyżulać od kogoś kreskę. Sam nie kupuje. Nie pracuje, nie dostaje dużego kieszonkowego. Zazwyczaj w domu musi być o 2 lub 3 w nocy. Dzisiaj mógł zostać na całą noc. Na koniec roku ma pięć zagrożeń, ale nie martwi się tym, rodzice jeszcze nie wiedzą, a przecież Aga z jego klasy ma kibel, więc nie jest tak źle.

Natalia co imprezę urządza sobie orgietkę z Djem, albo dwoma na raz. Płacze potem na spotkaniu z przyjaciółkami: „Bo ten Dj to chuj! Ma laskę, a mnie mówił, że chciałby czegoś więcej! Przecież ja się nie puszczam. Ja tylko szukam miłości!”. Ma siedemnaście lat. Iza znowu ucieka z domu, idzie na bifor, potem na imprezę. Do klubu wpadają rodzicę z wyprowadzają ją stamtąd robiąc nikczemną awanturę. Na drugi dzień jest w klubie znowu. „Matka poszła do sklepu, to zwiałam z domu, show must go on, mam prawo się bawić”.

Czy rzeczywiście? Czy osoby niepełnoletnie nie stały się obecnie klubową plagą? Nie można porównywać ich do dorosłych. Bo dorośli odpowiadają za siebie, potrafią w pewnym momencie przestać pić, wyjść. „Ale cienas – mówi Jarek, lat 16 – wymiękł po sześciu piwach. Ja wciągnąłem na biforze połówkę i teraz za jakieś dziesiąte piwo łoję. Sorry, że mi się język plącze, ale jednak już trochę najebany jestem, nie?”.
Są tacy, którzy w wieku lat szesnastu potrafią zachować klasę. Większość woli się zeszmacić. Poudawać dorosłego. Pokazać cycki na zdjęciu, bo będzie na stronie w internecie znanego klubowicza, a to fajnie tam być. Są tacy, którzy za kasę na alkohol pójdą z kimś do łóżka. Pozostaje jednak pytanie – czy my – osoby dorosłe mamy ochotę oglądać ten szoł co weekend? Czy znajdzie się choć jeden klub w Polsce, który przestrzega z pełną świadomością prawa? Czy ktoś wreszcie powie stop? Bo jeśli nie zrobią tego kluby, to najzwyczajniej w świecie nie będzie się gdzie bawić, bo wszystkie zostaną zamknięte jeżeli pojawią się w nich w cywilu stróże prawa.

I zastanawiam się właśnie czy w ogóle istnieje jakiś skuteczny sposób, aby wreszcie w klubach podstawówki i gimnazjum nie oglądać. Ja je już skończyłem. Nie lubię wracać po kilkunastu latach ponownie do szkoły.
strona: 1 2 3 4 5 6
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
Paula [10.02.10/15:28]

Tak zgadzam sie

Jak najbardziej się z tobą zgadzam choć mam DOPIERO 16 lat to nie wyobrażam sobie pierwszego razu w tym wieku lub jakiegoś uciekania z domu, o godz. 23:30 wywijania na parkiecie z butelka piwa :/
dzielny iloczyn [08.01.10/11:43]

...

Co to jest "nikczemna awantura"? :] moim zdaniem artykuł strasznie naciągany, spodziewałem się czegość profesjonalniejszego... treść naszprycowana błędami językowymi. Zrozumiałbym, gdyby to chodziło jedynie o rozmówców, autorowi nie uchodzi.
Przygoda w klubie [28.12.09/23:06]

Opisz prawdę o przygodach jakie miała(e)ś na http://przygoda-w-klubie.pl

Witam
Przeczytałem ten artykuł i widzę tu konfrontację ludzi, którzy chodzą po klubach i widzą w tym sens i oderwanie się od dnia codziennego i tych drugich, którzy najlepiej by spalili ten przybytek.
Proszę opiszcie swoje historie z imprez, które Wam się przytrafiły na:
http://przygoda-w-klubie.pl
Dokument prawdziwych historii z dyskotek i klubów pisany w całości przez Was.
mika [25.12.09/22:52]

...

słuchajcie..mi również wydaję sie, ze wina leży po stronie rodziców..powinni bardziej kontrolowac swoje dzieci.. nie mówie, ze na każdym kroku..raczej mam na myśli ich ubor, stosunek do innych, znajomych...ozywiście uważam, że te malolaty zupelnie nie zdaja sobie sprawy z tego co robia...ich to raczej bawi..
zal mi ich..sama mam 15 lat.. chodze czasem na imprezy ale nie upijam sie do nieprzytomności..
kala [21.10.09/15:40]

...

Dokładnie! "szkołę skończyłam ,wracać do niej nie chcę" :) Fakt, za niedługo nie będzie można znaleźć niezarzyganych knajp na mieście.
anita. [17.10.09/14:31]

ja mam 17 lat. pierwszy raz poszłam do klubu jakies 4 miesiace temu. nie chodze tam co tydzien. raz na kiedys sie zdarzy. wpuszczaja mnie nie dlatego, ze daje dupy czy cos w tym stylu. poprostu wygladam na troche starsza. nie powiem ze nie pije alkoholu. ale nie upijam sie znowu jak niektorzy. mam nad soba kontrole. mi tez przeszkadzaja niektóre ' hot 15-tki' mnie rodzice do tej pory nie puszczaja 'spac do kolezanki' ( wyjatkiem jest moja przyjaciolka ;) ) ale ufaja mi. po kazdej imprezie dzwonie po mame, bo sama boje sie wracac przez miasto ( mam pecha, bo znajomi sa z nnych dzielnic;/)mysle, ze gdyby rodzice czasem zajeli sie swoimi dziecmi, skontrolowali ich ubior( patrz polnagie panienki)lub pomysleli zanim pozwola im spac u kolezanek byłoby inaczej. bo jak dla mnie wina lezy po stronie rodzicow. raz pozwalaja na cos dziecku, przymykaja oko, a pozniej nie moga juz nad nim zapanowac.
gali [02.10.09/23:14]

a Wy, Sopot,

kurwa nie :p
ucz się Sopot.
Sopot [02.10.09/22:58]

mam 16 lat

suchajcie popieram wasze troski i takie tam w odniesieniu do waszych synow czy corek ale kurwa mac co my mamy robic w te piatkowe wieczory ? grac w scrabble? wszyscy starsi znajomi,kuzyni itp bawia sie w klubach a my co ?
chochla [02.10.09/16:47]

mój brat pracuje w klubie

jako barman. Chociaż ma 20 lat, bardzo przestrzega tego, żeby nie sprzedawać alkoholu nieletnim. Kiedy ktoś podchodzi do baru po 4 piwa, mój brat prosi 4 dowody tożsamości. W klubie tym jest zasada, że po 21szej w lokalu mogą zostać tylko osoby, które ukończyły 21 lat. Wiadomo, że ochrona nie wszystkich zdoła wyrosić, ale zazwyczaj bardzo niewiele osób poniżej tego wieku jest na sali późnym wieczorem. Można by pomysleć, że klub niemal idealny, ale niestety, chociaż rozbalowanej dzieciarni nie ma, to często widać, że w Polsce kultura picia nadal jest na niewysokim poziomie. Dorośli też nie są odpowiedzialni i wydaje mi się, że jeżeli dorośli sami będą lansować model dobrej zabawy tylko na haju lub na bani, dzieciaki będą go podchwytywać i czy w klubie, czy poza klubem będą go realizować.

A co do wymierania dobrych klubów - tylko od właściciela zależy, czy stawia przede wszystkim na klasę lokalu, czy na kasę.
io [23.09.09/11:32]

genialny artykuł

swietnie napisane,robi wrazenie,zastanawiam sie przy tej okazji co zrobić?.Mma 16 letnia córkę,która az rwie sie do pierwszego wyjscia w miacho i do klubu,bo kolezanki juz chodza.Byłabym spokojniejsza,gdyby naprawde nie wpuszczali tych malolatow.Wtedy spraw byłaby jasna,nie chodziłyby bo mając swiadomość ze sa bez szans,nawet by nie probowali.Swoja droga powi nno być jakieś miejsce dla takiej grupy wiekowej.Jakis klub z dobra muzyka ,bez alkoholu .Boje sie o swoje dziecko.pozdrawiam
Nyna [20.09.09/13:48]

.

dobry artykuł, popieram w stu procentach.. ale cóż zrobić na takich małolatów.. może zdadzą sobie w końcu sprawe z tego co robią.. może w końcu 'dorosną'..
XM3N [18.09.09/18:51]

artykul ciekawy i bardzo prawdziwy

Moim zdaniem najlepiej to rozwiazac tak jak w USA zeby sprawdzac dowody przed wejsciem to nie jest taki duzy problem dla ochrony a przynajmniej bedzie mozna pobawic sie w normalnym towarzystwie, Znalem lokal gdzie sprawdzano dowody oporowo ale to bylo 2 lata temu teraz juz raczej nikt sie tym nie przejmuje chociaz znam wielu ochroniarzy i wiem jak sie kreci swiat dyskotek od srodka wiec naprawde bardzo grzecznie to opisales pozdrawiam
Numb [15.09.09/16:21]

zniesmaczona !

heee... no cóż bywa ;) wydaje mi się że wina leży po środku winni są zarówno rodzice jak i ich pociechy ! Nie puszczam dziecka do clubu gdzie bawia się dorośli... ooo i tu rodzi się pytanie czy faktycznie tam bawią się tylko dorośli.. ? cluby chcąc zarobić nie zwracaja uwagi na dowodziki ;)) i potem robi sie KINDERPARTY !
blog [15.09.09/15:29]

blog

http://blog.djsolar.com/category/opowiesci-klubowe/

polecam :)
yourij [15.09.09/14:30]

no właśnie

:wystarczy dac 20 zl w łape i wejdziesz do najlepszych klubów majac 16 lat"

i w tym cały szkopuł, dwie dychy w łapę i koniec zabawy dla powaznych ludzi bo się gówniarstwo teraz bawi...
pełen niesmak ;/
dj [15.09.09/13:27]

szczera prawda

Jesli nie widzieliscie do proponuje odwiedzic w Warszawie : Fresh, Underground, Hotl ... Jeszcze pare klubów z "goracymi 16" by sie znalazło.

Fakt jest taki ze kluby ida na ilosc a nie na jakosc. Nawet jesli nie przechodzisz selekcji wystarczy dac 20 zl w łape i wejdziesz do najlepszych klubów majac 16 lat :)
olhalka [15.09.09/10:35]

ooooo, to bym chciała zobaczyć, jak Fetish:

Maćk [12.09.09/10:08]
nie przesadzajmy
Ej no autor tekstu przesadził. To klub ustala od którego roku zycia wpuszczać do środka. Ja ma 16 lat i byłem parę razy w klubie, zawsze miałem oddzielną pieczątkę na ręce taka która oznaczała , że jestem nieletni i nie było nawet mowy, żeby mi sprzedali alkohol.

POKAŻ MI TEN KLUB, TO OPISZĘ GO WSZĘDZIE I WYNIOSĘ NA PIEDESTAŁ !
fetish [15.09.09/10:04]

ja nie mówię o wszystkich

ino o większej części, wszak tak mi się tutaj i tam zaprezentowali. linka sam znalazłem kilka dni temu i poczytałem komentarze. DNO.
yourij [15.09.09/09:58]

ej, ja sam jestem

wykopowiczem :) ale nie ja wrzucałem Twój tekst :)

http://www.wykop.pl/link/234557/szesnastolatki-w-klubach

tu masz linka, zresztą po 3 dniach temat już nie jest na głównej stronie, nie spodziewałbym się więcej dziwnych komentarzy
Fetish [15.09.09/02:27]

yourij

właśnie widzę. kto to są wykopowicze tak by the way? bo to wygląda jak banda totalnych przygłupów z chujami wielkości ich talentów krytykowania innych konstruktywnie. czyli więszkość to albo kastraci albo eunuchy. nie to że pragnę obrażać kogokolwiek, ale nie kumam faz - ocena jak wygląda autor, a nie ja wygląda tekst. i kto wrzucił mój tekst na taką chujową stronę?
yourij [14.09.09/14:20]

Fet..

wykopowiczom rzadko podobają się rzeczy, nad którymi trzeba pomyśleć :)
Fetish [14.09.09/10:56]

kresz

trzeba było.
kresz [14.09.09/10:41]

słabo

artykuł jest językowo i stylistycznie słabiuteńki. wręcz cieniutki. problem jest każdy go widzi, ale opsiać to go można było lepiej.
ja [13.09.09/23:03]

link

http://www.babesdosage.com/vip-clubbing-babes.html
pola monola [12.09.09/16:05]

Smutna prawda...

Sama (czasami) chodziłam do knajp w wieku 16 lat. Moi rodzice jednak wiedzieli gdzie i z kim. Zdarzało mi się przesadzić z alkoholem, jednak do domu trzeba było wrócić w jakimś normalnym stanie ("wypiłam jedno piwo, mamo" - podejrzewam, że większość z was to zna) i o ustalonej wcześniej porze. Nie żebym nigdy nic nie wywinęła, ale staraliśmy się trzymać fason. Aha - rodzice nie dawali mi (ani nikomu z mojej klasy w liceum, z tego co wiem) tyle kasy, żebym miała za co balować trzy dni w tygodniu w klubie:) A teraz "kieszonkowe" co niektórych gówniarzy jest większe niż średnia krajowa.


Czy klub jest w porządku bardzo łatwo przetestować: jeśli widzisz narąbaną szesnastkę (osobiście nie przeszkadza mi kulturalnie bawiąca się bez alkoholu młodzież, ani to, że 17 latek wypije jedno piwo... ale jak widzę piętnastkę nawaloną w klubie o 4 rano to mnie trafia.) - podejdź do ochrony, baru itp., i poproś aby sprawdzili wiek danej osoby, bo twoim zdaniem jest nieletnia*.
Jeśli knajpa jest normalna, powinni podejść, sprawdzić, ewentualnie wyprosić. Oczywiście, jest ryzyko, że zostaniesz wyproszony ty (wtedy można zadzwonić na policję**), albo następnym razem cię nie wpuszczą do środka:) Ale nie udawajmy, że nie możemy nic zrobić.

* dlatego warto wybierać kluby 21+, żeby nie było wymówki "ale my im alkoholu nie sprzedaliśmy, jak chcą niech się bawią".
**co zwykle i tak jest bez sensu, bo policjanci zamiast wejść do knajpy będą przed nią czekali na managera a ochrona w tym czasie zrobi porządek:P
autor [12.09.09/15:52]

RAFII

jak bedziesz Ty pracować w dj magazine to porozmawiamy nad Twymi naukami o stylu. pozdro.
niepełnoletnia [12.09.09/15:49]

tragedia

za pół roku kończe 18 lat i w klubie byłam jedynie z ojcem który chce bym powoli przyzwyczajała sie powoli do dorosłego życia... nie pilam tam alkoholu no bo i jak przy tacie... a szczerze mówiąc ciesze sie że mnie tam nie puszczaja samej tak jak kolezanek... bo wiem co opowiadaja jak wroca... dla mnie jest to zenada... bo jezeli twierdza ze sa dorosle i moga wszytsko to powinnym myslec co robia i soba reprezentuja... wszytskie ktore jezdza na takie dyskoteki chodza nacpane, upite, no i wszedzie gdzie tylko moga uprawiaja sex z nowo poznanymi kolesiami... i przeraza mnie to ze ochroniarze wpuszczaja takie osoby... ja mam zamiar wybrac sie pierwszy raz samodzielnie z kumpelami po skonczeniu 18 roku zycia bo nie wiadomo co kiedy moze sie przydazyc a po co robic sobie klopot... a moi koledzy byli świadkami jednej przygody w klubie w bielsko-białej gdzie pełnoletni chłopak chciał wejsc z dziewczyną lecz dziewczyna nie miała skończonych 18 lat i jej nie wpuscili :) to wszystkim sie bardzo podobalo bo oczywisci nikt sie z dzieciarnia nie chce bawic :) jak byłam z ojcem tez wszystcy sie na mnie krzywo patrzyli dlatego odechcialo mi sie tam byc po 1h :)
purple [12.09.09/14:28]

impreza?

wiesz stary mam 22 lata może to i nie dużo w porównaniu do osób które zawierajac w artykule nazywasz dorosłymi (w granicach 28lat) ale już wiem troche o sobie i o miejscach które opisałeś. żeby ci nie mówieć jak reszta że artykuł wypas i wogóle napisze ci że jeszcze za mało objeżdżający towarzystwo powinno im sie jeszcze bardziej oberwać bo jednak cholera normalni ludzie (tzw. lamusy albo dziady przez powyżej opisywaną grupę) mają coraz mniej miejsc gdzie można by się spokojnie pobawić lub posiedzieć bez towarzystwa tych wszystkich "sweet SIXTIN ! oh yeah słitaśnie" niech to h... mam tylko tyle lat a czuje sie jak dziad :S z góry przepraszam za brak jakiejkolwiek ortografii w komentarzu ale przyznam sie ze poprostu nie chcialo mi sie uważać na to ważna treść nie oprawa :) pozdrawiam dobry opis sytuacji
RAFII [12.09.09/13:38]

Średni artykuilik pisany z przesadzonym żalem

Chaotyczny artykuł, pisany z perspektywy, a mi te 16-nastki dupy nie dają. Drogi autorze popracuj nad stylem i postaraj się dokańczać myśli rozpoczęte, bo tekst jest przeplatany własnymi spostrzeżeniami oraz mało pasującymi do siebie historyjkami. Faktycznie można zauważyć panoszenie się młodzieży, ale nie przesadzajmy można znaleźć kluby z towarzystwem, muzyką, które nam odpowiadają.
adx [12.09.09/12:44]

dobry artykuł

dobry artykuł, mam 19 lat i gdy miałem 16-17-18 bywałem na imprezach co tydzień lub nawet 2 razy w tygodniu, z początku byłem taki jak opisywana młodzież ale potem pewne emocjonalne doświadczenia (
Jahcob [12.09.09/10:44]

.

Na samym początku chciałbym pogratulować artykułu. Sam doświadczam wielu wymienionych sytuacji, choć mieszkam w niewielkim mieście. Oczywiscie trzeba wziąć pod uwagę to, że "ten" wiek rządzi się innymi prawami. Wiem, bo sam przez to przechodziłem. Może nie w ten sposób, ale przechodziłem. Co powoduje takie zachowanie? Czynników jest wiele - można na ten temat napisać kolejny artykuł, bo jest ich nie mało.
Ale ogółem rzecz biorąc autorka/autor napisała porządny artykuł.
Ciekawi mnie tylko jedno, jak skomentowałyby ten tekst osoby, o których jest mowa - czyli, poszerzając grupę - gimnazjalisci.
Pozdrawiam i życzę kolejnych tak udanych artykułów.
Fetish [12.09.09/10:33]

Autor przesadził?

Gdzie jest taki klub gdzie gówniarzu znakują? Wystawię mu na łamach Dj Maga pomnik!

Oraz - ja rozumiem, że to internet, trolle itede, ale wywody na temat mojej osoby proszę dla siebie zostawić, bo ani kumplami nie jesteśmy, ani nie będziemy. Ale w końcu jesteśmy w Polsce, zawiść for free.
Maćk [12.09.09/10:08]

nie przesadzajmy

Ej no autor tekstu przesadził. To klub ustala od którego roku zycia wpuszczać do środka. Ja ma 16 lat i byłem parę razy w klubie, zawsze miałem oddzielną pieczątkę na ręce taka która oznaczała , że jestem nieletni i nie było nawet mowy, żeby mi sprzedali alkohol.
Fetish [12.09.09/09:32]

Sylar

z radami proszę do swojej mamy lub taty. wszak ja ich nie potrzebuję, a baran to znak zodiaku. zapewne Twój. pozdro!
maciek [12.09.09/08:58]

art

naprawdę ciekawy tekst, zapomniałeś wspomnieć o małolatach z 30 w łapie zaczepiających innych itd :)
ax [12.09.09/07:45]

...

to znaczy "pod", ale mi się "d" zjadło.

Gratulacje dla cię!!
:)))
ax [12.09.09/07:42]

...

o kurde...fet...ale masz ogromną ilość wejść po swoim artem! :)))
adam [12.09.09/06:42]

no tak

to jeden z wielu artykolow ktory mowi o tym problemie. sprawe naglasniano juz dawno temu (tvp,newsweek)...
Blastboy [12.09.09/02:56]

Złe kluby

Byłem w wielu klubach w WWA i tylko w tych masówkach można spotkać gównażerię. Co do tych opisów roztańczonych pijanych, napalonych gówniar to jeszcze nigdy nie udało mi się takich spotkać. Może za dużo wypijam, albo nie chodzę do Space, Number One, Harlem, Fresh, Parku czy innego syfu.
Skoro tak lubisz chodzić po klubach, to dobrze powinieneś wiedzieć gdzie iść, żeby spotkać starsze, dobre towarzystwo. Oczywiście tam selekcja jest znacznie ostrzejsza i już nie wystarczy dowód żeby wejść.
HHHHHH [11.09.09/23:33]

HHHHHH

Fajne zdjecie autora - naprawde respect!
Poza tym masz wiele racji... naprawde boje sie miec corke w dzisiejszych czasach...
...a co do butow nie plakaj.
MissBoccioni [11.09.09/22:51]

Masakryczna sprawa

Witam Cię ponownie, Fetish :) i gratuluję arta. Kilka miesięcy temu bawiłam się z kumplami z Akademca w Krakowie w Ministerstwie... ochroniarze będą Ci skakać do oczu za butelkę Nestea którą przyniosłeś ze sobą i za żadną cholerę nie wpuszczą Cię na balety dopoki się jej nie pozbedziesz.. koniec końców butelka ląduje w koszu, a między czasie do klubu wkrada się paręnaście małoletnich siks, które po pierwszych dziesięciu minutach zaliczają zgona, upijają się do nieprzytomności, rzucają freskami i uprawiają stosunki z pierwszym lepszym towarem z brzegu.
Ja też sie Fetish zastanawiam.. co będzie za parę lat? Czy da radę powstrzymać tą plagę? Czy ludzie pójdą w końcu po rozum do głowy, czy ktoś wreszcie zrobi z tym porządek i uprzątnie z klubów to całe gówniarstwo? Częśc winy z pewnością ponoszą za to ochroniarze .. ale co z rodzicami? Rodzice zrobią karczemną awanturę, nawrzeszczą, nawrzucają, i zagrożą szlabanem ale rezultaty takiego "dorywczego wychowania" koniec konców pojdą się j***** ,prędzej czy później dziecko znowu zawędruje o tą "jedną przecznicę za daleko" i zabawa się zacznie od nowa. A ja znowu będę musiała się gapić na pokryty freskami parkiet i na mizgające się w tych freskach małolaty. Bosh!!
Jeszcze raz dzięki za art... mocny, dobitny, dosadny. Tak powinno być. Ugandus ma rację. O tym trzeba mówić głośno. Może kiedyś wspólnymi siłami uda nam się pokonać to błędne koło. Das walte Gott!
Pozdrawiam Cię ciepło, dużo sily i zdrowia życzę :*
MissBoccioni
MrZwyrol [11.09.09/22:18]

Źle mają w głowach że żyją...

Kill'em all. ;)
UgAnDuS [11.09.09/21:43]

Popieram...

Do osób oburzających się o generalizowaniu małolat - małolatów... Jasno jest opisane, że nie wszyscy w tym wieku są tacy i jak sam autor napisał ma znajomych w omawianym wieku tych "normalnych" więc nie poczytajcie dokładniej...
Dwa, że masz 100% racji... byłem zarówno dj defakto na undergroundowych imprezach gdzie populacja nie przekraczała zazwyczaj 100-200 osób, ale nawet i tak znajdowały się panienki które wpadały szukać sponsora albo "znajomości" nawalone w 3.... rozkładając w zamian nogi... z czystej ciekawości ponieważ omijam szerokim łukiem miejsca zwane "dyskotekami" wybrałem się kilka razy ze znajomymi w towarzystwie i podobne do opisanych sytuacji widziałem... więc nie pomijajmy tego problemu bo to jest problem... a później się dziwią wszyscy, że 16stki chodzą z brzuchami ? że jakiś małolat siedzi za handel ? czy zaćpany się słania na nogach idąc po mieście ?? taka jest rzeczywistość i (większość z nas dorosłych) na to pozwala... podkreślam większość bo mówię tu o dużej liczbie właścicieli barów - pubów - klubów - dyskotek itd. oraz ochroniarzach - wykidajłach - leniwych barmanach i barmankach...
Świetnie opisane... o tym trzeba mówić głośno bo inaczej naprawdę wychodząc do nocnego klubu się zabawić ze znajomymi będziemy się potykać o "wizualnie wyrośniętych" pijanych 14 latków... tego chcecie ?
asdf [11.09.09/21:29]

asdf

gratuluje doboru towarzystwa, doboru klubów, i ogółu życia!
Marysia:) [11.09.09/20:35]

Moje zdanie na ten temat.

Miałam ostatnio okazję poimprezować w poznańskich klubach i rzeczywiście jest tak jak piszesz. Do klubu 'od lat 21' weszłam bez żadnego problemu (mam 18lat), zero sprawdzania dowodów - NIC! Ale to jest Pikuś (Pan Pikuś), wyobraźcie sobie, że do tego klubu wpuścili też moje koleżanki, które mają po 16lat. Różnica pomiędzy 16-stkami opisanymi w tekście a moimi koleżankami jest taka, że my potrafimy pobawić się kulturalnie, a nie robić z siebie dziwek. Nie możesz oceniać wszystkich 16-latek jednakowo... Niektóre mają trochę szacunku do siebie i oleju w głowie.
baranowb [11.09.09/20:15]

Boga w sercu?

Co to za pierodly? wystarczy miec cos w glowie. nie mieszajcie tutaj wiary.... Opublikuj zdjecia :) Moze nastapi jakas niezla erupcja.
KajMak [11.09.09/20:01]

Taka jest prawda ...

do klubów nie chodzę, bo nie mam gdzie. Lekturę Focusa, czy Newsweeka cenię bardziej, niż Bravo czy Cosmo. nie mam konta, ani na fotce, ani na naszej klasie. W życiu byłam tylko na jednym koncercie: na Deep Purple w tym roku. Od dawania dupy preferuję dawanie koncertów skrzypcowych, lektura jakiejś ciekawej książki (w tej chwili to Cuchnący Wersal) cenie bardziej niż wyjście do klubu pełnego pijanych rówieśników. czy jestem z innej planety, tylko dlatego, że nie uważam się za osobę dorosłą mając 17 lat?
jj [11.09.09/20:00]

Gdzie te kluby ?

Sporo klubów w Warszawie odwiedziłem ale ciągle nie mogę trafić na taki o jakim piszesz w tym artykule, poważnie daj znać gdzie można trafić na schlane małolaty.
Mateusz [11.09.09/19:45]

Wreszcie ktoś normalny!

Mam 19 lat(prawie 20 ale mniejsza). Byłem w klubie większym tak z 6 razy i jestem przerażony. Już nie chodze. To jest rozpusta. Czy dzisiejsze dziewczyny i dzieci(tak to nie są jeszcze nastolatki) puszczają się tak bez oporów? Ja widzę ze tak. Panuje kult kasy. Chcą zapomniec o wszystkim. A gdzie szacunek do siebie? A gdzie mózg? To jest już szczyt głupoty. Wolę uciec od tego świata i znaleść sobie jedną prawdziwą czystą kobietę z którą nie muszę się martwić. Fakt takich jest około 1% ale jest.

Pozdrawiam autora i podziwiam za mocne nerwy
agata [11.09.09/19:42]

:)

zależy też od typu nastolatka. Jedni idą do klubów żeby się nawalić i poszpanować później mówiąc znajomym: " ja bylem tu, tam i jeszcze tam, nawalilem się, pobzykalem" itp. a drudzy chodzą najzwyczajniej na swiecie sobie potanczyc w dobrym klubie. A co do rodzicow, to niektorzy ufaja na tyle swojemu dziecku ze je puszczaja bez zadnego problemu. Dajmy na to, że ja mowie mamie wprost ze idę się pobawic ze znajomymi w klubie, podaje jej nazwe i wsio. Fakt faktem ze wiekszosc nastolatkow, jak w moim przypadku 16 latkow oklamuje rodzicow mowia ze spia u kogos a prawda jest taka ze ida sie nawalic i polansowac, ale zważcie na to że niewszyscy tacy są i na prawde potrafia się kulturalnie bawić w takich miejsach i nie wyolbrzymiajcie że każdy nastolatek zachowuje się tak jak opisala to osoba ktora napisala ten artykul.
NothingSpecial [11.09.09/19:30]

Ciekawe

Ja osobiście mam lat 19 i mieszkam w Poznaniu. Bawie się raczej w tych bardziej szanowanych klubach i nie ma tam mowy o tabunach 16 latek, najebanych niepełnoletnich i traceniu dziedzictwa w kiblu. Nie mówie, że takie kluby tutaj nie istnieją. Jest ich cały ogrom ale jeśli wybierzesz dobre miejsce to zapomnij o oglądaniu scen opisanych w artykule. Selekcjonerzy faktycznie sprawdzają dowody osobom młodziej wyglądającym a jeśli ktoś wejdzie dzięki znajomościom to znaczy, że jest osobom zaufaną.
NieLubieWarszawy [11.09.09/19:21]

Smutna prawda

No niestety to prawda. A już w Warszaffce to młode panie nie mają Boga w sercu. Cóż poradzić-jakie miasto taka młodzież. Nie mówię, że wszyscy się szlajają, ale większość młodzieży, która wychodzi z domu:)
r4isin [11.09.09/18:50]

Przejaskrawiony wpis jest przejaskrawiony.

A juz ten fragment:
„Haha, dobre sobie, co za ściema, chodzę tam od roku. Był tam chłopak, za którym szaleję. Straciłam z nim tydzień temu dziewictwo w kiblu w klubie, o który pytasz”
mnie dobił. Nie ma aż tak glupich nastolatków. Ja sam nie jestem jeszcze taki stary, mam duzo znajomych i zaden ani zadna z nich sie tak nie zachowuje. Ogólnie caly ten wpis jest straaaaasznie przejaskrawiony. Niech sie autor ogarnie.
Sylar [11.09.09/18:21]

Zdjęcie cz.2

Artykuł popieram ale zrób coś z sobą... naprawdę z takim strojem to na karnawał :|
Sylar [11.09.09/18:20]

Zdjęcie

Chłopie jak Ty to ten koleś na tym zdjęciu obok artykułu to wyglądasz jak BARAN! nie wiem czy ktoś Ci to powiedział ale kiedyś trzeba! Popatrz na siebie w lustrze i zastanów się co ze sobą robisz...
_Seba_ [11.09.09/18:17]

slowko o emo

artukuł imo fajny, ale, z calym szacunkiem, gowno wiesz o emo, to co ty opisujesz to zwykla moda na rurki i grzywki zaslaniajace oczy, nie ma to nic wsponego z emo, subkultura hardcoru, punk- rocka i mosh pitu, proponuje sie doksztalcic w tej kwesti, bo mnie osobisce szlag trafia, jak ktos identyfikuje gownarzerie z emo, pozdrawiam :)
anka [07.09.09/02:25]

lekko

wyolbrzymione to wszystko, ale problem istnieje rzeczywiście.
sama pracuje w kawiarni i nie jest to to samo co klub czy pub, ale b czesto dziewczynki chcą wyłudzić drinka, piwo, na słodkie oczy i /'w drodze wyjątku' albo ( co mnie dziwi, i jest b powszechne, a kiedy ja miałam swoje 16 lat to było to niewyobrażalne) na bezczelnego ' co ja mam pani zrobic z tym że mi się dowód miesiąc wyrabia!!?!!''.
Ja alkoholu nie sprzedaję dzieciakom, i pytam o dowód przez to często osoby dwudziestoparo letnie bo niestety 15latka potrafi teraz wyglądać na dorosłą. I pytam o dowód wszystkich, bo czesto jeden chlopak ma akurat 18 i chce kupić 5 piw.
W ogóle gimnazjum- początek liceum to najgorszy typ klientów.
Bezczelne, palą tak, że knajpa robi się szara w 15 minut, potrafią jeść w lokalu jedzenie z fast foodów mimo twoich próśb i upomnień, że jednak nie wypada, zamawiają jedną kawe okupując przy tym stolik przez 4 godziny, nie zostawiają napiwków( to akurat zrozumiałe, i nie jest to problem problem) no i gdy sprzątasz ze stolika znajdujesz na nim pełno śmieci niewiadomego pochodzenia, no i nie ma co pisać o dziwnych pomysłach w stylu topienia cukru w kostkach na łyżeczce nad świeczką (?). eh, az mi sie odechciało iść jutro do pracy :P
kajt [06.09.09/12:50]

.

narracja momentami wysoko obcasowo/ bravo podobna, także przez to średnio do mnie przemawia forma.

a jeśli chodzi o treść to normalka przecie, że w klubach zawsze jest ktoś na >18. ZAWSZE kluby tak robiły, bo to im ZAWSZE przynosi hajs. jest to nadzwyczaj prosta i pełna odpowiedź na pytanie "dlaczego oni tam są wpuszczani".

każdy nowy/po remoncie/po zmianie właściciela /klimatu lokal ma to do siebie że przechodzi pewne fazy. naturalnym jest to, że miejsce niszowe, lekko awangardowe, o specyficznym klimacie, uważane w większym gronie ludzi za off'owy w którym momencie przeżywa oblężenie. I to nie tylko ze strony małolatów, ale także typowo wiejskomiejskiej chołoty. Posiadanie lokalu mainstreamowowego jest po prostu niedochodowe. Klub to interes jak każdy zarabiać musi, to nie jest miejsca użyteczności publicznej. Nie miejsca na czułości i dekalog, to jest biznes.
VIS [05.09.09/16:50]

wydaje mi się

że należałoby odróżnić zachowania związane z kryzysem adolescencji - czyli bunt,zachowania ryzykowne, celowe nieprzestrzeganie reguł i zasad od zachowań wzorowanych na tych, które się obserwowało w domu rodzinnym, albo, które w tymże domu rodzinnym były promowane bądź chociażby nikt ich nie potępiał ( mam tu na myśli alkohol,narkotyki,późne wracanie do domu, wczesną inicjację seksualną i związaną z nią wielość partnerów seksualnych). Takie zachowania jako "wyniesione" z domu mogą stać się częścią naszej tożsamości. Podczas gdy w fazie buntu nastolatek zazwyczaj zdaje sobie sprawę z naganności owych zachowań i w związku z tym szczególnie chętnie je "popełnia". Nie bardzo zatem rozumiem co wojny i rozwody mogłyby mieć wspólnego z nadmiernym spożyciem alkoholu przez młodzież oraz z jakby to określić? - "swobodą" ich zachowań seksualnych?
ciezarowka [05.09.09/16:50]

huh

Fetish....
zamiast sprzatac usiadłam w końcu i przeczytałam.

Nie dobrze mi się zrobiło ;/ ochydnie. Fakt przyznaje, ze jak skonczylam 17 lat poszlam do clubu i sie schlałam jak świnia, tańcowałam na rurze :) ale pawia nie puszczałam, jak już wiedzialam ze przegielam pale z kamikadze to trzeba ruszyc dupe i do domu.

To zachowanie, przypomina mi warszawke (przepraszam juz z gory jeżeli kogoś tym uraziłam) i nawet mialam raz "zaszczyt" poznac taka jedna dziwke 15 letnia mieszkajaca na nowym świecie, ktora obciagnela calej klasie, wygladajaca na kurwe po trzydziestce.

to ewidentnie wina rodziców i tego co nalezy brac za wartości życiowe.

Po tym artykule boję się o swoich dwóch facetów, o fakt że te młodociane dziwki będą z nimi chodziły na szkoły, obawiam się (a wiem do czego babska 16-letnie są zdolne) ze zakochaja sie nie wlasciwie i pomimo tego czego ich nauczymy i tak wyladuja w zlym towarzystwie;/
mam 25 lat a peirdziele jak baba po 50-ntce
:P
Truskawka [05.09.09/16:33]

ax

no wiec wlasnie moim zdaniem w tym wszystkim jest duze pole do popisu dla rodzicow bo rzeczywiscie wiele rzeczy zaczyna sie w domu ale nie zawsze. Jak napisalam sa rodzice kompletnie nie odpowiedzialni jak rodzice tej 15sto latki z naszej klasy ale sa tez rodzice, ktorzy sa rozsadni i normalni, stanowia dobry przyklad a mimo wszystko cos nie wychodzi. Moja mama ma przyjaciolke a ta dwie corki. Jedna ma poukladane, normalne zycie druga skonczyla jako prostytuujaca (tak to sie pisze?) sie narkomanka. Z ich rodzina bylam blisko, wychowywalysmy sie niemal razem i na prawde nie bylo roznicy w traktowaniu obu corek. Normalny, dostatni, cieply dom. Podobnie bylo z inna rodzina z kolei znajomi mojego ojca. Jedna corka pracuje dla ONZ, syn jest w wojsku i pnie sie po szczeblach a druga corka wyladowala w dani jako gwiazdka porno. Nie do konca wiec to jest wina rodzicow aczkolwiek w niektorych przypadkach jest jej sporo.
Z kolei znam rodzenstwo gdzie matka zmarla wczesnie kiedy jedno mialo 6 lat drugie 12, ojciec pil i mieszkal z nowa zona, potem popelnilsamobojstwo kiedy mieli bodajze jedno 16 drugie 22 lata a mimo to oboje maja poukladane zycie i radza sobie w nim na prawde dobrze. Wiec nawet bez wzorcow mozna wyjsc na ludzi.
Wiec mysle, ze nie ma zdrowej recepty na to wszystko.
Natomiast co do prawa to fakt ale zwazywszy prawo w naszym kraju trudno sie dziwic.
No i zalosny moim zdaniem jest klub, ktory liczy na kieszonkowe jakichs malolatow bo to oznacza, ze ten klub jest tak na prawde cholernie biedny i ma niestety nedznych managerow.
Znam kluby, ktore zarabiaja niezla kase a nie ma tam nikogo ponizej 20 roku zycia. Da sie tylko trzeba wiedziec jak :))

Jerry wiesz wydaje mi sie, ze Fet ma duzo racji. To znaczy obaj ja macie. Wzorce sa bardzo wazne i wpychanie do glowy tego co istotne, zapelnianie czasu zeby nie bylo go na glupoty ale czasami wystarczy, jedna laska, ktora bedzie miala poprzestawiane w glowie, ktora pozna chlopak i upadnie kompletnie na mozg albo jedna dzialka dla hecy i na sprobowanie i juz wszystkie wzorce pojda sie pasc. Ale my wszyscy tak na parwde codziennie balansujemy na granicy pomiedzy jasna a ciemna strona mocy :)))
Wuwulec [05.09.09/16:25]

Martu

bardzo popieram.
martu [05.09.09/11:36]

ax

wszystko, co można zrobić, to się trochę wysilić i w swoim zakresie, na swoim poletku, choćby jakby nie wiem jak małe czasem było robić dobrą robotę i móc sobie spojrzeć w oczy bez wyrzutów sumienia.
Wiesz, takie małe, drobne rzeczy, typu wzajemna życzliwość, uśmiech, ograniczenie darcia się na siebie na rzecz rozmowy, etc...
I te większe - nie zabijaj, nie kradnij, szanuj zieleń i drugiego człowieka.
frazesy, banały, ale kurna - żyć tak, to nie aż taki banał, co nie?

tom popłynęła, tego tamtego, nooo.
ax [05.09.09/08:05]

...

lepszy sensie takim, żeby nie było wojen, rozwodów, a ludzie żeby byli wobec siebie życzliwi itp...;)
ax [05.09.09/07:55]

...

hm...fet...to, o czym piszesz, to nieprzestrzeganie prawa (sprzedaż alkoholu nieletnim i wpuszczanie ich na imprezy). Za to powinni się zabrać stróże prawa, ale widocznie mają inne rzeczy do roboty, a poza tym pewnie za mała szkodliwość społeczna;)
Dla knajp, to rzeczywiście biznes. Dla handlarzy też biznes. Dla tych, którzy przymykają na to oczy pewnie też biznes;)...no to się kręci.
A jeśli chodzi o małolatów, których rodzice nie mogą upilnować (pomijam przypadki, w których rodzicom po prostu jest wygodniej pewnych faktów nie przyjmować do wiadomości), to często rodzice są bezradni. No bo jeśli małolat chce, to zwieje z domu. I co? Przybić takiego potem gwoździem do ściany, związać?
Mam koleżankę samotnie wychowującą syna...i pomimo naprawdę wielu starań, nie dała rady. Chłopak jest już pełnoletni, edukację, pomimo prób zakończył na etapie gimnazjum...alkohol, narkotyki, podejrzane towarzystwo.
I to był fajny dzieciak, ale brakowało mu poczucia własnej wartości, czuł się gorszy i miał żal do świata, do wszystkich, do siebie...że jego ojciec miał go w dupie. I odreagowywał na matce, a chyba najbardziej na sobie. I dodawał sobie pewności siebie "Byciem Dorosłym"...i udowadniał sobie, że mu na niczym nie zależy... potem wiadomo...poszło.
I myślę, że te wszystkie małolaty, w każdym razie większość, to takie zranione biedactwa, które gdzieś zapodziały to, że coś mogą, że na coś ich stać. Więc są wszystkimi wokół i dla wszystkich wokół. Żeby zdobyć akceptację i namiastkę zainteresowania.
a co z tym zrobić? Nie wiem. Zmienić świat na lepszy;)
fet [05.09.09/04:21]

VIS - PRYWATNIE

nie wiem czy masz tutaj konto - jesli masz, odezwij sie prosze lub na maila bartek@djmag.pl - wyjasnie co i jak w korespondencji.
Wuwulec [04.09.09/20:51]

To się już

między wierszami przewinęło w komentarzach, ale myślę, że warto napisać wprost: nic nie pomoże, jeśli rodzice nie zaczną się zajmować własnymi dziećmi. Można o tym napisać duży tekst, ale nie ma miejsca, więc zadam tylko pytanie: czy dziś sąsiad zwróci uwagę dwunastoletniemu chłopcu, palącemu przed blokiem papierosa? Nikt? Tak myślałem. A dlaczego? Bo mu gówniarz naubliża, a nie wykluczone, że za chwilę pojawi się matka czy ojciec i jeszcze dołożą swoje, za czepianie się synka.
Mój wuj, natomiast, opowiadał mi jak jego ojciec dziękował sąsiadowi (to było 60 lat temu), który spotkał wuja (12- letniego chłopaka) z papierosem, i przyprowadził go za ucho do domu, do ojca, nie za bardzo delikatnie się z tym uchem obchodząc po drodze. Wuj nawet nie pomyślał, żeby sąsiadowi niegrzecznie odpowiedzieć, a ojciec był wdzięczny za dobrosąsiedzkie współżycie.
Chyba nic dodawać nie trzeba.
martuuha [04.09.09/20:34]

well

jakby to powiedzieć...
damalange [04.09.09/20:32]

mam jeszcze 17 lat

i nawet mnie i moich znajomych denerwuje to gówniarskie zachowanie w klubach. przyjdą laski lat 17,16 albo i mniej i schleją się na umór. normalnie bawić się nie można. drą się, skaczą, przewracają, rzygają pod stoły. to jest żałosne, aż mi wstyd że to moje pokolenie.
gali [04.09.09/20:23]

w telewizji regionalnej

po 22 była taka plansza:
'Czy wiesz gdzie jest Twoje dziecko?'

wnioskuję, że ludzie nie oglądają programów lokalnych po 22.
VIS [04.09.09/20:17]

...

Zastanawiający tekst napisany przez kontrowersyjną osobę. W zasadzie wypada tylko zapytać, czy upadek moralny, upadek obyczajów i zasad, brak kindersztuby i zwyczajny brak czasu ( dla dzieci) nie zaczynają się czasami w domu rodzinnym delikwenta a rozciągają się na szkołę? Taki początek oraz kontynuacja powyższych upadków i braków skutkuje tym co opisuje autor, i nie jest niczym dziwnym w świetle faktu, iż na tenże upadek moralny itd. itp. „ pracowało” pokolenie a może i dwa. Czemu się zatem dziwić, kiedy w dzisiejszym świecie chamstwo, głupota, wulgarność, dewiacje i brak zasad są normą zaś kultura, inteligencja, skromność, patriotyzm, stosowanie się do norm społecznych to dziwactwo i wynaturzenie a przede wszystkim obciach? Takie mamy dzieci jakimi jesteśmy rodzicami, jak je wychowaliśmy i jaki im przekazaliśmy wzorce. Może tu należałoby poszukać przyczyn i w tym miejscu rozpocząć pracę nad zmianą?
takamała [04.09.09/20:09]

od jakiegoś czsu

problem mnie nie dotyczy, raczej już nie bywam...
ale to zadna nowość, czy problem który pojawił się niedawno, juz kilka lat temu, nie będąc bynajmniej starszą panią , w klubach czułam się jak dinozaur wyciagnięty z zakurzonego kąta muzeum, wokół pląsały nawalone nastolatki... to ja dziekuje..
Mam znajomego lat prawie 40 ale taki golden boy, wolny jak ptak, siłownia, drogie ciuchy, i takie tam, ale nie jakiś dziwkarz, lubi sobie czasem wyjsc do klubu, pubu itp... i niejednokrotnie trafiały mu się "kuszące" propozycje od panienek po gimnazjum pt. "pożycz dychę na bilet... moge Ci zrobić laskę..."
Smutne...
Tekst dobry, prawdziwy, a ton takiej obiektywnej relacji, bez emocjonowania sie i epatowania tragizmem sytuacji pasuje , bo takie życie i raczej bez szans na zmiany
martu [04.09.09/19:44]

j4

tak, tak, łudź się ;-P

fet - fajny, prasowo-reportażowy tekst.
zjawisto znacznie mniej fajne, no ale... da się coś zrobić?
Truskawka [04.09.09/15:21]

Swietny

tekst a problem niestety z tych wiatrakowych. Wydaje mi sie, ze wygrac z nim mogloby tylko prawo i jego egzekucja. A jak z tym u nas jest to wiadomo :)

Wielu rodzicom przydala by sie swiadomosc, ze czasami nie mozna miec zaufania do dorslego w pelni uksztaltowanego czlowieka a co dopiero do dziecka.
A z dzieciakami roznie bywa, wszystko idzie ok a wystarczy jeden trzasniety kumpel czy kumpela, ktory zaimponuje zeby problemow zaczelo przybywac z dnia na dzien.
Ja w ogole czasami chodze mocno zdziwiona po tym swiecie. Niedawno moj faltmate zagladajac na nasza klase zawolal mnie i pokazal zdjecie kobiety pytajac ile wedlug mnie ma lat.
Powiedzialam, ze jakies 28. Makijaz mocny, biust wypiety niemal goly bo dekolt prawie do pasa, skorzane spodenki i kozaki na szpilach.
Okazalo sie, ze dziewczyna miala lat 15. Byla podana z imienia i nazwiska i kazdy mogl sobie na jej profil wejsc. Ja sie zastanawiam gdzie sa rodzice takiej laski? Jak mozna nie kontrolowac tego co nasze dziecko robi/zamieszcza w necie?
Ale to jak zwykle sa pytania, ktore zapewne zostana bez odpowiedzi....
a potem Pani Jadzie a Pan Jasio robie wielkie oczy dziwiac sie; moj syn/corka?!?! Niemozliwe!! To takie grzeczne, bezproblemowe dziecko....
j... [04.09.09/13:27]

fet

bez jaj . to ze oni święci ni sa to ja doskonale wiem. przecież co jak co ale to MOI synowie ;))) Jedna impreza w domu, jak wyjechaliśmy z pierwszą do Sopotu, już była .... Strat w majątku trwałym nie stwierdzono, a pite bylo ;) i to nie sprite z lodem ...

Chodzi mi bardziej o styl życia i wzorce do nasladowania - dzięki bogu daleko tutaj od klubowego lansu ...
fet [04.09.09/13:02]

j.

bo to był tekst do prasy.

poza tym, Tobie się tylko wydaje że do umysłów wbiłeś. myślisz, że moi rodzice wiedzą, że palę czy tam piję? wszyscy są przekonani, że jestem święty. ale sztuke wykiwania rodzica to ja mam opanowaną do perfekcji. z Twoimi będzie identycznie. nawet nie będziesz wiedział co robią.
Daguniek [04.09.09/12:42]

Może nudziara ze mnie, ale

nigdy mnie jakoś nie bawiły takie imprezy i kluby. No, ale nie muszę tam w zasadzie chodzić, żeby wiedzieć, co się dzieje. Koleżanki moje imprezowały w takich dyskotekach mając po 14 lat, a to dawno temu było już. I głównie chodzi tu o pieniądze, podejrzewam. Tak jak piszesz - takie młode laski nabijają właścicielom klubów kasy. Po co je wyrzucać, jak takie właśnie najwięcej hajsu zostawiają?

Bardzo dobry tekst. A zjawisko niepokojące. Bawić się można - i to w wieku tych 16 lat pewnie ma się na to największą ochotę, bo nagle czuje się jakąś tam uderzającą do głowy dorosłość - no, ale to jest niesmaczne, mówiąc delikatnie. A nawet jak jeden klub rzeczywiście zacznie sprawdzać, kto do nich przychodzi i nie będzie małolatów wpuszczać, inny na tym zbije tylko lepszy interes.
j;) [04.09.09/12:40]

szczerze mowiąc

ja już jestem pozac tym wszystkim ( przynajmniej ze strony konsumenta ) Co do roli rodzica i wynikajacych z tego tytułu problemów powoli zaczynam się z nimi zmierzać. Dzieki bogu jednak troche mi się udalo do łbow pięknych umyslow wbic i tego typu rozrywki sa im kompletnie obce ....

Dla mnie generalnie prawie każdy klub tego typu to kurwidoł i szkoda na to czasu. Raz na rok w czymś takim ląduję i zawsze czuję niesmak. co nie znaczy że nie lubię się bawić ;)

a na koniec - Fet - mialo być mocno i bez znieczulenia a tu wersja dla prasy codziennej albo zwierciadła ...;)
olh [04.09.09/12:31]

hm...

widzę, że moja relacja się przyjęła.
Diuna, Jadłodajnia Filozoficzna, Femme Fatale i parę innych wwskich klubów odpadło z powodu gównażerii.
często kultura picia jest obca również "dorosłym" - potwierdza to między innymi przypadek osób, które znam: jedna laska spała w parku Skaryszewskim (21 lat.), a koleś był wyciągany na czterech przez koleżankę z Luzztra (30 lat.)
yamot [04.09.09/11:28]

ja z moim juz dawno

nasza ulubiona knajpe skreslilismy, bo gownazeria sie sie przypaletala i nie dalo sie.
no nie dalo.

druga sie jeszcze opiera, ale i na nia podejrzewam przyjdzie czas ;/

ja sie tylko zastanawiam czy nie za lekko sie pytamy - gdzie sa ich rodzice?
kozucha [04.09.09/10:41]

W zasadzie

los nocnych lokali zanadto mnie nie obchodzi, ale zgadzam się, że ktoś otworzyć musiał puszkę Pandory, a teraz nie wiadomo, jak upchnąć w niej z powrotem to, co z niej się wydostało. Moje dorosłe dziecko, płci męskiej, powiedziało mi kiedyś, że żyję w urojonym świecie, którego od dawna nie ma. Chyba miał rację. Jak to zatrzymać? Nie wiem, wczoraj widziałam dwie młode mamuśki z dziećmi. Obie wyglądały jak tanie dziwki, rozmawiały językiem, który obejmuje zaledwie kilka słów, ale za to "wyrazistych". Zachwycone dzieci stały obok z rozdziawionymi buziami. Wsłuchane w potok: k..., ch... i p... I co dalej? Masz jakiś pomysł? Ja nie.
P.S. Przy okazji uświadomiłeś mi, jak bardzo wielu określeń, dla innych zrozumiałych, ja w ogóle nie znam! Co to jest np. "bałns"?

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!



Cafenews