met [26.10.09/13:36]
Fet
no dzięki za docen, narejszcie;]
smęt, ileż można?? nie?
zyta, to fajnie, że też cię to porusza:)
zyta_r [25.10.09/20:06]
świetny tekst
Twoje słowa poruszyły mnie - no i te filmy ... coś w tym jest ...
p.s. dziękuję za komentarz biżuterii.
pozdrawiam
Fetish [23.10.09/10:56]
bardzo fajny tekst
nareszcie, bo już sadzilem że bedziesz smecic :P
tak mysle i mysle i chyba ja tez tak mam. ze wracam do tych dobrych chwil, a ich niewiele bylo. 3 lata sam, ale jak mnie bierze jakas dolina to wlasnie wracam do etapow kiedy z kims byłem, kiedy było dobrze/zle, zalezy jaki stan nirwany chce osiagnac. musze nad tym pomyslec. na razie odszczekuje cichutko.
ziółko [22.10.09/10:48]
met
nie wiem czy tak jest- wierzylam w to i nawet walczylam z niektórymi mówiąc własnie "że możemy sami zmieniac wszystko, ze to od nas zależy", ale naprawdę teraz wydaje mi się ze to tylko złudzenia, co dzien przekonuje sie o tym ile ode mnie nie zależy, a ile rzeczy o ktore sie staralam majac je na celu zostaly wyrzucone "na lewą stronę". Nie chce nikogo przekonywać jak jest naprawdę- tylko sie zastanawiam.
met [21.10.09/10:23]
mielleux
zgadzam się z tobą całkiem, że jak się czegoś oczekuje, to wszystko angle zaczyna irytować, że nie to, nie tak.
słuszna uwaga. ja tak chyba mam właśnie,, wszystko mnie wkurwia, może właśnie dlatego:)
co do Nocy i dni, to jest film arcydzieło, a Niechcicowa to moja antybohaterka, wiecznie niezadowlona, choć i ona miała swojego motyla, pamiętasz nenufary i Toliboskiego? wciąz wracała do tej chwili.
plazm, miał rację Edelman. ale czy w życiu można zobaczyć ciągłość? to pozostanie chyba tylko pobożnym życzeniem:)
jeremi, trudno się mi nie zgodzić z tym co piszesz
mielleux [21.10.09/09:45]
hm.
tez zauwazam z wiekiem, ze coraz mniej rzeczy prznosi szczescie i radosc, a oczekujac czegos wszystko staje sie irytujace
co do tworczosci antczaka a bardziej dabrowskiej "noce i dnie" barbara to chyban igdy nie byla szczesliwa, takze dobrze w ogole posiadac jakies motyle :)
plzm [20.10.09/23:20]
to jak
Edelman o miłości w getcie pisał - trwała zawsze tak krótko, a tak wiele zmieniała
ja myślę, że generalnie życie chwilą - byłą, obecną, minioną, to jest nie do końca słuszne, że trzeba się starać widzie ć ciągłość jakąś, przyczyny i skutki i przewidywać - ale to mi się tak tylko wydaje, a sama nie potrafię
szczerze i ładnie nam napisałaś, dzięki :)
jeremiasz [20.10.09/21:07]
martwe motyle
lepiej podziwiać żywe motyle(delikatne, kolorowe) które czasem przelatują nam nad głową lub pstryknąć im zdjęcie(czyli zapamietać pozytywne uczucia jakie nas wtedy przepełniały), niż je łapać i martwe umieszczać w gablocie gdzie z czasem wyblakną i pokryje je kurz...
met [20.10.09/19:13]
Pia
orzekonuje mnie, to co napisałaś:)
Pia [20.10.09/14:44]
ach
wszystko co rzadkie jest wartościowe. Gdyby diamenty leżaly na ulicy nie kosztowałyby majątku. Moja bliska jedna do dziś ze łzą w oku wspomina pewnego pana, który niestety odszedl do krainy szczęśliwości 10 lat temu. Gdyby żył niewykluczone, że byliby po rozwodzie. Ja uwielbiam piosenke AMJ “Na dłoni” ….”bo szczęście to przelotny gość, szczęście to piórko na dłoni”…mądra i prawdziwa :)
met [20.10.09/14:26]
ziółko
ale co t yopowiadasz?
jak to "Zycie dąży do jednego"
przecież to my jesteśmy za nie odpowiedzialni w dużej mierze, więc samo ono chyba nigdzie nie zmierza.
ziółko [20.10.09/13:33]
ja też tak mam
pare godzin, nie wiecej- uniesien, energii, iskier w oczach, tego czegos co sprawia ze czuje sie jak dzecko z ADHD, mam sile na wszystko, niczym sie nie przejmuje bo jest cos tak pieknego ze jestem szczesliwa. Ale potem trafia to szlag, zawyczaj nagle czuje czyjas stope na posladku- to metafora- i juz nie wiem czy mialam urojenia? ale przeciez bylo to tak rzeczywiste! ale jesli rzeczywiste to mozliwe ze z minuty na minute znika i juz trace bezpowrotnie kontakt z tym na zawsze? Ostatnio sie zastanawialam nad tym i chyba zycie dązy do jednego- zeby czlowiek stracil w sobie to co najpiekniejsze- optymizm, energie, uniesienie, szał, zeby czlowiek szedl przez zycie beznamietnie jak w pustce, jak duch przez ktorego wszystko przelatuje, by nie czul nic, bo jak czuje to czuje sie do dupy a jesli czuje sie fajnie to zaraz poczuje sie tak ze bedzie chcial wypisac sie z tego swiata.
Daguniek [20.10.09/11:17]
Z pewnością rozpamiętywanie tych zdarzeń z przeszłości,
nawet najlepszych, ale tych które już nie wrócą... może mieć jakąś moc. W końcu wspomnienia są potrzebne, inaczej zaraz byśmy mieli w głowie taką gumeczkę co wszystko wymazuje, bo po co nam to?
No, ale jeśli co chwilę się do nich wraca to może nam umknąć coś, co dzieje się teraz... albo co może się zdarzyć za chwilę - bo tkwimy gdzieś daleko, zamiast wyjść do przodu.
Ciężko, kiedy się wciąż żyje takimi chwilami, które już nie wrócą. Czasem to powoduje, że nie umiemy być szczęśliwi. Nie, żebym ja była taka wielce mądra i wszystko zostawiała za sobą, parła do przodu i tyle! o nie... ;]
met [20.10.09/10:02]
syks
nic nie zapomniałam, przywołałam tylko to co widziałąm w ostatnich dwóch dniach:)
Angina [20.10.09/08:25]
I dlatego wolę Hellboya;-)
Chociaż nie oglądałam jeszcze wszystkich tych filmów, to coś w tym jest...już w moim beznadziejnym życiu było o wiele więcej szczęśliwych okresów.
sykstus [20.10.09/07:51]
oczyw
zycie wylacznie wspomnieniami extazy szczeg madre nie jest..
zapomnialas jesz o 'co sie zdarzylo w madison county'
kozucha [20.10.09/06:55]
A może
trzeba i kolekcjonować motyle i przemieniać ten rzadki diament w brylant? Też lubię Grechutę. I przekuwam. I kolekcjonuję motyle.
jeremiasz [20.10.09/00:39]
bo ten brudek jest potrzebny
Niby jak inaczej umielibyśmy rozróznić te chwile gdy jestesmy narawde szcześliwi,bez szarej rzeczywistosci na co dzień? Tak sobie myśle ze jakbyśmy mieli tylko szczesliwe chwile w życiu to zaczelibyśmy celebrować te nieszczęsliwe.
Diament, mimo ze to tylko alotropowa odmiana węgla(w kopalniach węgla przecież nie brakuje) jest tak cenny bo występuje bardzo rzadko w przyrodzie i dopiero w rękach dobrego jubilera przemienia się w brylant.Podobnie jest właśnie ze szczęsciem (a dla każdego człowieka to słowo oznaczać bedzie coś innego) zdarza sie rzadko wiec jak stanie na naszej drodze to trzeba je schwycić i spróbować zmienić w coś trwałego, co zostanie z nami na dłużej.
P.S. obie piosenki A. Jantar i M.Grechuty sa świetne i ponadczasowe:)
Ja uważam ze ważniejsze sa te dni których jeszcze nie znamy:)
Komentarze
Fet
no dzięki za docen, narejszcie;]smęt, ileż można?? nie?
zyta, to fajnie, że też cię to porusza:)
świetny tekst
Twoje słowa poruszyły mnie - no i te filmy ... coś w tym jest ...p.s. dziękuję za komentarz biżuterii.
pozdrawiam
bardzo fajny tekst
nareszcie, bo już sadzilem że bedziesz smecic :Ptak mysle i mysle i chyba ja tez tak mam. ze wracam do tych dobrych chwil, a ich niewiele bylo. 3 lata sam, ale jak mnie bierze jakas dolina to wlasnie wracam do etapow kiedy z kims byłem, kiedy było dobrze/zle, zalezy jaki stan nirwany chce osiagnac. musze nad tym pomyslec. na razie odszczekuje cichutko.
met
nie wiem czy tak jest- wierzylam w to i nawet walczylam z niektórymi mówiąc własnie "że możemy sami zmieniac wszystko, ze to od nas zależy", ale naprawdę teraz wydaje mi się ze to tylko złudzenia, co dzien przekonuje sie o tym ile ode mnie nie zależy, a ile rzeczy o ktore sie staralam majac je na celu zostaly wyrzucone "na lewą stronę". Nie chce nikogo przekonywać jak jest naprawdę- tylko sie zastanawiam.mielleux
zgadzam się z tobą całkiem, że jak się czegoś oczekuje, to wszystko angle zaczyna irytować, że nie to, nie tak.słuszna uwaga. ja tak chyba mam właśnie,, wszystko mnie wkurwia, może właśnie dlatego:)
co do Nocy i dni, to jest film arcydzieło, a Niechcicowa to moja antybohaterka, wiecznie niezadowlona, choć i ona miała swojego motyla, pamiętasz nenufary i Toliboskiego? wciąz wracała do tej chwili.
plazm, miał rację Edelman. ale czy w życiu można zobaczyć ciągłość? to pozostanie chyba tylko pobożnym życzeniem:)
jeremi, trudno się mi nie zgodzić z tym co piszesz
hm.
tez zauwazam z wiekiem, ze coraz mniej rzeczy prznosi szczescie i radosc, a oczekujac czegos wszystko staje sie irytujaceco do tworczosci antczaka a bardziej dabrowskiej "noce i dnie" barbara to chyban igdy nie byla szczesliwa, takze dobrze w ogole posiadac jakies motyle :)
to jak
Edelman o miłości w getcie pisał - trwała zawsze tak krótko, a tak wiele zmieniałaja myślę, że generalnie życie chwilą - byłą, obecną, minioną, to jest nie do końca słuszne, że trzeba się starać widzie ć ciągłość jakąś, przyczyny i skutki i przewidywać - ale to mi się tak tylko wydaje, a sama nie potrafię
szczerze i ładnie nam napisałaś, dzięki :)
martwe motyle
lepiej podziwiać żywe motyle(delikatne, kolorowe) które czasem przelatują nam nad głową lub pstryknąć im zdjęcie(czyli zapamietać pozytywne uczucia jakie nas wtedy przepełniały), niż je łapać i martwe umieszczać w gablocie gdzie z czasem wyblakną i pokryje je kurz...Pia
orzekonuje mnie, to co napisałaś:)ach
wszystko co rzadkie jest wartościowe. Gdyby diamenty leżaly na ulicy nie kosztowałyby majątku. Moja bliska jedna do dziś ze łzą w oku wspomina pewnego pana, który niestety odszedl do krainy szczęśliwości 10 lat temu. Gdyby żył niewykluczone, że byliby po rozwodzie. Ja uwielbiam piosenke AMJ “Na dłoni” ….”bo szczęście to przelotny gość, szczęście to piórko na dłoni”…mądra i prawdziwa :)ziółko
ale co t yopowiadasz?jak to "Zycie dąży do jednego"
przecież to my jesteśmy za nie odpowiedzialni w dużej mierze, więc samo ono chyba nigdzie nie zmierza.
ja też tak mam
pare godzin, nie wiecej- uniesien, energii, iskier w oczach, tego czegos co sprawia ze czuje sie jak dzecko z ADHD, mam sile na wszystko, niczym sie nie przejmuje bo jest cos tak pieknego ze jestem szczesliwa. Ale potem trafia to szlag, zawyczaj nagle czuje czyjas stope na posladku- to metafora- i juz nie wiem czy mialam urojenia? ale przeciez bylo to tak rzeczywiste! ale jesli rzeczywiste to mozliwe ze z minuty na minute znika i juz trace bezpowrotnie kontakt z tym na zawsze? Ostatnio sie zastanawialam nad tym i chyba zycie dązy do jednego- zeby czlowiek stracil w sobie to co najpiekniejsze- optymizm, energie, uniesienie, szał, zeby czlowiek szedl przez zycie beznamietnie jak w pustce, jak duch przez ktorego wszystko przelatuje, by nie czul nic, bo jak czuje to czuje sie do dupy a jesli czuje sie fajnie to zaraz poczuje sie tak ze bedzie chcial wypisac sie z tego swiata.Z pewnością rozpamiętywanie tych zdarzeń z przeszłości,
nawet najlepszych, ale tych które już nie wrócą... może mieć jakąś moc. W końcu wspomnienia są potrzebne, inaczej zaraz byśmy mieli w głowie taką gumeczkę co wszystko wymazuje, bo po co nam to?No, ale jeśli co chwilę się do nich wraca to może nam umknąć coś, co dzieje się teraz... albo co może się zdarzyć za chwilę - bo tkwimy gdzieś daleko, zamiast wyjść do przodu.
Ciężko, kiedy się wciąż żyje takimi chwilami, które już nie wrócą. Czasem to powoduje, że nie umiemy być szczęśliwi. Nie, żebym ja była taka wielce mądra i wszystko zostawiała za sobą, parła do przodu i tyle! o nie... ;]
syks
nic nie zapomniałam, przywołałam tylko to co widziałąm w ostatnich dwóch dniach:)I dlatego wolę Hellboya;-)
Chociaż nie oglądałam jeszcze wszystkich tych filmów, to coś w tym jest...już w moim beznadziejnym życiu było o wiele więcej szczęśliwych okresów.oczyw
zycie wylacznie wspomnieniami extazy szczeg madre nie jest..zapomnialas jesz o 'co sie zdarzylo w madison county'
A może
trzeba i kolekcjonować motyle i przemieniać ten rzadki diament w brylant? Też lubię Grechutę. I przekuwam. I kolekcjonuję motyle.bo ten brudek jest potrzebny
Niby jak inaczej umielibyśmy rozróznić te chwile gdy jestesmy narawde szcześliwi,bez szarej rzeczywistosci na co dzień? Tak sobie myśle ze jakbyśmy mieli tylko szczesliwe chwile w życiu to zaczelibyśmy celebrować te nieszczęsliwe.Diament, mimo ze to tylko alotropowa odmiana węgla(w kopalniach węgla przecież nie brakuje) jest tak cenny bo występuje bardzo rzadko w przyrodzie i dopiero w rękach dobrego jubilera przemienia się w brylant.Podobnie jest właśnie ze szczęsciem (a dla każdego człowieka to słowo oznaczać bedzie coś innego) zdarza sie rzadko wiec jak stanie na naszej drodze to trzeba je schwycić i spróbować zmienić w coś trwałego, co zostanie z nami na dłużej.
P.S. obie piosenki A. Jantar i M.Grechuty sa świetne i ponadczasowe:)
Ja uważam ze ważniejsze sa te dni których jeszcze nie znamy:)