[sekundę...] 


REKLAMA
Strach i apatia. Niemożliwe?
kaliope [2007-10-18]
Na biblionetce jest opcja do oceniania przeczytanych przez siebie książek. Niestety, nie wszystkie książki mieszczą się w oferowanej skali ocen. Bo jak ocenić książkę, którą się przeczytało i nie chce się już nigdy do niej wrócić, bo nas przeraziły?

sercatko.jpgTak właśnie ma się rzecz z „Sercątkiem” Herty Muller. Jest to utwór zapadający w pamięć, bardzo mroczny i przerażający. Pani Muller urodziła się w Rumunii i tam spędziła dzieciństwo i młodość w środowisku niemieckiej mniejszości narodowej. Jej pierwsze utwory zostały objęte zakazem publikacji. Pisarka, prześladowana przez władze, musiała wyemigrować do Niemiec. Z doświadczeń jej dzieciństwa i młodości powstało „Sercątko”.

Rzecz dzieje się w Rumunii za dyktatury Ceausescu. Z maleńkiej wsi do miasta na studia przyjeżdża dziewczyna, której ojciec w czasie wojny był ssmanem. Stąd wysnułam wniosek, że jej rodzina musiała być pochodzenia niemieckiego. Pomogła mi w tych domysłach notka z okładki, ponieważ lektura nie należy do najłatwiejszych i mało w niej oczywistych faktów i podanych wprost informacji. Główna bohaterka mieszka w akademiku w jednym pokoju z dziewczyną, która popełniła samobójstwo. Tak przynajmniej brzmi oficjalna wersja. Jak było w rzeczywistości? Tego nigdy nikt nie powiedział.

Trzech chłopaków i nasza narratorka spotykają się po śmierci koleżanki i najczęściej milczą. Mało rozmawiają. Wciąż mają świadomość, że ich rozmowy są podsłuchiwane, listy do domów i od rodziny są czytane, każdy ich krok śledzony.


Nie jest to moje pierwsze spotkanie z książką o totalitaryzmie i strachu jednostki. Jednakże jest to pierwsza rzecz napisana tak poetyckim językiem o strachu, braku nadziei, niemocy. To dzięki tej poezji napisanej prozą dociera do nas bezmiar przerażenia bohaterów.






Najsmutniejsza jest chyba ta apatia, brutalna ponura beznadzieja. Bohaterowie krążą wokół siebie, snują się przez własne życie w ciągłym strachu, nieufności do wszystkich i wszystkiego. Wszystko obraca się przeciwko nim. Nawet ich przyjaźń jest zaczątkiem posądzania o sodomię. Nie mają wsparcia w najbliższych, którzy są zmuszani przez władze do pisania fałszywych oświadczeń.

Absurdalność tego życia jest przerażająca. Po długim namyśle doszłam do wniosku, że ten surrealistyczny strumień świadomości spotęgował grozę sytuacji. Powieść, tak jak życie tych młodych ludzi, jest duszna. Nie jest to lektura do poduszki. Zamiast nas wyciszyć po całym dniu, spowoduje, że nie będziemy mogli zasnąć.

A zatem wracam teraz do pierwszego zdania niniejszej dysertacji. Jak ocenić tę książkę? Rewelacyjna? Ale, pod jakim względem? Chyba jedynie pod względem wrażenia, jakie po sobie pozostawia. Bardzo dobra? Nie, nie sądzę. Dobra? Za mało powiedziane. Przeciętna? W żadnym wypadku. Książka ta wymyka się wszelkim schematom i ocenom. Ja do niej na pewno już nie wrócę, ale jednocześnie mam świadomość, że nie zapomnę bohaterów ani atmosfery terroru. Nie jest to powieść, którą poleca się na wakacje ani na długie zimowe wieczory. Raczej studentom jako lekturę obowiązkową, nad którą będą sobie łamać głowy.


Książka nie jest ani łatwa, ani lekka, ani przyjemna. Jeśli ktoś lubi taki mroczny surrealizm, nie zawiedzie się. Ja nie lubię. Jednakże nie potrafię skrytykować takiej literatury.

Mam świadomość, że są zwolennicy tego typu utworów i oni się nie zawiodą. Bo wobec „Sercątka” nie da się przejść obojętnie. Albo komuś się spodoba i się zakocha i zostanie wiernym wielbicielem twórczości pani Muller albo będzie się odżegnywał od innych jej utworów rękami i nogami. Innej opcji chyba nie ma? Ja do jej fanklubu nie należę.
Autorka otrzyma niespodziankę od empik.JPG. Ma też szansę na kod rabatowy o wartości 50 zł.


strona: 1 2
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
Wiesława [29.10.07/20:31]

W moim

subiektywnym odczuciu recka zasługuje na 4. Podoba mi się to, że autorka nie boi się wyrażać własnej opinii, szczególnie zaś w momencie, gdy mówi, że nie należy do fanklubu tej książki ;) Czegoś mi w tym wszystkim jednak brak...
kaliope [24.10.07/13:23]

dunka

przepraszam, nie zapisało połowy mojego komentarza.
Otóż przeczytałam tę książkę, ponieważ dostałam ją w prezencie od Met. Miałam ją przeczytać i zrecenzować. A że nie lubię nie dotrzymywać słowa, zatem przeczytałam i zrecenzowałam.
Potem tam była definicja - co to jest recenzja. Z naciskiem na "subiektywny".
I to chyba wszystko.
kaliope [24.10.07/13:21]

dunka

ciskiem na "subiektywny".
Cieszę się zatem, że masz odmienne zdanie. Bo osobiście uważam, że świat byłby nudny, gdyby wszyscy się ze wszystkimi zgadzali.
Napisałam to, bo wyczułam w Twoim komentarzu nutkę pretensji.
Pozdrawiam:)
kaliope [24.10.07/13:17]

robaczek

nie umiem jej porównać do żadnej innej książki
tak, jak już napisałam w recenzji- książek o totalitaryzmie było dużo, ale ta jest szczególna
wydra [22.10.07/14:31]

dobra

recenzja. Podoba mi się takie podejście.
dunka86 [22.10.07/12:26]

3.50

Recenzja "ciężka", jak i książka. "Sercątko" dosłownie mnie powaliło, gdybym wcześniej nie przeczytała recenzja raczej by mnie nie zachęciła. Nasuwa mi się pytanie do autorki, dlaczego właściwie przeczytałaś tę książkę?
yamotka [22.10.07/07:44]

recenzja

swietna.
zwiezla, tresciwa i krotka (nie to co ja - jak zaczne recke pisac wychodzi i esej na 10 stron ze streszczeniem ;))

generalnie ksiazek i filmow tego pokroju sie boje.
bo zawsze przy nich placze, zawsze mam jakies koszmary i wielka pretensje do swiata, boga czy losu, ze na cos takiego pozwala.
ale i tak czytam i ogladam. bo przeciez tego nie przezylam i nie wiem jak to wtedy bylo.
a zeby uszanowac cos i pamietac o tym - potrzebna swiadomosc...
foxi [21.10.07/11:11]

bardzo zachęciła mnie ta recenzja

do przeczytania. Krótka treściwa wiem czego się spodziwać jak bedę miala okazję to przeczytam, bo lubie czytać pozytywne kolorowe książki ale taki mnie bardziej kręcą.
robaczek35 [20.10.07/18:15]

Kalio, gdybyś jednak miała tę

książkę porównać do jakiejś innej, to co proponujesz?
Bo ja lubię o beznadziei, ale nie zawsze... A ta recenzja taka jakaś dziwna zachęcająco-odstręczająca ... więc nie wiem ...
met [19.10.07/18:28]

zosia

cóż, zanim się coś napisze, to trzeba pomysleć;] recenzja kalio jest własnie bardzo przemyslana, zawiera wszystko, co nie czytający ksiązki wiedziec powinien plus swoje wrażenia, którymi nie zamecza czytajacych.
recka jest rzeczowa, trafna i uczciwa. moim zdaniem jedna z lepszych. tym bardziej, że wiem czego dotyczy, książki, ktora w odbiorze jest trudna.

plazi, wiem o czym mówisz:)
kaliope [19.10.07/14:04]

no tak

książkę czytałam bardzo dawno temu, po niej milion innych, a Sercątka wciąż nie sposób pomylić z jakąkolwiek inną.
Wiecie jak to jest- książka XXX- czekaj czekaj, o czym to było? a! już wiem!
W przypadku tej lektury takie wahania są niemożliwe.
Dziękuję za uznanie mojej recenzji:)
Cieszę się bardzo, bo uwielbiam czytać i z tego czytania coś mieć- nagrodę w postaci kolejnej książki? Miodzio:)
Zosia(bardzo straszna)- wiesz, że ja celowo nie lubię rozpisywać swoich recenzji na więcej niż 2 strony? Właśnie dlatego- żeby inni nie musieli się męczyć:)
jerry1111 [19.10.07/13:33]

bardzo dobry tekst

z takimi dylematami spotykmy się na codzień, czy to w odbiorze sztuki , literatury, ludzkich zachowań ... Problem wctym aby nie zadawać sobie infantylnego pytania czy to było / jest fajne, bo co fajnego jest w odciętym uchu Van Gogha, beznadziejnym życiu bohaterów omawianej powyżej książki czy scenach rewelacyjnej czarnej komedii Delicatessen , którą mogę oglądać w kółko. Nic fajnego tam nie ma. Wię o co chodzi ? Ano chodzi o nas samych , o nasze reakcje na tego typu obrazy, treści ,zachowania. Miejmy tą dziką satysfakcję że nas te rzeczy kręcą, smucą, wzburzają i podniecają . Jeżeli po przeczytaniu takiej książki nie możesz przez tydzień spać to znaczy że masz wrażliwość, ktorej stopień pozwala Ci ją przeżywać w pełni. I ciesz się z tego, tak samo jak ja się cieszę że oprócz uciech przyziemnych ( browarek/TV/football /ect ) rajcują mnie nieco ambitniejsze, nie zawsze jednoznaczne lektury
zosia (bardzo straszna) [19.10.07/12:32]

To była recenzja??

Chyba raczej krótka notka o tym, że książka jest surrealistyczna, o totalitaryźmie i jakichś tam milczących bohaterach. Recenzja bardzo mi się nie podoba. Jest nieprzemyślana. Jedyne co do mnie dotarło to to, że jest trudna i w klimatach okresu wojennego czy powojennego... coś jak "Katyń". Miało być 2, ale daje 3 za to, że było krótkie i nie musiałam czytać kolejnych nic albo mało mówiących zdań i niepotrzebnych uwag.
Plazma [19.10.07/11:13]

I mi się bardzo podoba

jak napisałaś: to faktyczny problem, kiedy potrafimy uznać kunszt pisarza, a jednak nie umiemy się nim cieszyć
ja tak mam z Houellebecqiem :)
met [19.10.07/09:15]

bardzo

mi się podobała ta recenzja. Tym bardzie, że ja przez tę ksiązkę nie mogłam przebrnąć, bo jesli cos nie trafia mi do serca, odkładam zniecierpliwiona, a jak sie okazuje, czasem jednak cos sie traci:)
co? dobrze to wykazałas w tej recenzji.
Brawo.

tak na marginesie dodam, że rumuńska twórczość staje sie ostatnio widoczna. Niedawno oglądałam film na dvd Love sick- o lesbijskiej miłości dwóch studentek, a jedna z nich utrzymywała w dodatku kazirodczy stosunek z bratem.
ale tak to zostało pokazane, że naprawdę. Rumunia na początku przemian ustrojowych, gospodarczych, ci młodzi ludzie, brzydota tego kraju, skomplikowane stosunki miedzyludzkie. świetnie sie oglada.

i teraz wychwalany film, właśnie na ekranach o tym, jak młoda studentka musiała przerwać ciążę, ale nie ogladałam tego, ponoc rewelacja."4 miesiące, 3 tygodnie, 2 dni" taki jest tytuł.

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!





Cafenews