maga [21.06.09/16:15]
No tak
Lub od Twojej interpretacji tejże inwencji:) Jestem pewna, że tematów Ci nie zabraknie:)
Matylda [21.06.09/14:14]
:)
maga, kto wie??? :DDD Wiesz, w tym przypadku zależeć to będzie tylko od inwencji tfurczej mojego małego :P
maga106 [21.06.09/14:09]
Podziękował
Pomysłów na podobne ćwiczenia miałam całe mnóstwo, które zmieniały się wraz z wiekiem dziecka, ale tak długi tekst raczej by Was zanudził niż rozbawił:) Matyldo, może za rok czy dwa sama napiszesz coś jeszcze lepszego?;)
Matylda [21.06.09/11:58]
Hahahaha :DDD
Tekst bomba! :) Czytało się rewelacyjnie!
I powiem Ci, że gdy tak sobie czytałam, miałam przed oczami mojego małego za jakiś rok czy dwa! :) Nooo, ale mówią, że jak coś Cię nie zabije to Cię wzmocni :DD
...a to ćwiczenie z kozami po prostu boskie jest :DDD
maga [19.06.09/20:32]
Dokładnie
I to jest w świecie dziecka najpiękniejsze właśnie.Dopiero potem się przybrudzają "dorosłymi" spawami. Ja lubię może nie tyle niegrzeczne co raczej wesołe, pełne życia, ciekawskie, czasem nawet hałaśliwe ale przynajmniej z charakterem. I ten charakter zazwyczaj potem zostaje:)
Muszę przeczytać tą książkę, bo widzę w niej źródło przyszłej inspiracji:)
kozucha [19.06.09/06:31]
O!
Trafnie to ujęłaś, Mag! O tym też jest "Orkan na Jamajce". Bo to dorośli dyktują warunki, kreślą ramy, tworzą normy etyczne itd... Dla dziecka jest moralne to, co ma w danej chwili ochotę zrobić, albo co czuje. I, gdy ma ochotę zdjąć publicznie majtaski, to je zdejmuje - zwyczajnie i po prostu, a jak czuje potrzebę przyłożenia drugiemu łopatką, to wali i już. Albo ciągnie cię za włosy, patrząc, jak ty reagujesz. Widok skrzywionej z bólu twarzy sprawia mu frajdę. W świecie dorosłych moralne jest tylko czerpanie przyjemności z patrzenia na cudze nieszczęścia, toteż nigdy nie brakuje gapiów, sycących oczy widokiem ofiar wypadku samochodowego. "Chleba i igrzysk". Chyba nawet bardziej igrzysk niż tego chleba, trzeba obłudnym dorosłym. A Twój tekst przypomniał mi własne boje o przetrwanie wśród dziecków. A w ogóle to lubię tzw. niegrzeczne dzieci, te dobrze ułożone, są nudne i tyle.
maga106 [18.06.09/20:38]
No Kozucha:)
dzięki za profesjonalny komentarz jednak myślę sobie, że ten dziecięcy świat nie jest irracjonalny ani amoralny jak twierdzi cytowany przez Ciebie autor.Wydaje mi się, że jest tak zwyczajnie prosty i dlatego tak wiele z nas do niego często tęskni:) Dopiero uwikłani w najróżniejsze koneksje typu "nie można" czy "nie wypada" faktycznie bywamy bezradni wobec dziecka, jeśli wiesz o co mi chodzi:)
kozucha [18.06.09/15:30]
Maguś,
jest mi tak wesoło, po lekturze Twojego przewodnika, że skomentuję go cytacikiem z księgarnianego komentarza do książki: ["Orkan na Jamajce" jest książką niezwykłą, zabawną i równocześnie jadowitą, jak słusznie pisze krytyk - "niepodobną do żadnej innej". Akcja powieści toczy się w epoce wiktoriańskiej na statku piratów, którzy wraz z łupami z zagrabionego statku zabierają grupę dzieci. Lecz wbrew utartym schematom piraci są dobroduszni, anachroniczni i wręcz bezradni, a dzieci - w swej niewinności - stanowią siłę niszczącą. Książka ta ukazuje irracjonalny, nieprzenikniony i amoralny świat dziecka, ale zarazem jest satyrą na porządek rzeczy ustalony przez dorosłych.]
maga106 [17.06.09/21:33]
Się trochę rumienię
od tych pochlebstw ale dziękuję dziękuję:)
Piaget - To też czasem złość, strach a nawet ból.Ale ponad wszystko radość największa;)
Martolina - Widzę, że Ty zaprawiona w bojach, to nic już dodawać nie będę:)
Zblaz - A myślisz, że smyczy nie przegryzie? Albo nie daj Boże podczepi się pod kogoś innego:)
Ax - Cieszę się bardzo, ze się śmiejesz, bo o to w końcu chodzi:)
I znowu mała dygresja - Wiecie, co zrobiłaby moja siostrzenica gdyby jakiś brzydal chciał się z nią umówić? Uciekłaby do domu i udawała martwą.
:)
ax [17.06.09/16:54]
...
hehehehe...zarąbisty tekst:))) siedzę i się śmieję w głos:)))
raz się opiekowałam trójką dzieci siostry mojego męża...ta...też wolę kozy!!! ;)))
zblaz [15.06.09/13:34]
boskie :D
zdaje się, że na okoliczność owych wyjść do sklepu wynaleziono smycze dla dzieci :P
martolina [14.06.09/22:35]
oj tekscik super i z zycia wziety
za tydzien dojezdza moje trzecie dziecko i bedzie sie dzialo. Tak jak dwojke po czesci jestem w stanie okielznac i ze strzepami nerwow koncze dzien, tak przy trojce dla zdrowia psychicznego unikam niektorych akcji, np. wyjscia do sklepu :) przy czworce chyba bym sie pogubila :) choc w sumie to ja mam jeszcze psa, ktory zachowuje sie jak male niesforne dziecko :)
cwiczenia z kozami - genialne porownanie
najlepsze jest wychodzenie z taka gromada na dwor, szczegolnie zima - najpierw lapanie kazdego, potem ubieranie, jeden se poci, w trakcie, kiedy drugi sie ubiera, kiedy juz sa ubrani, jeden z nich zdjemuje czapke, albo cos tam innego :)
to taka hisoria bez konca, z wieloma watkami. Ale tak jak napisalas w komentarzach - zycie z dziecmi nei jest latwe, ale jest to rekompensowane, wiadomo. A posmiac sie z turbulencji domowych jest wskazane ;)
super tekst! brawo
piaget [14.06.09/20:34]
baaardo fajne
a dzieci to sama radość, jak widać z arcia. mimo wszystko :)
choć wiem, pamiętam, bo sama mam dwóch młodszych braci...
ciężarówka [13.06.09/23:34]
:)
No Kochana tekścik super :) Bardzo dobrze się czytało :)
maga106 [13.06.09/22:17]
Tulio...
Mieszkam sobie pod Lublinem...daleko czy blisko...zależy od jakiego punktu odniesienia;) Ale dzięki staremu dobremu PKP, którego jestem stałą klientką odległości nie mają wielkiego znaczenia:)
Dobrze, że masz dwoje drzwi i mają którędy wypadać;)
Tulia [13.06.09/19:00]
jasne, że dzieci są fantastyczne,
przeciez nie cały czas są małymi potworkami, ja tez lubię te paskudy, nawet jak ich wpadnie z całego osiedla 6-8 sztuk, wpadną jednymi drzwiami, drugimi wypadną, to cóż, myslę sobie, ze to piekny okres i niech im będzie :))
a pewnie mieszkasz gdzieś daleko,oj szkoda :))
maga106 [13.06.09/17:55]
dziękował dziękował...;)
Olencjo i Tulio - Wyobraźcie sobie, że przez ponad trzy lata zmuszeni byliśmy mieszkać razem, gdzie na siedmioro dorosłych przypadało jedenaścioro dzieci.Przez trzy lata mieliśmy już dwa pożary (smażenie frytek), jedną deratyzację (ukradkowa hodowla szczurów w piwnicy), jedną dezynsekcję (jak myślicie, ile owadów jest w stanie znieść do domu 11 par rączek jednocześnie? - Dużo dużo dużo!) i jedno przypadkowe podpalenie mojego młodszego brata (gaszone kopniakami przez pozostałe dzieci), że o bójkach i dewastacjach wszelakich nie wspomnę.W takiej sytuacji nie podziwiajcie tylko litujcie się...
Mademoiselle - i święta prawda:)
Met - w tym przypadku nic nie zostało wyolbrzymione, no może poza bronią palną, bo tej jednak nie odważyłabym się pokazać dziecku.Poza tym absolutnie wszystko działo się naprawdę:)Ale tak zupełnie szczerze - uwielbiam dzieci i zamierzam w przyszłości wychowywać własne chociaż może faktycznie nie w tej ilości, no chyba, że czasy się zmienią.Ogólnie uważam, że przy dzieciach radość rekompensuje wszelkie niewygody, co jednak nie przeszkadza się trochę z tych niewygód pośmiać:)
Truskawko - jak przyjedziesz do Lublina na Noc Kultury to wpuszczą Cię wszędzie i w każdym towarzystwie:)Chociaż do muzeum bym nie ryzykowała, bo wiesz - eksponaty trudniej odkupić czy odbudować;)
Jerry - Jeśli po przeczytaniu tego tekstu nie boisz się o życie i zdrowie swoich pociech to ja bardzo chętnie nabędę nowe doświadczenia:)
Daguś - Pozytywy dostrzegam i owszem.Doświadczenia nabyte w trakcie takiej opieki sprawiły również to, że teraz nie boję się ciemnych pustych uliczek.Przecież już nikt mnie chyba nie wykończy;)
A tak na marginesie - Wczoraj przyszło do mnie siostrzenica (lat pięć) i pyta - Ciociu Maguś, a wiesz co jedzą muszki? I tu sobie pomyślałam, że po co zaraz dziecku tak od razu wykładać brutalną prawdę, więc twierdzę, że - nie wiem, kochanie.A cudowne dziecię z najbardziej poważną powagą na przejętej buzi szepce mi do ucha - Gówno. I jak tu ich nie kochać?:)))
divi [13.06.09/17:28]
uśmiałam się :)))
przeżyłam swoje dwie młodsze siostry i wiem, co w trawie piszczy :)) różnica wieku jest taka, że jak jedna wyrosła z głupawki, druga w nią wchodziła i zabawa zaczynała się od nowa :)
Tekst świetnie napisany i pisz, pisz więcej :))
Tulia [13.06.09/16:57]
piękne,
wcale to nie musi być przesada, rozumiem, że konwencja artykułu oparta na spiętrzonych trudnościach, ale bywa jeszcze lepiej, bo taka czwórka to naprawdę wyzwanie, jedno dziecko potrafi dać w kość, a czwóreczka to przecież zmultiplikowanie wszystkich wzajemych relacji, czyli można powiedzieć, że to jakby mieć kilkunaścioro takich aniołków.
No własnie, jak ktoś ma jedno dziecko w domu, to w ogóle nie wie nic, bo wzajemne relacje już choćby dwójki to juz prawdziwy cyrk;
maga - bardzo mi sie podobało i czekam na więcej :))
Daguniek [13.06.09/15:17]
Bardzo fajnie napisane :)
i najbardziej podoba mi się to, że wyszło z tego trochę więcej pozytywów niż utrzymanie dzieciaków zdrowych i żywych:
zdobyłaś doświadczenie ;)
zrobiłaś wiele rzeczy niemożliwych ;)
napisałaś dobry tekst ;)
j;) [13.06.09/14:50]
no i kurde w morde ...
musze wyjsc na deszcz i szukac w krzakach kapci co mi przed chwilą z nóg spadly i wybiwszy szybę w drzwiach balkonowych poszybowały w kierunku nieznanym !!!! piękny tekst, czekam na więcej :)
jezeli brak Ci tematów to poproszę Cie o opiekę nad moimi dwoma pięknymi umyslami jak będziemy gdzies chceili z pierwszą wyjsc. niby juz nie potrzebują opieki ale czego sie nie robi aby coś dobrego potem przeczytać ;)
pozdrawiam
Truskawka [13.06.09/13:55]
cha cha cha :)))
swietny tekst poprawil mi humor :))
Tez zdarzylo mi sie dzieciakami opiekowac i mysle, ze to jest nasze nieprzystosowanie tymczasowej opiekunki jednak :)) Zaloze sie, ze moje kumpele nie biegaja za swoimi dziecmi jak ja w trakcie opieki bo sa juz uodpornione :)
Ale duzy szacunek do siostry za czworke :) Ja nie wiem czy z dwojka dalabym rade :)) ale pomysl z kozami jest przedni i kto wie czy nie wyprobuje...pytanie tylko czy wpuszcza mnie z kozami do muzeum na przyklad :)))
met [13.06.09/13:24]
hehehe
masz skłonności do wyolbrzymień, ale załózmy, że to taka licencia poetica:D
czyta się fajnie, choć tekst jest z tezą, że dzieci są szatańskie i wcale nie takie różowe.
owszem, w takiej gromadce to nawet stare koty wykastrwane bywają uciążliwe, więc należy podziwiać twoją sio, że się na tyle dziecków zdecydowałą i nalezy jej się szacun.
ty przesz nie musisz powtórzyć jej wyborów:)
zaś same dzieci to temat rzeka...
mademoiselle [13.06.09/13:07]
heh,
mam czwórkę młodszego rodzeństwa, to się co nieco orientuję ;) po pewnym czasie człowiek odkrywa genialną prawidłowość - dzieci świetnie sobie radzą same, w rzeczywistości rzadko robią sobie krzywdę i olane potrafią świetnie się bawić same. a jak już zrozumieją, że testowanie cię nic nie da i wejdą ci na głowę, to robią się jakieś takie naturalnie grzeczniejsze ;)
Kasia [13.06.09/01:21]
;)
genialny tekścik
olencja [13.06.09/00:37]
hahahahaha ;D
ja mam kota i męża i mam dość ;) podziwiam :D
Komentarze
No tak
Lub od Twojej interpretacji tejże inwencji:) Jestem pewna, że tematów Ci nie zabraknie:):)
maga, kto wie??? :DDD Wiesz, w tym przypadku zależeć to będzie tylko od inwencji tfurczej mojego małego :PPodziękował
Pomysłów na podobne ćwiczenia miałam całe mnóstwo, które zmieniały się wraz z wiekiem dziecka, ale tak długi tekst raczej by Was zanudził niż rozbawił:) Matyldo, może za rok czy dwa sama napiszesz coś jeszcze lepszego?;)Hahahaha :DDD
Tekst bomba! :) Czytało się rewelacyjnie!I powiem Ci, że gdy tak sobie czytałam, miałam przed oczami mojego małego za jakiś rok czy dwa! :) Nooo, ale mówią, że jak coś Cię nie zabije to Cię wzmocni :DD
...a to ćwiczenie z kozami po prostu boskie jest :DDD
Dokładnie
I to jest w świecie dziecka najpiękniejsze właśnie.Dopiero potem się przybrudzają "dorosłymi" spawami. Ja lubię może nie tyle niegrzeczne co raczej wesołe, pełne życia, ciekawskie, czasem nawet hałaśliwe ale przynajmniej z charakterem. I ten charakter zazwyczaj potem zostaje:)Muszę przeczytać tą książkę, bo widzę w niej źródło przyszłej inspiracji:)
O!
Trafnie to ujęłaś, Mag! O tym też jest "Orkan na Jamajce". Bo to dorośli dyktują warunki, kreślą ramy, tworzą normy etyczne itd... Dla dziecka jest moralne to, co ma w danej chwili ochotę zrobić, albo co czuje. I, gdy ma ochotę zdjąć publicznie majtaski, to je zdejmuje - zwyczajnie i po prostu, a jak czuje potrzebę przyłożenia drugiemu łopatką, to wali i już. Albo ciągnie cię za włosy, patrząc, jak ty reagujesz. Widok skrzywionej z bólu twarzy sprawia mu frajdę. W świecie dorosłych moralne jest tylko czerpanie przyjemności z patrzenia na cudze nieszczęścia, toteż nigdy nie brakuje gapiów, sycących oczy widokiem ofiar wypadku samochodowego. "Chleba i igrzysk". Chyba nawet bardziej igrzysk niż tego chleba, trzeba obłudnym dorosłym. A Twój tekst przypomniał mi własne boje o przetrwanie wśród dziecków. A w ogóle to lubię tzw. niegrzeczne dzieci, te dobrze ułożone, są nudne i tyle.No Kozucha:)
dzięki za profesjonalny komentarz jednak myślę sobie, że ten dziecięcy świat nie jest irracjonalny ani amoralny jak twierdzi cytowany przez Ciebie autor.Wydaje mi się, że jest tak zwyczajnie prosty i dlatego tak wiele z nas do niego często tęskni:) Dopiero uwikłani w najróżniejsze koneksje typu "nie można" czy "nie wypada" faktycznie bywamy bezradni wobec dziecka, jeśli wiesz o co mi chodzi:)Maguś,
jest mi tak wesoło, po lekturze Twojego przewodnika, że skomentuję go cytacikiem z księgarnianego komentarza do książki: ["Orkan na Jamajce" jest książką niezwykłą, zabawną i równocześnie jadowitą, jak słusznie pisze krytyk - "niepodobną do żadnej innej". Akcja powieści toczy się w epoce wiktoriańskiej na statku piratów, którzy wraz z łupami z zagrabionego statku zabierają grupę dzieci. Lecz wbrew utartym schematom piraci są dobroduszni, anachroniczni i wręcz bezradni, a dzieci - w swej niewinności - stanowią siłę niszczącą. Książka ta ukazuje irracjonalny, nieprzenikniony i amoralny świat dziecka, ale zarazem jest satyrą na porządek rzeczy ustalony przez dorosłych.]Się trochę rumienię
od tych pochlebstw ale dziękuję dziękuję:)Piaget - To też czasem złość, strach a nawet ból.Ale ponad wszystko radość największa;)
Martolina - Widzę, że Ty zaprawiona w bojach, to nic już dodawać nie będę:)
Zblaz - A myślisz, że smyczy nie przegryzie? Albo nie daj Boże podczepi się pod kogoś innego:)
Ax - Cieszę się bardzo, ze się śmiejesz, bo o to w końcu chodzi:)
I znowu mała dygresja - Wiecie, co zrobiłaby moja siostrzenica gdyby jakiś brzydal chciał się z nią umówić? Uciekłaby do domu i udawała martwą.
:)
...
hehehehe...zarąbisty tekst:))) siedzę i się śmieję w głos:)))raz się opiekowałam trójką dzieci siostry mojego męża...ta...też wolę kozy!!! ;)))
boskie :D
zdaje się, że na okoliczność owych wyjść do sklepu wynaleziono smycze dla dzieci :Poj tekscik super i z zycia wziety
za tydzien dojezdza moje trzecie dziecko i bedzie sie dzialo. Tak jak dwojke po czesci jestem w stanie okielznac i ze strzepami nerwow koncze dzien, tak przy trojce dla zdrowia psychicznego unikam niektorych akcji, np. wyjscia do sklepu :) przy czworce chyba bym sie pogubila :) choc w sumie to ja mam jeszcze psa, ktory zachowuje sie jak male niesforne dziecko :)cwiczenia z kozami - genialne porownanie
najlepsze jest wychodzenie z taka gromada na dwor, szczegolnie zima - najpierw lapanie kazdego, potem ubieranie, jeden se poci, w trakcie, kiedy drugi sie ubiera, kiedy juz sa ubrani, jeden z nich zdjemuje czapke, albo cos tam innego :)
to taka hisoria bez konca, z wieloma watkami. Ale tak jak napisalas w komentarzach - zycie z dziecmi nei jest latwe, ale jest to rekompensowane, wiadomo. A posmiac sie z turbulencji domowych jest wskazane ;)
super tekst! brawo
baaardo fajne
a dzieci to sama radość, jak widać z arcia. mimo wszystko :)choć wiem, pamiętam, bo sama mam dwóch młodszych braci...
:)
No Kochana tekścik super :) Bardzo dobrze się czytało :)Tulio...
Mieszkam sobie pod Lublinem...daleko czy blisko...zależy od jakiego punktu odniesienia;) Ale dzięki staremu dobremu PKP, którego jestem stałą klientką odległości nie mają wielkiego znaczenia:)Dobrze, że masz dwoje drzwi i mają którędy wypadać;)
jasne, że dzieci są fantastyczne,
przeciez nie cały czas są małymi potworkami, ja tez lubię te paskudy, nawet jak ich wpadnie z całego osiedla 6-8 sztuk, wpadną jednymi drzwiami, drugimi wypadną, to cóż, myslę sobie, ze to piekny okres i niech im będzie :))a pewnie mieszkasz gdzieś daleko,oj szkoda :))
dziękował dziękował...;)
Olencjo i Tulio - Wyobraźcie sobie, że przez ponad trzy lata zmuszeni byliśmy mieszkać razem, gdzie na siedmioro dorosłych przypadało jedenaścioro dzieci.Przez trzy lata mieliśmy już dwa pożary (smażenie frytek), jedną deratyzację (ukradkowa hodowla szczurów w piwnicy), jedną dezynsekcję (jak myślicie, ile owadów jest w stanie znieść do domu 11 par rączek jednocześnie? - Dużo dużo dużo!) i jedno przypadkowe podpalenie mojego młodszego brata (gaszone kopniakami przez pozostałe dzieci), że o bójkach i dewastacjach wszelakich nie wspomnę.W takiej sytuacji nie podziwiajcie tylko litujcie się...Mademoiselle - i święta prawda:)
Met - w tym przypadku nic nie zostało wyolbrzymione, no może poza bronią palną, bo tej jednak nie odważyłabym się pokazać dziecku.Poza tym absolutnie wszystko działo się naprawdę:)Ale tak zupełnie szczerze - uwielbiam dzieci i zamierzam w przyszłości wychowywać własne chociaż może faktycznie nie w tej ilości, no chyba, że czasy się zmienią.Ogólnie uważam, że przy dzieciach radość rekompensuje wszelkie niewygody, co jednak nie przeszkadza się trochę z tych niewygód pośmiać:)
Truskawko - jak przyjedziesz do Lublina na Noc Kultury to wpuszczą Cię wszędzie i w każdym towarzystwie:)Chociaż do muzeum bym nie ryzykowała, bo wiesz - eksponaty trudniej odkupić czy odbudować;)
Jerry - Jeśli po przeczytaniu tego tekstu nie boisz się o życie i zdrowie swoich pociech to ja bardzo chętnie nabędę nowe doświadczenia:)
Daguś - Pozytywy dostrzegam i owszem.Doświadczenia nabyte w trakcie takiej opieki sprawiły również to, że teraz nie boję się ciemnych pustych uliczek.Przecież już nikt mnie chyba nie wykończy;)
A tak na marginesie - Wczoraj przyszło do mnie siostrzenica (lat pięć) i pyta - Ciociu Maguś, a wiesz co jedzą muszki? I tu sobie pomyślałam, że po co zaraz dziecku tak od razu wykładać brutalną prawdę, więc twierdzę, że - nie wiem, kochanie.A cudowne dziecię z najbardziej poważną powagą na przejętej buzi szepce mi do ucha - Gówno. I jak tu ich nie kochać?:)))
uśmiałam się :)))
przeżyłam swoje dwie młodsze siostry i wiem, co w trawie piszczy :)) różnica wieku jest taka, że jak jedna wyrosła z głupawki, druga w nią wchodziła i zabawa zaczynała się od nowa :)Tekst świetnie napisany i pisz, pisz więcej :))
piękne,
wcale to nie musi być przesada, rozumiem, że konwencja artykułu oparta na spiętrzonych trudnościach, ale bywa jeszcze lepiej, bo taka czwórka to naprawdę wyzwanie, jedno dziecko potrafi dać w kość, a czwóreczka to przecież zmultiplikowanie wszystkich wzajemych relacji, czyli można powiedzieć, że to jakby mieć kilkunaścioro takich aniołków.No własnie, jak ktoś ma jedno dziecko w domu, to w ogóle nie wie nic, bo wzajemne relacje już choćby dwójki to juz prawdziwy cyrk;
maga - bardzo mi sie podobało i czekam na więcej :))
Bardzo fajnie napisane :)
i najbardziej podoba mi się to, że wyszło z tego trochę więcej pozytywów niż utrzymanie dzieciaków zdrowych i żywych:zdobyłaś doświadczenie ;)
zrobiłaś wiele rzeczy niemożliwych ;)
napisałaś dobry tekst ;)
no i kurde w morde ...
musze wyjsc na deszcz i szukac w krzakach kapci co mi przed chwilą z nóg spadly i wybiwszy szybę w drzwiach balkonowych poszybowały w kierunku nieznanym !!!! piękny tekst, czekam na więcej :)jezeli brak Ci tematów to poproszę Cie o opiekę nad moimi dwoma pięknymi umyslami jak będziemy gdzies chceili z pierwszą wyjsc. niby juz nie potrzebują opieki ale czego sie nie robi aby coś dobrego potem przeczytać ;)
pozdrawiam
cha cha cha :)))
swietny tekst poprawil mi humor :))Tez zdarzylo mi sie dzieciakami opiekowac i mysle, ze to jest nasze nieprzystosowanie tymczasowej opiekunki jednak :)) Zaloze sie, ze moje kumpele nie biegaja za swoimi dziecmi jak ja w trakcie opieki bo sa juz uodpornione :)
Ale duzy szacunek do siostry za czworke :) Ja nie wiem czy z dwojka dalabym rade :)) ale pomysl z kozami jest przedni i kto wie czy nie wyprobuje...pytanie tylko czy wpuszcza mnie z kozami do muzeum na przyklad :)))
hehehe
masz skłonności do wyolbrzymień, ale załózmy, że to taka licencia poetica:Dczyta się fajnie, choć tekst jest z tezą, że dzieci są szatańskie i wcale nie takie różowe.
owszem, w takiej gromadce to nawet stare koty wykastrwane bywają uciążliwe, więc należy podziwiać twoją sio, że się na tyle dziecków zdecydowałą i nalezy jej się szacun.
ty przesz nie musisz powtórzyć jej wyborów:)
zaś same dzieci to temat rzeka...
heh,
mam czwórkę młodszego rodzeństwa, to się co nieco orientuję ;) po pewnym czasie człowiek odkrywa genialną prawidłowość - dzieci świetnie sobie radzą same, w rzeczywistości rzadko robią sobie krzywdę i olane potrafią świetnie się bawić same. a jak już zrozumieją, że testowanie cię nic nie da i wejdą ci na głowę, to robią się jakieś takie naturalnie grzeczniejsze ;);)
genialny tekścikhahahahaha ;D
ja mam kota i męża i mam dość ;) podziwiam :D