[sekundę...] 


REKLAMA
Przeleć mnie
met [2010-02-13]
Mam czas i wenę. Zapewne nie talent i nie słuch językowy, za to morze obserwacji, które niestety przybierają czasem wydźwięk prawd objawionych, ale wybaczcie ten niedostatek warsztatu. 

A z wnioskami jest jak z fragmentem Księgi Koheleta, który pouczał nas, że jest czas siewu i czas zbiorów. I tak u mnie, był czas robienia rzeczy rozmaitych a teraz jest czas przyglądania się konsekwencjom tych działań. A w pakiecie mamy tzw. obserwacje, czyli jak wiadomo „wiekopomność”. 

Tak się zastanawiam, że w sumie po co ja piszę o tym czy tamtym, czy to coś zmieni? Że może zamiast przymarudzać jak jest źle, to nie lepiej wypisać hasło na sztandar i nie urządzić jakiejś manify? Albo może zaświadczyć jakąś zajebistą twórczością, czyli np. nakręcić film, zrobić zdjęcia i będzie to mieć terapeutyczną moc a przy okazji będzie przesłaniem do narodu i da mu do myślenia? Albo czy nie lepiej po prostu wprowadzać w czyn tego, o czym myślę?
Pewnie tak by było lepiej, ale jedni mają naturę działacza, inni rozkminiacza i trudno, stało się, muszę napisać o tym, co nastąpi. 

Sprawa w gruncie rzeczy jest banalna, ale! To co nas osobiście uderza, czy dotyczy, jak wiadomo, nie jest już odbierane jako banalne. W takich razach, mimo że wiemy jak to bywa, mamy poczucie osobistej krzywdy, urazy i dziejowej niesprawiedliwości. I ja tak właśnie mam. 

Celowo zostawiłam w polecanych tekst maurycji „Mam faceta, więc jestem”, bo o tym będzie mój traktat a tekst maurycji jest uniwersalny, żeby nie rzec ponadczasowy;] 

Tyle że kobieta bez faceta nie ma racji bytu w społeczności nie tylko dlatego, że sama siebie oszukuje, jak na wstępie sugeruje maurycja. Że niby uważa się za taką wyzwoloną a jednak podświadomie pragnie być sparowana. 
Rzecz w tym, że nie ma co się wstydzić ani społeczeństwu tłumaczyć z tego, że ma się ochotę na czułość czy ostre rżnięcie w windzie najlepiej w opcji pakiet Premium. Rzecz w tym, że społeczeństwo kobiety bez partnera bezpardonowo rozlicza z bycia osobno. I nie jest to rozliczenie dla kobiety osobnej korzystne. 

I to jest moi drodzy teza. To jest stwierdzenie o statusie jednak prawdy objawionej spod znaku „wiem lepiej.com”. 

Tak się złożyło, że za przyczyną moją i mojego partnera związek, jaki tworzyliśmy rozpadł się. Oczywiście, że nie będę skupiać się na martyrologii pt. jacy mężczyźni są beznadziejni, świat zły i łzy gorzkie też i ogólnie bez sensu. Bo przyczyny, które są powodem końca, są kosmosem, wachlarzem i spektrum możliwości ludzkich błędów, potknięć, zaszłości, historii, niemocy, głupoty itd. I na ogół przyczyna rozkładu rozkłada się 50 na 50. I można ubolewać nad tym, co się zrobiło, czego nie, co zrobił on a czego nie, ale to nie ma znaczenia dla udowodnienia tezy, jaką postawiłam. 

Chodzi bowiem o to, że niezależnie od przyczyn jakiegoś niepowodzenia związkowego winą obarczana jest na ogół ona. Tak patrzy na nią społeczeństwo, ludzie, wśród których żyje. I takie są fakty. Niezależnie od poziomu zrozumienia dla sytuacji, w jakiej znalazła się ona, niezależnie od tego co czuje sama ona, czy np. dobrze czy lepiej czuje się nie będąc w związku nie przynoszącym nikomu satysfakcji, oceniania jest jednoznacznie negatywnie.
Nie wprost rzecz jasna, ale jest. 

To samo tyczy sytuacji, kiedy kobieta przekracza 30tkę a nadal jest bez narzeczonego bądź męża. Jest w tej samej sytuacji co rozwiedziona, pierwsza postrzegana jest jako niechciana, druga jako porzucona, obie nieudacznice.
Gwoli sprawiedliwości musze dodać, że akcent nieakceptowalności inaczej rozkłada się u obu płci. Kobiety na ogół wykazują większe zrozumienie, mają jakoś tak z nadania więcej empatii, więcej rozmyślają a co za tym idzie, więcej rozumieją, więc ich oceny nie są tak obcesowe i jednoznaczne. Za wyjątkiem kobiet niepewnie czujących się w małżeństwach, które unikają singielek postrzegając je jako zagrożenie dla własnego stadła. Ale to marginalne. 
Mężczyźni zaś w ocenie kobiet bez pary pozostają bezwzględni.
Przede wszystkim czai się w nich obawa przed byciem upolowanym, postrzegają kobietę samą jako potencjalną łowczynię, drapieżnika, która rzuci się na ich różowego penisa i pożre na śniadanie po seksie, jak modliszka, czyli zaraz będzie żądała odejścia od żony, narzeczonej albo zamieszkania z nią i wzięcia wspólnego kredytu. 

Jeśli są sparowani , to pokutuje w nich odwieczny patriarchalny schemacik, że baba sama jest nic nie warta. I choćby była Marią Skłodowską Curie czy inną Rashidą Dati ministrem sprawiedliwości z dzieckiem a bez ojca i męża, czy gwiazdą popu czy Bóg wie kim jeszcze, sama budzi podejrzenia: 

- jest sama, bo nikt jej nie chce, bo jest zołzą okropną, albo „coś z nią nie tak”
- jest sama, bo nikogo nie chce, czyli zadziera nosa, bezpodstawnie oczywiście, albo ma jakąś dysfunkcję 

Tak czy owak zawsze to jej wina i w związku z tym tworzy podgatunek kobiet, który traktuje się z pobłażaniem albo protekcjonalnie, albo podejrzliwie. Jeśli nagle okaże się, że ma związek, postrzeganie pani zmienia się diametralnie, nagle okazuje się atrakcyjna towarzysko i ogólnie, bo nie tworzy zagrożenia, a poza tym wszystko znowu jest po bożemu. 

Słabo ma singielka po 30-tce, na której ciąży odium starej panny, nieudacznej albo zanadto wyuzdanej, dlatego wciąż bez porządnego faceta, który przykładnie przynosi pensję co miesiąc i przykładnie za jakiś czas ją zdradza. 

Ale jeszcze słabiej ma babka sama po 40-tce. To już jest społeczny i towarzyski parias, który jak tylko serdeczniej porozmawia z kolegą na imprezie jest ometkowny w pracy jako ta co ma „Chcicę”, że ją nosi i ogólnie jej życie bez fiutka serwowanego co noc jest totalnie nieudane oraz pozbawione sensu. Że po 40 tce to już generalnie w strefie odstrzału, izolacji od rynku młodych, jędrnych dziewoj gotowych na wszystko, na ulepienie wedle dowolnego wzorca jakim potencjalny epuzer został nakarmiony w domciu. 

To jest już po prostu stara głupia wywłoka, która obśmiewając się z łysiejących panów na sympatii ze średnim wykształtem jest przez nich określana tak właśnie i do tego idiotka, która nie wiedzieć na jakiej podstawie oczekuje księcia z bajki.
 
A przecież po 40 tce nie można czekać na księcia, trza brać co się rusza, bo nic dobrego się nie zdarzy. No najwyżej hormonalna terapia zastępcza, która zapobiegnie poceniu się w nocy;] 

Dowodem na to, że nie tylko singielstwo, ale i wiek piętnuje, świadczy choćby taki kwiatek znaleziony przeze mnie w ostatnim Wprost. Otóż naczelny stylista wszystkich Polaków z małych miasteczek Tomasz Jacyków oceniając kreacje Julii Roberts(lat 42) skonstatował tak: JAK NA SWÓJ WIEK wygląda dobrze. Czyli w domyśle, wiek 40 tkowy to nie jest czas na dobry wygląd. To trzeba być Madonną, żeby sobie pozwalać na fanaberie typu młodszy kochanek czy legginsy. Reszta pań kiedy przekroczy 40 tkę może już tylko pisać memuary, robić na drutach i wspominać dobre czasy, co minęły. Inna opcja nie jest mile widziana. 

Są oczywiście kobiety, które naprawdę nie przejmują się wiekiem i nie potrzebują robić z siebie karykatury samej siebie jak wiecznie młoda królowa komedii romantycznych Meg Ryan. Myślę tu o Susan Sarandon albo Meryl Streep. Ale może w przypadku tej ostatniej to fakt, że ma od 30 lat tego samego męża zadziałał na jej korzyść? A Sarandon miała młodszego Tima Robbinsa a teraz, kiedy się rozstali, to nastąpi u niej gorsza passa zgodnie z tezą, że baba niesparowana jest podejrzana i generalnie won. 

No nie wiem. Nie wiem jak to jest w społeczeństwach zasobnej zachodniej Europy czy w tyglu Ameryki Północnej. Może jest większe przyzwolenie na bycie wolnym od schematów, może społeczeństwo tak się rozczłonkowało, że to czy ktoś ma partnera czy nie inni mają naprawdę gdzieś? Może to przywilej wielkich miast a prowincji nadal nie? 

Ja mieszkam w Warszawie, która jest naprawdę Radomiem Europy, prowincją tak spektakularną, że to aż boli. Nasza mentalność wciąż jest skrojona na miarę Krakowskiego Przedmieścia nie Manhattanu, nie dopuszcza zmian obyczajowych, wedle których nie ma już jednego słusznego wzorca kobiet żon, matek i gospodyń. Ale u nas długo jeszcze nie dopuści się myśli, że żaden mężczyzna, żadna ilość dzieci oraz wiek nie stanowią o tym, co prezentuje sobą kobieta. 
Brzmi to banalnie strasznie. Ale wiele z nas sądzi, że tak właśnie myśli o sobie i innych facetkach. Ale niestety. Im bliżej wieku średniego, tym spostrzeżenia coraz mniej optymistyczne. 

Nie, nie jesteśmy postrzegane przez pryzmat własnego człowieczeństwa, że tak pogram na górnym c. Nasza wartość liczy się w tym, kto ile razy nas przeleci i jak to jest zakontraktowane. Inaczej wszystko inne jest nieważne. Naprawdę.

strona: 1 2 3 4
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
Anita GLEN, Toronto [18.04.10/11:10]

MOTTO: SEKS, to: biologiczna energia !!

__PODPOWIEDŹ:

SEKS.1.
WIKIPEDIA:
W znaczeniu ogólnym seks (łac. sexus płeć) oznacza całość życia erotycznego człowieka, w znaczeniu węższym zachowania seksualne, a potocznie stosunek płciowy. Z tym tematem związana jest kategoria: Zachowania seksualne. Oprócz pełnych stosunków płciowych, ludzi (a także niektóre gatunki zwierząt) cechuje też wiele innych zachowań seksualnych. Zaliczają się do nich flirtowanie, uwodzenie (czyli zachowania i działania mające na celu zainteresowanie sobą potencjalnego partnera seksualnego), petting (czyli pieszczenie narządów płciowych lub innych stref erogennych partnera, które może doprowadzić do orgazmu, ale z wyłączeniem immisji członka do pochwy), masturbacja _ autoerotyzm (czyli doprowadzanie się do orgazmu bez fizycznej aktywności innej osoby). Zachowania seksualne mogą zachodzić przy kontakcie dwóch osób płci przeciwnej (zob. heteroseksualizm) lub tej samej (zob. homoseksualizm), a także większej liczby osób (seks grupowy).

IRL KRAKÓW.
Kumulację naturalnej energii seksualnej UZYSKUJEMY zwiększając znacznie spożycie tzw. __GLUKOZY naturalnej.
Nasz organizm odzyskuje tj. pozyskuje tę energię z: RYŻU, z wszystkich KASZ, z warzyw STRĄCZKOWYCH, a więc z fasoli, grochu oraz z soczewicy, również ze wszystkich OWOCÓW
i pozostałych warzyw. Największą jednak KONCENTRACJĘ uzyskujemy w strukturze żywieniowej jaką stanowią: __CHLEB typu KR-IRL, __Chleb na OSTEOPOROZĘ, oraz tzw. __Chleb na OTYŁOŚĆ. Przygotowanie takich produktów realizuje się poprzez gotowanie, a następnie pieczenie. To tworzy bezsprzecznie produkt silnie energetyczny Tzw. koncentrat glukozowy !! Wobec tego w seksie powinien być produktem jednoznacznie ZALECANYm. Ostanie słowo, co oczywiste należy zawsze do naszego lekarza rodzinnego.

PUENTA: SEKS; z energetycznymi tzw. __NISKIMI węglowodanami, to tak !!

Nieprawdy biologiczne oraz puste frazesy o RYŻU, KASZY i nie tylko o RYŻU, rozpowszechniają jedynie SPECE od tzw. Indeksu Glikemicznego, a to dlatego, że nic nie badali, nie znają glukometru, również nie czytali książek ze szkoły podstawowej (biologia 4 klasa) czyli plotą i plotą, wydając książę za książką o tym Indeksie Glikemicznym. Kłamią. OMIŃ !!
Przecież do Nich nie możesz zadzwonić, bo nie ma gdzie. Nie masz kogo zapytać, o te wpisy w Internecie, dziesiątki sprzecznych ze sobą tabel, dlaczego ? To proste uciekają przed prawdą bo mówią kłamstwa, piszą oszczerstwa i Ich nigdzie nie ma; jednak PROKURATURA zna IP komputerów. Do krakowskiego IRL KRAKÓW, zawsze możesz zadzwonić bo są to żywi, realni naukowcy nie poddani żadnym NAUKOWYM REŻIMOM czyli lekko, łatwo omawiają PRAWDY BIOLOGICZNE, które zbadali. Warto !!

Zobacz też:
__Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.
__Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL
__ADRES_______: http://www.magdalirl.com.pl/

Pozdrawiam Ciebie i WSZYSTKICH
buszujaca [06.03.10/06:26]

twórcze rozwiązania problemu

Jakoś cieszą mnie te głosy, mówiące, że NIE KAŻDY na samotne 40+ patrzy jak na raroga :) Dobrze, bo stety czy niestety, trochę takich osób w naszym społeczeństwie będzie i dobrze, żeby miały swoje miejsce i wydeptane ścieżki.
Ja sama czasami widzę współczucie w oczach interlokutorów (np. szkoda, że Ci się życie nie udało), a czaasami zazdrość (np. ja też chciałabym móc tak sobie pojeździć po świecie)... I wszystkie odcienie szarości pomiędzy tym :)
Ale myślę też o przyszłości - jak ułożyć swoje życie godząc się z faktem, że dla mężczyzn będę z biegiem lat coraz mniej interesująca... Mam na razie 2 twórcze rozwiązania:
1. Samopomoc kobieca - jest nas singielek trochę, możemy dawać sobie zarówno towarzystwo jak i ciepło, wsparcie. W wieku, gdy przestajemy już rodzić dzieci, jest coraz mniej powodów do zazdrości a coraz więcej do bliskości z innymi kobietami... Nie mówiąc już o fakcie, że wszystkie jesteśmy nieco bi ;)
mam nawet w związku z tym taki kobiecy profil na cafe
kobiety_kobietom_4.cafe.pl
2. 'Korzystanie' z grup, które są otwarte na dojrzałe singielki (bardziej 'wyglodnialych'? :))... Ostatnio np. byłam w Izraelu i miałam branie jak świeze buleczki :) Jak się dobrze zastanowić - nie trzeba aż tak daleko jechać, żeby znaleźć to 'cośtam', czego u mężczyzn szukamy. Trzeba pewnie jednak niestety zaakceptowac fakt, ze ci mezczyzni 'dostepni' dla nas to nie ksiazeta... :) ale tez z wiekiem nie tak łatwo o wielkie uniesienia i romantyczną miłość na całe życie... kto wie, może łatwiej za to o bardziej rozsądne związki dające i trochę bliskości i trochę wolności??
kozucha [22.02.10/13:01]

a ja

nie zauważyłam, nie spotkałam się z takim ostracyzmem wobec samotnych kobitek. Chociaż żyć mi przyszło w całkiem małym miasteczku. W mojej firmie około 1/4 zatrudnionych (czyli około 25 ludków) jest niesparowanych (przynajmniej oficjalnie), w mojej rodzinie na 9 potomków płci obojga, w wieku już tuż przed lub tuż po 30-tce, w związku jest tylko jeden. Nawet dziadkowie się nie wtrącają. Może nie bez podstawy stolicę zwą największą, współczesną wioską Polski?
met [16.02.10/11:35]

tak martolinka

o tym jest ten tekst":)

jerr ty to jak cos zapodasz;]
;) [15.02.10/23:47]

a ja tam lubie

takie stare dupy.nawet jak sa same.
jest przynajmniej o czym pogadać ...
i nie chodzi o to że te młode to gupie. ale jaki wspólny temat moge mieć z taką 18-letnią sikawką ?
kajt [15.02.10/22:02]

.

histe - poleciałaś z tym chrześcijanem;] nie wiem od kogo się nasłuchałaś z ale jedyne co świetojebliwość ma wspólnego z tematem to że większość starszych osób jest troszkę bardziej "amen" i lubią prawić kazania
martolina [15.02.10/21:24]

a pewnie, ze masz racje, sie zgadzam

nasluchalam sie juz od singielek 20 -paroletnich o tym, jak latwo im sie zyje na prowincji bez chlopa u boku. Jak nie sa brzydkie, to pewnie wybrzydzaja, tia... Choc broniac Radomia Europy, mysle, ze tu i tak latwiej, latwiej miec w dupie, bo latwiej zginac w tlumie. Nierzadko to sie slyszy pytanie, kiedy sie o kims rozmawia, kogos wspomina "a ma w koncu kogos?", jakby to bylo konieczne. Czasem mysle, ze Ci co palcem wytykaja, to tak z zazdrosci, bo albo nie maja odwagi zmienic swojej sytuacji, albo samo w zyciu to rozstanie nie przyszlo, wiec tkwia dalej w toksycznych zwiazkach. I zanim ktos odkryje prawde, rzucaja pierwsi kamieniem. Moze tak jest?

I jesli sie nie myle tekst nie jest o tym, jak to fajnie byc samemu i w ogole nie chce nikogo i jestem lepsza, bo jestem sama (a w gruncie rzeczy jestem nieszczesliwa), tylko o tym, ze bycie samotna kobieta, z roznych powodow, jest zle odbierane i niestety przeroznie "metkowane", sorki met :)

Histe - brawo!
Wuwulec [15.02.10/18:17]

Jest gorzej

niż myślałem. Co za nietolerancja dla odmienności. To więcej niż rozgoryczenie, to już wrogość wobec ludzi myślących inaczej. I jaka autokratyczna postawa wobec skromnego interlokutora.
Dobrze, że są tacy, co dostrzegają ten mniej straszny Radom. Zapewne i prawo do odmiennych poglądów też dostrzegają, więc jak by co będzie z kim podyskutować.
plzm [15.02.10/12:19]

nie mówiąc już o tem,

że sorry, ale nie taki radom straszny :)
a powiedzenie to miałam w opisie tylko w kontekście dostawania roboty po znajomości, a nie innem ;)

zgadzam się z histe, że manie w dupie jest najlepszą metodą, o czym zresztą pisałam też trochu :)
yamot [15.02.10/10:41]

czyly

wniosek, ze nie wazne czy radom europy czy tez ny - wszedzie latke przypna ;]
gali [15.02.10/08:07]

właśnie właśnie, Yamu,

a to zdaje się w NY było ;)
a pamiętasz jak do tej samej kamienicy pan doktór sie wprowadzał?
w tym pono otwartym mieście istnieją zamknięte na 'odszczepów' wspólnoty, z resztą gdzie nie itnieją...
yamot [14.02.10/21:44]

sie mi przypomnial

odcinek szekszu w wielkim miescie jak miranda mieszkanie kupowala i wypelniajac przed jakims panem papierki, musiala zaznaczyc swoj 'status' ;]
jak pan zobaczyl, ze zaznaczyla kratke singiel - wyszczelil z pytaniem czy tatus placi za mieszkanie, czy jakos tak.

sa niestety schematy i stereotypy, ktorych nie przeskoczymy. najlepiej robic swoje i sie nie przejmowac. ot co.
yamot [14.02.10/21:41]

trudno sie

z tym nie zgodzic.

i wcale nie jest dla mnie dzuzym zaskoczeniem, ze babeczki po 30 (po 40 nie wspominajac) musza sluchac takich historii i wywodow, skoro ja sama slyszalam po skonczeniu 24 czy 25 lat ;]

trzydziecha zza wegla mi wyglada, ja nadal nieieustateczniona i naprawde brak akceptacji spoleczenstwa na taki stan spotykam czesto.
kiedys jeszcze probowalam z tym walczyc, teraz dalam sobie spokoj i wdupiemam.
jak ktos nie akceptuje - fora z dwora.
met [14.02.10/21:38]

histe

krynico mądrości:)
no zaistę, trudno się nie zgodzić. jak byłam żoną też borykałąm się z opiniami płatnej utrzymanki, luz. z dzieckiem udało mi się jakoś wypełnić schematy, ale jak pokazuje teraźniejszość na niewiele się to zdało;]
że okazuje się, że i tak w dupiemanie najb. sie sprawdza, tylkoooo

jak do tego dojść??

no własnie.
:)
histe [14.02.10/21:11]

uhm

ja się z tezami met zgadzam niestety. Tylko że pociągnęłabym to dalej:
W naszym Radomiu Europy lepiej nie być ateistą, bo to znaczy, że nie zaznało się w życiu miłości (serio tak słyszałam), feministką - bo jest się niedorżniętą brzydką babą z wąsami, żoną niepracującą - bo jest się utrzymanką i kobietą płatną, matką pracującą - bo jest się wyrodną, niekochającą egoistką hodującą patologię, karmiącą piersią długo - bo jest się zboczoną, nie karmiącą piersią w ogóle - bo jest się wyrodną matką niezasługującą na cud macierzyństwa, żarliwym chrześcijaninem - bo jest się oszołomem itd itp.
Do czego zmierzam - to, że akurat teraz przeżywasz i rozważasz stan bycia w grupie wolnych kobiet po czterdziestce powoduje, że akurat takie postawy zauważasz i Cię dołują. Ale inni też są ofiarami takiego samego potępienia tyle że z innych powodów. Generalnie wiara w to, że samemu robi się dobrze i słusznie oraz szybkie wyhodowanie grubej skóry i wdupiemania pomaga.
Tulia [14.02.10/18:21]

ponad połowa towarzystwa,

w jakim się obracam, to właśnie samotne kobiety, nikt ich nie traktuje w jakiś odmienny sposób, jest wręcz odwrotnie, samotny facet budzi jakieś zdziwienie, myślenie, ze coś z nim nie tak, ze widocznie nie nadaje się do związku, a samotność kobiety wynika z jej wyboru, z gorzkich doświadczeń.
Naprawdę uwazam, ze to się własnie tak zmienia, nie zauważyliście, ze mimo potencjalnej męskiej dominacji, to kobiety ostatnio nadają ton życiu, radzą sobie lepiej ze zmianami pracy, przekwalifikowaniem, dokształcaniem, znakomicie zawiadują domowym przedsiębiorstwem, a to przecież bagaż nie lada.
Ja sama kiedyś obracałam się głównie w męskim towarzystwie z racji zajęć sportowych, uczelni, zatrudnienia, itd., nie wiadomo kiedy potraciłąm z oczu ciekawych facetów, coś się z nimi stało?, diabli wiedzą, ale niewielu ich w moim otoczeniu, za to pełno sensownych kobiet, dzielnych, żyjących pełnią życia, z facetami lub bez, no na ogół bez, ale bez większego poczucia straty.
pru [14.02.10/17:51]

ja np źle nad wyraz postrzegam osoby,

które uważają, że posiadły receptę na życie, że wszystko sobie właściwie ułożyły i chodzą z tym na tzw. "fladze", a dlaczego tak mam - pewnie dlatego, że znam i ludzi, którzy choć poukładani "po bożemu" i szczęśliwi, nie oceniają innych, nie są wyniośli, zmaczy się, można być szczęśliwym i nie być pizdą.. i warto :)
VIS [14.02.10/15:47]

już kiedyś

zastanowił mnie sposób pisania met, odniosłam wrażenie iż jej rozgoryczenie może wynikać np. z tego iż długoletni związek - nie spełnił jej oczekiwań i rozpadł się. Nie ma w tym nic dziwnego - kiedy coś się nam nie udaje - możemy popaść we frustrację. Celowo używam określenia "rozgoryczenie" -tematyka i sposób pisania właśnie to odzwierciedlają.

Odnosząc się do tematu, chciałabym napisać, że jej obserwacje są jak najbardziej słuszne, "kobieta bez pary", kobieta samotna ( z różnych przyczyn - rozwód itp.) a dodatkowo "posunięta w latach" jest postrzegana właśnie w taki sposób w jaki pisze autorka. No a w jaki niby inny sposób miałaby być postrzegana? Pierwsze co się na myśl nasuwa to wrażenie, iż z kobietą tą jest coś "nie teges". I mam takie nieodparte wrażenie - że rzeczywiście "jest coś nie teges" - tylko kobiety te usilnie temu zaprzeczają, obwieszczając wszem i wobec jak to wspaniale jest być singielką, a mężczyźni to durnie i istoty bez serca.
Nie wiadomo jednak z jakiego powodu rozmaite miejsca w których udziela się fachowej pomocy pełne są takich kobiet, które same sobie kupują kwiaty i wysyłają kartki walentynkowe, oraz wieczorem płaczą w poduszkę oglądając kolejną romantyczną komedię.
met [14.02.10/15:36]

Wu

spór z tobą nie ma sensu, bo jest niemerytoryczny./btw. pokaż mi zdanie, w którym zawarte jest stwierdzenie: na pewno się nie mylę, mam rację. wiem, że trudno ci wychwycić autoironię jaką co do prawd objawionych zawarłam na wstępie tekstu, bo akurat ty z poczuciem humoru mi się nie kojarzysz, więc się nie dziwię/.

czy jestem rozgoryczona czy nie, to nie jest główny temat i nie ta akcja zupełnie. ale najwidoczniej sprawia ci frajdę taka konstatacja, cóż:)

co do punktów widzenia, napisałam w poprzednim komentarzu, ja mam swój , ty swój i nie musisz sobie polepszać sampoczucia za pomocą kiepskich uszczypliwości pod moim adresem, bo naprawdę, ani mnie to wzrusza, ani nie poszerza moich horyzontów, więc bądź mężczyzną i powiedz pas a potem zrób swojej kobiecie herbatę:)

i bez względu co jeszcze niekonstruktywnego dodasz, kończę z tobą tę bezproduktywną wymianę zdań:)
Wuwulec [14.02.10/15:22]

met,

Ty sobie normalnie robisz ze mnie jaja. Przecież Ty nie prezentujesz swojego pubktu widzenia, tylko próbujesz stwierdzić, że tylko twoje odczucia są autentyczne. Jesteś rozgoryczona i w co drugim zdaniu piejesz, że Cię nie dziwi to czy tamto u facetów, pod warunkiem, że jest to cecha negatywna albo zachowanie niestosowne.
Mój komentarz właśnie prezentował moje spostrzeżenia, inne od twoich, które określiłem jako wydumane, moim zdaniem. Zaznaczam: moim zdaniem, co oznacza, że jest możliwy inny punkt widzenia. Trudno Ci to jednak dostrzec, co mnie szczególnie nie dziwi u Ciebie; u Ciebie, a nie u wszystkich kobiet.
met [14.02.10/14:01]

Wu

to jest twój punkt widzenia a ja przedstawiłam mój na podstawie ponad rocznych obserwacji.

to, że jakieś tezy czy wnioski nie obowiązują w stosunku do 100% populacji nie oznacza, że są wydumane.

gdybyś np. napisał tekst, w których dzielisz się swoimi obserwacjami, do głowy by mi nie przyszło, żeby pisać, że se je wydumałeś. raczej zastnanowiłabym się, jak sprawy wyglądają z innego punktu widzenia. ty wolisz depprecjonować.
jeśli polepsza ci się sampoczucie dyskwalifikując cudze zdanie czy wnioski, to proszę bardzo.

jakoś szczególnie mnie to nie dziwi ani nie wzrusza. to raczej norma, u facetów. rzadko zdarza się gośc na tyle pozbawiony pretensji, że przyjmuje to, że ktoś może mieć inne zdanie i inne doświadczenie.
martu [14.02.10/12:35]

Wuwulec

boją się najczęściej kobiety sparowane, że ta wolna to na pewno będzie chciała upolowac tego, czy owego, no bo przecież wolna jest i ma chcicę i szeroko pojęte W OGÓLE.
Wuwu, mieszkam na prowincji i uwierz, nie ma najmniejszego zrozumienia dla osób, które są same, czy to wiecznych singli, czy rozwiedzionych. Tu wciąż pokutuje opcja - 23 lata i nie ma męża, chłopa, wesela lada dzień? - stara panna i coś z nią jest nie tak. A jak rozwódka to pewnie coś jej się we łbie poprzewracało, on taki straszny nie był, ani bił, ani pił (za wiele), więc co jej się marzy?
witamy w kraju
Wuwulec [14.02.10/11:54]

Ale ta Warszawa

jest straszna; współczuję warszawiankom.
O ile Warszawa jest prowincja Europy, o tyle miejsce mojego zamieszkania jest prawdziwą prowincją Polski; wielkość 1/5 Radomia. Z tej perspektywy, tzw. gorzka prawda, opisana powyżej, wygląda na teorię, w najlepszym razie, luźno związaną z rzeczywistością.
1. Nie widzę masowego potępienia samotnych 30 i 40-latek przez facetów, ani strachu przed nimi. Mam znajomą z byłej pracy, z którą spotykałem się po przyjacielsku za czasów jej pierwszego małżeństwa, potem przez lata jej stanu wolnego i teraz, za czasów drugiego małżeństwa. Wcale się jej nie boję. Nie boję się również innej koleżanki, która ma 33 lata i żadnego związku za sobą. Nie zauważyłem również, żebym był jedynym takim egzemplarzem w okolicy.
2. Widzę natomiast dość powszechną niechęć do nich innych 30 i 40-latek.
3. Dość często się stykam z opiniami, że ten czy inny związek rozpadł się z winy faceta i sam znam takie związki, i takie opinie podzielam.
Nie będę wymieniał wszystkich wydumanych, moim zdaniem, tez tekstu, chciałbym jednak zasugerować dystans do nich.
Oczywiście, wiadomo, to też tekst głosi, że kobiety więcej rozumieją, bo więcej rozmyślają, a faceci bezmyślni i bezwzględni są, więc pewnie i ja nic nie rozumiem. Nie zmienia to jednak faktu, że ten tekst do zrozumienia niczego nie przybliża, a tylko rozgrywa stereotypy. Być może w Warszawie się one sprawdzają, choć i co do tego mam wątpliwości.
met [14.02.10/10:23]

zapewne plazmis

coś w tym jest, o czym piszesz. na ogół bywa tak, że dostajemy od życia to, na czym najmniej nam zależy:)

czyli coś przychodzi, kiedy zanadto sie o tym nie rozmyśla, nie zabiega itp. dobra opinia o sobie też heheh
plazm [14.02.10/03:39]

przez tkwic

rozumiem okreslac sie mocno i np mieszkac - koszmar :)
Plazmi [14.02.10/03:37]

brawa za szczerosc

ale powiem Ci, moja mila, ze nie ma nic gorszego od bycia z kims tylko po to, zeby spoleczenstwo nie szufladkowalo: o wieeele przyjemniej jest lamac schemat, narzekac, itd niz tkwic z kims, kogo sie nie kocha

chociaz to pewnie wszystko zalezy

wiem jedno i zrozumialam to dzis w nocy: dla mnie liczy sie tylko dziecko, partnerzy sa tylko takim nieszkodliwym hobby, ktoremu od czasu do czasu ulegam - i nie dam se wmowic, ze to sie moze jeszcze kidykolwiek udac na innej zasadzie. za to jaka to ulga zdac se z tego sprawe :) a juz co mysla inni to zasadniczo mam w dupie i, ciekawostka, im bardziej mam w dupie co mysla, tym mniej mysla o mnie!
floo [13.02.10/22:05]

hmm..

To prawda, ze bardzo trudno być w pojedynkę i utrzymywać w sobie poczucie, że tak jest ok, skoro tak jest. Bo wszyscy dookoła mniej lub bardziej świadomie przypominają, że jednak chyba to nie jest ok.
I faktycznie cholernie dużo siły trzeba, że by jednak walczyć codziennie o prawo do życia po swojemu, jakkolwiek się ono układa. Znamy to.
maura [13.02.10/20:06]

dobry tekst

na Walentynki. bardzo dobry stara i cholernie prawdziwy. i niestety choćbyśmy my same nie wiem jak dobrze o sobie myślały i choćby nie wiem jak nam było dobrze w samotności to tym wszystkim kołtunom wokół wydaje się, że myślimy tylko o tym jak tu UPOLOWAĆ i zmusić do rozwodu/ małżeństwa/ kredytu...

a ja tam czasem tęsknię za tym czasem kiedy byłam sama i mogłam robić co tylko mi się zamarzyło. o.
tmala [13.02.10/17:14]

metko

nie za gorzkie, takie życie.. prawdziwie, a że nie słodko...? cóż...
a tak w ogóle to ja akurat nie uważam że będzie dobrze a w księcia to już na pewno nie wierzę, chyba że z gatunku tych co kapcie, gazeta, pilot i "podaj kobieto obiad" :)))
Tendencja jednakowoż juz mnie chyba nawet nie irytuje, bo zasadniczo nie mam na to wpływu i generalnie nie czuję presji w tym temacie
Ale jak wiadomo moja sytuacja specyficzna jest... więc jestem nie-reprezentatywna:)
met [13.02.10/16:56]

nie wiem laski

pewnie jest tak, jak piszecie, że za gorzkie, że a w dupę, nie ma co tak myslec, że nie bele co, ale będzie dobrze.
pewnie tak, przecież nie istnieje rzeczywistość:) tylko to, co my sami widzimy:)

w każdym razie uderza mnie ta tendencja, która opisałam i postanowiłam, że jednak mnie to wkurwia.
o.
tmala [13.02.10/16:49]

piszesz tak kurde

że chociaż miałam cicho siedzieć to się odezwę:)
gorzka prawda i nie wiem czy dużo wody upłynie nim zmieni sie ogólna percepcja i postrzeganie solowych, dorosłych kobiet.
Jestem po nieudanych związkach, z których każdy kończyłam ja, ku niezadowoleniu partnerów... nie wiem czemu swoją drogą, bo po cholerę ciągnać beznadziejne sytuacje...?
W każdym razie większa większość uważa że to ja zostałam "porzucona", z niedowierzaniem słuchają ze decyzja była moja bo po prostu było nie po drodze i w głowach sie nie mieści że mogłam pozostawić takie cuda jak facet na rzecz "solowego" macierzyństwa
I te spojrzenia pełne wspólczucia, litości, że jaki to dramat bo bez faceta...
A mnie sie nawet nie chce tego wyjaśniać, bo po co...
a juz jestem prawie czterdziestką więc... terapia labo "beleco" tak? :))
gali [13.02.10/16:23]

Helen Mirren

też dobrze wygląda :)
przypomniało mi się.
gali [13.02.10/16:10]

gadanie i uważanie,

że tak jest - to jedno.

Ale czy to się aby przekłada na ekonomię to drugie. Moim zdaniem ważniejsze.

Czy to nowe targi czy nowe jorki te same mentalności, te drugie jedynie lepiej zakamuflowane.

Faaaaaajnie napisane Pani Ometkowana :)
goya [13.02.10/16:01]

czyli że

co-że mamy życie przegrane? że te po 30-dziestce(czytaj ja) i te po 40-czterdziestce,samotne-ale spełnione np.zawodowe, z mieszkaniem, samochodem, wykształceniem-mają przegrane życie?
a w dupe!
może i tak se niektórzy myślą, może jak są głupi to i myślą, ale ja tak nigdy nie myślałam i wogóle to zaściankowe dla mnie jest
met, jesteś super babka, ja jestem super babka, więc poprostu się mężczyźni boją...ot co.
a książe,phiiii-znajdzie się ino mig
kajt [13.02.10/15:56]

.

z tym "wyuzdaniem" 30stek.. to jest tak że trza dorosnąć do faktu iż nie ma się co wstydzić powiedzieć głośno "zerżnij mnie na tym stole"

w sumie to jakby 20stkę podstawić na wyżej wymienione sytuacje to zrobiliby z niej zamiast "chcicy 40stkowej" kurwiszcze 20letnie.
martu [13.02.10/15:48]

...

gorzkie. ale im mocniej mnie ta teza mierzi tym boleśniej wiem, czuję, że jest prawdziwa.
I tylko sobie myślę, że jeśli z perspektywy Stolicy było nie było wygląda to TAK, to co dopiero z perspektywy prowincji jako takiej?
gorzko. w sam raz na walętynki ;-)

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!





Cafenews