loubutinka [04.09.09/14:44]
:P
całkiem fajnie to opisane, ale...troszkę mnie przeraziłaś;P Chyba nigdy nie będę pracować w biurze;)
kozucha [03.09.09/15:29]
ja
tylko dodam, że kolejne kroki w dorosłość prawdopodobnie będą podobne do tego pierwszego. Każda zmiana miejsca pracy, to kolejny stresik. Bez względu na doświadczenie. :)
endo [02.09.09/21:17]
ejjjjj
ja widziałam żeś na prowincji nie w mieście, ale ciekawa byłam czy w ogóle jeszcze w pzn bywasz ;) więc żadna pała ;D
telefon masz, odzywaj się więc ;d
yamot [02.09.09/20:02]
e
ja tez kcem taka podwyzke ;]
martu [02.09.09/14:24]
endo, fet
pała z uważnego czytania :P wszak pisałam, że praca o dziwo nie w mieście, a na prowincji. I to jest jej chyba największy minus. Ale jakieś piwo vel kafffka to by się chętnie, chętnie... Jakby mi się zebrało na poznań, to dam znać :D
Wuwu
hłe, hłe
endo [02.09.09/00:19]
e no jak już dostajesz
podwyżkę znaczy spisujesz się :) pierwsza praca to dość często doświadczenie mało przyjemne..
czyli, że Ty już w ogóle nie w Poznaniu, czy jak? bo może jakbyś znalazła chwilę to by my się na jakąś kawuuhę ustawiły cobyś się odstresowała ha? :)
fet [02.09.09/00:10]
to sie poprawiam zatem
wszak z textu wywnioskowałem żeś nieszczęsliwa. Ty z Poznania? kiedy miting? :>
Wuwulec [01.09.09/22:27]
No, no
300 dolców podwyżki to już coś.
martu [01.09.09/21:25]
a!
i ten tego... dostałam podwyżkę! :D
(na waciki ;-))
martuuha [01.09.09/21:13]
met
nie mam pojęcia dlaczego. i wiem, że to nie jest wytłumaczenie :D
fet - o mnie. tylko to nie jest tak, że jestem nieszczęśliwa, bo nie jestem. jestem szczęśliwa tak w ogóle, robię to, co lubię, pracuję w zawodzie, na którego poznaniu spędziłam 5 lat zajebiście trudnych, ale fantastycznych studiów i tylko jedyne co, to cholerne zmęczenie sprawia, że nie mam sił się tym cieszyć.
może trochę puenta mi uciekła w inną stronę niż miała, niesforna.
plazm - nie wiesz, bo to: "lepiej nie wiedzieć" ;-)
a tak poza tym, to faktycznie, kwestia okrzepnięcia. bo wtedy to się znajdzie czas i siły na życie poza trybem-pracuję:śpię:pracuję.
tru - odpowiedz - tak jak do feta, tylko nie tak ostro ;-)
Truskawka [01.09.09/13:33]
martu
no to co? powtorze za innymi nie? Welcome in reality :)))no i zgodze sie z Fetkiem tyle, ze nie tak ostro ;)))) W zyciu sky is the limit i tylko od nas zalezy gdzie sobie ten limit ustawimy:))
plzm [01.09.09/11:23]
p. s.
obrazek można było samemu dodać , a nie skazywać adminki na szukanie adekwatnego - ja nawet nie wiem, czym Ty się zajmujesz, Martuuho:)
plzm [01.09.09/11:20]
ej
nie jest źle :) po pierwsze: masz robotę, po drugie: w zawodzie, po trzecie: masz już emgieera
czyli, że teraz trzeba pomyśleć, co zrobić, żeby codzienność, rutyna i samotność poszły precz..
poznać ludzi realnych spoza roboty, zacząć wić gniazdo własne - i za każdym razem jak się wymarzony cel osiągnie, nie stwierdzać z przerażeniem "to już?!" tylko, "nooo, jestem boska!" :)
Fetish [01.09.09/10:32]
Ja mam pytanie
to o Tobie? Bo jak tak to współczuję. Porzygałem się prawie od tych narzekań. Jaka Ty musisz być nieszczęsliwa w tym życiu. Problem jest jednak taki - nie pasuje, zmień, na co czekasz? Na Twoje miejsce przyjdzie ktoś kto może bardziej sprawdzi się w tej roli? To właśnie jest typowo polskie - narzekanie i pierdolenie, ale nie zrobienie nic w kierunku, żeby mnie samemu było lepiej. Za bycie samarytaninem dostaje się w dupę, a czasy Bibli to kamień łupany. XXI to czas egoizmu. Pomyśl trochę o sobie i przestaniesz smęcić.
met [01.09.09/07:39]
a czemu
zaczęłaś od narracji w drugiej osobie, a potem przeszłaś na trzecią? bo nie kumam za bardzo?
no a co do zdarzenia, to jesli to praca nr jeden, no to chyba nie koniec świata jeszcze?:) po prostu doświadczenie i tyle.
martu [31.08.09/23:13]
i jeszcze
chciałam złożyć protest odnośnie obrazeczka. bo jak mi ostatnio kadrowa powiedziała, ze ja tojestem pracownik biurowy to myślałam, że mnie sieknie. plan był by w ramach buntu przez tydzień nie wychodzić z biura w kierunku Prawdziwej Pracy - na dowód. o. i w śpilkach nie chodzę ;)
martu [31.08.09/23:11]
:P
no nabijajcie się, nabijajcie, małpy rogaty i małpiszony też :P
Nie pamiętał wół jak cielęciem był, o! stare pierdniki ;-)
i ogólnie ten, ja naprawdę mam poczucie farta, że przecież kryzys, a ja tu w zawodzie, że to nawet jest coś, co lubię robić, i wogle, wogle... tylko to pieruńskie zmęczenie i tryb życia - praca-sen, praca-sen, i brak widoków na jakieś energetyczne kopy...to mnie męczy jak nie wim co. No i fakt, że jeszcze tym tuzem, co to mi Galka wróży, nie jestem. A może powinnam, co nie? ;)
no, i ogólnie to dzięki i też was lubię :)
monika2222 [31.08.09/22:12]
Też
nie będę oryginalna ;). Witaj w klubie :). Za jakiś czas się przyzwyczaisz, choć zwykła codzienność dopada w najmniej oczekiwanych momentach i wtedy nic się nie chce, nic nie ma ;).
Ale jakoś zawsze powoli do przodu :).
Będzie dobrze :))).
Tulia [31.08.09/20:45]
Martu, no nie martw się,
każde początki są trudne, a taka sytuacja kiedy praca jest samą przyjemnością i pokrywa się z pasjami i zainteresowaniami nie jest, niestety, zbyt częsta, więc widzisz, że wiele osób męczy się w pracy, ale pracę zawsze można zmienić, to uśmiech na buźkę i będzie dobrze, dla mnie najgorsze są dojazdy do pracy, stanie w korkach rano i po południu, a w pracy jest juz fajnie :))
Wuwulec [31.08.09/15:27]
Nie desperuj,
tak jest tylko do emerytury, a potem - dolce vita. Z tym, że niektórych wcześniej wyleją i ci, wtedy, wspominają z rozrzewnieniem jak to było przed wylaniem. Tak więc, powodzenia.
A może inni też opiszą swe pierwsze prace? A ci, co jeszcze nie pracują, mogą opisać swą wymarzoną pierwszą pracę.
Daguniek [31.08.09/14:57]
Martu,
Ty weź mnie nie przerażaj, właśnie tego się boję po studiach :) Na razie mam takie piękne wizje pracy w której będę się jak ryba w wodzie czuła :)
A tak poza tym to napisałaś to tak fajnie komicznie, że aż Cię widzę bez tego zasięgu na dach lezącą :D
goya [31.08.09/14:49]
ojjj
powiem jak reszta: witaj w klubie;)
dołóż sobie jeszcze jedno albo dwa dzieciaki i już jest faaajnie;)
ale nie, będzie lepiej-zobaczysz:)
zblaz [31.08.09/14:35]
kurde
to ja mam jakieś cieplarniane warunki wchodzenia w dorosłość chyba, bo niby też z dnia na dzień (ze środy na piątek konkretnie) przeskoczyłam z dziennych studiów na etat, ale mnie się okrutnie spodobała i do dziś podoba zmiana trybu życia z rozmemłanego i bezcelowego w gruncie rzeczy studenckiego na zorganizowane i zapracowane pracowe. i jeszcze płacą, bosko :D
no i teraz mi pojedziecie od biurwy na ciepłym stołecku pewnie hehehe :D
Marianna [31.08.09/14:15]
Martuu,
no cóż - jak niżej napisali doświadczeni - witaj w klubie:) Ale z czasem rzeczywiście się człowiek uodporni, odpuści pierdoły, a zajmie tylko istotnymi rzeczami. Też poszłam do roboty z marszu, nagle, rezygnując z osoatnich wakacji w życiu z czwartku na piątek. Padałam o 20.00 albo 21.00 na twarz i ryczałam w poduszkę, że mam dość tej dorosłości. I niestety nie była to praca w moim zawodzie.
Trzymam kciuki :)
ole [31.08.09/13:48]
;)
heh... to to zawsze tak jest? że oddzwaniają po kilku miesiącach i z zaskoczenia biorą? ;)
Martuu.. napisałabym, jak bardzo Ci zazdroszczę, ale nie chcę tu przysmęcać, więc tylko napiszę, że z czasem człowiek się przyzwyczaja i mniej wypala w robocie i ma potem siły na cokolwiek innego ;)
gali [31.08.09/12:26]
albo łelkam tu de dżangl ;)
wiesz Martuu co Ci pisałam i tu i gdzieś tam, że Cię podziwiam, bo szachmach i co prawda ciężko Ci jak jasny gwint, to masz zajęcie i nabywasz doświadczenie.
A jestes tak pozytywną osobą, że w swej branży będziesz tuzem, mówię Ci :)
I jak juz tuzem zostaniesz, nikt nie mówi, że szybko, to będziesz wybierać jak w ulęgałkach.
Po prostu dla Ciebie nie ma: eee, nie mam nastroju, zła energia i tym podobne usprawiedliwienia - nie!
Idziesz naprzód :)
j... [31.08.09/12:09]
witamy
w klubie :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
alem sie wewnętrznie obsmiał ... :)))
no, potem z gorki ... wytrzymaj tylko te pierwsze 5-10 lat, potem sie przyzwyczaisz ;)))
yamot [31.08.09/11:24]
nie nie moge sie powstrzymac ;)
welcome to the real world! it sucks! you're going to love it.
Martu - pozniej juz jest z gorki :)
Komentarze
:P
całkiem fajnie to opisane, ale...troszkę mnie przeraziłaś;P Chyba nigdy nie będę pracować w biurze;)ja
tylko dodam, że kolejne kroki w dorosłość prawdopodobnie będą podobne do tego pierwszego. Każda zmiana miejsca pracy, to kolejny stresik. Bez względu na doświadczenie. :)ejjjjj
ja widziałam żeś na prowincji nie w mieście, ale ciekawa byłam czy w ogóle jeszcze w pzn bywasz ;) więc żadna pała ;Dtelefon masz, odzywaj się więc ;d
e
ja tez kcem taka podwyzke ;]endo, fet
pała z uważnego czytania :P wszak pisałam, że praca o dziwo nie w mieście, a na prowincji. I to jest jej chyba największy minus. Ale jakieś piwo vel kafffka to by się chętnie, chętnie... Jakby mi się zebrało na poznań, to dam znać :DWuwu
hłe, hłe
e no jak już dostajesz
podwyżkę znaczy spisujesz się :) pierwsza praca to dość często doświadczenie mało przyjemne..czyli, że Ty już w ogóle nie w Poznaniu, czy jak? bo może jakbyś znalazła chwilę to by my się na jakąś kawuuhę ustawiły cobyś się odstresowała ha? :)
to sie poprawiam zatem
wszak z textu wywnioskowałem żeś nieszczęsliwa. Ty z Poznania? kiedy miting? :>No, no
300 dolców podwyżki to już coś.a!
i ten tego... dostałam podwyżkę! :D(na waciki ;-))
met
nie mam pojęcia dlaczego. i wiem, że to nie jest wytłumaczenie :Dfet - o mnie. tylko to nie jest tak, że jestem nieszczęśliwa, bo nie jestem. jestem szczęśliwa tak w ogóle, robię to, co lubię, pracuję w zawodzie, na którego poznaniu spędziłam 5 lat zajebiście trudnych, ale fantastycznych studiów i tylko jedyne co, to cholerne zmęczenie sprawia, że nie mam sił się tym cieszyć.
może trochę puenta mi uciekła w inną stronę niż miała, niesforna.
plazm - nie wiesz, bo to: "lepiej nie wiedzieć" ;-)
a tak poza tym, to faktycznie, kwestia okrzepnięcia. bo wtedy to się znajdzie czas i siły na życie poza trybem-pracuję:śpię:pracuję.
tru - odpowiedz - tak jak do feta, tylko nie tak ostro ;-)
martu
no to co? powtorze za innymi nie? Welcome in reality :)))no i zgodze sie z Fetkiem tyle, ze nie tak ostro ;)))) W zyciu sky is the limit i tylko od nas zalezy gdzie sobie ten limit ustawimy:))p. s.
obrazek można było samemu dodać , a nie skazywać adminki na szukanie adekwatnego - ja nawet nie wiem, czym Ty się zajmujesz, Martuuho:)ej
nie jest źle :) po pierwsze: masz robotę, po drugie: w zawodzie, po trzecie: masz już emgieeraczyli, że teraz trzeba pomyśleć, co zrobić, żeby codzienność, rutyna i samotność poszły precz..
poznać ludzi realnych spoza roboty, zacząć wić gniazdo własne - i za każdym razem jak się wymarzony cel osiągnie, nie stwierdzać z przerażeniem "to już?!" tylko, "nooo, jestem boska!" :)
Ja mam pytanie
to o Tobie? Bo jak tak to współczuję. Porzygałem się prawie od tych narzekań. Jaka Ty musisz być nieszczęsliwa w tym życiu. Problem jest jednak taki - nie pasuje, zmień, na co czekasz? Na Twoje miejsce przyjdzie ktoś kto może bardziej sprawdzi się w tej roli? To właśnie jest typowo polskie - narzekanie i pierdolenie, ale nie zrobienie nic w kierunku, żeby mnie samemu było lepiej. Za bycie samarytaninem dostaje się w dupę, a czasy Bibli to kamień łupany. XXI to czas egoizmu. Pomyśl trochę o sobie i przestaniesz smęcić.a czemu
zaczęłaś od narracji w drugiej osobie, a potem przeszłaś na trzecią? bo nie kumam za bardzo?no a co do zdarzenia, to jesli to praca nr jeden, no to chyba nie koniec świata jeszcze?:) po prostu doświadczenie i tyle.
i jeszcze
chciałam złożyć protest odnośnie obrazeczka. bo jak mi ostatnio kadrowa powiedziała, ze ja tojestem pracownik biurowy to myślałam, że mnie sieknie. plan był by w ramach buntu przez tydzień nie wychodzić z biura w kierunku Prawdziwej Pracy - na dowód. o. i w śpilkach nie chodzę ;):P
no nabijajcie się, nabijajcie, małpy rogaty i małpiszony też :PNie pamiętał wół jak cielęciem był, o! stare pierdniki ;-)
i ogólnie ten, ja naprawdę mam poczucie farta, że przecież kryzys, a ja tu w zawodzie, że to nawet jest coś, co lubię robić, i wogle, wogle... tylko to pieruńskie zmęczenie i tryb życia - praca-sen, praca-sen, i brak widoków na jakieś energetyczne kopy...to mnie męczy jak nie wim co. No i fakt, że jeszcze tym tuzem, co to mi Galka wróży, nie jestem. A może powinnam, co nie? ;)
no, i ogólnie to dzięki i też was lubię :)
Też
nie będę oryginalna ;). Witaj w klubie :). Za jakiś czas się przyzwyczaisz, choć zwykła codzienność dopada w najmniej oczekiwanych momentach i wtedy nic się nie chce, nic nie ma ;).Ale jakoś zawsze powoli do przodu :).
Będzie dobrze :))).
Martu, no nie martw się,
każde początki są trudne, a taka sytuacja kiedy praca jest samą przyjemnością i pokrywa się z pasjami i zainteresowaniami nie jest, niestety, zbyt częsta, więc widzisz, że wiele osób męczy się w pracy, ale pracę zawsze można zmienić, to uśmiech na buźkę i będzie dobrze, dla mnie najgorsze są dojazdy do pracy, stanie w korkach rano i po południu, a w pracy jest juz fajnie :))Nie desperuj,
tak jest tylko do emerytury, a potem - dolce vita. Z tym, że niektórych wcześniej wyleją i ci, wtedy, wspominają z rozrzewnieniem jak to było przed wylaniem. Tak więc, powodzenia.A może inni też opiszą swe pierwsze prace? A ci, co jeszcze nie pracują, mogą opisać swą wymarzoną pierwszą pracę.
Martu,
Ty weź mnie nie przerażaj, właśnie tego się boję po studiach :) Na razie mam takie piękne wizje pracy w której będę się jak ryba w wodzie czuła :)A tak poza tym to napisałaś to tak fajnie komicznie, że aż Cię widzę bez tego zasięgu na dach lezącą :D
ojjj
powiem jak reszta: witaj w klubie;)dołóż sobie jeszcze jedno albo dwa dzieciaki i już jest faaajnie;)
ale nie, będzie lepiej-zobaczysz:)
kurde
to ja mam jakieś cieplarniane warunki wchodzenia w dorosłość chyba, bo niby też z dnia na dzień (ze środy na piątek konkretnie) przeskoczyłam z dziennych studiów na etat, ale mnie się okrutnie spodobała i do dziś podoba zmiana trybu życia z rozmemłanego i bezcelowego w gruncie rzeczy studenckiego na zorganizowane i zapracowane pracowe. i jeszcze płacą, bosko :Dno i teraz mi pojedziecie od biurwy na ciepłym stołecku pewnie hehehe :D
Martuu,
no cóż - jak niżej napisali doświadczeni - witaj w klubie:) Ale z czasem rzeczywiście się człowiek uodporni, odpuści pierdoły, a zajmie tylko istotnymi rzeczami. Też poszłam do roboty z marszu, nagle, rezygnując z osoatnich wakacji w życiu z czwartku na piątek. Padałam o 20.00 albo 21.00 na twarz i ryczałam w poduszkę, że mam dość tej dorosłości. I niestety nie była to praca w moim zawodzie.Trzymam kciuki :)
;)
heh... to to zawsze tak jest? że oddzwaniają po kilku miesiącach i z zaskoczenia biorą? ;)Martuu.. napisałabym, jak bardzo Ci zazdroszczę, ale nie chcę tu przysmęcać, więc tylko napiszę, że z czasem człowiek się przyzwyczaja i mniej wypala w robocie i ma potem siły na cokolwiek innego ;)
albo łelkam tu de dżangl ;)
wiesz Martuu co Ci pisałam i tu i gdzieś tam, że Cię podziwiam, bo szachmach i co prawda ciężko Ci jak jasny gwint, to masz zajęcie i nabywasz doświadczenie.A jestes tak pozytywną osobą, że w swej branży będziesz tuzem, mówię Ci :)
I jak juz tuzem zostaniesz, nikt nie mówi, że szybko, to będziesz wybierać jak w ulęgałkach.
Po prostu dla Ciebie nie ma: eee, nie mam nastroju, zła energia i tym podobne usprawiedliwienia - nie!
Idziesz naprzód :)
witamy
w klubie :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))alem sie wewnętrznie obsmiał ... :)))
no, potem z gorki ... wytrzymaj tylko te pierwsze 5-10 lat, potem sie przyzwyczaisz ;)))
nie nie moge sie powstrzymac ;)
welcome to the real world! it sucks! you're going to love it.Martu - pozniej juz jest z gorki :)