[sekundę...] 


REKLAMA
Pieczywo
galimat-ja [2009-02-28]
Ale ustalmy - nie jestem żadną boginką domowego ogniska, która nie wiadomo ile czasu przy tym ognisku spędza i opieka na ruszcie wymyślne dania z diplodoka czy stegozaura. 

Do gotowania podchodzę zadaniowo, choć zdarza się ambicjonalnie pt.: " Nie będzie mi tu byle mieszanka mąki, cukru, masła i jajek od kur chodzących się rządzić, o nie". I wtedy rozpracowuję rzeczony roztwór aż mi ulegnie, czyli piekę-wyrzucam, piekę-wyrzucam, piekę-wyrzucam albo karmię tymi zakalcami od 8 lat niezmiennie (!) tych samych sąsiadów.

W mojej kuchni obowiązuje zasada ‘wszystko co ma powyżej 5 składników jest dla mnie zbyt trudne do ogarnięcia umysłem i rękami’. O dziwo, nikt nie protestuje.

Zaczynamy od zakwasu, czyli sami musimy wyprodukować tzw. dzikie drożdże, poznać ich cykl życiowy i metabolizm. 

Zamiast się męczyć najłatwiej iść do piekarni i uprosić o pół słoika zakwasu.
Ha! Guzik z pętelką. Hodują te swoje drożdże zapewne od III rozbioru Polski i tajemnicy pilnują jak szyfru Enigmy. Nie to nie, bez łaaaaski.

Każdy zakwas ma swój charakter i początki znajomości z nim mogą być trudne. 
Ma pewne przyzwyczajenia, które trzeba po prostu zaakceptować, a nie z nimi walczyć .  
Aby wszystko zaczęło ‘grać’ musimy dać sobie trochę czasu. Trzeba być cierpliwym i z łagodnością i empatią wsłuchać się w jego potrzeby i starać się je zaspokoić. Tylko wtedy osiągniemy sukces w postaci kolonii Saccharomyces cerevisiae płci obojga.
Bo o płeć drożdży się rozchodzi, kochani. Gdy potraktujemy je skandalicznie nieodpowiedzialnie – odejdą samotnie, jednopłciowo, bez pozostawienia potomków. Ale gdy się o nie właściwie zatroszczymy to nie dosyć, że namnożą mnóstwo dzieci, to one jeszcze będą miały takie wiatry (dwutlenek węgla), że uniosą najcięższe gnioty przygotowane naszymi rękami. 
(luźny mój wniosek - kolonie jednopłciowe przesadnych sukcesów nie mają;)


Zakwas:
w wysokim pojemniku (słoju, plastiku itp.) mieszamy 2 czubate łyżki mąki żytniej z letnią wodą – 4 – 5 łyżek, czyli do osiągnięcia konsystencji gęstego ciasta naleśnikowego.

Powstałe brunatne błocko pozostawiamy w ciepłym miejscu na dobę lekko przykryte. Co parę godzin zaglądamy, mieszamy i pytamy ‘Co słychać?’. Nic nie odpowiedzą, tylko będą się gapić. 

Po 24 godzinach zaczynamy je dokarmiać czyli znowu dodajemy mąkę (1-2 łyżki) i 2 razy tyle wody. Mieszamy, aby nie było grudek (tyle o ile) i staramy się przemieszać całą zawiesinę. Po kilku minutach powinny pojawić się pierwsze bąbelki. Sytuacja się powtarza, czyli co parę godzin mieszamy łyżką breję i próbujemy uzyskać odpowiedź na uprzednio zadane pytanie. 

Proces trwa 5 dni. Zakwas powinien pachnieć lekko kwaskowato (he he), drożdżami i po przemieszaniu powinny pojawiać się bąble na powierzchni. Nareszcie, zaczyna się z nami porozumiewać i odpowiadać nieśmiało.  

Tak więc jeżeli planujemy upiec dziś wieczorem rumiany chleb na śniadanie, to ZAPOMNIJMY. Pieczenie chleba to coś więcej niż takie sobie planowanie i mach mach 3 składniki. Nie! To jest centrum dowodzenia i dyplomacja w jednym.

Pierwszy zakwas z natury swej jest cienki jak zupa więzienna, więc kokosów nie oczekujmy. Do pierwszego i drugiego chleba trzeba dodać oprócz zakwasu zwykłych drożdży piekarniczych i już. 


Ciasto:
- 1kg mąki – ok. 400 g żytniej i 500 g pszennej (typ od 500 wzwyż) - proporcje i rodzaje mąk można zmieniać, ale nie mam w tym doświadczenia, więc się nie będę mądrować 
- 2 łyzeczki soli
- woda, (kefir, maślanka, mleko, piwo) – ok. 2 kubków (czyli można trochę mniej, można trochę więcej)
- zakwas - nie cały wyhodowany, ale ok. 4/5 objętości, pozostałą 1/5 zakręcamy w słoju i do lodówki aż do następnej hodowli
- do pierwszych wypieków 1 paczka drożdży rozpuszczonych w niewielkiej ilości wody

Chleb można (należy?) wzbogacać rozmaitymi ziarnami, ale wtedy trzeba dodawać nieco więcej płynów, gdyż ziarna po prostu chłoną wilgoć i powinno się je wcześniej namoczyć jak rodzynki do sernika.

Do dużej miski wsypujemy mąkę, sól, i wlewamy powstały, NIE CAŁY zakwas (ewentualnie drożdże). I teraz - albo używamy boskiego miksera na 'A' z części metalowych na łożyskach o wadze 12 kg, albo ramion naszych z korpusów ciał naszych o wadze ...
Ciasto wyrabiamy tym czym mamy i pomału dolewamy wody. Musi być gęste, ale dość sprężyste.

Odstawiamy je przykryte w misce na godzinę i co jakiś czas sprawdzamy oczamy i palcymy, czy urosło. Po godzinie znowu przerabiamy – dość krótko. Teraz ciasto powinno być bardziej gładkie i nawet błyszczące.

Foremki i pieczenie:
Przygotowujemy 2 foremki - lubię prostokątne. Wyściełamy je papierem, smarujemy olejem i wkładamy dopiero co wyrobione drugi raz ciasto. 
Wierzch ciasta smaruję olejem, posypuję lekko mąką (można też makiem, sezamem, kminkiem) i nacinam ostrym nożem, gdyż nie mam innego pomysłu na uzyskanie chrupiącej skórki. Ale tu jak kto woli.
Zostawiamy pod przykryciem nasze pieczywo do wyrośnięcia – ja wstawiam do piekarnika nagrzanego do temperatury 50 C, a potem wyłączam termostat i zostawiam tylko lampkę.
Uwaga: teraz proces rośnięcia bywa dość szybki – zwłaszcza, gdy dodamy do pierwszych wypieków drożdże, i trzeba chodzić koło tej surowizny jak kura koło jajka. Zaglądamy co 20/30 minut. 
Gdy widocznie podwoi/potroi swą objętość wyjmujemy ostrożnie formy i nagrzewamy piekarnik do 200 C.
Wstawiamy i pieczemy godzinę.

Po 55 minutach sprawdzamy patyczkiem do szaszłyków czy się upiekło. 
Po 60-70 minutach wyjmujemy z piekarnika, a po 10 minutach z formy i zostawiamy na kratce do wystygnięcia. Gorący można opędzlować ciepłą wodą, aby uzyskać połysk skórki.
Wszystko.

I nie ma takiego twardziela w domu, która by nie chodził za Wami i nie 'żebrał' o cieplutką pachnącą piętkę. 

Powodzenia :)
Gali


Zdjęcia me.

strona: 1 2 3 4
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
Jolax [01.05.09/20:01]

ostatnio

do mąki dodałam trochę ziół prowansalskich. Rewelacja!
Joter [15.04.09/14:07]

Bezcenny wpis!

Od ośmiu lat wypytuję wszystkie stare baby na wsi, jak się robi zakwas do chleba? A one na to: No, z ostatniego pieczenia zostawia się trochę.
-Ale jak się robi pierwszy?
No, nie wiem.
Az tu Twój wpis na moim blogu i zaglądam!!!!!!!!!!!
To więcej niż bezcenne. Dzięki.
gali [12.04.09/16:03]

Jolax:)))

no dzielna dziewczynka i brawo!!! ;)
Jolax [07.04.09/18:37]

Zrobiłam !!!

Upiekłam!!! Też umiem :D
I muszę powiedzieć, że to nieprawdopodobna frajda takiego czynu dokonać ;>
Chleb jest rewelacyjny. Przeprzeprzepyszny. Upiekłam go w takiej dużej tortowej blasze (bo tylko taką miałam) i w związku z tym wygląda też nieźle: wielki, okrągły, taki dokładnie jak powinien wyglądać chleb,, co się go samemu upiekło (tak se przynajmniej wyobrażam)
Dzięki Gali za inspirację :)
gali [05.03.09/12:04]

albo

piszesz 'dziwisz' i to samo :D
yamot [05.03.09/10:42]

ty

fa - kty - cznie !!

obiecuje poprawe :D
gali [05.03.09/10:34]

Yamot,

piszesz 'Jezus' a potem sie dziwisz, że masz różaniec na blogu ;)

Ja to robie z nudów moje kochane ;

Piaget, podaj jaki fajny przepis z drożdżami bo mi mega gnioty wychodzą :)
yamot [05.03.09/09:59]

jezus

ja mam nadzieje, ze ten moj to tu nie zaglada za czesto, bo pozniej bym miala ;]

Galis - taaakkkk sie nie robi oj nie ;>
piaget [02.03.09/20:55]

zapis boski

przepis pyszny i kuszący!
ale chyba nie miałabym cierpliwości ;) ja tam piekę na drożdżach i i tak potrafimy zjeść pół na raz, zanim ostygnie :))
ax [02.03.09/10:15]

a...

no to ok, gali...to może teraz już uspokojona tez zrobię...bo wiesz...głupio bym się czuła, jakby gadać do mnie zaczęły...jak ja miałabym im wtedy wytłumaczyć, ze je za chwilę chamsko upiekę?
czyli jakby co to ignor i i tak do pieca.
bosz...
gali [02.03.09/10:10]

jakby sie odezwaly,

to dla odmiany Ty nic nie mów, tylko im zamieszaj, polóż przykrywke i je zostaw.
One kombinują we wlasnym zakresie na szczęście ;
ax [02.03.09/09:42]

...

kurde...domyśl się jakoś co w tym drugim zdaniu napisałam...bo mi się nie chce poprawiać;)) pierwsze i tak jest najważniejsze.
ax [02.03.09/09:40]

...

gali...a co zrobić w przypadku, jakby się jednak odezwały, a nie tylko gapiły? no bo wiesz...taki w sumie nie wiadomo, co taki zakwas se wykombinować może...a wtedy co?

I świetnie czytało :)))
gali [01.03.09/20:04]

Tulko, wczoraj

to rzadko glowa boli, ona boli dzisiaj ;
Tulia [01.03.09/20:00]

galiś, mnie tam wczoraj głowa nie bolała, tylko

mi oczka skakały po klawiaturze, jakoś tak :))
gali [01.03.09/19:50]

a, zapomiałam napisać,

że każdy następny zakwas sie robi 3 dni, a nie 5.

I weźcie mi nie mówcie o zdolniachach, bo 8 lat ćwiczeń to raczej żenujący wynik, serio.

Tulko, jak tam dzisiaj głowa? ;)
z pisaniem jest tak, że mam napoczęte lub zaawansowane 4 i utykam w martwym punkcie, bo mi się nie podobywuje no i takto...

Zuzuś, każdy w czymś, pamiętaj :)

Virginio, a masz fajny przepis do maszyny?
Ktoś znajomy mnie pytał, bo z tejże maszyny również gnioty mu wychodzą, a ja nie mam doświadczenia z maszyną, o.

Satya, podziwiam i zazdroszczę, bo jak ja miałam 16 lat to nie wiedziałam, gdzie jest kuchnia w domu :]
Tulia [01.03.09/18:43]

aleś narobiła apetytu,

ale roboty od cholery, za to napisane super, ja wiem , ze ty masz dużo obowiązków, ale czasem zamiast plotkować na blogach, to bys znowu coś napisała dla ogółu? :)))
zuzanna [01.03.09/15:08]

również

podziwiam, zdolniacha jesteś.
Virginia [01.03.09/13:59]

podziwiam, podziwiam,

ja stwierdzam ze wstydem, że nabyłam maszynę do pieczenia chleba :) w jakieś dwie minuty wsypuję składniki, a ta maszyna miesza za mnie, "rośnie" za mnie i piecze za mnie .... w 5 h mam chlebek :)
I myślałam w dodatku, że zdolna jestem, że chleb piekę :) :) :)
Zdolna to Ty jesteś .... ja jestem leń :)
satya [01.03.09/11:17]

hihihi

ja pierwszy chleb upiekłam jak miałam jakieś 16 lat :) wyszedł trochę twardy ale dobry, naprawdę :) aże sama w szoku byłam ;)))
gali [01.03.09/10:45]

oj Tulka Tulka,

nie poznaję kuleżanki - takie brewerie, no no ;))))

Cran, a wiesz, że tez się przymierzałam do mieszanek, ale jakoś zawsze zapominałam kupić.
Daj znać jak wypróbujesz :)

Ciężarówko, o to to właśnie ;

Metu dziękuję :)
ciezarowka [28.02.09/22:51]

:)

no .... nareszcie...

super się czytało, fantastyczny przepis. Każde slowo, każdy przecinek obrazowałam. WYobrażałam sobie jak ze Starszym jedziemyz robieniem tego chleba:D
I na końcu ... żebrzącego męża :)
cran [28.02.09/22:35]

taaakkk

zapachniało tym chlebem - a tu już po 22 i jeść nie można;-)
ja od jakiegoś czasu rozmyślam o pieczeniu chleba, ale ja myślałam o drodze na skróty i kupieniu takiego ustrojstwa do pieczenia co to się wspyuje składniki i czeka na gotowe!
kiedyś próbowałam piec ciasto drożdżowe i raczej się zraziłam... ale kto wie?
Tulia [28.02.09/19:16]

galiś jutro przeczytam, bo

dziś jestem tochę pijana i jeszcze coś powiem nie tak, imiklawiatura uc ieka czy co?? :)))
met [28.02.09/18:33]

boskie:)

naprawdę:)
i do czytania i do jedzenia!
gali [28.02.09/16:43]

dziękuje, dziękuję,

> ;
Spróbuj Marianno, tylko się nie zrażaj ;

Masz Ty rację Martolino, inne nacje tez pieką niezłe, nie tylko u nas jest dobre.
A chleb chrupiący z piekarni, mniam :))))

oj Plazmuuuu :)))

Trusiu, może coś z tego będzie, oby...
i powodzenia, służę :)
Marianna [28.02.09/16:23]

Tak to napisałaś,

że jak bym miała żytnią mąkę, to już dziś bym do zakwasu gadała, szczególnie że im bardziej post, tym bardziej mnie nachodzi na eksperymenty kulinarne, bynajmniej nie postne :-)))
martolina [28.02.09/15:52]

kochana, wielkie brawa

za ochote, za umiejetnosci, za cierpliwosc i za tekst - bo jest genialny. Nawet zachecajacy, ale nie bede sie porywac z motyka na slonce. Dogladanie zakwasu przechodzi moje mozliwosci :) mialam maszyne do pieczenia chleba, ale ja odstawilismy, bo mamy kolo domu piekarnie i chleb w 10 odmianach i chrupiacy. A niemiecki chleb dobry jest. Lenie jestesmy i tyle :)
Plazma [28.02.09/15:35]

:)

uwielkbiam te Wasze kuchenne przygody, i nie mogę z podziwu wyjść :))
oj Gaaaliii...
Truskawka [28.02.09/15:02]

i wiesz Galileuszu

moj kochany tak sobie mysle, ze twoje dzieci nawet kiedy dorosna beda uwielbialy zagladac do domu bo im tworzysz magie jaka kiedys tworzyla moja ciocia i mama...:))
Truskawka [28.02.09/14:59]

gali

juz sobie wyobrazam taki dom pachncy chlebem :) Mnie zdarzylo sie raz piec chleb wloski czekoladowy i rzeczywiscie taki smak domowego chleba jest nie do podrobienia :) Chyba zaryzykuje i sprobuje przy najblizszej okazji zrobic takie cudo wiec sie przygotuj na tysiace pytan w trakcie :))

Super opisane i w ogole bomba! :)
gali [28.02.09/14:25]

oj Tmała,

bo nie chcę aby Ci głupio było, ani nikomu, wcale a wcale, ok? :)

a z tą towarzyszką...
takamała [28.02.09/14:21]

miała być

towarzyszka, serio:)
a czy ja mówię że nienormalna jesteś, podziwiam i tyle . I zazdroszczę bo taki chlebek to rarytas...
gali [28.02.09/14:14]

Tmała, jestem

Ci niezmiernie wdzięczna, że nie napisałaś 'towarzyszka' ;)))))))))))

A idź - dzisiaj, jutro, pojutrze, popojutrze pieczywo kupne i w dodatku papierowe, bo mam ochotę na tosty ;)

Normalna jestem wbrew pozorom ;
takamała [28.02.09/14:06]

ale mi głupio...

mnie się nawet nie chciało dziś zejść do piekarni, wyprosilam żeby mi rodzina nabyła pieczywo. a tu koleżanka Gali taki ceremoniał opisuje... chowam się ze wstydu:) a apetyt na taka kromeczkę mam... masełko tez sama robisz?
gali [28.02.09/13:43]

o, dziękuję za ciepłe słowa :)

A wszystko w myśl zasady 'Broszka broni, Broszka radzi, Broszka nigdy Cię nie zdradzi' ;]

A tak serio to z tym zakwasem mniej roboty niz się zdawało by. Bo przymierzałam sie do niego parę lat, czyli wcześniejsze bardziej lub mniej udane gnioty były na drożdżach. Zakwas daje smak 'chlebowy', no i te wiatry ;)

'Gadanie' do zakwasu to:
- zamieszać łyżką rano w kuchni, gdy przyrządzasz kawę i śniadanie,
- po południu po powrocie z pracy, gdy w kuchni karmisz rodzinę wsypujesz mąkę do słoja i zamieszasz, czyli swoją porcję jedzenia dostaje,
- i wieczorem, gdy robisz herbatę przed snem, zamieszasz i mówisz mu 'dobranoc' ;))))))))

Boszz, to świr normalnie, ale działa ;)


Jeszcze raz dziękuję, że Wam się chciało to czytać i wogle :)
divi [28.02.09/13:07]

gali

jesteś niesamowita! Nie dość, że napisane z humorem to jeszcze tak apetycznie :)))
dla mnie chleb to tylko z ziarnami, najlepiej słonecznika :)
olens [28.02.09/13:05]

no weź kobito!!!

jeszcze tu mój zajrzy i zobaczy, że tak można i co? I ja mam niby chleb piec??
Jesteś boska ;))
damalange [28.02.09/13:00]

.

świetnie napisany przepis. na pieczenie obecnie nie mam czasu ale może na Wielkanoc się pokuszę i spróbuję zachwycić wszystkich gości ;)
martuuha [28.02.09/12:32]

gali

i jak Cię nie uwielbiać?
Świetnie napisane, a i proces produkcji wygląda pierwsza klasa. No i ziarna, nalezy, zdecydowanie NALEZY :)
endo [28.02.09/09:28]

świetnie napisane ;))

ale niemożliwe do zrealizowania jeśli o mnie chodzi ;p
za to wiem, że smakuje genialnie, bo moja była-przyszła-teściowa robiła, a ja uwielbiałam ;dd
a teraz to se pomarzyć już mogę i na zdjęcia Gali popatrzeć coby mi się chociaż smak przypomniał ;)))
marlaa [28.02.09/09:19]

nigdy nie upiekę

chleba, ale historia ciekawa :)))
matylda-80 [28.02.09/08:48]

Świetnie się Ciebie czyta!!!

Nigdy bym nie pomyślała, że z upieczeniem chleba będzie tyle zachodu :)
I jeszcze to wyhodowanie zakwasu, o rany....! Ale też bym potem chodziła i żebrała o tą piętkę :)
Mmmm, pysznie się zrobiło lecę śniadanko zrobić.

To ile za pajdeczkę??? :)
hist [28.02.09/08:38]

oezu

z nieba mi spadłaś kobieto z tym przepisem na zakwas. jutro zamieszka z nami maszyna do chleba i coś czuję w kościach, że będzie się działo :)
maurycja [28.02.09/08:01]

hehe

umarłam ze śmiechu:) uwielbiam Cię koleżanko za taką kreatywność, ale dla mnie to za trudne zadanie - zwłaszcza rozmowa z zakwasem;)

ale przepis super:) byś przywiozła kiedyś na BroSpotkanie taki chlebuś;)
Michaela [28.02.09/07:51]

Czytało się przepysznie,

ale robić to ja chyba nie będę, bo to tyyyyle (!)pracy i czekania. Ale...przepis sobie wydrukuję, bo kto wie, kto wie może kiedyś...

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!



Cafenews