Pędzel, farby i sztalugi zastępują mu szept, krzyk i śmiech. Nie chce mówić o swych lękach, fobiach czy radości. Nie potrafi. W dzisiejszym świecie zbyt wiele jest słów. Wymawiane są bez zastanowienia i głębszej refleksji, często tracą swe prawdziwe znaczenie, stając się narzędziem kłamstw i manipulacji. Być może dlatego woli malować i poprzez malarstwo wypowiadać się o sobie, o ludziach, o świecie.
Sylwester Sulima, bo o nim mowa, chociaż z wykształcenia jest dziennikarzem, to właśnie w malarstwie odkrył najwłaściwszą drogę do wyrażania siebie. Nad słowem, zdaniem, akapitem trzeba się zastanawiać, nieustannie je poprawiać, uważać na to, by przecinek został postawiony w odpowiednim miejscu. Tak wygląda rutynowe postępowanie, kiedy chce się napisać dobry tekst. W malarstwie obowiązują nieco inne zasady, którym artysta jest wierny. Przede wszystkim najważniejszy jest pierwszy budzący się w naszej głowie projekt, ponieważ on jest najbliższy naszym emocjom. Najważniejsze, to utrzymać ten obraz w naszej wyobraźni, uważać, by pod wpływem zmian, upiększeń nie zatrzeć tego pierwotnego, najbardziej istotnego wrażenia, w którym zawarty jest najszczerszy obraz nas samych. Jak sam twierdzi: „Pracując, chcę pozostać wierny pierwszemu odczuciu, ujęciu chwili (…). Malując, staram się nie zatracić pierwotnej wizji obrazu.” Dzięki takiej „technice” tworzenia jego obrazy są bardzo bezpośrednie, brak w nich pozy czy sztuczności - jest w nich cząstka jego duszy.

Obrazy Sylwestra Sulimy są mroczne, przygnębiające. Zwłaszcza płótno
Umywalka - surowe w formie, ascetyczne kolorystycznie. Ten minimalizm sprawia, że obraz jest tak sugestywny, poruszający. Co widzimy? Umywalkę. Brudne brązy i szarości królujące na tym obrazie budzą we mnie skojarzenie z miejskim szaletem. Pasta do zębów i mydło, które jakby przypadkiem znalazły się w tym miejscu - z samotnością (może dlatego, że samotność rodzi smutek, smutek rozpacz, ta zaś obojętność na to, co dzieje się dookoła, chociażby w naszej łazience). Co uderza odbiorcę? Oczywiście agresywna czerwień krwi w umywalce, która przebija przez tę ponurą tonację kolorystyczną z wielką mocą. Z czym kojarzy nam się krew? O tym chyba nie trzeba pisać. Atmosfera całości w połączeniu z symboliką krwi tworzy niezwykle sugestywny, mocny obraz. Pomimo oszczędności środków wyrazu artyście udało się osiągnąć to, do czego dąży w swej twórczości - krzyczy, nie używając aparatu mowy. O pomoc?
W podobnym, niezwykle mrocznym klimacie, utrzymane są również obrazy z

cyklu
Gejsze. Blada postać na ciemnogranatowym, niemal czarnym tle w niczym

nie przypomina pięknych, japońskich kobiet. Oprócz jednego szczegółu - japońskie gejsze zajmowały się sztuką, gejsze Sulimy są tematem sztuki. Na obu obrazach (Ciało 1, Ciało 2) ciała kobiet są zdeformowane, przypominają raczej zjawy, które nawiedzają nas w sennych koszmarach. Ich twarze są niewyraźnie, blade, pozbawione oczu, ust, jakichkolwiek emocji. Są przez to anonimowe, stają się symbolem. Symbolem upadku? Ale czego? Sztuki? Tradycji? Obyczajów? A może tworzą prawdziwy obraz tych wartości? Myślę, że dzieła te dają odbiorcy ogromne możliwości interpretacyjne.

Chciałabym jeszcze wspomnieć o obrazie
Widok z balkonu, który wśród dzieł artysty zachwycił mnie najbardziej. Tematem jest oczywiście tytułowy widok z balkonu. Razem z autorem zakradamy się przez otwarte okno do pokoju naprzeciwko. Wokół panuje ciemna noc, ale z zewnątrz bije jasne, pomarańczowe światło. Jakby nadzieja, radość wyłaniająca się z mroku. Dopiero po kilku minutach dostrzegłam, że w pokoju znajduje się naga kobieta, która z gracją, niczym nimfa leśna, sunie po pokoju. Jesteśmy więc podglądaczami. Czy jednak pragniemy jej nagości? Myślę, że chodzi o coś więcej. My, ukryci w mroku, tęsknimy za tym, co znajduje się tak blisko, jest jednak dla nas nieosiągalne. Za pięknem, nadzieją, radością, jasnymi chwilami w życiu. Pragniemy ich, boimy się jednak po nie sięgnąć, bo oddziela nas pewna przepaść. Nie chcemy skoczyć. Nie chcemy zaryzykować.
Autor twierdzi, że jego obrazy są nim wypełnione, w pewnym stopniu autobiograficzne. Malarstwo jest bowiem dla niego sposobem opowiadania historii, swojej historii, która w pewien sposób jest jednak uniwersalna i dotyczy każdego z nas. Czego oczekuje od odbiorcy?
„Wierzę, że jeśli ktoś choć trochę zagłębi się w moich obrazach, znajdzie tam zwierciadło, w którym będzie mógł się przejrzeć, a jeśli nie, to po prostu obejrzy obraz.”
Galeria Artysty
Komentarze
b. lubię te teksty Dominiki i pink
o sztuce, zawsze czegoś się człowiek dowie:))...
i znowu super napisany tekst o sztuce...:)podoba mi sie" widok z balkonu"...i w galerii jest takie akt... "kobieta z uniesionymi nogami"...też fajne...
"Gejsze" mnie przerażają...bardzo jakoś...aż do gęsiej skóry...hm...
Artykuł - artykulik
maurycjo, dzięki,a ja myślałam, że zginął i w wielkim trudzie napisałam go jeszcze raz i ponownie wysłałam, no to macie teraz 2 (prawie bliźniaki),Tulio
artykuł jest u nas - dopóki go nie wyedytujemy, wtedy będziesz go widziała na stronie głównej. artykuły nie pokazują sie automatycznie na stronie głównejjeśli chodzi o avatar (Twoje zdjęcie w wizytówce) - musisz się zalogować, wcisnąć "edytuj dane" i na dole masz opcję dodania avatara.
a Twój blog będzie widoczny jeśli dokonasz pierwszego wpisu. tło i inne rzeczy bardzo łatwo się zmienia i intuicyjnie
Obrazy w (moim) domu,
mają głównie cieszyć, bawić, zachwycać, przypominać, wspominac (o czyms miłym), nastrajać, mają nieść radość i pociechę w życiu.A, a przy okazji, powiedzcie mi, założyłam blog - nie widać go, chcę dodac foto-wizytówkę, chcę tam zmienić tło, jak?, napisałam artykulik i tez go nie widzę, a w zajawce co się pisze???
hehe,
Met, powiedzmy, że w moim klimacie raczej w takiem razie ;Pplazmis
czyli w jakim stylu, opowiedz:Dpamietam
met. oczywiscie ;umywalka
nie nadaje sie do powieszenia w salonie co prawda... ale jest przejmująca dośćw moim stylu, że tak powiem
tak
autorka pisac umie:) ja też próbowałąm, pamiętasz syks?:SD ale obrazy te nie podobają mi się.widok z balkonu owszem
i namalowany!//zawsze bylem podziwu pelen jak ludzie potrafia mowic (autorka) o szuce.. ja nigdy tego nie umialem