[sekundę...] 


REKLAMA
Moda na oświadczenia
Wuwulec [2007-03-14]
343546_signed_away_2.jpgPróbując brać czynny udział w życiu swej małej ojczyzny, Jan pisywał do lokalnego tygodnika. Nie etatowo, wszak pracował w innej branży, ale dwa-trzy razy w miesiącu zdarzyło mu się napisać felietonik albo komentarz do bieżących wydarzeń jego Prowincjonalnej Mieściny. Teksty do redakcji tygodnika podrzucał zwykle idąc z pracy; było po drodze. Zazwyczaj zamieniał, przy okazji, dwa słowa z sekretarką w redakcji albo którymś z etatowych, przypadkowo spotkanych, dziennikarzy. Tym razem było zupełnie inaczej.

- Będzie pan łaskaw poczekać, panie Janie. Naczelny chciałby z panem słówko zamienić – zakomunikowała sekretarka.

- Oczywiście – oznajmił Jan – czy coś się stało? – zapytał, zdziwiony wyjątkowością sytuacji.

- Nic, nic, ale naczelny bardzo prosił – odparła sekretarka i poprowadziła Jana do gabinetu szefa.

- Drogi panie Janeczku – zaczął naczelny, po zamknięciu drzwi – abyśmy mogli drukować pańskie felietony, niezbędne jest podpisanie przez pana pewnego oświadczenia. To czysta formalność, ale inaczej, rozumie pan, się nie da.

Naczelny podsunął mu druk, z którego wynikało, że Jan oświadcza, iż nie brał udziału w gwałcie na niejakiej Marioli Matusik, dokonanym w grudniu 1981 r., a także nigdy później nie pomagał w ukrywaniu sprawców tego czynu.
- Pan redaktor raczy żartować – zaczął Jan – przecież wszyscy wiedzą, że nie mam z tym nic wspólnego.


- Oczywiście, oczywiście – odparł naczelny z uśmiechem - pańska opinia jest nieposzlakowana, a życiorys wręcz kryształowy i nikt nie śmiałby pana podejrzewać o taki czyn, ale wyszła uchwała Gminnej Rady, która zabrania pisania w naszej gazecie wszystkim, którzy takiego oświadczenia nie złożą.

- Dobrze – odparł Jan – to ja nie będę pisał.

- Panie Janeczku – naczelny przestał się uśmiechać – niech pan nie robi głupstw; da pan zły przykład innym. Idąc w pana ślady, mogą odmówić podpisania oświadczenia tacy, którzy mają coś na sumieniu.


- Co pan też opowiada – oburzył się Jan – wszyscy wiedzą, kto zgwałcił Matusikową, a na komisariacie są dokumenty, z których wynika dokładnie, kto im pomagał. To, że nikt za to nie poniósł odpowiedzialności, to nie moja wina.


- Panie Janie – Jan przestał być dla naczelnego Janeczkiem – czy pan rozumie, że nawołuje pan do łamania prawa.




- Coś podobnego? – Jan nie mógł uwierzyć – do niczego nie nawołuję, tylko stwierdzam, że żadnego oświadczenia nie podpiszę, a jeśli prawo, w związku z tym, wymaga ode mnie zaprzestania pisania do waszego tygodnika, to zaprzestanę, co oznacza, że się do prawa zastosuję.
- Nie wiem, czy pan sobie zdaje sprawę z tego – naczelny wydawał się tracić cierpliwość – że odmowa podpisania oświadczenia może być, przez niektórych, potraktowana jak przyznanie, że jednak coś pan z tym wszystkim miał wspólnego?


- Panie redaktorze, nie interesuje mnie to, co pomyślą niektórzy. Dlaczego wymiar sprawiedliwości nie może udowodnić winy winnym, a innych zostawić w spokoju? Przecież winni też mogą napisać, że nic nie mają z tym wspólnego.


- Oczywiście, mogą, ale wtedy się im udowodni, że kłamią.


- To zostawcie w spokoju niewinnych, a od razu zajmijcie się winnymi. Zaoszczędzicie czas, pieniądze i nie zrobicie z siebie pośmiewiska. Pan pozwoli ten tekst – Jan wyjął z ręki naczelnego swój najnowszy felieton – on już się panu nie przyda. Do widzenia, choć pewnie nie prędkiego.


Wracając do domu, zastanawiał się, czy dziś rano nie okłamał swego syna, mówiąc mu, że żyje w kraju, w którym udowodnić trzeba winę, a nie niewinność.


P.S. Powyższy tekst ujrzał wirtualne światło w dniu 11.03.2007r. na moim "okręcie flagowym" tj. wwwblog.blox.pl

strona: 1 2 3
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
Wuwulec [16.03.07/17:47]

Być może

skład chemiczny ma coś do rzeczy, ale myślę, że może odmienność preferencji też ma znaczenie. Mnie np. rydzol nie denerwuje w ogóle, bo wiem, że do ludzi powyżej pewnego poziomu nie trafi. Gorzej z takimi Skowrońskimi, Bieleckimi, Igorem Janke, Piotrem Zarembą, bo oni są zamaskowani, niby czasem krytyczni, ale za tą krytyką przemycają propagandę. To cholernie niebezpieczne. Za komuny robiła to "Polityka", tam w każdym numerze piętnowano drobne wypaczenia, mrugano okiem do społeczeństwa, że niby wicie-rozumicie, a za tym parawanem propaganda dla nieco bardziej rozgarniętych, którzy brzydili się Trybuny Ludu. Takie coś jest w stanie mnie wkurwić i nie mogę zrozumieć, jak ludzie pozornie na poziomie "kochją się" w Ziemkiewiczu, Semce, Sakiewiczu, Zarembie, Jankem itp.
Plazma [16.03.07/17:39]

Wu,

ja słuchałam dziś indoktrynacji ojca dyrektora
na luzie, wkurw nic nie da
chociaż to może kolejna różnica w składzie chemicznym XX i XY...
Wuwulec [16.03.07/17:36]

Wkurwić

się czasem trzeba. Ja dostałem białej gorączki, słuchając dziś rano w "trójce" Czesława Bieleckiego, z którym rozmowę prowadził Skowroński. Normalnie dwóch debili dyskutuje o rozumie. Jeśli ktoś ma ochotę, to na stronach radiowej "trójki' http://www.polskieradio.pl/trojka/ można sobie odsłuchać, ale zalecam ostrożne dawkowanie.
sykstus [16.03.07/12:06]

czasami

sie trzeba zdenerwowac met!
to swiadczy o tym ze czlowiek jeszcze jest normalny
sa w koncu nawet granice smiesznosci jakies..
met [16.03.07/11:58]

syxxx

ależżżżżż!!!

się nawet ja noszę z napisaniem jakiegoś arcia na temat IV rzplitej:)

ale nie denerwuj sie, idź na hollywoodzką komedyjkę:))
sykstus [16.03.07/11:15]

jest fantastycznie po prostu!!! kurwa!

w ogole coraz jasniejszy horyzont nam sie rysuje:
- dzieci rodzic na rozkaz,
- zapisy debitowe na poszczegolnych ludzi (oczywiscie 'kapusiow' naturalnie;)),
- homoseksualisci won z roboty,
- ewolucjonizm ze szkol tez by sie zdalo wywalic..,
- teraz zakaz pornografii (takze w internecie). calkiem jak w chinach..
alesmy WOLNY KRAJ wywalczyli..
a wszystko przez michnika oczywiscie..
takiego nagromadzenia kretynow jak w naszym sejmie nie ma prawdopodobnie nigdzie indziej
histe [15.03.07/17:28]

.

ja nie wiem, kto zgwałcił matusiakową i koło dupy mi to lata, ale wolałabym, żeby ten temat został wreszcie zamknięty definitywnie. w te czy wewte.

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!





Cafenews