totalnie odjechane miejsce w tym małym, spokojnym miasteczku
Najpierw przyjechała tu pani Solveig Sherwood z Atlanty w USA. Kiedy ujrzała szare i smutne domy Mirosławca, postanowiła to zmienić. Kupiła opuszczony budynek, zaprosiła plastycznie uzdolnionych, kreatywnych ludzi i dała im wolną rękę. W Kanadzie i USA widziała kolorowe miasteczka. Wymarzyła sobie, że taki też będzie Mirosławiec.
Dom, który kupiła, został wyremontowany w stylu „hundertwasser”. Nazwa pochodzi od nazwiska wiedeńskiego artysty Friedensreicha Hundertwassera (1928-2000), który twierdził, że wszystkie proste linie, kąty i geometryczne kształty są wymysłem człowieka sprzecznym z naturą. A on tworzył niepowtarzalne, niegeometryczne obrazy i rzeźby. Wpadł na pomysł, aby wprowadzić ten styl do architektury. Zawarł znajomość z architektami ze Szwajcarii, Austrii i Niemiec. Zaczęły powstawać domy jakby wyjęte z jego obrazów. Zamiast nudnych miast i wiosek - kolorowe miejscowości.
Niektórzy uważali Hundertwassera za dziwaka niekoniecznie nieszkodliwego. Po jego śmierci cudowny projekt rozweselenia świata stanął w miejscu. Czy będzie kontynuowany? W każdym razie jego kolorowe domy, hotele, nawet dworce, spalarnia śmieci i… kościół są w Wiedniu, Magdeburgu, Darmstadt, w innych miejscowościach.
za Kurierem Szczecińskim
Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!
Komentarze
rewelacja, pojadę tam
jak tylko będę mogła, nie słyszałąm o tym wcześniej, a to fantastyczne miejsce i ten hotel, zaraz sobie wybiorę pokój :))