[sekundę...] 


REKLAMA
Miniaturka nie całkiem historyczna
Wuwulec [2006-11-23]
holmes.jpgNiedzielne poranki zawsze upływały Holmesowi leniwie. Szczególnie te jesienne, zamglone, deszczowe, skłaniające do refleksji bardziej, niż do działania. Były to warunki wręcz wymarzone dla jego rozważań, analiz i zagłębiania się w roztrząsaniu istoty szczegółów, pozornie nieistotnych, które jednak, po bliższym poznaniu, mogły dawać świadectwo niejednej prawdzie.

Nie inaczej było tego niedzielnego, listopadowego ranka, kiedy znacznie wcześniej niż zwykle zastałem Holmesa zatopionego w fotelu i w lekturze codziennej, choć nie dzisiejszej, gazety. Słowo, lektura, nie najlepiej oddaje zajęcie, któremu się oddawał, bowiem cały czas wpatrywał się wyłącznie w pierwszą stronę gazety i zdawał się bardziej zadumany, niż zaczytany. Śniadanie, które panna Hudson przyniosła już dość dawno, stało nietknięte. Na dźwięk mojego powitania, ożywił się.

- Czy przeglądałeś, drogi Watsonie, sobotnią gazetę? Spójrz, jaki ciekawy podpis pod zdjęciem na pierwszej stronie. Posłuchaj fragmentu: Dominika Kulczyk-Lubomirska z mężem. Ciekawe, nieprawdaż? Jeden podpis, a ile mówi – Holmes spoglądał na mnie, próbując odnaleźć ślady mego zainteresować, zapominając nawet odpowiedzieć na moje powitanie.
- Dzień dobry, Holmesie – powtórzyłem - A cóż takiego może mówić, ponadto, że przedstawia osoby na fotografii?

Ton mego głosu, poddający w wątpliwość chęć poznania odpowiedzi, nie zraził Holmesa, nie musiałem więc na nią długo
czekać. Mój przyjaciel nie często rezygnował z próby zainteresowania mnie swoimi odkryciami.

- Dzień dobry, Watsonie – odparł wyraźnie przymuszony i powrócił do swych spekulacji - Nie sądzisz, że nie najgorzej byłoby nazywać się Lubomirski albo Zamoyski? Oczywiście nie dla nas, ale dla jakiegoś młodego, ambitnego dżentelmena. Możnaby się ożenić z potomstwem nowej magnaterii i uwolnić się od wszelkich dolegliwości egzystencji. Nikt by nie pytał, czyś bogaty, piękny, inteligentny; z takim nazwiskiem? Bo rozumiem, że dobrze czytam. Skoro Kulczyk-Lubomirska, to z domu Kulczyk, a primo voto Lubomirska, nieprawdaż?
-     Dobrze czytasz, Holmesie, ale te nazwiska nic mi nie mówią.
- Oj, Watsonie, przecież Lubomirscy czy Zamoyscy, to najznamienitsze arystokratyczne nazwiska Europy. Gdybyś czasem wychylił swój nos poza granice starego Albionu, to nie byłyby ci obce.
- Co ty powiesz? Czy to już wszystkie rewelacje, jakie wyczytałeś?

Nie kryłem ironii, ale uznałem ją za usprawiedliwioną, bowiem uwaga Holmesa dotknęła mojej angielskiej dumy.

-  Co jeszcze czytam? Pewnie cię dziwi, drogi Watsonie, dlaczego podejrzewam, że mąż owej damy, choć nazwisko nosi znamienite, niekoniecznie z najbardziej arystokratycznego i ustosunkowanego rodu się wywodzi, a także majętnościami rodzinie małżonki nie dorównuje?
-    No właśnie, skąd takie podejrzenie?
- Widzisz, przyjacielu, gdyby to był najczystszej wody arystokrata, a ponadto majętny, to podpis brzmiałby np.:



Maurycy hrabia Lubomirski z małżonką, a jest... wiadomo jak.
- To interesujące, rzeczywiście – po raz pierwszy, w tej rozmowie, domysły Holmesa wzbudziły moją ciekawość – ale, w tej sytuacji, taki pozorny arystokrata nie zapewnia pełni splendoru.
- W tym kraju, o którym mowa, nie jest to duży problem – stwierdził Holmes, tonem charakterystycznym dla znawcy - Czym jest tak niewielki defekcik, przy okoliczności, że wnuki, Watsonie, wnuki będą nosiły nazwisko Lubomirscy? Wyobrażasz sobie? Nie jakiś tam Watson, czy jeszcze bardziej prowincjonalnie brzmiące, Holmes.
-  To ja już bym wolał, Holmes.
- Oj, Watsonie, ty nadal nie rozumiesz. W tym kraju wszystko wygląda inaczej, niż u nas. Czy wiesz kogo tam, ostatnio, wybrali prezydentem?
- Nie mam pojęcia.

Holmes wstał, pochylił się nade mną i szepnął mi do ucha nazwisko, którego już nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Kiedy wrócił na swój fotel, spotkał się z  moim wzrokiem, zdradzającym dezorientację i zdziwienie. Holmes sięgnął do szuflady biurka i, po chwili, pojawiło się na nim kilka fotografii, wyjętych z wcale nie cienkiej teczki.
 
- To on? – nie dowierzałem, spoglądając na zdjęcia - Czyżbyśmy mieli w naszym archiwum jego dossier?
- Mamy, oczywiście, że mamy, Watsonie. Jedyna taka teczka na świecie; nawet IPN jej nie ma. Stąd, między innymi, wiem, że w tym kraju nic nie wygląda jak u nas.
- A tak w ogóle, to po co im prezydent?
- Ktoś musi być głową państwa – wyjaśnił Holmes.
- A króla nie mają?
- Nie mają, już od ponad dwustu lat.
- Dziki kraj.


strona: 1 2 3
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
wildrose [25.11.06/17:46]

Dobre :)

fajny tekscik, mnie sie spodobal... krotki i niby o niczym, a jednak hmmm... dobry :)
Plazma [24.11.06/16:51]

w imieniu swoim,

prosze o jeszcze:D
Wuwulec [24.11.06/15:35]

No,

jeśli się Wam podoba, to może napiszę ciąg dalszy.
Plazma [24.11.06/10:18]

:)

tak, jestem naprawdę dumna z Ciebie kochany Wuwu:)
annnullla [24.11.06/10:18]

to ja

poproszę o więcej takich miniaturek:D
maurycja [24.11.06/09:55]

dobre

dobre, mlask... ma pan talent Watsonie:) smakowite.
sykstus [24.11.06/09:09]

przyjemne

:)))
Cran [24.11.06/09:08]

:-)

brawo!!
robaczek35 [24.11.06/08:55]

Pastisz wielce udany, Watsonie.

Przypomniał mi się wywiad, który jakiś czas temu oglądałam w TV. Było o małżeństwie strażaków. Oboje opowiadali, jak trudny jest ich zawód, jak muszą się dzielić obowiazkami przy dzieciach i zakupach, przekonywali, że w ich domu panuje równouprawnienie. Jeżeli chodzi o pracę, to ona stała zdecydowanie wyżej w hierarchii strażackiej, w razie pożaru mąż wykonywał rozkazy. I co? Gdy on pojawiał się na ekranie widzieliśmy podpis: "strażak", a gdy ona - jak wół stało:"żona strażaka".
koralina [24.11.06/08:29]

Wu

nie pamiętasz? Na biwaku Holmes budzi Watsona w środku nocy i jakby nigdy nic mówi:
- Watsonie, spójrz w górę i powiedz mi co widzisz? Watson patrzy i mówi:
-eee...noooo...tego...niebo?
na to Holmes:
-Bardzo dobrze, ale skup się troszeczkę.
Watson zaczął kombinować:
-No i gwiazdy na niebie, jako, że jest lato, widać Trójkąt letni składający się z trzech gwiazdozbiorów...
- Skup się Watsonie! - przerywa mu Holmes, już lekko zirytowany.
Watson bezradnie rozkłada ręce, a Holmes na to:
- Noszszsz kurwa, namiot nam ukradli!
:)
Agata744 [24.11.06/07:34]

Czytając art

i jedząc smakowitą bułeczkę, oblizałam się podwójnie. Mnaaamm :)
Wuwulec [24.11.06/07:27]

Karol

opowiedz ten dowcip, bo nie pamiętam.
Aseł [24.11.06/07:14]

:D

Llllubię :))
koralina [23.11.06/23:11]

Wu

po tym co napisała trix, to już nie wiem jak mam dać wyraz swojemu entuzjazmowi:)

bardzo to fajne jest Wu:) przypomniał mi się dowcip o Holmesie i Watsonie pod namiotem, lubię taki poziom abstrakcji:)
trix [23.11.06/19:15]

RE-WE-LA-CYJNE!!

RE-WE-LA-CYJNE!! że się powtórzę

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!





Cafenews