Słucham? Albo nie słucham.
hmm [12.08.10/20:02]
masz spore wymagania wobec ludzi i wobec siebie Dag.
przede wszystkim wychodzisz z błędnego przekonania, że to, jacy jesteśmy okreslają reakcje innych ludzi. piszesz, że czujesz się super, jak z kimś ci się db gada a nie super jak ktos nie umie słuchać.
tyle, że tak naprawdę, to jaka jesteś co umiesz a co nie, nie zalezy od tego jaki jest twój rozmówca. twoje sampoczucie zalezy od ciebie twoje cechy i tak są w tobie.
ja mam na to prostą zasadę.
unikam ludzi, którzy nawijają tylko o sobie i interesuja ich tylko własne opowieści i własne zdanie, to szybko da się wyczuć. i nie tracę czasu na słuchanie. nie obchodzi mnie czy ktos pomysli, że nie umiem słuchać.
a już na pewno nie czuję się gorzej, bo ktoś nawija o sobie ciągle.
ludzi przecież się nie zmieni. a swój czas trzeba se cenic i jak sie spotka kogos kto tylka ja, o mnie, ze mną to trzeba spierdalac gdzie pieprz rosnie.
no chyba, ze to szef, to trzeba się pomęczyć w imię wyższych zasad:)
jest oczywiste, że każdy z nas ma jakąs tam empatię i umiejętnośc słuchania, ale też ma intuicję i dobrze wie, z kim się dogada az kim nie. i tkaich ludzi sobie przecież dobieramy wokół. a nudziarzy, eliminujemy.
to proste, nie ma co się nad tym rozwodzić.
tylko robic to co nas zadowala:)
ja słucham tylko wtedy, kiedy mnie to interesuje, zachodzi wymiana mysli itp. a olewam, jak ktos przynudza czy urządza teatr jednego aktora odbierając mi role:) wtedy idę sobie na z góry upatrozne pozycje i chrzanię to:)
Szkoda gadać!
nie wiem jak to jest [03.08.10/20:45]
w całym kraju, nie sprawdzałam, więc nie pokuszę się o stwierdzenia. ale wiem tyle, że mieszkam w bliskim sąsiedztwie kościoła i nie słyszę nigdy ani mszy ani dzwonów itp. nie wiem, czy to jest zasługa tego, że mieszkam w mieście duzym a nawet stołecznym a w mniejszych miastach czy wsiach jest oczywiste, że wszyscy okoliczni msze słysze. nie zbadałam tego. ale z tekstu wynika, że tak własnie jest.
srodowiska wiekomiejskie, gdzie na metr kwadratowy nie przypada aż taka ilośc katolików, ograniczają zdaje się nadmierną aktywnośc kościołów a w mniejszych proboszcz przyjmuje za pewnik, że każdy mieszkaniec to katolik:)
Szkoda gadać!
to tak [03.08.10/20:15]
w kontekście wojny o krzyż pod pałacem prezydenckim?:)
Magda
fajna lasia [02.08.10/13:54]
nawet
Być jak Carrie Bradhsaw
gali [29.07.10/21:43]
ale kto decyduje o tym, co jest poważne a co nie? jaki życiowy wybór?
tradycja? kultura wyznacza trend? że pani z dziećmi jest powazna a bez dzieci nie poważna?
przecież to, co jest norma powazności dziś, jutro już nią nie jest a wyznaczaniem tzw. "norm" społecznych zajmują się ludzie, którzy chcą jakoś tam usankcjonować włąsne wybory życiowe. a ich wybory są ludzkie, tak samo jak te inne, więc wg mnie kwalifikowanie wyborów ludzi na powazne i nie powazne jest wynikiem braku tolerancji dla inności.
Być jak Carrie Bradhsaw
e tam [26.07.10/17:14]
męskie gacie to element stylu a nie charakteru, ja miałam na myśli niedojrzałość emocjonalną. a niedojrzały emocjonalnie kto wpierw myśli: ja, potem my, czyli..jak ja hyhyhy
Być jak Carrie Bradhsaw
goya [26.07.10/13:50]
zgadzam się z tobą jedną z głównych cech Carrie jest jest niedojrzałość:)) to mnie własnie tak pociąga...niedojrzałym wolno więcej niż powaznym i odpowiedzialnym hehe
Porywający Schmitt
hmm [25.07.10/14:05]
fajnie, że dzielisz się z nami swoimi opiniami i lekturami. czytanie książek jest w ogóle cenne.
natomiast są różne rodzaje literatury i zaspokajają różne potrzeby i gusta.
do mnie np. nie przemawia okreslenie, że ktoś pisze "życiowo":)
bo taki Falubert napisał Panią Bovary i jest to jedna z najbardziej "życiowych" książek, jakie czytałam, uniwersalna, dobra na każdy czas i dla każdego. jednak autor nie posłużył się pisząc tę powieść prostymi schematami poczająco dydaktycznymi a la aforyzmy ze sztambucha nastolatniej panny o pewnej nadwrazliwości.
wszystko sprowadza się do formy, do tego JAK, a nie o czym, bo treść jest zawsze ta sama, miłośc, smierć, przemijanie, szczęście, nieszczęście i dlatego dzięki formie jedne dzieła trwają wiecznie, inne są zapominane po dekadzie:)
ale cóz, dziś w zalewie informacji, w łatwości publikacji wszystkiego trudno będzie dostrzec Flauberta czy Tołstoja czy Dostojewskiego. komu by tam się chciało zmagac dziś z prawdziwą epiką...
ero pc
no nie wiem [29.06.10/19:31]
czy to takie proste jest, takie znalezienie. nie dodałaś, że wszystko zalezy od wieku;] osoba w wieku około 30 tkowym, zawsze ma trafień więcej. ja skonczyłam 40 lat i choc jestem pienkna, ynteligętna i fajna pisza do mnie tylko żonaci na seks w ukryciu:))
z tego wynika, że albo se mogę znaleźć wdowca lub 2 krotnie rozwiedzionego lat 53 z 3 dzieci albo jak młodszego, to tylko żonatego, co się nudzi z zoną i wie, że 40 letnia baba nie będzie od niego oczekiwac świeczek, związków, kominków, ślubów itp bzdetów:)
dla mnie serwisy takie to kopalnia wiedzy o społeczeństwie, płciach, związkach ale sposób na spotkanie kogoś dorzecznego w sumie żaden. trafienie rozsądnego fajnego gościa jest równe spotkaniu miłości życia w klubie nocnym;] czyli zerowe;]
Pokora, czyli nie wiem kim jestem i gotowa jestem to odkryć.
generalnie [29.06.10/19:21]
takie idee to nic nowego. wątpienie, a więc nazwana tu pokora, wobec własnej wiedzy, doświadczeń, przekonanie, że mamy prawo do własnych wizji, ale też konieczna jest świadomośc, że może to być zwodne, to cecha ludzi inteligentnych. nie fałszywie pewnych siebie spod znaku "wiem lepiej".
ale mnie odrzuca od tych nauk Eichelbergra, nie lubię bowiem kodyfikowania rzeczy wiadomych czy od dawna znanych w jakieś pakiety i przekazywanie tego w formie dekalogu a więc prawd objawionych. Eichelberger głosi pokorę a moim zdaniem sam jej nie posiada.
Przeglądając stare zdjęcia.
podpisałabym się [29.06.10/19:16]
pod wnioskiem i podpisuję, bo mam podobne odczucia i zwyczaje, też jestem sentymentalna
Komentarze
hmm [12.08.10/20:02]
masz spore wymagania wobec ludzi i wobec siebie Dag.przede wszystkim wychodzisz z błędnego przekonania, że to, jacy jesteśmy okreslają reakcje innych ludzi. piszesz, że czujesz się super, jak z kimś ci się db gada a nie super jak ktos nie umie słuchać.
tyle, że tak naprawdę, to jaka jesteś co umiesz a co nie, nie zalezy od tego jaki jest twój rozmówca. twoje sampoczucie zalezy od ciebie twoje cechy i tak są w tobie.
ja mam na to prostą zasadę.
unikam ludzi, którzy nawijają tylko o sobie i interesuja ich tylko własne opowieści i własne zdanie, to szybko da się wyczuć. i nie tracę czasu na słuchanie. nie obchodzi mnie czy ktos pomysli, że nie umiem słuchać.
a już na pewno nie czuję się gorzej, bo ktoś nawija o sobie ciągle.
ludzi przecież się nie zmieni. a swój czas trzeba se cenic i jak sie spotka kogos kto tylka ja, o mnie, ze mną to trzeba spierdalac gdzie pieprz rosnie.
no chyba, ze to szef, to trzeba się pomęczyć w imię wyższych zasad:)
jest oczywiste, że każdy z nas ma jakąs tam empatię i umiejętnośc słuchania, ale też ma intuicję i dobrze wie, z kim się dogada az kim nie. i tkaich ludzi sobie przecież dobieramy wokół. a nudziarzy, eliminujemy.
to proste, nie ma co się nad tym rozwodzić.
tylko robic to co nas zadowala:)
ja słucham tylko wtedy, kiedy mnie to interesuje, zachodzi wymiana mysli itp. a olewam, jak ktos przynudza czy urządza teatr jednego aktora odbierając mi role:) wtedy idę sobie na z góry upatrozne pozycje i chrzanię to:)
nie wiem jak to jest [03.08.10/20:45]
w całym kraju, nie sprawdzałam, więc nie pokuszę się o stwierdzenia. ale wiem tyle, że mieszkam w bliskim sąsiedztwie kościoła i nie słyszę nigdy ani mszy ani dzwonów itp. nie wiem, czy to jest zasługa tego, że mieszkam w mieście duzym a nawet stołecznym a w mniejszych miastach czy wsiach jest oczywiste, że wszyscy okoliczni msze słysze. nie zbadałam tego. ale z tekstu wynika, że tak własnie jest.srodowiska wiekomiejskie, gdzie na metr kwadratowy nie przypada aż taka ilośc katolików, ograniczają zdaje się nadmierną aktywnośc kościołów a w mniejszych proboszcz przyjmuje za pewnik, że każdy mieszkaniec to katolik:)
ja [03.08.10/20:16]
mam urlop, zgłaszam się:)to tak [03.08.10/20:15]
w kontekście wojny o krzyż pod pałacem prezydenckim?:)fajna lasia [02.08.10/13:54]
nawetgali [29.07.10/21:43]
ale kto decyduje o tym, co jest poważne a co nie? jaki życiowy wybór?tradycja? kultura wyznacza trend? że pani z dziećmi jest powazna a bez dzieci nie poważna?
przecież to, co jest norma powazności dziś, jutro już nią nie jest a wyznaczaniem tzw. "norm" społecznych zajmują się ludzie, którzy chcą jakoś tam usankcjonować włąsne wybory życiowe. a ich wybory są ludzkie, tak samo jak te inne, więc wg mnie kwalifikowanie wyborów ludzi na powazne i nie powazne jest wynikiem braku tolerancji dla inności.
e tam [26.07.10/17:14]
męskie gacie to element stylu a nie charakteru, ja miałam na myśli niedojrzałość emocjonalną. a niedojrzały emocjonalnie kto wpierw myśli: ja, potem my, czyli..jak ja hyhyhygoya [26.07.10/13:50]
zgadzam się z tobą jedną z głównych cech Carrie jest jest niedojrzałość:)) to mnie własnie tak pociąga...niedojrzałym wolno więcej niż powaznym i odpowiedzialnym hehehmm [25.07.10/14:05]
fajnie, że dzielisz się z nami swoimi opiniami i lekturami. czytanie książek jest w ogóle cenne.natomiast są różne rodzaje literatury i zaspokajają różne potrzeby i gusta.
do mnie np. nie przemawia okreslenie, że ktoś pisze "życiowo":)
bo taki Falubert napisał Panią Bovary i jest to jedna z najbardziej "życiowych" książek, jakie czytałam, uniwersalna, dobra na każdy czas i dla każdego. jednak autor nie posłużył się pisząc tę powieść prostymi schematami poczająco dydaktycznymi a la aforyzmy ze sztambucha nastolatniej panny o pewnej nadwrazliwości.
wszystko sprowadza się do formy, do tego JAK, a nie o czym, bo treść jest zawsze ta sama, miłośc, smierć, przemijanie, szczęście, nieszczęście i dlatego dzięki formie jedne dzieła trwają wiecznie, inne są zapominane po dekadzie:)
ale cóz, dziś w zalewie informacji, w łatwości publikacji wszystkiego trudno będzie dostrzec Flauberta czy Tołstoja czy Dostojewskiego. komu by tam się chciało zmagac dziś z prawdziwą epiką...
fajne [23.07.10/09:27]
cos w tym jest...nie noooo [17.07.10/16:13]
świetne to jest/!!!!!!dałabym dychacza....
bez upału [13.07.10/19:04]
;]nie sposób [06.07.10/19:34]
żeby się nie usmiechnąć hehehno nie wiem [29.06.10/19:31]
czy to takie proste jest, takie znalezienie. nie dodałaś, że wszystko zalezy od wieku;] osoba w wieku około 30 tkowym, zawsze ma trafień więcej. ja skonczyłam 40 lat i choc jestem pienkna, ynteligętna i fajna pisza do mnie tylko żonaci na seks w ukryciu:))z tego wynika, że albo se mogę znaleźć wdowca lub 2 krotnie rozwiedzionego lat 53 z 3 dzieci albo jak młodszego, to tylko żonatego, co się nudzi z zoną i wie, że 40 letnia baba nie będzie od niego oczekiwac świeczek, związków, kominków, ślubów itp bzdetów:)
dla mnie serwisy takie to kopalnia wiedzy o społeczeństwie, płciach, związkach ale sposób na spotkanie kogoś dorzecznego w sumie żaden. trafienie rozsądnego fajnego gościa jest równe spotkaniu miłości życia w klubie nocnym;] czyli zerowe;]
generalnie [29.06.10/19:21]
takie idee to nic nowego. wątpienie, a więc nazwana tu pokora, wobec własnej wiedzy, doświadczeń, przekonanie, że mamy prawo do własnych wizji, ale też konieczna jest świadomośc, że może to być zwodne, to cecha ludzi inteligentnych. nie fałszywie pewnych siebie spod znaku "wiem lepiej".ale mnie odrzuca od tych nauk Eichelbergra, nie lubię bowiem kodyfikowania rzeczy wiadomych czy od dawna znanych w jakieś pakiety i przekazywanie tego w formie dekalogu a więc prawd objawionych. Eichelberger głosi pokorę a moim zdaniem sam jej nie posiada.
podpisałabym się [29.06.10/19:16]
pod wnioskiem i podpisuję, bo mam podobne odczucia i zwyczaje, też jestem sentymentalnahehehe [29.06.10/19:14]
:)))hehehe [29.06.10/19:14]
:)))pomysł super:) [14.06.10/11:02]
kiedyś lubiłam wycinanki:Dmaura [13.06.10/19:24]
ujdą w t łoku:)