
Książka pod tytułem
"Mata Hari. Jej prawdziwa historia" Philippe Collasa nie jest porywająca. Rzetelnie (tak mi się przynajmniej wydaje) oddaje przebieg jej życia- jest dobra od strony poznawczej, ale, jak to często przy książkach biograficznych, brakuje w niej porywów. Płynie jak wielka, spokojna rzeka, nie ma wniej przełomów i porywającego nurtu.
Można się dowiedzieć, że Mata była jedną z wielkich kurtyzan, przez życie zmuszoną do zajęcia, które da jej środki utrzymania. To ona wymysliła ideę striptizu- Isadora Duncan ją naśladowała. To
Mata Hari wymysliła pojęcie "taniec egzotyczny".
Dlaczego zatem jej legenda przetrwała jako kobiety-szpiega?
Bo w całej swojej nowoczesności i odwadze obyczajowej Mata była najzwyczajniej głupia. Była mitomanką, która wymyślała sobie rzeczywistość, swoją przeszłość (jeśli ktoś się zainteresował, skąd ona w ogóle się wzięła- polecam, w tej książce wszystko jest). Z braku pieniędzy i w obliczu przemijającej kariery Mata dała się wciągnąć w szpiegostwo. A szpieg był z niej jak z koziej d... trąba. Sama nie wiedziała, czego chciała, zaplątała się we własne kłamstwa. A że Francja na gwałt potrzebowała wtedy pokazowego, spektakularnego procesu ze skazaniem i wyrokiem śmierci- Mata się nadała.
Ten proces był od początku do końca dziwny. Zważywszy, że sędzią był pradziad autora książki, można nie bać się o to, że autor oczernia niewinnego sędziego. Wydaje mi się, że autor
książki jest dość obiektywny- współczuł Macie, ale też nie widział dla niej innego wyjścia w sytuacji, w którą sama się wpędziła.
Bardziej ciekawe już jest jej dzieciństwo, młodość, małżeństwo z alkoholikiem, zazdrośnikiem, damskim bokserem.
Bo to całe jej szpiegostwo- boże zlituj się.
Doprawdy, źródła legend pozostają czasami fascynująco nieodgadnione.
Tak.
Myślałam, że to będzie lepsze.
Dobrze, że nie kupiłam tej książki, chociaż w pierwszej chwili miałam taki zamiar. Dobrze, że postanowiłam zaczekać- znalazłam ją w bibliotece.
Komentarze
do robo
Chapman dawał sobie radę ze szpiegostwem za dwóch:) dosłownie, bo był przecież podwójnym agentem. I A rzeczywiście książka godna polecenia. Niezła gratka dla miłośników takich historii. I wątku z kobietami w tle w niej nie brakuje.Polecam inną szpiegowską biografię!
Jak w tytule;) Tyle, że w przeciwieństwie do recenzowanej tutaj, "Agent ZigZag", bo o tej książce mowa, jest biografią, którą czyta się jak najlepszą szpiegowską powieść;) Tytułowy ZigZag to Eddie Chapman, podwójny brytyjski szpieg z okresu II wojny światowej. Takiego życiorysu, jaki miał ten facet, po prostu nie dało się opisać nieciekawie;)a znacie jakieś DOBRE książki o niej?
Przeczytałam właśnie "Mata Hari. Legenda szpiegów" Richarda Skinnera i też nie jestem zachwycona. Wydawałoby się, że na szpiegów wybierają osoby trochę mądrzejsze, a tu mamy do czynienia z "och! ach! nie wiem! popłaczę sobie, albo gdzieś pojadę".Z tymi
bigrafiami to jest tak różnie. Sa takie, które podtrzymuja mity, legendy, z prawdą mając związek dość luźny i takie, które są prawdziwe, ale przecza stereotypom i utartym sądom. Oceniana przez Ciebie biografia Maty Hari należy do tych drugich, co dla mnie jest ciekawsze nawet, niż zapierające dech w piersiach szpiegowskie afery, ale zupełnie nieprawdziwe. Jeśli czas pozwoli, to sobie przeczytam.inne, kobiece biografie
mi sie bardzo podobala biografia małej wielkiej Coco :)polecam! :)
Czytałam drzewiej
książkę Ewa Braun - 15 lat z Hitlerem. Chyba mi się podobała.kalio
no mojej biografii się jeszcze nie doczekałam hehe i wątpie, by znalazł sie ktoś, kto by chciał ja napisać:]zaś jesli idzie o Ewę Braun, to jeszcze mi trochę stron zostało i jak uzyskam obraz całości to wysmażę reckę i sie obada sprawę gruntowniej:)
heh..
Czyli kolejny mit mi runął:).Świetna recenzja.
częściej
opisuj jakie książki czytasz, dobrze Ci to wychodzi koleżanko miła.Dzięki za ten art, tak czułam że to szpiegostwo Maty Hari to wielka ściema.met
co to nagle mój artykuł pojawił się przed artykułem Maurycji?Rano było inaczej;)
A ta twoja biografia lepsza?
Bo Collas powinien raczej wziąć się za pisanie czegoś innego
zblaz
możesz się zawieść, ponieważ wnioski są moje własne. Autor tej biografii broni Matę.Twierdzi, że ona była taka biedna, wykorzystywana przez niedobrych mężczyzn.
Ja to nazywam głupotą, a nie nieporadnością.
a ja właśnie tym bardziej przeczytam
jak gdzieś dorwę. Lubię obalanie mitów :)hmm
no to się rozczarowałam trochę, bo się napaliłam na te biografię. teraz czytam bigrafie Ewy Braun i nie jest to nudna lektura:D