teska [09.06.10/14:59]
:-)
Tulia...prawie wszystkie książki, które wymieniłaś były w moim dzieciństwie bardzo ważne dla mnie...bardzo ulubione...pokazywały świat, którego nie było...którego nie można było zobaczyć bo nie było telewizji...za to wyobraźnia podsuwała niezliczone światy przygód...
książki wtedy były dla mnie wszystkim...i tak zostało do dzisiaj...mimo telewizji, filmów, teatrów, komputera...one pozostały do dzisiaj moją ulubioną częścią życia...nie umiem przejść koło książek obojętnie...dużo ich kupuję ale najbardziej czerpię z bibliotek z których wypożyczam je już od ponad pół wieku...
wszędzie zabieram ze sobą książki do czytania...uwielbiam ich zapach, szelest kartek, ładną zakładkę...lubię je dotykać, poczuć szorstkość papieru pod palcami...i cieszę się, że mogę ich czytać...świętem jest dla mnie każda chwila spędzona z nią...a ponieważ dużo czytam to święto mam codziennie...:-)
alda [09.06.10/11:07]
prosze o pomoc :)
szukam ksiązki z dzieciństwa(przełom lat 80/90), niestety nie pamiętam tytułu:(Książka była kwadratowa, w twardej okładce, autor zagraniczny.Było tam dwoje biednych dzieci, które miały zaczarowaną portmonetkę,wyruszyły gdzieś , pamiętam, że okrążały jakąs zaczarowaną górę, znalazły dom, w którym było pełno pajęczyn..Jeśli ktoś wie o jaką ksiązkę chodzi to bardzo ale to bardzo wdzięczna za wiadomość...uwielbiałam ją , a teraz nie mogę sobie przypomnieć tytułu...
Daniel [11.05.10/18:45]
piekne opowiesci
ja to wszystkie wymienione ksiązki czytalem
daniel defoe [10.03.10/15:39]
robinson kruzoe
moje wrazenia po przeczytaniu ksiazki ronnson kruzoe
Lucy Maud Montgomery [10.02.10/14:48]
Ania z Zielonego Wzgórza
w jakim miesącu ropoczyna się akcja powieści
PlAyA21 [03.03.09/13:18]
dziędoberek
to jest bardzo fajna i interesująca baja
pulkita [21.02.09/23:55]
Klaudyna
ja właśnie jestem w trakcie czytania Klaudyny i bardzo mi się podoba ; ) obecnie czytam trzecią część
beo [14.01.09/13:12]
ojej, ale miło
mi się zrobiło na wspomnienie tych wszystkich cudownych książek z młodzieńczych lat, pierwszych wzruszeń... Dzięki Ci Tulio, że jesteś kustoszem naszej pamięci;))))))) Dodam jeszcze do tej cudnej listy przygody doktora Dolittle, bo kochałam tę jego pasję do zwierzątek.
I jeszcze jedno, gdzie są nowe nazwiska? co się stało z nową literaturą dziecięcą i młodzieżową? Czy już tylko będą wydawać Andersena, bo tak jest bezpieczniej????????
Tulia [23.09.08/22:51]
witaj Elu.P - tu jak widzisz książki znaczą dużo dla wszystkich,
ksiązka każdego przenosi w inny świat, piękny, atrakcyjny, fascynujący, łatwy do osiągnięcia, wystarczy tylko otworzyć książkę, i ciągle coś czeka na przeczytanie i czasu brak na to co jeszcze przed nami, może opiszesz swoją ulubioną, czy ważna książkę? :)
wildrose - mnóstwo było kiedyś książek, ale te najfajniejsze, to te wspomniane tu przez nas wspólnie, tez czytałąm baśnie rozmaite, jeszcze mi sie przypomniało Lato leśnych ludzi, pamiętasz? i o zdobyciu bieguna Amundsena, i przygody z panterą Czarką :)
wildrose [23.09.08/19:23]
Takze moja lista lektur
ale chyba dlatego, ze w podobnym wieku jestesmy. Ja do tej listy dodałabym Kubusie P uchatki, wszelkie bajki i baśnie braci Grimm, Andersena, Ewy Szelburg -Zarembiny, ktora byla moja ulubiona lektura przez wiele lat ,a potem moim dzieciom czytałam jej bajki.
Sa na mojej liscie takze ksiazki o Mary Poppins w moich latach zmieniono jej imie na Agnieszka, no i wszystkie ksiazki Krystyny Siesickiej :)
ELA.P [22.09.08/12:43]
WITAM W KLUBIE LITERATOW
Fajnie ze ktos poruszył temat ksiazek.Dla mnie one znaczyły i znacza w świecie w ktorym przyszło mi życ BARDZO DUŻO. Spowodowały ze nie czułamsie inna...wyilozowana z śwwiata...poprzez to ze miałam,mam kaleka siostre i zawsze mama szantarzowała mnie ze jakmoge bawic się ze swoimi rówiesnikami pozostawiając w domu ,,chora siostre,, Pozostały one...ksiażki..,,robin hood,, bracia lwie serce,,-ASTRID LINGREN...Cudowny świat, który przedstawiła....Mimo upływu lat - jestem po 30...nadal jestem zauroczona TA KRAINA... Pozniej...nadeszła era CYRANA DE BERGERAC,, RYCERZY OKRAGŁEGO STOLU....POWSTANIA WARSZAWSKIEGO.Urok poezji BACZYŃSKIEGO.....KSIEDZA TWARDOWSKIEGO...A kidy pojawiła SIE ADAPTACJA ,,władcy pierscieni,, Tolkienem...tAK, JESTEM SAMA, NIE MAM MĘŻa kochanka jestem nazywana STARA panna albo singlem...ale przez to ze saksiazki nie czuje sie tak...OPUSZCZONA W SWOJEJ SAMOTNOSCI I INNOSCI.
ax [10.09.08/21:06]
:)
też czytałam i film oglądałam...jejku...jak to dawno było...
gali [10.09.08/20:59]
hehehehe, też
Klaudyne zaliczyłam:)))
maurycja [10.09.08/20:30]
chyba
jeszcze Klaudyna odchodzi. były 4 części.
Angina [10.09.08/20:30]
4 części
Klaudyna w szkole, W Paryżu, Małżeństwo Klaudyny, Klaudyna odchodzi.
Tulia [10.09.08/20:25]
dziewczyny, ja myślałam, że Klaudyny
to juz nikt nie czytał, ile było tych części?, pamietam że: Klaudyna, Klaudyna w domu i w szkole, Małżeństwo Klaudyny, czy jeszcze coś?
Angina [10.09.08/20:20]
Faktycznie, może nie "Drzwi do lasu",
popieprzyły mi się tytuły, ale Słoneczników bym nie pomyliła.
Angina [10.09.08/20:19]
Colette
nie uwielbiam za bardzo, ale Klaudynę. Dała mi do przeczytania moja wychowawczyni na koloniach i przepadłam ! Potem był film w tv, którego rodzice nie pozwolili mi obejrzeć. A potem przyszła starość, film obejrzałam a książkę kupiłam.
maurycja [10.09.08/20:11]
Angi
serio czytałaś Klaudynę??? uwielbiam Colette:))
yamot [10.09.08/19:32]
Angi
dobrze pamietam, ze to Paladyni sa druga czescia...
zreszta:
http://www.biblionetka.pl/zbior_ksiazek.asp?id=4953
:)
Tulia [10.09.08/19:11]
o Angi, właśnie wrzuciłam c.d. o książkach,
a tam tez o Klaudynie, widzę, żeśmy czytały prawie to samo :)
Angina [10.09.08/19:06]
" Drzwi do lasu"
To druga część Słoneczników.
Ale nie polecam, bo to nuda. Ale pierwsza część...jak Lilka sobie rzęsy obcięła np, to polewka, raaaaaany...
Jeszcze" Klaudyna" Colette. Czytałam to 674 razy.
gali [10.09.08/17:13]
no wiecieeee coooo,
to ja myk do bibloteki po słoneczniki ...:)
yamot [10.09.08/16:25]
Olh
Paladyni :)
yamot [10.09.08/16:24]
druga czesc
slonecznikow to fuj juz.
ale pierwsza rewela.
tez na pamiec prawie znalam :) i do tej pory potrfie cytowac fragmenty :)
olh [10.09.08/16:21]
a jaki tytuł miała
druga część?
Angina [10.09.08/16:04]
Słoneczniki !!!!!
Znałam na pamięć ! Ale druga część..niestrawna.
olhalka [10.09.08/15:29]
"słoneczniki" przekozackie - naprawdę książka
cudowna dla nastolatki, czytałam mając lat 12 i byłam zachwycona. potem sięgnęłam od razu po "zuzię" grzybowskiej i na tym skończyły się moje "nastoletnie" ksiązki, bo po chwili już piałam z zachwytu nad "szpitalem przemienienia" (13 lat życia niemalże najlepszy i najwierniejszy opis trepanacji czaszki u Lema) i "solarisem".
nigdy nie przełknęłam "ani z zielonego wzgórza".
wolałam "hobgoblina" i koonza.
Marianna [10.09.08/14:36]
Farfa,
ja pamiętam :-) Czytałam z zachwytem, choć byłam lekko oszołomiona liczebnością tej rodzinki :-)
Tulio - z dziećmi czytam sporo i najbardziej przygnębiają mnie kolejne wersje znanych baśni: zubożone, zmienione tak, że tracą swój sens, język często kulawy, bo np. jest to kiepskie tłumaczenie. Sięgamy więc do klasyki. A znasz serię o Julku i Julce? To książeczki, które powstały wcześniej, autorka jest holenderką, czy belgijką - nie wiem. Wg mnie to bardzo zabawnie i mądrze napisane opowiadanka dla dzieci. Moja córa je bardzo lubi.
Tak sobie nidawno myślałam, żeby wybrać się do jakiejś biblioteki, żeby poczuć ten dawny klimat :-)
(M)a(li)nka [10.09.08/13:35]
fantastyczny temat Tulia
jak rzeka i masa książek. mnie zawsze zastanawiają domy bez książek, takie jakby puste... nie mówię że trzeba chomikować, ale kilka zawsze pod ręką :) uwielbiam przenoszenie w inny wymiar.
Lista długa i rzeczywiście każdy ma swoje ukochane książki.
Yamot dzięki za dodanie baśni do listy :)
i jeszcze była taka książeczka o chomikach które składały w norce masę drobiazgów ale nie pamiętam tytułu.
Baśniowe klimaty wszelakie a teraz fantastykę lubię cały czas :)
a najlepsze, że właśnie kilka dni temu w nowym domku kupiliśmy nowe regały i masa książek z dzieciństwa wylazła na półki - ale mieliśmy ubaw :)
goszka [09.09.08/17:25]
yamot
"słoneczniki" na półce u mnie stoją :))))) czytałam chyba kilka razy kiedyś tam bo mnie się zarąbiście podobała :)))
Tulia [09.09.08/17:16]
farfa, w ogóle nie słyszałam, o czym to?,
Marianno - to była fantastyczna literatura, była w sensie, ze to co powstaje teraz ani sie umywa do tego co było, bo raz, ze uboga ilość fajnych tytułów, dwa, ze niby jest co czytać, ale nie robią takiego wrażenia na czytelniku jak tamte, i cienkie jakieś... i wiem co mówię, bo jestem na bieżąco z dziecięcą lit., no jest seria o Koszmarnym Karolku, ale słabawa, jest seria Feliks, Net i Nika, ale tak przesiąknięta techniką, ze człowiek jest tam zagubiony, jest U nas w Amerlo, jest seria o Myszynie, i pewnie coś jeszcze, ale to w sumie jest nic, no bo jeden Harry Potter to za mało...
a wiesz, ze ja cały czas wypożyczam jeszcze książki z biblioteki i juz nie ma szarych okładek i kart książki, tylko kody kreskowe i komputer :))
Marianna [09.09.08/13:32]
Tulio,
prawie wszystkie, o któych napisałaś, to i ksiązki mojego dzieciństwa i lat nastoletnich. Teraz kompletuję je dla swoich dzieci: część mam z dawnych czasów, a te, które kiedyś wypożyczałam, kupuję i cieszę się, że moje dzieciaki, jak podrosną, będą po nie sięgać, a ja razem z nimi ponownie.
I przypomniał mi się klimat biblitek... Strsznie lubiłam krążyć między półkami, wyszukiwać wśród szarych okładek (bo przecież ksiązki były w szary papier obłożone) tytuły i autorów.
Tak, książki to jeden z najwspanialszych wynalazków ludzkości. I dobrze, że napisałaś ten artykuł :-)
farfala [09.09.08/13:24]
ooo
a pamiętacie książkę "Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówka"?:)
Tulia [09.09.08/10:36]
myl, cieszę się, że
ta biologia tak zaowocowała u ciebie, jeszcze raz gratuluję i w ogóle ściskam mocno, że tak fajnie poszło po całości :))))
myl [09.09.08/10:24]
miałam podobnie do VIS
bo namiętnie kartkowałam licealne podręczniki do biologii mojej siostry. ;]
yamot [09.09.08/10:01]
ekhemmmm
ja tylko chcialam nadmienic iz Kruzoe to poprawna polska pisownia.
tak mnie przynajmniej w szkole uczyli takżęęęęę ten.
no ale ja gupia przeciez jestem ;]
http://www.empik.com/przypadki-robinsona-kruzoe-ksiazka,326672,p
http://merlin.pl/Robinson-Kruzoe_Daniel-Defoe/browse/product/1,563761.html
;]
Tulia [09.09.08/09:51]
femm, no faktycznie
spolszczenie, może zbyt daleko idące, ale dość powszechne, Crusoe - może być?
divinedianik [08.09.08/22:15]
Tulio
bo książki nam towarzyszą i będą towarzyszyć całe życie... stąd zawsze wzbudzają takie uczucia a rozmowy o nich mogą toczyć się bez końca :-))
zuzanna [08.09.08/22:04]
Tulio
i przede wszystkim co najwazniejsze gdyby nie ty nie poznałabym ksiązek Doncowej, podczas czytania ktorych naprawde bawie sie i smieje na głos.Teraz mecze nawet po rosyjsku.
Wiec za to bardzo ci dziekuje.
Tulia [08.09.08/21:54]
nawet nie myślałam, że wszystkie te
wspomniane przeze mnie i przez was książki (w większości mi znane, poza ... Zoologią bezkręgowców... , Krokami w nieznane, Gdybym nie pomyliła psów, Bramą na drodze) są ciągle jeszcze czytane i to z równą przyjemnością jak onegdaj :))
I wspominam jeszcze fajną książkę, której tytułu nie pamiętam: trójka (chyba) dzieci przyjeżdża na wycieczkę na wyspę Mont Saint Michel, zwiedzić tam stare opactwo, odłączają sie od opiekunów gdzieś w podziemiach opactwa, łapie ich przypływ, znajdują tam jakies ukryte skarby(?), wszystko dobrze sie kończy, tylko ten tytuł mnie męczy, o autorze już nie wspomnę, może ktoś czytał, słyszał i wie co to za książka? :)))
gali [08.09.08/21:37]
Bułeczka...
teraz czytam mojej...
ash [08.09.08/21:34]
może nie do konca
takie wczesne dzieciństwo, ale wprost uwielbiałam książkę Korczakowskiej "Spotkanie nad morzem"... a potem Siesicką Zapałka na zakręcie", "Jezioro osobliwości" itp no i "Dziewczę z sadu" L>M. Montgomery...taka jakaś wrażliwa byłam, nie wiem :)
yamot [08.09.08/20:29]
To ja szybko tylko polece ;)
Musierowicz of kors
Ania z Zielonego Wzgórza
dzieci z bulerbyn
oto jest kasia
słoneczniki (ktos czytal?? kocham!!)
godzina pąsowej rózy
karolcia
siesicka (wiadomo ;))
basnie braci grimm
polyanna
uwaga czarny parasol
mikolajek
rany moglabym tak bez konca :)))
dzieki Tulia, za te lezke w oku i nostalgie :)
chyba sobie teraz te wszystkie ksiazki przytaszcze do gda z rodzinnej hacjendy :))))
gali [08.09.08/20:21]
powiem Wam w sekrecie,
że z książką w łapie to się niesamowite rzeczy wydarzają :))))))
Truskawka [08.09.08/20:17]
Tulia
otoz zagapilam sie i on sie popatrzyl i usmiechnal to ja sie odsmiechnelam i powiedzialam "ciekawa lektura" zeby wytlumaczyc nieprzyzwoite gapienie sie na faceta :) Ten sie zapytal czy znam to, ja, ze jak nie jak tak no i wyszlismy z tego tramwaju razem i szlismy razem przez dworzec i on sie ucieszyl, ze poznal kogos kto czyta Dostojewskiego poprosil o moj numer...dalam i on mnie dal swoj i jestesmy umowieni na dyskusje literackie :)))) spokojnie....czysto platonicznie :))
Tutaj we angli takie rzeczy to na prawde nic niezwyklego :)
margit [08.09.08/19:58]
:)
Zbrodnia i Kara - nieprawdopodobna książka, sprała mi pacynę nieźle
femm [08.09.08/19:51]
od kiedy Kruzoe?
wytłuszczacie coś i jeszcze z błędem???
Tulia [08.09.08/19:46]
Tru, zaraz mi wszystko opiszecie, bo pomyślałam, ze to takie niedokończone i
jako c.d. chcę opisać książki młodości, i to własnie taki ewenement zapodać jak właśnie Zbrodnia i kara, bo se myślałam, a kto to dziś czyta?, a tu proszę hindus ze rzęsami jak kobita z reklamy czyta o tym paskudnym zbrodniarzu i jego obłędzie i braku skruchy.
No zaprawdę literatura jest ponadczasowa i uniwersalna:)
A ty jak ten telefon wydębiłaś? :))
Truskawka [08.09.08/19:37]
a propos
ksiazek otoz jade sobie do domu tramwajem komputerowym i widze facet piekny jak marzenie, hindus z dlonmi pianisty i rzesami niech sie melbeline schowa z rumiencem wstydu na obliczu i tenze cud natury czyta sobie Dostojewskiego Zbrodnie i Kare.Zagapilam sie sluchajcie nieprzyzwoicie. Ja tak mam czasami sie zagapiam na ludzi jak mnie zainteresuja :) No i koniec koncow mam numer telefonu :))
Ktos jest zainteresowany absolutnie pieknym hindusem, ktory czyta Zbrodnie i Kare ? :)) Czyli i opakowanie i wnetrze....jak zadna nie reflektuje to nic...bede miala zapas jakby cos....:))))
margit [08.09.08/18:54]
maura
e-booki sa męczące - gapić się w ekran , oczy bolą szybko i nie ma te swobody jak przy książce - bo ja to harce wyprawiam jak czytam - żeby nie zasnąć :)
Natomiast uwielbiam słuchać audiobooków, zwłaszcza jak coś robię i nie mogę usiąść z książką swobodnie to słuchawki na uszy i śmigam po całym mieszkaniu - jak jest dobry lektor, to balsam dla uszu i duszy :)
Truskawka [08.09.08/18:00]
gali
nie znalam a fajne :)) ja tez nie mialam niestety...:)
gali [08.09.08/17:46]
jak ktoś bez kurtury
jest, to sie mówi, że w domu piątego pokoju nie miał:)
(w piątym pokoju mieszkała guwernantka;)(ja nie miałam, więc proszę ode mnie nie wymagać, hyhy)
Truskawka [08.09.08/17:43]
gali
nie znam - zapodaj :))
maurycja [08.09.08/17:40]
też pochłaniałam
książki i zostało mi to do dziś. i klimaty widzę podobne. pamiętam jak z kumpelkami w szkole wymieniałyśmy się książkami i jak czekałyśmy na oddanie jakiejś do biblioteki. książek nie pozbyłabym się nigdy z domu. i wolę je w formie tradycyjnej niż w formie np. e-booków
gali [08.09.08/17:35]
Tak, Trus,
tak własnie myślę!
jest jeszcze takie powiedzenie o piątym pokoju ;D
Truskawka [08.09.08/17:28]
gali
myslisz, ze to dlatego? :))) a tamci nie czytali takich i dlatego teraz maja z nami pod gorke?:)))
gali [08.09.08/16:58]
zaczynam się przestawać dziwić
skąd tu takie porozumienie bez barier ;D
truskawka [08.09.08/16:56]
Tulia
no i Pan Samochodzik :))) patrzcie a teraz co te dzieciaki maja Harrego Pottera i tyle :))
Tulia [08.09.08/16:43]
kochani, toż to tylko wierzchołek góry lodowej,
nie sposób przytoczyć tu wszystkiego cośmy czytali, cieszę się, że takie miłe wspomnienia przywołałam.
A jeszcze takie historyczne: Panienka z okienka, Królewicz i żebrak, Historia żółtej ciżemki, nawet Stara baśń;
i takie 'sensacyjne' Uwaga, czarny parasol, Emil i detektywi, Tajemnica zielonej pieczęci;
i Pollyanna :))
Truskawka [08.09.08/16:36]
gali!
A i basnie 1001 nocy dostalam 15 latka bedac i czytalam z wypiekami na twarzy :)i sie dziwic potem, ze za takimi latam ;))))
Ja w ogole wiele razy przez ksiazki noce zarywalam :))) Japonskie basnie tez mialam o dziewczynie zamienionej w czaple i o drzewie wisni i mase innych :))
Tulia [08.09.08/16:32]
biedny jerry, to smutne miałeś
dzieciństwo, ja Remarque'a przeczytałam kilka lat później, ale bez tych fantastycznych pozycji nie wyobrażam sobie swojego dzieciństwa.
A dzieciom nie czytałes?, oj, to warto nadrobić :)
gali [08.09.08/16:28]
Truuu, a klechdy sezamowe?
i jeszcze jakieś japońskie, kurcze, spać przez nie nie mogłam :)
Truskawka [08.09.08/16:19]
Tulia
super arcik! :)) Mialam niemal ta sama czytelnicza droge co ty! Jeszcze pamietam Klechdy Domowe i oczywiscie Braci Grimm, Andersena i Oskara Wilde :))
ehhhh a Winetou zawladnal tak moja mlodziencza wyobraznia, ze szukalam po swiecie sniadego, dlugowlosego, czarnookiego a moj Tato owicjalnie oswiadczyl niedawno Mamie, ze powinien ja za to obic :)) Powinna mi najpierw dac slowianskiego Tomka a nie na odwrot :))))))
Michaela [08.09.08/15:45]
Timur?!
Myślałam, że tylko ja to czytałam. Znalazłam tą książkę gdzieś u babci i spodobała mi się. Do dziś ją pamiętam. Jak to dawno było! Uwielbiałam i uwielbiam Anię, Karolcię a trochę ze starszej podstawówki Kolumbów, wszystkie części, Sen o Troi no i Sienkiewicza. Zresztą ja chyba wszystko lubiłam czytać i wszystko mi się podobało. Teraz tylko taka wybredna się zrobiłam. Dzięki ze wspomnienia.
Daguniek [08.09.08/15:44]
Faktycznie
większości z tych książek po prostu nie da się nie znać. Karolcia, Chłopcy z Placu Broni, Dzieci z Bullerbyn, Szatan z siódmej klasy albo Ania z Zielonego Wzgórza... klasyka no :)
jasio [08.09.08/14:15]
jeśli Remarque
to polecam zdecydowanie "Czarny obelisk"
jerry1111 [08.09.08/14:10]
jeszcze w podstawówce
zacząłem z grubej rury. Złapałem jakiegoś syfa co mnie przykuł do łóżka na 3 tygodnie. Ciotka pracowała w księgarni - przyniosła mi "Na zachodzie bez zmian" autor: Erich Maria Remarque - niemiecki pisarz przedstawia okrucienstwa pierwszej wojny światowej w taki sposob ze kapcie spadają. Po przeczytaniu tej książki zaskoczyłem na czytanie. Kolejna wizyta ciotki wiązała się z przywiezieniem WSZYSTKICH jego ksiązek od Łuku triumfalnego po Noc w Lisbonie. Polecam Wam "Na zachodzie" jako fantastyczny manifest przeciwko wojnie w formie rewelacyjnej literatury
plazma [08.09.08/14:07]
:)
ja uwielbiałam Jeżycjadę, zaczytywałam się też Siesicką i innymi tego typu powieściami dla dziewcząt - sama dla przyjemności czytać zaczęłam około 3ciej klasy podstawówki dopiero, a mama wcześniej czytała mi głównie Brzechwę ;] no i w wieku 9 lat juz mię do chłopaków ciągnęło :))
a teraz Di czytam masę rzeczy, a nasze ulubione to Ronja córka zbójnika, Madika z Czerwcowego wzgórza, dzieci z Bullerbyn i Muminki no i Pippi :) chociaż Karolcia czy plastusiowy pamiętnik też dają radę :)
świetna jest seria o mikołajku, z której obie z Di kochamy Alcesta :D
wczoraj przeczytałysmy Ingelin Angerborn "Gdybym nie pomyliła psów", i było niezłe :)
Tulia, świetny tekst!! Dzięki :)
kajt [08.09.08/12:43]
.
tomek, czyli polski indiana johnes :))))
ah, łezka w oku
gali [08.09.08/09:25]
racja Jasio :)
mnie jeszcze się przypomniały: "Ze wspomnień samowara" i "Wspomnienia niebieskiego mundurka". Boki zrywaliśmy na przerwach, czytając na głos...
Wątek geriatryczny się pojawił, cóż... ;D
j a s i o [08.09.08/08:56]
zgadzam się :))
książka to najlepsza rzecz jaką stworzyła ludzkość
nałogowym czytaczem zostałe przez lenistwo mojej siostry - nie chciało się jej mi czytać bajek więc gdy miałem 5 lat nauczyła mnie składania liter w wyrazy i zmusiła do samodzielnego czytania, spodobało mi się i tak już zostało do dzisiaj
ax [08.09.08/08:48]
...
uwielbiałam wszystkich "Tomków", wszystkie książki o indianach Fiedlera i wszystko, co mi wpadło w łapki tego rodzaju...a potem Siesicka i innych autorów ale w tym stylu...bo dorastającym dziewczęciem wtedy byłam...:))
z fantastyki nie wyrosłam do dziś :))
oczywiście system czytania z latarką pod kołdrą mam w małym palcu...:))
VIS [08.09.08/08:21]
ja może trochę was zaskoczę
ale moją ulubioną książką w wieku 4/5 lat była "Zoologia bezkręgowców", poza tym "Królestwo Bajki Ewy" Szelburg-Zarębiny, "Mity greckie", Rillę tez czytałam i bardzo mi się podobała, od niej w zasadzie zaczęłam znajomość z Anią z Zielonego Wzgórza- czyli od końca.
margit [08.09.08/07:58]
super, że napisałaś
jako dziecko byłam typowym molem książkowym. Całe wakacje codziennie z reklamówką wędrowałam do biblioteki publicznej i wymieniałam książki. Można było pożyczyć tylko trzy na raz, a ja czytałam od rana do nocy i w nocy... Miałam wtedy jopla na punkcie książek o zwierzętach, bo chciałam ratować porzucone psy i schronisko zakładać dla nich, no i byłam wierną fanką pana Samochodzika , oprócz tego : Adam Bahdaj, zakochałam się w " Tym obcym" ;), Musierowicz obowiązkowa, Siesicka, do dziś jak mam stresujące dni sięgam po te lektury, część z nich mam w domu - Makuszyński wiedzie prym, bo stuprocentowa poprawa humoru po jego lekturze :) Szkoda, że tak mało pamiętam, bo chciałabym wrócić do wielu książek
pink [08.09.08/00:49]
Też lubiłem Szklarskiego, Meissnera i Makuszyńskiego
i Fiedlera z polskich autorów, oprócz oczywiście fantastyki całej;) A z damskiej literatury młodzieżowej to tylko Bramę na drodze Zającówny sobie przypominam:)
met [08.09.08/00:04]
widzę podobne klimaty
3 muszkietrowie czytłąm to ostatni raz będąc w ciązy:D Ania zielonego, dzieci z Bullerbyn, tak, tak, ale Lem i Tomki to ten, nie moja bajka:)
a i Karolcia, działa na moją wyobraźnie też:)
divi [07.09.08/21:50]
czytałam i Musierowicz i Montgomery...
do tego jeszcze "Zapałka na zakręcie" i "Dziewczyna i chłopak, czyli ..." :-))
teraz najchętniej wzięłabym się za Chmielewską ale nie mam jej tu... muszę poczekać jeszcze niecałe 2 tygodnie i dopadnę księgarnię... :-)
Angina [07.09.08/21:43]
Marta Tomaszewska
i Tapatiki ;-)
Jestem nałogowym czytaczem, niestety nie pamiętam wszystkiego..wlatuje i wylatuje..ale jaka to przyjemność...mmmrrrrrauuuu...........
Tulia [07.09.08/21:39]
ooo, widzę, ze ktoś tu zajrzał,
tak jak Angi mówi, z tej miłosci do książek tu na bro wylądowałyśmy, a jeszcze była taka seria o Panu samochodziku, i Podróż za jeden uśmiech i Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek, oj było tego... i juz myślę o dalszym ciągu (jak znajdę chwilę) - czyli o książkach młodości takich autorów jak Zola, Remarque, Dygat, ale i Chmielewska i Witkacy, oj jest oczym pisać, a jeszcze lepiej czytać :)
Angina [07.09.08/21:31]
Czytałam po 2 książki dziennie czasami..
pod kołdrą z latarką...Boże, ile tego było..Od wszystkiego o Dorocie, po Musierowicz. Dzienniki Gwiazdowe trochę potem, ale miałam fazę na sifi i czytałam tylko to, przez 2 lata ;-)
Wszystko, co mi wpadło w ręce..Czy nie dlatego właśnie, jesteśmy tu...a nie gdzie indziej ?
gali [07.09.08/21:14]
ojej,
a "Dzienniki gwiazdowe"? kocham te nazwy typu "krzesławka dręczypupa" czy inne równie apetyczne;D
Albo "Kroki w nieznane" Lecha Jęczmyka, dla mnie to fundament;
Tulio świetny tekst:)
divinedianik [03.09.08/23:08]
Podzielam Twoją miłość Tulio...
odkąd pamiętam, czytam książki... :-)) wręcz je pochłaniam... :-))
moją ukochaną książką z podstawówki była właśnie Ania z Zielonego Wzgórza... tak samo jak Ty, utożsamiałam się z nią... zresztą, jej najlepsza przyjaciółka miała/ma na imię Diana ;-)) pamiętam, że będąc na wakacjach, wzięłam ostatnią część powieści o Ani "Rilla ze Złotego Brzegu" i przeczytałam ją 3 razy... tak bardzo nie chciałam się z nią rozstawać...
i znów mam ochotę po nią sięgnąć :-))
Komentarze
:-)
Tulia...prawie wszystkie książki, które wymieniłaś były w moim dzieciństwie bardzo ważne dla mnie...bardzo ulubione...pokazywały świat, którego nie było...którego nie można było zobaczyć bo nie było telewizji...za to wyobraźnia podsuwała niezliczone światy przygód...książki wtedy były dla mnie wszystkim...i tak zostało do dzisiaj...mimo telewizji, filmów, teatrów, komputera...one pozostały do dzisiaj moją ulubioną częścią życia...nie umiem przejść koło książek obojętnie...dużo ich kupuję ale najbardziej czerpię z bibliotek z których wypożyczam je już od ponad pół wieku...
wszędzie zabieram ze sobą książki do czytania...uwielbiam ich zapach, szelest kartek, ładną zakładkę...lubię je dotykać, poczuć szorstkość papieru pod palcami...i cieszę się, że mogę ich czytać...świętem jest dla mnie każda chwila spędzona z nią...a ponieważ dużo czytam to święto mam codziennie...:-)
prosze o pomoc :)
szukam ksiązki z dzieciństwa(przełom lat 80/90), niestety nie pamiętam tytułu:(Książka była kwadratowa, w twardej okładce, autor zagraniczny.Było tam dwoje biednych dzieci, które miały zaczarowaną portmonetkę,wyruszyły gdzieś , pamiętam, że okrążały jakąs zaczarowaną górę, znalazły dom, w którym było pełno pajęczyn..Jeśli ktoś wie o jaką ksiązkę chodzi to bardzo ale to bardzo wdzięczna za wiadomość...uwielbiałam ją , a teraz nie mogę sobie przypomnieć tytułu...piekne opowiesci
ja to wszystkie wymienione ksiązki czytalemrobinson kruzoe
moje wrazenia po przeczytaniu ksiazki ronnson kruzoeAnia z Zielonego Wzgórza
w jakim miesącu ropoczyna się akcja powieścidziędoberek
to jest bardzo fajna i interesująca bajaKlaudyna
ja właśnie jestem w trakcie czytania Klaudyny i bardzo mi się podoba ; ) obecnie czytam trzecią częśćojej, ale miło
mi się zrobiło na wspomnienie tych wszystkich cudownych książek z młodzieńczych lat, pierwszych wzruszeń... Dzięki Ci Tulio, że jesteś kustoszem naszej pamięci;))))))) Dodam jeszcze do tej cudnej listy przygody doktora Dolittle, bo kochałam tę jego pasję do zwierzątek.I jeszcze jedno, gdzie są nowe nazwiska? co się stało z nową literaturą dziecięcą i młodzieżową? Czy już tylko będą wydawać Andersena, bo tak jest bezpieczniej????????
witaj Elu.P - tu jak widzisz książki znaczą dużo dla wszystkich,
ksiązka każdego przenosi w inny świat, piękny, atrakcyjny, fascynujący, łatwy do osiągnięcia, wystarczy tylko otworzyć książkę, i ciągle coś czeka na przeczytanie i czasu brak na to co jeszcze przed nami, może opiszesz swoją ulubioną, czy ważna książkę? :)wildrose - mnóstwo było kiedyś książek, ale te najfajniejsze, to te wspomniane tu przez nas wspólnie, tez czytałąm baśnie rozmaite, jeszcze mi sie przypomniało Lato leśnych ludzi, pamiętasz? i o zdobyciu bieguna Amundsena, i przygody z panterą Czarką :)
Takze moja lista lektur
ale chyba dlatego, ze w podobnym wieku jestesmy. Ja do tej listy dodałabym Kubusie P uchatki, wszelkie bajki i baśnie braci Grimm, Andersena, Ewy Szelburg -Zarembiny, ktora byla moja ulubiona lektura przez wiele lat ,a potem moim dzieciom czytałam jej bajki.Sa na mojej liscie takze ksiazki o Mary Poppins w moich latach zmieniono jej imie na Agnieszka, no i wszystkie ksiazki Krystyny Siesickiej :)
WITAM W KLUBIE LITERATOW
Fajnie ze ktos poruszył temat ksiazek.Dla mnie one znaczyły i znacza w świecie w ktorym przyszło mi życ BARDZO DUŻO. Spowodowały ze nie czułamsie inna...wyilozowana z śwwiata...poprzez to ze miałam,mam kaleka siostre i zawsze mama szantarzowała mnie ze jakmoge bawic się ze swoimi rówiesnikami pozostawiając w domu ,,chora siostre,, Pozostały one...ksiażki..,,robin hood,, bracia lwie serce,,-ASTRID LINGREN...Cudowny świat, który przedstawiła....Mimo upływu lat - jestem po 30...nadal jestem zauroczona TA KRAINA... Pozniej...nadeszła era CYRANA DE BERGERAC,, RYCERZY OKRAGŁEGO STOLU....POWSTANIA WARSZAWSKIEGO.Urok poezji BACZYŃSKIEGO.....KSIEDZA TWARDOWSKIEGO...A kidy pojawiła SIE ADAPTACJA ,,władcy pierscieni,, Tolkienem...tAK, JESTEM SAMA, NIE MAM MĘŻa kochanka jestem nazywana STARA panna albo singlem...ale przez to ze saksiazki nie czuje sie tak...OPUSZCZONA W SWOJEJ SAMOTNOSCI I INNOSCI.:)
też czytałam i film oglądałam...jejku...jak to dawno było...hehehehe, też
Klaudyne zaliczyłam:)))chyba
jeszcze Klaudyna odchodzi. były 4 części.4 części
Klaudyna w szkole, W Paryżu, Małżeństwo Klaudyny, Klaudyna odchodzi.dziewczyny, ja myślałam, że Klaudyny
to juz nikt nie czytał, ile było tych części?, pamietam że: Klaudyna, Klaudyna w domu i w szkole, Małżeństwo Klaudyny, czy jeszcze coś?Faktycznie, może nie "Drzwi do lasu",
popieprzyły mi się tytuły, ale Słoneczników bym nie pomyliła.Colette
nie uwielbiam za bardzo, ale Klaudynę. Dała mi do przeczytania moja wychowawczyni na koloniach i przepadłam ! Potem był film w tv, którego rodzice nie pozwolili mi obejrzeć. A potem przyszła starość, film obejrzałam a książkę kupiłam.Angi
serio czytałaś Klaudynę??? uwielbiam Colette:))Angi
dobrze pamietam, ze to Paladyni sa druga czescia...zreszta:
http://www.biblionetka.pl/zbior_ksiazek.asp?id=4953
:)
o Angi, właśnie wrzuciłam c.d. o książkach,
a tam tez o Klaudynie, widzę, żeśmy czytały prawie to samo :)" Drzwi do lasu"
To druga część Słoneczników.Ale nie polecam, bo to nuda. Ale pierwsza część...jak Lilka sobie rzęsy obcięła np, to polewka, raaaaaany...
Jeszcze" Klaudyna" Colette. Czytałam to 674 razy.
no wiecieeee coooo,
to ja myk do bibloteki po słoneczniki ...:)Olh
Paladyni :)druga czesc
slonecznikow to fuj juz.ale pierwsza rewela.
tez na pamiec prawie znalam :) i do tej pory potrfie cytowac fragmenty :)
a jaki tytuł miała
druga część?Słoneczniki !!!!!
Znałam na pamięć ! Ale druga część..niestrawna."słoneczniki" przekozackie - naprawdę książka
cudowna dla nastolatki, czytałam mając lat 12 i byłam zachwycona. potem sięgnęłam od razu po "zuzię" grzybowskiej i na tym skończyły się moje "nastoletnie" ksiązki, bo po chwili już piałam z zachwytu nad "szpitalem przemienienia" (13 lat życia niemalże najlepszy i najwierniejszy opis trepanacji czaszki u Lema) i "solarisem".nigdy nie przełknęłam "ani z zielonego wzgórza".
wolałam "hobgoblina" i koonza.
Farfa,
ja pamiętam :-) Czytałam z zachwytem, choć byłam lekko oszołomiona liczebnością tej rodzinki :-)Tulio - z dziećmi czytam sporo i najbardziej przygnębiają mnie kolejne wersje znanych baśni: zubożone, zmienione tak, że tracą swój sens, język często kulawy, bo np. jest to kiepskie tłumaczenie. Sięgamy więc do klasyki. A znasz serię o Julku i Julce? To książeczki, które powstały wcześniej, autorka jest holenderką, czy belgijką - nie wiem. Wg mnie to bardzo zabawnie i mądrze napisane opowiadanka dla dzieci. Moja córa je bardzo lubi.
Tak sobie nidawno myślałam, żeby wybrać się do jakiejś biblioteki, żeby poczuć ten dawny klimat :-)
fantastyczny temat Tulia
jak rzeka i masa książek. mnie zawsze zastanawiają domy bez książek, takie jakby puste... nie mówię że trzeba chomikować, ale kilka zawsze pod ręką :) uwielbiam przenoszenie w inny wymiar.Lista długa i rzeczywiście każdy ma swoje ukochane książki.
Yamot dzięki za dodanie baśni do listy :)
i jeszcze była taka książeczka o chomikach które składały w norce masę drobiazgów ale nie pamiętam tytułu.
Baśniowe klimaty wszelakie a teraz fantastykę lubię cały czas :)
a najlepsze, że właśnie kilka dni temu w nowym domku kupiliśmy nowe regały i masa książek z dzieciństwa wylazła na półki - ale mieliśmy ubaw :)
yamot
"słoneczniki" na półce u mnie stoją :))))) czytałam chyba kilka razy kiedyś tam bo mnie się zarąbiście podobała :)))farfa, w ogóle nie słyszałam, o czym to?,
Marianno - to była fantastyczna literatura, była w sensie, ze to co powstaje teraz ani sie umywa do tego co było, bo raz, ze uboga ilość fajnych tytułów, dwa, ze niby jest co czytać, ale nie robią takiego wrażenia na czytelniku jak tamte, i cienkie jakieś... i wiem co mówię, bo jestem na bieżąco z dziecięcą lit., no jest seria o Koszmarnym Karolku, ale słabawa, jest seria Feliks, Net i Nika, ale tak przesiąknięta techniką, ze człowiek jest tam zagubiony, jest U nas w Amerlo, jest seria o Myszynie, i pewnie coś jeszcze, ale to w sumie jest nic, no bo jeden Harry Potter to za mało...a wiesz, ze ja cały czas wypożyczam jeszcze książki z biblioteki i juz nie ma szarych okładek i kart książki, tylko kody kreskowe i komputer :))
Tulio,
prawie wszystkie, o któych napisałaś, to i ksiązki mojego dzieciństwa i lat nastoletnich. Teraz kompletuję je dla swoich dzieci: część mam z dawnych czasów, a te, które kiedyś wypożyczałam, kupuję i cieszę się, że moje dzieciaki, jak podrosną, będą po nie sięgać, a ja razem z nimi ponownie.I przypomniał mi się klimat biblitek... Strsznie lubiłam krążyć między półkami, wyszukiwać wśród szarych okładek (bo przecież ksiązki były w szary papier obłożone) tytuły i autorów.
Tak, książki to jeden z najwspanialszych wynalazków ludzkości. I dobrze, że napisałaś ten artykuł :-)
ooo
a pamiętacie książkę "Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówka"?:)myl, cieszę się, że
ta biologia tak zaowocowała u ciebie, jeszcze raz gratuluję i w ogóle ściskam mocno, że tak fajnie poszło po całości :))))miałam podobnie do VIS
bo namiętnie kartkowałam licealne podręczniki do biologii mojej siostry. ;]ekhemmmm
ja tylko chcialam nadmienic iz Kruzoe to poprawna polska pisownia.tak mnie przynajmniej w szkole uczyli takżęęęęę ten.
no ale ja gupia przeciez jestem ;]
http://www.empik.com/przypadki-robinsona-kruzoe-ksiazka,326672,p
http://merlin.pl/Robinson-Kruzoe_Daniel-Defoe/browse/product/1,563761.html
;]
femm, no faktycznie
spolszczenie, może zbyt daleko idące, ale dość powszechne, Crusoe - może być?Tulio
bo książki nam towarzyszą i będą towarzyszyć całe życie... stąd zawsze wzbudzają takie uczucia a rozmowy o nich mogą toczyć się bez końca :-))Tulio
i przede wszystkim co najwazniejsze gdyby nie ty nie poznałabym ksiązek Doncowej, podczas czytania ktorych naprawde bawie sie i smieje na głos.Teraz mecze nawet po rosyjsku.Wiec za to bardzo ci dziekuje.
nawet nie myślałam, że wszystkie te
wspomniane przeze mnie i przez was książki (w większości mi znane, poza ... Zoologią bezkręgowców... , Krokami w nieznane, Gdybym nie pomyliła psów, Bramą na drodze) są ciągle jeszcze czytane i to z równą przyjemnością jak onegdaj :))I wspominam jeszcze fajną książkę, której tytułu nie pamiętam: trójka (chyba) dzieci przyjeżdża na wycieczkę na wyspę Mont Saint Michel, zwiedzić tam stare opactwo, odłączają sie od opiekunów gdzieś w podziemiach opactwa, łapie ich przypływ, znajdują tam jakies ukryte skarby(?), wszystko dobrze sie kończy, tylko ten tytuł mnie męczy, o autorze już nie wspomnę, może ktoś czytał, słyszał i wie co to za książka? :)))
Bułeczka...
teraz czytam mojej...może nie do konca
takie wczesne dzieciństwo, ale wprost uwielbiałam książkę Korczakowskiej "Spotkanie nad morzem"... a potem Siesicką Zapałka na zakręcie", "Jezioro osobliwości" itp no i "Dziewczę z sadu" L>M. Montgomery...taka jakaś wrażliwa byłam, nie wiem :)To ja szybko tylko polece ;)
Musierowicz of korsAnia z Zielonego Wzgórza
dzieci z bulerbyn
oto jest kasia
słoneczniki (ktos czytal?? kocham!!)
godzina pąsowej rózy
karolcia
siesicka (wiadomo ;))
basnie braci grimm
polyanna
uwaga czarny parasol
mikolajek
rany moglabym tak bez konca :)))
dzieki Tulia, za te lezke w oku i nostalgie :)
chyba sobie teraz te wszystkie ksiazki przytaszcze do gda z rodzinnej hacjendy :))))
powiem Wam w sekrecie,
że z książką w łapie to się niesamowite rzeczy wydarzają :))))))Tulia
otoz zagapilam sie i on sie popatrzyl i usmiechnal to ja sie odsmiechnelam i powiedzialam "ciekawa lektura" zeby wytlumaczyc nieprzyzwoite gapienie sie na faceta :) Ten sie zapytal czy znam to, ja, ze jak nie jak tak no i wyszlismy z tego tramwaju razem i szlismy razem przez dworzec i on sie ucieszyl, ze poznal kogos kto czyta Dostojewskiego poprosil o moj numer...dalam i on mnie dal swoj i jestesmy umowieni na dyskusje literackie :)))) spokojnie....czysto platonicznie :))Tutaj we angli takie rzeczy to na prawde nic niezwyklego :)
:)
Zbrodnia i Kara - nieprawdopodobna książka, sprała mi pacynę nieźleod kiedy Kruzoe?
wytłuszczacie coś i jeszcze z błędem???Tru, zaraz mi wszystko opiszecie, bo pomyślałam, ze to takie niedokończone i
jako c.d. chcę opisać książki młodości, i to własnie taki ewenement zapodać jak właśnie Zbrodnia i kara, bo se myślałam, a kto to dziś czyta?, a tu proszę hindus ze rzęsami jak kobita z reklamy czyta o tym paskudnym zbrodniarzu i jego obłędzie i braku skruchy.No zaprawdę literatura jest ponadczasowa i uniwersalna:)
A ty jak ten telefon wydębiłaś? :))
a propos
ksiazek otoz jade sobie do domu tramwajem komputerowym i widze facet piekny jak marzenie, hindus z dlonmi pianisty i rzesami niech sie melbeline schowa z rumiencem wstydu na obliczu i tenze cud natury czyta sobie Dostojewskiego Zbrodnie i Kare.Zagapilam sie sluchajcie nieprzyzwoicie. Ja tak mam czasami sie zagapiam na ludzi jak mnie zainteresuja :) No i koniec koncow mam numer telefonu :))Ktos jest zainteresowany absolutnie pieknym hindusem, ktory czyta Zbrodnie i Kare ? :)) Czyli i opakowanie i wnetrze....jak zadna nie reflektuje to nic...bede miala zapas jakby cos....:))))
maura
e-booki sa męczące - gapić się w ekran , oczy bolą szybko i nie ma te swobody jak przy książce - bo ja to harce wyprawiam jak czytam - żeby nie zasnąć :)Natomiast uwielbiam słuchać audiobooków, zwłaszcza jak coś robię i nie mogę usiąść z książką swobodnie to słuchawki na uszy i śmigam po całym mieszkaniu - jak jest dobry lektor, to balsam dla uszu i duszy :)
gali
nie znalam a fajne :)) ja tez nie mialam niestety...:)jak ktoś bez kurtury
jest, to sie mówi, że w domu piątego pokoju nie miał:)(w piątym pokoju mieszkała guwernantka;)(ja nie miałam, więc proszę ode mnie nie wymagać, hyhy)
gali
nie znam - zapodaj :))też pochłaniałam
książki i zostało mi to do dziś. i klimaty widzę podobne. pamiętam jak z kumpelkami w szkole wymieniałyśmy się książkami i jak czekałyśmy na oddanie jakiejś do biblioteki. książek nie pozbyłabym się nigdy z domu. i wolę je w formie tradycyjnej niż w formie np. e-bookówTak, Trus,
tak własnie myślę!jest jeszcze takie powiedzenie o piątym pokoju ;D
gali
myslisz, ze to dlatego? :))) a tamci nie czytali takich i dlatego teraz maja z nami pod gorke?:)))zaczynam się przestawać dziwić
skąd tu takie porozumienie bez barier ;DTulia
no i Pan Samochodzik :))) patrzcie a teraz co te dzieciaki maja Harrego Pottera i tyle :))kochani, toż to tylko wierzchołek góry lodowej,
nie sposób przytoczyć tu wszystkiego cośmy czytali, cieszę się, że takie miłe wspomnienia przywołałam.A jeszcze takie historyczne: Panienka z okienka, Królewicz i żebrak, Historia żółtej ciżemki, nawet Stara baśń;
i takie 'sensacyjne' Uwaga, czarny parasol, Emil i detektywi, Tajemnica zielonej pieczęci;
i Pollyanna :))
gali!
A i basnie 1001 nocy dostalam 15 latka bedac i czytalam z wypiekami na twarzy :)i sie dziwic potem, ze za takimi latam ;))))Ja w ogole wiele razy przez ksiazki noce zarywalam :))) Japonskie basnie tez mialam o dziewczynie zamienionej w czaple i o drzewie wisni i mase innych :))
biedny jerry, to smutne miałeś
dzieciństwo, ja Remarque'a przeczytałam kilka lat później, ale bez tych fantastycznych pozycji nie wyobrażam sobie swojego dzieciństwa.A dzieciom nie czytałes?, oj, to warto nadrobić :)
Truuu, a klechdy sezamowe?
i jeszcze jakieś japońskie, kurcze, spać przez nie nie mogłam :)Tulia
super arcik! :)) Mialam niemal ta sama czytelnicza droge co ty! Jeszcze pamietam Klechdy Domowe i oczywiscie Braci Grimm, Andersena i Oskara Wilde :))ehhhh a Winetou zawladnal tak moja mlodziencza wyobraznia, ze szukalam po swiecie sniadego, dlugowlosego, czarnookiego a moj Tato owicjalnie oswiadczyl niedawno Mamie, ze powinien ja za to obic :)) Powinna mi najpierw dac slowianskiego Tomka a nie na odwrot :))))))
Timur?!
Myślałam, że tylko ja to czytałam. Znalazłam tą książkę gdzieś u babci i spodobała mi się. Do dziś ją pamiętam. Jak to dawno było! Uwielbiałam i uwielbiam Anię, Karolcię a trochę ze starszej podstawówki Kolumbów, wszystkie części, Sen o Troi no i Sienkiewicza. Zresztą ja chyba wszystko lubiłam czytać i wszystko mi się podobało. Teraz tylko taka wybredna się zrobiłam. Dzięki ze wspomnienia.Faktycznie
większości z tych książek po prostu nie da się nie znać. Karolcia, Chłopcy z Placu Broni, Dzieci z Bullerbyn, Szatan z siódmej klasy albo Ania z Zielonego Wzgórza... klasyka no :)jeśli Remarque
to polecam zdecydowanie "Czarny obelisk"jeszcze w podstawówce
zacząłem z grubej rury. Złapałem jakiegoś syfa co mnie przykuł do łóżka na 3 tygodnie. Ciotka pracowała w księgarni - przyniosła mi "Na zachodzie bez zmian" autor: Erich Maria Remarque - niemiecki pisarz przedstawia okrucienstwa pierwszej wojny światowej w taki sposob ze kapcie spadają. Po przeczytaniu tej książki zaskoczyłem na czytanie. Kolejna wizyta ciotki wiązała się z przywiezieniem WSZYSTKICH jego ksiązek od Łuku triumfalnego po Noc w Lisbonie. Polecam Wam "Na zachodzie" jako fantastyczny manifest przeciwko wojnie w formie rewelacyjnej literatury:)
ja uwielbiałam Jeżycjadę, zaczytywałam się też Siesicką i innymi tego typu powieściami dla dziewcząt - sama dla przyjemności czytać zaczęłam około 3ciej klasy podstawówki dopiero, a mama wcześniej czytała mi głównie Brzechwę ;] no i w wieku 9 lat juz mię do chłopaków ciągnęło :))a teraz Di czytam masę rzeczy, a nasze ulubione to Ronja córka zbójnika, Madika z Czerwcowego wzgórza, dzieci z Bullerbyn i Muminki no i Pippi :) chociaż Karolcia czy plastusiowy pamiętnik też dają radę :)
świetna jest seria o mikołajku, z której obie z Di kochamy Alcesta :D
wczoraj przeczytałysmy Ingelin Angerborn "Gdybym nie pomyliła psów", i było niezłe :)
Tulia, świetny tekst!! Dzięki :)
.
tomek, czyli polski indiana johnes :))))ah, łezka w oku
racja Jasio :)
mnie jeszcze się przypomniały: "Ze wspomnień samowara" i "Wspomnienia niebieskiego mundurka". Boki zrywaliśmy na przerwach, czytając na głos...Wątek geriatryczny się pojawił, cóż... ;D
zgadzam się :))
książka to najlepsza rzecz jaką stworzyła ludzkośćnałogowym czytaczem zostałe przez lenistwo mojej siostry - nie chciało się jej mi czytać bajek więc gdy miałem 5 lat nauczyła mnie składania liter w wyrazy i zmusiła do samodzielnego czytania, spodobało mi się i tak już zostało do dzisiaj
...
uwielbiałam wszystkich "Tomków", wszystkie książki o indianach Fiedlera i wszystko, co mi wpadło w łapki tego rodzaju...a potem Siesicka i innych autorów ale w tym stylu...bo dorastającym dziewczęciem wtedy byłam...:))z fantastyki nie wyrosłam do dziś :))
oczywiście system czytania z latarką pod kołdrą mam w małym palcu...:))
ja może trochę was zaskoczę
ale moją ulubioną książką w wieku 4/5 lat była "Zoologia bezkręgowców", poza tym "Królestwo Bajki Ewy" Szelburg-Zarębiny, "Mity greckie", Rillę tez czytałam i bardzo mi się podobała, od niej w zasadzie zaczęłam znajomość z Anią z Zielonego Wzgórza- czyli od końca.super, że napisałaś
jako dziecko byłam typowym molem książkowym. Całe wakacje codziennie z reklamówką wędrowałam do biblioteki publicznej i wymieniałam książki. Można było pożyczyć tylko trzy na raz, a ja czytałam od rana do nocy i w nocy... Miałam wtedy jopla na punkcie książek o zwierzętach, bo chciałam ratować porzucone psy i schronisko zakładać dla nich, no i byłam wierną fanką pana Samochodzika , oprócz tego : Adam Bahdaj, zakochałam się w " Tym obcym" ;), Musierowicz obowiązkowa, Siesicka, do dziś jak mam stresujące dni sięgam po te lektury, część z nich mam w domu - Makuszyński wiedzie prym, bo stuprocentowa poprawa humoru po jego lekturze :) Szkoda, że tak mało pamiętam, bo chciałabym wrócić do wielu książekTeż lubiłem Szklarskiego, Meissnera i Makuszyńskiego
i Fiedlera z polskich autorów, oprócz oczywiście fantastyki całej;) A z damskiej literatury młodzieżowej to tylko Bramę na drodze Zającówny sobie przypominam:)widzę podobne klimaty
3 muszkietrowie czytłąm to ostatni raz będąc w ciązy:D Ania zielonego, dzieci z Bullerbyn, tak, tak, ale Lem i Tomki to ten, nie moja bajka:)a i Karolcia, działa na moją wyobraźnie też:)
czytałam i Musierowicz i Montgomery...
do tego jeszcze "Zapałka na zakręcie" i "Dziewczyna i chłopak, czyli ..." :-))teraz najchętniej wzięłabym się za Chmielewską ale nie mam jej tu... muszę poczekać jeszcze niecałe 2 tygodnie i dopadnę księgarnię... :-)
Marta Tomaszewska
i Tapatiki ;-)Jestem nałogowym czytaczem, niestety nie pamiętam wszystkiego..wlatuje i wylatuje..ale jaka to przyjemność...mmmrrrrrauuuu...........
ooo, widzę, ze ktoś tu zajrzał,
tak jak Angi mówi, z tej miłosci do książek tu na bro wylądowałyśmy, a jeszcze była taka seria o Panu samochodziku, i Podróż za jeden uśmiech i Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek, oj było tego... i juz myślę o dalszym ciągu (jak znajdę chwilę) - czyli o książkach młodości takich autorów jak Zola, Remarque, Dygat, ale i Chmielewska i Witkacy, oj jest oczym pisać, a jeszcze lepiej czytać :)Czytałam po 2 książki dziennie czasami..
pod kołdrą z latarką...Boże, ile tego było..Od wszystkiego o Dorocie, po Musierowicz. Dzienniki Gwiazdowe trochę potem, ale miałam fazę na sifi i czytałam tylko to, przez 2 lata ;-)Wszystko, co mi wpadło w ręce..Czy nie dlatego właśnie, jesteśmy tu...a nie gdzie indziej ?
ojej,
a "Dzienniki gwiazdowe"? kocham te nazwy typu "krzesławka dręczypupa" czy inne równie apetyczne;DAlbo "Kroki w nieznane" Lecha Jęczmyka, dla mnie to fundament;
Tulio świetny tekst:)
Podzielam Twoją miłość Tulio...
odkąd pamiętam, czytam książki... :-)) wręcz je pochłaniam... :-))moją ukochaną książką z podstawówki była właśnie Ania z Zielonego Wzgórza... tak samo jak Ty, utożsamiałam się z nią... zresztą, jej najlepsza przyjaciółka miała/ma na imię Diana ;-)) pamiętam, że będąc na wakacjach, wzięłam ostatnią część powieści o Ani "Rilla ze Złotego Brzegu" i przeczytałam ją 3 razy... tak bardzo nie chciałam się z nią rozstawać...
i znów mam ochotę po nią sięgnąć :-))