azalinka [20.04.09/09:40]
nie o to chodzi by złapać króliczka...
moja bajka jakoś często wygląda tak że całuję pięknego księcia , a on się zamienia w paskudną ropuchę
kozucha [16.04.09/10:43]
Zgadzam się,
rzec można - w całej rozciągłości. Zawsze najprzyjemniejsze jest samo czekanie na cud, a nie cud. I nie dotyczy to wyłącznie miłości, ale w ogóle - wszystkiego.
martolina [15.04.09/15:44]
ojej, syks, przepraszam, ze nie zwrocilam uwagi
dzieci mnie nad glowa lataja i sie skupic czasem nie moge na czytaniu komentarzy, jak juz mi sie w ogole uda cos przeczytac :)
sykstus [15.04.09/10:25]
tylko nie syksio
tylko nie syksio! ;/
plzm [15.04.09/08:08]
biedny syksio
napisales, zauwazono i wzieto pod rozwage :)
sykstus [14.04.09/23:22]
napisalem ze nie mija
ale kto by tam zwracal uwage na to co ja pisze ;/
martolina [14.04.09/22:52]
bardzo to ladne
plazmus
ja sie od jakiegos czasu nie "mecze zakochiwaniem", ale kto wie? bo to chyba nie mija, czasem sie tylko ucisza
plzm [14.04.09/21:18]
otóż :)
okazuje sie, ze mozliwe, ze nie mija i ze sie ziszcza.. :) moze kiedys mi przyjdzie dopisac poprawke, aneks... ;)
piaget [14.04.09/14:09]
o ja cie
dziękuję za instrukcję skąd to się i jak, bo w nieświadomości żyłam :)
i za oba wiersze dziękuję, bo piękne
i ja jestem chyba jednak z tych, co im nie przemija. i co teraz? :)
Truskawka [14.04.09/11:59]
echs
ladnie ci to wyszlo musze przyznac. I znam to echs znam mocno i bolesnie. Ja od zawsze nieszczescie swoje zwalalam na bajki, ktore psia ich mac utkwily mi w glowie na amen. Dopiero zupelnie potem i za gorami za lasami okazalo sie, ze czasami cos tam co wydawalo sie kompletna mrzonka jest mozliwe...:)
sykstus [13.04.09/19:19]
nie czuje sie zatruty szczegolnie ;
kwestia wazniejsza na ile to prawda.. ;
gali [13.04.09/14:52]
no weś mie nie mów-
jak se to odczytałam po raz pierwszy to nie wiedziałam eto kto:)
i się specjalnie nie interesowałam i nie interesuję bo i po co, no po co,
to nieważne jak i to czy kto pijaczyna czy żarłok
nie tyka mnie kim kto (czasem tak)
Plazma [13.04.09/14:38]
tak właśnie,
czasem wiejski pijaczyna kobicie robi bardziej niż noblista
ja nad tym Rybowiczem to już całe noce przesiedziałam i przepłakałam, i w ogóle
a Brodski to samograj, wiadomo, że, ekh, wielgiem poetą był...
gali [13.04.09/14:22]
a co,
rusza Cie jaki jabajbaj? no perosze Cie:DDDD
plzm [13.04.09/14:15]
hm,
no chyba Ciebie ;p
gali [13.04.09/14:07]
eta,
moje bardzi ;)
Plazma [13.04.09/14:00]
Met,
a czy ja tu mówię, że moja pyrawda jedyna? nie, wręcz podkreślam, że to pyrawda o mnie.
Syks, Ty to powinieneś na jakiś detox od wyborczej iść, zaistę ;)
Gali, no niezłe. Ale mnie moje rusza bardzi :)
gali [12.04.09/11:32]
oglądam sobie
po raz 743 'Przeminęło z wiatrem' i sie wkurzam po raz ten sam na Scarlett O'Harę, co wariuje na punkcie dupowatego Ashleya Wilkesa.
Mnie rozwala to:
'Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Siedziałabyś na sofie,
ja - na dywanie,
chustka byłaby twoja,
moja - kapiąca łza,
albo może na odwrót:
płacz ty - pociecha - ja.
Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Prowadząc wóz, dłoń kładłbym
na twym kolanie,
udając, że je mylę
z dźwignią, gdy zmieniam bieg.
Wabiłby nas nieznany
lub właśnie znany brzeg.
Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Srebrny księżyc na czarnym
nieba ekranie
na przekór astronomom
oddawałbym co noc
na żeton na automat,
by usłyszeć twój głos.
Szkoda, że cię tu nie ma,
na tej półkuli -
myślę, siedząc na ganku w letniej koszuli
i z puszką "Heinekena".
Zmierzch. Krzyk mew. Liści szmer.
Co za zysk z zapomnienia,
jeśli tuż po nim - śmierć?'
sykstus [12.04.09/09:27]
btw.
byl kiedys - niedawno dosc - w wysokich obcasach taki wywiad z jedna pania sexualna (tj. sexuolozka czy cus), ktora powiedziala, za jak jakis facet zapamieta tw gest, czy tez kolor sukienki, ktora szaczegolnie jakos uderzala o tw noge (ty to kazda kobieta w tym wypadku), czy whatever, jakis szczegol ulotny, i powie ci o tym przy nastepnej okazji, chocby i po dlugim czasie to jestes ugotowana. wlaczajac w to te seksualna pania..
Agat [12.04.09/09:26]
„Życie to tylko chwile”
Chwile przeżyte, te wymarzone, szukane. To one czasem dają kopa by żyć, rozwijają możliwości twórcze.
Może nie doceniamy to co mamy, może mamy ciągły niedosyt wrażeń. I ciągle szukamy, jesteśmy otwarci ( wrażliwi) na nowe doznania: nowe muśnięcia, nowe spojrzenia.
met [12.04.09/00:58]
twój sposób
myslenia i postrzegania pewnych zjawisk, które ludzie uważają za kluczowe w życiu jest mi bliski i w dużej mierze miewam tak samo albo podobnie.
utożsamiam sie ze stwierdzeniem, że w pamięci o czyms tam z kims tam, przechowujemy samych siebie, że wzruszają nas gesty, miny, ale nie do konca zgadzam się z tym, że miłość to tylko wyobrażenie czy złudzenie, bo powiedział tak Szekspir czy jakiś rezyser. pomyśl, to też byli tylko ludzie, którzy przetworzyli swoje doświadczenia, które konweniują akurat z twoimi nastrojami, a przecież byli też inni ludzie, którzy mieli inne doświadczenia i opisali to zgoła inaczej:) i też uważają to za prawdę:)
zatem?:)
sykstus [11.04.09/23:59]
owsz
nie przemija..
Angina [11.04.09/23:57]
Kocham ludzi wrażliwych
bo sama nie mam tej wrażliwości. Wiem, że jestem płytka i zimna i to, za czym dzisiaj płaczę, jutro wyśmieję.
Plazma [11.04.09/23:41]
zblas,
no wiadomka, wanie Ci mowilam, ze Ty masz bardzo dobrze we lbie poukladane, i ze naprawde Ci tego zazdroszcze mocno, no :)
ax, neeej, nie o to szlo w sumie - codziennosc jest jak najbardziej cool, jak sie ja ma... taka wlasnie a nie inna. a jak sie nie ma, co sie lubi, to wiesz.
zblaz [11.04.09/23:18]
romantyzm jest przereklamowany
a miłości niespełnionych mam po metaforyczne "tąd". tak samo jak egzaltacji i gwałtownych uczuć rozbijających się o byle co. zaś tzw. nudna codzienność jak dla mnie całkiem nie-nudną być potrafi. No nie wiem, chyba po prostu stawiam na święty spokój :]
ax [11.04.09/22:48]
...
wiesz plamo...już cały dzień o tym tekście myślę...i właściwie nic nie wymyśliłam.
Bo zgadzam się, że tylko miłość niespełniona jest romantyczna...no ale z drugiej strony nudna codzienność to jest "tylko"?
I w ogóle jeszcze coś chyba, a nawet różne cosie, ale sama nie wiem, co...
podoba mi się twój tekst.
Plazma [11.04.09/22:20]
Beo,
dok-ładnie! Też się staram być twardsza :)
i jak takamała - czapka z łba za "jaki niestosowny" :))))
takamała [11.04.09/21:07]
beo
jestem powalona na kolana komentarzem "Jaki niestosowny" :))) bossskie. nie wiem czy byłabym tak subtelna i ... czy wyrzuciłabym list...
beo [11.04.09/20:23]
ja chyba także
utkana jestem ze złudzeń...Jedne odchodzą, by ustąpić miejsca kolejnym. Ale widzę postępy i za każdym pożegnanym złudzeniem jestem ciutkę dojrzalsza i deko mądrzejsza. Wczoraj dostałam list od dawnego narzeczonego, z którym ostatni kontakt miałam dobrych 15 lat temu.On nie pytając o mój stan cywilny, przy okazji życzeń wielkanocnych, oznajmił mi w długim, poetyckim liście, że mnie kocha i musimy być razem. Odłożyłam list na bok i pomyślałam:" Jaki niestosowny". Dziś wyrzuciłam go do kosza razem z innymi śmieciami.
mi-to-wisi [11.04.09/17:53]
Młodzieńczy wiek...?
Hm... Ja to w sumie jestem tego młodzieńczego wieku... Aczkolwiek wierzę jeszcze w taką już realną miłość! I chyba każda z nas powinna wierzyć, bo to nie jest powiedziane, że się nie wyleczymy / wyleczycie! Na każdą z nas jeszcze przyjdzie czas! :)
Smacznego jajka! =D
plzm [11.04.09/13:09]
przyciężkie?
pewnie tak, masz rację Dag :)
Takama, z jakim niemłodzieńczym wiekiem, weź się opanuj laska, bo naprawdę :))
oczywiście, spokojnych, udanych, wesołych, fajnie spędzonych, i tak dalej, wszystkim :))
Daguniek [11.04.09/12:21]
Są istoty
tak wrażliwe, że ta wrażliwość i wieczne roztęsknienie jest aż przyciężkie...
Lubię Cię czytać, choć z tego całego tekstu wzięłam dla siebie jakby tylko połowę... - bo nie mam chwilowo dźwięku w komputerze i nie mogłam filmików obejrzeć.
takamała [11.04.09/08:25]
Plazmo...
pięknie napisałaś...
napisałaś jakby o mnie... tylko ja chciałabym się z tego "wyleczyć"
Też jestem chora na miłość. nierealną i niespełnioną... A mój nie-młodzieńczy wiek wskazuje, że jakoś sie z tego nie wyrasta
Spokojnych i pieknych Świąt, tak przy okazji
Komentarze
nie o to chodzi by złapać króliczka...
moja bajka jakoś często wygląda tak że całuję pięknego księcia , a on się zamienia w paskudną ropuchęZgadzam się,
rzec można - w całej rozciągłości. Zawsze najprzyjemniejsze jest samo czekanie na cud, a nie cud. I nie dotyczy to wyłącznie miłości, ale w ogóle - wszystkiego.ojej, syks, przepraszam, ze nie zwrocilam uwagi
dzieci mnie nad glowa lataja i sie skupic czasem nie moge na czytaniu komentarzy, jak juz mi sie w ogole uda cos przeczytac :)tylko nie syksio
tylko nie syksio! ;/biedny syksio
napisales, zauwazono i wzieto pod rozwage :)napisalem ze nie mija
ale kto by tam zwracal uwage na to co ja pisze ;/bardzo to ladne
plazmusja sie od jakiegos czasu nie "mecze zakochiwaniem", ale kto wie? bo to chyba nie mija, czasem sie tylko ucisza
otóż :)
okazuje sie, ze mozliwe, ze nie mija i ze sie ziszcza.. :) moze kiedys mi przyjdzie dopisac poprawke, aneks... ;)o ja cie
dziękuję za instrukcję skąd to się i jak, bo w nieświadomości żyłam :)i za oba wiersze dziękuję, bo piękne
i ja jestem chyba jednak z tych, co im nie przemija. i co teraz? :)
echs
ladnie ci to wyszlo musze przyznac. I znam to echs znam mocno i bolesnie. Ja od zawsze nieszczescie swoje zwalalam na bajki, ktore psia ich mac utkwily mi w glowie na amen. Dopiero zupelnie potem i za gorami za lasami okazalo sie, ze czasami cos tam co wydawalo sie kompletna mrzonka jest mozliwe...:)nie czuje sie zatruty szczegolnie ;
kwestia wazniejsza na ile to prawda.. ;no weś mie nie mów-
jak se to odczytałam po raz pierwszy to nie wiedziałam eto kto:)i się specjalnie nie interesowałam i nie interesuję bo i po co, no po co,
to nieważne jak i to czy kto pijaczyna czy żarłok
nie tyka mnie kim kto (czasem tak)
tak właśnie,
czasem wiejski pijaczyna kobicie robi bardziej niż noblistaja nad tym Rybowiczem to już całe noce przesiedziałam i przepłakałam, i w ogóle
a Brodski to samograj, wiadomo, że, ekh, wielgiem poetą był...
a co,
rusza Cie jaki jabajbaj? no perosze Cie:DDDDhm,
no chyba Ciebie ;peta,
moje bardzi ;)Met,
a czy ja tu mówię, że moja pyrawda jedyna? nie, wręcz podkreślam, że to pyrawda o mnie.Syks, Ty to powinieneś na jakiś detox od wyborczej iść, zaistę ;)
Gali, no niezłe. Ale mnie moje rusza bardzi :)
oglądam sobie
po raz 743 'Przeminęło z wiatrem' i sie wkurzam po raz ten sam na Scarlett O'Harę, co wariuje na punkcie dupowatego Ashleya Wilkesa.Mnie rozwala to:
'Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Siedziałabyś na sofie,
ja - na dywanie,
chustka byłaby twoja,
moja - kapiąca łza,
albo może na odwrót:
płacz ty - pociecha - ja.
Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Prowadząc wóz, dłoń kładłbym
na twym kolanie,
udając, że je mylę
z dźwignią, gdy zmieniam bieg.
Wabiłby nas nieznany
lub właśnie znany brzeg.
Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Srebrny księżyc na czarnym
nieba ekranie
na przekór astronomom
oddawałbym co noc
na żeton na automat,
by usłyszeć twój głos.
Szkoda, że cię tu nie ma,
na tej półkuli -
myślę, siedząc na ganku w letniej koszuli
i z puszką "Heinekena".
Zmierzch. Krzyk mew. Liści szmer.
Co za zysk z zapomnienia,
jeśli tuż po nim - śmierć?'
btw.
byl kiedys - niedawno dosc - w wysokich obcasach taki wywiad z jedna pania sexualna (tj. sexuolozka czy cus), ktora powiedziala, za jak jakis facet zapamieta tw gest, czy tez kolor sukienki, ktora szaczegolnie jakos uderzala o tw noge (ty to kazda kobieta w tym wypadku), czy whatever, jakis szczegol ulotny, i powie ci o tym przy nastepnej okazji, chocby i po dlugim czasie to jestes ugotowana. wlaczajac w to te seksualna pania..„Życie to tylko chwile”
Chwile przeżyte, te wymarzone, szukane. To one czasem dają kopa by żyć, rozwijają możliwości twórcze.Może nie doceniamy to co mamy, może mamy ciągły niedosyt wrażeń. I ciągle szukamy, jesteśmy otwarci ( wrażliwi) na nowe doznania: nowe muśnięcia, nowe spojrzenia.
twój sposób
myslenia i postrzegania pewnych zjawisk, które ludzie uważają za kluczowe w życiu jest mi bliski i w dużej mierze miewam tak samo albo podobnie.utożsamiam sie ze stwierdzeniem, że w pamięci o czyms tam z kims tam, przechowujemy samych siebie, że wzruszają nas gesty, miny, ale nie do konca zgadzam się z tym, że miłość to tylko wyobrażenie czy złudzenie, bo powiedział tak Szekspir czy jakiś rezyser. pomyśl, to też byli tylko ludzie, którzy przetworzyli swoje doświadczenia, które konweniują akurat z twoimi nastrojami, a przecież byli też inni ludzie, którzy mieli inne doświadczenia i opisali to zgoła inaczej:) i też uważają to za prawdę:)
zatem?:)
owsz
nie przemija..Kocham ludzi wrażliwych
bo sama nie mam tej wrażliwości. Wiem, że jestem płytka i zimna i to, za czym dzisiaj płaczę, jutro wyśmieję.zblas,
no wiadomka, wanie Ci mowilam, ze Ty masz bardzo dobrze we lbie poukladane, i ze naprawde Ci tego zazdroszcze mocno, no :)ax, neeej, nie o to szlo w sumie - codziennosc jest jak najbardziej cool, jak sie ja ma... taka wlasnie a nie inna. a jak sie nie ma, co sie lubi, to wiesz.
romantyzm jest przereklamowany
a miłości niespełnionych mam po metaforyczne "tąd". tak samo jak egzaltacji i gwałtownych uczuć rozbijających się o byle co. zaś tzw. nudna codzienność jak dla mnie całkiem nie-nudną być potrafi. No nie wiem, chyba po prostu stawiam na święty spokój :]...
wiesz plamo...już cały dzień o tym tekście myślę...i właściwie nic nie wymyśliłam.Bo zgadzam się, że tylko miłość niespełniona jest romantyczna...no ale z drugiej strony nudna codzienność to jest "tylko"?
I w ogóle jeszcze coś chyba, a nawet różne cosie, ale sama nie wiem, co...
podoba mi się twój tekst.
Beo,
dok-ładnie! Też się staram być twardsza :)i jak takamała - czapka z łba za "jaki niestosowny" :))))
beo
jestem powalona na kolana komentarzem "Jaki niestosowny" :))) bossskie. nie wiem czy byłabym tak subtelna i ... czy wyrzuciłabym list...ja chyba także
utkana jestem ze złudzeń...Jedne odchodzą, by ustąpić miejsca kolejnym. Ale widzę postępy i za każdym pożegnanym złudzeniem jestem ciutkę dojrzalsza i deko mądrzejsza. Wczoraj dostałam list od dawnego narzeczonego, z którym ostatni kontakt miałam dobrych 15 lat temu.On nie pytając o mój stan cywilny, przy okazji życzeń wielkanocnych, oznajmił mi w długim, poetyckim liście, że mnie kocha i musimy być razem. Odłożyłam list na bok i pomyślałam:" Jaki niestosowny". Dziś wyrzuciłam go do kosza razem z innymi śmieciami.Młodzieńczy wiek...?
Hm... Ja to w sumie jestem tego młodzieńczego wieku... Aczkolwiek wierzę jeszcze w taką już realną miłość! I chyba każda z nas powinna wierzyć, bo to nie jest powiedziane, że się nie wyleczymy / wyleczycie! Na każdą z nas jeszcze przyjdzie czas! :)Smacznego jajka! =D
przyciężkie?
pewnie tak, masz rację Dag :)Takama, z jakim niemłodzieńczym wiekiem, weź się opanuj laska, bo naprawdę :))
oczywiście, spokojnych, udanych, wesołych, fajnie spędzonych, i tak dalej, wszystkim :))
Są istoty
tak wrażliwe, że ta wrażliwość i wieczne roztęsknienie jest aż przyciężkie...Lubię Cię czytać, choć z tego całego tekstu wzięłam dla siebie jakby tylko połowę... - bo nie mam chwilowo dźwięku w komputerze i nie mogłam filmików obejrzeć.
Plazmo...
pięknie napisałaś...napisałaś jakby o mnie... tylko ja chciałabym się z tego "wyleczyć"
Też jestem chora na miłość. nierealną i niespełnioną... A mój nie-młodzieńczy wiek wskazuje, że jakoś sie z tego nie wyrasta
Spokojnych i pieknych Świąt, tak przy okazji