Początek tej historii mógł być taki:
Młody, przystojny i utalentowany mężczyzna poznaje młodą, niesamowicie utalentowaną i porażająco piękną kobietę. Wydają się być sobie przeznaczeni.
Gdyby to była baśń ich spotkanie i narodzenie się miłości zostałyby podsumowane słowami: I potem żyli długo i szczęśliwie … Ale realne życie nie ma tak wiele z baśni, po trudnych początkach następuje nie mnie trudne rozwinięcie, a często po tym traumatyczne zakończenie.
W jednym z końcowych aktów małżeństwa Maria Elena dźga nożem Juana Antonio – mężczyznę, którego przecież kocha nad życie, i który ją kocha, chociaż na swój sposób. Bolesny i głośny rozwód, po nim zerwanie kontaktów, cisza pomiędzy kochankami, każde próbuje ułożyć sobie życie na nowo …
Wciąż zabójczo przystojny, rozpoznany już jako malarz Juan Antonio zaczepia w restauracji dwie młode amerykanki i proponuje im seks, najlepiej wspólny, bo przecież obie są piękne i obie go pociągają. Pytania: czy to jest normalna propozycja mężczyzny dla nieznanych mu kobiet ? czy sam fakt, że go pociągają oznacza, że może tak po prostu złożyć taką propozycję ? czy sam fakt, że obie go pociągają oznacza, ze może tak po prostu zaproponować im seks grupowy ? Vicky się broni, jest zaskoczona i być może dotknięta taką propozycją. Cristina już wie, że chce, to tylko kwestia odpowiedniego opakowania tej propozycji i dalszych kroków. Granice Vicky zostały naruszone już przy pierwszym spotkaniu, Cristina wciąż jest w swoim granicach.
Nie dochodzi do seksu między Juan Antoniem i Cristiną: nieoczekiwany i gwałtowny atak choroby kładzie ją obolałą do łóżka. Juan Antonio niezwłocznie zaczyna uwodzić Vicky. Ona utrzymuje dystans, ale zgadza się na wspólne posiłki, spacery, zwiedzanie, w końcu odwiedziny u jego ojca, a później wieczorne, wspólne słuchanie hiszpańskiego gitarzysty co ostatecznie powoduje, że ulega Juan Antoniowi. Uwiedziona przekracza swoje granice jak pewnie nigdy dotąd w życiu. Juan Antonia ją wykorzystuje i zaraz potem porzuca, po kilku dniach dzwoni do Cristiny i to ją zaprasza. Vicky jest zdziwiona, przecież to z nią uprawiał sex ! i teraz dzwoni do Cristiny ?? Przełyka to zranienie … Juan Antonio uprawia seks z Cristiną, zaczynają regularnie się spotykać, w końcu zamieszkują razem … Przypadkowo spotkanej Vicky Juan Antonio tłumaczy, że nie kontynuował ich znajomości ponieważ ona wychodzi za mąż i on nie chce psuć jej planów. Pytania: po co uwiódł i użył Vicky ? dlaczego ją od razu porzucił ? dlaczego wybrał Cristinę ?
Kim jest Juan Antonio ? Uznany artysta, malarz, były mąż znanej i utalentowanej Marie Eleny … Ale też egoista i narcyz, skupiony na sobie i dążący do maksymalizacji własnej korzyści z każdej relacji, nie odmawiający sobie niczego, zawsze sięga po to co akurat mu się podoba i czego potrzebuje: czy są to cudze emocje, intelekt, talent, seks - nie ma dla niego granic w braniu.
Chyba nie tak znowu nieoczekiwanie, bo ludzie, których łączy „taka” więź zawsze ku sobie ciążą, w unormowanym, prawie mieszczańskim życiu Juan Antonia i Cristiny pojawia się Maria Elena. Pojawia się jak burza, i jak burza zmienia, choć nie, to nie jest zmiana, ona tylko wyciąga na wierz to co ich łączyło, a raczej co ich nie łączyło – bo nie łączyła ich ani miłość, ani szacunek, ani żadna inna więź. Cristina była dla Juan Antonia zabawką, której używał w przerwie relacji z Marią Eleną. W krótkim czasie wszyscy troje zaczynają żyć razem - dzielą ze sobą życie codzienne, twórczość i łóżko. Maria Elena mówi Cristinie, że to właśnie ona scala jej związek z Juan Antoniem, Cristina przyzwala na seksualne zbliżenie Marii Eleny i Juan Antonia – ale jest swoim zachowaniem trochę zaskoczona, czuje się nieswojo z takim rozwiązaniem, ale już wkrótce wszyscy troje uprawiają seks. Wszystko zdaje się być w doskonałym porządku, prowadzą zgodne życie i pożycie, aż Cristina nie wytrzymuje tego. Szuka samotności, wytchnienia, zastanawia się nad tym co się stało między nimi wszystkimi i odkrywa, że nie jest w stanie takiej sytuacji dłużej znosić. Jej granice zostały przekroczone. Maria Elena oskarża ją o to że to ona, Cristina ich użyła ! Pytania: dlaczego Juan Antonio i Maria Elena potrzebowali trzeciej osoby aby tworzyć swój związek ? dlaczego byli gotowi do wspólnego uwiedzenia i użycia Cristiny ? dlaczego Cristina na to przystała ? dlaczego po pewnym czasie się wycofała ?
Kim jest Maria Elena ? Niepokojąco piękna kobieta, uznana artystka, była żona Juan Antonia, kobieta, która targnęła się na życie męża, kontrowersyjna w życiu prywatnym i artystycznym … Ale też niezwykle i wszechstronnie utalentowana, przy tym, a może właśnie przez to boleśnie wrażliwa, nadwrażliwa, wymagająca opieki i wręcz ochrony przed światem zewnętrznym.
Gdy Juan Antonio i Maria Elena poznali się on zdawał się być idealny do zapewnienia opieki i ochrony kruchej i wrażliwej kobiecie i artystce. Ale on też miał swoje cele i nieuświadomione pragnienia, które wpłynęły na ich związek. Maria Elena podczas jednej z kłótni w obecności Cristiny krzyczy: „W szkole plastycznej mówili mi że jestem genialna ! Ge-nial-na ! A teraz Ty malujesz tak jak ja ! Ukradłeś mi mój styl !” I ta skarga, zarzut jest chyba kwintesencją relacji Marii Eleny i Juan Antonia: zapewne był utalentowany, ale to ona była gwiazdą, on wziął od niej to co miała najlepszego, od miłości po sposób odbierania rzeczywistości i uprawiania twórczości, a gdy ona poczuła się pusta i zapewne zapragnęła też coś dostać od niego okazało się, że on nie umie dać, nie może dać czego sam nie posiada. Zapewne dlatego ich relacja rozpadła się w takich emocjach i bólu. Walczyli ze sobą, o siebie tak naprawdę. Bo przecież to Maria Elena jak nikt inny czuła Juan Antonia. Masując mu kark z powodu nagłego skurczu tłumaczyła Cristinie: „On udaje tylko, że nic go nie obchodzi, że o nic nie dba, a to wszystko wchodzi mu tutaj, w głowę …” Cristina siedziała oniemiała, poczuła jak głęboka jest więź i bliskość pomiędzy tą dwójką, zrozumiała, że nie pasuje do żadnego z nich i do nich obojga z powodu braku talentu, ale głównie z niemożności przerwania, czy choćby naruszenia tej niewidocznej, ale wyczuwalnej więzi. Maria Elena, która z pozoru może się wydawać przyczyną wszystkich problemów, które się wydarzyły tak naprawdę jest ofiarą w tej sytuacji. Człowiek, który był jej najbliższy i powinien wspierać ją tak naprawdę ją wykorzystywał, używał do osiągnięcia własnych celów i zaspokojenia narcystycznych pragnień.
Vicky i Cristina przeżyły podróż swojego życia, każda z nich doświadczyła znaczącego przekroczenia swoich granic. Każda z nich zapłaciła za to bólem i rozterkami. Vicky zaczęła wątpić w swoją miłość do przyszłego męża, w sens stylu życia jaki dotąd był dla niej oczywisty. Cristina poczuła, że nie jest tak utalentowana jakby chciała, że ma w sobie dużo do wyrażenia, ale brakuje jej daru do przełożenia tego na sztukę, że w porównaniu z Juan Antoniem, a szczególnie już z Maria Eleną jest po prostu pozbawiona wszelkich zdolności. Doświadczyła, że nie jest w stanie żyć w otwartym, wieloosobowym związku, w rozgardiaszu emocjonalnym i seksualnym.
Obie kobiety wracały do domu pełne smutku i refleksji nad tym co się stało i co to znaczy dla ich przyszłości. W pewnym sensie obie wróciły do swoich poprzednich przekonań i ścieżek życiowych. Mogę tylko domyślać się, że Vicky wróciła do swojego mieszczańskiego życia w pewien sposób silna dzięki temu doświadczeniu niezamierzeni przeprowadzonemu na sobie samej, natomiast Cristina zdawała się być jeszcze bardziej zagubiona w sobie i otaczającej ją rzeczywistości.
Bo tak chyba zazwyczaj jest, że po doświadczeniu które nas przerosło wracamy do tego co było wcześniej, ale stajemy się jeszcze bardziej ekstremalni w swoich zachowaniach. Przekraczanie kolejnych granic nie koniecznie doprowadza do zatrzymania się na jednej z nich, tej właściwej, może oznaczać i chyba częściej oznacza nieustającą podróż dalej i dalej, co kończy się całkowitym wyczerpaniem i wyjałowieniem.
Komentarze
poległam
przy pierwszych "pytaniach", bo co jest złego, że jeśli masz ochotę uprawiać z kimś seks, to mu to po prostu powiesz? nie można? jakiś zakaz? wszyscy cię musimy bawić w te gierki, które mają nas zaciągnąć przed ołtarz? seks dla samego seksu, z czystego fizycznego pożądania jest czymś złym? bzdury.próbowałam czytać dalej, a tam coraz więcej komunałów, totalny brak zrozumienia, refleksja pogłebiona do poziomu opadów deszczu na arktyce. a już przy tekstach "uwiódł i porzucił", to mi się słabo robi do końca.