- Tak, słyszałam.
- Nie, nie musisz się tłumaczyć.
- Tak, wiem, jesteś dorosły.
- Tak, jasne,
masz prawo do szczęścia. - Nie, nie mam pretensji.
- Kiedy ci pasuje, jutro? Pojutrze?
- Nie, nie popędzam cię. Chcę ci pomóc.
- Nie jestem złośliwa, naprawdę chcę ci pomóc.
- Dobrze, w takim razie w przyszłym tygodniu. Lepiej po południu.
- Tak, podzielimy się torbami. Pożyczyć ci swoje?
- No wiem wiem,
ja nie muszę się wyprowadzać. - Zadzwonić po transport?
- Nie krzycz na mnie...
- Ależ oczywiście, musisz to sobie ułożyć.
- Zabierzesz od razu książki?

- Wiem, że nie masz za bardzo dokąd, tylko się pytam GRZECZNIE.
- Naprawdę nie musisz, ale ja bym wzięła...
- Zgadza się,
nie jestem tobą. - Skoro uważasz, że to ja jestem w lepszej...
- Zrozum, nie jestem ani złośliwa, ani cyniczna.
- Nie, nie sarkam.
- Może trochę, od jakiegoś czasu.
- Nie obwiniam ciebie,
lubię siebie taką.
- Dobrze, nawet kocham.
- Mylisz się, nie tylko siebie.
- Tak, bardzo mi pomagałeś, doceniam to.
- I płaciłeś za moje dokształty, bardzo ci dziękuję.
- Tak,
weekendy samotne, wiem. Przeprosiłam cię już.
- Nie jestem niewdzięczna skoro podziękowałam.
- Hm, no nie wiem jak bardzo ci jeszcze miałam dziękować. Może trzeba było mi powiedzieć?
- Nie przypominam sobie.
- Tak, szkoda, że nie nagrywałeś... A teraz nagrywasz?
- Szkoda, szkoda.
- Nie nabijam się z ciebie!
-
Mam uśmiech jak Człowiek Śmiechu. Albo Kot z Cheshire. Wstydzę się go...
- Nie wymądrzam się, prowadzę inteligentną rozmowę na poziomie.
- Jak nie można? Przecież rozmawiamy!
- Aha, dobra, już się zamykam...
- Tak? Ale ostrzegam, będę musiała ci odpowiadać.
- Biedny...
- Nie zapomnij prześwietlenia.
- Nie wiem, gdzie wsadziłeś.
- Przepraszam, nie wiedziałam, że mam pilnować rentgena twojego kolana.
- O, i jeszcze to. Włożyłam do mojego kuferka na kosmetyki. Oddaj mi go potem.
- Eeee, przesadzasz, mało tego jest...
- No te plastry rozgrzewające, maść przeciwbólowa i przeciwzapalna, bandaż elastyczny, opaska usztywniająca...
- Aaa, jeszcze lekarstwa, te w zielonym – na kolano. Te w białym...
- Brałeś je 2 razy dziennie po pół tabletki.
- A te w białym na zatoki. I spray do tego.
- Tych na zatoki nie pamiętam. Na pewno masz zapisane w książeczce.
- Nie wiem, gdzie masz książeczkę.
- Jeszcze na tą, wiesz...
- To krępujące i nie krzycz na mnie.
- O rany, no na grzybicę – zapomniałabym włożyć do kuferka.
- Uhm, w klapkach, wiem.
- Jak uważasz, nie to nie.
- Nie robię z ciebie chorego.
- Ani hipochondryka.
- Tak, skierowania były w tej książeczce.
- Kurcze, daj mi spokój!
- No przecież ci pomagam od samego początku!
- Czym cię upokarzam?! Tym rentgenem? Grzybicą?
- Nie, mój drogi, sam tego nie akceptujesz.
- Racja, ostatnio się nie skarżyłeś.
- Zgadza się, w doskonałej formie.
- Nooo, odżyłeś, nad podziw.
- Mną się nie przejmuj.
- Dam sobie radę, serio.
- Nie, nawet nie musisz dzwonić.
- A nie nie, zamki będą zmienione.
- Aha, czyli do twojego nowego mieszkanka też dostanę komplet?
- No, ale dlaczego?
- To ona nie ma nic przeciwko, że będziesz miał klucze do exy?
- Nowoczesna, ja bym tam miała...
- Bredzisz, mój drogi. Skoro się wyprowadzasz, to ciebie tu nie ma – zapamiętaj.
- Jasne, będą sobie sprowadzać facetów.
- Na razie po jednym, zrobię casting.
- Nie jestem wulgarna, to ty mi sugerujesz rozwiązłość.
- Słuchaj, skup się na jednym, co?
- Tak, już nie chcę z tobą rozmawiać.
- Dla jasności – w ogóle nie jest miło.
- To twoja decyzja. Nie moja.
- Ułóż sobie życie, moim nie steruj, będzie git.
- „Git” nie jest knajacki.
- Pewnie, jest dużo bardziej subtelna i delikatna.
- Na pewno jest w porządku.
- Wiesz, tak po prawdzie to
uważam, że jest zdzirą, w końcu poderwała mi męża. - Ładniejsza jest niezaprzeczalnie. I młodsza.
- Fajnie, fajnie...

-
Złożę, ale z orzeczeniem o winie. - A możemy se powalczyć, mam to w dupie.
- Niech się dowiedzą, jak wyżej.
- Słuchaj, długo tu zostaniesz? Muszę wyjść o szóstej.
- Nie, klucze zostaw u Marysi.
- Nie drzyj się...
- Nie, ono jest nasze, fifty-fifty, ale jak zaczynasz nowe życie, to wiesz...
- Sprzedamy i podzielimy się, spokojna głowa.
- Żadnego sentymentu z mojej.
-
Niech ci będzie, zimną suką. Te ciepłe podobno są lepsze.
- Przestań mnie obrażać. Zabieraj swoje manatki wreszcie.
- Opanuj się, co? Lub zmień dilera.
- No odbierz w końcu!
- ...
- I co teraz?
- Nie poczeka na ciebie? A mówiłeś jej, że poszedłeś po rzeczy?
- Jeeenyyy, nerwowa jakaś. I nietolerancyjna, nie?
- Może i zbyt surowo, ale widzę swoje...
- Wiesz co, to ja cię spakuję, a torby zawiozę do twojej mamy, okej?
- To ona nie wie? Dzwoń do niej teraz!
- Dobra, leć już. Ja zadzwonię. Nie będę przecie stać w poprzek magistrali do twego szczęścia...
P.S. Zdjęcia z różnych stron świata.
Komentarze
dlaczego teraz..
to odnalazłem ?dopiero.. dziwne uczucie w żołądku gdy się to czyta, sugestywne do bólu (wspomnień)
A wiesz Jerzy, że
masz dobre wrażenie?Z jego strony krok milowy naprzód, ale jednak druga noga między drzwiami;)
Stąd to pytanie o sentymenty.
A jak słusznie Marianna zauważyła - jej jest bardzo z tym wygodnie, że on sobie idzie het (choć nie chce).
Ot, przewrotne to nieco ;)
to nie takie oczywiste
ja to widzę inaczej, cały czas czytając miałem wrażenie, że ten facet chciał usłyszeć coś innego niż "ok, nic się nie stało, możesz odejść". Może on chciał usłyszeć "Kocham Cię, nie odchodź, zależy mi na Tobie!"? Może nigdy tego nie usłyszał i to wszystko co się dzieje jest próbą zwrócenia uwagi na problem i (może niezbyt logiczną, ale jednak) próbą ratowania małżeństwa?Bo w małżeństwie nie wystarczy komuś gotować, prać czy pilnować za niego lekarstw, żeby pokazać mu, że się go kocha
niezle
niezleDziękuję :)
za 2-3 tygodnie znowu bedę jechać, to cośtam cośtam ;)jednak podróże pociągiem
dobrze robią na pisaniezajedobry tekst :)
nooooo....
lepiej bym tego nie ujęła..., oryginalnie i prawidziwie do bólu...dobre, naprawdę dobre...Ludziki Derogie,
bardzo mi miło i dziękuję za ciepłe przyjęcie :)Virginio, to takie marzenie, rzec by można ;)
Kubeczku, a ona to milaska, co? Z tą apteczką wyskoczyła jak rzekotka drzewna na wędrowca. No mogła być wredniejsza i mniej sympatyczna, tylko że po co? ;]
Moniko, yhy, miałam nadzieję, że będzie :)
gali, super!!!
ten tekst to test na "trzymanie nerwów na wodzy" :) Bo mnie się wydawało początkowo, że to przejdzie w wojnę na noże, ale tu okazało się, że ze spokojem też można jeden żywot zakończyć i rozpocząć drugi.Gdyby tak wszystkie pary się inteligentnie umiały rozejść ...
napisane genialnie.
świetnie się czyta i w ogolealleeee...
czemu znowu wychodzi na to, że facet to świnia?
Świetne!
Prawie słychać, co ta druga osoba mówi :). No i wszystko wiadome jakby z "urywków" :))).MaW-i, z autopsji
tez nie wiem, ale ze słyszenia od znajomych to nawet i kurtularniej ;)I to nie jest słuchawka, tylko takie bardziej z drugiego pokoju, albo i końca tegoż :)
Marianno, tak mi sie to majaczyło mniej więcej ;)
Mauro, sama jestem ciekawa jak by to wyszło, ale się nie podejmę, bo byłabym niewiarygodna ;)
super pomysł:)
ciekawe jak on by to napisal, hehe... pewnie pani wyszłaby jako zeschizowana stara żonka;)A mnie się wydaje,
że ona jest taka kulturalna, bo to, co się stało umozliwia jej wreśzcie zakończenie tego związku...Co nie zmienia faktu, że tekst jest rewelacyjny, bo tak jak ktoś już napisał - czytasz jedną stronę, a drugą słyszysz w tle. Świetnie to napisałaś, Gali :-)
super!
fajny pomysł! Żałosny facio...Nie będę próbował napisać męskiej roli,z drugiej strony słuchawki,bo prócz przekleństw nie byłoby żadnych innych słów... To żart,oczywiście,wiem, że kiepski, ale tak na serio, to i tak jest to bardzo łagodna i kulturalna rozmowa,zważywczy na okoliczności. W realu takie rozmowy przebiegają raczej bardzo burzliwie,ale z autopsji tego nie wiem...
albo lepiej,
niech jakiś menszczyzna napisze odpowiedź w formie artykułu. ;>Tulka, próbowałam,
i męskie buty mi nie pasują ;):) dyg
mógłby jakiś
menszczyzna wypełnić luki w dialogu ;) Chętni? :)bardzo kulturalna rozmowa,
jak na porzuconą kobietę zwłaszcza, więc ni ma jak się skrytykować, ale jak się domagasz, to może byś napisała drugą część tej historii, czyli z drugiej strony?, hmmmm?, w miarę sił i środków czasowych :))świetne, świetne
i prawdziwe do bólu!prześwietne
czyta sie rewelacyjnie :)jakie kontrowersje Galka?!
to jest genialne, kapitalne wrecz!kontrowersje to moze jak sie ta druga strona odezwie?
:)
Pewnie tak, bo jak próbuję to sobie wyobrazić to też jakoś brzmi żałośnie... Nie możesz widzieć tego tymi drugimi oczami, Gali.Dagu, myślisz, że nie
próbowałam? Wyszło idiotycznie! ;DZnaczy weny mi do Bydgoszczy starczyło ;)
Hehe
chciałabyś kontrowersję to trza by napisać ten sam tekst, ale ze... strony drugiej :)no bo
jak dobre to dobre ;DPoza tym zastrzegłaś, że punkt widzenia jednostronny, a nie osąd obiektywny, nie? ;)
i co ja
mam wiecej powiedziec...kapitalnie dobre...hmmm i jakie prawdziwe......
na łale po co, gali?
czasem jedno słowo wystarczy. i ja nie mam czego się czepić. :Pa w drugą stronę, to niech się jakiś men wypowie. ;>
Laski, weźcie mnie
nie wkurzajcie. Tylko super i super;)Żadnych kontrowersji? Ani dyskusji?
Że za bardzo seksistowski, ale w drugo strone? Nic? ;]
Weźta się i rozwińta ;)
Dziękuję :)
świetne
serio. Więc ja się ograniczę tylko do tego komentarza. :)dobre
mocne, inne - podobalo mi sie bardzo....
no...i to jakby wszystko...właściwie o facecie już wszystko wiadomo.
super gali:)
mocne.
podoba mi się.Mistrzostwo Świata :)
bo tu i portret tego pana mamy ;)))Ojej, dziękuję :)
Miałam letką wątpliwość, słowo daję.Cieszę się, że się Wam podoba. I faktycznie to z deka przerysowane, takie miało być.
Stwierdzam, że powinnam pisać w podróży - do Bydgoszczy zamknęłam zeszyt ;)
Gali,
to jest kapitalny tekst! To jest dopiero sztuka, napisać tekst do roli jednej osoby w tym scenicznym duecie. A rola interlokutora pisze się sama, życie ją pisze, a czytelnik tylko naciska klawisz "enter". I wiesz, to nawet nie jest smutny tekst, to jest satyra na rozwód. Brawo!Prosto
i niesamowicie dobrze opisane. Bo... opisywać nie trzeba było, prawda?Smutne cholernie, ale prawdziwe jak nic. I... nad wyraz poprawne. Ja bym wrzasnęła kilka razy mocniej pewnie.