iluzja [18.02.10/11:47]
definicja?
met [26.01.10/22:53]
"........ i tylko u siebie jestesmy sobą tak naprawdę''
zgadzam się z met. tylko co znaczy być u siebie? czy to nie jest gdzieś w nas, w środku. czy nie szukamy często w niewłasciwych miejscach? jak się staniesz ślimakiem i domek będziesz miała zawsze ze sobą, to nieważne czy Afryka, Boston, czy Kozia Wólka. i nieważne czy za oknem sterylność, czy brud. jeden się uśmiechnie mimo pluchy i okna posklejanego taśmą, drugi bedzię patrzył w nieosiągalną dal, mając pod nosem rodzinę, dom rodzinny, sączac kawę z ekspresu za 3000.
gali [27.01.10/22:23]
p'lić ilość,
efekt sie liczy ;]
yamot [27.01.10/22:20]
oesuuuuu
znam i lubie pinć obrazow na krzyz i od razu insynuacje ;]
gali [27.01.10/22:16]
se niech
zajrzy w swój ostatni wpis, jeno zamieniłam Vermka na Vincka :))
yamot [27.01.10/21:46]
Galka
a czemu ty mnie o to pytasz, a? ;>
gali [27.01.10/21:00]
:D
;)
Jolax [27.01.10/20:57]
gali
apropos słoneczników van gogha - znasz to:
http://patrz.pl/zdjecia/sloneczniki-van-gogha-walenie-konia
gali [27.01.10/20:55]
przypomniało mi się,
Grzegorz Rosiński w wieku 40 lat wyjechał na stałe do Belgii z rodziną i tam pozostał.
W Polsce był wziętym rysownikiem, współpracował z wieloma wydawnictwami.
Tam zaczął rysować Thorgala, i dalej wiadmo.
Talent zawsze się obroni :)
gali [27.01.10/20:44]
podziwiam
emigrantów, za ten krok, zamknięcie za sobą przewidywalności, imienin u cioci, wyjść ze znajomymi, kina, codziennego luzu. Naprawdę.
Nie wiem co - poza pieniędzmi, uczuciami - kieruje ludźmi decydującymi się wyjechać, coś tam chcą zacząć. Szanuję to. Najczęściej ludzie nie żałuja decyzji.
Wiadomo, że motywacje bywają też podłe, o tym nie piszę.
Jak we wszystkim - potrzeba czasu, powodzenia :)
(alem odkrywcza jak Słoneczniki Van Gogha (Yamu, dobrze ?;)))
Jolax [27.01.10/20:12]
met...
patos pojawia się znikąd - sam ze siebie, że tak powiem
ja na przykład nigdy nie używałam słowa "ojczyzna", czy innych słów temu podobnych
aż tu nagle - zawyło w środku w jakimś momencie - i na zawycie takie człowiek nic nie poradzi - jest i już
i patos wtedy jest i różne inne rzeczy, których się człowiek po sobie nie spodziewał wcale
i powiem: stan ten, patetyczny taki, znany jest wszystkim emigrantom, jakich tu znam
Jolax [27.01.10/20:07]
Refleksje nieuniknione, kiedy się zamieszkuje gdzie indziej
Pracę w tym wypadku polecam, jak najbardziej. Na początek, rzeczywiście jakąkolwiek... Ale z czasem - poznasz lepiej kraj w którym mieszkasz, język i może się okazać, że masz tam większe możliwości rozwoju, zawodowego, czy innego, niż w Polsce.
Piszę to z perspektywy emigracyjnej. Też zaczynałam wszystko, po raz kolejny od początku. Mam za sobą czas zwątpienia, pustki wokół siebie, samotności i tęsknoty.
Przebrnęłam. Odnalazłam się w nowym świecie, odkryłam nowe możliwości i nie żałuję, że tu jestem.
A niezależność moja rozkwita :)
Wierzę, że też się odnajdziesz.
Powodzenia.
2in1 [27.01.10/19:44]
może
warto przeczekać,ale jeśli tak jest to trzeba wyczekac na dobry moment, przygotować się żeby być zabezpieczonym dostatecznie by móc wrócić do ukochanego kraju bez obaw. powodzenia!
kozucha [27.01.10/06:58]
Emi,
Małe i duże tęsknoty towarzyszą nam zawsze i wszędzie, gdziekolwiek jesteśmy. Można być na emigracji we własnym kraju. Wystarczy, że się wyprowadzisz z własnego grajdołka do innego, kilkaset km dalej i - już jest ta ckliwość za progiem. Socjalizm dawał milionom ludzi poczucie , że żyją na emigracji, chociaż niby u siebie. Tym, którzy nie umieli się pogodzić ze status quo. A nawet, gdy mieszkasz całe życie w jednym miejscu, gdy niby wszystko się układa jako tako, albo całkiem pozytywnie, to też znajdziesz powód do nostalgii, choćby za dzieciństwem, beztroskim i radosnym. Dzieci ci dorosną – potęsknisz za czasem, gdy małe szkraby plątały się pod nogami, zadając tysiące trudnych pytań, ale nie drżałaś jeszcze o to, jakimi będą ludźmi, gdy dorosną. Na marginesie: w Polsce też ulice są puste i martwe. Pamiętasz może piosenkę Krystyny Prońko „Małe tęsknoty”? Wszyscy je mamy.
Życzę Ci, żebyś znalazła sposób na pogodzenie się z własnymi:)
marlaa [27.01.10/00:20]
no yamot
ma rację. Jest sporo możliwosci.
a czasem to wszędzie dobrze, gdzie nas nie.
yamot [26.01.10/23:27]
no nie wiem
ale wydaje mi sie, ze czy emigracja czy nie - tez mozna zycie zawodowe poukladac i to wcale nie musi byc zmywak.
piszesz, ze zawsze mialas ambicje i aspiracje to rownie dobrze mozna sprobowac i 'tam'.
a wtedy na pewno bedzie juz lepiej.
met [26.01.10/22:53]
jak dla mnie
za dużo patosu. ja wiem, ze ojczyzna, małe ojczyzny, nasze miejsca sa wazne i tylko u siebie jestesmy sobą tak naprawdę, ale te skrzydła, te pętle, po co komplikować zbędnymi ozdobnikami to, co i tak jest trudne?
Tulia [26.01.10/20:05]
smutne, ale to przecież początki,
zobaczysz, że z czasem będzie lepiej, no i to przecież nie wyrok, jak kiedyś bywało, za parę lat, wrócicie albo wrócisz, a teraz juz zaczynasz cos kształtować, nie bój się :))
Plazma [26.01.10/17:01]
nie należy się bać
decyzji żadnych
Komentarze
definicja?
met [26.01.10/22:53]"........ i tylko u siebie jestesmy sobą tak naprawdę''
zgadzam się z met. tylko co znaczy być u siebie? czy to nie jest gdzieś w nas, w środku. czy nie szukamy często w niewłasciwych miejscach? jak się staniesz ślimakiem i domek będziesz miała zawsze ze sobą, to nieważne czy Afryka, Boston, czy Kozia Wólka. i nieważne czy za oknem sterylność, czy brud. jeden się uśmiechnie mimo pluchy i okna posklejanego taśmą, drugi bedzię patrzył w nieosiągalną dal, mając pod nosem rodzinę, dom rodzinny, sączac kawę z ekspresu za 3000.
p'lić ilość,
efekt sie liczy ;]oesuuuuu
znam i lubie pinć obrazow na krzyz i od razu insynuacje ;]se niech
zajrzy w swój ostatni wpis, jeno zamieniłam Vermka na Vincka :))Galka
a czemu ty mnie o to pytasz, a? ;>:D
;)gali
apropos słoneczników van gogha - znasz to:http://patrz.pl/zdjecia/sloneczniki-van-gogha-walenie-konia
przypomniało mi się,
Grzegorz Rosiński w wieku 40 lat wyjechał na stałe do Belgii z rodziną i tam pozostał.W Polsce był wziętym rysownikiem, współpracował z wieloma wydawnictwami.
Tam zaczął rysować Thorgala, i dalej wiadmo.
Talent zawsze się obroni :)
podziwiam
emigrantów, za ten krok, zamknięcie za sobą przewidywalności, imienin u cioci, wyjść ze znajomymi, kina, codziennego luzu. Naprawdę.Nie wiem co - poza pieniędzmi, uczuciami - kieruje ludźmi decydującymi się wyjechać, coś tam chcą zacząć. Szanuję to. Najczęściej ludzie nie żałuja decyzji.
Wiadomo, że motywacje bywają też podłe, o tym nie piszę.
Jak we wszystkim - potrzeba czasu, powodzenia :)
(alem odkrywcza jak Słoneczniki Van Gogha (Yamu, dobrze ?;)))
met...
patos pojawia się znikąd - sam ze siebie, że tak powiemja na przykład nigdy nie używałam słowa "ojczyzna", czy innych słów temu podobnych
aż tu nagle - zawyło w środku w jakimś momencie - i na zawycie takie człowiek nic nie poradzi - jest i już
i patos wtedy jest i różne inne rzeczy, których się człowiek po sobie nie spodziewał wcale
i powiem: stan ten, patetyczny taki, znany jest wszystkim emigrantom, jakich tu znam
Refleksje nieuniknione, kiedy się zamieszkuje gdzie indziej
Pracę w tym wypadku polecam, jak najbardziej. Na początek, rzeczywiście jakąkolwiek... Ale z czasem - poznasz lepiej kraj w którym mieszkasz, język i może się okazać, że masz tam większe możliwości rozwoju, zawodowego, czy innego, niż w Polsce.Piszę to z perspektywy emigracyjnej. Też zaczynałam wszystko, po raz kolejny od początku. Mam za sobą czas zwątpienia, pustki wokół siebie, samotności i tęsknoty.
Przebrnęłam. Odnalazłam się w nowym świecie, odkryłam nowe możliwości i nie żałuję, że tu jestem.
A niezależność moja rozkwita :)
Wierzę, że też się odnajdziesz.
Powodzenia.
może
warto przeczekać,ale jeśli tak jest to trzeba wyczekac na dobry moment, przygotować się żeby być zabezpieczonym dostatecznie by móc wrócić do ukochanego kraju bez obaw. powodzenia!Emi,
Małe i duże tęsknoty towarzyszą nam zawsze i wszędzie, gdziekolwiek jesteśmy. Można być na emigracji we własnym kraju. Wystarczy, że się wyprowadzisz z własnego grajdołka do innego, kilkaset km dalej i - już jest ta ckliwość za progiem. Socjalizm dawał milionom ludzi poczucie , że żyją na emigracji, chociaż niby u siebie. Tym, którzy nie umieli się pogodzić ze status quo. A nawet, gdy mieszkasz całe życie w jednym miejscu, gdy niby wszystko się układa jako tako, albo całkiem pozytywnie, to też znajdziesz powód do nostalgii, choćby za dzieciństwem, beztroskim i radosnym. Dzieci ci dorosną – potęsknisz za czasem, gdy małe szkraby plątały się pod nogami, zadając tysiące trudnych pytań, ale nie drżałaś jeszcze o to, jakimi będą ludźmi, gdy dorosną. Na marginesie: w Polsce też ulice są puste i martwe. Pamiętasz może piosenkę Krystyny Prońko „Małe tęsknoty”? Wszyscy je mamy.Życzę Ci, żebyś znalazła sposób na pogodzenie się z własnymi:)
no yamot
ma rację. Jest sporo możliwosci.a czasem to wszędzie dobrze, gdzie nas nie.
no nie wiem
ale wydaje mi sie, ze czy emigracja czy nie - tez mozna zycie zawodowe poukladac i to wcale nie musi byc zmywak.piszesz, ze zawsze mialas ambicje i aspiracje to rownie dobrze mozna sprobowac i 'tam'.
a wtedy na pewno bedzie juz lepiej.
jak dla mnie
za dużo patosu. ja wiem, ze ojczyzna, małe ojczyzny, nasze miejsca sa wazne i tylko u siebie jestesmy sobą tak naprawdę, ale te skrzydła, te pętle, po co komplikować zbędnymi ozdobnikami to, co i tak jest trudne?smutne, ale to przecież początki,
zobaczysz, że z czasem będzie lepiej, no i to przecież nie wyrok, jak kiedyś bywało, za parę lat, wrócicie albo wrócisz, a teraz juz zaczynasz cos kształtować, nie bój się :))nie należy się bać
decyzji żadnych