[sekundę...] 


REKLAMA
Jeden taki poranek
emigrantka [2010-01-26]
Przeglądam się w okiennej szybie. Jestem jedyną swoją towarzyszką... Za szkłem osiedle. Piękne, białe. Czyste, sterylne. Puste. Kiedy się zapełnia, to nie ludźmi, ale... samochodami, a potem szybko przemykającymi cieniami.

Domy to warownie, schrony, ciemnie ludzkich istnień...
Żal, ale i radość, bo zaraz do domu przyjdą dzieci i gdzieś tam daleko, w mojej świadomości, żyją moi przyjaciele, moja rodzina...
Emigracja nie jest prosta.
Emigracja z konieczności staje się więzieniem....

Są różne tęsknoty w nas. Za kochaniem i byciem kochanym, za sukcesem, dobrobytem, świętym spokojem, za... Każdy mógłby tutaj dopisać coś od siebie.
Ja... tęsknię za Polską.


Za nami u siebie. Za wartościami narodowymi, które kiedyś brzmiały dla mnie jak abstrakcja. Za naszą tradycją. Za powietrzem nasyconym moim dzieciństwem, dojrzewaniem, pierwszymi krokami w dorosłe życie.

Tęsknię do całego mnóstwa dobrych rzeczy, bo tych, które są toksyczne, nauczyłam się unikać, nie skupiać się na nich.

Bo życie to rozwój, prawda?
Bo bez afirmacji życia przestajemy oddychać…

A teraz... Moje życie w moim kraju jest moim marzeniem. Od jakiegoś czasu dalekim, ale chcę wierzyć, że dalekie stanie się bliskie. Dlaczego jestem emigrantką? Jestem tysiące kilometrów od „domu” dla jedności mojej rodziny, dla moich dzieci, które potrzebują taty. A tata? Dopiero na obczyźnie poczuł, że zdoła utrzymać rodzinę, że może zabezpieczyć nam podstawowy byt bez stresu o jutro. Moje życie zawodowe w Polsce było poukładane, satysfakcjonujące mnie bardzo. Należałam do tych szczęśliwych ludzi, którzy się realizują. Mój mąż w swojej karierze zawodowej jednak dostał więcej kopniaków…
Jego poczucie własnej wartości dopiero na emigracji zostało odbudowane i kiedy mówię o powrocie do Polski, słyszę, że dla niego to niemożliwe. A we mnie wszystko krzyczy…. Rano wstaję, staję przed oknem i …… lecę. Lecę niczym ptak. Kiedy jestem już w przestworzach czuję ucisk, pętlę sznura zaciskającego mi się na szyi i gwałtownie spadam w dół, lądując z powrotem w swojej klatce, która nazywa się: emigracja. W wieku 40 lat muszę zaczynać wszystko od początku, zapomnieć o swoim wyższym wykształceniu, całym swoim dorobku zawodowym, sukcesach. Może pójdę pracować na „zmywak”, po to tylko, żeby nie mieć za dużo do czynienia sama z sobą… Zawsze byłam ambitną, z wielkimi aspiracjami kobietą, ale w moim życiu musiałam dokonać wyboru, który kłóci się z moją niezależnością… Rodzina jest wielką wartością. Dlaczego jednak nie w Polsce???

Tymczasem… Przygotowuję obiad dla rodziny, piekę chleb (bo tutejszego nie jestem w stanie strawić), uczę się angielskiego (bo moja druga natura dotychczas była francuskojęzyczna). Potem będę z moimi dziećmi bawić się w szkołę polską, żeby nie zapomniały jak to jest czytać i pisać po polsku.

Potem przejdziemy sie pustymi ulicami...
Jak długo jeszcze moje skrzydła będą jeszcze potrafiły latać? Nie wiem.
strona: 1 2
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
iluzja [18.02.10/11:47]

definicja?

met [26.01.10/22:53]

"........ i tylko u siebie jestesmy sobą tak naprawdę''
zgadzam się z met. tylko co znaczy być u siebie? czy to nie jest gdzieś w nas, w środku. czy nie szukamy często w niewłasciwych miejscach? jak się staniesz ślimakiem i domek będziesz miała zawsze ze sobą, to nieważne czy Afryka, Boston, czy Kozia Wólka. i nieważne czy za oknem sterylność, czy brud. jeden się uśmiechnie mimo pluchy i okna posklejanego taśmą, drugi bedzię patrzył w nieosiągalną dal, mając pod nosem rodzinę, dom rodzinny, sączac kawę z ekspresu za 3000.
gali [27.01.10/22:23]

p'lić ilość,

efekt sie liczy ;]
yamot [27.01.10/22:20]

oesuuuuu

znam i lubie pinć obrazow na krzyz i od razu insynuacje ;]
gali [27.01.10/22:16]

se niech

zajrzy w swój ostatni wpis, jeno zamieniłam Vermka na Vincka :))
yamot [27.01.10/21:46]

Galka

a czemu ty mnie o to pytasz, a? ;>
gali [27.01.10/21:00]

:D

;)
Jolax [27.01.10/20:57]

gali

apropos słoneczników van gogha - znasz to:
http://patrz.pl/zdjecia/sloneczniki-van-gogha-walenie-konia
gali [27.01.10/20:55]

przypomniało mi się,

Grzegorz Rosiński w wieku 40 lat wyjechał na stałe do Belgii z rodziną i tam pozostał.
W Polsce był wziętym rysownikiem, współpracował z wieloma wydawnictwami.
Tam zaczął rysować Thorgala, i dalej wiadmo.
Talent zawsze się obroni :)
gali [27.01.10/20:44]

podziwiam

emigrantów, za ten krok, zamknięcie za sobą przewidywalności, imienin u cioci, wyjść ze znajomymi, kina, codziennego luzu. Naprawdę.

Nie wiem co - poza pieniędzmi, uczuciami - kieruje ludźmi decydującymi się wyjechać, coś tam chcą zacząć. Szanuję to. Najczęściej ludzie nie żałuja decyzji.

Wiadomo, że motywacje bywają też podłe, o tym nie piszę.

Jak we wszystkim - potrzeba czasu, powodzenia :)

(alem odkrywcza jak Słoneczniki Van Gogha (Yamu, dobrze ?;)))
Jolax [27.01.10/20:12]

met...

patos pojawia się znikąd - sam ze siebie, że tak powiem
ja na przykład nigdy nie używałam słowa "ojczyzna", czy innych słów temu podobnych
aż tu nagle - zawyło w środku w jakimś momencie - i na zawycie takie człowiek nic nie poradzi - jest i już
i patos wtedy jest i różne inne rzeczy, których się człowiek po sobie nie spodziewał wcale

i powiem: stan ten, patetyczny taki, znany jest wszystkim emigrantom, jakich tu znam
Jolax [27.01.10/20:07]

Refleksje nieuniknione, kiedy się zamieszkuje gdzie indziej

Pracę w tym wypadku polecam, jak najbardziej. Na początek, rzeczywiście jakąkolwiek... Ale z czasem - poznasz lepiej kraj w którym mieszkasz, język i może się okazać, że masz tam większe możliwości rozwoju, zawodowego, czy innego, niż w Polsce.
Piszę to z perspektywy emigracyjnej. Też zaczynałam wszystko, po raz kolejny od początku. Mam za sobą czas zwątpienia, pustki wokół siebie, samotności i tęsknoty.
Przebrnęłam. Odnalazłam się w nowym świecie, odkryłam nowe możliwości i nie żałuję, że tu jestem.
A niezależność moja rozkwita :)
Wierzę, że też się odnajdziesz.
Powodzenia.
2in1 [27.01.10/19:44]

może

warto przeczekać,ale jeśli tak jest to trzeba wyczekac na dobry moment, przygotować się żeby być zabezpieczonym dostatecznie by móc wrócić do ukochanego kraju bez obaw. powodzenia!
kozucha [27.01.10/06:58]

Emi,

Małe i duże tęsknoty towarzyszą nam zawsze i wszędzie, gdziekolwiek jesteśmy. Można być na emigracji we własnym kraju. Wystarczy, że się wyprowadzisz z własnego grajdołka do innego, kilkaset km dalej i - już jest ta ckliwość za progiem. Socjalizm dawał milionom ludzi poczucie , że żyją na emigracji, chociaż niby u siebie. Tym, którzy nie umieli się pogodzić ze status quo. A nawet, gdy mieszkasz całe życie w jednym miejscu, gdy niby wszystko się układa jako tako, albo całkiem pozytywnie, to też znajdziesz powód do nostalgii, choćby za dzieciństwem, beztroskim i radosnym. Dzieci ci dorosną – potęsknisz za czasem, gdy małe szkraby plątały się pod nogami, zadając tysiące trudnych pytań, ale nie drżałaś jeszcze o to, jakimi będą ludźmi, gdy dorosną. Na marginesie: w Polsce też ulice są puste i martwe. Pamiętasz może piosenkę Krystyny Prońko „Małe tęsknoty”? Wszyscy je mamy.
Życzę Ci, żebyś znalazła sposób na pogodzenie się z własnymi:)
marlaa [27.01.10/00:20]

no yamot

ma rację. Jest sporo możliwosci.
a czasem to wszędzie dobrze, gdzie nas nie.
yamot [26.01.10/23:27]

no nie wiem

ale wydaje mi sie, ze czy emigracja czy nie - tez mozna zycie zawodowe poukladac i to wcale nie musi byc zmywak.

piszesz, ze zawsze mialas ambicje i aspiracje to rownie dobrze mozna sprobowac i 'tam'.
a wtedy na pewno bedzie juz lepiej.
met [26.01.10/22:53]

jak dla mnie

za dużo patosu. ja wiem, ze ojczyzna, małe ojczyzny, nasze miejsca sa wazne i tylko u siebie jestesmy sobą tak naprawdę, ale te skrzydła, te pętle, po co komplikować zbędnymi ozdobnikami to, co i tak jest trudne?
Tulia [26.01.10/20:05]

smutne, ale to przecież początki,

zobaczysz, że z czasem będzie lepiej, no i to przecież nie wyrok, jak kiedyś bywało, za parę lat, wrócicie albo wrócisz, a teraz juz zaczynasz cos kształtować, nie bój się :))
Plazma [26.01.10/17:01]

nie należy się bać

decyzji żadnych

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!



Cafenews