Dawno temu...
o właśnie [17.12.09/15:19]
domino... ale te tera nie mają tak intensywnie śmietanowego smaku;/ i wiecie co, przypomniała mnie sie czekolada z orzechami fistaszkami. Na jej opakowaniu nadrukowany był miś;)))
Dawno temu...
Lody [16.12.09/00:22]
śmietankowe w kostce, zawinięte jak masło i drewniany patyczek do nich...
Bary mleczne i derery z Bitą śmietaną,polewą czekoladową rodzynkami i orzechami;))) koktajle na Śmietanie z jagodami miksowane w głośno wyjących mikserach...
Balony na drucie wbijane w głowę kapusty, czerwone lizaki o prawdzimy smaku cukru.
Zapach gumki do ścierania i klej przeźroczysty w szklanym flakoniku -klej, który po wylaniu na dłoń i wyschnięciu można było fajnie "płatami" zrywać;)
Dawno temu...
Jeszcze [14.12.09/18:20]
przypomniały mi się bloki lodowe, Ekspedientka za ladą odkrawała kawały wielkim nozem;) Moj ojciez zawsze brał bakaliowe, a ja z nich wydłubywałam rodzynki które były rozmiękłe...
Emo? Ale o co chodzi?
Emo [02.12.09/15:35]
jak dla mnie jest PARODIĄ subkultury.
Młodzi ludzi wpatrzeni w Tokio Hotel, mają motyw na wydawanie pieniędzy swoich rodziców. Płytka, bez ideologii pasująca do czasów, w których rządy sprawuje konsumpcjonizm.
Dzień dobry TVN
No NIE! [02.12.09/15:11]
Jak zwykle akurat tego dnia nie mogę oglądać! Tak jest zawsze... cały tydzień nic, a piątek zajęty!
Porzucony porzucona
być [02.11.09/02:34]
Nie rób nic w brew swej woli, nie będziesz miała wyrzutów sumienia względem siebie. Nie będziesz miała sobie nic do zarzucenia, przez to będziesz silniejsza!
...
Czas w którym ponosimy konsekwencje porzucenia , zdrady... tego czego nie zrobiłyśmy jest czasem, który ucieka, a wraz z nim okazja na pokazanie innym, że jednak Jesteśmy.
Głowa do góry!
Jesteśmy tyci we wszechświecie z naszymi problemami!
Kilka uwag na temat podróżowania z małym dzieckiem
Z [02.11.09/01:32]
naszym Małym Człowiekiem od początku jeździliśmy gdzie się dało (po Polsce). Zawsze byłam tak zaopatrzona w jedzenie słoiczkowe, mleko, pieluchy, że nic na wyjeździe nie musieliśmy kupować. Pomijam już, że wózek i łóżeczko turystyczne też było zapakowane;) Jak się jedzie samochodem oczywiście jest to łatwa sprawa. Tak... za to wyprawa samolotem z ograniczeniami wagowymi, to już bardziej skomplikowana rzecz. Dobrze, że kiedy dziecko jest alergikiem i potrzebuje syropów, maści, mleka... to nikt nie robi problemu, tym bardziej kiedy zabierze się ze sobą zaświadczenie od np.pediatry, można je przetłumaczyć na wszelki wypadek, my tak zrobiliśmy i w drodze na drugą półkulę miałam ze sobą zapas lekarstw i mleka w proszku na 3miesiące. Jeśli chodzi o sama podróż, która trwała 27godzin i mieliśmy w tym czasie trzy starty, a najdłuższy lot trwał 11 godzin to z dwu letnim dziecięciem też nie mieliśmy problemu (dodam, że nasz Maluch należy raczej do tych rozbrykanych). Najbardziej uciążliwe było to, że mieliśmy duuużo bagażu podręcznego, nie lecieliśmy na wycieczkę na dwa tygodnie tylko na znacznie dłużej więc istotne było aby mały miał jak najwięcej rzeczy które będą mu bliskie między innymi książeczki po polsku. Jeśli chodzi o podręczny to ten nie liczył się do limitu wagowego, więc ile byliśmy wstanie się obładować to się obładowaliśmy. Podczas przesiadania wyglądaliśmy jak para kloszardów z dzieckiem, które uparcie ciągnęło swoją czerwona walizkę na kółkach. Teraz chce mi się z tego śmiać ale w Bangkoku kiedy mieliśmy pół godziny na „przetaszczenie się”...
W każdym razie było ciekawie!
Jeśli chodzi o ograniczenie, nie odczuwam tego hehe za wyjątkiem tych chwil kiedy trzeba się spakować;) Pozdrawiam i powodzenia!
Idą Święta...
;) [10.04.09/00:47]
i niech czas Wielkiej Nocy będzie czasem spokojnym, pozwalającym odpocząć od codzienności!
"Parade of gays and lesbians" Sydney Australia
wuwulec [23.03.09/10:13]
nikt nikomu nie dokucza swoim zachowaniem na takiej paradzie, jeżeli ktoś nie chce oglądać to na nia nie przychodzi. Poza tym po dwoch godzinach, czyli o 22 jest jej koniec... W Australii jest bezpośrednia relacja tv z tej parady, to może być problem, bo mniej odporni pewnie zawału dostaną jak zobaczą człowieka w peruce. Poza tym ludzie przychodzą na nią także z dziećmi, bo nikt nie uważa, że bycie gejem, czy lesbijką jest "zaraźliwe".
Dwie Siostry i konkurs:)
...poprawka [18.03.09/11:23]
oczywiście miało być "Trio nie do rozerwania, Ty i Dwie Siostry" (tak to jest jak się pisze o 2w nocy)
Ale jeszcze mi przyszło do głowy:
"Legalny trójkąt, Ty i Dwie Siostry"
Ciuchove- love
"szał, dziki szał" [17.03.09/16:39]
Kilka razy miałam okazję stać pod drzwiami lumpeksu czekając na tak zwane „sezamie otwórz się”. Przeżyłam! Ale nigdy więcej... faktycznie dzikość pierwszej godziny po otwarciu jest nie do opanowania przez nikogo, jedyne co można zrobić to zaczaić się w odpowiednim miejscu i z instynktem wytrawnego myśliwego czekać na to z czego zrezygnują inni.
Jednak obecnie lumpeksy nie są takie jak kiedyś. Teraz praktycznie każde ubranie, zabawka nadaje się do kupienia... Pamiętam jak 6lat temu w Warszawie, było tylko kilka ciucholandów, tajne miejsca zgromadzeń ludu, z instynktem archeologicznym;) Miejsca, w których na wielkich stołach usypane były góry ubrań, takie, że nie było widać kto stoi po jej drugiej stronie. Tam trzeba było dopiero mieć krzepę. Ciężko dokopywało się do czegoś co wystawało, czegoś co po materiale można było przypuszczać, że może być czymś ciekawym, a po sukcesie wydobycia okazywało się, że to rzeczywiście zabytek kultury ubioru lat 70, ale do niczego nie nadający się w tej chwili. No ale kiedy człowiek wyszedł z takiego sklepu, to najczęściej z ogromną satysfakcją, wielkim worem ubrań, które nie przekraczały 2zł za sztukę i nie można się było doczekać powrotu do domu aby przejrzeć swoje wykopaliny;)
Dwie Siostry i konkurs:)
spóźnione [17.03.09/15:33]
"Trio nie do rozerwania, Ty i Dwie Śiortry"
a tak w ogóle uwielbiam "Babcię na jabłoni";)
Komentarze
o właśnie [17.12.09/15:19]
domino... ale te tera nie mają tak intensywnie śmietanowego smaku;/ i wiecie co, przypomniała mnie sie czekolada z orzechami fistaszkami. Na jej opakowaniu nadrukowany był miś;)))Lody [16.12.09/00:22]
śmietankowe w kostce, zawinięte jak masło i drewniany patyczek do nich...Bary mleczne i derery z Bitą śmietaną,polewą czekoladową rodzynkami i orzechami;))) koktajle na Śmietanie z jagodami miksowane w głośno wyjących mikserach...
Balony na drucie wbijane w głowę kapusty, czerwone lizaki o prawdzimy smaku cukru.
Zapach gumki do ścierania i klej przeźroczysty w szklanym flakoniku -klej, który po wylaniu na dłoń i wyschnięciu można było fajnie "płatami" zrywać;)
Jeszcze [14.12.09/18:20]
przypomniały mi się bloki lodowe, Ekspedientka za ladą odkrawała kawały wielkim nozem;) Moj ojciez zawsze brał bakaliowe, a ja z nich wydłubywałam rodzynki które były rozmiękłe...BUHAHAHA [04.12.09/16:13]
dzięki Goya;DEmo [02.12.09/15:35]
jak dla mnie jest PARODIĄ subkultury.Młodzi ludzi wpatrzeni w Tokio Hotel, mają motyw na wydawanie pieniędzy swoich rodziców. Płytka, bez ideologii pasująca do czasów, w których rządy sprawuje konsumpcjonizm.
No NIE! [02.12.09/15:11]
Jak zwykle akurat tego dnia nie mogę oglądać! Tak jest zawsze... cały tydzień nic, a piątek zajęty!być [02.11.09/02:34]
Nie rób nic w brew swej woli, nie będziesz miała wyrzutów sumienia względem siebie. Nie będziesz miała sobie nic do zarzucenia, przez to będziesz silniejsza!...
Czas w którym ponosimy konsekwencje porzucenia , zdrady... tego czego nie zrobiłyśmy jest czasem, który ucieka, a wraz z nim okazja na pokazanie innym, że jednak Jesteśmy.
Głowa do góry!
Jesteśmy tyci we wszechświecie z naszymi problemami!
Z [02.11.09/01:32]
naszym Małym Człowiekiem od początku jeździliśmy gdzie się dało (po Polsce). Zawsze byłam tak zaopatrzona w jedzenie słoiczkowe, mleko, pieluchy, że nic na wyjeździe nie musieliśmy kupować. Pomijam już, że wózek i łóżeczko turystyczne też było zapakowane;) Jak się jedzie samochodem oczywiście jest to łatwa sprawa. Tak... za to wyprawa samolotem z ograniczeniami wagowymi, to już bardziej skomplikowana rzecz. Dobrze, że kiedy dziecko jest alergikiem i potrzebuje syropów, maści, mleka... to nikt nie robi problemu, tym bardziej kiedy zabierze się ze sobą zaświadczenie od np.pediatry, można je przetłumaczyć na wszelki wypadek, my tak zrobiliśmy i w drodze na drugą półkulę miałam ze sobą zapas lekarstw i mleka w proszku na 3miesiące. Jeśli chodzi o sama podróż, która trwała 27godzin i mieliśmy w tym czasie trzy starty, a najdłuższy lot trwał 11 godzin to z dwu letnim dziecięciem też nie mieliśmy problemu (dodam, że nasz Maluch należy raczej do tych rozbrykanych). Najbardziej uciążliwe było to, że mieliśmy duuużo bagażu podręcznego, nie lecieliśmy na wycieczkę na dwa tygodnie tylko na znacznie dłużej więc istotne było aby mały miał jak najwięcej rzeczy które będą mu bliskie między innymi książeczki po polsku. Jeśli chodzi o podręczny to ten nie liczył się do limitu wagowego, więc ile byliśmy wstanie się obładować to się obładowaliśmy. Podczas przesiadania wyglądaliśmy jak para kloszardów z dzieckiem, które uparcie ciągnęło swoją czerwona walizkę na kółkach. Teraz chce mi się z tego śmiać ale w Bangkoku kiedy mieliśmy pół godziny na „przetaszczenie się”...W każdym razie było ciekawie!
Jeśli chodzi o ograniczenie, nie odczuwam tego hehe za wyjątkiem tych chwil kiedy trzeba się spakować;) Pozdrawiam i powodzenia!
thx [07.08.09/00:02]
Bardzo dziękuję za komentarz ;)tym razem [03.05.09/12:57]
niestety ukochanych targów nie odwiedzę... bu;/;) [10.04.09/00:47]
i niech czas Wielkiej Nocy będzie czasem spokojnym, pozwalającym odpocząć od codzienności!piła [02.04.09/11:13]
Temu filmowi w USA towarzyszy największa akcja krwiodawstwa. Ja widziałam od pierwszej do czwartej części i znudziło mi się. Hostel, od począdku mnie nie odpowiadał, ale jak sobie pomyslę, że faktycznie coś takiego gdzieś się może dziać... wleeee...Lubię trillery, horrory jakoś mnie nie wzruszają.
wuwulec [23.03.09/10:13]
nikt nikomu nie dokucza swoim zachowaniem na takiej paradzie, jeżeli ktoś nie chce oglądać to na nia nie przychodzi. Poza tym po dwoch godzinach, czyli o 22 jest jej koniec... W Australii jest bezpośrednia relacja tv z tej parady, to może być problem, bo mniej odporni pewnie zawału dostaną jak zobaczą człowieka w peruce. Poza tym ludzie przychodzą na nią także z dziećmi, bo nikt nie uważa, że bycie gejem, czy lesbijką jest "zaraźliwe"....poprawka [18.03.09/11:23]
oczywiście miało być "Trio nie do rozerwania, Ty i Dwie Siostry" (tak to jest jak się pisze o 2w nocy)Ale jeszcze mi przyszło do głowy:
"Legalny trójkąt, Ty i Dwie Siostry"
"szał, dziki szał" [17.03.09/16:39]
Kilka razy miałam okazję stać pod drzwiami lumpeksu czekając na tak zwane „sezamie otwórz się”. Przeżyłam! Ale nigdy więcej... faktycznie dzikość pierwszej godziny po otwarciu jest nie do opanowania przez nikogo, jedyne co można zrobić to zaczaić się w odpowiednim miejscu i z instynktem wytrawnego myśliwego czekać na to z czego zrezygnują inni.Jednak obecnie lumpeksy nie są takie jak kiedyś. Teraz praktycznie każde ubranie, zabawka nadaje się do kupienia... Pamiętam jak 6lat temu w Warszawie, było tylko kilka ciucholandów, tajne miejsca zgromadzeń ludu, z instynktem archeologicznym;) Miejsca, w których na wielkich stołach usypane były góry ubrań, takie, że nie było widać kto stoi po jej drugiej stronie. Tam trzeba było dopiero mieć krzepę. Ciężko dokopywało się do czegoś co wystawało, czegoś co po materiale można było przypuszczać, że może być czymś ciekawym, a po sukcesie wydobycia okazywało się, że to rzeczywiście zabytek kultury ubioru lat 70, ale do niczego nie nadający się w tej chwili. No ale kiedy człowiek wyszedł z takiego sklepu, to najczęściej z ogromną satysfakcją, wielkim worem ubrań, które nie przekraczały 2zł za sztukę i nie można się było doczekać powrotu do domu aby przejrzeć swoje wykopaliny;)
spóźnione [17.03.09/15:33]
"Trio nie do rozerwania, Ty i Dwie Śiortry"a tak w ogóle uwielbiam "Babcię na jabłoni";)