Włatcy móch - ćmoki, czopki i mondzioły
Czesio nie ma wacka!! [22.02.09/01:23]
nabyłam drogą kupna pluszowego Czesia... Niestety pluszowa kopia bohatera Włatców nie posiada bardzo ważnego narządu, który był przecież głównym bohaterem jednego z odcinków...
Reklamować?
Dekret dotyczący pracy
Celestynko [22.02.09/01:14]
Jeśli potrzebujesz oczyszczenia i podniesienia energii życiowej na wyższy poziom – najlepiej jeśli zrobisz to sama dla siebie, bez aplauzu publiczności, czyli to nie tu… dlaczego? (czytaj komentarze poniżej).
Jeśli chciałaś komuś tym tekstem zaszkodzić to zapewne wiesz, że wróci to do ciebie, zwielokrotnione. Obyś dała sobie radę…
A tak na marginesie – afirmacja słodka jak wuzetka… zmuliło mnie na trzeciej stronie…
Droga do szczęścia
met [22.02.09/00:51]
a wg mnie to on był słabszy. Brak odwagi przełamania stereotypu standardowego "dobrego życia" w zderzeniu z próbą podążenia za marzeniami to próba charakteru, której nie sprostał.
A co myślicie o komentarzach "szalonego" synka pani od nieruchomości?
Wydawało mi się czasem, że sprawia on wrażenie jedynego człowieka przy zdrowych zmysłach w całej tej sytuacji...
O tańcu.
No nie… [22.02.09/00:20]
tekst mnie natchnął do przyjrzenia się czy ja umiem tańczyć (wcześniej jakoś nigdy o tym nie myślałam). Stanęłam przed lustrem. Test zaczęłam od Benassi Bros. Wow. 1,5 minuty i wymiękłam. Śmiech na sali… Dobra, jadę dalej – Coldplay. 1 minuta i kilka minut przerwy na śmiech. Postanowiłam nie poddawać się. Beastie Boys, Nirvana, Fatboy Slim, Metallica, Royksopp, Korn, Pink, Pearl Jam, Beyonce, Shakira… Ubawiłam się do łez. Wniosek. Chyba nie jestem urodzonym tancerzem… Ale przekonałam się dzięki tobie o jednym – że to chyba nie jest aż tak ważne o ile ma się dobrą zabawę. Chyba wolę mój taniec połamaniec od usilnych prób dopasowania kroku samby albo rumby do dzisiejszych przebojów dyskotekowych, czego często dopuszczają się kobiety na imprezach, oczywiście z opłakanym efektem, moim zdaniem.
Niech żyje nieskrępowany taniec połamaniec!
Plazmo kochana - wątpię żebyś tańczyła gorzej niż ja :)
Włatcy móch - ćmoki, czopki i mondzioły
miś przekliniak [16.02.09/23:49]
Od misiowego debiutu w 21 lekcji Włatców to jest mój ulubiony bohater i dla niego wybiorę się do kina. Przekliniak złamał mi serce tekstem: "halo panie Żulu co pan do ch... Wacława wyczynia? przecież to jest pralka nie telewizor!"
:)
Kaczyński w Gruzji
a nie mówiłam.... [04.02.09/23:43]
Pink, niestety moje przewidywania co do podniesienia składki mogą się sprawdzić już bardzo niedługo..
http://gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29570,6217381,2010__Wzrosna_skladki__zmaleja_pensje_i_emerytury.html
a tak przy okazji - licząc co mi w kieszeni zostanie po obniżce podatków oparłam się na nowej skali podatkowej jaka obowiązuje od 2009. Nie uwzględniłam obniżenia składek z 2007 roku (bo to było troche dawno i moje potencjalne zyski z 2008 z tych obniżek zusu zostały skonsumowane, zanim uświadomiłaś mi że mogłam je wydać na wczasy.. ups)
Co dalej Broszko?
rankingi - wspomniała gali [05.01.09/07:37]
chcemy być opiniotwórczy - super pomysł! Jesteśmy społecznością internetową, która jako pierwsza (? w Polsce, a może na świecie ?) wyszła w tzw. real poprzez książkę. Teraz przydałoby się zrobić coś co pozwoliłoby nakręcić o nas film :)
Co widzę spoglądając na broszkową komunę? Setki ciekawych ludzi, którzy mają coś do powiedzenia. Jesteśmy na terenie całej Polski, a nawet poza jej granicami. Z taką rzeszą obserwatorów i reporterów możemy stać się bardziej opiniotwórczy niż rolling stone i vogue razem wzięte! Możemy opisywać i polecać wydarzenia kulturalne praktycznie
w całym kraju a nawet za granicą - a to już jest skala, w której drzemie ogromna siła...
Może moglibyśmy się trochę uspołecznić? np. zbliża się kolejny finał WOSP. Może jest jakiś sposób na broszkową zrzutę - tak żebyśmy mogli zaistnieć jako portal który wsparł WOSP siłami swoich użytkowników (co chyba nie miało miejsca dotychczas?)
Przypnijmy broszki OPP którym ufamy i o których wiemy że robią dobrą robotę - pewnie nie jestem jedyna z problemem wyboru komu przekazac 1 procent... (z tym chyba i tak pójde do hydeparku)
Skoro wydaliśmy już książkę jako pierwszy portal to może zostańmy pionierami w innych dziedzinach?
a pieniądze? przyjdą, po to mamy burzę mózgów :) u mnie szaleje sztorm w tym temacie...
(Może broszka mogłaby zostać wydawnictwem pożytku publicznego? miałaby mój jeden procent, a może nawet nie tylko mój...)
Vivat Nowy Rok!
są psy które nie boją się petard [31.12.08/06:16]
na ten przykład pies moich rodziców, jamnik, który uwielbia fajerwerki. Kilka lat temu pobiegł za odpaloną petardą i chciał ją złapać w zęby. Na szczęście mu się nie udało... Od tamtej pory Nowy Rok wita zza zamkniętych drzwi domu wyjąc i szczekając ze złości :) Kiedy huk ucicha wypuszczamy go zawsze na zewnątrz, a wtedy biada wszystkim domorosłym saperom... Niki machając podniesionym ogonem ściga wszystkich którzy mają w rękach coś świszczącego lub wybuchającego.
Nie wiem, czy to tylko ten pies tak reaguje, czy to może jest cecha charakteru wszystkich jamników...
Kaczyński w Gruzji
Pink [25.11.08/22:37]
Jeżeli akcja walki z kaczyzmem miałaby zaistnieć dzięki (między innymi moim) datkom z dodatkowego dochodu po obniżeniu podatków, to chyba poczekamy na efekty znacznie dłużej niż mgnienie oka... Żebym odczuła obniżenie podatków to musiałabym zarabiać co najmniej 4 tys. brutto miesięcznie, czyli ok 2700 na rękę. Jeżeli zarabiam mniej to zostaje mi tylko 1% różnicy. Zakładając, że znowu podniosą składkę zdrowotną, zostanie mi już niecały 1%... a to tylko 480 zł rocznie. Tu jeszcze należałoby dodać, że na podstawie badań internetowych z 2007 roku ok. 65% obywateli tego pięknego kraju zarabia mniej niż 4 tys. miesięcznie i po marzeniach o głupiej wycieczce...
piosenka mojego życia
Sleepy shores [24.11.08/23:10]
Johnny Pearson
http://www.youtube.com/watch?v=rHgK2_f3mdw
Kaczyński w Gruzji
okazja czyni złodzieja [24.11.08/22:59]
Już raz wojna zaczęła się od tego, że Gawriło zabił Franciszka.
W moje ucho wpadł też komentarz - czego to się nie robi dla podniesienia rankingów popularności... Smutne to troche...
Pytanie: a gdyby Ktoś jednak zginął? Czy byłby to wystarczający powód do powstania konfliktu zbrojnego, w którym Polska musiałaby wziąć udział?
Golem...czyli o tym, jak ulepić człowieka.
Winna i wolna [03.05.08/00:41]
To jest wszystko smutne. Chyba każdy z nas znalazł się kiedyś co najmniej po jednej stronie tej układanki. Zadaję sobie pytania: gdzie się to wszystko zaczyna? Czy wzbudzając w sobie syndrom ofiary kuszę moich bliskich by zmieniali mnie w golema? Czy otrzymuję jakieś sygnały od bliskich na podstawie których chcę zmieniać ich w golemy? Czy człowiek w swej naturze ma tak ogromną wolę panowania nad innymi, że świadomie bądź nieświadomie jest w stanie niszczyć innych aby stworzyć sobie armię glinianych żołnierzyków? Czy człowiek ma w sobie tak głęboko zakorzeniony syndrom niewolnika, że dobrowolnie lub mimowolnie jest w stanie dać zmienić się w glinianą figurkę?
Po której stronie nie znalazłabym się, jestem winna (a byłam po obu stronach, świadomie i nieświadomie). Winna jako ofiara i oprawca.
Nigdy więcej.
Elżbieta czy Elza? - ot, wypocina i tyle
interesujące [01.04.07/17:19]
Bardzo ciekawe, tajemnica wciąga - wyobrażamy sobie kim może być ten mężczyzna... i nagle ciach! Ostro odkrojone ostatnim zdaniem wyobrażenia czytelnika o tajemniczym mężczyźnie wybijają z rytmu. Zgadzam się z yamot, to ostatnie zdanie jest niepotrzebne. Zamiast niego można by przemycić w treści jakieś drobne uwagi, które pomogłyby czytelnikowi zidentyfikować czas i osoby, np. tak jak uwaga o pokojówce i kucharce (spostrzegawczy czytelnik od razu poprawia swoją wizję zdarzenia o wskazany szczegół dotyczący statusu społecznego bohaterki). Wtedy nawet bez ostatniego zdania w końcu każdy odkryłby prawdę o bohaterze. Jest jeszcze wyjście numer dwa – wyjąć ostatnie zdanie i zostawić czytelnikowi dowolność w interpretacji zdarzenia – bohater mógłby być dla każdego czytelnika kimś innym – legionistą, ss-manem, a nawet samym diabłem! Piękne! Jedno małe opowiadanie służące za tysiące opowiadać o podobnych sytuacjach zdarzających się na przestrzeni wieków.
Szczerze się przyznam, że dałam się złapać – podejrzewałam bardziej nieprawdopodobnego rozwiązania tajemnicy bohatera (przez chwilę myślałam, że jest diabłem! he he)
I ta kobieta wcale nie musi być Żydówką – ukłon w stronę Mademoiselle, która też zobaczyła w Twoim opowiadaniu coś, czego nie napisałaś...
A tak na marginesie, Mademoiselle, chciałabym przeczytać coś Twojego, bo sądząc po krytyce znasz się na pisarskim rzemiośle jak mało kto :)
Sagarmatha, czyli jak to jest z wiatrem?
też mi sie zdarza [27.12.06/01:31]
puszczać bąki!
Dlaczego nie pozwalam sobie na legalne pierdzenie w przestrzeni publicznej?
A dlatego, że sama nie życzę być sobie świadkiem i współwąchającym czyichś wiatrów i zakładam, że inni w moim towarzystwie na podobne narażeni być nie chcą.
CK, mam nadzieje, że nie jest to próba przemycenia do zasad współegzystencji w przestrzeni publicznej nowych rozszerzonych norm zachowania?
(już słyszę radiowy tok szoł z gatunku śniadań z polityką suto okraszony gamą różnego rodzaju bąków, he he - ciekawe czy po dźwięku możnaby rozpoznać ugrupowanie z jakiego pierdzący sie wywodzi?)
sorry za obszerne didaskalia, ale puściłam bąki fantazji :))
Współczesna sztuka uwodzenia...
Jedna tylko uwaga [16.09.06/16:28]
Proponuję zamienić nazwę gatunku Hamlet na coś innego (Werter może?), bo nie oddaje istoty charakteru owego osobnika... a Sir William, myśle, przekręciłby się raz jeszcze gdyby przeczytał taki rys uwodziciela pod imieniem Hamlet.
Jedna tylko uwaga [16.09.06/16:28]
Proponuję zamienić nazwę gatunku Hamlet na coś innego (Werter może?), bo nie oddaje istoty charakteru owego osobnika... a Sir William, myśle, przekręciłby się raz jeszcze gdyby przeczytał taki rys uwodziciela pod imieniem Hamlet.
Komentarze
zmęczyło mnie te 5 stron... [20.10.09/02:33]
aż brak mi słów...Czesio nie ma wacka!! [22.02.09/01:23]
nabyłam drogą kupna pluszowego Czesia... Niestety pluszowa kopia bohatera Włatców nie posiada bardzo ważnego narządu, który był przecież głównym bohaterem jednego z odcinków...Reklamować?
Celestynko [22.02.09/01:14]
Jeśli potrzebujesz oczyszczenia i podniesienia energii życiowej na wyższy poziom – najlepiej jeśli zrobisz to sama dla siebie, bez aplauzu publiczności, czyli to nie tu… dlaczego? (czytaj komentarze poniżej).Jeśli chciałaś komuś tym tekstem zaszkodzić to zapewne wiesz, że wróci to do ciebie, zwielokrotnione. Obyś dała sobie radę…
A tak na marginesie – afirmacja słodka jak wuzetka… zmuliło mnie na trzeciej stronie…
met [22.02.09/00:51]
a wg mnie to on był słabszy. Brak odwagi przełamania stereotypu standardowego "dobrego życia" w zderzeniu z próbą podążenia za marzeniami to próba charakteru, której nie sprostał.A co myślicie o komentarzach "szalonego" synka pani od nieruchomości?
Wydawało mi się czasem, że sprawia on wrażenie jedynego człowieka przy zdrowych zmysłach w całej tej sytuacji...
No nie… [22.02.09/00:20]
tekst mnie natchnął do przyjrzenia się czy ja umiem tańczyć (wcześniej jakoś nigdy o tym nie myślałam). Stanęłam przed lustrem. Test zaczęłam od Benassi Bros. Wow. 1,5 minuty i wymiękłam. Śmiech na sali… Dobra, jadę dalej – Coldplay. 1 minuta i kilka minut przerwy na śmiech. Postanowiłam nie poddawać się. Beastie Boys, Nirvana, Fatboy Slim, Metallica, Royksopp, Korn, Pink, Pearl Jam, Beyonce, Shakira… Ubawiłam się do łez. Wniosek. Chyba nie jestem urodzonym tancerzem… Ale przekonałam się dzięki tobie o jednym – że to chyba nie jest aż tak ważne o ile ma się dobrą zabawę. Chyba wolę mój taniec połamaniec od usilnych prób dopasowania kroku samby albo rumby do dzisiejszych przebojów dyskotekowych, czego często dopuszczają się kobiety na imprezach, oczywiście z opłakanym efektem, moim zdaniem.Niech żyje nieskrępowany taniec połamaniec!
Plazmo kochana - wątpię żebyś tańczyła gorzej niż ja :)
miś przekliniak [16.02.09/23:49]
Od misiowego debiutu w 21 lekcji Włatców to jest mój ulubiony bohater i dla niego wybiorę się do kina. Przekliniak złamał mi serce tekstem: "halo panie Żulu co pan do ch... Wacława wyczynia? przecież to jest pralka nie telewizor!":)
a nie mówiłam.... [04.02.09/23:43]
Pink, niestety moje przewidywania co do podniesienia składki mogą się sprawdzić już bardzo niedługo..http://gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29570,6217381,2010__Wzrosna_skladki__zmaleja_pensje_i_emerytury.html
a tak przy okazji - licząc co mi w kieszeni zostanie po obniżce podatków oparłam się na nowej skali podatkowej jaka obowiązuje od 2009. Nie uwzględniłam obniżenia składek z 2007 roku (bo to było troche dawno i moje potencjalne zyski z 2008 z tych obniżek zusu zostały skonsumowane, zanim uświadomiłaś mi że mogłam je wydać na wczasy.. ups)
rankingi - wspomniała gali [05.01.09/07:37]
chcemy być opiniotwórczy - super pomysł! Jesteśmy społecznością internetową, która jako pierwsza (? w Polsce, a może na świecie ?) wyszła w tzw. real poprzez książkę. Teraz przydałoby się zrobić coś co pozwoliłoby nakręcić o nas film :)Co widzę spoglądając na broszkową komunę? Setki ciekawych ludzi, którzy mają coś do powiedzenia. Jesteśmy na terenie całej Polski, a nawet poza jej granicami. Z taką rzeszą obserwatorów i reporterów możemy stać się bardziej opiniotwórczy niż rolling stone i vogue razem wzięte! Możemy opisywać i polecać wydarzenia kulturalne praktycznie
w całym kraju a nawet za granicą - a to już jest skala, w której drzemie ogromna siła...
Może moglibyśmy się trochę uspołecznić? np. zbliża się kolejny finał WOSP. Może jest jakiś sposób na broszkową zrzutę - tak żebyśmy mogli zaistnieć jako portal który wsparł WOSP siłami swoich użytkowników (co chyba nie miało miejsca dotychczas?)
Przypnijmy broszki OPP którym ufamy i o których wiemy że robią dobrą robotę - pewnie nie jestem jedyna z problemem wyboru komu przekazac 1 procent... (z tym chyba i tak pójde do hydeparku)
Skoro wydaliśmy już książkę jako pierwszy portal to może zostańmy pionierami w innych dziedzinach?
a pieniądze? przyjdą, po to mamy burzę mózgów :) u mnie szaleje sztorm w tym temacie...
(Może broszka mogłaby zostać wydawnictwem pożytku publicznego? miałaby mój jeden procent, a może nawet nie tylko mój...)
są psy które nie boją się petard [31.12.08/06:16]
na ten przykład pies moich rodziców, jamnik, który uwielbia fajerwerki. Kilka lat temu pobiegł za odpaloną petardą i chciał ją złapać w zęby. Na szczęście mu się nie udało... Od tamtej pory Nowy Rok wita zza zamkniętych drzwi domu wyjąc i szczekając ze złości :) Kiedy huk ucicha wypuszczamy go zawsze na zewnątrz, a wtedy biada wszystkim domorosłym saperom... Niki machając podniesionym ogonem ściga wszystkich którzy mają w rękach coś świszczącego lub wybuchającego.Nie wiem, czy to tylko ten pies tak reaguje, czy to może jest cecha charakteru wszystkich jamników...
Pink [25.11.08/22:37]
Jeżeli akcja walki z kaczyzmem miałaby zaistnieć dzięki (między innymi moim) datkom z dodatkowego dochodu po obniżeniu podatków, to chyba poczekamy na efekty znacznie dłużej niż mgnienie oka... Żebym odczuła obniżenie podatków to musiałabym zarabiać co najmniej 4 tys. brutto miesięcznie, czyli ok 2700 na rękę. Jeżeli zarabiam mniej to zostaje mi tylko 1% różnicy. Zakładając, że znowu podniosą składkę zdrowotną, zostanie mi już niecały 1%... a to tylko 480 zł rocznie. Tu jeszcze należałoby dodać, że na podstawie badań internetowych z 2007 roku ok. 65% obywateli tego pięknego kraju zarabia mniej niż 4 tys. miesięcznie i po marzeniach o głupiej wycieczce...tanie taxi [25.11.08/21:55]
Glob taxi 9668, 1.60 za kmSleepy shores [24.11.08/23:10]
Johnny Pearsonhttp://www.youtube.com/watch?v=rHgK2_f3mdw
okazja czyni złodzieja [24.11.08/22:59]
Już raz wojna zaczęła się od tego, że Gawriło zabił Franciszka.W moje ucho wpadł też komentarz - czego to się nie robi dla podniesienia rankingów popularności... Smutne to troche...
Pytanie: a gdyby Ktoś jednak zginął? Czy byłby to wystarczający powód do powstania konfliktu zbrojnego, w którym Polska musiałaby wziąć udział?
babski bigos z męską wkładką - super! [12.08.08/01:21]
a może:www.BROSZKA.pl UNPLUGGED
:)
Winna i wolna [03.05.08/00:41]
To jest wszystko smutne. Chyba każdy z nas znalazł się kiedyś co najmniej po jednej stronie tej układanki. Zadaję sobie pytania: gdzie się to wszystko zaczyna? Czy wzbudzając w sobie syndrom ofiary kuszę moich bliskich by zmieniali mnie w golema? Czy otrzymuję jakieś sygnały od bliskich na podstawie których chcę zmieniać ich w golemy? Czy człowiek w swej naturze ma tak ogromną wolę panowania nad innymi, że świadomie bądź nieświadomie jest w stanie niszczyć innych aby stworzyć sobie armię glinianych żołnierzyków? Czy człowiek ma w sobie tak głęboko zakorzeniony syndrom niewolnika, że dobrowolnie lub mimowolnie jest w stanie dać zmienić się w glinianą figurkę?Po której stronie nie znalazłabym się, jestem winna (a byłam po obu stronach, świadomie i nieświadomie). Winna jako ofiara i oprawca.
Nigdy więcej.
interesujące [01.04.07/17:19]
Bardzo ciekawe, tajemnica wciąga - wyobrażamy sobie kim może być ten mężczyzna... i nagle ciach! Ostro odkrojone ostatnim zdaniem wyobrażenia czytelnika o tajemniczym mężczyźnie wybijają z rytmu. Zgadzam się z yamot, to ostatnie zdanie jest niepotrzebne. Zamiast niego można by przemycić w treści jakieś drobne uwagi, które pomogłyby czytelnikowi zidentyfikować czas i osoby, np. tak jak uwaga o pokojówce i kucharce (spostrzegawczy czytelnik od razu poprawia swoją wizję zdarzenia o wskazany szczegół dotyczący statusu społecznego bohaterki). Wtedy nawet bez ostatniego zdania w końcu każdy odkryłby prawdę o bohaterze. Jest jeszcze wyjście numer dwa – wyjąć ostatnie zdanie i zostawić czytelnikowi dowolność w interpretacji zdarzenia – bohater mógłby być dla każdego czytelnika kimś innym – legionistą, ss-manem, a nawet samym diabłem! Piękne! Jedno małe opowiadanie służące za tysiące opowiadać o podobnych sytuacjach zdarzających się na przestrzeni wieków.Szczerze się przyznam, że dałam się złapać – podejrzewałam bardziej nieprawdopodobnego rozwiązania tajemnicy bohatera (przez chwilę myślałam, że jest diabłem! he he)
I ta kobieta wcale nie musi być Żydówką – ukłon w stronę Mademoiselle, która też zobaczyła w Twoim opowiadaniu coś, czego nie napisałaś...
A tak na marginesie, Mademoiselle, chciałabym przeczytać coś Twojego, bo sądząc po krytyce znasz się na pisarskim rzemiośle jak mało kto :)
też mi sie zdarza [27.12.06/01:31]
puszczać bąki!Dlaczego nie pozwalam sobie na legalne pierdzenie w przestrzeni publicznej?
A dlatego, że sama nie życzę być sobie świadkiem i współwąchającym czyichś wiatrów i zakładam, że inni w moim towarzystwie na podobne narażeni być nie chcą.
CK, mam nadzieje, że nie jest to próba przemycenia do zasad współegzystencji w przestrzeni publicznej nowych rozszerzonych norm zachowania?
(już słyszę radiowy tok szoł z gatunku śniadań z polityką suto okraszony gamą różnego rodzaju bąków, he he - ciekawe czy po dźwięku możnaby rozpoznać ugrupowanie z jakiego pierdzący sie wywodzi?)
sorry za obszerne didaskalia, ale puściłam bąki fantazji :))
Jedna tylko uwaga [16.09.06/16:28]
Proponuję zamienić nazwę gatunku Hamlet na coś innego (Werter może?), bo nie oddaje istoty charakteru owego osobnika... a Sir William, myśle, przekręciłby się raz jeszcze gdyby przeczytał taki rys uwodziciela pod imieniem Hamlet.Jedna tylko uwaga [16.09.06/16:28]
Proponuję zamienić nazwę gatunku Hamlet na coś innego (Werter może?), bo nie oddaje istoty charakteru owego osobnika... a Sir William, myśle, przekręciłby się raz jeszcze gdyby przeczytał taki rys uwodziciela pod imieniem Hamlet.