[sekundę...] 


REKLAMA
Ja i "Farfocle..."
takamała [2009-09-16]
Niniejszym postanowiłam popełnić recenzję, choć bez bicia się przyznaję, że to „mój pierwszy raz”, więc proszę o delikatność.
Zamiar skomentowania pewnej książki nosiłam w sobie odkąd ją przeczytałam i co tu dużo kryć - rozczarowałam się… nieco.
Książkę „Farfocle namiętności” Marcina Szczygielskiego, z niekłamaną radością, wygrałam w konkursie Broszki.

Niezawodna Maura przesłała ślicznie zapakowaną. Odłożyłam nawet na bok biografię Janis Joplin i postanowiłam przeczytać dzieło rąk i umysłu autora „Berka”, o którym tyle słyszałam i to generalnie pozytywnie słyszałam.
„Farfocle…” to pierwsza książka tego autora, którą miałam okazję poznać i nie wiem czy dobrze, że od niej zaczęłam…

Przede wszystkim nie wiem czy to odwaga, czy niechęć do kobiet kieruje facetem, który pisze w pierwszej osobie powieść o kobiecie
Taki myk zastosował Hornby w „Jak być dobrym człowiekiem” i także samo wylazło tam, że niekoniecznie panowie znają psychikę kobiety i motywacje, które nią mogą kierować.

Przynajmniej jakieś takie „uśrednione”, bo wiadomo, że każdy jest inny.
Po raz kolejny w tym sposobie prowadzenia narracji wyłazi po cichutku taki lekko szyderczy jadzik i drwina, a postacie karykaturalne.
Na ogół te kobiece, łącznie z narratorką…
Zatem już ten zabieg dla mnie zawsze trąci jakąś sztucznością.

Po samej powieści spodziewałam się dużo więcej, a otrzymałam czytadełko. Owszem warsztat jak najbardziej, autor ładnie posługuje się językiem. Ale temat, postaci, i tzw. gagi, intrygi i komplikacje - jak w 90% książek dodawanych do Claudii czy innej prasy kolorowej, w cenie 9,90 za sztukę.
Takie wariacje na temat Bridget Jones, które snuje facet „przebrany” dla potrzeb narracji za kobietę.
Mamy opowieść o dwóch panienkach z prowincji tak zwanej, które starają się zaistnieć w wielkim świecie. Jest Agnieszka - w miarę rozsądna i dość poukładana choć i tu zgrzyt, bo niby dziewczyna jest ok., a jakieś pokątne randes vous z internetowymi kochasiami uprawia… I zdradza takiego porządnego chłopaka. Zła kobieta. Tak trochę.

Z kolei Zosia- główna bohaterka, to na większości stron powieści, pusta i powierzchowna osoba. Samolubna, niedouczona i … nieuczciwa. Czyli be…

Są oczywiście także faceci, w większość fajni i tacy pozytywni. Poza jednym metroseksualnym, wymuskanym karierowiczem, ale to tak na osłodę, przy tych wszystkich niedorysowanych lub przerysowanych postaciach kobiecych.
I cóż?

Ja wiem, że to Marcin Szczygielski, że może te inne książki lepsze, ale historia nieco głupiutkiej panienki, która zostaje redaktorem naczelnym pisma i nie wie, że nie kopiuje się po całości innego magazynu żeby stworzyć swój layout..??
Obraz totalnej i stuprocentowej egoistki nie skupionej na bardzo fajnym facecie, który to biedulek szuka pocieszenia na portalach randkowych, jest tak realny jak 9 godzin snu w moim przypadku. W ciągu jednej doby…

I tu też wyłazi dla mnie  ta „nieprawda” pisania w pierwszej osobie i obraz babeczki, która jest po prostu maksymalnie niesympatyczna i pusta.
Po czym oczywiście następuje cudowna przemiana wewnętrzna. Z egoistki najwyższych lotów mamy altruistkę , która poświęca się dla sklerotycznej Babuni.
Tak poza wszystkim, w mojej opinii, Babunia i mama bohaterki to najlepiej narysowane i poprowadzone postacie w tej książce.

Co jeszcze nie podoba się i lekko zgrzyta w tej powieści?
Dotyka świata mediów, trochę showbiznesu. Z jednej strony padają znane nazwiska, a z drugiej u mnie jest niedosyt - że zagadnienia związane z prowadzeniem pisma, biznesem modowym bohaterek, potraktowane są powierzchowne.
Jakby autor coś tam wiedział, ale nie za wiele. A myślę, że akurat pan Marcin wie sporo… Chociażby z racji doświadczeń zawodowych.
Prześlizgnięcie się po temacie jest w ogóle poważnym mankamentem w moim odczuciu.  Postacie są ledwie naszkicowane, jakby rysował je mój Junior,  który do plastycznych zajęć ma dwie lewe, leniwe rączki.
Nie wiem jak wyglądają, co nimi kieruje... Dlaczego Agnieszka, osoba o dość poukładanych priorytetach uprawia figle migle z internetowymi znajomymi?
I dlaczego nagle je kończy? Ciekawe...
Są jakieś intrygi, ale po co, dlaczego. Wszystko muśnięte zaledwie.
Przyznaje że czyta się lekko i szybko, ale czy przyjemnie…?
Trochę tak z poczuciem straconego czasu i zawiedzionych oczekiwań.

Do napisania tych paru lekko gorzkich słów skłonił mnie również  fragment programu „Chłopaki z taśmy”, który miałam wątpliwą przyjemność obejrzeć wczoraj po raz pierwszy. I ostatni jak mniemam... Nie w całości, nie dałam rady.
Program prowadzi właśnie Marcin Szczygielski… i nie wiem czy ja się starzeje, a ten show to znak czasów, w których żyjemy. Czy to jest po prostu jakaś straszna żenada?

I nie wiem czy brać się za te głośniejsze pozycje tego autora.
Może nie przypadkiem Pan Tomasz Raczek, którego styl wypowiedzi i osobowość bardzo cenię, jest wydawcą związanym z Wydawnictwem Latarnik…? Nie wiem. Zastanawiam czy książki się „sprzedają” bo talent… czy dlatego ze szumek medialny, a tematyka trendy.
Będę wdzięczna za opinie o innych książkach Marcina Szczygielskiego. I o tych „Farfoclach…” też, bo może ja z tych czepliwych jestem?

PS. Zdecydowanie podoba mi się tytuł „Farfocle namiętności”, dobrze brzmi, adekwatny do tematu, co trafia w mój czuły punkt, bo ja tytułów nie potrafię wymyślać.
Ach i jeszcze podoba mi się odwaga i szczerość panów Raczka i Szczygielskiego, a sam autor „Farfocli…” robi na mnie pozytywne wrażenie.
Dlatego tak się ucieszyłam z tej książki, a tu taki … może nie pasztet, ale nie tego się spodziewałam.

***
I chyba nie nazwę tego recenzją, bo zapewne rasowa recenzja ma jakiś układ, strukturę i takie tam. Niech to będzie moja subiektywna opinia po przeczytaniu książki:)
strona: 1 2 3
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
marco [30.09.09/07:39]

to chyba

nie dla mnie
Daguniek [19.09.09/17:30]

Ja właśnie czytam.

W sumie nie w moim stylu książka, ale fajna na odmóżdżenie moim zdaniem :)
takamała [18.09.09/16:44]

zblaz

dzięki:) wiesz ja też czytuje pierdu, pierdu... i uwielbiam Bridget Jones:) ale akurat w przypadku Farfocli nie chodzi o brak uniesień artystycznych i prawd absolutnych tylko o taką... powierzchowność i że to żadne halo nawet w kategorii pierdu pierdu:)
zblaz [18.09.09/16:32]

niezła recka :)

gratuluję debiutu recenzenckiego :D

a co do Szczygielskiego, to kiedyś zdaje się Pl-boya czytałam i mi się podobało, no bo to takie zabawne pierdu pierdu, a nie oczekiwałam żadnych artystycznych oświeceń ani prawd życiowych. no i widzę, że farfocle ten trend niejako przedłużają i potęgują :)

ale ja w sumie lubię takie książki, nie mam snobistycznych ambicji ani wysublimowanych gustów :D

no i przypomniałaś mi tym arciem, że jakiś czas temu kupiłam Berka koleżance na urodziny m.in. z zamiarem późniejszego wypożyczenia tegoż i że czas zrealizować ten plan :D
Tulia [17.09.09/11:36]

wiesz mała,

książek jest takie mnóstwo, że naprawdę coraz trudniej przeczytać wszystko co by się chciało, ja ostatnio, raczej to, co samo wpada w ręce, a że wpada sporo to i sporo się czyta, jak mi Farfocle wpadną to przeczytam :))
takamała [16.09.09/21:53]

oj Tulka sięgnij

możesz mieć zupełnie inne odczucia przecie z :)
Tulia [16.09.09/21:12]

Oj, źle napisałam,

pewnie warto, ale może nie po Farfocle :))
Tulia [16.09.09/20:56]

oj, mała, fajna recenzja,

no popatrz, Berek mi sie podobał, z takim normalnym podejściem do spraw damskich, męskich, Wiosna Pl-boya, też, choć w innym stylu, lekie czytanie, i planowałam jeszcze coś szanownego autora przeczytać, a tak to już chyba nie warto.
Ale po Berka sięgnij, ciekawa jestem czy ci się spodoba :))
Truskawka [16.09.09/16:41]

no wlasnie

a w ogole to swietna recka, czytalo sie ja lekko i tej reki o ktorej divi mowi tez zazdraszczam.

Ja recenzji nie lubie bo to ciezki kawalek chleba chociaz wydawaloby sie, ze nie. Ale ubrac to wszystko w slowa nie jest latwo oj nie i jeszcze tak zeby inni zrozumieli :)))
divi [16.09.09/11:55]

Mała

i taka właśnie jest... zaczyna się zupełnie niewinnie a z czasem nabiera takich barw, że człowiekowi gorąco się robi :)))
przyznam szczerze, że zabierając się do niej, pojęcia nie miałam o czym jest i czego się spodziewać. Zaskoczona byłam, pod wrażeniem wciąż jestem i dlatego chcę o niej napisać :))
takamała [16.09.09/11:46]

divi właśnie poczytałam

o tej książce, bo nie znałam, przyznaję ... brzmi intrygująco..
divi [16.09.09/11:36]

Mała

nad Sarah Waters "Muskając aksamit" :)))
jestem tak nią zachwycona, że słów brak... i koniecznie chcę o niej napisać ale ja potrzebuję na to czasu, niestety :)
takamała [16.09.09/11:21]

ax, jasio - dlatego

przeczytam "Berka"... jak skończę "Intruza" ktory ma gabaryty materaca, więc nie wiem kiedy to będzie :)
divi -weź przestań...z tym piórem lekkim:) właśnie mam niedosyt teraz że szybko pisałam i troche po łebkach ale czasu mało a ja chciłam poznać opinie o tej ksiażce.. bo spodziewałam sie więcej
a nad jaką recenzją pracujesz?
divi [16.09.09/11:06]

no proszę...

a ja będąc w PL chciałam nabyć tytuły tego osobnika a tu taki feler z tymi "Farfoclami"... dzięki Małej, inna książka wpadnie w moje ręce :))

nie mam czego porównywać i jak komentować, bo Berka jeszcze, niestety, nie czytałam, zatem pozostaje mi wierzyć na słowo Wam, dziewczyny :)

Mała, recenzja bardzo dobra :) ja swoją męczę i męczę... ale książka tak mi się podoba, że chciałabym oddać jej ducha i moje wrażenia a to łatwe nie jest... chciałabym mieć Twoją lekkość pióra, naprawdę :)
ax [16.09.09/10:49]

...

mała...tej książki nie znam.
Z książek tego autora czytałam jedynie "Berka" (tak jak i ty wygrałam na bro :))...i "Berkiem" jestem zachwycona! :)
j a s i o [16.09.09/10:41]

mimo wszystko

Berka polecam bardzo
takamała [16.09.09/10:39]

Tru

temat wydawania ksiązek i motywacji niektórych wydawców to odrębne zagadnienie. A tego Berka pewnie przeczytam, zeby mieć jasność co do mozliwości i talentu Marcina Szczygielskiego

Yamka- więc wiesz ja się spodziewałam że to będzie smaczna lekturka a tu niekoniecznie... może właśnie to wskoczenie w kieckę było sztuczne i dlatego tak wyszło, nie wiem...

kozucha- pisane na kolanie to bardzo dobre określenie jeśli chodzi o "Pachnidło" bo niby pomysł jest, jakiś niebanalny ale takie tez niedopracowane to wszystko...
Truskawka [16.09.09/10:25]

Kozucha

wiesz to co piszesz o Pachnidle jest jakby podkresleniem tego co pisala Mala o modach, falach i jak sie robi kase na ksiazkach. Ksiazka Pachnidlo zostala napisana w 1976 roku i zrobila sporo szumu kiedy zostala wydana a potem odeszla w zapomnienie. W Polsce zostala wydana w 1998 roku wtedy ja tez przeczytalama. Ot zaciekawila mnie na polce. Nie bylo zadnych reklam, zadnej fali, zadnej mody. Ot ksiazka jak kazda inna. Przeczytalam, odlozylam na polke bez emocji. Potem ktos ja sfilmowal i nagle zrobila sie kontrowersyjna, glosna, przebojowa. Reklamy krzyczaly zewszad a ksiegarze zacierali rece, ze w koncu zarobia na ksiazce, ktora lezala na polkach od 10 lat.
Niedawno przeczytalam, ze powstaja prace magisterskie na ten temat.
Jasny obraz tego jak poddajemy sie manipulacji, jak sa tworzone trendy i mody :))))
kozucha [16.09.09/09:28]

Mała,

też zauważyłam, że dosyć często się zdarza, że autor płynie na fali uznania z powodu swojego nazwiska, albo nagłośnionego sukcesu. Ja jestem świeżo po lekturze bestsellera pt. "Pachnidło". Też jestem rozczarowana, bo - moim zdaniem - książka ta jest idealnym przykładem mamonistycznego podejścia do pisarstwa. A w końcówce zabrakło już pomysłu i wyraźnie czuć, że była pisana "na kolanie", byle prędzej oddać do druku. O swoją recenzję się nie martw - jest bardzo O.K.!:)
VIS [16.09.09/09:24]

muszę

przyznać,że nie czytałam tej pozycji ;-P Ani żadnej innej.które popełnił ten autor. Poczytałam jednak recenzje tak w necie jak i ta powyższą.Na ich podstawie uważam,że niczego nie straciłam :-) Aha oglądałam dodatkowo fotografie tego pana z jego partnerem oraz zaciekawiła mnie okładka - ekskluzywnego wydania - jak napisali - książki Berek. Jak dla mnie - kontrowersyjna nieco ;-P
yamot [16.09.09/09:14]

To mnie Mała zaskoczyłaś

bo czytajac jego 'wiosne plboya' pialam z zachwytu, a na polce czekaja jeszcze 'nasturcje...' i 'berek'

moze faktycznie Marcin nie powinien sie brac za narracje z kobiecego punktu widzenia.
bo to jak w tym kawale, kiedy przychodzi facet do ksiegarni i pyta gdzie znajdzie ksiazke 'zrozumiec kobiety'
a sprzedawca - dzial fantastyki - po lewo
;)
Truskawka [14.09.09/21:09]

Zaczynajac

od konca powiem, ze Berek bardzo mi sie podobal. Wiec jesli chcialabys sie dla odmiany przekonac do Marcina polecam bo jest dobra.
Jesli chodzi o Farfocle zgadzam sie z powyzszym. Co ciekawe czytalam kilka recenzji tej ksiazki i te najbardziej pochlebne wyszly spod meskich rak....kobiety sa bardziej zdystansowane do niej.... zastanawiajace :))
Ogolnie rozumiem, ze ksiazka miala byc satyra, wytknieciem wad ale wydaje mi sie, ze troche nie wyszla. Nawet satyra powinna byc wiarygodna a tu tej wiarygodnosci nie ma przynajmniej dla mnie.
Lubie jednak poczucie humoru Marcina i mam nadzieje, ze w przyszlosci znajdzie sie wiecej Berkow niz Farfocli :)
No i co do tych znajomosci, wydawnictw, ksiazek zgodze sie z Kazimiera Sz. Literarura rodzima lezy na pysku i kwiczy....

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!





Cafenews