[sekundę...] 

Hydepark

saganka: romans z żonatym
powiedzcie mi, co sądzicie o kobietach, które wdają się w romans z żonatym mężczyzną, o tych, które wiedzą, że facet ma żonę, dzieci, rodzinę, i nieważne czy między nimi jest dobrze czy źle?
| |
 
 

Komentarze

dodaj komentarz
jarek [15.11.13/23:30]

zawiedzony

do zdradzonej zony krotko i zwiezle tez cos podobnego przezylem pozdrawiam
emax [12.10.13/14:38]

zdrady

Myślę, że rozwiązanie znajduje się w dawnej kulturze wschodniej... kobiety które dopuściły się zdrady były kamienowane... a osoby które rozbijają związek szczególnie ...zabieranie komuś męża to jak ktoś tutaj napisał kradzież dlatego powinno być w jakiś sposób karalne ...
adusia33 [05.10.13/00:12]

zdrady

nigdy nie sądziłam że dopuszczę się zdrady ale to było silniejsze od de mnie zadzwonił do mnie nie spodziewanie to była moja wielksa miłość szkoły średniej po popierwszym razie zaginął słuch po nim a gdy spotkaliśmy się po 18 stu lata rozłąki nic dzienego że pusciły nam emocjie ale nie żałuje tego co się stało dla takiej chwili warto żyć....
adusia [04.10.13/23:40]

smutna gosia

zdrady
JONEK [14.09.13/11:12]

PROBLEM

witam serdecznie!!!
jestem zonaty od 10 lat,nigdy nie zdradziłem zony i mam nadzieje ze tego czynu nie popełnie.jesli chodzi o małzenstwo powiedziałbym ze jest ok.mam 32 lata śliczna córeczke która zresztą bardzo kocham.mój problem polega na tym iż w mojej pracy zatrudniła sie pewna dziewczyna jak dla mnie bardzo ładna i bardzo inteligentna,no ale nigdy nie myslałem zeby z nia mogło cos wiecej łączyc....az do pewnego czasu...zaczelismy ostatnio duzo pisac na FB dowiedziałem sie o niej duzo rzeczy prywatnych itp.traktowałem to raczej i cieszyłem sie ze ma do mnie takie zaufanie ze zwierza mi sie ze swoich problemów osobistych itp(dodam ze jest młodsza o 8 lat) no i pewnego dnia powiedziała ze jest we mnie zakochana,na początku potraktowałem to jako ŻART ale niestety powiedziała powaznie...w zwiazku z czym zaczeła mi mącic w głowie....powiedziała ze nie chce rozbijac mojego małzenstwa...ale ostatnio ja zbyt czesto ja zaczołem o niej myslec...i powiem wam jedno NAPRAWDE MAM PROBLEM.z drugije strony bardzo sie ciesze ze jeszcze mam takie zainteresowanie u młodszych kobiet(oczywiscie bez przesady).przy ostatniej rozmowie oznajmiła mi ze jest kobieta czysta tz.(DZIEWICA) i chciałaby zrobic swój pierwszy raz ze mna,nieukrywam byłem no i jestem w szoku.zerwałem z nia kontakt w kazdy sposób jaki tylko był mozliwy(prócz w pracy bo niestety sprawt zawodowe zmuszaja nas do kontaktu).mam problem bo ogólnie pociaga mnie sexualnie i wiem ze ja ją tez/...ale nie zrobie krzywde mojej rodzinie,modle sie zeby tylko mi cos nie odbiło i nie dał sie poniesc chwili słabosci.
ania [14.06.13/17:45]

moja historia

Jestem mężatką od 13 lat.2lata temu wyjechałam do pracy do Holandii jako opiekunka jego mamy.Długo się opierałam tzn.unikałam jego uśmieszków,spojrzeń ,gdy mówił komplementy mówiłam zeby nie opowiadał bajek.To trwało rok.Któregoś dnia gdy przyszedł w odwiedziny do mamy dał mi do zrozumienia że mnie kocha,nie słowami ,lecz spojrzeniem,zachowaniem.Do tego też dnia ja byłam obojętna,tzn.czułam cos ale nie okazywałam tego.Jednak po tym dniu zrozumiałm,ze go kocham.Zaczęliśmy o tym rozmawiać,powiedział mi ,że też mnie kocha.potem mnie pocałował i tak się zaczęło.Opowiadał mi ,że nie ma czułości w jego związku,że żyje praktycznie obok żony nie z żoną ,że jego życie jest puste,i że nie kocha żony tak jak mnie.Potem wyjechałam do domu na półtora miesiąca,gdy wróciłam dawał mi do zrozumienia ze kocha mnie jeszcze bardziej.Gdy się całowaliśmy mówił ze względem żony nie ma wyrzutów sumienia ,bo nie ma miłościw jego związku.Mówiłam mu ,że nie chcę być tą drugą ,że jeżeli szuka przygód to wybrał niewłaściwy adres,zarzekał się,że mysli o mnie poważnie.Ja jednak podczas rozmów mówiłam,że mam wątpliwości,ale po jego ciągłych przekonywaniach że ja tylko się liczę uległam.Po powrocie do domu,po 5 dniach powiedzał mi przez telefon ,że ma depresje i, że nie chce tego ciągnąć.Przez niego straciłam prace i dodatkowo powiedzał ,że żonie opowiedział o wszystkim.Teraz udaje dobrego mężusia ja ,a moje maile drukuje i pokazuje mojej zmienniczce.Ja nie chcę miec z nim nic wspólnego dużo łez wypłakałam i płacz dalej bo nie mogę pojąć że ktos może tak prosto w oczy kłamać.Ja byłam z nim szczera to,że go kocham też było prawdziwe.Wiem że zrobiłam źle oszukałam męża,który mnie kocha.Choć nasz związek wydaje się być udany to czegoś w nim brak.Seks jest cudowny, rozumiemy się dobrze,a jednak nie ma czułosci ,i tego czegoś co pozwala kobiecie poczuć się kochaną.
basia [11.06.13/12:15]

myślę, że

Uważam, ze jeżeli facet ma rodzinę, a nawiązuje romans, to winnym jest tu tylko i wyłącznie on. Nie rozumem dlaczego psioczy się tylko na kochanki, przecież one nie mają zobowiązań wobec nikogo. Natomiast mężczyźni chyba wiedzą na co się porywają i jakie są tego konsekwencje. jeżeli facet ma kochankę to oznacza, że nie kocha swojej żony, gdyby kochał nie zdradzałby.
xxx [21.05.13/21:53]

myśli

Nie uwierzycie. Ten z którym tyle lat się znałam i spotykałam (jeszcze jak był wolny), poszedł na noc do hotelu z moją znajomą, minęli mnie i potraktowali jak powietrze.
xxx [19.02.13/01:12]

myśli

serce czuje coś do faceta od kilku lat, a ten od niecałych dwóch jest po ślubie z inną. Dzieci nie mają. Obrączka nie zawsze jest gwarancją miłości.
xxx [02.10.12/00:46]

hm...

Znam faceta od kilku lat. Byliśmy przyjaciółmi. Spotykamy się czasami. Spotykaliśmy się jak był wolny, teraz od roku jest żonaty. On spotyka się jeszcze z inną jakąś. Nie jest pewien czy dobrze zrobił żeniąc się. Dodam, że facet ten ma dziecko (pełnoletnie, nie mieszka z ojcem), ale nie ma tego dziecka z żoną (tylko z inną kobietą), a żona jego nie chce mieć dzieci. Słyszałam, że żona ma swoje życie a on swoje. Ale nie chce by żona wiedziała lub znała jego znajomych, koleżanki.
Szuka swojego szczęścia ten facet (czasami niekiedy ślub biorą osoby które mają jakieś wspólne interesy - i chodzi tylko o papierek).
jasumi [28.09.12/10:22]

chemia

wakacje , spotkanie , romana super przygoda. znałam go juz dawno ma dom żone dzieci , ja tez . czy żałuje nie nie załuje od dawna jastem samotna - maz jest w domu rzadko ,dożo pracuje. Odkryłam na nowo ze moge byc choc przez chwile szcześliwa. wszysko minęło skonczyło sie razem z latem . codzienność . tylko że ja poczułam rozczarowanie , smutek i jeszcze większa samotność.widuje go czasem i tesknie, bardzo . Miało byc bez zobowiązan ale ja jednak nie umie myślec o nim że go nie było. Tak pomyslalam o sobie od 15 lat i chyba na dobre mi to nie wyszło . czy jest sens dzwonic, rozmawiac ? boje sie odmowy...i
zuza423 [24.08.12/11:33]

smutna beti

wszysko będzie dobrze z Twoim zdrowiem, tylko myśl pozytywnie to bardzo pomaga. A jeśli chodzi o męża to nie przejmuj się. Ja stałam się obojętna i kiedy moje mysli skupiły się na innej osobie ( nie namawiam absolutnie do zdrady, może znajomości) mój mąż poczuł jak samiec zagrożenie " swojego terytorium" i nagle zaczął się starać i mną zajmować,widocznie można....
smutna beti [12.07.12/12:21]

zdradzona żona

Byłam i jestem dobra dla innych ale czasem dochodzę do wniosku ,że dobrych ludzi się po prostu nie szanuje a im ktoś bardziej wredny tym ma lepiej w życiu.Ranić innych nie zamierzam , bo chyba nawet nie potrafię.Nie umiem też prosić nikogo o wsparcie nawet nie wiem do kogo miałabym się zwrócić.O swoja powłokę już zadbałam jest chyba OK ale w środku jestem pusta nie umiem się na niczym skupić - żyję z dnia na dzień.Wczoraj dowiedziałam się ,że powinnam się poddać operacji ginekologicznej i może także piersi.Mam wiec czas do końca
roku (wtedy nastąpią decydujące badania) na - no właśnie na co ?? czy w tej sytuacji cokolwiek jeszcze ma sens.
Monika [05.07.12/13:58]

smutna beti

dbaj o siebie i bądź dla siebie dobra, szanuj swoje życie. dbaj o innych i bądź dla nich dobra, szanuj życie innych. a jeśli ktoś Ciebie rani, nie mścij się lecz oderwij, bo możesz Ty sama zacząć ranić i błędne koło się domknie. Zaopiekuj się sobą, poszukaj wsparcia u osób życzliwych. Nas zdradzonych jest wiele, zdradzanych tyleż samo. Nie zadawaj pytani dlaczego on mi to zrobił. Pomyśl raczej co Ty możesz teraz zrobić, ile masz przed sobą możliwości rozwoju. Wyciągnij wnioski z tej przykrej lekcji, by nie popełnić tych samych błędów. Życzę Ci spokojności i troski. Monika
smutna-beti [26.06.12/15:56]

zdradzona żona

Moja historia to klasyk.Mąż ma 51 lat a ja 47 .Ostatnio schudł znacząco , kupił sobie tabletki na potencję i postanowił jak to określił zabiegać o względy młodszej koleżanki z pracy co jak stwierdził bardzo go odmładza i dowartościowuje.Dowiedziałam się o tym z e-maila jaki napisał do swojej koleżanki(myślał , że nie widzę co pisze). Wpadłam najpierw w szał i wykrzyczałam co o tym myślę a potem przez tydzień żyłam w trybie zoombie .Nie jadłam,nie spałam,ciśnienie o mało mnie nie rozsadziło(zwyczajowo mam poniżej normy)do tego zaczęłam bardzo intensywnie uprawiać sport(liczyłam na zawał). Przetrwałam , po tygodniu przeprowadziłam z mężem poważną rozmowę.Niby wszystko wróciło do normy a nawet znacząco się poprawiło ale ja nie mogę o tym zapomnieć.Nie potrafię mu już zaufać.Wydaje mi się , że stał się cukierkowo dobry i czuły ponieważ chce uśpić moją czujność.
Mam tego dość to mnie zabija.Ja też schudłam znacząco powróciłam do dawnej dobrej formy wizualnej(nie jestem gruba, mam duży biust , ładną twarz i gęste półdługie ciemne włosy). Jestem emocjonalnie samotna i bardzo potrzebuję bratniej duszy.Nie wykluczam znajomości z żonatym jak jeszcze bardziej ochłonę .Nie chcę ,żeby się ktoś we mnie zakochał potrzebuję pogadać i miło spędzić czas.
aaa [03.06.12/16:42]

wujek :)))

Jestes tu kolejnym facetem, ktory miesza wszystko byle tylko wyszlo na jego. To ty jestes smieszny wujek wiesz?
1. A czy ty wiesz jeszcze, jak to jest starac sie o swoja zone, ktorej przeciez przysiegales milosc, wiernosc i co tam jeszcze kochaniutki? Pamietasz? Jak ci przeszlo to miej odwage uczciwie to powiedziec.
2. Zdrada, czy to w parze (ktora sie umawiala, ze sie zdradzac nie bedzie), w pracy, w sojuszach politycznych, no jednym slowem wszedzie gdzie istnieje jest zla, nieelegancka, burzaca, niefajna.
3.Jak sie facet odkocha to przeciez nic nie stoi na przeszkodzie, zeby powiedzial swojej zonie, pozalatwial co do pozalatwiania, podzielil majatek i sprawy opieki nad dziecmi i poszedl przed siebie z podniesionym czolem. Bez mataczenia, krecenia, oszukiwania. O TO W TYM CHODZI a nie o to, ze moj ci on do konca zycia wujku. O UCZCIWOSC. I ODWAGE.
bo to jest to co tu sie zarzuca zdradzajacym, a nie to, ze sie odkochali w jednej kobiecie a zakochali w innej. Chodzi o uczciwosc i szacunek wobec wszystkich zainteresowanych.WSZYSTKICH.
To takie proste i takie trudne jednoczesnie, kiedy faceci tacy jak ty zamiast sie zastanowic przez moment gromadza sie tutaj nad tym postem kochany wujku, bo przeciez i ty tu wpadles i poczytales sobie to i owo. Tak przez przypadek bo szukales w necie broszki dla ukochanje kobiety czy dlatego, ze gryzie cie jednak sumienie i chciales poszukac poplecznikow w necie?
wujek [03.06.12/06:52]

całkowicie za Tobą,

przykro mi sie czyta te Wasze jadowite komentarze. jestescie az tak bardzo ograniczeni spolecznymi kajdanami, zeby nie moc pojac istoty tego zagadnienia? szczecie, milosc, zaurocznie - to nie tylko slogany na okladkach Harlequina. Pamietacie jeszcze, jak to jest kochac kogos prawdziwa, szczera, zywa i plomienna miloscia? Czy w ogole wiecie, jak to jest?

Ubzduralyscie sobie 'drogie zony', ze z definicji miejsce "Waszego" facecta, jest tylko i wylacznie przy waszej nodze? moj ci on jest! slubowal, wiec musi juz byc i bedzie zawsze, chocby nie wiem co.

I tu popelniacie najwiekszy blad logiczny. Jaki on jest Twoj?? kupilas go sobie, wyrzeźbiłaś z kawalka drewna? Nigdy nie bedziesz miala do niego prawa. To wolna istota. Tak samo jak wolna jestes ty. Jedyne co mozesz zrobic, to postarac sie, aby nie chcial dzielic sie soba z kims innym. Metoda prosta - dawaj z siebie jak najwiecej tego, czym go mamilas przed sblubem. Madrze ktos kiedys prawil: Kobieta po slubie liczy na to, ze uda jej sie zmienic faceta. Mezczyzna po slubie liczy na to, ze jego wybranka nigdy sie nie zmieni i zawsze bedzie taka, jak wczesniej.

czy naprawde zadna z was nie odpowiedziala sobie na bardzo madre pytanie: dlaczego pozwalacie swoim mężom na zdrady i jak to możliwe, ze przez ponad 7 lat żona nie zauważyła, ze mąż prowadzi drugie życie. Bo tracicie czujnosc. Teren obsikany, wiec wiadomo do kongo nalezy. I ma sie pilnowac, bo ... no wlasnie? bo co? bo tak trzeba? bo takie sa normy? bo wy jestescie wierne? bo cofamy sie na drodze ewolucji? jakim socjonielotem trzeba byc, zeby pisac takie herezje? Obudzie sie i pozwolcie sobie zaczac zyc. Albo zadbacie o swoich facetow, zeby chcialo im sie wracac do domu na noc, albo bedziecie gromadzic sie jak cmy nad takimi postami i zrzedzic, jakim to beznadziejnym gatunkiem sa faceci.
aaa [23.05.12/22:53]

Mika

A co to za IDIOTYCZNE pytanie? Poczytaj sobie ponizej, skoro sama nie wiesz co o tym sadzic.
I jeszcze maz najlepszej przyjaciolki? Jakie ty masz kobieto watpliwosci?!?!?
To co robisz jest tak paskudene, ze az trudno sobie wyobrazic. Oblesne. Ohydne.
MIKA...2... [23.05.12/21:48]

Witajcie

Ja mam taki problem. Mąż mojej najlepszej przyjaciółki chce się ze mną spotykać. Podkreślam ze jestem samotna matka. Tylko on chciałby nas dwie ani z jedna ani z druga nie chce zakończyć tego co zaczął. Ja wiem o tym ze on ma żonę ale ona nie wie ze jej mąż spotyka się ze mną. Co o tym myślicie?
diablo [19.05.12/14:59]

zdrada to kurestwo

panie ktore sie szczyca tym ze spaly z facetami to zwykle puste suki wyzute z uczuc tu jedna pisala ze sama zostala zdradzona i dlatego przespala sie z zonatym i znim sypia bo jej to wisi widocznie kurestwo masz we krwi tak jak twoje popleczniczki ktore tak tu wyflaczaja sie ze swoich chorych podbojow zaden pozadny facet nie czepi sie takich kurew jak wiekszosc tu piszacych
Zdradzona Żona [18.05.12/15:39]

prawda

czyli jednak zezwierzęcenie. smutne. współczuję cofnięcia się na drodze ewolucji.
jolka [17.05.12/08:51]

PRAWDA stara jak świat

JAk SUKA nie da to pies nie weźmie
moralista [15.05.12/20:10]

nika

relatywizujesz. Rozumiem bo to "umniejsza" siłę rażenia cznów, które sama, jak piszesz uważasz za złe. NIE O TO CHODZI, że każdy ma coś na sumieniu, tylko o to, że ZDRADA, o której w poście mowa jest ZŁA. Bez żadnego ALE.
To nie jest żadna ZABAWA. Zestawienie posiadam cellulitis i zdradzam męża prowadzi oczywiście na manowce bo stawia znak równości pomiędzy tym na co wpływu nie mamy, a tym o czym możemy i POWINNIŚMY decydować. Jak już pisałem wybrałaś, jak wybrałaś ale nie oczekuj aprobaty albo chociażby właśnie relatywizowania - raz puścisz śmierdzącego bąka a raz prześpisz się z żonatym facetem bo skoro ciebie zdradzono to i tobie wolno. Fakt, iż ludzie nie są ideałami nie zezwala nam na lekceważenie wszelkich zasad. No bo jak? On bije żonę to i ja mogę? On kradnie to i mnie wolno? Ona zdradza to i ja mogę sobie na to pozwolić? Oczywiście takie myślenie byłoby wygodne. Jak piszesz: "Popatrz na własne najcichsze grzeszki.... fuj" i? Już założyłaś, że ja też MUSZĘ mieć coś na sumieniu a wtedy nie mam prawa cię oceniać. To już prosta droga do nihilizmu moralnego.
I na koniec - robisz to co robisz, ale nie próbuj tego sprowadzić do poziomu posiadania lub nie łupieżu, pomagania sąsiadce czy zdolności matematycznych. To co robisz to udział w ZDRADZIE i to jest naganne. To twój wybór na zimno, skalkulowany i przemyślany. Dlaczego mielibyśmy przyjąć, że to nic takiego, ot mały bączek?
nika [15.05.12/18:41]

ocena

Cóż, nie spodziewałam się pozytywnej oceny, bo również oceniam mój wybór jako bratanie się z diabłem. Nie, że jestem tępa moralnie, tak by było za łatwo. Jeszcze raz podkreślę - zdecydowałam się na romans świadomie, wiedząc, że co to zrobię jest złe. Zdradzona Żono - zadałaś pytania, na które Ci odpisałam, bo rozumiem, że nie miały one charakteru pytań retorycznych i chciałaś wiedzieć jak jest po drugiej stronie rzeki. Przeszłaś do oceny - masz do tego prawo, pewnie nadanie definicji pomaga zrozumieć Ci rzeczywistość (też tak mam czasem, to normalne). Moralisto - tak samo jak nie robimy czynności, o których pisałeś, robimy inne, równie nie fajne. Popatrz na własne najcichsze grzeszki.... fuj, prawda? Nie nadają się do opisania. No właśnie, jesteśmy ludźmi - czasem wybieramy dobro, czasem zło. Czasem nieświadomie a czasem całkiem świadomie. Czasem krzywdzimy, czasem krzywdzą nas. Czasem zło jest silniejsze od naszej woli. Samo życie. Oczywiście lepiej się żyje tym, którzy idealizują swoją rzeczywistość, deklarując szumnie "ja bym tak nie zrobił", poprawiając sobie samopoczucie "jaki on głupi" czy "ona brzydka i gruba", ubierając postępki we wcześniej planowane intencje. A gdyby tak... obiektywnie powiedzieć (to przykłady): puszczam śmierdzące bąki, mam zdolności matematyczne, mam cellulit, świetnie orientuję się w terenie, zdradzam męża, pomagam starszej sąsiadce, lubię koty, miałem łupież, nie znoszę..... taki zestaw prawd o nas nie zawierający zabarwienia emocjonalnego. Pewnie po przeanalizowaniu całego życia i ocenie w systemie zero- jedynkowym, okazałoby się, że mamy (my ludzie zwyczajni, pomijam całkowitych odszczepieńców) tyle samo, lub prawie tyle samo "punktów". Jesteśmy "człowiekami", dzięki czemu także wiemy co jest złe a co dobre i mamy wybór. Czyli z definicji przypisano ludzkości również to, co złe.
Zdradzona Żona [15.05.12/14:52]

w rzeczy samej, Moralisto

Nazwanie rzeczy po imieniu u osób niedojrzałych jest trudne, ponieważ nie ma w nich wykształconego kręgosłupa moralnego. Czym zatem jest moralny kręgosłup. To nic innego jak sumienie, które odróżnia nas od zwierząt. Nie oceniam że osoby które zdradzają, oszukują, kradną są złe. Tacy są i to robią. Kropka. Mnie do nich daleko, ponieważ nie odpowiada mi zdradzanie, oszukiwanie, okradanie. Mogę sobie wyjaśnić tego rodzaju "zabawę życiem" jako ich zabieg, by nie mieli wyrzutów sumienia, by zabawa mogła trwać. A to, kiedy i czy nastąpi proces wyciągania wniosków, hmm ponoć moralnym imbecylom łatwiej (imbecyl- osoba nie wyciągająca wniosków z dostępnego wachlarza kar i nagród).
moralista [15.05.12/01:52]

do nika

"Fajnie", że się tak bawisz i masz wszystko gdzieś. Tylko, że to nie znaczy bynajmniej, że to postawa godna pochwały czy choćby aprobaty. To co robisz jest kiepskie, małostkowe i nieetyczne. Nie żyjemy w układzie każdy robi co chce. Nie bierzemy rzeczy, które do nas nie należą nawet, jak nikt nie patrzy. Nie sikamy w parku za ławeczką, nie plujemy na ulicy, nie dłubiemy w nosie.
Można by tak wymieniać w nieskończoność to co tworzy podstawy naszej cywilizacji. I nie jest tak, jak ci się wydaje, że wolnoć Tomku w swoim domku. Owszem robisz coś złego i dlatego moja ocena jest, jaka jest. Kto kradnie jest yłodziejem, kto klamie jest kłamcą, kto oszukuje jest osyustem, kto zdradza jest zdrajcą. I nie ma tu miejsca na żadne ALE.
x [14.05.12/19:50]

uuu

Znam faceta od kilku lat. Spotykamy się. Spotykaliśmy się jak był wolny, teraz od kilku miesięcy jest żonaty. On spotyka się z inną jakąś. Nie jest pewien czy dobrze zrobił żeniąc się. Dodam, że facet ten ma dziecko (pełnoletnie, które mieszka z matką), ale nie ma tego dziecka z żoną (tylko z inną zupełnie), a żona jego nie chce mieć dzieci. Mówi, że żona też się z kimś spotyka.
Szuka swojego szczęścia ten facet (czasami niekiedy ślub biorą osoby które mają jakieś wspólne interesy - i chodzi o papierek).
nika [14.05.12/11:45]

do zdradzona żona

Odpowiadając na Twoje pytanie: zdecydowałam się na romans z żonatym, bo na obecnym etapie życia nie mam ochoty na stały związek. To raz. Dwa - kilka lat broniłam się przed tym romansem właśnie ze względu na rodzinę aż w końcu nie wytrzymałam, bo ileż można wodzić za kimś oczami? Trzy - też byłam zdradzona i to paradoksalnie doprowadziło do myślenia, że skoro ktoś może, to ja mam w d..ie zasady i też się pobawię. Święte mają trudniejsze życie - wiem, bo sprawdziłam na swoim. A teraz bawię się w rzeczy samej. Gdybym nie zdecydowała się na ten romans, pewnie nigdy nie zaznałabym tylu ciekawych chwil i przyjemności. Na Twoje drugie pytanie odpowiem tak - zwisa mi i powiewa fakt, że mnie "również zdradza" ze swoją żoną. Nie oczekuje od tej relacji wierności, bo to element stałego związku. Jedyne czego oczekuje i na czym mi zależy w tym temacie, to to, że jest rozsądnym kochankiem i nie zarazi nas obydwu. Wiem, że całe to moje podejście brzmi źle ale taki właśnie jest mój świadomy wybór.
Ela [14.05.12/11:34]

masz rację Kochanko ;)

zgadzam się z Tobą, na każdy związek, układ z drugą osobą jest przede wszystkim ona potrzebna. Ona i jej zgoda, niezależnie czy będzie to przyzwolenie na romans, czy na udawanie że się go nie widzi. Potajemny romans to jednak układ, który niestety nie rozwija żadnej osoby w niego uwikłanej. Niektórym związkom po tak wielkim zaburzenia zaufania udaje się pozostawać razem, ponieważ potrafią pokonywać kryzysy wspólnie, każda osoba bierze częściową odpowiedzialność za kształt bliskości (obojętne czy małżeństwa, czy wolnego związku). U mnie pojawił się duży kryzys oddalenia, ja kariera zawodowa, mąż kochanka. Ale dziś oboje widzimy swoje błędy, nie rokuję że od teraz to już bajka i do grobowej deski. Raczej oboje patrzymy i kształtujemy wspólną miłość zważając przede wszystkim na uczucia partnera i swoje własne. Nie bo muszę, lecz mogę dzielić swoje życie z Nim, z Nią, z Nimi. Pozdrawiam
KOCHANKA [11.05.12/23:13]

do Eli

Co czuje kochanka? Czy zastanawia się co czuje żona? Czy jest naiwna? Nie wiem. Wiem, ze nie mam obowiązku lojalności w stosunku do żony mojego kochanka bo to nie ja jej przysięgałam wierność
I wiem tylko co czułam na poczatku tego zwiazku ja.
kiedy poznałam swojego kochanka ukrył przede mną, ze jest żonaty. Nie zauważyłam tego? A no nie. Spędzał ze mną dnie i noce więc nawet przez myśl mi nie przeszło, ze jakaś inna kobieta może swojemu mężowi na coś takiego pozwalać. Nie dociekałam bo nie miałam zamiaru związku tego ciągnąć. Wyjechałam na 1,5 roku i mimo odległości związek ten ( bo w takiej sytuacji mam prawo układ ten tak nazywać) przetrwał. Zakochałam się i czułam się kochana.
czemu nie przejmuję się tym co czuje żona? Bo mojego narzeczonego na miesiąc prze ślubem zabrała inna kobieta. Doskonale wiedziała, że za chwilę będzie żonaty. Nie mam do niej pretensji tylko do niego. Ale wiecie co? Po 17 latach oni nadal tworzą szczęśliwy związek, to ona jest jego żoną. Więc może zwyczajnie tak to czasem w życiu bywa, że na naszej drodze stają te "drugie połówki" już wtedy, kiedy życie mamy poukładane lub prawie poukładane? Zauważ, że nie tylko mężczyźni mają kochanki. Zamężne kobiety również mają kochanków. Nie tylko mężczyznom zdarza sie żałować ożenku. Żony z gromadką dzieci rownież niejednokrotnie chcą cofnąć czas.
I tak jak syty nigdy nie zrozumie głodnego tak też zamężna kobieta nigdy nie zrozumie samotnej.
Długo trwało nim podjełam decyzję o rozstaniu. Nie zrobiłam tego dla dobra mojego kochanka, jego żonki czy dzieci. Zrobiłam to dla siebie (i mam nadzieje, ze wytrwam).
a Wy żony odpowiedzcie sobie na pytanie dlaczego pozwalacie swoim mężom na zdrady i jak to możliwe, ze przez ponad 7 lat żona nie zauważyła, ze mąż prowadzi drugie życie. Moze zwyczajnie nie ma już więzi miedzy tymi dwiema osobami, a małżeństwo utrzymuje się bo "nie wypada być rozwódką"?
x [10.05.12/18:57]

uuu

Znam dziewczyny, które spotykały się z zajętymi facetami, z którymi potem ci faceci układali sobie życie. Ślub i obrączka nie zatrzymają drugiej osoby, a jeszcze jeśli się zakocha. Każdy gdzieś poszukuje swojego szczęścia i nie koniecznie musi to być np szczęście z pierwszą żoną, może być z drugą czy trzecią.
Kochanka, kochanek, mąż, żona - każdy jest człowiekiem, każdy poszukuje szczęścia swojego czy to na chwilę czy na jakiś czas, czy na całe życie, nigdy do końca nie jesteśmy tego pewni.
A np jak będąc młodym, przychodzi się z płaczem czy to do przyjaciółki czy do rodzica i mówi "chłopak (dziewczyna) mnie zostawił (zostawiła)" a za jakiś czas poznaje się nowego, nową miłość się kocha i to niezależnie od tego czy jest się parą, czy w narzeczeństwie czy w małżeństwie.
Ela [09.05.12/15:05]

Iluzja

niedawno rozmawiałam z mężem, dlaczego poszukał kochanki? odpowiedział mi dość zwięźle, by się dowartościować. podbijał ją kilka miesięcy obiecując "gruszki na wierzbie i szczęśliwe życie". dla mnie wskazówka, by być bliżej Niego, dla jego kochanki, hmm współczuję że stała się trampoliną dla Jego ego, bo dziewczyna młoda i chyba się zaangażowała.
agapi [08.05.12/11:45]

kochanka

Dlaczego zawsze wiesza się psy na kochankach? Że niby przykuły biednych, wzorowych mężów do kaloryfera i zgwałciły? To są dorośli, świadomi swoich wyborów ludzie. Jeśli mąż decyduje się na romans, najwidoczniej brakuje mu wrażeń. A dlaczego ktoś spotyka się świadomie z zajętym facetem? Nie wiem. Może chcą układu bez zobowiązań,bo o związku z zajętym facetem nie może być mowy. A jeśli wydaje im sie,że taki zbudują - cóż... głupota ludzka nie zna granic. Jeśli facet raz zdradził to będzie to już robił. Zdradza żone, będzie i kochanke... I nie ma co się oszukiwać.
agapi [08.05.12/11:34]

odp

Co oznacza "czy między nimi jest dobrze czy źle"? Jeśli byłoby dobrze facet nie szukał nikogo na boku... Niestety taka jest prawda. Co sądzimy o kobietach? A co o mężczyznach?
jan bżechwa [07.05.12/19:13]

rużowa noc

uprawiają sex
Ela [07.05.12/17:53]

do KOCHANKI

Droga Pani, skoro jest Pani twardo stąpającą po ziemi, skąd powroty i rozstania? I czy na pewno szanujecie siebie nawzajem? Co Pani czuje będąc w związku z żonatym mężczyzną? Mężowie przysięgają wierność, a czy Pani jest wierna własnym wartościom, jak np. wierność i uczciwość, wobec siebie, kochanka i partnerki kochanka? tego rodzaju związki są niedojrzałe, a skoro Pani źle się w tym czuje, hm...ponoć melodramatami żywi się połowa naiwnych. Życie to nie piosenki romantyczne, życie to dobrowolność wyboru. Tylko od nas zależy czy chcemy płakać z miłości czy się śmiać. pozdrawiam E
KOCHANKA [06.05.12/22:11]

Do 123

Pięknie i trafnie to napisałaś 123. Ja jestem kochanką od ponad 7 lat. Nie miałam zamiaru nie tyle wdawać sie w romans a raczej zaangażować i chcieć czegoś więcej. Rozważna, raczej odpowiedzialna, twardo stąpająca po ziemi, a jednak pozwoliłam omotać się temu mężczyźnie, dałam sobą manipulować. Pewnie dałam bo tego chciałam i tyle.
Wczoraj kolejny raz od niego odeszłam. Mam nadzieję, ze uda mi się wytrwać tym razem. W życiu rożnie się układa. Zdarza się, ze to z kochanką ( później stającą się żoną) tworzy się wspaniały szanujący się związek na cale życie bo nie zawsze jest tak, ze nie szanując jednej (jednego) nie szanuje się rownież kolejnego partnera.
Proszę, nie oceniajcie kobiet, które są kochankami waszych mężów. One są takimi samymi ofiarami jak Wy żony. To mężowie przysięgali Wam wierność i uczciwość. I to mężowie a nie kochanki Was zdradzili i oszukali.
A wszystkim kochankom życzę siły siły i jeszcze raz siły kiedy podejmą decyzję o zakończeniu takiego związku.
x [05.05.12/20:38]

hm

Znam faceta od kilku lat. Spotykamy się. Spotykaliśmy się jak był wolny, teraz od kilku miesięcy jest żonaty. On spotyka się z inną. Nie jest pewien czy dobrze zrobił żeniąc się. Dodam, że facet ten ma dziecko (pełnoletnie, mieszka z matką), ale nie ma tego dziecka z żoną (tylko z inną zupełnie), a żona jego nie chce mieć dzieci. Mówi, że żona też się z kimś spotyka.
Ela [03.05.12/11:07]

owszem 123

naiwność niestety przypiszę sobie samej, kochance męża i samemu mężowi. sobie, ponieważ naiwnie biorę ludzi swoją miarą, a przecież każdy z nas jest inny. kochance, ponieważ naiwnie uwierzyła w bzdury męża i chcąc mu udowodnić że jest lepsza wpadła w ten kompot jak śliwka. mężowi, ponieważ naiwnie sądził że się nie wyda. cóż, o święta naiwności 123, życie. posłużę się maksymą przyjaciela "ależ masz problem, przecież możesz wyjść". i tak właśnie zrobiłam, wyszłam z trójkąta, i po problemie. polecam, radość życia:)
123 [02.05.12/17:50]

Do Pauli wkurzonej.

Skoro masz żonatego kochanka to już mu zepsułaś rodzinę. Co cię zatem tak wkurza? O jakim szacunku ty mówisz? Do kochanka? Za to, że łamie złożoną komuś przysięgę potajemnie sypiaąc z inną kobietą? Za to, że nie ma odwagi na wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny?
On OSZUKUJE kogoś kto mu ufa, kto być może nawet wierzy, że jest kochany... Czy to już nie jest ZEPSUCIE rodziny? Czy gdyby to była twoja rodzina też uważałąbyś, że skoro NIE WIESZ to wszystko jest ok?
Jeśli kogoś tu "powaliło" to chyba ciebie. Postaw się na jeden moment w roli zdradzanej żony a wtedy być może zrozumiesz, że wchodząc w ten romans masz współudział w kłamstwie, oszukiwaniu, i wielkim bólu i goryczy tej, której o zdanie nikt nie pytał tylko wmanewrował ją w taką sytuację z przekonaniem, że RODZINY NIE NISZCZY. O święta naiwności!
Zdradzona Żona [02.05.12/10:33]

pytanie do kochanek

Szanowne Kobiety, co Wami kieruje wdając się w romans z żonatym mężczyzną? bądź innym mężczyzną, który już jest w związku? jeśli odpowiecie mi że miłość- cóż, to współczuję. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego, nie mniej i nie bardziej. A to znaczy, że jednak kogoś nie uszanowałyście, albo siebie, albo partnera swojego kochanka, albo jego samego. czuję głęboki smutek nad niedojrzałością emocjonalną naszych czasów. i ubolewam, że niestety przedmiotowe traktowanie osób (w tym i siebie) jest tak modne. naginanie zasad moralnych dla własnej wygody nie przynosi chwały. tym bardziej, iż należy się spodziewać, że mężczyzna który zdradza swoją żonę/ partnerkę nagiął podstawową zasadę "szacunek do człowieka". Drogie Panie, przecież niewierny mąż zdradza także Was, ze swoją żoną. w jaki sposób jesteście sobie to wytłumaczyć, że sypia z obiema? a może jeszcze od Was oczekuje wierności? dziwny zabieg na psychice i moralności. Miłość w takim trójkącie rani wszystkich, a życie w ciągłym poczuciu winy, w strachu, w niepewności to tak jak wspomniała Iza, czysta toksyna zalewająca prawdziwe uczucia. Pozdrawiam Was Kobiety, czekające na mężczyznę który nie jest Was wart.
Paula [30.04.12/23:14]

Kochanka Policjanta

Wkurza mnie to, ze piszecie, ze takie kobiety chca cos zepuc! Rodzine? Powalilo was? Ja nigdy nie zepsuje nic swojemu kochankowi, wlasnie dlatego, ze go szanuje...
x [23.04.12/01:26]

mmm....

dodam, do wcześniejszej wypowiedzi " ... Dodam, że facet ten ma dziecko (pełnoletnie, mieszka z matką), ale nie ma tego dziecka z żoną (z inną) ..."
sowa [23.04.12/00:16]

moj tata mial kochanki

moj tata mial kochanki mama tyrala zeby wyzywic3dzieci i jego on wydawal swoja pensje na te panie mama i my nic dla niego nie znaczylismy. kobiety doskonale wiedzialy ze ma zone i dzieci same czesto mialy mezow jeden nawet o nia walczyl i sie z nami kontaktowal a one doily mojego ojca na siebie i swoje dzieci by jeszcze mialy wiecej. ja nie mialam co jesc mama 16 godzin w pracy a tatus na wycieczce z pania X po latach kazda kopla mu do dupy zostal sam my wyszlismy na prosta wtedy przypomnail sobie o rodzinie. nie zycze nikomu takiego dziecinstwa i zawsze sie zastanawial jak czlowiek moze swiadomie krzywdzic druga osobe zwlaszcza dzieci ale ponoc wszystko sie wraca plusy i miunys sie musza wyrownac w przyrodzie nie zycze im xle takie jest prawo natury
kama [20.04.12/21:13]

Cierpiace kobiety

Na imprezie poznałam Leszka, był po rozwodzie, zakochałam się w nim. Wszystko było cudownie do momentu kiedy zaszłam w ciąże a on wciskał mi do ręki pieniądze na skrobankę. Jak powiedziałam że tego nie zrobię to stwierdził, że nie uzna tego dziecka za swoje i nie da mu nazwiska. Bo wtedy będzie musiałby płacić alimenty na 2 dzieci. W takim związku zawsze cierpią tylko kobiety, facet się zabawi i wróci do żony lub poszuka sobie innej. Dlatego dobrze ci radze zapomnij o tym facecie.
ania [18.04.12/18:15]

ból z miłośći

We wrześniu poznałam takiego fajnego Kazka. Jest on kierowcą minibusa Często z nim jeżdżę do szkoły i ze szkoły.Ostatnio mi powiedział , że mam piękny uśmiech.On jest bardzo przystojny.Jest tylko jeden problem . Ma on już żone i dziecko .Co mam zrobić
x [18.04.12/14:20]

mmm....

Znam faceta od kilku lat. Spotykamy się. Spotykaliśmy się jak był wolny, teraz od kilku miesięcy jest żonaty :( Czuję coś do niego, on nie jest pewien czy dobrze zrobił żeniąc się. Dodam, że facet ten ma dziecko, ale nie z żoną (z inną), a poza tym ani on ani żona jego nie chcą mieć dzieci. Mówi, że żona też się z kimś spotyka.
kobieta [14.04.12/13:25]

podziwiam

Uważam że romans z zonatym mezczyzna jest dla silnych kobiet. Ja bym tak nie mogla bo on co noc jezdzi do zony i z nia spi chodz mowi ze tak nie jest. Ja cb nie potepiam.
zenon7847874 [14.04.12/10:07]

sąglupie

Ja uważam, że takie kobiety są bardzo głupie i wiele ryzykują. Nie wiem czy warto mieszać się w taką intrygę gdy jest tyle wolnych kawalerów...
http://rogacz.pisz.pl
ewa dojrzała kobieta [12.04.12/09:00]

Zakochana 50+

Dziękuję,za odpowiedź,ABC.Wzruszyłam się bardzo, po przeczytaniu Twego komentarza.Cieszę się ,że mnie ktoś rozumie.Tak walczę o swój związek.Już nie mam tajemnic przed dziećmi.Odważyłam się i powiedziałam dzieciom .O dziwo wielkie zaskoczenie.Syna mam super, zrozumiał mnie i zgadza się na spotkania.Ciężar spadł z serca.Nie lubię bardzo okłamywać najbliższych.I z tego faktu jestem szczęśliwa.Musisz być super ABC.Już Cię polubiłam.Nawet nie wiesz ile miłości mam w sobie.Myślałam,że już nie pokocham nikogo,ale to nie prawda.Trzeba tylko trafić na kogoś wyjątkowego.ABC nie poddam się.Ale i Ty też musisz mieć swoje życie ABC w Twoim przypadku.Tobie też życzę powodzenia w życiu i miłości.
ABC [12.04.12/00:01]

do ewy dojrzałej kobiety

Ewo, prosiłaś o radę. Ja jestem może trochę w podobnej sytyacji. Mój parner z którym przezyłam osiem lat, cztery lata temu miał wypadek. Został sparaliżowany. Przez pierwszy rok kiedy był w szpitalu byłam tam codziennie. Potem w duchu byłam wdzięczna, kiedy wyjechał na rehabilitację - nie miałam siły fizycznie po pracy chodzić już do szpitala. Wracałam do domu i padałam. Teraz sama sobie się dziwię ile byłam zdolana znieść. Rozumiem Ciebie, wiem co to znaczy opiekować się "roślinką" mimo wielkiej miłości to i tak w którymś momencie brakuje sił. Najlepiej jest stać z boku i współczuć, tylko to nie dodaje sił. Żyć trzeba dalej. Tobie też potrzeba wsparcia i pomocy - fajnie że masz kogoś kto jest przy Tobie. W zyciu jedno się kończy, drugie zaczyna. Dlatego walcz o nowy związek i nie słuchaj innych, bo Ty też potrzebujesz miłości i wsparcia. Powodzenia i nie poddawaj się.
ewa dojrzała kobieta [11.04.12/20:55]

Zakochana 50+

Na mój temat, nie doczekam się odpowiedzi.Widocznie nie pasuję do Was.Bo ja z tą różnicą nigdy nie zdradzałam męża.I rodziny też nikomu nie rozwaliłam.Ale szanuję tych zakochanych w żonatych ,czy to facet czy kobieta.Widocznie mają jakieś problemy.......Pozdrawiam wszystkich .!!
XYZ [11.04.12/18:09]

XYZ

nie napisałam tego by kogoś oceniać i pisać , ty taki owaki :D pisze, że zdradzanie jest złe i zawsze krzywdzące , nie was oceniam
Iza [06.04.12/09:29]

mam już dość

Witam. Jestem w takim związku już kilka lat, ale doszłam do wniosku że poza miłością to nic mi nie daje. Takie ukrywanie się, czekanie, brak seksu, materialnego oparcia, bycia ze sobą tak normalnie, dzielenie się codziennością. No i jestem zmęczona tym wszystkim i powiedziałam MU dzisiaj, że to chyba pora skończyć. Jemu to na rękę: ma żonę, rodzinę, oboje pracują i dobrze zarabiają, poza tym są znani w mieście. A ja nie mam z niego zupełnie nic, poza telefonami (ja dzwonię, ja płacę, ja kupuję pigułki, ja się martwię). Owszem, ktoś może mi napisac, sama się wkopałaś. Owszem, sama się zdecydowałam i sama za to odpowiadam. Nie oczekuję negowania, bo wiem że z punktu moralnego dobre to nie jest. Jednak nie oczekuję, że zostawi dla mnie żonę, dzieci etc etc. Chcę zwyczajnie to skończyć i odetchnąć pełną piersią. Boli jak cholera, jakby mi ktoś serce wyrwał. Ale niestety takie jest życie. Bardzo go kocham i jest największą miłością mojego życia, ale dość już. Dość łez, samotności, czekania, marzeń etc etc. Pozdrawiam wszystkim zakochanych i tych dobrze i nieszczęśliwie; dużo szczęścia życzę i znalezienia prawdziwej, odpowiedzialnej miłości.
Zła [06.04.12/01:00]

Po trupach do celu

Smutne. Przerażające, że egoistyczne pustaki typu 'Amelia-ta trzecia", już snują plany na temat cudownego życia z facetem, któremu ROZBIJĄ RODZINĘ !!! Rodzina to siła, trzeba o nią dbać i pilnować. Wszystkie qur..., które kręcą się i nęcą żonatych facetów WYKASTROWAĆ CHEMICZNIE :)..
ekhm [05.04.12/12:59]

do pięćdziesięciolatka na plusie.

Spłyną by po tobie fakt, że żona cię zdradza.
Ty ją już zdradzasz i dobrze ci z tym.
BARDZO DOBRZE TO O WASZYM MAŁŻEŃSTWIE ŚWIADCZY.
Jesteś pewien, że warto ten stan rzeczy hibernować?
Przecież to czysta obłuda. Więc co byś nie powiedział NIC DO POZAZDROSZCZENIA na co radzę zwrócić uwagę ewentualnym naśladowcom. Związek z żoną rozpadł ci się w rękach (porażka), nie masz odwagi się do tego przyznać nawet przed samym sobą (porażka), polerujesz sobie w jesieni żcia ego przy pomocy kobiety w wieku swoich dzieci (porażka), okłamujesz innych " dla ich dobra" co jest zachowaniem uzurpatorskim i tchórzliwym(porażka).
No i można by tak jeszcze długo ku przestrodze młodzieży.
KOCHAJCIE BOWIM MIŁOŚĆ TO NAPĘD ŻYCIA. Ale nie zachowujcie się przy tzm niegodnie i nieuczciwie. Jeśli jesteście PEWNI, że to miłość prawdziwa to nie topcie jej w krętactwach i mataczeniu tylko znajdźcie siłę, żeby wyprostować swoje sprawy!
tt [05.04.12/11:15]

ttt

tt
Zakochany 50+ [03.04.12/22:00]

Do niezapominajki i może do ekhm

Niezapominajki to piękne im romantyczne kwiatki ,więc pewnie Ty też taka jesteś .Jeżeli przeczytałaś moje dwa posty to przyznasz ,że jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji. Jeżeli mógłbym Ci coś doradzić to tylko nezbyt popularny (np. u "ekhm" )duży marygines tolerancji i w żadnym przpadku nie podejmowanie żadnych radykalnych decyzji. Kochacie się jest OK. A może to tylko tak się wydaję , może minie za rok ,dwa, a może za miesiąc .Po co robić rewolucje w życiu męża . Ale uwaga , niestety prawda o tym zabija!. Czy w tym przypadku prawda by coś pomogła? Kochamy mężów ,żony i niestety zdażyło się , serce się dzieli na dwa i na to nie ma rady.
I tu pytanie ,do ekhm można kochać dwie ,dwóch? Z tego wynika ,że to się nie raz zdarza i co prawdą po oczach?
Gdybym nie miał tego maryginesu Niestety musiałbym przyznać Ci rację , może się chwalę ale też jestem przstojniakiem bez brzucha ,tylko trochę starszym i gdybym się dowiedzial o tym co piszesz pewnie ot tak by po mnie nie spłynęło. Dlatego jeżeli, już coś się stało to lepiej nie ranić tym "Tej Pierwszej Osoby"
niezapominajka [03.04.12/16:53]

ROZPACZ

kiedyś niewiedziałam co to romana,wyśmiałabym kogoś gdyby mi to zaproponował,niedawno poznałam kogoś on żonaty ja meżatka,niewiem co robie znamy sie z internetu ,kocham meża ale i kocham go ,jego obecnośc ,jego słowa wszystko ,boje sie tego uczucia ale to silniejsze odemie ,oboje czujemy do sb coś
ABC [03.04.12/16:21]

do ekhm

Podoba mi się co piszesz. Z niecierpliwościa czekam na odopiedź 50+.
ewa dojrzała kobieta [03.04.12/09:11]

Zakochana 50+

Czy robię coś złego?Ja myślę,że nie.Mąż jest chory, od ponad 3 lat leży roślinka.Opiekuję się nim bardzo dobrze,ale dotarło do mnie,że moje życie jest puste.Dopada mnie depresja.Czuję się samotna Dzieci mają swoje rodziny.Ja ciągle sama z tym wszystkim.Od pewnego czasy mam wspaniałego mężczyznę .On jest wolny-rozwodnik.Kochamy się bardzo.Spotykamy się na ile tylko ja mogę.Myślimy być ze sobą ,na zawsze jak już będę wolna. Ale nie lubię kłamać.Dzieci coś się domyślają. Boję się jak zareagują gdy się przyznam w prost mówiąc,o co matce chodzi.Czy moje postępowanie jest naganne.Czy mnie ktoś rozumie?Zaznaczam nigdy nie zdradziłam męża,ja nawet myślę,że jestem usprawiedliwiona .Tyle lat żyłam w celibacie.Ale to wszystko już mnie przerosło.Mam jeszcze swoje potrzeby,o których przez te lata były uśpione.Proszę o mądrą radę?A nie jakieś ble ble.
ekhm [03.04.12/01:34]

Do zakochanego pluspięćdziesiąt

Ciekawa jestem czy masz tyle samo tolerancji dla swojej żony. Czy możesz sobie ją wyobrazić zakochaną, jak nastolatkę, uprawiającą namiętny seks z przystojniakiem bez brzucha i kompleksów. Taką dziką, wyuzdaną i szaloną. Nie zwracającą uwagi na normy ustalone przez jednostronnie patrzących... OCZYWIŚCIE ZAKŁADAJĄCĄ, ŻE TY O NICZYM NIE MASZ POJĘCIA BI I PO CO CI DO TEGO MIESZAĆ.
Zakochany 50+ [01.04.12/19:40]

do Tych co są na nie

Powiedzcie skąd w ludziach tyle nienawiści do tych ,którzy znaleźli się na ostrym zakręcie w miłości i szukają ,nieraz znajdują bratnią duszę . Dzisiaj przeczytałem trochę jeszcze wcześniejsze wypowiedzi i z niektórych wynika ,że Ci piszący to tacy ,ktorzy tolerowali by bardziej to że facet pierze systematycznie po gębie swoją żonę , gębi ją psychicznie , niż to że , On ,czy Ona - fakt zrobili tzw, "skok w bok" bez skutków ubocznych. Sanuję poglądy XYZ ,ale czy w przypadku piekła w "związku" by to podobnie ? czy to tez grzech? Może moje poglądy na te sprawy (niektórzy powiedzą zboczone) mają bardzo duży marygines tolerancji ale powtarzam to co poprzednio ,nie powinnom się tak radykalnie negatywnie oceniać dwoje kochających się , bez względu na to czy są w związkach , czy z dużą różnicą wieku a nawet jeżeli są tej samej płci, LUDZIE TO ICh SPRAWA.
XYZ [31.03.12/12:53]

XYZ

z tego co piszecie wynika m że nie dość , ze to nic złego to jeszcze jest to dobre, piszecie , że dzięki romansom wasz związek się wzbogacił...Czy wasza druga połówka zna ten sposób? Dla wierzących to grzech , są i niewierzący ale grzech to grzech
Zakochany 50+ [30.03.12/21:23]

też żonaty i zakochany

Słuchajcie kochane kobietki, przeczytalem kilka, Współczuję" Loczkowi"
Rozumiem "Matkę żonę i kochankę" i jestem z Tobą Pete. Ciężko żyć na dwa fronty,a co zrobić gdy trzeba!? Po prostu robić to samo dalej i nigdy w życiu nie plątać w to Swojej drugiej połowy, nie czytać głupstw na forach że to grzech że lepiej się przyznać G...no prawda, po co robić zamieszanie i tak go mamy pod dostatkiem kochając tę, tego drugiego .O sobie to mogę tylko tyle Wasze problemy to nic .Mój problem ma 30 a ja 57, mamy żony mężów ,trochę dzieci. Kochamy się jak nastolatki i ne zamierzamy w to mieszać "swoich". Wytyczyliśmy taką granicę żeby to się nie wydalo. Narazie się to udaje dlaczego bo nie patrzymy na normy moralne ustalone przez jednostronnie patrzących ,(czesto przez wizjer wiary katolickiej) znawców .Wierzymy i przestrzegamy naszych norm moralnych bo nam wolno. I tego i szcęścia w miłości pierwszej czy drugiej czy nawet ostatniej Wszystkim kochającym Życzę.
polonistka [29.03.12/17:10]

z innej beczki (bajeczki?)

Odbiegając od tematu, zastanawiam się dlaczego większość z was, tutaj piszących ma takie problemy ze skleceniem paru zdań w swoim własnym języku ojczystym. Ani ładu ani składu. Choćby ostatni wpis - konia z rzędem temu, kto jest w stanie podążać za myślą autorki. I wcale nie czepiam się literówek wynikających z pośpiechu. Ale już "szalona" interpunkcja często wypacza intencje autorki, składnia powoduje, że zupełnie nie wiadomo co "autor miał na myśli". Szkoda bo może jednak co miał...
ona27 lat. [28.03.12/17:57]

kochanka

Witam!
Mam prawie 27 lat,spotykam się z żonatym mężczyzną ,tyle że są to spotkania rzadkie ale znamy się długo.
Raczej nie chciałabym się z nim spotykać częściej,
ponieważ ma 3 ładnych,wspaniałch dzieci ,poza tym zobawiązania wobec żony.Lubię go i podoba mi się,jednak dając mi do zrozumienia że mogę z nim utrzymywać kontakt przez rok czy może dwa a póżniej
Do Widzenia,to odbiera mi nadzieję na przyszłóść,więc dziękuję za taką znajomość .Między nami nic nie było,nawet pocałunku,nic.
On jest dla mnie bardzo cierpliwy,choć wcale nie musiałby .Widzę jego czarujące spojrzenia i uśmiechy w moją stronę,czytanie w moich myślach.Niby chciałby mi pomóc ,bo widzi że jestem samotna a u niego
w małżeństwie jest ok,tylko to nie to.No cóż,ale nie tędy chyba droga,
nic na siłę ...patrząc na siebie i na niego.
ela [26.03.12/17:31]

lekarstwem na stara miłosc jest nowa milosc

!!!!!!!!!!!!!!!!!
iza [26.03.12/17:28]

maz kontra kochanek

Mam męża którego zdradzam od 5 lat z żonatym mężczyzną!Na poczatku mysłałam,ze jest wolny,traktowałam go jak urozmaicenie zycia,rozrywke!Potem sprawy sie skomplikowały-on został wdowcem i twierdzi,ze tylko mnie kochał tak naprawde.Zaproponował mi ślub i współne zycie,no i ,ze mam meza zostawic!Ja probuje z nim skonczyc ale jakos nie moge bo chyba sie zakochalam nieswiadomie w nim.Ciagle o nim mysle,nie moge sie doczekac kiedy przyjedzie,kiedy napisze,kiedy pogadamy na skype.Meza tez kocham ale ostatnio nam sie nie uklada(maz ciagle w delegacjach)a jak jest to malo czasu ze mna spedza!Kochanek daje mi to czego maz mi nie daje i nie mowie o pieniadzach czy rzeczach materialnych.Kochanek potrafi ze mna rozmawiac,jest kochankiem i przyjacielem w jednym,moge z nim wszystko robic!Wymyslilam juz by kochanek sobie znalazl jakas kobiete bo ja z nim nie moge byc!Ale ta mysl,ze moze kogos miec nie podoba mi sie,ze jakas kobieta moze go tez miec.chyba jestem egoistka bo bym chciala miec wylacznosc na meza i kochanka!Kocham obu inaczej!No i nie wiem co robic,jestem w dolku.Jak ktos ma jakis dobry sposob na moj problem to prosze napisac bede wdzieczna.
żona [26.03.12/14:16]

dla wierzących grzech...

... a jednak czasem pomaga ożywić małżeństwo :-)
Miałam kochanka przez 3 lata, dzięki niemu zaczęłam żyć a w moim małżeństwie się poprawiło, bo jak zaczęłam o siebie dbać, promieniałam mąż zaczął patrzeć na swoją starą żonę inaczej. Zobaczył, że mogę się dalej podobać i to mu się nie podobało :-) I lepiej jak teraz nigdy nie było w naszym małżeństwie. Nie polecam ale nie ma tego złego .... :-)
Głupio zakochana [25.03.12/23:40]

żonaty

Ja równiez zgadzam się z tym, że nie wybiera się specjalnie żonatych facetów. Ale do nich najwięcej się czuje. Ja równiez byłam zakochana w żonatym facecie. Powiedziałam o tym moim przyjaciółkom, które przeżyły to samow cześniej. Suszyły mi głowę, abym się jeszcze szybciej odkochała. Tłumaczyły i kontrolowały sytuację. Dzięki nim przetrwałam i nie weszłam dalej. Nie oznacza to jednak, że przestałam kochać. Nie posunęłam się dalej. Nie wiem co by było, gdyby nie one i te wiadra z zimną wodą na mojej głowie.
Ela [25.03.12/23:26]

romans z żonatym

Ja mam narzeczonego ale i też kochanka od 6 lat.No i mój kochanek nie powiedział mi ,ze ma zone!dowiedzialam sie przez przypadek.Teraz moj kochanek zostal wdowcem i nie daje mi spokoju chce zebym zostala jego zona!Przez caly ten czas oszukiwal zone,ja wiedzialam,ze ma kobiete i mieszka z nia!Ona o moim istnieniu wiedziala ponoc ,bo moj kochanek ma moje zdjecia,ktore zona widziala!
karolina [25.03.12/22:43]

żonaty

To nie jest tak, że wybiera sie kogoś ponieważ jest żonaty. Ale stało sie zakochałam sie w kimś takim. Starałam sie wyrzucić go z głowy i serca, ale nie potrafie. Jeśli ktoś zna sposób lub ma recepte to poprosze.
Wiem, że to jest złe, ale nie moge żyć bez niego. jest dla mnie całym światem.
LOCZEK [22.03.12/08:06]

;)

PETE ZGADZAM SIE Z TOBA DLA TYCH KILKU CHWIL DLA TEGO WSPANIAŁEGO UCZUCIA JAK PATRZYMY SOBIE W OCZY I TRZYMAMY ZA REKE TO POPROSTU JEST WSPANIAŁE
pete [22.03.12/01:20]

Laleczko z saskiej

Laleczko, jestem tym żonatym. Szalejemy za sobą z moją 11 lat młodszą towarzyszką niedoli. Uwielbiamy z sobą spędzać czas mając świadomość , że to w jakimś sensie nieuczciwe wobec siebie i innych. To jest matnia bez wyjścia. To znaczy wyjść jest wiele ale przy każdym ktoś cierpi... To jest niesamowite - ciężko wdrażany zdrowy rozsądek polegający na próbie rozstań pęką jak szkło kiedy spotykamy się na chwilę i patrzymy sobie w oczy... Dla tych kilku chwil które spędzamy razem dałbym się pociąć. I tak w kółko. Nawet ze sobą nie śpimy po prostu spędzamy czas. Mam trójkę dzieci...
Wszyscy którzy napiszą mi o pojebanym kochliwym dziciorobie f..ck y..u
LOCZEK [20.03.12/18:02]

ROZUMIĘ

JA TERAZ WSZYSTKO DOPISUJE MÓJ ROMANS Z ZONATYM JEST NASZA WIELKĄ MIŁOSCIA MYSLIMY O SOBIE CODZIENNIE WIDUJEMY SIE CODZIENNIE JAK JEST W POLSCE GDY JEST NA WYJAZDACH CZASEM TELEFON SMS LUB KAMERKA INTERNETOWA I TO WYSTARCZA POTEM MAMY KRYZYS TYPU DALEJ TEGO NIECIAGNIEMY LECZ GDY PRZYJEZDZA ZNOWU ZACZYNA SIE OD POCZATKU MAM KOCHAJACEGO MEZA ALE MAM Z NIMDUZE PROBLEMY ON ZE SWOJA ZONA RÓWNIEZ JEGO ZONA JEST OMNIE BARDZO ZAZDROSNA LECZ SAMA JEST SOBIE WINNA BO CZESTO MU OMNIE OPOWIADA NIEPOTRAFIE ONIM ZAPOMNIEC KOCHAM GO I BARDZO TESKNIE I CHYBA TERAZ JA ZROBIE NASTEPNY KROK .......
laleczka z saskiej porcelany [20.03.12/16:32]

wiecie co?

Powiem Wam tak ja również miałam romans z żonatym facetem starszym 15 lat nie wiem kiedy nie wiem jak, ale go pokochałam jego plus jego dziecko, żonę znałam szlak mnie trafiał kiedy wychodził z pracy bo wiedziałam,że idzie do domu, całuje ją w policzek kiedy kładzie się obok niej, ale to Ona miała pierszeństwo ... Wiedziałam od samego poczatku, nie był ani młody, ani przystojny, ani nawet bogaty. A ja? młoda zakochałam się... ciągnęło się to ok 6 miesięcy strach w środku aż wreszcie magiczne słowo rozwód myślę rodzice mnie zabiją , ale miałam to gdzieś kochaliśmy się bardzo. Ale z czasem zrozumiałam,że kochać kogoś czasami oznacza pozwolić mu odejść... i pozwoliłam wzięłam go sposobem. Otóż kiedyś powiedział mi,że jeśli odejdę od Niego i powiem mu, że mam kogoś i jestem z Nim szczęśliwa On będzie cieszył sie razem ze mną więc złapałam pierwszego lepszego kolesia, Panu żonatemu powiedziałam,że poznałam kogoś jestem szczęśliwa, bolało Go widziałam to w jego oczach, ale uśmiechnął się przytulił mnie i powiedział cieszę się maleńka. Z tym typem po jakimś czasie się rozstałam teraz poznałam kolejnego faceta dba o mnie, zakochany do szaleństwa i co? Jest dla mnie dobry tyle mi wystarczy jestem z Nim bo kiedyś trzeba sobie poukładać życie w jakiś sposób mieć dom dzieci męża po prostu rodzinę.Z tym,ze czasami go widuję(żonatego) w naszych oczach widzimy wzajemną miłość ale żadne się do tego nie przyzna udajemy,że jestesmy kumplami jest ok... Jest mam świetego faceta, ale czasami bardzo tęsknię za Panem żonatym,często płaczę bo ani On ani ja nie jesteśmy szczęśliwi. Przeraża mnie jedna wizja ślubu mojego własnego. To kumpel mojego ojca więc będzie na ślubie. Wyobrażacie sobie moją traumę >?? Stoisz na środku ołtarza z innym "obcym,, Ci facetem u boku ślubujesz mu miłość wierność a gdzieś tam w śród gości jest facet, którego kochasz nad życie i nie możecie nic zrobić... Potem wesele i piosenka typu - Mój piękny Panie ja go nie kocham taka jest prawda Pan główną rolę gra w kazdym śnie... Kocham go na zawsze bedzie w moim sercu, ale dziewczyny nie pakujcie się w to bagno b ból jest nie do opisania kiedy trzeba się rozstać i zobaczcie ile osób na tym cierpi ?TY ON jego żona i dzieci jeśli nie są za małe żeby coś zrozumieć. Romans nigdy nie wyszedł ale czy ktoś tu jest szczęsliwy?Dlatego przestrzegam Was kochane Panie odpychać się rękami i nogami...
LOCZEK [20.03.12/13:10]

MATKA ZONA I KOCHANKA

MAM ROMANS Z ZONATYM MESZCZYZNA MA DZIECI JA MAM MEZA I RÓWNIEZ DZIECI JEST CIEZKO JEDYNY PLUS TO TAKI ZE MIESZKAMY BLISKO SIEBIE I ZNAMY NASZYCH WYBRANKÓW MINUS TO TAKI ZE ZAKOCHALISMY SIE W SOBIE I NA JAKIS CZAS POSTANOWILISMY SIE NIEKONTAKTOWAC LECZ JEST JESZCZE JEDEN PROBLEM NIEPOTRAFIMY O SOBIE ZAPOMNIEC I TESKNIMY ZA SOBA
żona [19.03.12/11:55]

Kochanko, poczekaj aż zostaniesz zoną

Śmieszą mnie teksty kochanek , żono dowartościuj męża . Kobieto wypowiedz się kiedy zostaniesz zoną , a następnie zostaniesz zdradzona . Przecież ten facet , którego tak dowartościowujesz , krzywdzi przede wszystkim Ciebie , wcześniej czy później wróci do tej złej niedowartościującej go żony ...
Kochanka [18.03.12/23:14]

żonaty facet

Co ja myślę o kobietach, które wdają się w romans z żonatym facetem? Tak być nie powinno. Tylko to nie jest wina tylko kochanki, ale faceta i żony. Facet jest niedowartościowany w domu, ciągle coś musi i tylko gadanie i gadanie. Kochanka, która to słyszy żal jej takiego faceta. Żony dbajcie o swoich mężów, aby nie musieli krzywdzić innych. Postarajcie się ich rozumieć a nie tylko traktować jak maszynkę do robienia kasy. To wy pocieszajcie ich, wtedy nie będą chodzić na boki, i -kochanki nie będą im potrzebne. Najwięcej zależy od was żony.
Piotrek [16.03.12/08:51]

Legionista

Trochę zabawnę podejście. Mścisz się jak baba :D. Myśle że jak tego nie zrozumiała to biorąc pod uwagę dziecko powinieneś się z nią rozwieść :) a temu żonatemu lowelasowi połamać nogi i przestrzelić kolana, a nie mścić na żonie(imho puszczalskiej) i dziecku. Dlaczego ? Dziecko zapamięta te wszystkie negatywne emocje. Spaczysz mu psychikę i wtedy będziesz najgorszym ścierwem jakie mogę sobie wyobrazić :) Wtedy będziesz mógł wrócić na misje i kontynuować żywoto bezropnego Marines w polskim kontyngencie.
Legionista [13.03.12/08:51]

Zdradzony :(

Mam zone, rocznego synka, i bylem bardzo szczesliwy do teraz. Niedawno dowiedzialem sie ze zanim sie pobralismy, moja zona zdradzala mnie regularnie z zonatym facetem. Ja bylem na misi ponad 7 miesiecy, rozmawialismy kiedy tylko to bylo mozliwe, mielismy plany na przyszlosc... Ona byla moim wsparciem i kims dla kogo warto bylo zyc.po misji wzielismy slub i bylismy bardzo szczesliwi... Wkoncu nadszedl najgorszy dzien mojego zycia :((( dowiedzialem sie o wszystkim, bol nie do zniesienia jak sie kogos kocha, a najbardziej boli to ze ona nie jest w stanie zrozumiec tego bolu i cierpienia. Wiem ze Ona kocha mnie bardzo, ale mam zal ze nie powiedziala mi tego przed slubem. Zawsze myslalem ze jestem twardziel hehe, ale nie w tych sprawach. Wkoncu bol przerodzil sie w nienawisc i chec zemsty, od tamtego czasu jestem kochanym mezem, czulym i pamietajacym o wszystkich rocznicach. Daje mojej zonie poczuciebespieczenstwa i wielkiej milosci... Wiem ze ona mnie bardzo kocha, ale ja jej w rzeczywistosci nie kocham i zdradzam regularnie z wieloma kobietami. Zaczelem rozbijac zwiazki i smiac sie z ludzi ktorzy ufaja swoim partnerka. Po kazdym romansie wysylam fotki i smsy do mezow moich kochanek.... Wiec powiem tylko tyle ze trzeba sie szanowac na wzajem, nie oklamywac i przedewszystkim niezdradzac, bo skutki tego moga byc tragiczne. Tak jak skonczy sie niedlugo moja historia i wiem ze jak moja zona siedowie o tym wszystkim to bedzie najgorszy i najbolesniejszy dzien jej zycia. :)))
kłamczucha [08.03.12/22:24]

mogłam byz ta zła

estem po rozwodzie, mam za soba kilkuletni związek, który zakończył sie rozstaniem (tragicznym). Pznałam GO w pracy. Kilka miesięcy nic, aż zaczęło się coś. Częste spotkania z pod każdym mozliwym pretekstem. Czasami wydawalo mi sie, że inni to wyczuwają, ale zawsze kończyło sie na śmiechu. Wewnętrznie ciągle myślałam o NIM - tęskniłam. ON też to czuł - półsłówka, spojrzenia, prywatne telefony, sms. Tęskniłam jak małolata. Rozsądek mówił nie. Żona, córka (zdjęcia na nk) poatrzyłam i mówiłam NIE. Kiedyś zaczęliśmy rozmowę na temat nas - wyparłam się uczuć mówiąc, że jest fajnym, inteligentnym kolegą i fajnie mi sie z NIM gada. Chyba uwierzył, uciekał wzrokiem na boki, a ja K Ł A M A Ł A M, że nigdy nic i tak nie można. Tak jest lepiej chociaż bardzo ciężko.
silna czy bezsilna [04.03.12/23:04]

takie życie

Jest kolegą z pracy. Do niewadna zwracaliśmy się do siebie Pani/Pan. Starał sie nic nie mówić o żonie. Kilka służbowych rozmów przez telefon. Niby nic, ale ja zaczęłam widzieć więcej niż jest. Tłumiłam to w sobie, tylko przyjaciółka wiedziała (odradzała, tłumaczyła a ja jej wierzyłam i zgadzałam się z nią). Żyłam marzeniami, bez żadnych prowokacji. Aż któregoś dnia jeden z kolejnych służbowych telefonów, w trakcie wzmianka o żonie która nic nie rozumie a na zakończenie miłe słowo na dowidzenia. Nie zareagowałam, udalam, że nic do mnie nie dociera, rozmowa jak każda inna. Mam zasadę - mimo iż jestem po rozwodzie żonaty facet to zakazany owoc. Ból i cierpienie żony i dzieci chyba by mnie zniszczyły. Tak mi sie wydaje staram się nie widziec pewnych sytuacji i na nie reagować. Wewnętrznie czuje co innego.
małolata [04.03.12/21:59]

romans

Zawsze uważałam, że romans z żonatym facetem nigdy nie powinien mieć miejsca. Miałam 23 lata byłam z chłopakim, kiedy pojawił się ON. Razem pracowaliśmy. Codzienne spotkania w pracy często podwoził po pracy. W glowie był tylko ON ideał. Chłopak z którym chodziłam w niczym nie był "tak dobry jak ON". (o seksie nie było mowy). Długie rozmowy, spoojrzenia, bycie blisko to mi wystarczało. Czas mijał z chłopakiem się roztaliśmy (wtedy myślałam, że coś podejrzewa - nigdy się o NIM nie dowiedział). Dwa lata platonicznej miłości, tysięce słów wyznających miłość, ale nigdy nie myślałam, aby zostawił żonę. Odpowiadało mi, że mnie adoruje, aż do momentu, kiedy ON podjął decyzję o rozwodzie. Strach i panika - była żona, dzieci i ON starszy o 10 lat. Przestarszyłam się, zrezygnował z rozwodu i znowu wszystko niby wróciło jak dawniej. Ale strach, że ktoś (żona, syn 8 lat, córka 3 lata)cierpi pozostał i nie dawał spokoju. Kilka razy zrywałam, ale widząc jak cierpi wracałam. Dopiero wtedy zrobiło mi się żal żony. Później poznałam kogoć nowego - w moim wieku - ON szybko się o tym dowiedział. Rozumiał, ale nie pogodzil się z tym. Zmieniłam pracę. Obserwował mnie często jeździł koło mojego domu i innych miejsc gdzie przebywałam. W końcu sobie darował. Odetchnęłam z ulgą. Czułam się "usprawiedliwiona" nie rozbiłam rodziny. Po kilku miesiącach widziałam, go z inną. Popatrzyłam na nią i zobaczyłam siebie z przed dwóch lat. Mloda naiwna i zdolna do zadawania bólu. ON w końcu zostawił żone, złączył się z mlodszą miał dziecko, a potem ją zostawil. Spotkałam GO po paru latach, mowił, że często mnie wspomina i tęskni. Ja nie załuję niczego, pomimo, że moje małżeństwo zakończyło sie rozwodem i jestem sama. Wniosek facet jeżeli bedzie chciał zdradzić żonę to i tak ją zdradzi. Ważne czy kochanka umie życ z poczuciem winy czy nie.
gonia [04.03.12/09:54]

zdradzona

Mam 34 lata. Jesteśmy 2,5 roku po ślubie. W piątym tygodniu ciąży ( 3 tygodnie temu) mój mąż powiedział mi, że spodziewa się dziecka z inną (starsza ode mnie rozwódka z 11 letnim dzieckiem, rzekomo dzieląca dom z eksmężem). Ciąże poroniłam (potem okazało się że jest pozamaciczna - prawdopodobnie na skutek jakiegoś stanu bakteryjnego, niewykluczone że coś przyniósł). Zapewniał, że nie wie co czuje, gdyż jest od grudnia w traumie, nie umiał mi tego powiedzieć. Wczoraj powiedział w końcu że kocha tamta, że najlepiej jakbym opuściła jego dom i dała mu rozwód. On mnie spłaci 10-15 tys (jak zapewnił - jest to uczciwe). Oboje pracowaliśmy na urządzenie jego domu. Zmieniłam nawet pracę, żeby mieć jak najbliżej miejsca zamieszkania (a praca jest wspaniała). Próbowałam zbliżyć się do niego, ale on jest odmieniony, mówił że tamto co było między nami już nie wróci. Jak dalej żyć...? Jest niedziela, piękny dzień a ja nie mam siły by żyć.
zdradzona [03.03.12/23:49]

taka prawda

Świadomy,odpowiedzialny i spełniony mąż któremu nie brakuje miłości i seksu ciężko ma podjąć decyzję o romansie jeśli w ogóle się nad tym zastanowi... Ale na to nie ma reguły nieraz facet ma to wszystko i prowadzi podwójne życie i jakoś niewiele tu znaczy rodzina. Więc skoro tacy ludzie mają taką miarę wartości to co można powiedzieć o ich kochankach...? hmm pewnie to samo . Każdy rządzi się własnymi prawami i potrzebami a najsmutniejsze jest to ze robią to tylko dla siebie, no bo przecież nie dla żony czy dzieci...
taka jedna [03.03.12/22:07]

Do logika

To , że ktoś mnie pociąga to nie znaczy , że muszę z nim kopulować jestem na wyższym poziomie niż zwierzęta ... Gdyby każdy kierował się instynktem to wszyscy , wszędzie by kopulowali , nie zwracając uwagi na nic i na nikogo . Współczuję Twojej żonie , powinna pójść za Twoim przykładem , bo kobiety też nie są z natury monogamiczne ;) , ale zakładając rodzinę , mają pewne priorytety , których na ogół się trzymają
Amelia [29.02.12/17:03]

ta trzecia

Witam. Jestem kochanką żonatego mężczyzny, właśnie pojawiło się dziecko. Nasz romans trwa już prawie rok, z wieloma przerwami, ale maksymalnie kulkudniowymi, najczęściej po jego stwierdzenu że nie powinniśmy wytrzymywał bez kontaktu dzień, dwa. Układ miał być prosty - jemu brakuje seksu, ja jestm sama, pobawmy się. Byłam pewna że taki układ się sprawdzi - jakbym się mogła zakochać w mężczyźnie który zdradza swoją żonę - oszukuje, nie można mu zaufać. A jednak.. Spotykamy się parę razy w tygodniu, zaczęliśmy się 'poznawać' dopiero jak już się spotykaliśmy. Okazało się że jest naprawdę fantastycznym facetem, gdyby nie to że zdradza ze mną nigdy bym nie uwierzyła że taki ktoś może tak oszukiwać. Zakochałam się i nie potrafię tego zakończyć. Ciągle mam nadzieję że jednak nam się uda, ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy, nigdy nic mi nie obiecywał. Jego zachowanie też się zmieniło np. na początku ciągle mówił że znajdę wspaniałego faceta itd., teraz jak tylko mówię że się spotkałam/mam się spotkać z kolegą jest zazdrość, jest nam coraz lepiej, jesteśmy coraz bliżej, od tego roku oprócz spotykania się codziennie rozmawiamy po parę godzin. Chciałabym więcej, ale nie potrafię zdobyć się na wyznanie tego, zawsze wydaje mi się że ten moment nie jest odpowiedni bo coś.. Boję się stracić to co mam, a mam dużo, oprócz oczywiście seksu wsparcie w każdej trudnej sytuacji, możliwość podzielenia się codziennymi problemami, czułość, zrozumienie coś czego nigdy od nikogo tak nie dostałam.. Jest dla mnie prawdziwym przyjacielem, mówię mu o wszystkim, wiem że mogę na niego liczyć. Póki tli się iskierka nadzieji na coś więcej nie potrafię tego zakończyć ani powiedzieć co czuję. Nie wiem jak to wygląda z jego strony, nie wiem na ile widzi co dla mnie znaczy,
Zdziwiona i z lekka znudzona [27.02.12/23:08]

Logiku nielogiczny całkiem

Ależ to przeczytaj PRZYNAJMNIEJ to co sam napisałeć na "usprawiedliwienie" swoich samczych zachowań:

"NORMALNE jest, że wśród ssaków, do których zalicza się także człowiek, samiec kopuluje z wieloma samicami, co pozwala na rozprzestrzenianie się materiału genetycznego najsilniejszym osobnikom - bo tylko takie mają najwięcej samic"

Najlepiej jeszcze ze zrozumieniem przeczytaj. Co do innych twoich "teorii" to naprawdę wystarczy odrobinę wiedzy encyklopedycznej, żeby nie mieć wątpliwości, że to co wypisujesz jest niespójne, nielogiczne i najzwyczajniej w świecie nie mające NIC wspólnego z rzeczywistością.
Tak na zakoćczenie tylko - w przyrodzie liczy się nie tyle ilość spłodzonego potomstwa a jego jakość oraz umożliwienie mu dorośnięcia do wieku dojrzałości płciowej stąd u wielu zwierząt (co zależy właśnie w dużej mierze od tego, jak długotrwałym i absorbującym procesem jest wychowanie młodych) istnieją "związki monogamiczne" bo to się Matce Naturze (zauważ nie Bogu Ojcu) zwyczajniej z punktu widzenia przetrwania gatunku bardziej opłaca.
Co do historyczności zaś zjawiska to za wikipedią:
"Ewolucjoniści uważają, że w epoce plejstocenu, który zaczął się ok. 2,588 mln lat temu, większość ludzi żyła w związkach monogamicznych a poligamia występowała jedynie sporadycznie. Podobnie większość współczesnych społeczeństw zbieractwo-łowieckich jest monogamiczna"
a także:
"Zachowane świadectwa na temat struktury rodzinnej w Egipcie zdają się wskazywać na to, że "gospodarstwo małżeńskie" było podstawą egipskiego społeczeństwa. Zdarzały się przypadki w Starym i Średnim Państwie, że bogatszy mężczyzna miał więcej żon, jednak monogamia występowała najszerzej. W przypadku kryzysu małżeńskiego, żona mogła dać rozwód mężowi, by nie tolerować drugiej żony. Z drugiej strony finansowe zobowiązania wobec pierwszej żony i jej dzieci sprawiały, że mąż nie mógł pozwolić sobie na drugą żonę o tym samym statusie"
I tak dalej i tak dalej.
Ale co ja ci to będę cytowała - jakbyś chciał to byś sam poczytał a, jak nie chcesz to się łudzisz. I wolno ci tyle tylko, że nie rób ze swoich NIEUCZCIWYCH (bo zakładam, że nie przedstawiłeś swojej kobiecie swoich teorii przedtem zanim się z nią związałeś tylko przysięgałeś wierność i co tam jeszcze). I na tym właśnie polega tchórzostwo, niedojrzałość i nieuczciwość.
No i BRAK LOGIKI, czyż nie? :)))))))))
I wolno Ci
Logik [27.02.12/21:52]

No i proszę

Jak to czasem się dziwnie plecie. ;) Nie musiałem długo czekać, aby znaleźć potwierdzenie tego, co pisałem dotąd.
Dlaczego ludzie się rozwodzą? Przez brak lojalności? Odrzucanie "zasad"?
A kuku. :P
http://facet.wp.pl/kat,70996,wid,14286209,wiadomosc.html?ticaid=1dff6
Co do dzieci - mam ściśle określoną filozofię, na temat której nie zamierzam się rozwodzić, bo nie dzieci ten wątek dotyczy i to moja sprawa czy i ile ich mam. ŚWIADOMIE podjąłem w tej kwestii określoną decyzję i to powinno ci wystarczyć. A jak ci nie wystarczy - to twój problem.
Sama potwierdzasz to co piszę a chcesz się ze mną kłócić?
Zabawna jesteś. ;)
Zdziwiona jeszcze bardziej bezmiernie [27.02.12/17:21]

Logiku zupełnie nielogoczny (w dalszym ciągu)

Ile masz dzieci? Pytam bo zgodnie z Twoją argumentacją powinieneś ich mieć koło setki. No to takie "naturalne", że chcesz siać swoje nasienie. Bo rozumiem, że zdradzając swoją partnerkę nie używasz prezerwatyw ani też nie zadajesz się z kobietami stosującymi inne środki zapobiegające ciąży. Gdyby tak było to rozumiem chodziłoby o zwykłe bzykanie a nie o szczytne obdarzanie matki natury twoim niewątpliwie wartym utrwalenia w naturze genotypem :)))))))
Mylisz pojęcia i nie ma się tu co powtarzać.
Monogamiczne jest 3% gatunków ssaków, 12% gatunków naczelnych i 90% gatunków ptaków (choć tylko 10% ptaków jest wiernych partnerowi) myślisz, że chodzi o te wyznania katolickiego? :))))))
Nie powołuj się następnym razem proszę na "fakty", o których niewielkie masz pojęcie.
Logik [27.02.12/14:54]

Jak powiedziałem

Ubliżanie ludziom od prostaczków to żadna argumentacja, tylko dowód braku kultury osobistej.
Tak jak powiedziałem - ty będziesz miała prawo wymagać od innych, gdy sama spełnisz wymagania innych. Ja zaciskam zęby, gdy moja kobieta szaleje pod wpływem hormonów, rozumiem, że nie ma na to wpływu, chociaż czasami szlag mnie trafia i nachodzą mnie myśli typu - "na co mi to było" ;P. Ty zrozum, że mężczyźni często nie mają wpływu na to, że pociąga ich inna kobieta, to silniejsze od nich i żadne "zasady" niczego nie zmienią. Nie kłóć z naszą naturą, jesteśmy zwierzętami i ulegamy popędom i jest to najzupełniej NORMALNE dla naszego gatunku.
ona3i9 [27.02.12/13:35]

Do logika

Człowiek różni się od zwierząt tym , iż ma swoje zasady , których się trzyma , są tacy którym się to udaje . Prostaczek nie ma zasad i zachowuje się jak zwierze nie szanując własnej rodziny , tylko kieruje się instynktem łowcy ... Niektórzy po prostu nie przeszli ewolucji ;)
Logik [27.02.12/09:39]

P.S.

Kobiety będą miały prawo oczekiwać, że mężczyźni przestana je zdradzać, gdy same przestaną wariować, gdy zbliża im się okres. To dwie strony tego samego medalu - to hormony wpływają na nasze popędy i dopóki one panują nad nami a nie my nad nimi - będzie jak jest.
Logik [25.02.12/17:55]

Bredzisz zdziwiona

Monogamia została nam NARZUCONA przez Kościół Katolicki, jak możesz zaprzeczać faktom???
Pochodzimy w prostej linii od naczelnych, wśród których bigamia jest częstym zjawiskiem.
Nie rozumiesz zupełnie o czym pisałem. Analizujesz to ze swojego - kobiecego - punktu widzenia, który nie dopuszcza możliwości kochania JEDNOCZEŚNIE kilku kobiet. Tymczasem jest to bardzo częste "rozdarcie" mające miejsce u mężczyzn i ma jak najbardziej racjonalne podstawy, których korzenie sięgają czasów prehistorycznych. W dzisiejszym świecie mężczyźni są ZMUSZENI do zdradzania, działając pod wpływem NATURALNYCH instynktów zakodowanych w męskich genach, przez narzucony sztuczny i NIENATURALNY system prawny. Jak widzę - ty prezentujesz typowo kobiecą filozofię - mężczyzna, który zdradza jest zły i kropka. W rzeczywistości sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana.
Jedyny sposób, by wyeliminować zdrady, jest poddanie WSZYSTKICH mężczyzn specjalnej terapii genowej, niejako - feminizacji, co jest absurdem. Może nas od razu najlepiej wykastrować? :P
Dopóki będziemy udawali, że jesteśmy inni niż jesteśmy i że kobiety i mężczyźni mają ODMIENNE podejście do kwestii tworzenia związków - tak długo będziemy społeczeństwem zakłamanym.
ja [22.02.12/20:48]

do team

Jesli to ty - pamietaj ze milosc jest ulotna. Juz nic nie czuje:))
zdziwiona bezmiernie [22.02.12/14:30]

Logiku całkiem nielogiczny

To co piszesz to poplątanie z pomieszaniem.
Monogamia nie jest wymysłem jakiejkolwiek religii (spotyka się ją także wśród zwierząt). Przeczytaj zatem z uwagą definicję:
"Termin ten często jest rozumiany jako jednożeństwo, tj. małżeństwo jednego mężczyzny i jednej kobiety[2] lub (w związkach jednopłciowych) dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn[3] [4]. Jest to obecnie najczęściej występująca, biorąc pod uwagę liczbę małżeństw, forma małżeństwa na świecie. Może ona występować w dwóch postaciach: monogamii konsekwentnej, gdy związek dwóch osób jest nierozerwalny i trwa do śmierci jednej z nich, bądź monogamii seryjnej, gdy w pewnym okresie czasu jest to związek dwóch osób, jednakże w ciągu życia jedna z nich bądź obie tworzą inne następujące po sobie związki z różnymi partnerami bądź partnerkami, zrywając poprzednie związki[5]. Terminu tego używa się także w zoologii, gdzie monogamia oznacza życie w parach lub relację tylko z jedną samicą (samcem)[6] w celach reprodukcyjnych i niekiedy opieki nad potomstwem".

Nikt ci nie broni, jak się odkochasz w jednej partnerce odejść od niej i związać się z inną. Czy do tego konieczne jest oszukiwanie, mataczenie czyli ZDRADZANIE? Oczywiście, że nie. Zdrada wynika ZAWSZE z wygodnictwa, tchórzostwa, i niedojrzałości emocjonalnej, której przejawem jest szukanie na siłę "usprawiedliwienia" często, jak u ciebie pseudo-naukowego swoich zachować.
Nie kochasz - porozmawiaj i odejdź a potem buduj nowy związek. Proste?
Nie mogąc żyć w monogamii konsekwentnej, możesz żyć w monogamii seryjnej. I nikogo nie zdradzać.
P.s.
Jako, że zdrada to potajemne łamanie umów (w dużym skrócie) zdarza się także w małżeństwach poligamicznych. Nie zależy ona bowiem od związku w jakim żyjemy a od kultury osobistej, odwagi i szacunku dla innych.
Logik [21.02.12/17:00]

Sorry

Przejęzyczenie, miałem na myśli zgodę danych osób na tworzenie związku bigamicznego. ;)
Logik [21.02.12/16:57]

Fałszywa moralność

Żyjemy w świecie moralnej fikcji. Udajemy, że istnieje monogamiczna instytucja małżeństwa i że to jest NORMALNE, że zdrady są NIENORMALNE, że monogamia jest NORMALNA a bigamia jest NIENORMALNA. Jest to wielka BUJDA. Bujda, za którą nie stoi żadna racjonalna, obiektywna argumentacja lecz jedynie narzucona CHRZEŚCIJAŃSKA moralność. W świecie arabskim funkcjonują małżeństwa mężczyzn z kilkoma kobietami i nikt nie robi z tego wielkiego halo poza CHRZEŚCIJANAMI. Co więcej, wiem, że - bodajże - w Indonezjii są związki, w których jest jedna żona i kilku MĘŻÓW(!).
Spójrzmy na to, jak to wygląda w naturze, którą próbujemy w świecie chrześcijańskim wymazać, jakby jej nigdy nie było.
NORMALNE jest, że wśród ssaków, do których zalicza się także człowiek, samiec kopuluje z wieloma samicami, co pozwala na rozprzestrzenianie się materiału genetycznego najsilniejszym osobnikom - bo tylko takie mają najwięcej samic. Tym samym samice też nierzadko mają więcej niż jednego samca.
Co więcej - badania wykazały, że WSZYSCY ludzie, żyjący dzisiaj na świecie, mają ślad kodu genetycznego JEDNEGO mężczyzny, którzy żył tysiące lat temu we wschodniej Afryce. Oznacza to, że to ON musiał mieć najwięcej kobiet i to JEGO potomstwo zamieszkuje dzisiaj świat.
Narzucona nam chrześcijańska moralność legła u podstaw prawodawstwa europejskiego. W jego świetle nawet mężczyzna, który deklaruje się jako NIEWIERZĄCY - NIE MA PRAWA zawrzeć związku małżeńskiego z więcej niż jedną kobietą, NAWET W SYTUACJI, gdy między potencjalnymi przyszłymi małżonkami mającymi tworzyć związek monogamiczny NIE MA żadnych sprzeciwów.
To oznacza, że Europejczycy żyją de facto w państwach WYZNANIOWYCH a nie zapewniających im wolność wyboru, niezależnie od wyznawania lub nie danej religii.
Narzucona nam wbrew naturze moralność owocuje właśnie zakłamaną moralnością, w której mężczyźni zdradzają swoje żony, bo jest to zapisane w ich NATURZE a nie dlatego, że są złymi ludźmi. Tak jesteśmy skonstruowani i NIC tego nie zmieni, ŻADNE przykazania, ŻADNE przepisy prawa.
Tyle tytułem wstępu, ale to nie koniec, zamierzam kontynuować powyższą wypowiedź w późniejszym czasie.
team [20.02.12/20:44]

do e

Właśnie o to chodzi, że nie chcę Jej tego powiedzieć, jeszcze bardziej bym Ją zranił , a tego nie chcę.
e [20.02.12/16:27]

do team

Pomysl dlaczego chcesz powiedziec swojej zone o "zdradzie psychicznej"
bo sie meczysz z tym sam, tak? Pomysl o tym jak bardzo zranil bys tym swoja zone, z ktora przeciez chcesz zostac i . nie mow.
Bożenka [18.02.12/17:29]

wygoda

Witam
Jest 18-late i ja doświadczona, kobieta w średnim wieku. Zatem posłuże się właśnie doświadczeniem.Jakby nie stanął, jakby nie zmyślił...to wszystko jest WYGODA..Tak, tak kochani, przyjrzyjcie się wszystkim rozterkom, układom, gdzie któraś ze stron robi skok w bok....kręci, mąci, obiecuje, ale zawsze w odwrocie ma chałupę i jako taką zapewnioną stabilizację w postaci podtarcia tyłka w razie czego. Ludzie lubią po prostu mieć wybór, coś innego w zanadrzu, taka jest nasza natura.Należałoby uczciwie jak się ktoś inny spodoba zrobić pa pa, bo jeśli już interesujesz się kimś innym, to poprzednie minęło albo jest na wykończeniu...
ona3i9 [18.02.12/10:12]

tylko prawda do 18 latka

Czytam te posty i widzę , że niektórzy powinni uczyć się właśnie od 18 latka , tylko prawda .... kłamstwo jest najgorsze , brak rozmowy , kombinowanie i bardzo często zrzucanie całej winy na współmałżonka , aby samemu nie przyznać się do zdrady ... Gdyby mój były był ze mną szczery może potrafiłabym mu wybaczyć , niestety to upokorzenie i złe emocje ,którymi mnie obdarzył nie były do zapomnienia i nigdy nie będą . Zniszczył moją wiarę w siebie jako kobietę , zniszczył moją wiarę w miłość , podeptał wszystko co miało jakąś wartość w moim życiu . Nie potępiam tej trzeciej , facet tak naprawdę jest najbardziej winny , ta trzecia też chce być szczęśliwa i często nie ma pojęcia jak jest między nimi , bo jest okłamywana tak samo jak żona ...
ula [16.02.12/23:02]

ula

nie znosze takich kobiet i wiem ze zycie odpłaci sie pieknym za nadobne ,ktos kiedyś jej meza bedzie podrywał i wtedy pozna tego smak
grasia [16.02.12/22:10]

winna

Kilka m-cy temu rozstał się ze mną.Napisał 3 zdania w sms-sie,że nie chce niszczyć rodziny i musimy się rozstać i tak będzie najrozsądniej.Zdecydował,że wyjedzie z żoną i tak zrobił.
Dziewięć lat temu zakochał się we mnie i mówił,że zostawi wszysko, bo chce być ze mną.Wtedy ostudziłam jego zamiary,ale za rok wciągnęło mnie w to uczucie i już byłam dla niego.Czas miałam zawsze kiedy chciał przyjść i wszystko robiłam tak jak jemu pasowało.Ukrywaliśmy to co nas łączyło.Nikt nie wiedział.Ja odsunęłam się od świata i odeszłam od swoich przyzwyczajeń. Był tylko on.
Z mojej strony nic nie zagrażało i nikt.Przez następne lata już nie ponowił propozycji zamieszkania razem.W 2006r chciał się rozstać, ale błagałam go,żeby nie robił tego i godzę się na taki układ.Teraz, gdy odszedł i nigdy go nie zobaczę,strasznie tęsknię i funkcjonuję jak zaaprogramowana.Mijają kolejne dni i chociaż próbuję jakoś żyć, to nie jest lekko.
Wiem.Sama jestem sobie winna i mam to na co zasłużyłam.
Nie mam z kim o tym porozmawiać, bo nikt nie zna tej sytuacji z najbliższego mojego środowiska (efekt ukrywania się przed światem).
Wiem,że na początku powinnam powiedzieć "nie" i pomyśleć,że to nie będzie miało przyszłości.Tak w skrócie napisałam o tej historii z mojego życia, prawie 9 lat i o karze za winy.
team [16.02.12/17:07]

do 18-latka

Jakiś czas temu zakochałem się w pewnej kobiecie. Ona mężatka, ja żonaty. Nigdy nie będziemy razem, jednak wiem, że pomimo, iż nie doszło do kontaktów fizycznych, nastąpiła zdrada psychiczna. Czy uważasz, że powinienem powiedzieć o tym swojej żonie, że kocham inną kobietę bo ma prawo o tym wiedzieć? Nigdy nie będę z tą kobietą, którą kocham naprawdę, a swojej żony nie opuszczę. Po co więc mam jej o tym powiedzieć i czemu ma to służyć?
18lat'ek [15.02.12/19:43]

Zdrada?

Witam , jestem młodym chłopakiem który czyta te posty szczerze mówiąc z nudów.
Żeby nie zaśmiecać sobie głowy zadam wszystkim ludziom którzy zdradzili zasadnicze
pytanie.. Jesteście pewni swoich uczuć do partnera/ki ? Skoro dochodzi do zdrady
to znaczy że w związku dzieje sie coś złego. Jako młody chłopak, zdążyłem sie nauczyć
że w zwiążku najważniejsze są rozmowy i kompromisy . Przecież zdradzając tą 2 połówkę
Szukamy wrażeń,czegoś czego nam brakuje, Wydaje sie że od partnera można wynegocjować jakieś rozwiązanie, by nie czuć się niespełnionym . Dlatego Błagam was
Jeśli chcecie zdradzać 2 połówkę , miejcie chociaż tyle odwagi żeby otwarcie o tym
powiedzieć, Wydaje mi się że ktoś kto ma wybór.. I może po takim fakcie zmienić
Poglądy, zrezygnować z dalszego wspólnego życia.. Ma prawo wiedzieć, Ba! Nawet nie
prawo.. przyprawiając rogi partnerowi robimy z niego śmiecia.. Kogoś bez wartości bo
pewnie każdy tak by się poczuł gdyby dowiedział się że jego miłość szukała szczęścia w
Innym.. A później jak gdyby nigdy nic wracała do wspólnego łóżka ...
dziękuje , Dobranoc : )
madaa1984 [15.02.12/13:10]

zdradzałam

Witam. Zauważyłam, że w ostatnim czasie dość często pojawia się temat zdrady. Zdrady gdzie to kobieta dopuszcza się takiego czynu. Szczerze powiedziawszy też zdradziłam. Wdałam się w romans z żonatym facetem. Trwało to ok. pół roku. Czemu się zakończyło? Bo się wydało. Ja nie miałam odwagi tego przerwać. Miałam wyrzuty sumienia, że zdradzam męża, jednak chęć spotkania się z kochankiem była większa. Ciesze się, że się wydało. Chociaż z drugiej strony to ja powinnam przerwać ten romans, bo robiąc to udowodniłabym, że jednak mi zależy na mężu. A tak zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Mam ogromne wyrzuty sumienia, że zdradziłam męża. Mądry polak po szkodzie. Nadal jestem z mężem. Wybaczył mi ten romans. Zadaje jednak pytanie dlaczego to zrobiłam. Najgorsze jest to, że nie potrafie odpowiedzieć na to pytanie, bo sama siebie nie rozumiem. Jak mogłam dopuścić się czegoś takiego. Przestroga dla innych. NIE WARTO WDAWAĆ SIĘ W ROMANS, chyba, że chce się tworzyć nowy związek z tą drugą osoba. W przeciwnym razie to tylko ból i cierpienie dla najbliższych, a przede wszystkim dla osoby zdradzonej. Niszczy się w ten sposób wszystko co najważniejsze w życiu. Ja to dopiero zrozumiałam jak zaczęłam tracić.
podwójnie zdradzona [13.02.12/19:10]

zdrada....

Do spójrz w lustro , rozumiem Twój strach , rozumiem , że go kochasz ..... , ale gdzie w tym wszystkim szacunek do samej siebie . Jak po tym wszystkim możesz jeszcze patrzeć w lustro . Ty może go kochasz desperacko , ale on tylko wykorzystuje tą miłość , to pasożyt , który wie , że jest bezkarny bo i tak mu wybaczysz , z jego strony to na pewno nie jest miłość nie wierzę w to . Spotkałam się już z podobną naiwnością , kiedy próbowałam uświadomić kochankę mojego męża , że on nie zdradzał tylko mnie , ale i ją równocześnie , wysłałam jej nawet listy pisane do tej trzeciej , której wyznawał płomienną miłość ..., a w słuchawce usłyszałam ... no i co myślisz , ze przestanę ją kochać :), pomyślałam Boże jaką kretynką trzeba być .... Mąż oczywiście po miesiącu chciał wrócić , ale niestety została mu tylko ta kretynka właśnie , której kurczowo się trzyma , bo go utrzymuje . Ostatnio miał okazję ze mną porozmawiać po dwóch latach , nie odbierania nawet telefonów od niego , udawał , że nic go z nią nie łączy , choć ja wiem , że jest inaczej .... powiedział , że teraz postąpił by inaczej , tylko co mi teraz po tej późnej refleksji ... Gdybym wróciła do niego była bym dla siebie nikim , to było by chore , krzywdziła bym tylko siebie .
Karol Tomasik [10.02.12/22:55]

Schabowy

Dzien dobry, nazywam sie Karol Tomasik. Pisze z takim problemem, nie jest on zwiazany z tematem rozmow w tym topicu, ale wiem ze wypowiada sie tu wiele kobiet, dlatego chcialem spytac ile minut smazy sie schabowe, sam zapomnialem a skoro tyle Was tu to na 100% wiecie, bo jestescie kobietami i w koncu pol zycia w kuchni spedzacie. Czekam na szybka odpowiedz. Pozdrawiam.
Łukasz Marchewka [10.02.12/22:39]

KC

Witam, jestem jednym z tych mezczyzn, ktorzy jednak zdradzili swoje zony, nie jest mi z tego powodu do smiechu, lecz po licznych rozmowach, chcialem przeprosic moja wybranke serca Agnieszke Fiutowska, na dowod mojej skruchy i zalowania za grzechy i bezsenne noce, ktorymi obdarzylem ma zone przez swoja glupote. Mam nadzieje, ze kiedys mi wybaczy i bedziemy mogli dalej prowadzic zycie jako szczesliwe malzenstwo.
Agnes [10.02.12/11:14]

DOBRA RADA

Z własnego doświadczenia.Darujcie sobie romanse na boku,nic z nich dobrego nie wychodzi.Nigdy.Z głupiutkich żartów zrodziło się uczucie u mnie i u niego.Oboje mamy rodziny,dzieci,mąż ,żona.Ja byłam tą mądrzejszą ,trzymałam wszystko pod kontrolą tzn.starałam się zachować dystans mimo wszystko.Obracałam jego zaloty w żart.Nigdy nie dałam poznać że coś też czuję.Jakoś to wszystko się ulotniło na szczęście.Jestem dumna z siebie,że nie rzuciłam się w to jak obłąkana.
Właśnie, myślę ,że to pod wpływem chwili ktoś zdradza a potem maska spada a zgliszcza za nami.Zawsze pomyślcie ile jest do stracenia za cenę chwilowego zauroczenia.Wszystko zależy od kobiety,jeśli jest mądra to nie pozwoli aby facet za bardzo się zbliżył.Babki bądźcie mądre i miejcie zasady.
wNicNieWierzę [10.02.12/02:21]

do Anki i autorek postów

Czytając wasze posty zastanawiam się, jakim typem człowieka trzeba być by krzywdzić osoby, które Cię kochają, ufają Ci, z którymi przeżyło się wspólnie choćby kilka chwil... To bardzo szlachetne, że potraficie wybaczać, to cudowne, że "kochacie po prostu" (na tym chyba polega definicja miłości- nie kocha się "za coś" tylko za to, że ktoś jest ), ale choćby nie wiem co, to nikt nie jest w stanie oszukać siebie, że teraz, po wyznaniu prawdy i przebaczeniu jest idealnie! Inaczej żadna z was nie wpisałaby w google hasła "zdradzana" i nie trafiłaby na to forum. Wiecie co jest najbardziej przerażające? To, że osoba zdradzająca zdołała w jakiś sposób przekonać zdradzaną, że wina leży właśnie po tej drugiej stronie!!! I w ten sposób z krwawiącą bruzdą wskroś serca jeszcze ktoś bierze odpowiedzialność na siebie... Co więcej zastanawia mnie jedno- mianowicie- poza bolesnym przypadkiem dzieci z domu dziecka- każdy miał 'jakąś' rodzinę. Mamę, tatę, być może i jedno i drugie oraz opcjonalnie jakieś rodzeństwo. Nieważne jak źle by nie było to jakaś więź chociażby pomiędzy kilkoma domownikami musiała zaistnieć. Czytając historię zdradzanej kobiety z dzieckiem w drodze zastanawiam się, jak można nie mieć na tyle wyobraźni by chociażby nie wyobrazić sobie własnej matki i całej rodziny w podobnej sytuacji albo siebie w roli dziecka, które przecież niczemu nie jest winne, a mimo to jest uwikłane od początku w całą tę aferę.Zdaje się że odrobina empatii jeszcze nikogo nie zabiła... Z drugiej strony jeśli ktoś taki z własnej woli, pomimo możliwych konsekwencji ma na tyle odwagi by się przyznać do czegoś tak ohydnego, to faktycznie może (podkreślam może) to być znak, że bardzo mu zależy...

Do Anki- Ta dziewczyna jest mi nadal niesamowicie bliska, ale nie jesteśmy razem. Nasze relacje zdefiniowaliśmy na poziomie przyjaźni- każde z nas prawie nigdy nie ma na nic czasu (nawet na spotkanie) bo jak wielu innych w dzisiejszych czasach pobiegliśmy za karierą. Trochę to dziwne, ale to tak jakby reakcja obronna, unik, bo w sumie po co ryzykować zwłaszcza gdy nawet wiary brak? Co do Twojego małżeństwa to jeszcze nic nie jest przesądzone- nie chcę dawać zgubnej nadziei, ale rozwód to nie koniec- wiele osób bierze rozwody, a potem do siebie wraca (np. jak w przypadku Krzysztofa Krawczyka). Zresztą przecież serce nie sługa...
zdziwiona bezmiernie [09.02.12/12:55]

Do spójrz w lustro

Czyli masz co chcesz. Skoro zdrada ci nie przeszkadza to trudno mówić o... zdradzie. Raczej nazwałabym to jednostronnie otwartym związkiem. Ty się cieszysz bo masz faceta u boku a on, jak ma ochotę na seks poza domem to się posila do woli. Gdzie tu zatem zdrada skoro ty mu na to pozwalasz? Ale skoro obojgu wam z tym dobrze to nam, obserwatorom nic do tego. Ja osobiście bym się trochę brzydziła przynajmniej no ale każdy sam kształtuje swoje życie - także erotyczne.
Zdradzona [09.02.12/12:09]

Kobiety modliszki

Nigdy nie będę szanować takich kobiet! Najczęściej jest to budowanie chwilowego "szczęścia" na cudzym bólu i rozpaczy. Takie kobiety nadają się na terapię, bo na pewno nie jest z nimi do końca w porządku. Każdej takiej życzę, żeby życie im za to odpłaciło z nawiązką. Nie po chrześcijańsku ale tak uważam!
spójrz w lustro [08.02.12/21:37]

do wszystkich

Nie odejdę bo go kocham a jego zdrada nie upoważnia mnie do tego, bym ja złamała przysięgę. Rozmawialiśmy o tym wiele razy, ale ja nie widziałam problemu. Kocham go nie dlatego, że jest lub nie jest wierny ale kocham po prostu.
ona 3i9 [08.02.12/21:31]

do spójrz w lustro

Uważam , że jesteś zbyt słaba na to by odejść . Kobiety , które tolerują zdradę , boją się po prostu samodzielnego życia . Ja też należę do tych zdradzonych , jestem po rozwodzie 2 lata , sama o niego wystąpiłam , bo nie wyobrażam sobie życia z człowiekiem , który mnie okłamywał i oszukiwał . Skoro jedna ze stron jako pierwsza złamała przysięgę , to moim zdaniem przysięga jest nieważna i przestaje mnie obowiązywać .
zdziwiona bezmiernie [08.02.12/13:56]

Spójrz w lustro

Czyli jedna część przysięgi jest bezwarunkowa (nie opuszczę cię mimo zdrady), druga natomiast, ta o wierności już warunkowa (zdradzał bo nie było seksu?). Czy nie upraszczasz wg swoich potrzeb? Nie mógł porozmawiać zanim wskoczył do łóżka z inną kobietą? Nie mogliście szukać porady specjalisty przed? Myślę, że "powód" twojego partnera jest najpaskudniejszy ze wszystkich. Bo o ile mogłabym zrozumieć - zakochał się - nie ma rady, to szukanie takich prostackich wybiegów - nigdy. Poszedł na łatwiznę - kilkanaście kobiet = kilkanaście kłamstw, wybiegów, krętactw. Zamiast jednej rozmowy... A co z tamtymi kobietami? Wolno tak igrać z cudzymi uczuciami? Ja bym z takim facetem nie chciała być za nic w świecie. I powiem ci jedno - on będzie cię nadal zdradzał. Przy byle okazji - bo zupa była za słona, z przemęczenia, ze znudzenia, z tego wszystkiego. Wiesz dlaczego? Bo wie, że mu na to pozwalasz, a powód zawsze się znajdzie.
spójrz w lustro [04.02.12/20:12]

do wszystkich

Zastanawiam się nad tym co czytam i mam mieszane uczucia. Oczywiście każda/każdy ma swoją rację. Skoro zdrada jest dla was powodem do rozwodu to ja pytam, po co braliście ślub? Co z przysięgą małżeńską "że nie opuszczę cię aż do śmierci"? Oczywiście odpowiecie, że jest "ślubuję ci wierność". Tak, jest to w przysiędze małżeńskiej, ale nie ma tam warunków do spełnienia, że jak będziesz mi wierny to nie opuszczę cię aż do śmierci. Dla mnie przysięga małżeńska to świętość i pomimo, że od 8 lat jestem mężatką a niedawno się dowiedziałam od męża, że w tym czasie miał kilkanaście kobiet, to fakt ten nie zwalnia mnie z mojej przysięgi małżeńskiej. Powiecie, że jestem nawiedzona - może jestem ale moje małżeństwo się rozwija i każdego dnia jesteśmy szczęśliwsi. Najłatwiej oskarżać tych, którzy zdradzają, a nic nie dzieje się bez przyczyny. Czuję się współwinna a nawet winna zdrady męża. Powód zdrady - brak seksu. To było dla mnie wiadro zimnej wody na mojej głowie. Rzeczywiście teraz wiem, że w pogoni za karierą, sukcesem, pieniędzmi - nie zbliżaliśmy się nawet po kilka tygodni i to z mojego powodu, bo ciągle byłam zmęczona. Kilka wizyt u specjalisty i znalazło się moje libido, znalazłam potrzebę seksu, dzięki czemu oboje jesteśmy szczęśliwi. Dotyczy to zarówno zdradzanych kobiet jak i mężczyzn - nic nie dzieje się bez przyczyny, zawsze winne są obie strony. Przysięgałam, że nie opuszczę aż do śmierci, przysięgałam miłość i przysięgałam wierność. Nic mnie z tej przysięgi nie zwalnia.
Anka [04.02.12/15:08]

do wNicNieWierzę

Pięknie to napisałeś. Zakręciłeś trochę, ale puenta jest godna zapamiętania. Dziwi mnie tylko, ze piszesz, że nie wierzysz w miłość. Przecież opowiadając swoją historię właśnie wykazałeś, że umiesz kochać. A jeśli nie kochasz swojej dziewczyny, spróbuj z nią o tym porozmawiać. Prawda czasem boli, ale czasem okazuje się zbawienna. Warto walczyć ze swoimi lękami. Przeżyłam wieloletnią zdradę męża, nie do końca rozumiem, dlaczego przez tyle lat bał mi się powiedzieć, że mnie nie kocha. Teraz myślę, że to też wynikało po trosze z mojego zachowania. Grunt to jednak umieć uczyć się na błędach. Czy moje małżeństwo uda się uratować? To raczej wątpliwe, bo jesteśmy już w trakcie rozwodu. Niemniej jednak cieszę się ze swojego życia, odkrywam je na nowo. I pozdrawiam wszystkich w rozterce. Czasem wystarczy po prostu akceptacja dla otaczającej rzeczywistości. I poczucie szczęścia wraca.
źle zakochana [03.02.12/23:21]

proźba o radę

Ja mam bardzo duży problem. od pewnego czasu facet mojej koleżanki chce coś więcej niż koleżeństwo nie powiem dobrze mi się z nim rozmawia SMS'y miłe słówka poważne tematy (co gorsze pracujemy razem i co jeszcze gorsze chyba się zakochałam w nim) a teraz nie wiem co zrobić? boli bardzo fakt, że wraca do domu i jest z nią. już nawet myślę, że znalazł sobie zabawkę w dodatku żywą, którą można się bawić. ale co zrobić kiedy rozum mówi nie a serce przeciwnie. to wszystko mnie przerosło nie daje rady...
Gośc [03.02.12/16:51]

Pomyśl...

Czegoś takiego się nie robi ... nie można niszczyc rodziny , a tym bardziej odbierac dzieciom rodziców
do daspa [03.02.12/14:01]

czy tego chcesz??

Słuchaj czy Ty naprawdę chcesz tego?? Przecież jeżeli ją tak niby kocha to na pewno Cię zdradzał sypiał z nią!! Jesteś wstanie mu to wybaczyć??? Bo ja pomimo dziecka w drodze nie była bym z takim facetem!!! Mam pytanie długo wcześniej znaliście się przed ślubem???
daspa [02.02.12/18:26]

prosba o radę

proszę o obiektywna ocenę mojej sytuacji, bo ja już mam całkowity mętlik w głowie. jestem mężatką od 1.5 roku i w połowie 7 m-ca ciążyplanowanej(dodam że na początku przechodziłam ją problemowo-3 razy byłam hospitalizowana).w zasadzie od początku ciąży zaczęło coś złego dziać się w moim małżeństwie-mąż opiekował się mną w sensie robił obiady i tak dalej, ale coraz częściej był poza domem m.in na imprezach(hobbystycznie jest dj) i zaczął wracać o coraz późniejszych godz. co wcześniej nie miało miejsca.w rezultacie prawie w ogóle nie dotrzymywał mi towarzystwa, z domu w zasadzie zrobił hotel, było czuć jego zobojętnienie.czułam się bardzo samotna i zaczęło dochodzić miedzy nami do napięć.podczas pewnej rozmowy powiedział mi że jego miłośc do mnie wypaliła się i że mnie już tak nie kocha.dla mnie był to szok, ale powiedziałam mu że miłosć przechodzi różne fazy i postanowiliśmy dać sobie czas. ale on powiedział , że nie widzi tego tak optymistycznie.dla mnie był to kolejny szok.faktycznie przestał spędzać tyle czasu poza domem, ale i tak bylo czuć od niego chłód(np. nie miał potrzeby przytulenia się).spytałam czy jest może ktoś inny-przysiągł że nie.w rezulatcie pojawił się pomysł żeby się wyprowadził na pewien czas, zastanowił się konretnie czego chce może i zatęsknił. 2 tyg. temu wydusiłam to od niego-jeszcze za nim zaszłam w ciąże zaczął spotykać sie z inna, ponoć nie było miedzy nimi seksu ale zakochał się. czyli tak naprawdę jeszcze gorsza sytuacja-oszukiwał mnie i zdardzał a ja zachodziałam w głowę dlaczego jego miłość się wypaliła.teraz już wiedziałam-jego głowę zaprzatała inna osoba. aktualnie nie mieszkamy razem,on utrzymuje z nia kontakt telef. bo jak na razie wyprowadziła sie do innego miasta.ja mimo to dałam mu szansę, ale on jej wcale nie chce.nie wierzy juz w nasze małżeństwo, nie chce walczyć o nie bo się zakochal. ale dla mnie to nie jest takie proste i przecież dziecko w drodze.dzisiaj mu powiedziałam, żeby cakowicie i definitywnie urwał tamten kontakt i zobaczymy czy to faktycznie taka wielka miłosc-poprostu żeby chociaż taką dał nam szansę.czas wszystko zweryfikuje.czy faktycznie ma to sens że proszę go o to (zerwanie calkowite tego kontaktu) czy raczej juz to małzeństwo nie ma szans?
taka jedna co nie lubi zdrady [02.02.12/03:52]

Do faceta

No typowe "facetowe" podejście. Zdradzona właściwie już powiedziała co najważniejsze. Ja dodam tylko - cóż to za "prawdziwa i wspaniała" miłość skoro nie jesteś dla niej gotów stanąć oko w oko z problemem? Czyli? Czyli być z tą kobietą, którą kochasz. I tu zaczyna się "męska prawda" bo żona jest wygodna, ułożona już przez lata, uodporniona i oswojona. Z tą nową super się romansuje ale brać sobie na nowo te wzsystkie docierania się, uczenie swoich nawyków i odwyków jeszcze raz? E to to nie - jak piszesz z żoną jesteś szczęśliwy - właśnie na tym polega to twoje "szczęście małżeńskie", na oswojeniu. W domu przy starej kobiecie NIE MUSISZ się już starać. A nowa na codzień? Ho, ho, ho - trzeba by przysłowiowy brzuch wciągać a komu by się chciało więc "najlepiej" mieć cukierka i zjeść cukierka. Co jest rozwiązaniem najobrzydliwszym z możliwych. Trzeba umieć spojrzeć prawdzie w oczy.
zdradzona [01.02.12/18:02]

do Facet

A pomyślałeś co stanie się z żoną ,z którą jestes jak sam napisałeś "szczęśliwym w małżeństwie" kiedy sie dowie o Twym romansie?
Romans sam w sobie jest już zdradą . Pomyśl w końcu o żonie, ..ja już jej współczuję bo sama przeżywam teraz koszmar przez mojego ukochanego męża, który myślał,że nic sie nie wyda. Zachował się bardzo egoistycznie ważne ,że jemu bylo cudownie...a ja cierpie mimo, iż nie odszedł ode mnie. "czy któraś z Was odrzuciła by wspaniała miłość , wielkie uczucie tylko dla tego bo ma męża?"- jesli meza się kocha to tak..ale ja jestem starej daty -romantyczka, która kocha po mimo....
Facet [01.02.12/16:52]

romans

Witam wszystkich! widzę, że tu przeważnie panie rozmawiają ale pomyślałem , ze napiszę kilka słów. Jestem mężczyzna żonatym i szczęśliwym w małżeństwie. Niedawno poznałem kobietę , mężatkę i nasza zwykła znajomość przekształciła się w miłość. Mimo że dzieli nas duża odległość, to rozmowy telefoniczne i e-meile pozwalają tej miłości kwitnąc i dojrzewać. Nie oceniajcie facetów jedna kategorią. Zdarzają się uczucia spontaniczne, niezaplanowane, gdzie dwoje ludzi spotyka się i nagle pomimo iż, mają normalne domy i życie zakochują się w sobie. Co zrobić z taka miłością,czy można tak ot sobie z niej zrezygnować bo jest zakazana? czy któraś z Was odrzuciła by wspaniała miłość , wielkie uczucie tylko dla tego bo ma męża? pojawia sie pytanie - czy warto ryzykować? może wiele zyskam a może wszystko stracę? Miłość jest wspaniała . Każda chciałaby sprawdzić jak to jest, chciałaby doznać uczuć i wzruszeń i smak jakże inny niz ten , który jej towarzyszy przez wiele lat. Ja wierze w romans dwojga ludzi, romans bez zazdrości i zobowiązań , bez zdrady i zarzutów tylko dla samej miłości i przeżywania wspaniałych chwil dnia codziennego. Ja kocham swoja wybrankę mimo iż wiem , ze nigdy nie będziemy razem, nie mamy sposobności zdrady czy spotkania. Kocham ją pomimo, iz nie zawsze mogę jej to powiedzieć, pomimo że nie możemy sie spotkać.Świadomość , że nie jestem dla niej obojetny i że ona mnie tez kocha sprawia, iz pomimo dojrzałego wieku wierzę w prawdziwe, piękne uczucie.Romans to nie tylko seks, zdrada i przelotne zauroczenia inna kobietą. Niektórzy mężczyźni też potrafią kochać miłością czysta i prawdziwą. Ja wierzę , że warto zaryzykować a czy trzeba ich potępiać odpowiedzcie sobie sami!!
Lady S [01.02.12/12:51]

Pomoc

Witajcie,
widze ze temat jest aktualny i dlatego chcialabym sie zwrócic o porade.
Otoż spotykam sie z mezczyzna z ktorym przespalam sie kilka razy.
Ten Pan ma kobiete od wielu lat. oczywiscie caly czas przekonuje mnie ze on jej nie kocha ze im sie nie uklada. ... ale ja wiem swoje ze tak nie jest. cale szczescie nic nie czuje do tego pana . ale zastanawiam sie nad jedna rzecza.. napewno nie chcialabym byc w takiej sytuacji w jakiej znajduje sie owa kobieta. i prosze Was o pomoc .. czy powiedziec jej o tym ze facet ma na boku kochanke ? najbardziej chcialabym to zrobic w miare anonimowo..
Ja [29.01.12/18:14]

ogół

wiecie co nikt nie powiedział że życie jest sprawedliwe, toteż nikt nie powiedział że kobiety są łatwe. Ja nie miałam kochanka ani pięknego ani bogatego ani takiego co prawił komplementy a wręcz przeciwnie takiego co skrywa uczucia w sobie. Nigdy nie kusił mnie kłamstwami nigdy nic nie ukrywał a jednak stało się i co mam powiesić sobie szubienice. Chciałabym...
NIe pleciałam ani na bogatego ani na takiego co prawił komplementy a ni zadbanego tylko po prostu tak się stało przypadikem....i załuje i co mam zrobić że za nim tęsknie chciałabym skoczyć do wisły ale nie moge ...
Że wiem że ma żone i odsuwam się w cien ale tęsknie naprawde jestem taka zła ? czy naprawde jestem bez serca...??
zdradzona [29.01.12/11:16]

Kobiety

"bo ile z was (z ręką na sercu) nie zdradziłoby swojego męża, chłopaka mając pewność,że o niczym się nie dowie, z przystojnym, zadbanym, cynicznym, bogatym ..."uwierz są wsród nas takie,ktore nigdy tego nie zrobią tak samo jak są faceci, którzy nigdy nie zdradzą swej żony, dziewczyny.. cały problem w tym, jak trafić na taką lub takiego wiernego.. Pewnie jest więcej tych zdradzających niż mniej ,a może nie. Jedno jest pewne .."nikt nie obiecywał, że w życiu będzie łatwo..",
wNicNieWierzę [29.01.12/01:02]

kobiety

Mam 21 lat. Niedawno stwierdziłem, że jestem idiotą. Od kilku lat kocham jedną i tę samą dziewczynę. W sylwestra 2007r. powiedziała mi, że nie mam u niej szans. Wtedy mnie to zdruzgotało. Później, kiedy zastanawiałem się dlaczego tak powiedziała przychodziły mi do głowy moje (negatywne) cechy: byłem zbyt miły, zbyt kulturalny, szarmancki... Ale co to ma wspólnego z waszymi wypowiedziami? Do sedna... Moja matka zdradzała tatę. Jako dziecko widziałem w nim ideał- przystojny, silny, zawsze ze swoimi błahymi problemami znajdywałem w nim ciepło i oparcie. Po nim odziedziczyłem zamiłowanie do prawdy i nauki. Ale któregoś dnia wszystko się zmieniło- sądzę, że w dniu w którym się dowiedział. Od tamtego czasu popadał w pracoholizm. Z perspektywy lat teraz uważam, że po prostu zaczął się realizować zawodowo. Matka zabierała mnie i moje rodzeństwo od niego. Wyprowadzaliśmy się do samotnej babci. Przez kilka lat wychowywały mnie kobiety, wpajając jakie dziewczynki są delikatne i niewinne, mądrzejsze, jak to trzeba być dla nich miłym i tym podobne brednie... - po prostu anioły na ziemi. Do czego zmierzam? Do kobiecej hipokryzji- same wychowujecie mężczyzn, na takich, których (same!) byście nie chciały! Mając niebo u stóp nadal wam mało, szukacie adrenaliny, dreszczyku emocji, zaprzeczacie swojej przyziemnej naturze i seksualności- bo ile z was (z ręką na sercu) nie zdradziłoby swojego męża, chłopaka mając pewność,że o niczym się nie dowie, z przystojnym, zadbanym, cynicznym, bogatym facetem, który powiedział wam kilka komplementów, kupił kwiaty i być może butelkę drogiego wina? Wiele z was nie ma na prawdę nic do zaoferowania mężczyźnie oprócz seksu. Dzisiaj dowiedziałem się, że dziewczyna kolegi, która pracowała w Austrii zdradziła... Nie zdziwiło mnie to- moja o 6 lat starsza ciotka, która zwierza mi się z wielu sekretów bo uważa mnie za geja także to zrobiła swojemu mężowi. Wyobraźcie sobie jak się czuję kiedy odwiedzają mój dom ze swoją małą kilkuletnią córeczką...
Trafiłem na to forum szukając odpowiedzi na pytanie dlaczego zdradzacie. W zasadzie chodziło mi bardziej o to by upewnić się, ze nie warto kochać. Tylko jak to zrobić? Czasem umawiam się z tą dziewczyną na wypad do kina, kawiarni... Jej widok, rozmowa z nią do niedawna dodawała mi sił. Ale ostatnio zauważyłem, że trochę się zmieniła- w jej oczach widziałem smutek, który, wydaje mi się, nasilił się kiedy stwierdziłem, że nie mogę zbyt wiele czasu poświęcić na nasze spotkanie. Tylko, że ona nigdy naszych spotkań nie aranżowała! Nigdy nie zadzwoniła pierwsza. No, może raz. A choćby nawet, teraz ja też się zmieniłem. Mówią,że mnie nie poznają, że jestem cyniczny cham, prostak, w wielu przypadkach jak na "erudytów" przystało ubierają to w bardziej "wyszukane" słowa. Ja już nie potrafię jej kochać, nie potrafię w ogóle kochać. Ale po co ja piszę? Już wiem...
Drogie kobiety. Nie chcę was oceniać, piszę jedynie na podstawie własnych przemyśleń i doświadczeń, głownie po to by się wygadać komuś obcemu i usprawiedliwić z życiowej drogi jaką właśnie obrałem. Chcę wam natomiast powiedzieć BYŚCIE NIGDY SIĘ NIE PODDAWAŁY W WALCE O TO CO KOCHACIE I WIERZYCIE bo dzięki temu wasze życie nabierze wspaniałego sensu. Wiem, że czasem jest wam bardzo ciężko, ale nie ma takiego mężczyzny, który nie miałby serca! Czasem potrzeba trochę ciepła i zrozumienia... I to działa w obie strony! A po co ten przydługi wstęp? Otóż sądzę, że gdyby nie rozczarowanie, które mężczyźni przeżywają odkrywając prawdę o kobietach to nie byłoby problemu zdrad. Ale metod wychowania raczej nie zmienimy...

P.S. Dzisiaj po kilku latach rozłąki moi rodzice są znowu razem. Pomimo choroby mamy wydają się szczęśliwi jak nigdy.
zdradzona [29.01.12/00:20]

forum

jeszcze tylko przypomne myśl przewodnią autorki tego tematu "powiedzcie mi, co sądzicie o kobietach, które wdają się w romans z żonatym mężczyzną, o tych, które wiedzą, że facet ma żonę, dzieci, rodzinę, i nieważne czy między nimi jest dobrze czy źle? " Kochanka mojego męża dobrze wiedziała o tym wszystkim , nie che jej krytykować ale po prostu nie rozumiem takich kobiet. Osobiście jestem bardzo przyjażnie nastawiona do ludzi, nigdy na nikogo się nie gniewmam , nie czuje urazy jak to się potocznie mówi, jeśli miałabym kogos obwiniac za to co mnie spotkało to tylko mojego męża., który oszukiwał mnie i ją. Dziękuje bardzo za ostatnie słowa od "A". Czuję ,że jestes ok , Tobie tez życzę wszystkiego dobrego, jesli nawet wszystko się poukłada to, to już nie będzie to samo co kiedyś ..
zdradzona [28.01.12/23:50]

do A

,, reke bym dala uciac za jego wiernosc'' tu mowie o męzu a nie o kochanku , bo moze jestem jakaś dziwna ale przysiega malzeńska to dla mnie świętość i ślubuje się na dobre i na złe , byłam pewna ze on tez tak czuje i to przez przeszlo 20 lat.. a jednak pomyliłam się. Teraz juz jestem inną osobą , przepraszam jeśli kogoś uraziłam, rozumiem ,że serce nie sługa , ale jak się wie, że facet ma żonę to zostawmy go jej..
Rozumiem doskonale to polskie stare przysłowie ,bo przeciez on rozrabia , rani aj a go nadal kocham ..pozdrawiam wszystkie zranione kochanki , te które zostały oszukane ..porzucone
A [28.01.12/18:10]

do zdradzanej

Ja nie wierzylam kazdemu slowu i nigdy nie wierze dlatego cytuje: ,, reke bym dala uciac za jego wiernosc'' ja nie dalam i dlatego zaczelam sprawdzac jego slowa z rzeczywistoscia i dowiedzialam sie okrotnej ale prawdziwej prawdy i musze sie z tym pogodzic zyc dalej.Mysle ze na tym forum chodzi o to zeby sie wspierac w trudnych chwilach a nie krytykowac, wytykac rozne przewinienia wiem ze ty teraz takie chwile przezywasz zycze ci duzo sily abys mogla przetrwac ten trudny okres swojego zycia i narodzic sie na nowo mam nadzieje ze wszystko sie pouklada i ze bedzie dobrze trzeba miec nadzieje do samego konca bo nadzieja umiera ostatnia pozdrawiam
zdradzona [28.01.12/16:48]

do A

Byłam naiwna ...nie jestem .. a to róznica . Nie życie a moja naiwność dołożyła swoje ,że teraz cierpię. A jak nazwiesz wiarę kochanki w słowa żonatego mężczyzny?? Przecież to naiwność wcale nie mniejsza od mojej.. Niewazne czy mowi ,że ma dzieci, nie kocha czy kocha żonę..
Piszesz: "Jestem oburzona twoja postawa ja nie krytykuje nie oceniam nikogo bo nie mam do tego prawa.Pomimo ze jestes zona ktora maz zdradzal i barzdzo ci wspolczuje to nie masz prawa nikogo osadzac bo wiekszosc tych kobiet nie wiedziala, nie chciala.Fakt sa kobiety ktorym zonaci faceci nie przeszkadzaja " Prosze czytać ze zrozumieniem moje posty. Nikogo nie krytykuję a już na pewno kobiety, które nic nie wiedzą czasami nawet o istnieniu żon. A co do kochanki mojego męża to właśnie doskonale wiedziala o mnie , dzieciach i td, mamy wspolnych znajomych.
A [28.01.12/16:15]

do zdradzonej i wszystkich kobiet na tym forum

Moja droga po raz pierwszy skrytykuje na tym forum. Jestes naiwna bardziej niz te wsztstkie kochanki ja za nikogo bym nie dala sobie reki uciac a sazczegolnie swoiemu mezowi, mezczyznie.Ja wdalam sie w romans z zonatym z mysla ze jest wolny po rozwodzie bo mi tak powiedzial ale po jakims czasie cos mi zaczelo nie pasowac i zaczelam go sprawdzac i co sie okazalo ze jest zonaty ze ma dzieci a mowil mi ze ma tylko jedno dziecko z poprzedniego zwiazku. Tylko jak sie o tym dowiedzialam bylo juz za pozno bo zaczelam do niego cos czuc i to on zabiegal o mnie nie ja o nie go. Jestem oburzona twoja postawa ja nie krytykuje nie oceniam nikogo bo nie mam do tego prawa.Pomimo ze jestes zona ktora maz zdradzal i barzdzo ci wspolczuje to nie masz prawa nikogo osadzac bo wiekszosc tych kobiet nie wiedziala, nie chciala.Fakt sa kobiety ktorym zonaci faceci nie przeszkadzaja i uwodza zonatych mezczyzn z pelna premedytacja bo je to po prostu kreci.. ja nie na leze do takich kobiet wpadlam w zasadzke nie swiadoma tego ze jest ktos jeszcze oprocz mnie.Nikt z nas nie jest doskonaly i kazdy popelnia bledy wieksze badz mniejsze to nie jest istotne..jestesmy tylko ludzmi.Ja nie bede przyzekac przed oltazem o wiernosci milosci itd.a wiesz dlaczego bo nie wiem co mi sie w zyciu przydazy.Nie mozemy nikomu obiecac ze tak bedzie zawsz do grobowej deski mija czas my sie zmieniamy nigdy nie wiadomo co moze przyniesc nam zycie co stanie lub kto na naszej drodze zycia. Ja nie jestem naiwna kobieta zycie mnie tego nauczylo najlepszym zaufaniem jest brak zaufania.. kazda z nas przezywa swoj dramat ty bo maz cie zdradzi my bo kochamy mimo naszej woli serce nie sluga tak mowi przyslowie..
zdradzona [28.01.12/15:07]

niewierny mąż

Kochanka mojego meża jest o 8 lat mlodsza. Z tego co wiem , bo znają ja nasi znajomi ,to nie pierwszy raz zadawala sie z żonatym meżczyzną .Nie wiem co na to inne żony ale ja twierdzę.że stać ją na wlasnego faceta, jest panną ( starą panną ,bo ma już prawie 40) , dosć atrakcyjna. Chyba z nią jest coś nie tak, bo skoro przez tyle lat nie znalazła tego jedynego.. Może chodzi jej tylko o seks, albo kasę. Jestem osobą bardzo otwartą i wierze,że rozmowa o problemach , otym, że coś jest nie tak powinna być na pierwszym miejscu ,a nie uciekanie się do romansu. Mam żal do męza ,że kiedy czuł się żle w naszym zwiazku, nie powiedziałmi o tym. Przecież szczera rozmowa, może niejednokrotnie pomóc.Pytałam ,dlaczego nie sprobował porozmawiać ze mną tylko w egoistyczny sposób myśląc tylko o swoim zadowoleniu zdradzał mnie. Nic nie odpowiedział. Pzrzecież jeslibym wiedziała,że jest mu żle z jakiekjkolwiek przyczyny na pewno postarałabym się to zmienić. Nigdy się nie kłóciliśmy, zawsze chwaliłam go do znajomych, nigdy nie narzekałam. Ma słabość do alkoholu, ale zawsze mówiłam mu jeśli tego potrzebował,że go kocham , że jest cudowny, nie godziłam się na nadużywanie alkoholu dobrze o tym wiedział. Zawsze jasno i precyzyjnie mówiłam co mi się nie podoba, że nie powinien tyle pić, dzieci też cierpiały z tego powodu, widząc ,go pijanego, ale mimo to kochałyśmy go bardzo, mógł na nas liczyć. Myślałam,że to przez alkohol się zmienił....a tu ..straszna niespodzianka...Kocham go "nie za coś ale pomimo".Spełniło się nasze marzenie , mąż od kilkumiesięcy już nie pije tak często i dużo, trzyma sie naprawdę super obietnicy złożonej nie tylko mnie ale najbliższej rodzinie. I tu jestem z niego dumna...ale to co zrobił nie pozwala mi być szczęśliwą w naszym związku. Myśl o tym, że osoba , której ufało się bezgranicznie, poświęciło wiele zawiodla,że byla kobieta dla , której był w stanie mnie tak okłamywać, że mogł spokojnie dzielić się ze mną opłatkiem w wigilię, życzyć szczęśliwego roku i dalej brnąć..."Dałbym sobie za jego wierność rękę odciąć" , no i bym ja straciła...już nigdy mu tak bardzo nie zaufam. Bardzo boli myśl,że coś zginęło bezpowrotnie.
Tęsknię za moim mężem , tym sprzed zdrady, ale on już nie wróci. Nie tak mieliśmy się razem zestarzeć. Gdyby to była jednorazowa zdrada ,alkohol albo po jakiejs kłótni itp..zrozumiałbym go, ale bezczelne oszukiwanie przez tyle miesięcy, pewnie gdyby nie ten sms od niej, rogi dalej by mi rosly a ja bym nic nie wiedziala.........
kotlik [28.01.12/14:50]

rada

Dziewczyny, które jesteście w takich sytuacjach - dajcie sobie spokój. ja też czytałam fora i rozmawiałam z nim o tym - mówił, że tak nie będzie w naszym wypadku, bo my się kochamy. Nie dajcie się nabrać. Znam przypadki ludzi, którzy będąc w takiej sytuacji potrafili w domach postawić sprawę jasno, wziąć wszystko na klatę i odejść, ponosząc wszystkie tego konsekwencje (i kobiety i mężczyźni, z dziećmi i bez), bo w całej tej popranej sytuacji chcieli być fair. Da się, jeśli tego naprawdę się chce, tylko, żeby to zrobić trzeba mieć odwagę, a tego czasem brakuje niektórym i śmiem stwierdzić, że większości.
kotlik [28.01.12/14:35]

czarne-białe

Byłam w podobnej sytuacji, jak wiele kobiet, które tu piszą. nie będę wnikać w szczegóły, ale standard - chodził, kochał strasznie, ja prosiłam, żeby zostawił mnie w spokoju, tłumaczyłam, że dom, rodzina, etc., aż któregoś dnia pomyślałam, że jeśli tak bardzo mnie kocha, jestem miłością jego życia, to spróbujmy. Damy radę. Sprawa się rypnęła (nie bez naszego w tym udział) - żona się dowiedziała, ustaliliśmy, że powiemy, że to tylko zwykła znajomość, koleżeństwo. na tym etapie, jeszcze twierdził, że dla mnie zrobi wszystko, że dla mnie mógłby odejść z domu, etc.ect. I co. po wielkiej awanturze z żoną, kiedy zagroziła mu, że puści go w skarpetkach, i po pisaniu w nocy do mnie smsów, czy może u mnie zamieszkać (tak, z domu, po kłótni - już nie wnikam) mój "ukochany" e zrobił woltę i się wycofał - został z żoną. a dlaczego? bo szkoda mu było ... ich wspólnego dorobku - nie dzieci, co mnie uderzyło, ale tych wspólnych klamotów. Osłabiło mnie to i dobrze, że ja ciągle miałam świadomość, że tak to się może skończyć, bo chyba bym zwariowała, choć i tak bolało i boli jak cholera. Do czego zmierzam - ktoś kocha albo nie. Jeśli kocha, chce być z tą osobą. Proste. Nie chcesz być z żoną - odejdź. Nie chcesz zostawiać żony - nie szukaj kochanki i nie kituj jej jak ją kochasz. Dlatego kobiety ciągle nabierają się na gadki żonatych facetów, że oni wysyłają sygnał - jestem jeszcze w związku, ale chcę coś zmienić, szukam miłości, a my w to wierzymy. a potem wierzymy jako żony, że oni zrobili błąd i wybaczamy. Żal mi naprawdę tych wszystkich pokrzywdzonych w takich sytuacjach osób - i żon i kochanek, trochę tych poplątanych w relacjach mężów też. ta sytuacja, w którą wplątałam się świadomie, nie będę tu kitować, że nie, była złamaniem wszystkich zasad, które do tej pory miałam. Nie użalam się, bo tak kończy się łamanie reguł. jest czarne albo białe. szare zawsze nosi w sobie znamiona oszustwa.
Ja [28.01.12/13:28]

mąż

Swoją drogą może powinnyśmy zmienić pytanie. Co sądzicie o mężach którzy kochają a zdradzają, obiecują, przysięgają a wdają się w romans z pannami, mężatkami...??

Ja nie mogę potępić nikogo, każdy przypadek jest inny, jeśli ktoś to robi dla zabawy okej jest nie fair a jeśli to wszystko potoczyło się inaczej zabrakło nam sił aby skończyć odmówić. W każdym razie każdy musi ponieść konsekwencje swoich decyzji i czynów.
Ja [28.01.12/13:22]

do zdradzonej

masz absolutną rację i współczuje Ci bo też byłam zdradzana. Ale my kochanki nie robimy tego celowo, specjalnie, nie łapiemy się żonatych, żeby zbudować szczęście na nieszczęściu innych. Czasami tak jest w życiu że człowiek spotyka człowieka i mimo tego że wie że nie powinien nie może los chce inaczej...ale my kochanki które jesteśmy złe i bez serca dzień w dzień żyjemy z poczuciem że ranimy żonę która nie jest niczemu winna, ranimy dzieci...To my nie możemy spać bo to wszystko przez nas...??
To my robimy wszystko żeby ona się nie dowiedziała, żeby nie cierpiała z naszego powodu, to my żałujemy i próbujemy coś naprawić...Ale czy to wina kobiet czy aby napewno to my zawiniłyśmy a może to mąż sprowokował może karmił nas kłamstwami....Wina zawsze jest po środku i choc wiem jak to okropnie boli ( chociaż ja nie wybaczyłam zdrady i to z moją najlepszą przyjaciółką, po prostu odeszłam ), to trzeba się zastanowić czy w tym wszystkim facet nie jest winny, przecież to on kocha żonę, rodzinę i to on składał przysięge przed Bogiem i żoną a nie kochanka....
I tu powstaje pytanie czy aby napewno trzeba potępiać kochanki??
zdradzona [28.01.12/12:19]

Tragedia żony

Potrzebujemy miłości, zrozumienia , poczucia bezpieczeństwa i uczucia,że jest się kochaną.....ale nie rozumiem dlaczego Wy drogie Panie szukacie tego u żonatyh mężczyzn. Jest tylu wspaniałych wolnych facetów , więc możecie przecież znależć sobie własnego a nie budować szczęście na cudzym nieszczęściu. Kocham męża , zawsze go kochałam i będę nadal mimo tego, co mi zafundował.." roczny romans" , o którym dowiedziałam się od niego ,oczywiście po sms od "niej". W sekundzie zawalił mi się świat i trwa to do dziś ,chociaż mąż zakończył tę znajomość( tak, twierdzi, ale czy mogę mu zaufac po tylu kłamstwach? ) Już nie jestem tą osobą co dawniej .Nie mogę spać , jeść, byłam bardzo pogodną osobą, wszyscy się dziwią co mi jest ,martwią się, że jestem chora, a ja mimo tego,że mija właśnie dziś 8 miesięcy jestem bardzo nieszczęśliwa. Mamy trzy wspaniałe córki , nic nie wiedzą. Dzieci są najważniejsze i nie pozwolę aby, romans mojego męża zrujnował im spokój. Nie są juz takie malutkie (19, 14, 10 lat), to dla nich żyję , to myśl o nich powstrzymuje mnie od zrobienia głupich rzeczy ( miewam mysli samobójcze). Nie potrafię zrozumieć co jest z kobietami nie tak, że romansują z żonatymi mężczyznami, brak odpowiednich wartosci moralnych, desperacja ,że sie nie ma faceta ....Nigdy w życiu nie "sięgnęłabym" po żonatego mężczyznę , nigdy nie pozwoliłabym sobie aby cierpiala przeze mnie jego żona, jakąkolwiek by była. Przecież skoro facet oszukuje żonę , której przysięgał wierność i uczciwośćto dlaczego nie miałby Was oszukiwać? Jestem zrozpaczona, mysl o tym, że mój najukochańszy mąż mnie zdradzał dobija z każdym dniem . Teraz jest niby ok, ale przysłowiowe rogi ciążą i to bardzo....Dodam jeszcze tylko to, że mąż powidział, że to nie moja wina. Niby mnie kocha , ale ..................nigdy nie będzie jak dawniej ...
Ja [27.01.12/20:17]

poświęcenie

No i jakoś minął dzisiejszy dzień. Rozmawialiśmy w południe o wszystkim i o niczym... zamyślił się i miał stłuczke, płakał że to koniec... a ja hmmm.... ja jestem silna i muszę mu pomóc przetrwać ten ciężki czas- obiecałam mu to, obiecałam że jak będzie źle to zawsze może na mnie liczyć, rozśmieszyłam go - chodz serce mi pękło, obiecałam ...
Każdy moj uśmiech w jego strone jest ogromnym poświęceniem, ale kiedy mi powiedział że właśnie po takim uśmiechu jest mu lżej to może warto.
Może właśnie na tym polega życie, może na tym polega głęboka miłość przyjaźń- że jestem w stanie się poświęcić, przytulić, rozbawić aby tylko On był odrobine szczęśliwszy.
To nic że mnie nie ma kto przytulić, otrzeć łzy, powiedzieć dobre słowo- chodz wiem że by chciał. To nic że nie mogę jeść, pić ani spać...
Mam nadzieje że kiedyś mi za to podziękuje że byłam taka silna i że będzie szczęśliwy z żoną i nie będzie żałował - wtedy będe wiedziała że to wszystko miało sens...
załamana:( [27.01.12/15:06]

Romans

Dziękuje wam za pokazaniem i uświadomienie mi jak wyglada ta sytuacja patrząc z boku i bez emocji. Powiem wam szczerze że ulżyło mi opisaniem i podzieleniem sie z wami moja historią. jest mi lżej może przez to że zrobiłam to anonimowo i opowiadając obcym ludziom. Gdy opowiedziałam ta historie moim znajomym pierwsze słowa które usłyszałam brzmiały "wiedziałam" i "a nie mówiłam" nie oczekiwałam tego zwierzając się właśnie im:( Wiecie co jedna myśl nie daje mi spokoju:( zastanawiam sie "czy ona naprawdę z nim jest"??? Czy wiedząc o wszystkim ona wybaczyła by mu i nadal chciała z nim być???Domyślam się i nawet teraz jestem pewna że takich przygód jak ze mną miał wiele. Bo nie wierze że byłam wyjątkiem!Zresztą nawet gdyby przechodzili kryzys to romans ze mną i tak byłby ZDRADĄ!!!Przecież nadal są małżeństwem:(
Ja [27.01.12/14:46]

do A

Czasami tak bywa że w sercu łamie się życie a usta jednak się śmieją...
I powiem więcej te forum podtrzymuje mnie na duchu, nigdy nie korzystałam a nawet nie pomyśłałam o tym aby pisać o swoich uczuciach czy życiu. I kiedy ma się takie miejsce gdzie można napisać swoje żale i jeszcze zobaczy się dobre słowo od kogoś obcego nawet bezimiennego to jest lżej na sercu. Dziękuje
Ja [27.01.12/14:30]

do załamanej

Może to brutalne ale zgadzam się z A. Wiesz ja związałam się z żonatym ale powiem szczeze że jak się znamy to zawsze mówiliśmy sobie prawde uwierz że nawet taką która nie raz bolała, ale dzięki temu wierze w to co mówi i sami możemy wyciągnąć wnioski bo jesteśmy szczerzy.
Wiem że Ci ciężko zresztą mi samej też w obecnej sytuacji ale nie warto - w Twojej sytuacji niech lepiej wygra rozum. Bo kochać bez pamięci można a nawet trzeba, trzeba marzyć, śnić, tęsknić ale do kogoś kto jest tego wart- na kogoś takiego można czekać nawet całe życie!
A [27.01.12/13:46]

do Ja

Podziwiam twoj optymizm bardzo mi to inponuje bo ja bym tak nie potrafila myslec w takiej sytuacji. Jestes silna kobieta to sie chwali trzymaj tak dalej pozdrawiam
A [27.01.12/13:43]

Do zalamanej

Moja droga czytam tresc twojego opisu i jestem w szoku przeciez on karmil cie caly czas klamstwami jak moglas mu wierzyc. W tej sytuacji moge ci tylko zapomnij o nim bo nie dosc ze zdradzal zone to straszny z niego klamca nie jest ciebie wart!
załamana [27.01.12/10:31]

Romans

Cały czas twierdził że przechodzą kryzys przez zdradę jego żony. Mówił że raz wybaczył ale to powtórzyło się kolejny i tego już nie potrafi jej wybaczyć.Przyznał się że mieszkają razem ale śpią osobno.Ale musi do niej wrócić bo ona czuje że ją zdradza mieli po prostu ciche dni a on wykorzystał ten czas i ciągnął tan romans ze mną na tyle ile mógł. Poznał moich rodziców moją rodzinę wszystko wyglądało tak jak by mówił prawdę. Nigdy przez myśl by mi nie przeszło że on nadal z nią jest:(Z tego co zauważyłam to bardzo liczy się z matki zdaniem wiele razy słyszałam jego rozmowy przez tel i to jak powiedział ze jego rodzice i rodzina nie zaakceptuje jego rozwodu i dlatego nie potrafi jej zostawić. Miałam lekkie podejrzenia że coś jest nie tak bo święta spędziliśmy osobno sylwestra zresztą też. Twierdził że przyjechała do niego rodzina i nie może się wyrwać. A co do sylwestra powiedział że jedzie ze znajomymi i chętnie by mnie zabrał ze sobą ale oni mieli już zaklepane miejsca przed tym jak mnie poznał i niestety nie da się nic zrobić:( uwierzyłam mu:( teraz domyślam się że święta i sylwestra mogli spędzić razem:(
Ja [27.01.12/09:28]

do A

Napewno dobrze że się skończyło teraz - ja to wiem. I w tym momencie pojawia się paradoks wiem ale ciężko zrozumieć a raczej zastosować. Wspomnienia są i będą tylko szkoda tego co mogło jeszcze być...
Płakać już chyba nawet nie mam siły,a zresztą nie można płakać że coś się skończyło tylko cieszyć się że nam się to przytrafiło...

Wiem ze czas przyzwyczai mnie to tego bólu i już nie będzie jak dzisiaj ale muszę jeszcze dotrwać do tego momentu a to jest najtrudniejsze. I szkoda tylko że będziemy widywać się prawie codziennie bo najbardziej odczuje brak jego osoby kiedy będe stała obok i będę wiedziała że juz nigdy nie będziemy razem....
A [27.01.12/07:39]

do Ja

Tak mi przykro moze to i dobrze ze to sie skonczylo teraz.. sama nie wiem.Takie rozstania sa bardzo trudne i bolesne.. mam nadzieje ze sie jakos pozbierasz i bedzie dobrze pamietaj to co z nim przezylas to jest tylko twoje nikt ci tych wspomnien nie odbierze,schowaj te wspomnienia gleboko w serduszku i zyj bo masz dla kogo. pozdrawiam trzymaj sie:> PS:wyplacz sie nie ukrywaj lez, wykrzycz ten bol nie dus w sobie tych emocji a poczujesz sie troche lepiej..z czasem bedzie bolalo mniej.
Ja [26.01.12/23:17]

smutek

No i stało się to czego sie bałam. Wszystko się skończyło - przeciez wiedzialam ze tak bedzie a jednak łzy lecą mi po policzkach. I tak nagle zrobilo sie cicho wokół mnie bez niego...
Ból istnienia rozrywa mi serce...motylki w brzuchu krzyczął o ratunek bo umierają jeden po drugim...
A [26.01.12/18:35]

do ja i zalamanej

Oj dziewczyny powiem wam jedno ze sama czsami mowie to co ktos chce uslyszec zeby nie ranic drugiej osoby.Wiekszosc mezczyzn obiecuje gory doliny a potem co z tych obietnic wynika nic moje drogie.Kazda z nas marzy o kochajacym mezu,dziecku badz dzieciach o wspanialej rodzinie lecz nie wielu sie to udaje tyle jest rozwodow nieszczesc. Po co wiec wychodzic za maz(zenic sie) powiem wam szczerze ze ja nie potrzebuje papierka zeby byc szczesliwa.Wiele par jest bez slubu i uklada im sie swietnie maja dzieci i sa po prostu szczesliwi. Mysle ze wtedy bardziej docenia sie partnera.Zalamana mnie tez to dziwi ze nie kocha swojej dziewczyny(obecnej zony) a jednak sie jej oswiadczyl i pomimo tego ozenil sie z nia.Przepraszam bardzo ale ja bym nie mogla sie zwiazac z osoba do ktorej nic nie czuje.Moze lacza ich interesy,pieniadze moze ona ma pogatych rodzicow sama juz nie wiem o co moze w tym wszystkim chodzic dzieci nie maja przeciez, a moze ona jest w ciazy dlatego zachowuje sie tak a nie inaczej...hmm
Ja [26.01.12/18:04]

do załamanej

nie znam sytuacji u niego w domu, nie znam tez jego. Czasami mowi sie takie rzeczy dla zasady bo tak wypada, a czasami bo faktycznie tak jest. Wiesz tak naprawde jeśli jest szczery to ma troche racji, bo raniłby Ciebie dalej planując wiedząc że to się nie sprawdzi i siebie bo by chciał aby się sprawdziło. Swoją drogą bardzo mnie interesuje co jest z żoną skoro wie że jej nie kocha nie chce z nią być, nie mają dzieci to co go trzyma?
załamana [26.01.12/17:55]

Romans

Dziękuje że napisałyście swoje opinie. Ale on cały czas twierdził do ostatnich naszych słów i rozmów że mnie kocha i dlatego musi to zakończyć to rani mnie i siebie a im dłużej to wszystko bedzie trwało tym trudnej będzie mu to zakończyć. Mieliśmy takie pany. Mówił mi że wyjedziemy razem na wakacje że będzie cudownie.Często mówił o dziecku że chciałby je mieć ze mną. Dlatego nie potrafie zrozumieć po co to wszystko robił i mówił. widywaliśmy się codziennie wspólne wieczory spacery wypady do kina.Po co to wszystko???Boje się tego że zranię jego żonę i ona będzie cierpiała dwa razy mocnej niż ja wiedząc i myślać że właśnie w ich małżeńskim łóżku się ze mną kochał:( Nie mam chyba na tyle odwagi żeby jej to wszystko powiedzieć. Nie chce jej zranić. I tak źle się z tym wszystkim czuje:(
Ja [26.01.12/17:26]

do A

Kiedyś było mi przykro i wiem jak boli zdrada ale tak jak napisałam poniżej nie można nikogo zmusić do miłości i do bycia, ale życie nie obciąży nas czymś czego nie będziemy miały siły udzwignąć. Kochana ja dzieci mojego widzę na codzień, chodzą razem z moją córką do tego samego przedszkola, poza tym my mieszkamy w tym samym bloku i uwierz mi że nawet dzisiaj znów miałam chwile zwątpienia, ale spotykam się z nim dzisiaj tylko na godzinke ale czasami jest więcej warta niż cała doba.
A jeśli chodzi o to że stajesz się bierna to może lepiej, może coś się zmieni między Wami, a może będziesz w stanie odejść - czas to zweryfikuje. Cokolwiek by się nie działo to pamiętaj że widocznie tak miało być i chodziaż na początku ciężko nam się pogodzić z losem to po pewnym czasie dopiero dostrzegamy dlaczego tak miało być a nie inaczej.
Ja już wiem dlaczego On stanął na mojej drodze, pomaga mi w trudnych momentach życia. I choć drże o każdą minutę, o każdy dzień, nocą zasypiam i wierze że jutro to się jeszcze nie skończy to ...to daje mi siłę by być.
A [26.01.12/17:23]

Do zalamanej

Gdybym byla na twoim miejscu i facet by mnie tak potraktowal i w ten sposob zostawil to bym nie miala zadnych skropulow i powiedzialbym o tym jego zonie.. niech nie mysli ze ujdzie mu to na sucho ty cierpisz a on ma to w dupie nie wazne ze tobie zawalil sie swiat wazne aby tylko swoj tylek ratowac egoista.Ty tez badz egoistka i nie pozwol sie tak traktowac.Glowa do gory bedzie dobrze napewno spotkasz wantastycznego faceta ktory bedzie ciebie wart:D
Ja [26.01.12/17:13]

do załamanej

współczuje Ci, wiem że jesteś rozgoryczona, ale mówiąc jej o wszystkim nie ukarzesz Jego tylko zranisz dziewczynę a przecież ona tak naprawde nie jest temu winna. Nie napiszę że czas leczy rany - bo to nie prawda przyzwyczaja nas tylko do bólu, ale nie można kogoś karać za to że przestał kochać , wierzyć, pragnąć, tęsknić nikogo nie można zmusić do bycia. Mogę Cię podtrzymać na duchu dobrym słowem, rozmową ale nie doradze Ci jak się z tego wyleczyć bo tak się nie da. Trzymaj się i głowa do góry bo co nas nie zabije to nas wzmocni a my kobiety mamy to do siebie że twarde z nas babki :)
załamana:( [26.01.12/16:15]

Romans

Jestem a raczej byłam kochanką faceta który był z dziewczyną 8lat a od roku są małżeństwem.Od samego początku wiedziałam o istnieniu tej kobiety lecz on od pierwszych słów powtarzał że przechodzą kryzys i ona nie mieszka z nim lecz na razie nie może wystąpić o rozwód.Wierzyłam mu w każde słowo zabierał mnie do siebie do domu przedstawił swoim znajomym wszystkim oprócz rodziny twierdził że nie mogą się jeszcze o niczym dowiedzieć bo tego nie zaakceptują. Na wszystko się zgadzałam bo kochałam do utraty tchu. Nasz romans trwał trzy miesiące. Parę dni temu oznajmił mi że ona cały czas z nim mieszka i są razem nie kocha jej ale nie potrafi zostawić:(Że jego rodzice domyślają się że on ma kogoś na boku i to musi się skończyć. Prosił mnie żebym już nigdy nie pisała i nie dzwoniła że tak będzie lepiej. Skwitował to wszystko jednym zdaniem że te jego trzy miesiące ze mną były najcudowniejszymi chwilami w jego życiu.Nie potrafię wyobrazić sobie jaki trzeba mieć tupet żeby zabierać mnie do ich wspólnego domu i kochać się ze mną podczas tego gdy ona była w pracy. Proszę powiedzcie mi czy powinnam jej o wszystkim powiedzieć????? i ukarać go w ten sposób??
A [26.01.12/14:58]

do Ja

Teraz rozumiem cie jeszcze lepiej przykro mi ze sama bylas w takiej sytucji nikt nie zasloguje na takie traktowanie to smutne:< No coz jestesmy tylko ludzmi.Czasami zastanawiam sie dlaczego sie tak dzieje dlaczego zdradzamy ranimy bliskie nam osoby..mysle ze jestesmy zbyt slabi zeby uniesc tak ciezkie brzemie zycia. Dlatego tez znajdujemy sie w takich a nie innych sytuacjach..Dzisiaj widzialam jego corke,sliczna dziewczynka pozazdroscic tylko..mam mieszane uczucia chyba powoli podswiadomie sie wycofuje staje sie coraz bardziej bierna:''(
Ja [26.01.12/14:25]

do A

Zauważyłam po kilku zdaniach że mamu podobne opinie . Ja też czytałam różne opinie, fora, czy nawet artukuły na temat zdrad, i kiedyś przyznam się bez bicia że byłam zdradzana i miałam złą opinię póki sama nie stanełam po drugiej stronie. Już teraz nie ocieniam bo uważam że po prostu tak miało być i trzeba się z tym pogodzić. U mnie pewnie prędzej czy później to się skończy i też będe musiała się z tym pogodzić ale masz racje to co przeżyłam to moje :) , chociaż nie powiem czasami mam chwile zwątpienia... ale kiedy się z nim spotykam i on patrzy tak jak patrzy i dotyka, przytula, całuje - to właśnie wtedy wiem po co to wszystko.
A co do krytyki to najłatwiej jest po prostu potępić i nie próbować nawet zrozumieć.
A [25.01.12/21:54]

do Ja

Bylam na roznych portalach , czytalam rozne opinie. Wiekszosc jest bardzo negatywnych na temat takich zwiazkow,znajomosci to jest jedyny portal na ktorym nikt nikogo nie ocenia nie krytykuje nie umoralnia ... i to jest piekne.Jesli czujesz sie szczesliwa i w jakis sposob spelniona to super. Sorki jesli nie ktore slowa odebralas negatywnie nie chcialam zeby to tak zabrzmialo. Jestem zdania ze jesli sie nie ryzykujesz to sie nie masz. Tych chwil nikt ci nie zabierze pamietaj o tym.. pewnie to co robimy jest zle ale wiesz co ci powiem mam to gdzies bo to jest moje zycie i bede robic to co sprawia mi przyjemnosc..raz sie zyjei raz umiera wiec przezyjmy to zycie jak najlepiej potrafimy. Zycze ci wszystkiego dobrego i zeby ci sie wszystko jak najlepiej ulozylo bez wzgledu na wszystko i wszystkich pozdrawiam;>
Ja [25.01.12/09:27]

do A

Tak naprawde to domyślam się że u niego to odskocznia od codzienności chociaż powoli może coś wiecej. Z tym seksem to się mylisz bo my tak naprawde to mało razy spaliśmy ze sobą, spotykamy się, chodzimy na spacery, rozmawiamy, idziemy na kawe - tak wygląda nasz romans. Tak naprawde to ja mam wyrzuty sumienia bo to ja sprowokowalam go do tych spotkań, miał być niewinny flirt a wyszło jak wyszło.
A jeśli chodzi o Ciebie to wiem co czujesz pisząc że chciałabyś być jak głaz - ja też bym chciała, ale powiem szczerze że dzięki miłości ( nawet takiej trudnej) jesteśmy szczęśliwsi - bo tak naprawde w życiu piękne są tylko chwile i dla nich myśle że warto kilku rzeczy się wyrzec. Trzymaj się
A [24.01.12/14:48]

do Ja

z twojego opisu wynika ze oprocz seksu nic was nie laczy bynajmniej z jego strony. Jestes dla niego odskocznia od codziennosci, obowiazkow rodzinnych.Mowi ci ze kocha zone wiec czemu zawraca tobie glowe skoro oboje macie rodziny..Zapytaj go o to co jest miedzy wami czy to wogole cos dla niego znaczy czy ty jestes wazna dla niego. Musisz zadac sobie pytanie co jest dla ciebie najwazniejsze. Moze okazac sie ze nic dla niego nie znaczysz ze to tylko zabawa, przygoda a jesli dowie sie o tym twoj maz mozesz duzo sracic bo przeciez on powie swojej zonie ze miedzy wami nic nie ma i zapewne ona w to uwierzy a czy twoj maz uwierzy tobie jesli mu tak powiesz nie sadze.Latwo dawac rady ja wiem ze on mnie kocha i wielokrotnie mi to udowadnial dlatego w tym tkwie.Jesli to tylko pociag seksualnny to wyluzuj i zacznij zyc swoim zyciem a z mezem mozna naprawic relacje dodac troche pikanteri do waszego zwiazku jesli sie nie uda naprawic waszych relacji nie mecz sie i sie rozwiedz kto wie moze tam gdzies czeka na ciebie prawdziwa milosc badz dobrej mysli.
Ja [24.01.12/12:46]

aaaa

jestem mężatką od 4 lat a od 2 miesięcy kochanką. z mężem nigdy mi się zbytnio nie układało ale jakoś tkwimy w tym związku. Poznałam fajnego faceta jest moim sąsiadem ma żone 2 dzieci, i nagle coś się wydarzyło i tak od 2 miesiecy się spotykamy, zrywaliśmy juz z 3 razy ale jakoś nie potrafimy zyc bez siebie chociaz ze soba tez nie. on podobno bardzo kocha zone. kiedys zona przeczytala intymnego smsa od mnie i uwierzyla mu ze nic nas nie łaczy... mam go zostawic bo mamy rodziny , bo nie cce rozbijac jego małżenstwa.
A [23.01.12/22:18]

mmm

Zakochalam sie w mężczyżnie, który jest żonaty ma trójkę dzieci.Nie wiedziałam o tym na początku jak go poznałam...powiedział mi o tym duużo póżniej kiedy było już zapóżno, kiedy zaczełam czuć do niego coś więcej niż tylko sympatię. Myślalam,że to będzie znajomośc która będzie trwać przez cały jego kurs na którym przebywał, że po kursie wyjedzie i każde z nas pojdzie w swoją stronę..nie stało się tak. Po jego wyjezdzie nadal utrzymowaliśmy ze sobą kontakt pisaliśmy do siebie smsy,dzwoniliśmy on przyjeżdzał do mnie,zakochałam się.Trwa to już ponad rok okazało się,że on też mnie kocha.Poznałam jego żonę(sympatyczna kobieta bardzo taktowna )pewnie gdyby nie ta sytuacja to mysle ze bysmy sie zaprzyjaznily, jestesmy bardzo do siebie podobne rozmawiałam z nią. Rozmawiałyśmy o nim o dzieciach o tym,że jestem młoda że życie jeszcze przede mną a ona już swoje przeżyła (on jest starszy ode mnie 18 lat, nie przeszkadza mi to zawsze miałam starszych mężczyzn od siebie)pytała co czuje do niego że wie o tym ze sie ciagle spotykamy. Nie widziałam co mam jej odp. wiem jedno gdybym widziała o nich to bym w to nie brneła. Ale stało się czasu nie cofnę..próbowaliśmy zakończyć tą znajomość ale oboje nie potrafimy jest miedzy nami jakies dziwne przyciąganie, jakaś dziwna rzadko spotykana wiez.Nie chodzi tu o sex może to co pisze dla wiekszosci wyda sie śmieszne ale to jest prawdziwe uczucie.Pewnie nigdy nie bedziemy razem w tej sytucji to nie jest mozliwe......chcialabym przestac czuć przestać kochać chciałbym byc jak ten głaz zimny bez uczuc bez ciepla.Ale nie jestem glazem niestety.Zycie płata nam rożne figle, pisze całkowicie inne scenariusze na które nikt nie ma wpływu my nie mamy..,,serce nie sluga". Nie pokocham zadnego mężczyzne tak jak jego kocham wiem to. Miłość ma różne oblicza nigdy nie wiadomo kiedy nas dopadnie nie ważne ile ma sie lat w kazdym wieku człowiek głupieje i to jest piekne, nudne byloby zycie bez takich doświadczen..
lutek [19.01.12/15:41]

mimoska

Rzeczywiście jest mi bardzo trudno, ale paradoksalnie o tyle łatwiej, że zakochałem się w kobiecie, która mnie nie chce. Ta znajomość nigdy się nie odrodzi, więc nawet nie mam nadziei na dalszy jej ciąg. Moja żona na pewno niczego się nie domyśla, bo ja nie daję jej tego, mam nadzieję odczuć. To co czuję, zachowuję dla siebie i nie chcę obarczać innych moimi problemami, rozterkami. Płacę teraz za swoje błędy i najwidoczniej zasłużyłem na taką karę. Chciałbym zapomnieć o tej kobiecie, ale póki co, jest to niemożliwe . Chciałbym na nowo pokochać swoją żonę i ciągle mam nadzieję, że tak się stanie. Żałuję, że nie da się tego pokonać rozsądkiem.
mimoska [19.01.12/12:47]

do Lutka

Lutek! Jak musisz się męczyć.Ja jestem właśnie z kimś kto starannie ukrywa miłość do innej kobiety i widzę jak się męczy każdego dnia, jak cierpi patrząc na mnie. Wydaje mu się, że tego nie widzę.Ale ja widzę jego smutek i rozpacz i dojrzewam do decyzji żeby odejść mimo, że go kocham.Moje odejście potraktuję jako dowód mojej miłości bo nie można patrzeć bezczynnie na cierpienie ukochanej osoby.Może Twoja żona też to widzi.Boli Cię, że ją oszukujesz więc dlaczego jej nie opowiesz co się z
Tobą dzieje.To trudne ale może Ci pomóc spojrzeć w lustro bo oprócz bólu niespełnionej miłości nosisz w sobie ogromne poczucie winy.
lutek [07.12.11/19:04]

do Genowefy

Walcz o swoją miłość, bo jeśli jest prawdziwa to będziesz się męczyła całe życie...jak ja.
Genowefa [07.12.11/16:57]

Do lutka

Oj lutek lutek, ja mam niestety podobnie. Mam meza a kocham kogos innego. Nie jestem szczesliwa w malzenstwie i moje mysli sa przy tamtym mezczyznie. Moglam z nim byc owszem ale wtedy nie bylam gotowa zostawic meza. On dal sobie spokoj ze mna;-( teraz jak nabralam sily i odwagi by odejsc on nie chce ze mna rozmawiac nie odbiera tel odemnie. A ja tak bardzo go kocham
Genowefa [07.12.11/16:56]

Do lutka

Oj lutek lutek, ja mam niestety podobnie. Mam meza a kocham kogos innego. Nie jestem szczesliwa w malzenstwie i moje mysli sa przy tamtym mezczyznie. Moglam z nim byc owszem ale wtedy nie bylam gotowa zostawic meza. On dal sobie spokoj ze mna;-( teraz jak nabralam sily i odwagi by odejsc on nie chce ze mna rozmawiac nie odbiera tel odemnie. A ja tak bardzo go kocham
Genowefa [07.12.11/16:55]

Do lutka

Oj lutek lutek, ja mam niestety podobnie. Mam meza a kocham kogos innego. Nie jestem szczesliwa w malzenstwie i moje mysli sa przy tamtym mezczyznie. Moglam z nim byc owszem ale wtedy nie bylam gotowa zostawic meza. On dal sobie spokoj ze mna;-( teraz jak nabralam sily i odwagi by odejsc on nie chce ze mna rozmawiac nie odbiera tel odemnie. A ja tak bardzo go kocham
lutek [19.11.11/14:44]

trudne

Kasiam, pisałem o tym w poprzednim poście i dokładnie wiem, co czuję. Jeśli dasz rade to przerwij to, jeśli nie dasz to jest już za późno na takie rozmowy. Tak samo miałem z tą różnicą, że się spotykaliśmy czasem, ale do niczego nie doszło. Zastanów się, jak jest naprawdę bo może się okazać, że jeśli zerwiecie kontakt, będzie jeszcze trudniej. Ja właśnie tak mam, mówiła, że kocha a potem zostawiła jak śmiecia, ja niestety nadal kocham i nie zanosi się na zmiany. Idź za głosem serca, jeśli nie jest za późno to musisz sobie to przewartościować.
Kasiam [19.11.11/13:27]

Nie wiem co robić

Zacznę od początku od prawie 4 lat jestem mężatką , mam 3 letnią córeczkę i męża który jest dobry facetem , dba o mnie , opiekuje się daje wszystko czego każda kobieta może pragnąć ...No może wszystko , na początku było pięknie , nigdy nie pomyślałabym ,że będę myśleć o zdradzie męża aż jakieś 2 miesiące temu dostałam przez pomyłkę esemesa . i od tego się wszystko zaczęło ,,,
Póżniej były kolejne esemesy z dnia na dzień pisaliśmy ich coraz więcej pisał mi o tym że właśnie zostawił kogoś kogo naprawdę kochał , na początku byliśmy tylko znajomymi od esemesów . Ja pisałam mu o sobie on mi osobie .Coraz bardziej podobało mi się to esemesowanie tak przywykłam do jego esemesów ,że gdy on nie pisał robiłam to ja . W końcu dopadło mnie uświadomiłam sobie ,że bardzo mi na nim zależy , że daje mi coś czego mąż dawno mi nie dał . Mimo tego ,że dalej tylko esemesowaliśmy od czasu do czasu dzwoniliśmy do siebie .Przed mężem wszystko dobrze ukrywałam zawsze pisałam dużo esemesów więc nie domyślał i nie domyśla się dalej niczego. wymieniliśmy się fotkami . Napisał mi ,że bardzo mu się podobam ,że chciałby się ze mną spotkać ja też bym chciała .. w końcu napisał mi że chyba się zakochał , i tu jest właśnie problem bo ja czuję to samo . Nie wiem co mam zrobić kochając się z mężem wyobrażam sobie ,że robię to z tamtym . Stał się moją obsesją , ciągle o Nim myślę...
On pisze mi to samo ..
Potrafię z nim rozmawiać o wszystkim , zawsze mnie wysłucha rozumi a mój mąż nigdy tak naprawdę tego nie robił . Przychodzi po pracy idzie spać , lub siada na komputer dodam że jesteśmy młodzi mamy po 26 lat . Nie wiem co mam ze sobą zrobić,męczę się mimo tego ,że tak naprawdę nie zrobiłam jeszcze nic złego . Czy jest lub był ktoś w podobnej sytuacji i może mi doradzić co mam zrobić ?
lutek [08.11.11/19:07]

żałuję

Co prawda wypowiadają się tutaj same kobiety, ale mam nadzieję, że mogę napisać kilka słów. To oczywiste, że zdrada jest czymś złym i to sama w sobie. Nie próbuję nawet takiego czynu czymś usprawiedliwiać, ale zawsze jest to jakaś przyczyna, która leży przeważnie po obu stronach. Osobiście uważam, że od fizycznej gorszą jest zdrada mentalna, uczuciowa chociaż to ta fizyczna jest napiętnowana. Czasem zakochujemy się w kimś zupełnie nie panując nad tym uczuciem. Jakiś czas temu pewna kobieta rozkochała mnie w sobie mimo, że jestem żonaty a ona jest mężatką. Zapewniała mnie o swojej miłości do mnie a potem zniknęła z dnia na dzień bez słowa. Wystarczyły rozmowy, jakieś smsy, niewinne flirty. Do niczego nie doszło między nami fizycznie, bo nad tym panowaliśmy. Nie dało się jednak zapanować nad uczuciami, bo te pojawiły się nagle. Uwierzcie mi, że można się bronić bo mamy swoje rodziny, ale nad sercem nie mamy władzy. Żyjemy w swoich rodzinach ale chyba nie jesteśmy do końca szczęśliwi, przynajmniej ja. Mimo, że nie zdradziłem swojej żony fizycznie, to nadal ją zdradzam swoimi myślami, które ciągle są przy tamtej kobiecie. Teraz bardzo tego żałuję, że ją w ogóle poznałem ale mimo tego, że chcę być ze swoją żoną to i tak moje serce i uczucia ulokowane są gdzie indziej. Jestem wściekły sam na siebie, że nie mogę tego zmienić i boję się, że tak będzie już zawsze. Przeraża mnie to. Ona rozumem pokonała serce, przynajmniej takie mam wrażenie, ja nadal walczę i to bez skutku. Tak więc zdrady nie można usprawiedliwić ale czasem można ją wytłumaczyć. Ja zdradzam sercem i uważam, że to najgorszy rodzaj zdrady.
KIRA [02.11.11/02:30]

Każdy ma prawo robić co chce,a jak komuś się nie podoba no to trudno...albo się to akceptuje albo krytykuje,a najlepiej być pomiędzy...

To wszystko nie ważne , ważne jest tylko to,aby "żyć tak jakby się miało umrzeć jutro" czyli czuć się spełnionym w każdej chwili swojego życia.Bo życie to dar i drugiego razu nie będzie....no chyba,że ktoś wierzy w ponowne odrodzenie....
Bea [28.10.11/15:17]

rozwódka

A ja jestem właśnie taką zdradzaną żoną, obecnie już po rozwodzie. I mój mąż i jego kochanka mieli rodziny i dokładnie o tym wiedzieli. A najgorsze że chcieli mieć wszystko, i cieplutkie domy i kochanka na boku, nie liczyli na to że się wyda i że wszystko się rozpadnie. Wiem ile przez taką kobietę przeżyłam i jak bardzo do dzisiaj cierpią dzieci. Wiem też ile przeżył jej mąż i dzieci, bo poznałam tamtą rodzinę, która też się rozpadła. I wiem że ja osobiście nie mogłabym być szczęśliwa mając na sumieniu nieszczęście dwóch rodzin.
purysta [14.10.11/14:02]

IZABELO

błagam - użyj czasem słownika ortograficznego!!!!
roksana [14.10.11/12:51]

Nie można winić tylko kobiety

odpowiadają co myślimy na temat kobiety, która wdaje się w romans z żonatym facetem, trzeba również zapytać co myśli się o tym mężczyźnie. To on przecież ma żonę i nie powinien jej zdradzać.
[url=http://poradnikdomowy.pl/poradnikdomowy/1,116272,4085790.html] Tutaj [/url]znalazłam fajny artykuł na taki temat
IZABELA [04.10.11/21:27]

rzona

ja takie prostytutki to bym poustawiala pod mur i jch powyszczeliwala bo to prze zni wlasnie durzo rodzin sie rozpada cierpiom kobiety zdradzane i ruwnierz cierpiom jch dzieci dla takich kobiet co sie sprzedajom nie mam wogule szacunku
Niczego nie żałuję. [10.09.11/19:21]

a ja go przeceniłam

a ja przeceniłam tego, który wydawal mi się niesamowity. Wydawalo mi się, że to facet z charyzmą, potencjałem i nie bojący się ryzyka. Okazał się facetem, który po prostu mnie zlekcewazyl. Bardziej niż brakiem romansu jestem rozczarowana, że widzialam w nim zupełnie innego człowieka! On żonaty, ja mężatka. Seksu nie było (i chyba nawet nie miał go w planach), praktycznie nie było niczego. Zastanawiam sie po co ja mu w ogóle byłam potrzebna, choć to ja o niego jakiś czas zabiegałam:) Chyba chciał, żeby ktoś go pouwielbiał:)
kamilla [10.09.11/17:46]

zdrada z żonatym??

Żonaty facet złożył mi propozycję seksu, oczywiście odmówiłam jednak gościu nalegał i nalegał, tłumaczył że nie ma zasad moralnych, nie mówi prawdy,i bardzo lubi piekne kobiety. Z rozmowy wywnioskowałam że facet zdradza swoją żonę i nie ma z tym problemów. Co więcej dowiedziałam się od koleżanki z pracy, ktorej powiedział że nie jest monogamistą i ma układ z żoną że moga sie nawzajem zdradzać. Jak się zachować w takiej sytuacji, przecież to jest nienormalne, nie rozumiem jego żony która zgodziła się na taki układ. Dodam , ze facet jest straszy ode mnie i atrakcyjny, wciąż mnie ciągnie do niego, jednak mam swoje zasady i szacunek do siebie więc na seks nigdy się nie zgodzę.
kochanka? [23.08.11/23:24]

Mój nie obiecuje

Mój pan i władca niczego nie obiecuje, wręcz przeciwnie próbuje mnie wydać "dobrze za mąż". Kocha zonę. Mnie nie. Mną się tylko opiekuje i martwi o mnie, a nawet i do tego nie zawsze sie przyznaje. Jest najcudowniejszym facetem na świecie
kochanka30 [15.08.11/11:57]

romans z zonatym

Bylam kochanka przez cudowne (chodz nie do konca) 2 lata.Wczesniej zdarzylam sie rozwiezc.Zakochalam sie w moim najlepszym przyjacielu. Wspieral mnie przez wczesniejsze 3 lata (moje malzenstwo bylo porazka) znalismy sie sporo. Zawsze byl blisko i wkoncu stalo sie.Przez dlugie lata byl za granica a jego naiwna albo i nie - zoneczka siedziala w polsce i czekala na kase. I mam miec wyrzuty sumienia i potepiac sie? Wkurza mnie to bo pewnie sama sie z tym pogodzila ze woli miec kase niz meza. JA osobiscie nigdy nie pozwolilabym wyjechac na tak dlugo za granice i zostac slomiana wdowa. Nie planowalismy tego. Dlugo zylam zludzeniami ze wkoncu sie rozwiedzie i jego zona byla pelna poswiecen cudowna kobieta a ja bylam tylko wredna wyuzdana kochanka - tak mozna to nazwac, tak?! nie zgadzam sie z tym. Ja sie o to nie prosilam i nikogo na sile nie ciagnelam do lozka, wrecz przeciwnie - nie mialam szacunku do takich kobiet jak ja. Fakt poprostu on posunal sie o krok dalej a ja nie odmowilam, ale nie uwazam ze sie sprzedawalam i bez skrupolow niszczylam czyjas rodzine. Oni juz od dawna zyli na odleglosc a on pewnie sie nie rozwodzil bo dzieci, bog rodzina morale itp, a ja bylam na samym koncu, wiem naiwna idiotka ze mnie, bo seks bez zobowiazan nigdy mnie nie interesowal, przez caly czas sadzilam ze wkoncu bedziemy razem na zawsze i pewnie gdybym tego nie przerwala do dzis ciegnelibysmy ten sam temat, bylo mi bardzo ciezko pogodzic sie z tym do dzis bardzo go kocham chodz gdzies tam w glebi serca czuje zal ze wybral ta swoja iealna rodzine a nie mnie. Zgadzam sie ze nie mam sie czym pochwalic i nie mam nic na moje usprawiedliwienie, ale jesli miedzy malzonkami jest zle od wielu lat i zyja sobie obok siebie to dlaczego mam sobie wlosy wwrywac z pwoodu wyrzutow sumienia to ona powinna go zostawic dawno temu, albo on ja. Po dzis dzien wiem ze nigdy niezostanie niczyja zona poraz kolejn, aa te wszystkie swiete zony ktore przymykaja oko na zdrady mezow bo kazda kobieta to wyczuje jesli miedzy nimi jest zle i jesli nie rozstaje sie z tego powwodu z mezem bo dzieci rodzina dom itp, to one nie maja szasunku do siebie, a skoro maz idzie z inna do lozka to widocznie cos jest miedzy nimi nie tak i kiedy to trwa bardzo dlugo to po co sie meczyc i dawac sobie nadzieje ze cos sie zmieni i wrocimy to czasow "zaraz po slubie". Moze jestem taka scpetyczna w tym temacie bo tez dlugo walczylam o moje malzenstwo i rozmowy w dzien i w nocy, prosby i grozby o rozstaniu pomagaly ale tylko na chwile. Milosc sieskonczyla i mialam ciagnac ta farse przez kolejne iles tam lat niby dla dobra dziecka? Glupota!!!. ZDRADZANE ZONY OBUZDZCIE SIE!!! przynajmniej te ktoree jestescie niezalezne finansowo, po co tkwicie przy swoim mezach, ktorzy was ponizaja swoimi zdradami, mozecie znalezc jeszcze swoje szczescie i przestancie byc takie tolerancyjne i swiete tylko dlatego ze boiscie sie zostac same i obwiniacie kochanki o to ze maz was zdradzil, na ogol jest tak ze to maz lgnie do innej a my kochanki jesli nam sie podoba to nie odmawiamy, czy to moja wina ze macie mezow dupkow?!!!!!!
haat [07.08.11/22:53]

@zygi

Dzięki za rzeczowe wpisy, które pomagają nabrać dystansu nawet tym nie zaangażowanym w zdradę.
m [07.08.11/20:36]

do Diany

podoba mi sie, co napisalas. nie wiem, nie bylam/nie jestem mezatka, ale wiem, jak chcialabym aby to wygladalo. grunt to byc niezaleznym finansowo, aby w razie zdrad ukochanego meza byc w stanie ewentualnie to skonczyc i nie zakrywac sie dziecmi i innymi jakze waznymi powodami. facetom wolno bardzo wiele, a baby sie upadlaja i tanczą wokol mezusia, zamiast dac mu odczuc, ze zle zrobil! no i oczywiscie cala wina spada na kochanke, bo przeciez mezus jest swiety i biedny nie chcial, tylko ta jedza go uwiodla! kobiety powinny wiecej myslec o sobie, aby w jakims stopniu byc niezalezne i decydowac za siebie.
Diana [06.08.11/21:38]

Witam

nie rozumiem...dlaczego wszystkie w wiekszosci zdradzane żony zrzucaja wine na kobiety...kochanki...
przeciez ich zdradza ich mąz... do niego powinny miec zal i pretensje
zreszta skoro je zdradza to nie ejst ich wart....
a niektore zdradzane zony chca jeszcze na sile zatrzymac niewiernego meza tego nie rozumiem... chyba ,ze chodzi o kase usprawiedliwiane sie dobrem dzieci jest obrzydliwe dzieci widza i rozumieja
szlag mnie trafai jak ktos mowi dla dobra dzieci a co to za rodzina udawane szczescie na pokaz meka................
Anna [03.08.11/22:53]

dlaczego nie?

czytam komentarze ...
prawda jest taka w noramlnym szcesliwym malzenstwie - nie ma i nigdy nie bedzie zdrady
bo nikt mnie nie przekona,ze jesli ktos kogos naprawde kocha a to znaczy szanuje itd.....nawet nie pomysl;i o zdradzie nawet jesli chodzi o sam sex...
nikt nie zmusza do zdrady...jestesmy dorosli mamy swoja wole mamy wybor..
rozumeim zal i rozpacz zdradzonych zon..tez taka jestem..ale gdy tylko sie dowiedzialam..powiedzialam dziekuje bardzo nie zatrzymywalam na sile,,nie ponizylam sie skoro mnie zdradzil trudno...
bolalo fakt...ale nie moglam bym z nim dluzej bys nie wspomne o wspolnym spaniu ..
na poczatku czulam tez zal do niej ale potem juz nie...
to on zdradzil mnie..nie ona..
poza tym sory ale nie uwierzylabym zonatemu,ze keidys tam sie rozwiedzie ...
jesli polaczyloby nas prawdziwe uczucie zrobilby to a nie tylko obiecywal..
moja kolexzanka mexzatka ponala zonatego,zakochali sie
oboje sa juz po rozw,,,ich wybor,teraz sie pobieraja..tak tez bywa...
Anna [03.08.11/22:43]

dlaczego nie?

absolutnie nie zgadzam sie z tym,że winnym zdrady jest tez kobieta...
sory to zonaty lubmęzatka zdradza....a druga strona. o ile ejst wolna,nie ma kogo zdradzac...nie rozkladajmy zdrady na połowe,
zreszta to sprawa sumienia kazdego z nich
ale nie rozumiem tych stron zdradzonych ,ktore wiedzac ,że sa zdradzane nie potrafia powiedziec dziekuje ci bardzo ,nie maja honoru. skoro jest ci dobrze z nim/nia idx do niej i nie wracaj...
a niektóre ,zony na siłe chca zatrzymac mezow...pomimo ,ze wiedza o ich zdradzie... takich udawanych szczesliwych malzenstw jest wiele...
dla mnie to parodia...dla dzieci najgorszy powod dzieci rosna i duzo rozumieja...widza jak zyja ich rodzice poza tym jesli zonaty lub mezatka pokocha innego i chce z nim byc ,chce rozwodu to chyba bardziej w porzadku niz oszukiwanie ,, wolalabym sie rozwiesc niz zyc w takim klamstwie i obludzie , znam malzenstwo ...maz jawnie zdardza zone ale na pozor to wielka szczesliwa rodzina...parodia....
chyba,ze zona da ostatnia szanse a on skonczy romans ...to tez inny przypadek..
ale teskty typu-wybralem rodzine ale nadal nie sypiam z zona porazka.....
p.s. zawsze musi dwoje chciec wiec prosze nie oceniajcie ....bo nigdy nie wiadomo,czy sami nie znajdziemy sie w takiej sytuacji..
Anna [03.08.11/22:35]

dlaczego nie?

witam ponownie
nie rozumiem tylko po co żonaci tak klamią a ich teksty typu...żona mnie nie rozumie...itd....ale wybrałem dzieci,rodzinę nie chce ich stracic...bawia mnie to po co zaczynają cokolwiek..???
dojrzaly facet który naprawde chce cos zmienic rozwodzi się i nie tlumaczy sie szczesciem rodziny chyba,że jasno mówi: zalezy mi tylko na sexie , albo na to sie godzisz albo nie

z tą która wybrał ponownie
Anna [03.08.11/22:30]

dlaczego nie?

witam...kiedyś przeczytałam w necie,że łatwo oceniać innych .sami mówimy ...ja bym tak nigdy nie postąpiła. ale to nie tak ...prawda jest taka,ze dopóki sami nie znajdzimey sie w takiej sytuacji tak naprawde nie wiemy jak sie zachowamy..
zreszta do tego potrzeba dwoch osób...poza tym zalezy na co sie zgadzamy nikt nas do tego nie zmusza..
panna migotka [29.07.11/09:13]

panna migotka ciag dalszy

Lubie tutaj czasem wracać.. Od czasu do czasu przypominam sobie Jego i zastanawiam się co by było gdybyśmy wtedy nie powiedzieli STOP..
On czasem pisze... rzadko, ale zdarzyło się.
Miałam powiedzieć o wszystkim Mężowi, nie mogłam poradzić sobie z wyrzutami sumienia. Ale ostatecznie uznałam ze nie warto, ze tylko go zranie, ze ubzdura sobie nie wiadomo co.. (Nie spalam z tym trzecim, dwa krociotkie spotkania- pocalunki, trzymanie sie za rece, smsy przez jakis czas).
Wiem, ze to bylo zle, bardzo zle, mimo wszystko dla dobra mojego meza (tak, tak!), uznalam ze lepiej bedzie milczec o tym az po grob.. Nie boje sie ze odejdzie, bo by tego nie zrobil. Wiem, ze by zostal, ale bylby bardzo nieszczesliwy.
Kocham mojego meza bardzo, to cudowny czlowiek. Ale czasami zastanwiam sie jak sie miewa moj niedoszly "kochanek", czy jest szczesliwy, a moze ma juz inna?? Czy bylam wyjatkiem czy tez znalazl szybko pocieszenie w mojej nastepczyni?
Aby to wreszcie zakonczyc, zrezygnowalam z pracy. Uwielbialam ja, mialam niezla pozycje (nie dzieki niemu!!!), niezle zarabialam. Ale musialam zrezygnowac bo nie potrafilam "o wlasnych silach" oprzec sie jego urokowi.. Obiecywalismy sobie koniec niemalze kazdego dnia.. a pozniej znow dochodzilo do malego musniecia dlonia o moja dlon... ten wzrok.. kiedy patrzyl na mnie a ja mialam nogi "jak z waty"..
Odeszlam z pracy zanim granice dwoch pocalunkow by sie zatarly i byloby za pozno.
Mam tak niesamowite wyrzuty sumienia mimo wszystko ze nie wyobrazam sobie co by bylo gdyby doszlo do czegos wiecej.
Ale tesknie za Nim.. czasami.. tak bardzo..
zośka [25.06.11/15:53]

... jakoś się nie mogę oderwać od tych Waszych dyskusji...

... więc jeszcze jedno: nie ma co powtarzać oczywistej prawdy, że jeśli doszło do zdrady, to żródła nalezy szukać w obojgu małżonków. Bez dwóch zdań. Że utyła, że marudzi, że nie ma ochoty na seks... Pewnie. Ale dam sobie głowę uciąć, że (poza jak dla mnie pataologicznymi sytuacjami, które nazwałabym na potrzeby tej dyskusji 'seksoholizmem") TEJ DRUGIEJ STRONIE (mężowi czy żonie) BYŁO TAK SAMO LUB PODOBNIE ŹLE!!!!!!!!!!!!!!!! Wiem, co mówię: podpisuję się pod wieloma zarzutami względem "żon". Ale mój mąż tez nie był mężem idealnym, daleko mu do tego, za którego wyszłam za maż. Też nie byłam wnibowzieta w tym małżenstwie. Bywłam szczęsliwa. A to mało.
Jak jedna strona jest niezadowolona, to - bądźcie pewni - druga też nie jest w związku szczęśliwa. A jednak ostatecznie..... tylko jedna zdradza. A druga nie, choc powodów znalazłoby się MILION. A zdradza przecież z tą trzecią (trzecim). Ale choćby wziąc wszystkie wady, wszystkie złe chwile żony / męża, podnieść do potęgi trzeciej, pomnożyć przez nieskończoność to i tak, zapewniam Was - jest to nic w porównaniu ze zrobieniem "tego" kroku, który niszczy wszystko, czego już nigdy się nie odbuduje. Bo wszystko inne - pracując nad sobą, rozmawiając, można w jakiś sposób cofnąć, naprawić, zmienić. Tego, że najwazniejsza osoba w Twoim zyciu znalazła sobie banalne (tak! jakie by nie były - to banalne!) powody, żeby oddać część siebie, swoj czas, ciało, intymność, ENERGIĘ I ZAANGAŻOWANIE (które nalezłoby spożytkować inaczej - czyli naprawić to, co się wspólnie zepsuło, lub zakończyć uczciwie to, co juz trwac nie moze) tej trzeciej (trzeciemu) - tego się już zmienić nie da i pamięć o tym (w przeciwieństwie to nadwagi, która znikneła, do cichych dni, które minęly...) pozostanie na zawsze zmianiając WSZYSTKO.
Bo to najgorsze z możliwych oszustw i kłamstw, na które nikt nie zasłużył. Nierówne ani często tu przywoływanej nadwadze, ani kłótniom, ani malkontenctwu, ani wszystkiemu temu, o czym często piszecie poniżej: czyli temu co widać i co dwie osoby przeżywają na swoich oczach. I powinni podjąc decyzję: walczymy lub się rozstajemy. Ale nie zdradzamy.
Temu, że w małżenstwie jest źle winni są (mogą być) obydwoje. Ale tak naprawdę samej zdrady winny jest tylko ten, który zdradza i ta, z którą zdradza, a która wie, że "gdzies tam" jest żona (mąż) i dzieci.

Uważam, że jeśli ktoś posunie się do tego, że weźmie na sobie odpowiedzialność czy wspólodpowiedzialność ZA ZDRADĘ - to przegrał. To dał się wmanipulować. Zdrady nic nie usprawiedliwia. Kryzys, rozstanie, porzucenie - oczywiście mozna dyskutować.
Zdrady - nic i nigdy.
zośka [25.06.11/14:56]

i jeszcze do Truskawki...

... jeśli już ma się "zmieniać" i dokonywać innego wyboru, to właśnie w sposób, jaki piszesz. Jasno i przejrzyście. Boli, ale przynajmniej uczciwie. Zakończ jedno, zacznij drugie. Jeśli sama przez to przeszłaś i miałaś na tyle siły, żeby nie być tą "trzecią", to tylko dowodzi temu, co pisałam: że można umieć dokonywać właściwcych wyborów. Jak to mówią: mega szacun:-))) Aż żałuję, że to nie Ty okazałaś się kochanką mojego męża.:-)))) Jego kochanka, jak nie dostała tego czego chciała po paru latach kłamstw (do mnie i do niej) a mój mąż z nią zerwał - to o wszystkim uprzejmie mi doniosła....
zośka [25.06.11/14:41]

z doświadczenia......

Rózne mysli przychodziły mi do głowy na temat "tej drugiej", tak samo jak na temat mojego męża - do tanga trzeba dwojga..... Mój mąż miał wieloletni romans, o którym nic nie wiedziałam. Nikt, kto tego nie przezył, zapewniam (bo tez myslałam inaczej) nie jest w stanie nawet sobie wyobrazić bólu i pustki, jaka ogarnia człowieka, gdy się wreszcie dowie (a dowie się ZAWSZE, wczesniej czy później). Małżenstwo trwa, "to nic nie znaczyło to był tylko seks, bo my się od siebie oddaliliśmy". Daleko mi dla niej od wyzwisk, przekleństw, zemsty... Ale - kompletny brak szacunku i pogarda dla takiej kobiety, to na pewno. I wiem, że ona do siebie musi czuć to samo. To wystarczy, to najgrosze z brzemion, jakie będzie nosić. Razem z moim mężem mają na sumieniu naszą rodzinę, która już nigdy nie bedzie taka sama (może będzie - paradoksalnie - lepsza? tego jeszcze nie wiem). Ale w takim układzie wszyscy są w jakiś sposób przegrani, i trzeba być skrajnie głupią, żeby tego nie przewidzieć. Myslę, że to nie jest skomplikowane: trzeba być potwornie podłym i złym człowiekiem, tak do trzewi, żeby dać się ponieść zauroczeniu kosztem innych, zwłaszcza dzieci i myslec tylko o sobie. Zawsze, w każdym momencie, można dokonac właściwego wyboru, nie pójść o ten krok za daleko od zauroczenia. Ale są wybory nieodwołalne, jak dzieci, za które jest się całe życie odpowiedzialnym, w tym za to, że zrobi się WSZYSTKO, zeby miały szczęśliwy dom. Wszystko - czyli jak w małżeństwie jest gorzej, źle (a tak czesto jest) - to się stawia temu czoło a nie funduje sobie kochanka (kochankę). Więc taki wybór krzywdzący innych jest z gruntu zły, może i czasem skomplikowany, ale zły. Tylko po to, żeby przez chwilkę poczuć się "dowartościowanym"? "lepszym"? "pożądanym"? Czy aby na pewno?
Jak to mówią, jestem też pewna, że krzydwa jak ten pies, zawsze wróci do swojego właściciela. A ja nie muszę do tego ani przykładać ręki, ani przeklinać.

p.s. do xyz:
Faktycznie, carpe diem, podtatusiały macho (dziś, czy za 10 lat, wszystko jedno i tak do tego dojdzie), wspaniały, biedny niedoceniony, Ty który na pewno nie zmieniłes się od lat, który jesteś tym samym wspaniałym, troskliwym, wspierającym, pięknym i czułym kochankiem jak wtedy gdy obiecywałes, że "dopóki śmierć Was nie rozłączy" - CARPE DIEM, baranie. Tylko miej w sobie tyle odwagi, żeby tej Twojej nie-atrakcyjnej żonie o tym powiedzieć (że nie dasz jej już czasu między kuchnią a dziećmi czy pracą, ani motywacji swoja pożal się boże miłoscią, zeby CHCIAŁA i MOGŁA być dla Ciebie atrakcyjna) i.... odejść. Bo jakoś Wam tej odwagi najczęsciej brakuje. Tchórze i egoiści. Jeteście warci swoich głupich i naiwnych kochanek.

Quid sit futurum cras, fuge quaerere - a ja Ci i tak odpowiem: zdechniesz kiedyś w emocjonalnej samotności jak pies. I chyba dobrze.
Ada [21.06.11/12:12]

do saganki

Czasem sprawy są bardziej skomplikowane. Powiedzmy, że dwoje ludzi od dawna coś do siebie czuje, tylko odwagi im brak. Mijają lata, znajdują partnerów, małżonków, zakładają rodziny i potem przypadkiem spotykają się w pracy, już dojrzalsi, po przejściach i uczucia odżywają. Zaprzyjaźniają swoje rodziny i często się widują. Wszyscy im ufają, a tu nagle wyjazd służbowy+alkohol+wspomnienia i kończy się tym czym nie powinno. Czy naprawdę powinni niszczyć szczęście i spokój swoich rodzin, jeśli doskonale rozumieją, że choć bardzo tego pragnęli, to źle się stało..
dynia bo taka gruba [19.06.11/11:18]

do Franka

to nie malzenstwo zniszczyla :::::: to zniszczyla Wasze szczescie i milosc i ich szczescie i milosc!!!!! kurwa w j. polskim to przecinek - niestety gdyby malzenstwa pobieraly sie i zakladaly imperia (rodziny) nie tylko z seksu czy milosci ale przede wszystkim przyjazni i zrozumienia - zadne z WASZYCH malzenstw nie rozlecialoby sie - tylko nawet we CZWORKE usiedlibyscie i zastanowili wspolnie nad tym - co mozna zrobic - aby nie niszczyc tych firm ktore zostaly uszkodzone!!!! - warto uwierzcie - gdyby byly w WASZYCH zwiazkach dzieci to napewno takie rozwiazanie poszloby na plus nie tylko dla WAS ale i dla nich. Zdrada jako taka to tylko seks - przewaznie - pociag fizyczny nie ma nic wspolnego z miloscia ktora mamy do swoich partnerow zyciowych!!!! jest to brudna sprawa bo tak sie utarlo - przezycia nie warte swoeczki - ale czyz fizjologia jak lzy, katar, oddanie moczu lub kalu to nie to samo - musze wiec staje sie i to na tyle. NIE przykladajcie panowie i panie tak wielkich emocji do takich brudow - bo to nie warte tego!!!! jest czyms haniebnym bo zdrada - ale i to mozna przegadac i pozniej jest wieksze przywiazanie i szczerosc!!!! ZYCZE WAM z calego serca nie dajcie sie emocjom - a jesli juz to nauczcie sie wychodzic z brudow z twarza - i nie raniac nikogo!!!! kurwa i jeszcze inne takie slowa pozwalaja nam uciszyc wlasna wscieklosc - ale sa konieczne zeby zachowac zdrowie psychiczne - przeklinajmy wiec - nikogo tym nie krzywdzimy. Buziaczki - pa.
franek [13.06.11/18:41]

kurwy

taka mezatka to zwykla kurwa niestety mam taka zone ktora puszcza sie za kase zniszczyla jego maqlzenstwo i nasze
bliscy [06.06.11/00:35]

do kb

drogi kb - widze ze jakas ci nie dala!!!! ha, ha, ha - tylko wtedy nas wyzywacie od najgorszych!!!! jak Wam damy - tfu alw taki Twoj poziom - to mowicie o nas ze mamy duze mozliwosci; ze przed nami przyszlosc - ze takie inteligentne zdolne; i Bog wie co jeszcze - no nie kazy 60 latek dostaje o czym marzy - cieply kacik - milosc!!!! bo po to sa bliscy zeby reagowac na dewiacje - czyz nie????
kb [27.05.11/19:42]

romans z zonatym

Zwylkle kurwy to sa, szmaty pierdolone.
corka killerlady [25.05.11/22:30]

do LadyKiller

a kiedy puszczaja sie glosno? wina nie lezy po stronie takich o ktorych mowisz - bo takie to wlasnie te od salunow sexy!!! te maja kase! sa jeszcze inne ktore wychodza za maz zeby ukryc wszystko co bylo zlea ich upor jest osli i nikt na nie nie ma wplywu! choc obwiniaja i to ostro!
LadyKiller [20.05.11/01:30]

Aż będziecie za stare...

Najgorzej jak zadufane egoistki same odrzucają miłość a potem w hipokryzji odbijają cudzych chłopaków i mężów, oraz puszczają się z nimi po cichu.
Uwaga na samotne koleżanki i te które nie wykazują miłości do partnera.
Złe kobiety, materialistki ,egoistki,aroganckie księżniczki,prostytutki,itd... każda będzie się usprawiedliwiała facetami,by ukryć swoją winę.
cwaniak [15.05.11/16:16]

zwiazek?

a po co ktorej z nas zwiazek? mezczyzni powinni prosic nas ze ich trzymamy w domu - kobiecie nie sa dzisiaj juz zadnmi mezowie potrzebni! to strata czasu i niepotrzebne rozczarowania!!! a jeszcze oszusci i czesto zlodzieje! omamia a potem wszystko ich a ty naulicy! panny i mezatki przestanmy glupiec jak tylko kogos zlapiemy na chwilke - bo to zawsze jest ten sam scenariusz! nie dzisiaj to ...... i jeszcze mieszkanie nie bedzie cale juz twoje!
ZYGI ii [11.05.11/18:07]

111 DO DZIECI I DO NIEJ111 TO JEST OBOPOLNE ZNECANIE SIE I JEJ I JEGO ALE TO JUZ NIEDLUGO1111 CZESC1111

mamuska jestes super!to ja zdradzona! te pANIENKI SA BIEDNE TO PRAWDA DOPIERO JAK SIE ROZWIODLAM Z MOIM BYLYM KATEM TO WIEM ZE ZYJE111111 TERAZ JUZ NIGDY NIE WPADNE W TO G:::::: NAWET JAK BEDZIE ZLOTY TO NIE CHCE JUZ SLUBU I WARA OD MOJEGO MIESZKANIA - PEWNEJ KOLEZANCE WPROWADZIL BYLY MAZ PANIENKE DO DOMU
mamuska [10.05.11/08:55]

do xys

twoje tepactwo i kretynizm musi, ze pochodzi z choroby umyslowej - ty nie wiesz co to 100% mezczyzna - ty nawet nie wiesz, ze zycie mlodym osobom niszcza takie kanalie jak ty - naucz sie czlowieczenstwa - i znajdz swoje miejsce na ziemi - bo tu gdzie ludzie to go brak dla petakow jak ty!
Wspolczuje twojej zonie a nade wszystko matce i ojcu - zeby taka parche wypuscic na swiat, to trzeba wielkiej determinacji - czy dzieci tez takie?
ewa [07.05.11/12:07]

do smutnej

jestes ofiara wlasie takiego typa jak xys - im sie wydaje ze kobiety to wszystkie sa do ich uciech! dziwi mnie , ze po tym wszystkim co przeszlas jeszcze wogole myslisz i piszesz o tym czyms - bo to nie czlowiek! winna jestes ty i nikt wiecej mozna popelnic blad - 1 - 2 - 3 razy ale kiedys rozum zwycieza! ktos kto mnie niszczy wyladuje zawsze tam gdzie jego miejsce - i zawsze przeze mnie zostanie ukarany - dzis jutro a moze w najmniej spodziewanym przez niego momencie - to i ostro. Ten zwyrodnialec Cie b. skrzywdzil! wymierz mu kare - stosowna do krzywdy! zobaczysz, ze bedzie lzej a ten tam nie zasluguje nawet na to zebys go oplula! odwaz sie nie byc kompromisem - odwaz sie pokazac mu dom uciech a nie siebie jako obiekt zaspokojenia seksualnego - Twoje zycie jest najwazniejsze - a toto to nic - uwierz i zapomnij pozdrawiam ewa.
ewa [07.05.11/11:37]

xys - frajer i kretyn

grube i puszyste kobiety idioto - to wlasnie to za czym uganiaja sie wlasnie np. Arabowie lub Amerykanie! nie wszystko co trzeszczy w zawiasach jak tobie - podoba sie innym!!! co komu! mowimy tutaj o seksie tzn. o romansie z zonatym i o frajerach takich jak ty ktorzy mysla ze seks zmalolata glupia i bez praktyki uczuciowej to ich zasluga - ta zdobycz - nie mysl frajerze ze jestes choc odrobine atrakcyjny - to brak mlodych energicznych mezczyzn jest powodem ze piekne dziewczyny padaja ofiara takich zboczencow jak ty!!! jestes maszynka do zarabiania pieniedzy - i oszczedzasz te pieniadze na naiwnych plotkach ktore maja naiwna nadzieje ze to wlasnie ty! bylabym ci dupe zasznurowala i dala na przeczyszczenie gdybym nie pbrzydzila sie dotknac takiego chodzacego trupa jak ty! twoje dzieci zaplaca za to co wyrabiasz bo to idzie daalej! ty knurze nie masz prawa niszczyc zycia mlodym wchodzacym w zycie pannom! mozesz miec tysiac zon! to sprawa twojego wyboru - ale ku.... jak masz zone i zamkniete zycie - to czekaj dopoki nie uwolnisz sie z malzenstw ktore zawierasz najpewniej nie z milosci gadzie tylko z powodu dobrobytu ktorym otocza cie te plotki - biedne ofiary!!! a ze jestes sk....... to nic sobie nie robisz z tego ze niszczysz niewinnosc , romantyzm i nadzieje tych dzieci plci pewnie tobie tez obojetnej - bo jak ktos zamiast burdelu zalicza coraz to inna ofiare i tym sie bawi - powinien byc nie tylko szkalowany przez opinie spoleczna - ale i przez prawo karany i to surowo - bo odczucia ludzkie to nie zabawa - sa pewne granice w ktorych spoleczenstwo ma sie miescic - a ty jestes zgnila gnida ktora w tym spoleczenstwie nic nie buduje i jeszcze ma pretensje - ze dlaczego to nie zonaty? trzeba byc mlodym i wolnym zeby dac szczescie mlodej kochance - tylko ty sk.... nazywasz kochanka mloda dziewczyne - a to juz za toba ta mlodosc! lecz sie zwierzaczku bo w glowie masz tylko slowo niszczyc bo ja egoista!!! panienki sa gotowe bo wchodza w zycie a ty zajmujesz im miejsce na szczescie - bo z toba to nie szczescie tylko wlasnie jak sam piszesz seks - a jak widac na ulicy i w rynsztoku z ktorego sie wywodzisz to seks burdele - maja na tobie zarabiac - bo zona ci nie wystarcza i jest gruba wiec dlatego idziesz niszczyc pedofilu panny bo oszczedzasz na ich naiwnosci - a panstwu nie przynosisz dochodu ze zniszczen i z nielegalnej twojej chlopiecej prostytucji - to karalne tylko moze kiedys ci to udowodnia?! w twojej tepocie rzeczywiscie - te pseudo intelektualne zwroty to kpina - takich niedoleznych schorowanych zboczonych starcow nie potrzebujemy na swiecie - po co wiec zyjesz? po co zatapiasz zycie innych - psychol - to dobre okreslenie oprocz tych poprzednich. A tak na marginesie to kto kazal ci miec zone jedna druga trzecia i ile tam jeszcze przeciez zarabiac mozesz w seks burdelu z takim charakterem.........
xys [03.05.11/12:06]

Ale bzdury wygadujecie...

Jest, było i będzie...pewnie, że nie jest to honorowe ale nie gdy honorem wyciera sobie gębę głupota ha,ha,ha....Czy dojżały mężczyzna w 100% sprawny fizycznie, doświadczony i inteligentny ma w imię obietnicy małżeńskiej często notabene składanej zupełnie innej kobiecie niż obecna małżonka odmawiać sobie radości udanego seksu? Tak,tak to zdecydowanie nie w smak wszystkim roztyłym i nie dbającym o siebie mamuśkom ( bo bycie atrakcyjną żoną wymaga tyle wysiłku i wyrzeczeń !!!) . Dlaczego mamy być skazywani na nudę alkowy, ciągłę migreny i wyrzuty żony? Czemu mamy być traktowani jak maszynki do zarabiania pieniędzy i wynoszenia śmiecii!!! CZEMU? Czy, ktróraś z obecnych tu kobiet może na to odpowiedzieć? Przecież żaden z nas nie szukałby sobie młodej kochanki, gdyby nie było jak to opisałem wyżej, czyż nie ?! Carpe diem, zwaszcza po 40-ce :-) !!! Quid sit futurum cras, fuge quaerere !!!
smutna [01.05.11/20:43]

wciąż go kocham

Witam wszystkich na forum muszę wam powiedzieć że przez dwa lata miałam romans z żonatym facetem który miał 3 dzieci... znałam tego mężczyznę całe życie... był moją niespełnioną miłością. mieliśmy być razem ale znalazł sobie żonę bo ja byłąm za młoda.... obiecywał że będzie czekał a kiedy dorosłam odszukał ze mną kontakt zaczęliśmy się spotykać uczucie wróciło od razu. obiecywał że odejdzie od żony. głównym problemem była kasa jednak obiecywał że odejdzie bo kocha tylko mnie., koleżanki błagały mnie żebym z nim zerwała ale ja głupia i zakochana:( w końcu zdobył się na odwagę i powiedział żonie ale zamiast odejść od niej zostawił mnie i ośmieszył na całej wsi. żona jego gdy mnie spotyka zaczepia i obraża. gdy ze mną zrywal krzyczał przez tel do słuchawki że był ze mną dla seksu... nie minął miesiąc a on znów się odezwał przepraszał chciał się spotkać.... nie odpisałam... teraz milczy minęły już dwa miesiące a ja cały czas o nim myślę i chce byc tylko z nim jednak to nie realne... nie pomogły rozmowy z psychologiem NIC nie umiem się od niego uwolnić... :( pomocy!!!!!!
korektor [01.05.11/08:17]

zonkis i profesor doktor jakas tam

wasza zabawa jest obrzydliwa - ty co tam bawisz male dziewczynki czyli corki i mlode panny! wasze odpowiedzi na innych lamach sa tez obrzydliwe! kto normalny aprobuje jako malzenstwo to co jakis wariat seksualny robi z innymi kobietami - i jeszcze mowi, ze to jest takie powazne ze moga slady zostac do konca zycia!!!!! takich zboczkow to bym przez maszynke mielila - razem niszczycie mlode dziewczyny, zeby trzymac sie razem !!!!! to ze bawicie sie wysmienicie to jest skandal! adrenalinka jak wracasz od innej? to chore! ty staruchu juz lecz brzuch i wracaj do lamusa - mlode ie dla ciebie! idz ty do psychiatry a nie uskuteczniaj paranoicznych praktyk twojej fantazji na malej!!!! milosc masz w domu, tutaj zostawbo zaczne lapy przetracac!
paczuszek [01.05.11/08:09]

romans z zonatym

karmelo romans z zonatym to twoje hobby? no chyba ze to co innego - pan napewno zaoszczedzil na tobie kupe szmalu bo romans i tylko raz w lozku! ?
Nie ci drzy co chcesz i temu panu tez, tylko nie jestescie sami na swiecie - on przysiegal ona - zona nie zysluguje na to twoje psychopactwo! tym sie rozni mezatka i zonaty od innych ze sa juz zajeci i seks z nimi to jawne kurewstwo nic wiec pieknego! a jezeli ten pan jeszcze jest z charakteru taki bawidamek to napewno znajduje keski wyborne!!!! rece precz od mlodych panienek staruchy zjelczale! a ty panienko mezatko - schizofrenia nic nie popiekniejesz tylko jeszcze bardziej sie stoczysz! bo to co piekne na to musi tez zasluzyc! po to jestes chyba czlowiekiem zeby umiec panowac nad fizjologia! brrrrrr....
Karmela [30.04.11/22:00]

Prawo wzajemności

Kiedyś będąc stanu wolnego miałam romans z żonatym mężczyzną. Był krótki i piękny. Tylko raz byliśmy w łóżku. Wspominam go pięknie. Później, już jako mężatka zostałam zdradzona ( nomen omen z inną mężatką). Bolało. Dzisiaj sama mam ochotę wdać się w romans. Chcę znowu czuć się pożądana. Chcę znowu poczuć się jak kobieta a nie jak matka, sprzątaczka i strażniczka domowego ogniska. Chcę żeby znowu zadrżała ziemia. Powodów zdrady jest tyle ile ludzi zdradzających. I myślę, że nie nam tu oceniać człowieka. Bo nikt nigdy nie będzie na czyimś miejscu - ponieważ będzie na swoim. Ze swoim światopoglądem, uczuciami i przekonaniami. Więc jak taka osoba może wypowiadać się o innej?
matka kochanka byla, corka i zona - dobra zona [29.04.11/09:29]

do idiotki

biedna mala - ale nie idiotka - musialas to co piszesz wiedziec przed poznaniem tej pijawki!!!! on jego zona i syn tylko na tobie zarobili! facet ma cos do ciopciania i siedzi grzecznie w domu! ale nie wydaje na panienki, bo kosztuja! wszyscy zadowoleni synalek dostaje mieszkanie corcia studia za granica zonka - doktorat bo on ma za co bo nie chodzi na k.... i nie placi a panienki jeszcze drozej kosztuja niz utarte taryfy w burdelu. Zona powie ku...y i kochanki burdele i platne - to jest bezpieczne! ale biedne dziewczyny ktore marza o milosci wlasnie tak laduja tak Ty! co nam w glowach siedzi i dlaczego zonaty mezczyzna ma takie wziecie w tych swoich klamliwym banalach to nie wiem - jest to z poczatku ciekawosc moze w nas budzi sie mysliwy (do tej pory to byla domena facetow) i polujemy a moze sie rozwiedzie - napewno sie rozwiedzie - no jeszcze nie ale jutro napewno - no przeciez jeszcze to moze z Toba i zroczek!!! itd. brud smrud i ubostwo dla nas - zonka ma delicje wy i tzn. my calego gowno swiata!!!! madrzejemy to dobre, ale dlaczego rzadna z nas nie praktykuje tego co wie przedtem zanim takiego brudasa klamczucha i zlodzieja wezmie na "klolana"! nie wiem - to przypadki dla psychiatry - bo wykorzystywanie seksualne nie ma odzwierciedlenia w prawie ani Polskim ani innym. Jesli jestes pelnoletnia i smierdziel udaje ze jestes wyjatkowa i dlatego on cie kocha kara?nie ma kary to dozwolone - a ze mlodki wierza i on cwaniak umie cie podejsc ze pozegnasz mozg to bezkarnie w imieniu Twoich 30 lat robi z Toba co chce i udaje pokrzywdzonego, ze zona to wogole czaronica! syn i corka tez ciagna pieniadze tylko - a on taki biedny u Ciebie musi na nich zarobic - glosno nie powie, ale trzymaj mnie bo trafilem z Toba w toto-lotka a i genitalia zadowolone! to obrzydliwe - dziewczyny na milosc boska co wy robicie! lubicie wierzyc w brednie i klamstwa - pieniadze sa wasze idzcie na zabawe wyjedzcie gdzies - te france was zabijaja to oni zasluguja na litosc nie na wasze wyroznienie! ich zony bym cwiartowala - to to samo jezeli kobieta matka wie ze ojcie lub dziadek wykorzystuje seksualnie syna czy corke i nic nie mowi bo sie boi ze on - ten debil - odejdzie! to straszne! kobiety myslcie to tylko faceci mysla fujarka - tak bym chciala pomoc - ale co zrobic podobno trzeba przezyc wojne - zeby jej juz wiecej nie chciec! bo nie widzialam takiej ktora wpadla w to samo drugi raz a jezeli tzn. ze jest masochistka i naprawde idiotka! kocham was trzymajcie sie i nie dajcie sie! trzymam kciuki za odwazne moze troche bolesne decyzje ale.....
idiotka [28.04.11/13:14]

ja właśnie zrywam

witam,chciałam się podzielić ze wszystkimi swoją beznadziejną sytuacją o której nie miałam pojęcia ,że tak się skończy.....6 lat temu poznałam mojego ukochanego o 16lat starszego ,mówił że 'że żona go nie rozumie (ale banał)że juz z nia nie jest,nie sypia że jak tylko syn dorosnie to od niej odejdzie ....czekałam syn ma już 19 lat a on nie odchodzi i powiedział że zostaje z żoną .....pobawił się i koniec
Jotka [21.04.11/18:41]

zygi ma rację

Tez wchodzę i szukam hmm...sama nie wiem czego, czegoś na głupie, obolałe serce ... Właściwie byłam "po każdej stronie" związku, teraz jestem tą drugą ale mam nadzieję, ze juz otwieram na tyle oczy, ze będę potrafiła uciec z tego! Uważam, ze zygi ma w 100% rację! Może to brutalnie brzmi ale niestety tak jest.
ladyboss86 [18.04.11/23:45]

jestem w trakcie

Co mozna powiedziec o kobietach, ktore maja romans z zonatymi mezczyznami?? A co mozna powiedziec o zonatych mezczyznach ktorzy maja kochanki?? No coz dla mnie to temat rzeka i jak sie domyslam ilu jest ludzi tyle bedzie zdan na ten temat. Wedlug mnie temat jest zbyt skomplikowany aby udzielic jednoznacznej i wyczerpujacej odpowiedzi... Jedyne co moge to opisac swoja obecna sytuacje. Jestem w zwiazku (nieformalnym) od 4 lat. Mam kochanaka, ktory jest zonaty (od 7 lat) i ma syna. Nasz romans trwa od 4 miesiecy. Mysle, ze oboje czujemy to samo... Czyli mamy fajny seks i dobra zabawe w swoim towarzystwie :) Pewnie dochodzi do tego równiez fascynacja i adrenalina oraz jakies dziwne wzajemne porozumienie... A wyrzuty sumienia?? Pewnie kiedys przyjda... Jak narazie zyjemy wspolnymi chwilami... Jest o tyle latwo, ze oboje przebywamy za granica a nasi partnerzy sa w Polsce. Moze z tego faktu wynika brak wyrzutow sumienia?? No bo przeciez ten czas, ktory sobie poswiecamy nie jest "skradziony" naszym partnerom... ??
karolinkan [17.04.11/12:07]

Też to przechodziłam

Ja też miałam romans przez prawie rok. Nigdy nie uprawialiśmy sexu bo pomimo że widywaliśmy się prawie codziennie to sam na sam spotykaliśmy się rzadko a i wtedy nie było czasu. Na początku był miły a na mnie to działa jak narkotyk, od razu zapala mi się czerwona lampka z informacją "Chyba masz szanse" widocznie wyczuł moją słabość i zaczęła się zabawa. Poranne sms-y , podwożenie do domu, potem trzymanie za rękę, kilka pocałunków, czułe słówka, przytulanie. Nie chciałam, żeby odchodził od żony, dzieci. Po co? Jestem od niego młodsza o 18 lat więc prędzej czy później ja znalazłabym sobie kogoś stosownego. Ale kochałam, jak szalona, jak nigdy. I w końcu pewnego dnia zaczął mówić, że jego 2-letnia córeczka jest nieznośna teraz i że ja zobaczę jak będę miała swoje dzieci. Zrozumiałam że mnie w jego planach nie ma. Moja matka wiedziała o tym romansie bo dobrze go zna i stwierdziła że on musiał się zakochać. Zostawiłam go w lutym ale nie odpuszczał i nadal pisał, trzymał za rękę, ale jakiś tydzień temu pisałam z nim i wyszło że jestem jego PRZYJACIÓŁKĄ, nie pokazałam po sobie że jestem zła, po co? Żeby był pewien że mi zależy? Żeby miał tą przewagę, że on może się zabawić a ja będę cierpieć. I koniec z tym :) Jestem z siebie dumna, niby się z nim odzywam ale nie dam się pocałować już nigdy. Nie wiem czy jeszcze go kocham...może. Podobają mi się różni chłopcy w moim wieku ale chyba nie mogłabym z żadnym chodzić, może naprawdę jeszcze mi nie przeszło. Ale uwierz Loka nie będzie dobrze jeśli będziesz to ciągnąć, Ty go kochasz a on niewiadomo, pewnie się dobrze bawi. Nie wykluczam że coś czuje ale to nie miłość skoro przez 5 lat nie odszedł od żony nie zrobi tego. Znajdziesz sobie kogoś ;) Choć wiem że to trudne :(
loka [16.04.11/11:07]

co to jest

witam czytam to forum i nie wiem co mam robić ?kocham faceta który jest żonaty i ma 3 dzieci .ON mnie uwiódł a ja mu nie odmówiam jest miedzy nami różnica wieku 16 lat ale on jest taki fajny niewiem czy mu powiedzieć że go kocham! Nigdy nie będe chciała żeby odszedł od żony i swoich dzieci.spotykamy się już 5 lat nie wiem czy dla sexu czy mnie kocha!! co byście zrobili na moim miejscu prosze powiedzcie!!
swiadoma [06.04.11/09:06]

zonaci czy nie zonaci

w swiecie utarlo sie, ze romans to cos modnego cos co jest trendy i sexy!!!!! nieprawda - moim zdaniem milosc to rzecz, ktora zdarza sie bardzo rzadko - w kazdym razie zonatym facetom napewno w bardzo malym stopniu - jest to nuda zycia i zdemoralizowani panowie szukaja odskoczni od zycia codziennego, a inni bardzo atrakcyjnymi pannami dializuja sie - tak oczyszczaja swoj organizm zgnily ze starosci! Zal mi Was panny! zludzenia odrzuccie - rozum zamontujcie na swoje miejsce tam gdzie byl zanim poznalyscie te roboty, zyjcie pelnia zycia - ale z ludzmi odpowiedzialnymi nie z zonatymi - zonaty zawsze oszuka, czesto okradnie - i zniszczy wasza radosc zycia! - w Polsce utarlo sie, ze sex shopy to cos zlego!!! nieprawda - tam wlasnie powinni tacy znudzeni panowie ladowac (dla kobiet takie przybytki tez sa) niestety niereklamowane odpowiednio - bo nikt nie nazywa tych spraw tak jak ja po imieniu - brutalnie - ale tak jest i reklama domow milosci - to cos czego brak - brak robienia jej w odpowiednim stylu!!!! uswiadamiajcie panienki po co sa takie domy i po co taki dewiant chce ja wykorzystac seksualnie ....... zawsze jak mam duzo lat widzialam po takich kontaktach zajetych cudzych panow z pannami - zawsze konczyly sie one tragediami i uczuciem obrzydzenia do siebie i do innych jak wszystko sie zakonczylo!!!! po co wam to! to jestzle bo nas niszczy - uwierzcie!!!! po facetach splywa jak woda na was ma fatalny wplyw - caluski - jestem kobieta - i wy tez! nie kompromisem - pa.-
lolita [20.03.11/17:03]

tchorze to panowie ... po ........

najgorsi sa panowie, jak sie wyda to uciekaja pod spodnice swoich zon! wtedy te panienki sie nie licza! a jak dotrzesz do ich dzieci i ich znajomych to wogole nie przyznaja sie wiecej to tych panienek i tej wielkiej najwiekszej milosci z ksiezniczkami - wtedy nazywaja nas tak jak wowczas gdy im odmowimy tego romansu - i dlatego - zygi - jestes wielki, wielka , ze tak piszesz - gdybym znala Cie wtedy ..... nie zrobilam bym bledow ktore zrobilam i zranilam cala moja rodzine i przede wszystkim meza. Moj wycieruch - bo teraz ma takie imie - przedtem byl ten najukochanszy i najlepszy - stchorzyl, nie przyznal sie nawet do teg, ze mnie zna, tylko udawal, ze nas laczasprawy czysto zawodowe!!!!! Jak wszystko ucichlo to znowu zadzwonil i oblesny w swoim stylu zaczal swinic i mnie podniecac przez telefon taki seks na telefon .... znowu no ludzie znowu - po tym jak sie odwrocil do mnie zupelnie! Ja bylam juz znieczulona na te klamstwa i na te seksowne oblesne gadania! Dzieki Bogu, ale dzisiaj wiem, co to rodzina, co to byc dobrze zamezna i co to szczescie! Tylko dlaczego musialam je stracic, zeby teraz to docenic! Dzisiaj wina w moim mniemaniu - stoi po stronie zbyt poblazliwego spoleczenstwa - gdybym wczesniej mogla czytac Ciebie np. zygi ....... nigdy bym nie zrobila tego co zrobilam. Dzisiaj wiem, ze tylko ten nie zwraca komus uwagi na to co ten robi zle, ktoremu jestem zupelnie obojetna i ten nie bedzie nalegal zeby przestala robic zle, ktoremu jest to zupelnie obojetne bo mnie ma tez gdzies! Z mojego romansu sa 2 rozwody. 11 nieszczesliwych osob - i co jeszcze nie wiem, ale nawet czas nie zmienil tego, ze czuje sie w moim egoizmie brzydko! jest mi zle, zle bo otrzezwialam i zostalam zupelnie sama - kolezanki uwazaja, ze tak musialo byc - moze - ale mnie to boli i nic nie moge odzyskac spowrotem!!! Romans - czy zboczenie piszcie co chcecie jedno jest wiadome: nigdy w zyciu wiecej zadnego zameznego z dziecmi - on naprawde nie ma ani uczuc (a taki byl przekonujacy) ani odwagi abym pozostala jego ksiezniczka - bo przeciez, na raz dwa chcial sie rozwodzic! mysle zygi, ze powinienes wiecej pouczac te nasze glupie instynkty - nie dajmy sie oszukiwac!!!!! pozdrawiam
mloda [17.03.11/18:32]

starzec

od starego capa wymaga sie aby myslal juz nie pewna czescia ciala tylko glowa! jesli nie jest wolny nie ma prawa burzyc mlodych nadziei i uczuc czy odczuc!!!!!!!! on wie czym jest uczucie i jak mozna je pohamowac! wie tez s...... jak mloda pelna zycia dziewczynke zprowokowac do tego aby zywila do niego najpierw zainteresowanie potem ciekawosc aby sklonic ja do myslenia po drodze o seksie ... i to z nim - chocby byl najbardziejoblesny to cap wie jak ja do tego sklonic - pomalu jak mysliwy koze! dziwie sie, ze ktos nazywa to uczuciem - dlatego uwazam ze to jest zboczenie!!!!! czemu nie sprawdzi sie wiec np. na swojej corce - bo to co robi z obca to wlasnie takie skojarzenie nasuwa - a kazirodztwo jest karalne!!!!!! trzeba wychowywac mlodziez a nie wpaczac im brudy doznawane np. przez 60 lat przez takiego zboczenca!!!! w doktora dzieci tez sie bawia! ale to jest natura i pomalu tez nalezy poznawac tajniki uczucia ktore wiaze sie z seksem! Panowie polecam zarowno ja jak i wasze zony korzystajcie w razie koniecznosci z sex shopow! naprawde dobre obyczaje nie znosza waszych praktyk! a rodzice waszych ofiar moga byc dla was utrapieniem i dla waszych rodzin!!!! bo my ofiary tez kiedys madrzejemy i umiemy sie odwzajemnic - bo biblia tez mowi oko za oko - zab za zab - drzyjcie wiec zboczency i dewianci - psychopaci schizofrenicy i pedofile - znajdzcie swoje miejsce i nie ruszajcie pieknego bo nie dla was!!!!! reka Boza moze tu na Ziemi nie zawsze dosiegnie ale Matki i Ofiary czesto to robia!
obserwator [16.03.11/13:32]

od kiedy skandal i kolejna ofiara to uczucie

MONIA 123 nie wierze w zadne uczucia pomiedzy starym a mloda! nie jest to uczucie to jest zaliczanie kolejnej ofiary! facet to oblesny obrzydliwy starzec, ktorego zycie polega tylko na tym, ze zdradzajac zone zadowala sie jej zazdroscia - a ona prosperuje dzieki temu, ze napedza ja zazdrosc! sztuka teatralna pl. "zazdrosc" w obsadzie p. Jandy (okaz fenomenu) to nie wyrwane z kontekstu brednie - to prawda o zyciu - i dlatego bym te starocie ukatrupiala! przezylam swoje - znam mechanizmy starcow w podejsciach mlodych pan i wiem, ze to jest zawsze ta sama spiewka i ten sam oplakany koniec!!!!! jesli spotyka to podfruwajke to ona tak samo taka zaczepke traktuje jak ten staruch - ale jesli dziewczyna ma tysiac uczuc wiecej niz inne to bedzie ona w tej najgorszej kategorii pokrzywdzonych. Starzec musi rozumowac inaczej niz mlodzieniec i Presleya juz nie grac - bo to budzi niesmak! takiej malolacie nikt z Was nie daje takich samych szans na przezycie!!!!!! na odczucia!!!!!! na milosc - szok i zrozumienie! W swoich tam ilus latach, musi ona pomalu wchodzic we wszystko co i inni powinni! Starzec jest jedna epoke do przodu - a poniewaz ona przebywa (delikatna chce byc) w jego otoczeniu to on zabiera jej to stopniowe dojrzewanie wsrod swoich rowiesnikow!!!!! Czestotliwosc zmienianych dziewczyn swiadczy o tym, ze klamstwem po stokroc sa te pseudo uczucia!!!! i popieram poprzedniczki, ktore nadaja moc domom publicznym! jestes znudzony, zona nie moze? chcesz dewiacji i zboczen - ..... od tego sa te Panie, ktore ci to wszystko dadza i beda szczesliwe i bez rozterek i rozpaczy powiedza ci dowidzenia - bo na tobie wlasnie one maja zarobic! dziewczynki to nie material na takie zabawy! zona i domy uciech to dla was - nie dotykajcie sie do nowego zycia - bo to mu szkodzi! i jest obrzydliwe.-
jam [13.03.11/14:04]

do ona

gdzie jest miejsce na Ciebie? - " on przyjezdza on Cie kocha i nie moze bez Ciebie zyc - twierdzi ze sie zakochal, itd" jesli wiedzialas i teraz juz wiesz ze to bloto to odpowiedz jest jedna...... i Ty ja bardzo dobrze znasz?! a zeby Ci bylo razniej - oni szukaja nas dla zabicia czasu dla wyjscia z nudy jakim sie sami obdarzaja! panowie niestety - musza knuc i ukrywac sie zawsze z czyms zakazanym - ale to nigdy w Twojej sytuacji nie wiaze sie z miloscia - takie jest moje zdanie - a czy Ty chcialabys znalezc sie w sytuacji jego zony lub dzieci?
-ona_ [13.03.11/05:12]

i co teraz?

czytam tak to forum i sie zastanawiam nad swoja sytuacja poznalam faceta (11 lat starszy) juz ponad pol roku temu no i jak on sam twierdzi zakochal sie we mnie nie moze bezemnie zyc pisze do mnie 24/7 wiedzialam od poczatku ze ma zone i 2 dzieci ale myslalam ze to tylko chwilowe no ale tak sie stalo ze przyjezdza do mnie po 30 km bo jestem dla niego wszystkim nie wiem co o tym myslec? sama wpadlam w to bloto i jakos musze z niego wybrnac tylko jak?
i oni tez [10.03.11/22:41]

ty tez

zboczenie na pewno - bo jesli dzieci i pani w domu to co robi z inna? trojkacik to wlasnie zboczenie - a zona moze lubi jak pachnie inna? ha,ha,ha - ogryzek podobno zdrowy? ha,ha,ha,ha - smacznego!!!!!
ja [10.03.11/22:31]

burek

burek to taki ktory szczeka na pana - i zonaty to tez taki co szczeka na rodzicow pani!!!! sam wlozyl gowno w inna rodzine, ale boi sie ze sie wlozy gowno w jego rodzine!!!! jak najbardziej zona i dzieci powinny byc zamieszane w to ze ich maz i tata niszczy zycie mlodej kobiecie i robi z niej swoja naloznice! oczywiscie nie przyznaje sie do tego - no bo jak to on? on tylko podziwia - knur!!!!!! zonki trzymajcie na smmyczy swoje burki i nie usprawiedliwiajcie swoich psow - taki nie wart nawet zeby was miec taki to tylko na ulicy powinien wyladowac!!!! do roboty kobitki!!!!!
monia123 [09.03.11/18:08]

Opinia

Każdy ma swoje zdanie na ten temat.Moje też jest jakie jest.I ewa,jeśli go nie zrozumiałaś,to przeczytaj moją wypowiedz raz jeszcze.Nie powiedziałam,że to popieram.Każda z was ma tutaj rację-on szuka kogos tylko do łóżka,a czułe słówka są jedynie po to,by tą młodą dziewczyne zauroczyć i do tego łóżka wprowadzić.I to faktycznie jest obrzydliwe.Bo seks powinien być najpiękniejszą rzeczą,a nie przelotną chwilą.Tylko pamiętaj ewa,że gdyby ona nie chciała,to on by sie jej nie uprzykszał.Nikogo nie bęę krytykować,ale uważam też,że opinie są dosyc mocne,a nawet taka młoda dziewczyna,która już wpadła w tą pułapkę ma uczucia.Jednak gdyby chciała tego tylko jedna strona,to nic by im z tego nie wyszło.Jest potrzebna zgoda obydwu stron.Tak jak powiedziałam-ona wypełnia luki po żonie i tylko to.Ale kochnki nie można traktować,jako tej,która rozbija rodzinę.W ten sposób krzywdzi sie tą młodą dziewczynę.Ona nie wie jeszcze nic o swiecie,weszła w bagno,ale kiedyś bedzie sie chciałą wydostać.To facet robi coś złego-ona nie.Dlatego nie wolno ich potępiać.Tylko tyle chciałam powiedzieć,bo każdy ma swoje zdanie.Ja ich nie potępiam i nie wytykam palcami,bo to sa normalni ludzie,więc czym się różnią?tyko wiekiem i rodzajem uczucia.Tylko tyle
ewa [09.03.11/13:17]

mila

romans? czyli kurestwo z zonatym - mezatka!!!!! nie ma ustalania pomiedzy zajetymi osobami!!!!! taka meska kurwa nie ma prawa psuc zycia mlodej kobiecie - i odwrotnie!!!! najpierw musi sie znalezc gdzie jego (jej) miejsce potem wpychac siedo rodziny ktora np. nie aprobuje takiego zboczenia - stary - mloda!!!!! nie po to zakladamy rodziny i oddajemy zycie za wychowanie swoich dzieci, zeby taka obslimaczona stara wywloka platala sie obok wchodzacej w zycie mlodej osoby!!!! stare zgnile rozumyy, obciazone wszystkimi ujemnosciami swiata - to nie material dla mlodych wchodzacych w zycie osob!!!! trzeba znac swoje miejsce w swiecie! kazdy zaluje ze musi umierac! jednak trupow do seksu i planowania zycia - przyszlosci - nie wyciagamy z trumien a potem z cmentarzy!!!!!!! opanuj sie staruchu i nie draluj rozumu z mlodego ciala!!!! ty umieraj tamci niech zyja!!! oni maja jeszcze 100 na twoje miejsce lub wiecej - a takie cos tam z toba to po prostu twoje zboczenie i nic wiecej - czy twoje dzieci i zona to tez nieudacznicy! czytez nie umieja znalezc miejsca swojego, a kradna je innym?1 wedruj juz na tamten swiat, a nowym daj zyc i byc soba! stary zmarnowany dziad to nie okazja dla mlodej!
stara mezatka - [07.03.11/16:10]

seks i nic wiecej tylko seks im nawet jest obojetne czy masz twarz i dusze

panienki pomyslcie i uwierzcie - wy jestescie tylko hormonem dla tych starych zonatych becwalow - tak naprawde to moze 1% z panow zasluguje na uczucia jakim kobiety ich darza! oni sie szybko nudza - takze zony sa zdradzane tylko dlatego - nie dlatego ze Ty jestes kochana - to sposob na przezycie w nudzie malzenstwa - ostatnio spotyka sie analogiczne zdrady pan! my zarzywamy hormony zeby sie nie starzec - facet hormonow nie bierze - on ma hormon w postaci mlodej glupiej dupy, ktora mu sie podlozy kiedy on tylko zechce - temat stary jak swiat - a wy mlode panienki wpadacie w sidla takich zbereznych kretynow - czy to bogatych czy gownozjadow! a jak zaoszczedzi na kurwach zawodowych, to tym lepsza jestes - on Cie kocha - ale tylko w grze ktora pomagasz mu prowadzic! nie badzcie glupie! tylu mlodych i normalnych wolnych stanem facetow a wy co ? czy musicie walczyc? i o co? o te smierdzace staruchy przezyte i niezadowolone z siebie i z zycia - mamy tylko jedno zycie! szanujcie je a przede wszystkim siebie - nie perfomanse tylko .........
ewa [06.03.11/22:06]

do monia

nie rozumiem, ze ty jako chyba kobieta - po przeczytaniu twierdze ze jestes obojniakiem - takie opinie wyprodukowalas! to jest obrzydliwe jezeli starzec naprzykrza sie mlodej kobiecie! przeciez ta mloda osoba nie zawsze umie powiedziec ze nie chce go - jej zdrowy instynkt i poped plciowy - w braku mlodego ogiera - przenosnia - zadowala sie z dnia na dzien takim smierdzielem! ona ma dobre jeszcze serce i uzala sie nad nim a on udaje ze wierzy bo mu to lechce ......! nie oszukujmy sie to nie uczucia to brak mlodych seksownych panow ktorzy w mlodej dziewczynie tez mogliby wzbudzic zainteresowanie i napewno taki stary grzyb nie mialby zadnego pola do popisu. Rodzice wkladaja cale swoje sily w wychowanie panien - atacy starzy zniewiescieli durnie szukaja szczescia u nich i mylnie ulokowanymi zludzeniami swwoich ofiar onanizuja sie i nazywaja to uczuciami!!!!! pluc mi sie chce po stokroc! moim zdaniem to zboczenie powinno byc karalne! ma taki zone - ma taki dzieci to niech im smierdzi i niech tam lokuje swoje uczucia, a nie okres kiedy mloda kobieta znajduje siebie - zajmowac im i ranic ich samoocene i samokrytyke! stary przejrzaly cham ma zupelnie inne interesy w zyciu niz ukladac je obcej sobie osobie - to powinnosc innych nie przeterminowanych smierdzieli!!!!!!!! a zony ktore usprawiedliwiaja takich zamykalabym razem z tymi oprychami w lochu - moze wtedy znow by sie poseksowali wspolnie - bo po to sie pobrali!!!!!!!!!!!!! wstyd monia, ze jestes tak powichrowana!!!! gdzie w Twoim zyciu czas na milosc! milosc to seks miedzy innymi, ale przede wszystkim seks i rozne wariacje na temat wspolnego dalszego zycia a to przeciez przewaznie konczy sie zalozeniem rodziny! co innego to starcze dewiacje, ktore te zwloki uprawiaja z mlodymi biednymi ofiarami zabierajac im usmiech, radosc zycia i postrzeganie swiata tak radosne jak przed poznaniem takich wywlok starych - miejsce na zycie to czas na wybrane czynnosci - staruch nie jest juz gotowy do tego do czego zostala stworzona mloda osoba. staruch ma umierac i dbac o swoje choroby i rodzinebo jak umrze to ta rodzina tez powinna go wspominac jako meza i ojca, a nie jako kurwiarza mimo, ze mlode kobiety nie urodzily sie takimi - to oni z nich takie robia - monia ujrzyj swiat taki jaki powinnas jesli jestes mloda - jesli stara lub stary to nie wlaz w mlode zycie i nie ustawiaj go na zboczenia - tylko na normalnosc. seks konczy udany zwiazek i zalozenie rodziny. czyz mozna ze starcem przeterminowanym osiagnac to wszystko???? nawe gdyby dzieci sie z tego wykluly to przewaznie albo nienormalne albo chore - bo to co zostalo u starca to bbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbbb. nieruchliwe cos nie plemniki. uwazaj malutka bo to wampiry nie faceci i koszmar nie szczescie - wiem.
monia123 [04.03.11/18:08]

Opinia

Tak naprawdę,wszystko,co tu piszecie jest prawdą.Ale nie można do tego podchodzić tak jednostronnie,jakby wszyscy patrzyli na to tylko z boku.Tak,widok przechodzącego dojrzałego mężczyzny i młodej dziewczyny,czasem jest odrażający.Ludzie zastanawiają się:co ona w nim widzi,dlaczego z nim jest,pewnie chodzi tylko o seks.Ale nikt nigdy nie postawi się w ich sytuacji,bo najłatwiej jest powiedzieć kilka zdań,skomentować,tylko ci ludzie czasami słyszą znacznie więcej.gdyby każdy człwoiek spojrzał na swoje życie,to dostrzegł by wiele błędów.Nie zaprzeczam-istotną sprawą takich związków jest strefa seksualna.On znajduje sobie piękną,młodą,która zastępuje mi wszystkie luki jego żony,a ona jest szczęśliwa,bo ktoś o nią zabiega,ktoś kto ma już poukładane życie.Wtedy taka dziewczyna myśli sobie,że jest ważniejsza i lepsza od tej żony.Niestety,to ejst mylne myślenie i nigdy o tym nie zapomnijcie.On zawsze będzie kochał żonę,bo spędził z nią całe życie,ma z nią dzieci.To jest jego historia,którą on sam sobie napisal.Druga kobieta jest zaledwie dodatkiem do niej,dopełnieniem.Ale to nie znaczy,że jest mniej ważna.On ją traktuje jako właśnie tą drugą.Kiedy tylko nie ma żony w poblizu,to od razu sobie przypomina o swojej nowej zdobyczy,jednak kiedy żona jest w pobliżu-udaje że jej nie zna.To wygląda,jak zakłamanie,jak życie w ciągłej plątaninie.Ale trzeba pamiętać jednak o tym,że to są ludzie,którzy też mają uczucia.W dzisiejszych czasach zdrada jest jednym z grzechów głównych.Żony często zastanawiają sie,dlaczego mąż je zdradził,gdzie leżał powód,myśle,że nawet kiedy nie mają dowodów na tą zdradę,to same też coś przeczuwają,bo w końcu spędziły z tym człowiekiem kilka lat.Ale żadnej kochanki nie wolno oceniać w sposó,że rozbija komuś rodzinę,czy stara się odebrać męża żonie.Gdy kochankowie wchodzą ze sobą w układ,to on od samego początku jest jasny.Być może to miłość,być może przywiązanie,ale nie walka z tamtą drugą kobietą i dziećmi.Kochanki nie chcą tego,o co są posądzane.To po prostu coś,co rodzi się miedzy dwójką ludzi,tak samo jak między młodym,a młodą.Czy coś się zmienia w takim uczuciu? Nie-jedynie wiek i stan,w jakim znajduje się jedna strona,czyli to,że ma rodzinę,dzieci.Jednak nie potępiajmy takich osób,bo one kochają tak,jak potrafią,to zwyczajne ,,motylki w brzuchu",które trafiły pod niewłaściwe adresy.Mówi się,że to nie ma przyszłosci.I jest w tym wiele prawdy.Ale jeśli tylko obydwie strony będą chciały wspólnego towarzystwa,spotkań,doznań,to nie jest to nic złego.Bo wyobrazmy sobie i postawmy siebie w takiej sytuacji.Warto czasem popatrzeć na życie ze swojego punktu widzenia,a nie oceniać innych i wytykać im błędy.Im na pewno też nie jest łatwo,ale on nie może żyć bez żony,a kochanki nie cce stracic,a ona ma tylko jego.Dlatego choć z jednej strony takie uczucie ejst ulotne,to z drugiej daje olbrzymie szczęście i radość dla tych ludzi,bo wiedzą,że razem jest im wspaniale,a osobno to tylko czekanie i tęsknota.Musialam to napisać,bo wiem,jak bardzo ludzie osądzają i mówią,choć nie mają powodów.Każdy popełnia błędy i taka młoda dziewczyna czy starszy facet też mają do tego prawo.Tylko ich błąd jest połączony z uczuciem.A zastanówcie sie,co jest ważniejsze: błąd,który z czasem zostaje naprawiony czy uczucie,które pozwala cieszyć sie życiem? Teraz chyba wybór jest oczywisty,dlatego oni go dokonali.
pylet [04.03.11/17:40]

od czego domy publiczne?

jezeli stary oblesny gbur znudzi sie juz swoimi dziecmi i stara obwisla wszedzie zonka - wtedy napala sie na mlode cialko! moze byc jejdziadkiem i jeszcze slina mu kapie! burdele powinny na starych nakladac obowiazek oplaty za swoje upodobania robienia z mlodych dziewczat swoich kurew! przeciez zawsze albo sie zenil albo musial zalatwiac sie w burdelu i na tym ta profesja do dzisiaj jedzie! milosc to dwoje mlodych osobnikow! ludzi co zaloza rodzine! a wszystko inne to zboczenie! po takiej sytuacji wiem dzisiaj, ze kazdy no prawie kazdy knur stary i polimpotent z mloda marzy o meskosci a ona ma takie ciagi do niego bo kiedys chciala z ojcem lub bratem! jest to noirma i nikt kto inaczej uwaza nie ma racji - kompleksy uskuteczniane poza normalnoscia!!! starcy do grobu nie do pieknych panien!!!! prawo powinno skazywac panow starocia - na kary a burdele pobierac oplaty za uzywanie spokojnych panien - zony!? no coz naprawde nie kazde wiedza co robi jej slubny jak jest np. wdelegacji!!! kto zakonczy te zboczenia?
genzo [04.03.11/16:36]

zonkis i smierdziel

jestem matka mlodej dziewczyny, ktora zabral z domu zonaty stary dziadek - smierdzacy i umierajacy. ona malo obeznana w milosci i prawie bez "praktyki". trafil na latwy kasek! nie zazdroszcze jej - jestem szczesliwa mezatka! - nie jestem z innego swiata potrafie wiele zrozumiec! nie umiem zrozumiec jednak, ze w sytuacj i kiedy taki bydlak umiera - ma dwoje dzieci oprocz zony - to jeszcze umie zasrac zycie takiej mlodej pannie! wszystkie frustracje swoje lek przed smiercia i zboczenia starego trupa - ona musi teraz zbierac! zona wogole nie reaguje! jej wygodnie ona tez stara to go usprawiedliwia!!!!! prawo nie zabrania niszczyc zycia innym byle by nie brac slubu z druga! jak jedna juz stara to sie idzie na zebry do mlodej i praktyke uzyskana w wyniku calego zycia testuje sie na mlodych swiezych dupeczkach! jest to obrzydliwe starzec i mludka!!! obrzydliwe ze mlode chca wogole tego od nieswiezego miesa! dziewczyny to ze oni maja zone i dzieci to dla was tylko klopot i problemy - jakie zycie jest piekne jesli nie idziesz ze starym zboczencem - dla mnie to sa wlasnie pedofile ktorzy nie maja dzis odwagi ten zboczony seks uskuteczniac - do lozka tylko z ,lodym kochajacym cie i pachnacym facetem po ktorym mozesz spodziewac sie ze bedziecie rodzina!!!!!!! oni swoje frustracje i brak zadowolenia ze swojego zycia wkladaja w was mlode - bo to wzwody do srodka - mysla ze jak jestescie mlode to oni zyskuja na meskosci - taki pedal nie mameskosci bo meskosc to tez nauka hamowania - powstrzymania sie przed zboczonymi napedami. Was mlode panny potepiam, nie dosc ze narazacie sie na miano kurew i to tanich kurew to jeszcze nie macie za grosz odpowiedzialnosci za inne rodziny! kobieta kobiecie tez nie robi swinstw! co wam daje taki smierdziel? bo pieniedzy tez sam nie ma bo zona siedzi na nich a wy????? tanie kurewki i koniec!!!!
:-) [14.02.11/18:35]

Buziaki

Powodzenia dziewczyny, ja znikam bo nieprzyjemnie się tutaj zrobiło.
zygi [14.02.11/13:44]

:-)

A ja uważam, że z "sęsem".
No i kto ma wg ciebie rację?
))))))))))))))))))
Poza tym gdybyś przeczytała faktycznie to co napisałem, to byś się tak nie denerwowała bo nigdzie nie oceniałem kobiet a tylko ich czyny i to jest zasadnicza różnica powiedzieć komuś: >jesteś dziwką to co robisz jest złe, przede wszystkim zresztą dla ciebie<.
Więc możesz sobie już wrzucić na luz i olać to co piszę i będę pisał, jeśli znajdę ochotę. Bez względu na twoje przyzwolenie lub jego brak. Bo w przeciwieństwie do zdradzających nikomu krzywdy nie robię.
:-) [14.02.11/13:38]

zygi

Z uwagi na to że wszystko jasno i wyraźnie napisałeś (mam tutaj na myśli twoje zdanie na tamat co sądzisz o kobietach, które wdają się w romans) nie ma dla mnie i jak sądzę dla nikogo żadnych niejasności w twoich wypowiedziach uważam że bez sęsu się powtarzasz....
zygi [14.02.11/13:05]

:-)

A ty masz się za wyrocznię, która może ocenić czy powiedziałem już wszystko czy może jeszcze coś mi zostało do dodania?
Czy to aby nie magalomania pozwala ci sądzić, że możesz głosu udzielać oraz go odbierać?
Czy tylko nie zrozumiałaś tematu tego tutaj postu albo też, którejkolwiek z moich wypowiedzi?
: [14.02.11/12:15]

zygi

To już powiedziałeś co myślisz........
: [14.02.11/12:15]

zygi

To już powiedziałeś co myślisz........
zygi [14.02.11/11:57]

:-)

"powiedzcie mi, co sądzicie o kobietach, które wdają się w romans z żonatym mężczyzną, o tych, które wiedzą, że facet ma żonę, dzieci, rodzinę, i nieważne czy między nimi jest dobrze czy źle?"

To jest temat tego wątku i będę go ciągną aż go autor nie zamknie albo aż mi się nie znudzi.
I ani Ty, ani twoje koleżanki "po fachu", że się tak wyrażę nie macie na to najmniejszego wpływu, jak to czasem w życiu bywa :)))))))))))
:-) [14.02.11/11:07]

zygi

Skąd te reakcje? Bo to jest wkurwiające, że jakiś debil nie może wytrzymać żeby swoich pięciu grzoszy nie wrzucić. Zwróć uwagę że nikt o radę ciebie nie prosi ani o opinię. To co robimy to jest wyłącznie sprawa naszego sumienia, przeżyłeś to co my przeżywamy? Jeśli nie to nie wypowiadaj się w tematach w których z doświadczenia nie wiesz nic.
zygi [14.02.11/10:59]

:-)

Kucharka powinna czytać wyłącznie księżki kucharskie, kierowca studiować tylko mapy, lekarz niech zajmuje się absolutnie tylko anatomią i farmakologią.
Tematem zdrady wolno zajmować się tylko zdradzonemu lub zdradzającym!
Wtedy wg twojej logiki świat byłby w porządku?
Nie widzisz, że to się kupy nie trzyma?
Skoro tak niczego ode mnie nie oczekujecie to skąd tak silne reakcje na moje pisanie?
Czy aby nie z powodu wyrzutów sumienia?
Ale wtedy same winne jesteście swojemu samopoczuciu a nie ja.
Zresztą to ostatnie pytanie jest zupełnie retoryczne bo uważny czytelnik zauważył (WY nie?), jak siebie same oceniacie:
"wiem że nie powinnam",
"jakbym spojrzała sobie w twarz",
"nie ma już nic bardziej upokarzającego dla kobiety jak być kochanką",
"karma zawsze sprawiedliwa",
"chciałabym wewnetrznego spokoju. koniec z rozchwianymi nastrojami. smiechem przeplatanym lzami",
"chciałabym jak najszybciej się od tego odciąć,zapomnnieć"
I mógłbym Was drogie panie cytować tak jeszcze pewnie w nieskończoność.
Kto was więc tutaj ocenia, krytykuje i przypomina, że to w co się bawicie nie jest ok?
No kto?
:-) [14.02.11/08:36]

zygi

Wiesz, może nie oczekujemy głaskania po główkach, ale napewno nie oczekujemy niczego od Ciebie, ani pochwał ani krytyki-poprostu niczego. Poznałyśmy już Twoje zdanie na ten temat i nie musisz nam o tym w każdym poście przypominać. Przyznam rację dla "aaaa"masz jakieś komleksy związane ze zdradą i dlatego tutaj jesteś. Gdyby temat nie dotyczył bezpośrednio Ciebie to byś się nie produkował tutaj.
zygi [13.02.11/22:40]

aaaa

aaaaa jak na to wpadaś?
Myślisz, że tylko zdradzony może zdradę za coś kiepskiego uważać, okradziony nie lubieć złodziejaszków, oszukany brzydzić się krętaczami?
"Ciekawa" filozofia ale tym razem prowadzi cię na manowce.
Może nawet nie pierwszy raz?
Dodatkowa ciekawostka, że "zdradzacze" uważają za optymalne miejsce do chwalenia się swoimi, co tu dużo mówić - niezbyt chwalebnymi działaniami - właśnie po postem "co sądzicie o kobietach, które wdają się w romans z żonatym mężczyzną,"

Oczekiwaliście tutaj głaskania po główkach?
aaaa [13.02.11/20:21]

do zygi

kto ciebie zdradzil???? bo tu chyba tkwi problem coooo????????
zygi [12.02.11/18:29]

Oczywiście

zaHamowań. Purystów przepraszam.
zygi [12.02.11/15:31]

droga Izo

jak już tu pisałem - wolno się wam wyzewnętrzniać wolno i mnie.
Czy może jakiś tajemny regulamin tego zabrania?
Masz dość?
Ja też, bo jak także już napisałem o ile nikt nikogo nie odwiedzie od tchórzliwych i nieuczciwych zachowań, o tyle nikt nikogo nie powinien zmuszać do przyklaskiwania im albo przemilczania.
Więc sobi piszę bo lubię.
A jak ktoś ma ochotę zachowywać się paskudnie i jeszcze się tym szczycić to niech ma i odwagę wysłuchać co inni o tym myślą.
Przecież wszystkie panie przekonane, że im się należy, takoż panowie co sądzą, że taka ich natura iż kieruje nimi przyrodzenie zamiast głowy przychodzą tutaj dobrowolnie i nie mają żadnych zachamowań, żeby opowiadać o swoich świństewkach.
iza [12.02.11/14:13]

????

Czy nikt poza mną nie ma dość osoby pod nikiem "zygi". Mnie osobiście to już denerwuje że każdy post jest przes tą osobę "zjechany". Gdybym chciała słuchać morałów to bym zwyczajnie poszła do spowiedzi....okropnie jest czytać słowa krytyki od osoby o której nic nie wiem, która ukrywa się gdzieś w sieci i udaje znawcę związków...i strażnika naszej moralności.
.... jak nikt nie odwiedzie gadaniem palacza od palenia, mordercy od mordowania, tak Ty swoim pisaniem nie odwiedziesz nas od tego co robimy...lub co mamy zamiar zrobić...
zygi [12.02.11/02:59]

z rozsądku

już zdradzasz. Bo zdrada emocjonalna jest jeszcze paskudniejsza od zdrady fizycznej. Ciekawy jestem co byś powiedziała na fakt, że twój mąż robi to samo co ty? Może on też poznał kogoś - jakąś uroczą i ciepłą kobietę, z którą chętnie by cię zdradził. Bo ona nie gdera, nie miewa złych nastrojów, pozatym ma takie wspaniałe i jędrne piersi oraz nieprawdopodobnie długi i zgrabne nogi. I pachnie tak zniewalająco...
A może już to robi?
z razsądku. [11.02.11/19:49]

dążę do zdrady

kiedyś gdy ktoś mi mówił o zdradzie to patrzyłam na niego z pogardą, a teraz gdy Go spotkałam to wszystko się zmieniło. Kiedyś z nudów weszłam na czaterię i o dziwo on tez tam wszedł , wymieniliśmy parę zdań ,jakieś fotki i numer telefonu. On był wtedy we Francji.Po wylądowaniu zadzwonił, wtedy jeszcze nic nie było wiadomo że to On. Pisaliśmy do siebie smsy i kiedyś padła propozycja spotkania za 4 godziny, a że nie mieszkamy od siebie daleko więc się zgodziłam. spotkanie trwało ok .40 minut. Wrażenie super. Całkiem inny niż mój mąż.Po 2 dniach spotkaliśmy sie 2 raz w celu lepszego poznania, po kolejnych 3 jeszcze raz. Ja jestem mężatką z 16 letnim stażem on z 19. CHCEMY TEGO SAMEGO DYSKRETNEGO romansu.Nie myślimy narazie o sexie tylko o tym abysmy mogli być ze sobą. Choć szczerze mogłabym z nim zdradzić męża. Jak narazie to dzwonimy do siebie , piszemy smsy i czasem się spotykamy.Rozumiem teraz te męzatki które zdradzają.
zygi [10.02.11/16:36]

aaa

krzyku?
Ludzie robią różne głupoty i świństwa.
Kradną, mordują, piją, palą, obżerają się bez opamiętania, zażywają narkotyki oraz zdradzają.
Ale to jeszcze nie powód, żeby uznać te wszystkie poczynania za usprawiedliwione.
Patrzymy i mówimy najczęściej fuj.
A może szkoda, że nie krzyczymy precz?
Robisz komuś świństwo z własnego nie przymuszonego wyboru. I co?
Oczekujesz pogłaskania po główce, pochwalenia?
Nikt cię od tego pewnie nie odwiedzie tak, jak nikt nie odwiedzie gadaniem palacza od palenia, mordercy od mordowania, złodzieja od kradzieży i tak dalej.
Ale na aprobatę też nie zasługujesz.
Aaaa [10.02.11/14:48]

i o co tyle krzyku

Kazdy ma prawo do swojego zdania!!!Nigdy nie uwzalam ze zdrada jest wporzadku, zawsze potepialam...dopoki sam nie poznalam Jego:), on ma zone , corke, starszy ode mnie o 14 lat..jeszcze znim nie spalam..ale wszystko jest na dobrej drodze ze do togo w koncu dojdzie..ja tez nie jestem sama...nie kocham mojego potencjalnego kochanka, poprostu mnie straaaaasznie pociaga i juz!!!tylko sex, nic wiecej!!!nie chce rzobijac czyjegos malzenstwa, nie chce sie rozstawac se swoim facetem. chce tylko przezyc jakas przygode, chce jakiejs odskoczni i to wszystko, tylko sexxxx...
zygi [08.02.11/18:59]

beti

nic dodać nic ująć.
Zdrada nigdy nie jest pięknym i czystym uczuciem więc co mam się powtarzać?
zygi [08.02.11/18:57]

smerfetko

Ja miałem na myśli twojego ukochanego, żeby cię tak zdradzał, nie męża - bo tego można się domyśleć, że masz gdzieś...
beti [08.02.11/16:09]

zygi

NIe mam piętnastu lat, nie jestem nastolatką która bez pamięci zakochała się w żonatym facecie i żyła złudzeniami że pewnego dnia będzie tą jedyną, że dla niej zostawi żonę, rodzinę....wręcz przeciwnie. Prawdę mówiąc nie wiem czy bym chciała aby dla mnie coś takiego zrobił, czy gdyby nawet, to czy też by było nam ze sobą tak cudownie. Wątpię. Piękne są te chwile spędzone razem, i może dlatego jest tak pięknie że są to tyklo chwile.
smerfetka [08.02.11/15:15]

do zygi

wiesz teraz to mi juz obojetne,moze miec kogos,mnie to raczej niewzruszy,moze nawet byłoby mi to na reke.długo sie zastanawiałam nad sytuacja z moim meżem i doszłam do wniosku,ze nabrałam niechcęci do niego odkad zasugerował mi usuniecie ciazy.w domu jest gosciem,więc w zakupach mi niepomaga(nawet wtedy kiedy jest).własciwie to w niczym mi niepomaga,więc niewmawiaj mi że ja jestem be a on cacy.Niebede tkwiła w tym zwiazku bo ja sie w nim dusze,mecze.Ale dziekuje Ci za Twoja odpowiedz,czasem dobrze jak ktos na wszystko tak chłodno spojrzy.
zygi [08.02.11/13:56]

hu hu hu Smerfetko

Czyste uczucie?
To ja ci też życzę...
Tak, jak ty -- żeby cię w przyszłości zdradzano. Codziennie, namiętnie, wyuzdanie, przebiegle. Raz po raz. Kiedy twój ukochany powie, że idzie umyć samochód - niech idzie do kochanki, kiedy nie może ci pomóc w zakupach - niech w tym czasie trzyma za rękę swoją kochankę. Kiedy ty z dziećmi odrabiasz zadanie niech on zasypia po wspaniałym seksie w obcych ramionach.
To takie czyste, jak piszesz uczucie.
smerfetka [08.02.11/12:26]

cd.

Pisałam w grudniu o mojej sytuacji.Niemam zamairu konczyć mojego romansu,coraz bardziej czuje że to prawdziwa miłość,chcemy byc razem,on powiedział o mnie swoim rodzicom,ja poczekam z tym az bedzie miał rozwód.Z zoną już dawno niemieszka,syna odwiedza kiedy tylko może.przez ostatni czas, kiedy ciągle miał jakeś problemy zobaczyłam jakim jest dobrym człowiekiem.I to niejest takie szaleńcze zakochanie,takie jak było z moim mężem,bylismy młodzi i aby seks nam był w głowie.teraz inaczej na to patrze,na wszystko,seks traktuje jak dopełnienie całości,jak wisienke na torcie.martwie sie tylko o dzieci,bo one podobno najbardziej cierpia na rozwodzie.niepodjełam ostatecznej decyzji o odejsciu od meża,poczekam az ON sie rozwiedzie,a to pewnie potrwa.wszystkim życzę takich pięknych,czystych uczuć,pozdrawiam:)
zygi [08.02.11/12:24]

beti

co piękne wcale nie kończy się szybko. Romans z żonatym facetem piękny nie jest nigdy. Można się łudzić ale co jest pięknego w kłamaniu, oszukiwaniu, ranieniu, sprawianiu przykrości, wywoływaniu łez, niespaełnionych marzeniach? Powiedz co to może zrozumiem w końcu dlaczego dorosłe kobiety sobie coś takiego robią?
beti [07.02.11/16:43]

:(

Wszystko co piękne szybko się kończy. Moje szczęście chyba ma się ku końcowi, a trwało niewiele pnad pół roku.
Mania [05.02.11/13:29]

co mam zrobic /

Poznałam we wrześniu faceta na gg pisze z nim notorycznie uprawiamy wirtualny sex . Spotkałam sie z nim na kawę jest żonaty jak i ja ma 2 dzieci jak i ja .Ostatnio zadzwoni i powiedział ze mnie kocha potem nie odzywal się prze z2 tyg caly czas odmawiam mu spotkania w realu . Tęsknię za nim tez sie chyba zakochałam i nie wiem co zrobić zerwać kontakt czy brnąć w to wszystko.Nie narzeka na żonę nie mówi ze nie może ze jest zla ale czuje ze czegos mu brakuje jak i w moim obecnym związku.Wiem powinnam to zakończyć ale tak mnie do niego ciapnie chemia?nie wiem doradźcie co zrobić
Klaraa [04.02.11/23:20]

do panny migotki

Dlaczego się skończyło? Ty podjęłaś taką decyzję? bo jestem w podobnej syt dlatego pytam... :(
panna-migotka [01.02.11/19:47]

panna-migotka

Dla mnie to już skończyło się źle. Jakiś czas temu pisałam poniżej, że nie potrafię się powstrzymać..
Teraz to już nieaktualne właściwie. To już koniec. A ja pozostałam ze smutkiem, zazdrością, ze On należy do innej, z tęsknotą za Nim, za rozmową, za przytuleniem chociażby, za tym Jego wzrokiem...
Teraz nie potrafię już zachowywać się w Jego obecności normalnie- coś takiego nie istnieje (pracujemy razem). Tzn. oczywiscie zachowujemy sie "normalnie", ale nie moge znieść tej Jego obojetności..
zrobiłabym wszystko by móc Go mieć..
zygi [28.01.11/00:12]

aga

To by znaczyło, że mamy dyskutować nad twoją prywatną sytuacją a ta mnie nie interesuje jako taka.
aga [27.01.11/22:08]

zygi

Możemy na te tematy podyskutować prywatnie a nie na forum?
zygi [27.01.11/15:23]

aga

Skąd wiesz, że moje wypowiedzi czysto teoretyczne? I kto powiedział, że tylko praktycy mogą głos w dyspucie zabierać? Zamiast dyskutować na argumenty próbujesz cenzurować. Po co?
Nikt cię tutaj do niczego nie namawia (nie ja przynajmniej), niczego nie sugeruje. Twoje życie, twoje wybory. A czy szczęśliwe? Też sama wiesz najlepiej.
Ja tylko powtarzam - faceci, którzy fundują sobie na boku kochankę są nieuczciwie, tchórzliwi, wygodni, egocentryczni i co tam jeszcze. facet nie bierze sobie kochanki z miłości. NIGDY. Bo jak się kocha to góry można przenosić nie mówiąc już o zwykłym rozwodzie. Więc wszelkie ple, ple - jak to nie chce się nikogo (z wyjątkiem kochanki) skrzywdzić są zwykłą wymówką. Tak jakby oszukiwanie rodziny było zdrowsze i lepsze dla kogokolwiek niż uczciwe postawienie sprawy. Dobrym ojcem można być także po rozwodzie.

Tak mi jeszcze przyszło jeszcze do głowy po tym co napisałaś - żona chora, nie może uprawiać seksu więc facet "ma prawo" poszukać sobie kochanki. Piękne.
Wyobraź sobie siebie z tym samym facetem - zagrożona cięża - zero seksu przez 9 miesięcy a potem powikłany poród i dodatkowe pół roku. Ty leżysz i drżysz o dziecko i swoje zdrowie ale do swojego faceta OCZYWISCIE powonnaś zgodnie z twoją logiką powiedzieć - ok najmilszy idź i poszukaj sobie jakiejś fajnej kobitki, z którą mógłbyś uprawiać w tym czasie radosny seks no i trochę pogadać o swoich problemach.
Podoba ci się?
aga [26.01.11/21:51]

mmm

Prawda jest taka że jeżeli same nie "dojżejemy" do decyzji o zakończeniu romansu nikt nie jest w stanie nas do tego ani namówić ani znusić. To musi być nasza wola, nasza decyzja, a do podjęcia takiej decyzji musi nadejść odpowiedni czas.
mmm [26.01.11/21:30]

aga

a jesli kobieta z podobnym doswiadczeniem do twojego powie ci ze ten facet ma racje i lepiej dla ciebie by było zebys go jednak posłuchała?!
aga [26.01.11/20:12]

zygi

Więc poprzestań na czytaniu a nie wypowiadzasz się w tematach z których w teorii jesteś mocny lecz z doświadczenia nie wiesz jak to jest.
zygi [26.01.11/18:25]

aga

A co to jakieś nowe "przepisy" tu wprowadzasz od zaraz? Będziesz głosu udzielała? Czy może jakieś kolegium zadecyduje kto i ile razy może się wypowiedzieć?
Jak ci brakło argumentów w dyskusji zawsze możesz się wycofać, przemyśleć zastanowić. To nigdy nie szkodzi.
Poza tym nie wiem skąd w tobie takie przekonanie, że ja WAS krytykuję. Najwięcej pejoratywnych określeń użyłaś ty więc to ty (może całkiem podświadomie?) jesteś tutaj krytykantką kobiet mającach romans z żonatym czyli, jak chce autor postu. Czemu mnie przypisujesz rolę, której się nie podjęłem? Zastanawiające. Może to wyrzuty sumienia każą ci używać takich określeń jak: "naiwne idiotki", o mnie "porządny" w domyśle wy nieporządne, "chcemy współczucia", "wiem, że powinnam to zakończyć".
aga [26.01.11/15:45]

zygi

Uważam że nieco przejmujesz się swoją rolą. Tematem forum jest romans z żonatym. Wyraziłeś swoją opinię i powinieneś na tym zakończyć, a nie każdą z nas z osobna krytykować. Pytanie-czy my tego od Ciebie oczekujemy? Czy chcemy aby każdy nasz wpis był przez Ciebie oceniany i komentowany.
zygi [26.01.11/13:21]

aga

Nie jest logiczne. W żadnym razie. Jest super usprawiedliwieniem.
Zdrada zakłada , że robi się coś w ukryciu i bez wiedzy osoby zdradzanej a także wbrew jej woli, choć przysięgało się tego nie robić także w czasach trudnych, w przypadku choroby i nieszczęścia. Czyli zdrada w przypadku choroby też wynika z tchórzostwa (czemu nie porozmawia z żoną, że bez seksu nie może i muszą jakoś ten problem rozwiązać?) i egocentryzmu. Wyobraź sobie, że seks to nie tylko pełny stosunek z penetracją. Możliwości seksualne są nieograniczone więc kochanka jest zwykłą wymówką.
Poza tym nikogo nie szufladkuję - same sobie wchodzicie do szufladek.
I przypominam, że "naiwne idiotki" to twoje określenie - ufam zatem , że wiesz lepiej jak to jest.
aga [26.01.11/11:18]

zygi

Widzę nas zaszufladkowałeś-takie dwie szuflady, jedna z napisem "tchórze i egoiści", druga z napisem "naiwne idiotki"(to o nas).
Z twoich wypowiedzi wnioskuję że jesteś bardzo "porządny" lecz znajomość tematu pozwala mi stwierdzić że jednak do świętych nie należysz. Uważasz że facet zdradza żonę "dla rozrywki" szukaja odskoczni od monotonii życia. Wyobraź sobie że jest jeszcze jeden powód. Choroba żony która uniemożliwia uprawianie sexu a co i za tym idzie pogarsza relacje w małżeństwie. Z tego powodu powinien zostawić żonę, rodzinę i układać sobie życie na nowo? Logiczne jest że w takiej sytuacji facet szuka kochanki.
zygi [26.01.11/02:30]

hi hi hi

Droga Ago
1. Ja was nie krytykuję - ja wam współczuję. Zakładam, że jesteście wolnymi kobietami i nikogo nie zdradzacie. Za to zadajecie się z dupkami bez odrobiny cywilnej odwagi, którzy w "dużym poważaniu" mają uczucia wasze, swoich żon, dzieci i wszystkich innych.
2. Faceci o których tu piszecie takie peany są zwykłymi wygodnymi , egocentrycznymi tchórzami.
3. Jakimi radościami chcecie się tutaj podzielić? Radością nieprzespanych nocy, podczas których w waszej wyobraźni widzicie swoich ukochanych jęczących z rozkoszy w ramionach żony? Pięknymi majowymi weekendami podczas, których przyglądacie się z podkrążonymi oczami zakochanym parom tulącym się bezwstydnie i publicznie do siebie a wam tylko skrywane pospieszne pocałunki w tych nielicznych chwilach kiedy wasz wspaniały facet nie pieści swojej żony?
3. Co ja mam was zniechęcać? Sama wiesz, jak piszesz, że powinnaś to zakończyć. A czemu to skoro taki ci dobrze?
4. Jak nie ty to inna? No jasne, że tak. I to nie zależy od twojego hciejstwa tylko, jak znudziła się mu żona, tak znudzisz i ty. Czemu miałby sobie żałować skoro wokoło (jak tutaj widać choćby) chętnych na takie numery nie brakuje. Bo? Bo każda wyobraża sobie, że jest lepsza i on na mur zrozumie kiedyś, że tylko ona a wtedy połączy ich węzeł prawdziwej miłości. Hi hi hi. Do następnego razu, bo jak facet jest egocentrycznym bubkiem dziś to czemu nie miałby być nim w przyszłości?
I nie mówcie o miłości albo, jak ty - ostrożnie - z czasem pojawiły się uczucia bo to bzdura. Jakby kochał to te majowe słoneczne dni, święta i wakacje spędzał by z wami a nie z żoną.
aga [25.01.11/23:33]

zygi

Zastanawiam się w jakim celu nas krytykujesz, osądzasz, umoralniasz? Pomimo tego że jest tutaj wiele bólu, łez, smutku, to to, co my przeżywamy jest dla nas wyjątkowe i piękne. Jesteśmy tutaj aby podzielić się swoimi radościami, smutkami....chcemy zrozumienia czasami współczucia osób które są w podobnej sytuacji a nie krytyki.
Ostrymi słowami nie zniechęcisz żadnej z nas do zakończenia romansu.
Jestem świadoma tego co robię. Mam romans już dłuższy czas, wiem jaka jest sytuacja w Jego małżeństwie, wiem że miało w tym chodzić o sex, z czasem pojawiły się uczucia i to nie tylko z mojej strony. Wiem że powinnam to zakończyć, lecz wiem też że jeżeli Jego kochanką nie będę ja to znajdzie sobie inną. Nie chcę być jedną z wielu Jego kochanek. Chcę być tą ostatnią i mam nadzieję że tak będzie.
zygi [25.01.11/17:16]

Pati

Po 5 pocałunkach można sobie jeszcze poradzić i uciekać, gdzie pieprz rośnie!!!! Jeśli nie chcesz być nieszczęśliwa przez całe życie.
Nie napiszę, że jesteś gorsza ale za to NAIWNA. Dorosły facet, który ma żonę i dwójkę dzieci nie powinien zawracać w głowie mmałolacie (dobrze się domyślam?). A jeśli to robi jest palantem, dupkiem i oszustem. Chciałabyś być "żonką" takiego dupka? Chciałabyś, żeby ciebie też zdradzał w przyszłości obściskując się i innymi?
Myślisz, że z wami byłoby inaczej? A dlaczego?
Gdyby on był w porządku to jeśli się zakochał (ale nic ci nie odpisał - próbował nie kłamać?) to najpierw powinien uporządkować swoje sprawy a potem angażować się w inny związek. A nie pokryjomu nieszczyć życie innym (żonie, tobie, dzieciakom).
Nie wierzę, że się zakochałaś w takim dupku! Zauroczyłaś się, podniecają cię jago pocaunki (nic dziwnego - ma nad tobą przewagę w postaci doświadczenia i perfidnie to wykorzystuje). Nie wmawiaj sobie niczego czego nie ma.
Jak można chcieć być czyjąś "żonką" po 5 pocałunkach?
Bez względu na to jakim jest palantem?
Hm...
Prawdziwa miłość nie przynosi myśli o "pochlastaniu się" a ukojenie, poczucie bezpieczećstwa, spełnienie, pełne zaufanie...
Pomyśl o tym
Pati0081 [24.01.11/14:00]

Samobujczę myśli

zapomniałam dodac że pocałował mnie jakieś 5 razy byłam w niebie ale z każdym dniem coraz bardziej go kocham czasami wyobrażam sobie jak jego żonkę piorun trafił ale żal mi jest dzieci bo one nie są niczemu winne i żeby mi jakiś tu chłopak nie pisał że ja jestem tą gorszą bo gdyby on nie chciał to by mnie nie pocałował jak sobie wyobrażam że on w dniu wolnym od pracy przytula się do niej je z nią kolacje i śpi to mam ochotę się pochlastac nie mogę spac ani nic jeśc ale mogę byc blisko niego bo mój wuja z nim pracuję więc często to wuja przychodzę i widzę go uwielbam jak on się na mnie patrzy ale jak mu napisałam czy coś do mnie czuje to nic nie napisał tak jak bym wogóle tego nie napisała czasami mam ochotę siebie udusic że się w nim zakochałam a czasami jego i zemscic się na nim ale tego nie zrobię wiem od kolegów że podobno się rozwodzi ale czy to prawda to nie wiem ale trzymam kciuki że tak tylko żal jest naprawdę tych małych dzieci one muszą życ z matką i ojcem .
Pati0081 [24.01.11/13:47]

Pomocy

Zakochałam się w facecie który ma 30 lat i ma żonę nie wiem jak sobie z Tym poradzic szukam pomocy proszę niech ktoś mi powie co mam robic powiem tyle że jest przystojny ja naprawdę coś do niego czuje spotkaliśmy się mam jego numer telefonu i piszę z nim ale to mi nie wystarczy ja bym chciała byc z nim i żeby był tylko mój a on na dodatek ma 2 dzieci koszmar.
k [23.01.11/09:13]

:)

mój kochany zginął wczoraj na misji w afagnistanie...ból nie do opisania..
beti [20.01.11/17:41]

:(

Kolejne odwołane spotkanie, bo mu znowu coś wypadło....mieliśmy się spotkać na godzinkę...tylko godzinkę a tu znowu nic z tego. Hmm....sama nie wiem po co to tutaj piszę, może dlatego że takich jak ja jest tutaj więcej....
mmm [13.01.11/18:12]

do zygi

to TY masz dobre podejscie i prawdziwe do tematów ktróre sa tu poruszane.
zygi [12.01.11/20:03]

do mmm

który facet ma tyle racji? Z kim się tak zgadzasz, że zapragnęłaś właśnie mnie o tym poinformować?
I jak to się ma do toczonej tutaj dykusji?
promise [11.01.11/22:05]

jestem tą trzecią

Na początku był tylko seks, bo w chwili gdy pierwszy raz na siebie spojżeliśmy, wiedzieliśmy że siebie pragniemy. Ale wszystko zmieniło. Zaczeły sie poważne rozmowy, o miłości, o jego rozwodzie, o związku. To on zaczął. Nigdy nie prosiłam go by odszedł od żony, wiedziałam że nie mam do tego prawa... Podjełam decyzję i byłam świadoma jej konsekwencji. Nie mogę mu pozwolić na rozwód, nie wyobrażam sobie, że przeze mnie dzieci mogłyby stracić ojca. Ale kocham go. I koło sie zamyka.
mmm [11.01.11/21:58]

zygi

a ja ja mysle ze ten facet ma bardzo duzo racji...
i zgadzam sie z nim.
zygi [09.01.11/18:55]

Kazda dziewczyne opierdole?

Same sobie życie "pierdola" trzymając się twojej wyszukanej nomenklatury.
Zobacz jakie wszystkie szczęśliwe!
Jedne już widzą, że życie sobie przesrały (innym przy okazji też) te, które tego jeszcze nie wiedzą dowiedzą się niebawem.
Kłamstwo ma ktrótkie i koślawe nóżęta i z moim życiem erotycznym nie ma to nic wspólnego więc spoko trzykropku.
K [08.01.11/22:59]

...

Moj żonaty też na misji.. czekam na niego, nie będziemy nigdy razem ale sex jest zajebisty i warto poczekać... oby do wiosny
... [08.01.11/22:03]

do zygi

ty ksiadz jestes czy co?? bo widze ze kazda dziewczyne tutaj opierdzielasz. Moze ty dawno nie .... i sie wkurzasz na slowo dobry seks:)
zygi [07.01.11/00:37]

do Ja

a nie przyszło ci przypadkiem do główki, że to zwyczajnie nieuczciwe? Zachowujecie się jak para egoistycznych dupków. Pomyśl tak przez sekundę, że twój mąż też ma na boku dupę z którą fajnie się gada no i seks też zajebisty w porównaniu do tego z żoną czyli z tobą.
To jest ten twój pozytyw? To zwykłe świństwo i tchórzostwo. "nie zmieniajcie swojego dotychczasowego zycia, bo nie ma gwarancji ze bedzie lepiej" to twoja dewiza na to życie? No to pięknie, k. pięknie. Dzieci też w "tym duchu" wychowujesz? Po trupach do celu?
Piękny pozytywizm.
Ja [06.01.11/00:00]

troche pozytywu

witam. Poznalam fajnego faceta na studiach podyplomowych, wojskowego. Gosc jest ode mnie starszy jakies 15 lat. Powiem wam tak: jak studiowalam to spotykalismy sie w weekendy kiedy byly zajecia, studia sie skonczyly - 2 razy w miesiacu. Teraz jest na misji, wiec jak wroci za kilka miesiecy to pewnie znow bedziemy kombinowac zeby sie spotykac. Z facetem mozna normalnie pogadac, a co najwazniejsze - seks jest zajebisty, wrecz fascynujacy. Ja mam swoja rodzine, on ma swoja. Nikt z nas nie chce niczego zmieniac, zadnych rozwodow itd. Jest nam dobrze w lozku i to jest najwazniejsze. A jesli przyszlo by nam razem zyc na co dzien - toby sie wszystko popsulo. Wiec dziewczyny jesli macie romas z zonatym facetem to kozystajcie z tego na maksa, ale nie zmieniajcie swojego dotychczasowego zycia, bo nie ma gwarancji ze bedzie lepiej, a jak traficie na gorzej to pozniej jest placz i zal. I napisze jeszcze jedno: gdy sie juz zdazy, ze juz przestaniemy sie spotykac, nigdy nie bede zalowac tej znajomosci:)
ona [03.01.11/21:20]

do panna migotka

wiesz to co napisałaś bardzo pasuje i do mnie...
panna migotka [30.12.10/23:13]

.... :-(

Cholera, nie potrafię sobie z tym poradzić.
Nigdy w życiu nie uwierzyłabym w to co się dzieje. Żonaty facet? W dodatku Szef? Ja?
Nie potrafie opisac tych uczuc, wszystko zreszta bylo napsiane w wielu postach ponizej. Czy fakt ze "sie zakochalam" jest wystarczajacy? Mysle ze nie. cZY KIEDYKOLWIEK JA DLA MNIE ZOSTAWI? Nie sadze... nie. ja to wiem.
Dziwne jest to, o czym ktoś napisałm już poniżej- jak bardzo wiemy ze to jest złe, niemorlane, głupie, ale.... nie potrafie sie powstrzymac... Każdego jednego dnia obiecuje sobie ze to juz koniec, ze od dzis bedzie inaczej. Nie wiem co sie ze mna dzieje... ale nie potrafie, nie potrafie sie powstrzymac...
Poczatkowo nie interesowalo mnie nic wiecej. Zakochalam sie- pomyslaam- ale to przeciez niemozliwe. Że spotkam sier tylko raz, niczego nie oczekujac. Ale ja juz pragne go miec wiecej.. i wiecej... Zazdroszcze Jej, że ma przy sobie TAKIEGO faceta...
mmm [30.12.10/22:08]

do zygi

pocztała troche twoje wypowiedzi-fajne, bardzo madre, to wszystko prawda co piszesz-ja tez byłam ta trzecia na szczescie(dla mnie)niedługo facet sie zakochał i szybko sie rozwiódł.ale...ciezko zaufac takiemu facetowi.
tak to prawda jesli facet nie kocha tej drugiej to nie ma siły zeby zostawił rodzine-bo i po co?
ogólnie mimo ze u mnie facet nie został z zona to NAPRADWE nie radze angazowac sie w takie zwiazki-przewaznie nic dobrego nie wynika dla tej drugiej.
ona [29.12.10/21:58]

do damiana

Drogi Damianie z marca ciekawi mnie jak się potoczyły dalsze Twoje losy. proszę o odp.
Mój romans się zakończył ale w sylwestra i nowy rok na pewno będę wspomnieniami z nim, bo właśnie wtedy minie rok od naszego pierwszego razu.
Ann [28.12.10/17:30]

Hmm może coś z tego będzie...

Dawno temu opisywałam swoją rozpacz, niestety nikt mi nie pomógł wtedy, ale jakoś dałam radę sama. Postawiłam Mu sprawe jasno jak ja widzę nasze życie dalej, powiedziałam też że jeśli do końca roku nie złoży pozwu tzn że nie chce ze mną być , że jestem dla niego zbyt mało ważna i nasza córcia też, skoro do tej pory się nie rozwiódł z żoną. No i chyba coś się zmienia /nie chcę zapeszać/ ale dziś był w usc po akt ślubu, był w sądzie i wszystko się dowiedział co i jak ma pisać. No i pisze teraz pozew, podobno jutro lub pojutrze chce go złożyć w sądzie. Hmm może coś z tego będzie...
zygi [22.12.10/22:35]

Ala,

to jest wsadzania łapki mięrdy drzwi a framugę. Przeczytaj ze zrozumieniem co napisały koleżanki - kochanki. Nie mówiąc już o tym, że jest to nieuczciwe. Myślisz, że nieuczciwe życie, w zakłamaniu, oszukiwania i kłamanie dla kaprysu (bo nie z miłości) jest fajne?
Poczytaj, poczytaj, żebyś nie musiała dołączyć do tych łkających: ale teraz nic już nie poradzę bo za późno, żeby się wycofać (na uczucia ponoć nie ma mocnych).
Ala [22.12.10/10:52]

hmm

A ja chce miec romans z pewnym zonatym facetem, choc sama nie jestem wolna, i nie chce rozbijac czyjegos malzenstwa, sama tez nie chce sie rozstawac ze swoim facetem, nie chce zeby tamten rzucil dla mnie wszystko i byl ze mna o nie nie!!!chce tylko sie z nim chociaz raz kochac i to wszystko, poprostu facet tak na mnie silnie dziala, wiec chce miec romans ale taki przelotny i juz!!
Bonanza [21.12.10/19:07]

Odnośnie wpisu ZYGI

To prawda, jesli sie kogos kocha, to jest się w stanie zrobic wszystko dla tej osoby i robi sie to. Natomiast jesli facect spotyka sie z kobieta wolna, ktora klebi w sobie nadzieje na szczesliwy zwiazek z nim i jest tego swiadom jest moim zdaniem egoista. wiazac sie z taka kobieta jest za nia odpowiedzialny przynajmniej powinien, bo ktos konsekwencje jego zachcianek bedzie musial predzej czy pozniej poniesc.
zygi [21.12.10/01:53]

?

Moonlight ale o co chodzi?
Daga jak to po co? Bo to jest rajcujące i buduje prestiż (w wielu męskich środowiskach). Dzieczyno wierz mi, że jakbym kochał na mur beton to ani żona ani dzieci, ani teściowa ani leasingi by mnie nie powstrzymały przed byciem z tobą. Ale to nie o kochanie chodzi tylko o pieprzenie (się), czasem o gadanie.
Beata a ty kim wogole jesteś?
I wierz mi - mam nie tylko zielone pojęcie ale także to absolutnie empiryczne. Kochanki są cool ale żaden normalny favet nie rzuci dla nich niczego a już szczególnie żony. No chyba, że się zakocha. A skoro nie rzuca to znaczy się nie zakochał i na nic wasz nadzieje moje panny.
Beata [20.12.10/22:38]

do Zygiego

A Ty kim wogóle jesteś? jakimś mega znawacą takich związków, jeżeli byłeś kiedyś w takim związku, możesz się wypowiadać! Jeżeli nie to nawet nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz!
Moonlight [20.12.10/21:04]

do zygi

No widzę, że bardzo chcesz się do czegoś przywalić, ale szkoda, że nie doczytałaś, że ta godzina to był taki przykład, wiesz? Nie okład, nie nakład, tylko przykład (można sobie wygooglować)
daga [20.12.10/20:24]

Jestem jedną z Was

to po co zdradza zone? po co ryzykuje zwiazek z nia spotykajac sie ze mna? tez dla adrenaliny?
Nie chce byc sama, to nie tak ze zaden sie za mna nie oglada
po prostu zaden nie jest taki jak on
zygi [20.12.10/19:10]

daga

to czemu nie jesteś z nim? Bo? Bo facet nie chce. Zwyczajnie cię nie kocha, przynajmniej nie dość mocno aby zaryzykować cokolwiek, żeby się "spocić". Wykorzystuje cię rzucając ci ochłapy z pańskiego (małżeńskiego) stołu. I fajnie ma. U ślubnej wikt i opierunek, u ciebie gadki szmatki i uwielbienie w twoich oczach. Poprostu żyć nie umierać! Wierz mi gdyby cię kochał rzucił by wszystko (także dzieci) i padł ci w ramiona na wieki wieków. Mówisz, że on się też na to zdecydował. No jasne, że tak. Toż to dla niego czysta przyjemność i odrobina adrenaliny. A twoje uczucia, plany, oczekiwania, nadzieje, emocje, tęsknoty? A wali go to wszystko!
daga [20.12.10/15:27]

Jestem jedną z Was

to byla takze jego decyzja na taki potajemny zwiazek
nie obwiniam zlego losu i nie wiem czy bez niego bylo by mi lepiej
ciesze sie z kazdej spedzonej z nim chwili ale to mi nie wystarcza
brakuje mi go w zwyklych codziennych sytuacjach
zygi [20.12.10/01:01]

Macie co chcecie

pakując się w romans z żonatym facetem same skazujecie się na cierpienia.
I nie pieprzcie proszę o tym, że się zakochałyście i NIC nie możecie poradzić. To zwykłe zwalanie odpowiedzialności na "zły los". Ale przecież same wybrałyście sobie taki los . Więc boki można zrywać czytają jakie to jesteście "biedne" i prawie niewinne. W przeciwieństwie do niedobrych żon. A jak facet nie odchodzi od żony z wygodnictwa to znaczy, że strasznie kulawa ta jego miłość do was.
Moonlight - to co ty opisujesz to inna bajka. I masz rację. Ja piszę tu do tych "cierpiętnic" z nadzieją w oczych. A swoją drogą 15 minutowy numerek nazywasz udanym seksem? Hm, brzmi jakiś fałszywie.
daga [19.12.10/19:16]

Jestem jedną z Was

na te swieta i na nowy rok chciałabym wewnetrznego spokoju. koniec z rozchwianymi nastrojami. smiechem przeplatanym lzami.
z jednej strony bardzo za nim tesknie chce by mnie przytulil
z drugiej nienawidze go za to ze musze cierpiec
Moonlight [19.12.10/19:05]

przestań, proszę Cię

Ja pier... nie widzisz, że jeśli ktoś tu ma mieć zj... święta, to jest ON, a nie Ty??? Czar "Waszych" świąt prysnął by w pięć minut.. Karmią nas tymi romantycznymi komediami z happyendem, a i aktorzy, i twórcy są w tym czasie w trakcie zdrad, rozwodów, wojen rodzinnych, a my się wpatrujemy w maślane oczy Brada Pitta i marzymy o takim swoim na wyłączność. Ja mam jedno życzenie na Nowy Rok - żebyśmy wszystkie zmądrzały ;)
bEATA [19.12.10/18:38]

znienawidzone święta

pozdrawiam wszystkie "te trzecie", które bedą same siedzieć w święta, myśleć o tym jak on łamie się opłatkiem z żoną, jak ją przytula, jak obiecują sobie, że wszystko bedzie dobrze! Jak rozpakowuja z dziećmi przezenty pod nową wielka choinką! A my? siedzimy same, z roztrzaskanym sercem :(, który to już raz??? Ja w tym roku uciekam, uciekam daleko, do ciepłych krajów, ale tam też pewnie nie zapomnę! Boże dlaczego? Dlaczego? :( :( :( A za kolejny tydzień Sylwester! Może ten samolot wpadnie do oceanu... WESOŁYCH ŚWIĄT ...
daga [19.12.10/14:58]

Jestem jedną z

Przede mną zdradzał swoją żonę przez 5 lat i chciał ją zostawić, ale pani, która go uwiodła znalazła sobie innego i wrócił do żony. Później pojawiam się ja. Nie rozumiem podejścia jego żony, ani jego podejścia. Kocha ale zdradza. Jak mam się czuć, jak czuje się ona?
daga [19.12.10/14:52]

Jestem jedną z

Spodobał mi się pewien mężczyzna. Zaprosiłam go na kawę. Nie miał nic przeciw. Wtedy dowiedziałam się, że jest żonaty. Nie chciałam jednak zrezygnować ze znajomości z tego powodu. Nie przypuszczałam , że wdam się w romans. Nie było to nawet moim sennym marzeniem. Stało się. Zaczęliśmy się coraz częściej spotykać. Jednak nie dawała mi spokoju świadomość, że ma żonę, która z biegiem czasu zdobyła mój nr tel. i wydzwaniała do mnie z wyzwiskami. Musiałam kilka razy zmieniać nr tel. Jemu się nie dostało. Kiedy wymęczona wyzwiskami jego żony i jego biernością (za każdym razem prosząc go o to, aby ją uspokoił, powtarzał, że nie może nic zrobić, to jakikolwiek komentarz z jego strony mógłby pogorszyć sytuację), zapytałam co zamierza zrobić. Usłyszałam: "Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym, bardzo się do Ciebie przywiązałem, ale nie szukam nowej żony. Mam zobowiązania wobec dzieci. Nie chcę ich stracić. Kocham także moją żonę." Na pytanie dlaczego ją zdradza, odpowiedział: "Coś się popsuło w naszym związku, sięgnąłem po to, czego nigdy nie mogłem przy niej mieć, a skoro było to dostępne, dlaczego miał nie skorzystać." Jakiś komentarz do tego? Pewnie mnie zbluzgacie, ale kocham go i jest mi ciężko, zwłaszcza, że zbliżają się święta, które spędzę sama...
Bonanza [19.12.10/14:09]

Odnośnie wpisu ZYGI

Masz rację. Gdy facet ciągnie dwie sroki za ogon, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Czysty egoizm. Do seksu "na boczku" będzie rwał się pierwszy, ale wątpię czy równie szybko odejdzie od żony, o ile takie wyjście bierze pod uwagę. Kiedy przychodzi jemu wybierać między kochanką a zdradzaną żoną i rodziną, wybiera tę drugą opcję. Dlaczego? Bo zaczyna tracić grunt pod nogami. Istnieje duże ryzyko, że kochanka, stawiając coraz więcej wymagań, wyjawi światu, a co najważniejsze żonie i rodzinie, jego sekret, jakim jest romans.
I tak, tak, dzieci są najważniejsze... Na prawdę to najważniejszy jest on i jego "interes", aby się możliwie jak najbardziej rozpieścić w życiu, kosztem innych... Płaczem żony, dzieci i kochanki...

Ciekawe dlaczego żaden PAN ZDRADZAJĄCY nie wypowie się na tym forum. Może brak jemu słów, a może jest bardzo zajęty logistyką, jak, gdzie się spotkać, żeby nie doszło do spotkania żonki i kochanki...
Moonlight [19.12.10/10:24]

Tylko nie to!

Ale ja nie chcę, żeby ON odchodził od żony!!! Tylko by mi tego brakowało! Ja się chcę spotykać raz na czas, na adrenalinie, a nie czekać co wieczór znudzona kiedy wróci z pracy, prać skarpetki i gotować :/ Nigdy nie zdecyduję się na małżeństwo, bo go nie potrzebuję, spotykam się z kim chcę, a że gość jest żonaty, to jest jego problem, nie mój! Ja jestem wolna, nikogo nie zdradzam! Sumienia nie używam, dylematy moralne są mi obce. Małżeństwo to decyzja dwóch dorosłych i dojrzałych osób, jesli się na nią decydują, to rozumiem, że świadomie? ;> Ja nie jestem dojrzała, nie będę nikogo motać obietnicami, że ze mną na zawsze i do śmierci bla bla Monogamię wmówiła nam nasza kultura i religia a nikt nie zapytał nas czy jesteśmy do niej zdolni. Monogamia jest wbrew ludzkiej naturze, ale uważam, że jeśli ktoś chce się katować widokiem jednej i tej samej osoby w łóżku przez 50 lat, to przecież nikt mu nie broni. Facet, z którym się aktualnie spotykam mówi tak dużo, że mam wrażenie, że żona nie pozwala mu w ogóle się odzywać. Dajmy na to, że spotkanie trwa godzinę, to 15 minut to szybki numerek, a 45 min on opowiada o problemach w pracy i w domu, jak mi się coś uda wtrącić, to wtrącę. On wie, że ja nic od niego nie chcę, poza udanym seksem, ale chyba go to wkurza, bo chciałby sterować tym związkiem, dawać mi sankcje na spotkania, stawiać jakieś ultimatum - ALE JA NIE BAWIĘ SIĘ W ŻADNE GAMES. Znudzili mi się wszyscy nieporadni faceci, wszystkie dupy wołowe, które dużo mówią, a mało robią, szukam tylko dobrego seksu,a z reszta radzę sobie sama. Pewnie wystarczająco naraziłam się na publiczny lincz, ale jeszcze dołożę do ognia: żonaci faceci są w 90% beznadziejni i bardzo sie dziwię ich żonom, że przy nich tkwią. Rozumiem, że ciężko pozbyć się kredytów, wspólnot majątkowych, leasingów, itd ;) Pozdrawiam!
zygi [19.12.10/00:04]

Naiwniactwo aż przyjemnie!

Jak facet kocha kochankę to odejdzie od żony, dzieci, majątku i teściów bez zmróżenia oka!
jak nie odchodzi to znaczy, że nie kocha tylko traktuje was jak odskocznię od codziennych spraw, coś nowego w seksie.
A wy zapatrzone w niego, jak w świąty obrazek czekacie na bezdechu na łaskawie wam udzieloną chwilkę karmiąc się nadzieją. tylko nadzieją na co?
Dajecie się zwyczajnie nabierać a dla faceta kobitka na boku, która nie ma żadnych wymagań, nie narzuca się (bo nie wypada?) jest super relaksem.
Najczęściej żona jest prawdziwym partnerem i czegoś od nas wymaga. Kochanka robi wielkie oczy i wyczekuje z cierpliwości zawsze gotowa bezwarunkowo.
Wszystkie, któe się tu łudzicie, że to coś więcej szalenie się rozczarujecie.
Bo wiedzcie, że gdyby kochał właśnie was to zostawiłby bez skrupułów wszystko, żeby z wami być.
A reszta to zwykła ściema.
I jak świat światem będą istniały naiwne kobitki co się złapią na słodkie gadki no i na to rzekome dobro dzieci!
O święta naiwności
Bonanza [18.12.10/20:39]

Romans z żonatym

Czy to żonaty czy wolny - serce nie sługa. A kiedy kierujemy się sercem rzadko słuchamy tego, co podpowiada nam rozum.
Podziwiam kobiety,które "wiążą się" z żonatym mężczyzną, ponieważ decydują się na często ciężkie życie w samotności. Niejednokrotnie ukochany postanawia pozostać z rodziny, chociażby ze względu na dzieci, a ona? Zostaje sama jak palec, bo tak trzeba było, bo nie było innego wyjścia. Pozostaje ból, rozpacz i zmarnowane lata. Ale kogo to obchodzi? Przecież w ludzkiej mentalności to one są przyczynami rozpadu małżeństwa, pokusą dla męża... Warto zastanowić się czy same nie pchamy jego w ramiona innej kobiety, chociażby rutyną w związku, myśleniem "Mam obrączkę - będzie mój do końca, nie muszę się już starać".
Jestem również zdania, że to mężczyzna ustala granice, które nie można przekroczyć. Ten, który jest szczęśliwy w małżeństwie i spełniony na pewno nie oprze się innej kobiecie, niż jego żona.
Trina [15.12.10/18:42]

Do Ali

Uważam,że może się zdarzyć sytuacja kiedy to on coś zaproponuje lub zrobi. A co do tego co napisałaś,że coś Cię w Nim strasznie pociąga...to mam dokładnie to samo. Teraz od kilku dni się nie widzieliśmy, a ja nie wiem co mam ze sobą zrobić....z jednej strony teraz kiedy już wiem,że ma żonę,to chciałabym jak najszybciej się od tego odciąć,zapomnnieć. Z drugiej zaś, tak cholernie mi go brakuje:( Choćby tego głupiego trzymania za rękę i siedzenia w ciszy:( Jestem w kompletnej rozsypce.......:(
Trina [15.12.10/18:36]

Do smerfetki

Myślę,że powinniście szczerze ze sobą porozmawiać. Jeżeli rzeczywiście ma zamiar wziąć rozwód, to uważam,że może Wam się udać. Ty jesteś (z tego co czytam) nie do końca szczęśliwa w swoim małżeństwie,więc to może być dla Ciebie szansa na ułożenie sobie życia.
Ala [15.12.10/15:58]

:(((

Czytam te wszystkie posty..ehh nie jedna ma cos na sumieniu..na innym forum jak napisalam ze chce miec romans z zonatym to ojjjj "dostalo" mi sie...Podoba mi sie mezczyzna o 14 lat starszy ode mnie (ja mam 25 lat) ma zone, 15 letnia corke...ja tez nie jestem sama, nie chce rozbijac malzenstwa, nie chce sie tez roztawac z moim...narzeczonym, chcialabym raz..kochac sie z Nim, jeden jedyny raz, ma cos w sobie co mnie straaaaaaaaasznie pociaga, czy on chcialby??hmmm skomplikowana sprawa...pracuje w firme obok jego firmy, wspolpracujemy ze soba, czesto w rozmowach ze mna zartuje n atemat seksu i wogle mowi do mnie z podtekstami, czasami podwozi mnie do domu...raz zapytal czy go odwiedze..bo zona jego wyjezdza na weekend..ale nie moglam akurat bo tez wyjezzdaalam...od tamtej pory juz nic do mnie nie gada z podtekstami...ehhh;( ;( dalej jest mily bardzo mily...nie wiem o co chodzi, on wie ze ja tez zajeta jestem i ze mieszkam z chlopakiem...ja sama nie daje mu zbytnio do zrozumienia ze jestem jakby to powiedziec chetna..czasami kiedys cos tez zazartowalam glupiego..ale od pewnego czasu juz nic,,bo chce zeby on sam cos zrobil..zeby od niego to wyszlo..ale czy wyjdzie??????????????????????????????myslicie??
Ala [15.12.10/15:34]

Do smerfetki

Czy powinnas od niego odejsc??:"doszłam do wniosku ze go niekocham juz,do łozka ide z nim z obowiazku"...masz odpowiedz...Jesli tamten drugi facet naprawde sie rozwodzi (ale musisz byc tego pewna) to zaryzukuj i sprobuj uzlozyc sobie zycie z nim. Jesli masz si meczyc w zwiazku ktory juz sie dawno wypalił i cierpiec to skoncz to małzenstwo..ktore i tak juz sie skonczylo..
smerfetka [15.12.10/10:50]

mój romans

witam wszystkich serdecznie,zajrzalam tu pierwszy raz i poczułam sie jak jedna z Was.jestem mezatka,mam 2 dzieci,moj maz zadko bywa w domu,a jak jest to wogole nieinteresuje sie mna,dziecmi czy domowymi sprawami(jak go niema oczywiscie tez).niedwno doszłam do wniosku ze go niekocham juz,do łozka ide z nim z obowiazku.od 7 mcy mam romans z zonatym facetem(5 lat starszym),jest w trakcie rozwodu(zona ma dziecko z innym).kocha mnie a ja jego,wiem ze to niejest zauroczenie,przez te miesiace przeszlismy razem przez wiele problemow,wspieraliśmy sie.co do seksu to niejest dla nas najwazniejszy,przy nim czuje sie bezpiecznie,czuje sie naprawde kochana.zaczełam sie powaznie zastanawiac nad rozwodem,bardzo duzo o tym mysle.napiszcie co myslicie o mojej sytuacji.pozdrawiam:)
Trina [13.12.10/09:51]

:(

U mnie też minęło dopiero kilka dni od momentu kiedy się dowiedziałam...od tamtej pory czuje jakby minuta po minucie, ktoś wyrywał część mnie...jest taka ogromna pustka, takie wielkie nic! Tęsknie za Nim jak diabli,chociaż jasnym jest,że powinnam Go raz na zawsze skreślić z mojego życia:(
Karolina [12.12.10/23:04]

teraz to wiem

Cześć dziewczyny , czytam Wasze wypowiedzi ...każda historia jest tr inna ale maja jakieś wspólne wątki . W takiej sytuacji zawsze ktoś cierpi i tak juz zostaje , nieważne jak sie zakończy.
Ja byłam tą trzecią, od pocz mi to przeszkadzało ,miałam mnóstwo wątpliwości ale zgodziłam się na to ,chciałam z nim być obojętne jakim kosztem ... To była ogromna radość , z kazdego spotkania z każdego gestu , każdej wspólnej chwilii , z poczucia bliskości ,intymności , jedności jakiej nigdy jeszcze nie czułam.Mój ogromny egoizm , ona cierpiała ...
Tak naprawde nigdy go nie miałam , nie był nigdy mój , chociaz chciałam tak myśleć , chociaż tak mi mówił ...
Kilka dni temu to się skończyło, wrócił do niej a ja próbuję jakos poskładac swoje nedzne serce, kt już dawno było chore a teraz rozpadło sie na małe kawałeczki .Czuje ze oszaleję ,roztrząsam to , raz go nienawidzę , potem chciałabym zeby wrócił, zeby mi wyjaśnił . Oszukiwał ją , potem oszukiwał mnie tak jak ją . Teraz oszukuje nie wiem kogo , moze siebie ze uda im sie na nowo wszystko poskładać , ale życzę im tego , mają dla kogo.Dla tej małej istotki którą powołali na świat .Dlatego nie mam już nic do powiedzenia i odpuszczę ...
karma zawsze sprawiedliwa , pamiętajcie . Ja też ostrzegam , jeśli jesteście na początku takiej znajomości zakończcie ja jak najszybciej !!! oszczędzicie cierpień wszystkim ,zwłaszcza sobie. To jest bardzo trudne i bolesne doświadczenie . to juz nie teoria ,teraz to wiem
Trina [12.12.10/17:14]

:(

Z tzw. "widzenia" znaliśmy się ok. rok,mieszka w sąsiedniej miejscowości. Zawsze w pewien sposób mnie fascynował. Zbliżyliśmy się do siebie 3 miesiące temu.Powiedział, że jest ode mnie o 7 lat starszy. Wymieniliśmy się numerami telefonów, zaczęliśmy się widywać częściej. Uwielbiam się z Nim spotykać,słuchać kiedy o czymś opowiada,ma sporą wiedze na różne tematy. Otwarcie powiedział mi,że nie chce mnie zmuszać do seksu,że mam nie robić czegoś co mi nie odpowiada. Wystarcza,że jesteśmy razem,rozmawiamy. On po prostu jest obok,trzyma mnie za rękę i daje poczucie bezpieczeństwa(takie,którego w moim odczuciu,nie jest w stanie dać ktoś w moim wieku). Interesuje się, kiedy jestem chora, kiedy dzwoni zawsze na koniec mówi: "uważaj na siebie". Stopniowo wtajemniczał mnie w swoje prywatne życie...wszystko super, do momentu kiedy dowiedziałam się z pewnego źródła o jego prawdziwym życiu. Nie jest starszy o 7,ale o 15 lat, ma żonę...Od tamtej pory chodzę jak cień. Wszyscy dookoła pytają co jest, a ja momentalnie wpadam w panikę i płaczę. Do tej pory było mi dobrze...mówił,że jest sam, nazywał siebie "młodym kawalerem", a ja to "łyknęłam". Byle bzdura sprawia,że się rozklejam,jakieś piosenki, nasi wspólni znajomi, miejsca gdzie bywaliśmy,kiedy idę ulicą, nerwowo się rozglądam, czy przypadkiem się nie pojawi. On nie jest świadom,że wiem o tym wszystkim i zastanawiam się jak długo ta farsa może trwać....Cholernie się do niego przyzwyczaiłam i nie mogę sobie znaleźć miejsca teraz kiedy go nie widuje...Dodam,że poznałam kogoś innego,ale myśli nie dawały mi spokoju i wszystko zepsułam....
Ann [29.11.10/22:52]

zakochana i zrozpaczona

Witam serdecznie!
Jestem w bardzo podobnej sytuacji jak wiele tu kobiet. Swojego żonatego mężczyznę poznałam ponad dwa lata temu. Wtedy sama byłam mężatką (14lat ślubu) i mam dwie córki z małżeństwa. Ale On nie wiem w jaki sposób to zrobił, ale zrobił że zawrócił mi w głowie!!!!!!!!! Jest starszy ode mnie o 13 lat ale pomimo tego strasznie mnie pociąga, jest opanowany inteligentny czuły spokojny, zawsze zadbany, dobrze ubrany pachnący... całkowite zaprzeczenie mojego byłego męża z którym tylko się kłóciłam i dochodziło już do tego że dwa razy podniósł na mnie rękę...
Za to On przyjeżdżał dość często do mnie pod pretekstem delegacji, a mieszka daleko bo ponad 230km ode mnie. Nocował wtedy kilka dni w nie byle jakim hotelu i spotykaliśmy się w pokoju, w kawiarni, restauracji...Istna sielanka. Raz wyjechaliśmy na 10 dni nad morze, on kłamał żone że na szkolenie a ja byłam już w separacji. Obiecywał złote góry, ciągle prawił mi komplementy, mówił że kocha i chce ze mną być, że chce mieć ze mną dziecko a jak ja zmienię swoje życie to i on je zmieni. No i stało się zmieniłam swoje życie, dwa lata temu doprowadziłam do separacji w moim małżeństwie, w ubiegłym roku się rozwiodłam ze swoim eks, no i urodziłam mu córeczkę teraz ma roczek. Podobno zawsze marzył mieć córkę a z żoną ma już dorosłego syna. On wyprowadził się w połowie tamtego roku od żony, wynajął malutkie mieszkanko, ale nie wiem czemu nie bierze z nią rozwodu, przecież tak mnie zapewniał i obiecywał. Podobno rodzina najbliższa zerwała z nim kontakt z powodu opuszczenia żony, matka powiedziała że nigdy mnie nie zaakceptuje. Rozumiem to, bo wiedziałam w co się pakuję ale serce bardzo boli, bo nasza córeczka będzie mieć tylko jedną babcię i dziadka. Boli to strasznie. Były chrzciny a na nich tylko moja rodzina, był roczek a na nim tylko moja rodzina .... no i ryczę już . Tak mi przykro że nie mogę poznać jego mamy, taty, siostry... Straszne to
Lecz coś się między nami zaczyna psuć :( Już sobie myślę że to moja wina, bo coraz częściej zaczynam mu marudzić o jego rozwodzie, ale on ciągle mi wymyśla jakieś powody dlaczego jeszcze tego nie zrobił i nie robi, tylko mi obiecał że do końca tego roku złoży pozew, ciekawe?... Druga rzecz która mnie denerwuje to ta rozłąka, już mam jej po prostu dosyć, tak bardzo bym chciała żeby z nami zamieszkał żeby córka go miała codziennie a nie tylko raz lub dwa razy w tygodniu. Poza tym ja też potrzebuje pomocy i wsparcia jego. Jestem tu ciągle sama z trójka dzieci na głowie, tylko dom i dom. A on mi na to odpowiada to znajdź mi tu pracę. Ale sam nic nie robi nic w tym kierunku żeby ją znaleźć. Parę razy złapałam go na drobnych kłamstwach przez co straciłam te 100% zaufanie do niego. A pamiętam jeszcze jak kłamał żonę gdy był ze mną a ona do niego dzwoniła, to straszne, teraz sobie wyobrażam że i mnie tak oszukuje . No i tym sposobem stałam się o niego zazdrosna. A przez to coraz bardziej napieram na to żeby się rozwiódł, jak mu się rozładuje telefon to ja mam już czarne myśli. a potem jak już się połączymy to się go pytam z kim rozmawiał że musiał się rozłączyć? I nie mogę opanować tych swoich uwag do tego stopnia że sześć dni temu mi wykrzyczał do słuchawki że go wkurzam i cisza. Do dnia dzisiejszego się do mnie nie odzywa, nie dzwoni, nie pisze i nie przyjeżdża. Natomiast ja robię to samo, też nie sięgam pierwsza po telefon, ale tu od zmysłów odchodzę. a jak ktokolwiek wchodzi do domu czy puka , to córcia mówi "tata", a mi serce chce pęknąć . Strasznie się martwię jak się skończą te nasze ciche dni. Bo jeszcze czegoś takiego miedzy nami nie było. :(
Martyna [29.11.10/20:20]

Do Beaty

W tym momencie ja nie wiem czy chce sie z tego wyplątywać :( nawet jeśli poznam kogoś innego zacznie się porównywanie a każdy przy nim wydaje mi się taki prymitywny. On jest sporo starszy taki dojrzały...inteligentny...ogromnie mi imponuje i zwyczajnie pociąga jako mężczyzna. Bardzo go szanuje chociaż mam na uwadze to że nie jest całkiem w porządku bo w końcu zdradza żone! Swoja drogą jak sobie pomyśle że to obok niej sie rano budzi a nie obok mnie to serce mi pęka. To tak cholernie boli :(
Beata [28.11.10/15:17]

do Martyny

Martyna, na początku znajomości to może byc tylko zakochanie, ono przechodzi... ja "meczę" się już szósty rok, mam 33 lata i małe szanse aby kogoś znaleźć, nawet przestałam szukać, chciałam mieć z nim dziecko i tak żyć, ale niestety on nie chce ze mną dziecka, dziecko "przywiązuje", a przeciez z tamtą ma już dwójkę (idealna rodzina!). Tak więc żyję w zwiazku bez przyszłości. Bo takie związki są bez przyszłości! Nigdy nie mów, że będziesz sama, a z nim nie jesteś?! Jesteś! We wszystkie święta, weekendy, sylwestry i większość czasu. Wiem, że to trudne, ale może jeszcze Ci się uda z tego wyplątać, a tylko wtedy bedziesz miała szansę aby kogoś spotkać i tego nam życzę...
Beata [28.11.10/15:15]

do Martyny

Martyna, na początku znajomości to może byc tylko zakochanie, ono przechodzi... ja "meczę" się już szósty rok, mam 33 lata i małe szanse aby kogoś znaleźć, nawet przestałam szukać, chciałam mieć z nim dziecko i tak żyć, ale niestety on nie chce ze mną dziecka, dziecko "przywiązuje", a przeciez z tamtą ma już dwójkę (idealna rodzina!). Tak więc żyję w zwiazku bez przyszłości. Bo takie związki są bez przyszłości! Nigdy nie mów, że będziesz sama, a z nim nie jesteś?! Jesteś! We wszystkie święta, weekendy, sylwestry i większość czasu. Wiem, że to trudne, ale może jeszcze Ci się uda z tego wyplątać, a tylko wtedy bedziesz miała szansę aby kogoś spotkać i tego nam życzę...
martyna [27.11.10/17:54]

.

Słowo "romans" nabiera zupełnie innego znaczenia kiedy w grę wchodzą uczucia. A najgorsze jest to, że człowiek aż do bólu wie , że robi źle ale nie ma sił żeby się powstrzymać.
Kiedyś łatwo było mi oceniać innych teraz sama jestem na początku takiej znajomości. Słowa BEATY zapadają w pamięć i przeraża mnie myśl, że tak to się skończy.Już są łzy złości na samą siebie, łzy bezsilności wobec tego co czuję. Wiem, że on nie odejdzie od żony za dużo ma do stracenia. Nie mam złudzeń nie, jestem naiwna ja po prostu go kocham i czuje że nie spotkam już nigdy nikogo tak wyjątkowego. Tak bardzo boję sie samotności....:(
. [25.11.10/21:38]

.

JEZELI W ZWIĄZKU JEST WSZYSTKO OK, TO Z A D N A ZE STRON NIE SZUKA NIKOGO INNEGO.
TAKI ZWIĄZEK JEST CIEZKI I WYMAGA ZE STONY"SINGLA" OGROMNEJ ODPORNOSCI PSYCHICZNEJ.
WIEM CO MÓWIE.
ALE GDY FACET CHCE SIE TYLKO SPOTYKAC TO NIKOMU NIE POLECAM. NAWET TEJ NIAJBARDZIEJ ODPORNEJ.
JESLI BEDZIE CHCIAŁ BYC Z INNA TO NIE BEDZIE DŁUGO CZEKAŁ Z ROSTANIEM Z ŻONA
. [25.11.10/21:33]

.

:-)
met [20.11.10/00:59]

no

pięknie się wątek rozrósł:)
Beata [18.11.10/17:03]

nie pakujcie sie w to!

właśnie wróciłam do domu, wróciłam bo nie mogliśmy się spotkać, bo nie dopasowałam się do jego grafiku, do jednej wolnej dla mnie od tygodnia godziny! Siedze i rycze jak głupia.... i nie mam pojęcia co dalej zrobić??? Już raz go zostawiłam, ale przez półtora roku nie zapomniałam i wróciłam, nie mam siły zrobić tego drugi raz:( ALE DZIEWCZYNY, JEŻELI KTÓRA Z WAS JEST NA POCZĄTKU TAKIEJ ZNAJOMOŚCI I NIE CHCE ZNIENAWIDZIEĆ KAŻDEGO WEEKENDU, KAŻEGO ŚWIĘTA, KAŻDEGO SYLWESTRA, TO POSŁUCHAJCIE KOGOŚ KTO TKWI W TAKIM ZWIĄZKU I NIE PAKUJCIE SIĘ W NIEGO!!! TU NIE MA HAPPY END-ÓW, są łzy, samotność, upokożenie, brak nadzieji, wiem co pisze, a może kiedyś która z Was mi podziękuje...
romans [14.11.10/18:12]

to trzeba samemu przeżyć

miałam i mam romans z żonatym mężczyzna i nie żałuję spędzonych z nim chwil dodam że również jestem męzatką.
wiem że nie powinnam ale to było silniejsze, to było to coś i nadal jest.
zawsze dziwiłam sie kobietą ze mogą zdradzać teraz juz wiem że można bo jeśli czujecie to coś to nic nie jest wstanie was powstrzymać czy to dzieci czy obrączki na palcach nieważne świat przestaje istnieć kłopoty a kłamstwa przychodza z taką lekkością i nie ma wyrzutów sumienia.
co do pytana;osoby które nigdy nie miały romansu tego nie zrozumieją,ja sama dopoki tego nie doświadczyłam tez nie rozumiałam teraz juz wiem jak to smakuje.Romans to nie zboczenie to jest wybor bo kazdy kto miał i ma romans wchodził w to z otwartymi oczami i nikt nie ma prawa nikogo oceniac.
nikt nie chce byc tym drogim ale takie jest zycie i albo się godzimy lub mówimy nie.
Pozdrawiam
zdradzana [08.11.10/16:05]

do margo

to nie romans to ciekawosc i zboczenie - dla mnie rozbijanie malzenstwa i pytanie czy jestsie polska k.... to nic innego! moda na k.... to powszechna zaraza - szanujcie sie dziewczyny! panowie nic a nic wam nie dadza - brzydka slawe! a swoja droga czy mam wam wszystkim zyczyc takich samych doznan jak te zdradzane zony maja juz jak wy ustatkujecie sie? byle tylko wiadomo bylo czyje dzieci nosicie? na zdwowie czestujcie sie!!!
matka upadloci - niestety [08.11.10/15:55]

to nie dziwki same sie rodza!!!! to ci panowie z nich takie robia!!!!

jestem juz w sile wieku. swoje przezylam ale z zonatym facetem? nie to jest dla mnie nadal tabu! niestety moja ukocana wychuchana coreczka padla ofiara takiego bydlaka! czy naprawde poswieci mnie i rodzine dla tego lajdaka? mysle ze tak - za malo przezyla by moc sie obronic przed jego dewiacja i niemoralnoscia - bo to pociaga mlode kobiety- szczegolnie te ktore byly tak pilnowane!!!!! dokladnie pogwalcila wszystkie zasady ktore jej wpoilam!!! a ze wpadla akurat na skuwiela ktory jej rujnuje zycie to chyba przeklanstwo Boga - bo inaczej tego nie rozumiem. Czy jest jakies prawo, ktore zabrania takich praktyk zonatym facetom??? dlaczego taka zona to toleruje!? czyzby nie chciala z nim juz spolkowac??? to dlaczego sie nie rozwodzi? i dlaczego popiera zniszczenie innej kobiety? bo napewno nie ona z nim zaczea - troche trwalo jak zupelnie zglupiala! popatrzcie troche na wasze rodziny co przezywaja jak sie dowiaduja o takich niemoralnych zachowaniach! przeciez kazda matka i kazdy ojciec chce dla swoich corek jak najlepiej i takie zboczenia nie beda przez nich nigdy akceptowane!!! faceci? to najgorszy gatunek ludzki i to prawda!
Ala [08.11.10/10:31]

Do Margo

Nie uwazam zebys byla polska k..., takjak juz wczesniej pisalam tu na forum serce nie sluga, banalne ale prawdziwe, kochasz go i to zrozumiale ze chcesz byc z nim, oczywiscie piekna bylaby to bajka gdyby ni eto ze jego rodzina moze cierpiec..ale czy niecierpialaby gdyby maz i ojciec nie kochał swojej zony? byzl z nia tylko zw wzgledu np na dzieci??malzenstwo w ktorym jedna ze stron ni eczuje milosci do drugiej to chyba straszne!!wiec po co tkwic w tym?? Brutalne??!! tak, ale zyc z kims kogo sie nie kocha..to tez oszustwo, to tez jest ranienie tej drugiej osoby!!!Na pewno musisz byc ostrozna, zachowac jakis dystans, jak bedzie mial rozwod w rece wtedy mozesz byc pewna ze oboje tak samo chcecie byc razem!!:)Niewatpie ze on Cie kocha, ale przezorny zawsze uzbezpieczony;P, POWODZENIA!!!
Margo [04.11.10/18:18]

SZKODA GADAC...

Witam serdecznie.
Mam romans z zonatym mezczyzna 14 lat starszym ode mnie. Dla uatrakcyjnienia sytuacji dodam ze jest turkiem. Zadziwiajace bo nigdy nie przypuszczalam ze zycie poprowadzi mnie taka droga. Pomimo roznic kulturowych i religijnych on nie rozni sie niczym od przecietnego polaka. Mam ciezki charakter i nasz zwiazek przechodzil wiele burz rozpetanych przeze mnie i pomimo tego on chce spedzic ze mna zycie bo jak mowi JESZCZE NIGDY ZADNA KOBIETA NA NIEGO NIE KRZYCZALA. Smieszne.. Pilka jest krotka. Od poczatku wiedzialam wszystko o jego rodzinie, wiedzialam i wiem rzeczy ktorych nie wie nikt. Staralam sie wywalczyc swoja pozycje. Nie bede plastrem na klopoty w malzenstwie. Mamy plany. Rozwod wisi w powietrzu. On nie potrafi zyc beze mnie... dla Nas podjal ogromne ryzyko walczac ze wszystkimi dookola. Po okresie huraganow i klotni jestesmy wkoncu soba. Schowalismy nasze ciemne strony charakteru do szuflady Chcialam mu najpierw pokazac swoja paskudna strone a on pomimo tego jest ze mna i wiem ze kocha mnie nad zycie.. Mam dosc nietypowe i ryzykowne podejscie do tej sprawy ale lubie wiedziec na czym stoje.Przyznalam sie rodzinie pelna strachu. Uslyszalam tylko UWAZAJ. Zawsze istnieje ryzyko, ale jakos moje obawy nie uderzaja mnie tak silnie jak kiedys. Wiem ze nigdy nie spotkam drugiego takiego cudownego czlowieka. Dzieki niemu uwierzylam ze islam to nie tylko religia terrorystow oraz fanatycznych ortodoksow. Codziennie prosze Boga o sile... jakos wytrzymuje. Placze bo nie chce nikogo skrzywdzic a wiem ze pewnych rzeczy nie da sie przeskoczyc. Pomimo tego ze jestem czasami "zimna suka" tak naprawde mam w srodku ogrom ludzkich uczuc do tych, ktorzy mi tak naprawde przeszkadzaja w drodze do szczescia. Widze tu wiele inteligentnych osob. Mam nadzieje ze w waszych oczach nie bede polska kur** ktora leci na "nieczystego". Co o tym myslicie
Niepewna [02.11.10/17:55]

Rada

Witajcie,
mam romans od ponad roku...
Zerwałam,dla niego ze swoim chłopakiem.
Jestem pewna,że nie chodzi mu tylko o SEX , owszem na początku wielka namiętność i pożądanie...teraz....miłe spacery,rozmowy...
Do czego zmierzam...poznałam kogoś w moim wieku,wolny inteligentny chłopak...a ja...ja mam wyrzuty sumienia wobez tego żonatego....
Wyobrażacie sobie....? On codziennie kładzie się z żoną spać,napewno ją całuje, przytula choćby dla zachowania pozorów...ale robi tak.
WIĘC NIE ZAPOMINAJMY W TYM WSZYSTKIM O SWOIM ŻYCIU...ROMANS....OK
ALE NIE BĄDŹMY NAIWNYMI NIEWOLNICAMI,PIESKAMI KTÓRE SKAMLĄ BY JE POGŁASKAĆ I MERDAJĄCYMI W PODZIENCE OGONAMI
beti [30.10.10/20:15]

:(

Dziś kolejny raz odwołał spotkanie. Romans z żonatym facetem jest....na myśl przychodzi mi przekleństwo, ale chyba tutaj to nie wypada.
Ala [26.10.10/15:25]

HMM

Ja wiem jedno serce nie sługa!!!i ktos dobrze napisał lepiej zgzeszyc i zalowac niz nie zgrzeszyc i tez zalowac, jakis czas temu poznalam faceta..zonatego, starszy ode mnie o 14 lat, on zajety..ja tez,,jeszcze nic miedzy nami sie nie wydarzylo..ale cos sie zaczyna dziac, i wiecie co?? niech sie dzieje!!!kazda czastka mojego ciala pragnie jego!! nie powstrzymam tego, to silniejsze ode mnie!!!
myśł glową [23.10.10/19:35]

naiwność

niw
DRuga, ale pierwsza [21.10.10/20:53]

Ta druga

Kiedyś myślałam, że to niepojęte wejść z butami w coś co już jest poukładane. Ale tak, mam romans z żonatym facetem. po co? nie mam czasu na związki, dylematy. Spełniam się zawodowo, prowadzę intensywne życie towarzyskie. A on? Jest moim przyjacielem, nie oczekuje ode mnie abym poświęcała mu czas, bo sam mi tego dać nie może:) Jest idealnie. Kocham go, szanuję. On mnie również.:) Bo to ze mną jest szczery i to ja wiem o wszystkim, a nie ona:) Przede mną nic nie ukrywa. Ma krawaty, samochód, dom, żonę - tak to widzę.
Pozdrawiam:)
kama [04.10.10/00:22]

znam te historie!

Przerzylam to wszystko!Ja wtym tkwie od7lat czasami jest super,ale czasmi mam ochpo to wszystko zostawic ale nie umiem jakos onim zapomniec,jak go nie ma to tesknie za nim!To juz jest chyba przywiazanie przez tyle lat.Nie zaluje zadnej chwili ktota przezylam znim ale przeklinam dzien w ktorym go poznalam!!!
beata29 [17.09.10/21:08]

kochanka tylko na chwilę...

Miałam romans z żonatym facetem. Byłam z nim szczęśliwa. Spotykaliśmy się kilka razy w tygodniu, pisaliśmy do siebie esy, dosłownie 24/dobe. Nie wypuszczaliśmy telefonów z ręki a gdy już się spotkaliśmy tak trudno było nam się rozstać.
Spędziliśmy tyle pięknych chwil, nie potrafię opisać jaka byłam szczęśliwa. Od dawna chciał się rozwieść, jeszcze gdy nie byliśmy razem planował to. Nie układało mu się z żoną, chciał zacząć nowe życie.
Po pewnym czasie wrócił do żony. Mają małe dzieci. Pewnie nie chciał niszczyć swojej rodziny ale tak jak ja się czułam to chyba sobie nie potraficie wyobrazić. Czułam się jak zwykła szmata, jak idiotka. Zresztą co ja sobie głupia myślałam? że on bd ze mną ? przecież on to traktował jak zwykły romans... niestety ja nie...
Mija tydzień za tygodniem i powoli dochodzę do siebie.
Teraz już wiem, że chyba nie ma już nic bardziej upokarzającego dla kobiety jak być kochanką tylko na chwilę... Zazdroszczę tym, którym się ułożyło :( niestety mnie nie spotkało takie szczęście...
gr100 [31.08.10/14:09]

TRUDNA DECYZJA

Ja myślałam , że spotkam się z nim kilka razy, a to trwa i trwa.Obiecuję sobie, że się więcej z nim nie spotkam, a on dzwoni i biegnę jak na skrzydłach...Najtrudniejsze jest to, że znam jego żonę i czasem się spotykamy...Nie umiem z niego zrezygnować.
ayuko [30.08.10/19:42]

i ja tez

wdalam sie w romans on jest dwa lata po slubie ma male dziecko jest 8 lat starszy ode mnie. ja z kolei od dwoch lat jestem z chlopakiem ale odkad poznalam tego faceta moj chlopak odszedl na bardzo dalekie miejsce. narazie nie trwa to dlugo wlasciwie znamy sie 2 miesiac.rozumiem ze sa ludzie ktorzy nie potepiaja takich kobiet bo te moia np ze kochaja ze pragnac tylko uszczesliwic a druga osobe ze to nie ich wina ze sie zakochaly ale w moim przypadku jest inaczej bo ja go nie kocham to tylko fascynacja wiem ze nie bede go kochac nawet nie chcialabym zeby zostawil rodzine dla mnie nie wiem dlaczego to robie poprostu uwielbiam to jak mnie traktuje jak na mnie patrzy nie umiem wytlumaczyc swojego postepowania. on wydaje sie byc coraz bardziej mna zauroczony i to mnie troche martwi. nie poznaje samej siebie nigdy nie myslalam ze zrobie cos takiegoi nie potrafie wytlumaczyc co mna kieruje. jest mi z ni dobrze gdy mysle o ni czuje sie szczesliwa ciagle wspominam wspolne chwile ale nie interesuje mnie prawdziwy zwiazek z nim. nie czuje wyrzutow sumienia dopoki nie zaczne sie nad tym glebiej zastanawiac dopoki nie postawie sie na miejscu jego zony i dziecka bo sama gdybym moj mezczyzna mnie zdradzil napewno okropnie bym cierpiala
karla2490 [26.08.10/22:22]

nie udany romas

od roku czasu spotykalam sie z zonatym mezczyzna roznica wieku miedzy nami to 16 lat. Spotykalam sie z nim trzy razy w tyg. Kocham go jego jak i jego pocalunki czy dotyk. A nie mowie juz tu nic o lozku bo w lozku bylo mi z nim jak w bajce;). nie bylo mowy ze on odejdzie od zony bo obydwoje rzymalismy do siebie dystans no ale coz pare m-cy temu on powiedziala mi kocham ja nie wytrzymalam i odwzajemnilam te uczucia powoli mial powiedziec zonie ze chce rozwodu ale ktos byl pierwszy i zrobil mu swinstwo za ktore on mnie posadza(jego zona dostala wiadomosc na nk ze jej maz ja zdradza i ze chce sie rozwiesc). od tyg czasu nie mam z nim kontaktu a chce mu wytlumaczyc ze to nie ja napisalam taka wiadomosc ps choc nie powiem ze chcialam isc do jego zony i jej to wprost powiedziec... nie wiem wiem ze to glupie i nie wiem co mam robic dalej.....
realistka [26.08.10/21:54]

romans

Ja też mam romans z żonatym. Różnica między nami prawie 18 lat. (Sama też z kimś jestem od bardzo długiego czasu)...Spotykamy się co drugi dzień od roku, czyli bardzo intensywnie. Uwielbiam Go, uwielbiam z nim spędzać czas na wspólnych rozmowach...i w łóżku. Na razie nie mam ochoty odbierać sobie tej przyjemności. Wiem, że nigdy z nim nie będę, że nie zostawi żony (no co z resztą nie liczę, bo umówmy się 18 lat to spora różnica wieku), na razie dobrze się bawię. Co mam o sobie myśleć? Nie postępuję fair, ale nie obchodzi mnie Jego żona...i tyle:)
Ktoś [25.08.10/18:23]

romans z żonatym

Ciężko coś stwierdzić o takich kobietach. Sama do nich należałam. Przez pewien czas miałam romans z żonatym facetem. On twierdził, że żona nie chce z nim sypiać, że chce się z nią rozwieść itd. Byłam głucha na takie teksty, bo zbyt dużo historii się na ten temat naczytałam. Pewnie mój romans trwałby nadal, ale facet wyprowadził się do innego miasta. Ale nie żałuję, że wdałam się w tą historię. Nawet nie żałuję tego, że przy okazji zdradzałam swojego faceta. Nazwijcie to jak chcecie.
PODOBNA [21.08.10/23:39]

Do "zauroczona"

Kobieto, obudz sie. "Zauroczyliscie sie" przez internet??? Pseudo-uczucia "internetowe" sa wirtualne i nie maja pokrycia w rzeczywistosci. Spotkajcie sie, a moze wtedy wasz "problem strachu przed spotkaniem" sam sie rozwiaze, bo czar prysnie. Taka znajomosc "incognito" jest czystym wyobrazeniem, co innego starcie z rzeczywistoscia. Jak jest ci fajnie, czekajac na "kontakt", to sobie czekaj i zyj wyobrazeniem jakie masz, bo czym masz zyc? Moze jak sie spotkacie, okaze sie, ze facet, ktory cie tak krecil, jest pomylka, bo powiedzmy, ze "nie umie sie zachowac". A swoja droga zastanow sie: maz cie zdradzil, potem drugi partner nie chce z toba sypiac. Zastanow sie "dlaczego?". Analogia. Moze temu "wirtualnemu" tez sie znudzi?
gr100 [17.08.10/12:47]

Romans

Lepiej zgrzeszyć i żałować, niż nie zgrzeszyć i też żałować...
zauroczona [10.08.10/16:37]

Romans na skype

Mnie kiedyś tez zdradził mąż i to on odszedł bo ja nie byłam wstanie go wyrzucić. Teraz jestem w drugim stałym związku i bardzo kocham mojego męża oraz nasza córeczkę, ale maż w ogóle ze mną nie sypia od dłuższego czasu. Dlatego weszłam na czaterie, myślę ze po to by przekonać się czy jeszcze jestem atrakcyjna.No i przekonałam się ze mną wszystko jest ok. Poznałam tam faceta który ma podobny problem jak ja.Dosyć szybko zaczęliśmy gadać przez skype i okazało się ze świetnie się rozumiemy.Teraz każdy wieczór czekam na niego żeby po kryjomu z nim choć trochę popisać aby go zobaczyć. Chcemy się spotkać ale każde z nas boi się swoich uczuć do siebie, tego co może się wydarzyć i swoich współmałżonków.Nie wiem co zrobimy ale wiem jedno nie mogę przestać o nim myśleć i strasznie chcę się z nim spotkać.
Erato [28.07.10/23:04]

Jestem w szoku...

czytajac to wszystko. Pan Damian jakby cierpial na rozdwojenie jazni (bez urazy ale taka szczerosc to wrecz nietakt, jednak dziekuje, pokaze kolezance zakochanej w zonatym) a co do Pan to zastanawiam sie czy to pisza dorosle kobiety czy nastolatki. Moze jestem zimna ale ani serce ani inny narzad nie jest w stanie przeslonic mi rozumu, skreslam nawet panow w separacji. Tylko, ze ja siebie lubie, cenie i nie boje sie panicznie samotnosci... Ktora zreszta juz mi dlugo towarzyszy ale widocznie mi nie przeszkadza skoro jeszcze przebieram ;) Co sadze o kobietach, ktore wdaja sie w taki romans? Slabe i naiwne. Powinny sie przejsc do psychoterapelty i popracowac najpierw nad soba i o siebie zadbac a nie o zonatego faceta. O niego ma kto zadbac!
gr100 [27.07.10/19:42]

Romans

Tak się zastanawiam, mój mąż mnie zdradzał...i dlatego rozpadło się moje małżeństwo...a teraz sama mam romans żonatym mężczyzną, wiem że z żoną go nic nie łączy po za dzieckiem, wiem bo doskonale znam jego rodzinę...bardzo długo walczyłam ze sobą, ale to było silniejsze ode mnie. Mam kaca moralnego ale nie potrafię walczyć z tym co do niego czuję.Tylko nie wiem jak długo będę potrafiła się nim dzielić...
Damian [23.07.10/20:38]

Zauroczenie czy miłość ....?

Właśnie jestem w rozterce bo nie wiem co mam zrobić w Mojej obecnej sytuacji , jestem żonaty mam 2 dzieci ale nie układa Mi się w Moim małżeństwie , przechodzę kryzys i jestem nieszczęśliwy a jednocześnie pogrążony w głębokim smutku , od długiego czasu nie mam już odezwy ze strony Mojej kobiety z którą spotykałem się dość długo , ale niestety sprawy za bardzo się skomplikowały i wszystko się skończyło , ale nie daję Sobie z Tym rady bo czasem tęsknię i myślę o Tej kobiecie , spędziliśmy trochę miłych chwil , gdzie jesteś Moje piękne słoneczko , śliczności Ty Moje , tęsknię za Moją uroczą i wesołą blondyneczką .
TAKA_SAMA [03.07.10/02:05]

Odpowiedz do Damiana z marca

Tak jak pisałem chcę być z Moją kochanką i nie będę miał tyle obowiązków co teraz w małżeństwie , dlatego zdecydowałem się na nowo ułożyć życie z kochanką , bo Nasza miłość jest prawdziwa i szczera [...] [...], panowie nie bać się okazywać uczuć wobec drugiej osoby a jeśli poznacie kobietę z którą jest Wam dobrze to cieszcie się ze wspólnie spędzonych pięknych chwil bo takie momenty gdzie okazujecie Sobie uczucia czyli pocałunki, namiętność i pożądanie do drugiej osoby zbliżają i pogłębiają więź Między kochankami. HAHA KOCHANKAMI. PANOWIE. SPEDZAJCIE NAMIETNY WIECZOR, PELNY MILOSCI, POZADANIA I SEKSU, A POZNIEJ WRACAJCIE DO SWOICH ZON I JAK GDYBY NIGDY NIC ZYJCIE SOBIE DALEJ. KOCHANKI, WY TEZ CZULE ZEGNAJCIE TYCH ZONATYCH, JAK SIE Z NIMI ROZSTAJECIE POD NP ICH DOMEM I CIESZE SIE, ZE SIE NA DRUGI DZIEN ODEZWA! O ILE ZONA CZY DZIECKO SIE NIE ROZCHORUJE, O ILE SAMI SIE NIE ROZCHORUJA I BEDZIE PRZY NICH ZONA, A NIE WY - KOCHANKI (TO SAMO W DRUGA STRONE - KOCHANKOWIE).
TAKA_SAMA [03.07.10/01:50]

A jak jest dobrze facetowi w

To KOCHANKI dójcie go ze wszystkiego ile sie da, z uczuc, emocji, seksu, kasy, ze wszystkiego. Tak, zeby wam bylo dobrze, bez angazowania sie emocjonalnego (niestety, taka natura, ze czasem sie nie da), najwazniejsze to sie uswiadomic. I z tego skorzystac. Niech bedzie "z zonatym na boku" zajebiscie. To do kochanek. A do tych zdradzanych zon: jak otrzymacie pierwszy sygnal ostrzegawczy "oho, moze miec kochanke", zastanowcie sie nad soba i badzcie wytrwale, jak bedziecie mialy pewnosc, ze zdradzil, robcie to samo co kochanki, a macie duza przewage... Chocby formalna. Watpliwosc: milosc, "bo, kocham"? Obudzcie sie. Obudzmy sie.
TAKA_SAMA [03.07.10/01:39]

I niestety zawsze tak bedzie... c.d.

Na poczatku wszystko zajebiscie wyglada, nie chcemy sie angazowac, zyjemy w malzenskiej paranoi, jestesmy nieudacznikami, bo nie umiemy otwarcie wyjasnic sytuacji: NIE, TO NIE TO. Chodzi o malzenstwo. Zaslaniamy sie argumentami: "dla dobra dziecka", "bo rodzina", "bo interes wspolny", "bo majatek", bo inne... Zero odpowiedzialności. Paranoja i hipokryzja. A pozniej problemy. Bo sie znudzilo... Bo czas na milosc i powazne, przemyslane (teoretycznie) decyzje, a tu ZONK.
TAKA_SAMA [03.07.10/01:33]

I niestety zawsze tak bedzie...

Mezatka, niby poukladane, ale czuje, ze to nie tak jak powinno byc, zonaty, niby jakis zwiazek, ale tez czegos brak. Spotykaja sie, nie znaja sie na poczatku, ale niby rozumieja sie i wywewnetrzniaja sobie, stopniowo coraz bardziej osobiste tematy poruszaja, dziela sie "marzeniami" (tym, czego im brakuje na codzien), tlumacza sobie, ze wcale tak nie musi byc. Wspieraja sie, motywuja. Przyszli kochankowie, z trudna przyszloscia. Z czego wynika, ze sa soba tak zauroczeni? Bo w wiekszosci przypadkow ich decyzja dotyczaca zawarcia zwiazku malzenskiego nie byla przemyslana/bo tak trzeba bylo (ciaza, presja rodzinny, zimna kalkulacja lub pozorny rozsadek)/bo tak wypada po tylu latach znajomosci.
Justyna [02.07.10/16:47]

j

Od jakiego czasu interesuje mnie ten temat...:) Kiedys nie potrfilam zrozumiec kobiet, ktore wdaja sie w romans z zonanym mezczyzna. Dlaczego zgadzaja sie na taki uklad. Teraz juz wiem. Mam 26 lat i od jakiegos czasu nie potrfarie trafic na normalnego faceta. Az w koncu trafilam. Znamy sie od 3 lat. Nigdy miedzy nami nic nie bylo... tylko praca nas laczyla a od jakiegos czasu zaczelo iskrzyc. Nie myslalam, ze facet moze na mnie tak dzialac :). I wszystko bylo by ok tylko ze jestem ta w sumie 4, bo ma zone i 2 corki. Nigdy nie przypuszczalam, ze bede mogla wdac sie w taki uklad, zawsze uwazalam ze tacy faceci powinni byc dla mnie niedostepni.... co mi sie stalo to nie wiem... ale to zaczyna mi sie podobac :) wiem ze nie odejdzie od zony, nawet tego nie chce... teraz was rozumiem dziewczyny :) wazne jest to co jet teraz!
karolinkan [21.06.10/15:16]

Żonaty mnie podrywa?!

Jest pewien facet...żonaty, sporo starszy. Widuje się z nim bardzo często, czasem co drugi dzień, czasem codziennie. Zawsze kiedy mnie widzi uśmiecha się od ucha do ucha, ciągle puszcza oczka. Jest miły, bardzo. Raz mojej kumpeli powiedział że mam bardzo ładne, długie nogi.. Śmiałam się z tego...Poza tym on zdobył mój numer tel. Nie pisze do mnie co 5 minut. Przeważnie raz na kilka dni. Tydzień temu było wesele, ja byłam z dziewczynami, on z żoną, zatańczył ze mną walca, mówił mi coś na ucho, czułam jego usta na włosach, patrzył mi w oczy. Potem było kółko i stał na przeciw mnie, nie spuszczał ze mnie wzroku. Uśmiechał się i puszczał oczka, tak jest ciągle. Wczoraj też była imppreza, obiecał że zatańczy, musiał jakiś czas się urwać, napisał mi sms, nie do żony którą zostawił na sali tylko do mnie "Będę niedługo, o 18.30", czasem pisze "Dobranoc". Dodam że raz tak lekko dotknął mojego tyłka. Chyba myślał że nie poczułam, ale mnie przeszły ciarki. Nie myślcie że to jakiś pedofil, to naprawdę porządny facet. Znam go od dawna. Co robić? Odpiszcie na mój profil, wiem że tutaj są poważni ludzie i sami mają podobne problemy. Napiszcie, czekam.
gosc [11.06.10/23:04]

wlasnie...

Ot, przypadkiem przeczytałam posty sprzed kilku miesięcy, i widzę swoją sytuację jako jeszcze bardziej skomplikowaną niz dotad. A co jeśli on po pierwsze przez długi czas nie wspomina nawet o żonie czy dziecku, nie nosi obrączki, nie macie wspólnych znajomych, którzy by kobietę oświecili? Wtedy nie tak łatwo ją potępiać. A kiedy już wyjdzie przypadkiem, że jest żonaty i z dzieckiem, zaczyna sie opowiadanie, że żona go nie kocha, on jej też nie, nie mieszkają razem....wtedy dajesz mu szansę i każesz mu - jak to radził ktoś z dyskutujących - uregulować najpierw jego sytuację rodzinną, porozmawiać z żoną, zdecydować się albo do niej i do dziecka wrócić, albo definitywnie rozstać... Ja nie znoszę trójkątów i zdrad, właściwie za samo ukrywanie prawdy miał już nikłe szanse na coś dalej.... A wtedy się jeszcze zaczyna błaganie, by mu nie odbierać tej radości i szczęścia z samego kontaktu, nawet telfonów, że kocha, że każdego kocha się inaczej itp.. blablabla... że nie chce stracić. Aha, z żoną też się jednak oficjalnie nie może rozwieść, z powodu kariery, za bardzo są znani w środowisku. Wtedy ta trzecia kobieta mówi parę miesięcy w kółko nie na jakiekolwiek spotkanie, ale niektórzy zdradzający mężowie są uparci i po prostu nie przyjmują do wiadomości, że dawna kochanka już kończy taki układ. Zaznaczam jednak, że mimo tego zauroczenia czy wręcz obsesji ze strony żonatego-chcącego też inną, są kobiety, które nie zgadzają się na kontynuowanie zwązku w formie innej niż tylko przyjaźń, bez żadnych podtekstów. Ale mężczyznom trudno to zaakceptować,,, przynajmniej niektórym. A ja miałabym wielkie wyrzuty sumienia, gdybym odmówiła zwykłej znajomości, telefonów, rozmów i po prostu zrozumienia komuś, kogo lubię. Jednak nie bardzo da się to pogodzić z jego wyobrażeniami.
san24 [23.04.10/13:24]

poradzcie

mam znajomego zcasem jest tak jakbysmy byli razem czasem wyglada jakbysmy byli tylko kumplami gdy zapytałam oto echo?
ona [31.03.10/21:30]

hm....

Piękne jest to co piszesz, ja też miałam romans z żonatym. Pisze miałam bo teraz to juz sama nie wiem. Wiem że byłam dla niego kims najważniejszym i że kochał mnie bardziej niż swoją żonę, ale gdy zachorował i Ona była przy nim a nie ja to coś pękło. Wiem że powinnam być tam z nim ale nie chciałam narazić go na jakieś problemy, tym bardziej w tym stanie. Przeżywałam tą chorobę razem z nim, teraz sama nabawiłam się troche nerwicy przez tą sytuacje. Ale do czego zmierzam, On chyba zrozumiał że żona to jego skarb a ja? Piszemy do siebie, dzwonimy, ale to juz nie to co było. On uważa mnie za przyjaciółkę od serca, a ja Go kocham...beznadziejna sytuacja:/ Wiem że gdy tylko będę czegoś potrzebować to mogę na niego liczyć, ale też wiem że zawsze już będę tą przyjaciółką a nie Miłością życia jak się zapowiadało!!!Ale wiecie co... cieszę się jego szczęściem!!!
Damian [31.03.10/19:53]

Odpowiedź :-)

Tak jak pisałem chcę być z Moją kochanką i nie będę miał tyle obowiązków co teraz w małżeństwie , dlatego zdecydowałem się na nowo ułożyć życie z kochanką , bo Nasza miłość jest prawdziwa i szczera , dlatego też wszyscy żonaci jeśli znajdziecie ponownie kobietę która jest dla Was wyjątkowa i jedyna w Swoim rodzaju , to naprawdę warto zaryzykować i spróbować szczęścia w Nowym związku i jeśli nie układa się Wam w małżeństwie to trzeba poszukać kogoś nowego a żoną rozstać się i rozdzielić obowiązki między Sobą , piszę to ze Swojego doświadczenia a prawda jest taka że podstawą udanego związku jest oczywiście pełne zaufanie , szczerość , wierność i to że można liczyć na Siebie w każdej sytuacji , panowie nie bać się okazywać uczuć wobec drugiej osoby a jeśli poznacie kobietę z którą jest Wam dobrze to cieszcie się ze wspólnie spędzonych pięknych chwil bo takie momenty gdzie okazujecie Sobie uczucia czyli pocałunki, namiętność i pożądanie do drugiej osoby zbliżają i pogłębiają więź Między kochankami.
gafi [31.03.10/10:11]

do grzesia

widzisz Grzesiu ,znam ta osobę,z mężem jestem 20 lat poślubie ,ciężko wszystko skreslić po tylu wspólnie spedzonych latach.musiałabym napisać całą tą hstorię abyś lepiej to wszystko zrozumiał,ale uwierz mi, nawet nie masz pojęcia co ta druga osoba chciała zrobić z naszym życiem.powiem ci tylko ,że widzeli sie raz, potem tylko telefon ,przszło 500 kilometrów ,on tu ona tam i jej rodzina.jest dobrym mężemi ojcem i wie że w głębi swojej duszy ma ranę.wybaczyć można ale ciężko zapomnieć,ale są gorsze tragedie w życiu ,czyż nie?
bezia [31.03.10/09:56]

jak wygląda ta co lubi żonatych...

wiecie co, nie ważne kto zdradza,sam ten fakt to już klęska,po co stałe związki jeśli lubi się flirty,po co ranić tą drugą osobę,jeśli chcemy czegoś innego w życiu to zmieńmy to i już.To jest łatwiejsze i prostsze i nikt nie cierpi,nie zapominajmy, że co niektórzy mają dzieci i często uczestniczą w tej farsie. a my stajemy się przez lewe związki egoistami,785477121 to numer pani Marioli ona jest w tym mistrzynią i nawet uczucia jej męża i nastoletniej córki nie są w stanie jej zmienić,jej zasada to niszczyć.chcecie ja pozać ? to zapraszam na jej klasę.liceum ogól.rocznik 1983-87 im.Tadeusza Kościuszki-wych.pan zienkiewicz.pani<2Mariola rasińska,lat 40.zdęcie- na jednym żóta koszulka. bląd włosy.
ona [30.03.10/19:20]

Drogi Damianie

Mam takie pytanie do Ciebie...bo piszesz że kochasz tą swoją kochankę itp. A nie sądzisz, że jak się z nią zejdziesz po rozwodzie z żoną to po pewnym czasie znów zaczną Cię nudzić te obowiązki domowe?? Co wtedy zrobisz, będziesz szukał nowej zdobyczy??pozdrawiam
NIKT ZERO [30.03.10/08:28]

ta trzecia..

Jestem tą trzecią i jest mi coraz gorzej z tym. To trwa już ponad 3 lata i trafiło mnie jak grom, nigdy nie przypuszczałam, że tak się stanie. Zaszłam w ciążę z żonatym facetem, córka ma już ponad 2 lata..on twierdzi, że kocha, że żyć beze mnie nie potrafi, ale....gdy powiedział żonie ponad rok temu, że chce rozwodu, zrobiła wszystko (lub on - tego nie wiem), by do tego nie dopuścić, w efekcie czego mają półrocznego synka..ha..i dalej mi wciska, że od niej odejdzie, że jest tylko dla dzieci..kurcze paranoja, banał. Ten związek mnie wyniszcza przygnębia, choć wiem że ten człowiek jest dopełnieniem mnie i nie potrafię z nim skończyć, choć wiele razy próbowałam..chcę SIŁY by móc zacząć życie od nowa, cierpieć ale żyć z szacunkiem dla samej siebie i...NIE POTRAFIĘ..budząc się jestem zła że wciąż żyję..przepraszam
Damian [28.03.10/15:13]

Romans ..

Co za zbieg okoliczności ....? Moja żona też ma na imię Ola , słusznie napisałaś Olu że nie potrafiłabyś wybaczyć zdrady , bo to najgorsze co może być i bolesne jest jak dowiadujesz się o zdradzie , ale jak pisałem wcześniej też zdradzam Swoją żonę i jest Mi z tym dobrze , po romansach wracam do domu i dzieci i zachowuję się tak jakby nic się nie stało , ale co ciekawe bardziej zależy Mi na Mojej kochance niż na żonie , w Moim małżeństwie nie jest dobrze i już nie będzie bo mam serdecznie dosyć takiego życia z Nią i dlatego korzystam z każdej okazji i wdaję się w namiętne romanse z każdą kobietą która Mnie pociąga , jestem szczery i wprost piszę co myślę na ten temat i też nie potępiam takich kobiet bo tak naprawdę winę ponosimy My żonaci bo mamy dosyć obowiązków domowych i szukamy różnych przyjemności poza domem i odskoczni od codziennych spraw , a co tam raz się żyje i trzeba czerpać z życia jak najwięcej tak jest w Moim przypadku , a tak wogóle to jestem zakochany w kobiecie z którą spotykam się od roku i teraz znowu czekam z utęsknieniem na kolejne spotkanie z Moją wspaniałą kochanką a z czasem będzie dla Mnie kimś więcej , narazie tak musi być dopóki nie uporządkuje spraw dotyczących Mojego małżeństwa .
Ola [28.03.10/11:24]

Nie..

Nie potępiam tego. Sama mam romans z żonatym facetem. Ten romans jest najpiękniejszą rzeczą jaka mnie kiedy kolwiek spotkała. Chociaż gdyby mój chłopak mnie zdradził, nie potrafiłabym mu wybaczyć. Trochę to dziwne, bo sama go zdradzam.
Damian [27.03.10/20:15]

co dalej ..?

Nie potępiam takich kobiet które wdają się w romans z żonatymi, sam jestem żonaty miałem i mam nadal dużo romansów , Moja żona dowiedziała się o Tym ale mimo to wybaczyła Mi , nie wiem dlaczego to zrobiła , pewnie myśli że więcej to się nie powtórzy ale Ja i tak będę romansował , dla świętego spokoju powiedziałem żonie że ten romans to nic takiego i nic to dla Mnie nie znaczyło , oczywiście skłamałem ale musiałem w jakiś sposób wytłumaczyć się i uwierzyła w te wszystkie Moje brednie , w związku z Tą sytuacją apeluję do wszystkich mężatek żeby nie były naiwne i głupiutkie i ostrożnie podchodźcie do męża który Was zdradził , byłem i jestem nadal w takiej sytuacji więc wiem doskonale co piszę , bo My żonaci jak już raz zdradziliśmy to zawsze będziemy to robić , dlatego też jestem zdania że po zdradzie to najlepszym rozwiązaniem wszystkich problemów jest rozwód to jedyne i rozsądne wyjście .
Grzesiek [27.03.10/18:54]

Zdrady się nie wybacza

Do Gafi - Napisałaś że wybaczyłaś zdradę Swojemu ....? Jestem zaskoczona takim podejściem do sytuacji , bo tak powiedział Twój mąż że nic nie zaszło wymyślił to żeby wybrnąć z Tego , bo tak naprawdę nie wiesz do czego między Nimi doszło , więc nie możesz negatywnie oceniać Tej kobiety z którą Twój mąż zdradził Ciebie , a jak się z Tym teraz czujesz?
Mąż Cię zranił a Ty mu wybaczyłaś te wszystkie Jego kłamstwa , takiemu to należy się porządna nauczka , nie jest wart Ciebie i nie sprawdził się w roli męża , za takie postępowanie obwiniaj Swojego męża a nie Tą kobietę , nie można źle wystawiać opinie osobie , której wogóle nie znasz .
gafi [23.03.10/18:44]

mąż mnie zdradził

to coś okropnego ,znaleść sie w takiej sytuacji,ja mu wybaczyłam,nic tak naprawdę nie zaszło,ale ta druga nie daje nam spokoju ,chociaż nadal trwa w związku,myśli o moim mężu , chce nas psychicznie wykończyć,nigdy nie spotkałam takiej kobiety.
ona [10.03.10/17:52]

...

dziś zadzwoniłam do niego...ten głos po prostu mnie rozbraja. Kurcze ale ona mnie kręci:-)
ona [08.03.10/15:45]

zranione serce

fajnie pogadać z kimś kto mnie rozumie:)i zna ten ból:( ja też tak postanowiłam cztery lata temu zostaniemy kumplami ale coś sie to spełnić nie może bo ja nadal go kocham!!!i zgadzam się z Tobą"nie jako kochanka" Tylko że on nie wytrzymał długo i nie wystarcza mu tylko kumpela. A ja niestety nie moge być nikim więcej dla niego jak tylko kumpela.
ona [07.03.10/22:01]

zranione serce

wiesz współczuję Ci bo wiem że czujesz się fatalnie, ja nie pchałabym się w związek z facetem który ma dzieci. Wiem że go kochasz ja też kocham tego swojego , ale postanowiłam sobie że gdy tylko pojawią się dzieci to odpuszczę, tzn. będe ale jako przyjaciel a nie jako kochanka bo chyba tak to można nazwać.
... [07.03.10/21:48]

zranione serce

nie ma za co mnie podziwać. Bo sama nie mam pojęcia jak długo wytrzymam?chciałabym jak najdłużej ale nie moge sobie obiecać ,że nie poniosą mnie emocje i nie zapanuje nad swoim umysłem lecz nad sercem.Poznałam Jego żone jest piękną i wspaniałą dziwczyną i ja nie moge jej skrzywdzić poprostu nie moge a zwłaszcza ze spodziewa sie drugiego dzieciatka. Jakbym spojrzała sobie w twarz a co dopiero jej... Już mi jest głupio gdy ją widze bo wiem że w moim sercu jest ktoś kto należy do niej...Macie racje ja sama kiedyś będąc mieć męża nie chciałabym się znaleś w podobnej sytuacji.
angelos [06.03.10/23:20]

hmm

to chyba tez zalezy od kobiety, bo niektóre wychodza z założenia, że skoro on nie widzi problemu to dlaczego ja mam go widzieć?!...Skoro jemu nie przeszkadza, że spotyka sie z inna to dlaczego mi ma to przeszkadzac ze ma zone, dzieci to on bedzie sie smazyl w piekle ( informacie z autopsji moich kolezanek) ale tez chyba trzeba popatrzec w druga strone ze kazda kobieta powinna miec swiatelko stopu i zastanowic sie and swoim poczynaniem bo czy ona bedac kiedys w przyszlosci zona, matka, chcialaby byc postawiona przez swojego zyciowego partnera w takiej sytuacji?!
ona [06.03.10/22:03]

...

wiesz i tak Cię podziwiam, ja bym nie umiała odepchną faceta.
zranione serce [06.03.10/18:58]

Wielkie cierpienie...

Dzięki wielkie:) nie wiem co mam robić? tak strasznie ciągnie mnie do niego a zwłaszcza gdy on chce mnie przytulić ,pocałować wtedy na siłe odpycham się od niego:( choć w głebi serca pragne żeby mnie nie puszczał... Ale wtedy staje mi widok przed oczami... nie trudno się domyślić kogo? jego żony! I tak w kółko aż oszaleć mozna:(
ona [06.03.10/09:32]

zranione serce

wiesz jak coś to możesz się mi wygadać, ja mogę Cię wysłuchać...znam to uczucie...:(
zranione serce [04.03.10/18:15]

Wielkie cierpienie przez chwile radości....

To jest ból gdy kochasz a jednocześnie chcesz byc uczciwa wobec jego żony i dzieci. w moim przypadku ciesze sie jego szczęściem a mi musi wystarczyć jego uroczy uśmiech i to jego spojrzenie...Ja staram się zapomnieć o nim ale bez skutecznie. Ciągle mi się cisną łzy do oczu bo jest mi tak ciężko gdy Go nie widze,nie wiem co mam robić? Co najgorsze nie mam z kim o ty pogadac i dusze to w sobie... co mnie dobija...:(
ona [28.02.10/15:11]

Alina

wiesz, zgadzam się z każdym Twoim słowem. Związek z żonatym facetem jest nie do opisania...cudo!!!Może nie wszyscy się ze mną zgadzają, ale ja trafiłam na taką osobę że...do rany przyłóż.
Nawet gdybym miała cofnąć czas to i tak bym nie zmieniła tego co przeżyłam z NIM, z mężczyzną któremu oddałam całe moje serce! Jedyne co bym chciała zmienić to to by nie dopadła go choroba!
Alina [28.02.10/11:46]

Szaleństoo ;))

W związku z żonatym mężczyzną jest coś fascynującego... Zawsze jest ten dreszczyk emocji, że ktoś może Was przyłapać. Taki facet jest bardzo czuły, miły, kochany ... do rany przyłóż. Ze swojego doświadczenia wiem, że bardzo trudno jest zakończyc taki związek. On ma to coś co mnie do niego przyciąga... Jest dla mnie jak nie znany ląd który należy odkryć.. ;)
ona [27.02.10/23:05]

to nie sprawiedliwe...

życie jest naprawdę pełne niespodzianek...:( teraz gdy już wszystko się układało i gdy była miłość i szczęście wdarła się choroba i szpitale...:(( dlaczego los jest taki okrutny...:( ciężko jest siedzieć w domu w niewiedzy co się dzieje z ukochaną osobą, z niemożliwością odwiedzin gdyż tam siedzi żona. Beznadziejne to życie...:(
Wracaj do zdrowia Kochanie!!!
ona [21.02.10/16:41]

xx

na pewno gdyby np. jego żona teraz zaszła w ciążę to bolało by mnie to bardzo i musiałabym się pewnie usunąć z jego życia, ale z drugiej strony cieszyłabym się jego szczęściem. To chyba najlepsze co mogłabym dla niego zrobić!!!Kocham Go i zrobię wszystko by był szczęśliwy w życiu - on dla mnie zrobiłby to samo !
ona [21.02.10/16:33]

nie...

hmm...jakby miał dzieci nie pchałabym się w ten związek.
xx [20.02.10/19:38]

ona

a jakby miał dzieci, tez byś była taka hepi?;]
ona [20.02.10/14:13]

szaleństwo?...hm...

Nie piszcie że dziewczyna która spotyka się z żonatym facetem to dziwka,wcale nie...od trzech miesięcy spotykam się z żonatym facetem (jest 5 lat starszy ode mnie) i powiem wam że jest cudownie. Nie ma dzieci, a skoro jest nie zadowolony w małżeństwie to dlaczego nie może mieć mnie. On mnie kocha a ja jego i niech to trwa!!!
yamot [31.01.10/01:23]

lecem pedzem

zapi****lam Galysia ;]
gali [29.01.10/20:35]

no cudownie

miłe panie, lecimy? ;)
Piotrek [29.01.10/17:56]

Piotr

Hej!! Szukam do programu kobiet, które potrafią poderwać zajętego mężczyznę. Jeśli jesteś taką kobietą i chcesz o tym porozmawiać zapraszam do niezobowiązującej rozmowy telefonicznej
P.Stepniak@tvn.pl;
pozdrawiam serdecznie, Piotrek
a [28.01.10/12:46]

dziwka

Dla mnie to zwykła dziwka taka kobieta. W każdym małżeństwie zdarzają się gorsze dni ale to nie uprawnia takiej zdiry do tłumaczenia sie że to nie było dobre małżeństwo i mogła włazić mu do łóżka.
luna [15.12.09/20:18]

to nie takie proste.....

to nie takie proste....ja też tak kiedyś oceniałam dziewczyny wdające sie w układy z zonatymi facetami ,dopóki mi się to nie przydarzyło:(( ale facet tak długo o mnie zabiegał,łaził ,przymilał sie że sie stało -zakochałam sie............ale najlepiej jest już oceniać dziewczynę ze to dziwka itp...a zresztą żaden człowiek nie jest niczyją własnością!!!!!!!!!!!!
luna [15.12.09/20:17]

to nie takie proste.....

to nie takie proste....ja też tak kiedyś oceniałam dziewczyny wdające sie w układy z zonatymi facetami ,dopóki mi się to nie przydarzyło:(( ale facet tak długo o mnie zabiegał,łaził ,przymilał sie że sie stało -zakochałam sie............ale najlepiej jest już oceniać dziewczynę ze to dziwka itp...a zresztą żaden człowiek nie jest niczyją własnością!!!!!!!!!!!!
AGA [29.09.09/11:30]

Znam taka

To dla mnie zwyczjna tania dziwka...Iwonka....moze tez ja znacie
ol [28.09.09/01:51]

pozytywy są, a jakże!

jak się żona balastu chce z domu pozbyć ;)
yamot [27.09.09/18:44]

pozytywy moze i sa

ale konsekwencje oplakane ;]
met [27.09.09/18:25]

no proszę

to są i pozytywy takich przypadków:) ciekawe:)
J.J. [27.09.09/09:10]

Łatwo wam oceniać, mnie nie

Łatwo jest niektórym wydawać wyroki i oceniać, ale prawda jest taka, że wystarczy postawić się na chwilę w roli takiego kochanka czy kochanki i sprawa nie wygląda już tak prosto i czarno-biało. Nigdy nie miałam romansu i też wydawałam radykalne opinie na ten temat, ale jakiś czas temu trafiłam na blog opisujący romans żonatego mężczyzny z młodszą kobietą i on otworzył mi nieco oczy na całe spektrum emocji pozytywnych i negatywnych, które są udziałem kochanków. Powiem jedno - nie zazdroszczę. Dla zainteresowanych www.narodzinyromansu.blox.pl
fet [04.05.09/13:32]

facet to chuj

takie moje zdanie :]
nekta [03.05.09/19:36]

fet

jasne, kobieta to kurwa, ale facet ktory ma zone i dzieci i leci na taka to juz nie jest niczemu winien nie? jasne, jak kobieta robi to dla sportu, rozbija czyjes malzenstwo a potem porzuca faceta, z premedytacja i dla zabawy tak postepuje - to sie zgadzam ze nic dobrego o niej powiedziec nie mozna. Ale jesli po prostu kocha zonatego faceta i jemu tez z nią bedzie dobrze, to nie rozumiem w czym rzecz.
Aha i zeby nie bylo - nie rozbilam zadnego zwiazku i nie dlatego mam takie poglady.
Wuwulec [02.05.09/20:45]

Sądzę o takich kobietach

dokładnie to samo, co o wszystkich innych. Są wśród niech bardzo fajne, takie co by człowiek mógł z nimi wszystko i zawsze, ale są i takie, co raczej nic i nigdy. O ile mówimy o romansie, to wszystko jest OK, to nawet higieniczne może być. Faktem jest, że wtedy lepiej, by i kobieta była zamężna, a nie tylko facety żonaty. Jeśli natomiast mówimy o związku, który ma na celu rozwalenie kumuś rodziny, to juz nie ma w tym ani higieny, ani przyjemności i takich numerów lepiej unikać.
fet [02.05.09/20:32]

kurwy

dla mnie to scierwa. i nic tego nie zmieni.
skobolev [01.05.09/12:07]

przykro mi bardzo ale

monogamia wsród ludzi to mit i pobozne zyczenia wykreowane przez nasza kulture, ktora nie zawsze jest do konca zgodna z tym, jak nas natura stworzyla

pytanie moim zdaniem jest zadane niewlasciwie - predzej juz powinno sie rozpatrywac poszczegolne przypadki osobno a nie generalizowac, ze to ku**y i ladacznice (lub ku***szony i ladacznicy)

no ale idac tropem pytania - co sadzicie o zameznych kobietach wdajacych sie w romans z samotnym mezczyzna ? albo inaczej, o samotnych samcach wdajacych sie w romans z mezatkami ?
...zakochana... [30.04.09/22:19]

...zakochana...

Na to nie ma reguły,tyle ile ludzi i charakterów ,tyle opinii.Jestem po rozwodzie ,mąż mnie zostawił dla innej kobiety,bardzo to przeżyłam i wiem co to znaczy...ale jeśli miałabym być szczęśliwa z kimś kto już ma rodzine...ktoś będzie cierpiał,ale czy to musze być ja???....
uruska [19.12.08/14:38]

Takamala

Ja uważam, że zdrada nie ma płci i jest wyjątkowo paskudnym posunięciem zarówno ze strony facetów, jak i kobiet.
Bo to, że w związku dzieje się źle w żadnym razie nie usprawiedliwia zdrady!!!
Nic jej nie usprawiedliwia wg mnie.
Nie można powiedzieć - sama sobie winna, że mąż ją zdradza, ale można zaryzykować, że winna temu iż, jak piszesz przymyka oko i zamiata śmieci pod dywan licząc na to, że jakoś to będzie czego konsekwencją często jest właśnie zdrada.
Shimi [19.12.08/14:36]

mysle ze ludzie sie nawzajem wybieraja

facet wybiera kobiete, ktora bedzie mogl zdradzac, a kobieta wybiera takiego, ktory bedzie ja zdradzal, a ona bedzie to tolerowac (co nie znaczy, ze nie bedzie bolec ...). To wszystko oczywiscie dzieje sie na poziomie podswiadomym ... Ludzie zyja tak jak ich rodzice, dziadkowie - historie rodzinne powtarzaja sie z zastraszajaca dokladnoscia - systemy rodzinne, ktore opisuje wspomiany juz Hellinger. A ta trzecia ? tez ma w sobie cos, ze wchodzi w taki uklad, bo to nie zwiazek przeciez jest. Nie oceniam. Ofiara przemocy domowej tez jest winna tej przemocy, bo na nia zezwala ... Staram sie nie oceniac ....
takamała [19.12.08/14:14]

niewątpliwie

kobiecie łatwiej opluć tę trzecią niz przyznać się przed sobą do tego że np. wybrała sobie nieodpowiedniego faceta... albo że przymykanie oczu na jego skoki na bok na nic się zdało...
najciekawsze jest to że mówiąc o zdradzie w różnych konfiguracjach z reguły więcej gromów spada na głowę kobiety.
albo jest zdradliwą podłą żoną, albo tą trzecią rozbijająca związek, albo kiepską małżonką która biedny facet zdradza...
I najsurowiej oceniają się nawzajem kobiety... męska solidarność jest jednak faktem, kobiecą rzadko się spotyka.
uruska [19.12.08/13:58]

I pewnie dlatego,

że większość koniecznie musi przypiąć innym łatkę wartościującą tak ciężko zobaczyć im kłodę we własnym oku.
Dlatego ta trzecia, kjtóra "wiadomo", że gorsza - jest przyczyną całego zła. Stąd próba jej tutaj osądu przez wielu.
Pomimo tego, że ona jest tylko skutkiem a nie przyczyną.
Klasyczne odwracanie kota ogonem, które przynosi pozorną ulgę ale faktycznie nie pozwala wniosków na przyszłość wyciągnąć i zrozumieć gdzie naprawdę pies pogrzebyny jest, był czy będzie bo to temat nieustająco aktualny.
marco [19.12.08/13:29]

ps

a kręgosłup moralny trzeba mieć..
marco [19.12.08/13:21]

sądzimy

że jeśli ktoś wchodzi w związek z tzw zajętym osobnikiem, to jest duże prawdopodobieństwo, że tego ktosia zastąpi kiedyś następny ktoś. A jeśli chodzi o konkretny osąd to każdy żyje jak chce i podlega przede wszystkim osądowi własnego sumienia.
takamała [19.12.08/12:42]

niewątpliwie

na ruinach budować trudno, najpierw warto posprzątać...
w ogóle pierwszy, drugi,trzeci czy kolejny, związek dwojga ludzi zawsze jest wyzwaniem. I niestety im dłużej trwa tym jednak trudniej... rutyna i przyzwyczajenie nie koniecznie służą związkom. stąd pewnie skoki na bok, czasami z nudy... Chyba...
met [19.12.08/12:31]

wartościowanie

i porównywanie jest wpisane w ludzką naturą i niewiele można na to poradzić. zawsze coś, ktos odnosi się do czegoś, kogoś, czy nam się podoba czy nie, czy jesteśmy głupi czy tak oświeceni jak uruska. Wyczytałam np. w przekroju dziś w wywiadzie z księdzem jakimś, że w prawosławiu nie wyklina się z kościoła tego, kto zawiera drugie małżeństwo, albowiem traktują oni drugie stadło jak pokutę. muszą w nim odpokutować błędy, jakie poepełnili w pierwszym związku. i jeśli ktoś to umie, to jego kolejny związek jest udany, ale wielu ludzi uważa, że to nie oni są winni czemuś w niudanym związku, tylko druga strona i błedy powielają nadal. dlatego dla wielu ludzi żaden drugi, trzeci i czwarty związek może nic konkretnego, nowego, dobrego nie przynieść i moim zdaniem to jest częste.
zaś wracając do wątku tej, która pcha się na drugą czy tam kolejną, to podlega ona większemu ryzyku, że się nie uda niż ta pierwsza. właśnie dlatego, że świadomość u ludzi tego, co spieprzyli w poprzednich związkach jest nikła.
ja przynjamniej nie wierzę, że ludzie nagle stają się wartościowsi, lepsi, zwłaszcza, kiedy działają na jkichś zgliszczach,
uruska [19.12.08/11:51]

Tylko wg mnie

nie powinno się wartościować.
Pierwsza żona, druga, pierwszy mąż drugi - ok.
Ale nigdy gorszy lub lepszy tylko we względu na numer.
Pierwsza żona tylko z racji swojego "pierszeństwa" nie jest automatycznie lepsza. Gorsza też nie. To samo z drugą.
I o ile zdrada jest zawsze paskudnym posunięciem, o tyle nie każde odejście do tej trzeciej jest związane przecież ze zdradą.
I drugie małeżstwa nie są z góry skazane na przegraną. Wszystko zależy od ludzi, bo bywa, że te drugie są o niebo całe lepsze od tych pierwszych (małżeństwa są lepsze nie ludzie!).
takamała [19.12.08/11:51]

hayde

"Byłam" też w związkach gdzie nie było żon i byłam tylko ja i juz w nich nie jestem... to znaczy że związki z mężczyznami w ogóle są bez przyszłości? Twój tok rozumowania prowadzi do takich wniosków.
Żeby nie było... nie jestem zwolenniczka układów trójkowych, sa trudne, na pewno nie w porządku, głownie wobec żony i tej trzeciej. Ale nie uogólniajmy i nie traktujmy faceta jak skrzywdzonego maleństwa sprowadzonego na złą drogę. Nie rozumiem sformułowania "odebrać mężczyznę" jak to odebrać...? a on jest do brania, odbierania, zatrzymywania...?
maurycja [19.12.08/11:41]

polecam

bardzo mądrą książkę w tym temacie "Porządki miłości" Hellingera
maurycja [19.12.08/11:39]

niezależnie

od tego, czy facetowi z drugą żoną układa się lepiej, czy gorzej, to wg hellingera między innymi - pierwsza żona w hierarchii jest zawsze pierwsza, a jak jest dziecko to już w ogóle.
hayde [19.12.08/11:31]

takamała

"też kiedyś byłam w podobnej sytuacji" - no właśnie BYŁAŚ, nie wnikam czemu nie jesteś, ale czas przeszły to już wystarcza
mixa [19.12.08/11:26]

takamała

no nie w tym sensie... nie uważam, że ta trzecia jest be... sama bym siebie wtedy wyzywała, bo też nią byłam...
Chodzi mi o to, że łatwiej się mówi i sytuacji w ogóle i o czyjejś sytuacji... a co innego jak chodzi o nas czy naszego faceta...
Ja właśnie dlatego wyszłam z takiego układu... w momencie jak pomyślałam, że ja nigdy nie chciałabym być tą zdradzoną żoną...
takamała [19.12.08/11:06]

mixa

bać się o mężów... ?? nie rozumiem... mąż to dziecię we mgle, które wodzi na pokuszenie ta zła trzecia...?? dziewczyny, no co WY...? przecież to dorosły człowiek i jesli zajmujemy się moralnym aspektem to nie ta trzecia jest w tym układzie najbardziej be...
metka ma rację... ja znalazłam się w "podobnej sytuacji" , nie było dziecka, bo wtedy pewnie nie byłoby o tym mowy... ale jest w tym jakaś autodestrukcja, mnie czas zweryfikował dośc boleśnie ale znam kilka par z wieloletnim stażem a facet " z drugiej ręki" więc nie ma co uogólniać
I jeszcze raz mądrośc met wychwalę, zdobywamy się z polotem i klasą więc jesli coś nie zadziała tak samo można sie rozejść...
met [19.12.08/10:47]

pink

to nie jest "stary "temat. to jest temat z gatunku zawsze aktualnych. moje zdanie jest takie, że kobieta dokonując wyboru faceta obciążonego niezrewidowaną przeszłością ma w sobie coś autodestrukcyjnego albo jest zwyczajnie nieświadoma, żeby nie powiedzieć dosadniej. inna sprawa to jest to, co dzieje się w danym stadle, że byle kto może mu zagrozić. ale odejść można, jeśli jest źle, ale z klasą. mało kto to potrafi.
mixa [19.12.08/10:44]

no no

... każdy ma prawo do własnego zdania... ja już się dużo wcześniej wypowiedziałam, ale naprawdę zaskoczyło mnie to, że jednak jest wśród nas parę osób, które "były w podobnej sytuacji"... i z jednej strony pozwala to myśleć, że nie tylko my jesteśmy najgorsze, ale z drugiej strony pozwala się bać o mężów i przyszłych mężów...

Wg mnie rozwiązaniem byłaby "umowa" miedzy wszystkimi kobietami, że po prostu bez względu na wszystko, nie będziemy nigdy z ich mężami romansować... ale realizacja tego to już trudniejsza sprawa...
pink [19.12.08/10:39]

Hehe... znowu wałkowany stary temat

Mamy liberalizm. Normy sobie każdy sam wyznacza. Czemu facet miałby się męczyć jak mu się trafia okazja?:)
takamała [19.12.08/09:58]

hayde

czyli wg Ciebie mężczyzna to "rzecz" którą można odebrać??? A nie samostanowiący o sobie człowiek? Ja wyznaję zasadę że na tyle się znamy na ile się sprawdzimy dlaego nie lubie jednoznacznych ocen w niejednoznacznych i trudnych sytuacjach. Zapewniam Cię że wiele osób wchodzi w takie układy , bo kierują nimi uczucia, które trudno kontrolować, wiele zapewne dlatego że lubią fun i ryzyko ale to inna para kaloszy. I nie używałabym tu sformułowania "głupota" bo obrażasz ludzi, szczerze mówiąc m.in. mnie... Tak, też kiedyś byłam w podobnej sytuacji...
hayde [19.12.08/09:37]

takamała

przecież tutaj nie jest mowa o rozwodniku.
hierarchicznie ważniejsza? a kto jej to udowodni, skoro to romans, skoro nadal ma żonę. naiwnie się godzi na to by facet brał z dwóch kociołków. ja bym się czuła gorsza - wszystkie koleżanki przychodzą z facetami na firmowy bankiet, a ja sama, bo on też pracuje w tej firmie i przyszedł z żoną. gorsza, bo oficjalnie zawsze będzie na pierwszym miejscu żona.
i to nie jest pogarda dla inności, tylko dla głupoty.

jeśli się rozwodzi to ok, ale tkwić całe życie w stanie zawieszenia nie można, bo zawsze ktoś będzie miał złamane serce.

a poza tym - tak czy siak to jest świństwo odbierać innej kobiecie faceta, nawet jeśli on nic do tamtej już nie czuje (w takim razie po co z nią jest, skoro potem szuka sobie okazji?).
takamała [19.12.08/09:06]

juz mi sie

niespecjalnie chce polemizować ale hayde chyba nie do końca masz rację... dlaczego gorsza...? która jest druga a która pierwsza? chronologicznie pierwsza czy może w jakiejś hierarchii?
poza tym to uogólnienia a te są zawsze niebezpieczne. Nie zawsze rozwodnicy zdradzają te następne, to trudne związki ale czasem się udają, więc Twoja teoria nie koniecznie jest słuszna...
a poza wszystkim jak ja nie lubię tonu wyższości i pogardliwego stosunku do ludzi którzy żyją inaczej niż komuś sie podoba. Ty masz określone zdanie na ten temat, wysnute z tego co rozumiem na podstawie rozważań teoretycznych, więc każdy kto żyje inaczej jest gorszy, "bezprawny"...?
hayde [19.12.08/08:24]

hm

szkoda tracić życie na takich facetów, bo jeśli ani obrączka ani dziecko go nie powstrzymały przed zdradą, to czy ta nowa kobieta będzie w stanie? taka kobieta nie szanuje przede wszystkim siebie. jest tą drugą, bezprawną i gorszą. albo ona, albo ja - inaczej jest to jawne przyzwolenie na "bigamię".
karii [18.12.08/22:44]

czego brak?

A ja myślę, że nie zdradza się żony czy męża z pierwszą lepszą napotkaną osobą. Na ogół szukamy tego czego nam brakuje...
Nie sądzę żeby winę ponosiła ta trzecia, przecież na siłę do łóżka nie zaciągnęła, a tym bardziej wątpię żeby jakakolwiek kobieta wdała się w związek z żonatym mężczyzną tylko dla zabawy. Śmieszy mnie to, że piszecie, że takie kobiety chcą się dowartościowac. Czy romans z żonatym mężczyzną może dowartościowac? Czy raczej przyprawic o jakieś wyrzuty? Taki romans rozgrywa się zarówno w sferze psychicznej jak i fizycznej. Na siłę nie wyciągnie się kochanka z małżeństwa, on też ma wolną wole, prawo wyboru, decydowania o własnym życiu. Zona też ma prawo walczyc o męża a nawet powinna. Wybór należy do niego i to on określi, która jest dla niego najlepsza.
Rosa [14.11.08/09:09]

Uruska

No właśnie-kobiety sobie odpuszczają, oczywiście nie wszystkie bron Boże. Ale te, które sobie jednak odpuszczają-bo dzieci, bo zmeczone, bo mąż ten sam od lat więc po co się starać, bo seks wcale nie taki fajny itp. bardzo często w koncu dowiadują się, że istnieje "ta trzecia". A ponieważ do siebie przecież nikt pretensji mieć nie będzie, do męża owszem ale jako, ze chce się nagle o niego walczyć to też nie można go tak totalnie winą obciążyć, więc ta trzecia, jako obcy i nieznany element jest tym najgorszym złem, winna wszystkiemu. No niestety, widziałam kilka takich historii na własne oczy, i niestety właśnie takie są najczęstsze. A ponieważ to nie jest take proste wszystko więc nie mogę napisać, ze żona sama sobie winna. Co to, to nie! Takie zycie jest i już.
Sykstus chyba dobrze napisał-najpierw jest źle w małżeństwie a potem dopiero skok w bok. Oczywiście NA OGOŁ, co nie znaczy ZAWSZE. A panie które dla sportu rozbijają rodziny, bo chcą sie dowartościować czy wygrac zakład z koleżanką, to jednak chyba malutki ułamek tylko.
uruska [14.11.08/00:23]

No ale sykstusie,

jeśli facet jest seksoholikiem (jak to się dziś mawia) to przecież nie wierzę, że żona o tym nie wie. Jeśli wie i przymyka oko - to niech nie ma pretensji do tych trzecich. Jeśli nie wiedziała a właśnie spadła na nią ta złowroga wieść to też ONA musi coś z tym zrobić, żadna trzecia. A reszta, jak mówisz.
sykstus [13.11.08/23:51]

pewn bywaja kobiety

destruktorki dla destrukcji samej - bedzie z miljon ludz charakterow, wiec mozliwe - ale ja takich nie spotkalem
pewn jest i tak ze facet jest kobieciarzem notorem i 'rznie wszst co sie chodzi oprocz zegarka' ale..
NA OGOL jest tak ze najpierw jest zle w malzenstwie (niekiedy dlugo) a POTEM ludzie znajduja innych partnerow
uruska [13.11.08/23:46]

A Ty skąd to wiesz met,

że to nieprawda jest o czym piszemy???
Bo o ile oczywistym jest, że pobudki tych trzecich mogą być różne - od miłości po zabawę destrukcją, o tyle powtórzę się ale co mi tam:

Wyobraź sobie taki układ (jeśli nie wierzysz, że możliwy w realnym życiu to choć hipotetycznie!) - facet jest do szaleństwa zakochany w swojej kobiecie. Z wzajemnością!. Tworzą parę zgranych i sprawdzonych przyjaciół a seks z roku na rok sprawia im więcej przyjemności. Namiętność kwitnie. Facet czuje się spełniony i szczęśliwy. Jest dumny ze swojej kobiety, podziwia ją zawiele spraw.

I pojawia się w okolicy mega zdeterminowana panna, która postanawia gościa usidlić.
Jak oceniasz jej szanse na długotrwały romans?

Wiem, wiem - napiszesz, że tak to jest na filmach wyłącznie. Ale ja Ci powiem, że się mylisz!
Kobiety sobie zwyczajnie odpuszczają nie wierząc, że to będzie miało jakieś konsekwencje (np w postaci trzeciego w łóżku)! Syf w domu, parciana bielizna, "królewna" w łóżku, gderanie na dzień dobry, dyskredytowanie przyjaciół faceta, agresja wobec jego rodziny, malkontenctwo, wypominki, fochy, ciche dni i co tam jeszcze - arsenł bogaty i dorodny i tak często wrośnięty w pejzaż domowo-rodzinny, że kobiecie do głowy nie przyjdzie, że to ma coś wspólnego z tym, że facet się łapie na maślane oczy sekretarki czy też koleżanki z fitnesklubu.
takamała [13.11.08/23:41]

acha Fet

moja mama też dostała od życia po tyłku... i mimo że mam fajnego ojca i nadal tzw.pełną rodziną nie nazwę kogoś tam suką... za duża już na to jestem i za wiele przeżyłam sama...
takamała [13.11.08/23:39]

dlatego

piszemy że każda historia jest inna... argumenty uruski i Rosy mają na celu wyjaśnienie że nie każda trzecia to kurew skończona... tak samo jak nie każde małżeństwo to święta rodzinka... i różnie bywa po prostu.
są panie które coś tam dla sportu, są panowie którzy wierni być nie potrafią, są żony które w papilotach i dla dobra sprawy... i czasem jest prawdziwa miłość. Mam taką nadzieję przynajmniej....
met [13.11.08/23:25]

to co piszecie Rosa i uruska

zdarza się, mam na myśli małżeństwa i współodopwiedzialność, ale nie jest reguła jednak. Wiadomo, że nic w próżni itd. ale nierzadko ktoś jest czymś więcej niż miłym i nie gderliwym a jednak współmałżonek decyduje się na zdradę albo na uwiedzenie przez jakąś zdeterminowaną wielce damulkę. bywają kobiety, które lubią destrukcję i bawią się tym, że żonkosia wciągają w zdrady, bywają prawda?
bywają naiwne, które wierzą, że z nimi to taki żonkoś będzie mega szczęśliwy a one tymi jedynymi, bywają prawda?
bywają ludzie spaczeni, o zawikłanej morlaności itp, podatni na kuszenie bez względu na czar własnej małżonki. przecież wiecie o tym, więc czemu twierdzicie, że wsyzskto jest takie proste i jednoznacznę:
jest zdrada, bo małżeństwo jest złe, trzecie osoba nie ponosi absolutnie żdanej odpowiedzialności.
zapodajecie nieprawdę drogie panie:) albo niecałą prawdę.
uruska [13.11.08/19:12]

Rosa

masz stuprocentową rację. Niestety większość nie chce o tym pamiętać:))) I potem się straaaasznie dziwię, że jakaś "kurew" im chłopa uwiodła, bo jakby nie ona to dalej można by sobie poudawać, że fajnie jest.
Rosa [13.11.08/18:33]

Uruska

Zgadza sie, na ogół wg "rozwiedzionych" dzieci zła jest "ta trzecia" czy "ten trzeci". Kurcze wierszem mi wyszło ale trudno. ;-) A prawda jest taka, że wina za rozpad małżeństwa leży po prostu po stronie małżonków, obojga dokładnie mówiąc. Bo małżeństwo to okropnie trudna sprawa-trzeba o nie dbać, o partnera i o siebie, a nie tylko być, nawet jeśli wg nas samych jesteśmy ok. Bo to że obiad na czas podałam, że jestem miła i że się nie kłócimy to za mało niestety.
uruska [13.11.08/18:23]

Rosa

dokładnie.
I wiesz co Fetish - do twojej matki też.
Ona też jest w jakiś sposób odpowiedzialna, że mąż ją zostawił czy zdradził.
Bo nie ma tak, że coś się dzieje w próżni. Twoja złość to złość dziecka, które nie potrafi popatrzeć z boku neutralnie tylko solidaryzuje się z rodzicem wg niego pokrzywdzonym, albo zwyczajnie słabszym albo z tym, z którym ma bliższy związek emocjonalny.
I dlatego ta Twoja złość nie ma nic wspólnego z realiami tej zdrady a wyłącznie z Twoim poczuciem krzywdy. A, że rodzic to ktoś kogo bardzo trudno nienawidzić (choćby się czasem bardzo chciało) to projektujesz swoją złość na tę kobietę.
To bardzo klasyczne zachowanie "rozwiedzionych" dzieci.
Rosa [13.11.08/17:29]

Fetish

A ja uporczywie będę twierdzić, ze niezależnie od płci, winę ponosi zdradzający swoją żonę bądź zdradzająca swojego meża a nie ten trzeci ktoś, i już. Bo ślub biorą dwie osoby i wylącznie od nich zależy, czy będą sobie wierne czy też nie. Nikt mi nie wmówi, ze facet czy kobieta jest na tyle bezwolna by zdradzac tylko dlatego że ktoś "z zewnątrz" postanowił rozwalić jej/jemu małżeństwo. Nie ma takiej siły, jeśli ludzie się kochają, szanują, dbają o siebie nawzajem. A jeśli się nie kochają no to już sorry...
Fetish [13.11.08/17:20]

takamała

i tu się ujawnia myślenie kobiet - żal można mieć tylko do faceta. naprawdę? a może i do mojej matki, może do niej? to nie jest taka łatwa sprawa.
proszę bardzo, możecie mi wytykać proste myślenie. może jest i proste, może nie warto dyskutować, ale zdania na temat kobiet wpierdalających się w związki nie zmienię. bo gdyby sytuację odwrócić i zadać pytanie "romans z żonatą" to wszystkie zebrane tu panie oświadczyłyby że taki facet to chuj. mam zatem prawo twierdzić, że taka pani to kurwa.
uruska [13.11.08/15:36]

Rosa

no ale od własnego męża, która taki jest, jak piszesz poniżej należy NATYCHMIAS odejść!
Rosa [13.11.08/14:40]

jerry

Oj to bardzo zależy jaki maż, uwierz ze róznie bywa. ;-) czasem jest to ostatnia osoba z którą chciałoby się poromansować.
jerry1111 [13.11.08/14:37]

najlepszy jest romans

z własnym mężem. i tego się trzymajcie. i żonaty i przetestowany. same plusy.
Rosa [13.11.08/10:44]

Takamala

Zgadzam się, romans z mężem własnej koleżanki czy przyjaciółki to totala porażka, ponizej pasa w ogóle. W życiu bym czegoś takiego nie zrobiła, nawet gdyby tym męzem był Brad Pitt. Masakra!
takamała [12.11.08/23:17]

niewierna

poruszasz nieco inny wątek. Mąż mojej znajomej, koleżanki jest dla mnie nietykalny. I tu ja mam zasady. Niepodważalne. Może to jakaś hipokryzja ale absolutnie nie interesują mnie mężczyźni, których żony znam.
Fet myślę że dyskusja z Tobą nie ma sensu. Nawet Cię rozumiem... trochę. Ale jeśli kogoś tu opluwasz i do kogoś możesz mieć żal to do ojca... on zawiódł. Obca kobieta - ta trzecia nie miała wobec Was żadnych zobowiązań, mąż i ojciec tak...
Przeżyłam podobną sytuację, bolało, ale wiem kto zawinił.
niewierna [12.11.08/23:09]

o!dyskusje

Tytuł tematu"Co sądzicie o kobietach wdających się w .."
Niezmiennie twierdzę,że nie można niczego oceniać bo w naszym długim życiu wszystko się może zdarzyć a ile par tyle przykładów.
A sam tytuł mnie zdziwił już wcześniej-Co sądzicie o kobietach...
A dlaczego nie "Co sądzicie o mężczyznach.."?-oczywiście w tym kontekście
.
Osobiście znam kilku żonatych mężczyzn ale są mi jedynie bliskimi znajomi.I choćbym wiedziała że chcieliby mieć cokolwiek ze mną wspólnego------oglądam sobie zdjęcia jego ,żony...dziecka...drugiego dziecka.Dzwoni-rozmawiamy jak przyjaciele.No taki żonaty facet-Dobry do pogadania i jako przyjaciel/kolega-czasem bywał pomocny.
I takie układy bywają.
Dlatego proszę nie generalizować.
Polecam też film pt "Piekło".-tam są zawarte te wszystkie sprawy.I nawet żonaty i zdradziecki "dupek" tam też się pojawia :).Zachęcam do obejrzenia .
uruska [12.11.08/23:01]

Fetish

I uważasz, że małżeństwo Twoich rodziców było udane i szczęśliwe i kochające się i TYLKO ta kurew to zniszczyła?
Nie zapominaj, że faceci oprócz huja mają głowę a to czy jej używają czy nie zależy tylko i wyłącznie od nich.
I jeszcze jedno - to, że facet odchodzi (albo kobieta) to nic złego, zła jest dopiero zdrada. No i pewnie, gdyby nie TA kobieta ojciec zrobiłby to z inną.
Nie ma tak, że jak komuś dobrze i jest szczęśliwy to stara się to zniszczyć...
sykstus [12.11.08/22:50]

tak fet,

to zamkniete myslenie.
i jasne - calkiem uzasadnione zwl tym ze 'nie chce wiec nie rozumiem'
acz nie zapominaj, ze i zony miewaja romanse - pisalem
pink [12.11.08/22:36]

uruska

Ale mówimy o romansie z żonatym facetem a nie o żonie.
Jakie obowiązki??? Iść nad rzekę z balią i tarą i zrobić pranie dla męża i trzynasciorga drobiazgu, wymieść piasek z polepy i zamówić nowy, nanieść węgla z piwnicy i ugotować obiad na fajerkach, zacerować skarpetki mężowi i pociechom, nakrochmalić pościel i kołnierzyki...?
Dzisiaj laski muszą odpocząć po rozwieszeniu prania dla 3 osób i załadowaniu zmywarki:)
Ktoś tych ciamajdowatych facetów musiał tak wychować. Nie będę pokazywał palcem kto ale mówi się na takich mamisynki;)
Seks jest nudny a gadanie o nim jeszcze bardziej:)
Facet w Polsce jest w stanie bez problemu zarobić 10-20 tys. trzeba by tylko najpierw zlikwidować komunizm, liberalizm, demokrację, IIIRP czy jak się teraz nazywa państwo mafijne razem z jego strukturą płac nagradzającą pasożytujące laski z korporacji, biurwy, kolesi od układów itp. menelstwo niszczące przedsiębiorczość i tworzące takich facetów jak opisałaś.
Fetish [12.11.08/22:26]

Ja

nie wierzę np. w udane małżeństwa. Może własnie ze względu na zjebane DNA ponieważ tak się składa, że mój ojciec wdał się w romans z kurwą jakich mało. Może dlatego, że widzę cierpienie swojej matki powoduje, że kobieta która wpierdala się w związek dwójki innych osób jest dla mnie najzwyklejszym szmaciskiem. I można się spierać, że to przecież facet poleciał. Ale chyba każdy się zgodzi, że facet to w większości przypadków tylko kutas i to kobieta mu krew w jajach buzuje. I ja nie rozumiem takich, które robią to wiedząc, że facet ma żonę, rodzinę. I może zrozumiałbym, ale nie chcę więc nie zrozumiem. I może to głupie, zamknięte myślenie, ale akurat w tym przypadku całkowicie uzasadnione.
gali [12.11.08/22:18]

o, jakie tu ciekawe rozmowy,

a ja taka niezorientowana ;))
sykstus [12.11.08/22:14]

loj,

nie bede sie o kazdy detal spierac;
uruska [12.11.08/21:54]

Sykstusie

nie wszystko, bo moja na przykład w żadnym razie nie usprawiedliwia zdrady, braku lojalności, kłamstwa i jeszcze paru innych przymiotników z tej samej półki:)))
Ale rozumiem, że u innych to będzie np nieopuszczona deska od klozetu bo zdrada to pikuś, dlatego rację masz, że możliwości jest bez liku a podstawą sukcesu trafienie na swojego człowieka co detali się nie czepia ale pryncypia ma ulokowane w podobnym, o ile nie w tym samym miejscu.
Bez znaczenia zresztą w jakim się to dzieje wieku, choć oczywiście niektórzy potrzebują lat świetlnych, żeby dojść do tego gdzie im się te pryncypia ulokowały.
sykstus [12.11.08/21:28]

jasne,

ze jest z grubsza pincet mozliwosci
i nie da rady w czambul
zadne generalizacje w stosunku do komplexu "kobieta - mezczyzna' nie dzialaja
bywa np. i tak ze ludzie zostaja w malzenstwie ze wzgl na dzieci.. a nie ida do tejze 'polowki'
taz tak bywa - tu akurat chyba o tym nie bylo - slowa poslowie nie czytalem
roznie bywa. nawet tak ze zony miewaja romanse;
jest tez tak ze niektory ma mniej monogamiczna nature czyz inny.. najbardziej rozniscie jest
w sumie najwiecej aspektow poruszyla uruska
a i tak 'milosc ci wszystko wybaczy';))) co w moim rozmieniu przeklada sie na to ze milosc wszystko usprawiedliwia.. )
Rosa [12.11.08/21:27]

Met

Ale to chyba faktycznie tak jest, że jak sie dwoje dojrzałych już ludzi w sobie zakocha to większe są szanse, ze to się uda... Bo są swiadomi swoich wad, oczekiwań, swoje już przeżyli i może są w stanie docenic to, co mają? Jesli tak to jest jednak jakaś nadzieja...
takamała [12.11.08/21:12]

met

też się nad tym zastanawiałam, ale to w gruncie rzeczy smutne jest
met [12.11.08/20:32]

a może

udane małżeństwa są tylko takie, które zawarte kiedy partnerzy mają koło 50-tki?:))
wyszumieli sie, nazdradzali, coś tam o sobie wiedzą i mogą żyć spokojnie, wiernie i super?:))
tak mi sie coś zdaje własnie.
uruska [12.11.08/20:14]

MaŁa:)

Co tylko zechceszszszsz :))))
takamała [12.11.08/20:10]

uruska, jesteś wielka

przyślij mi to zdjęcie plisss.:))))) albo autograf chociaż;]
uruska [12.11.08/19:58]

Nie ma co zwalać winy na kobietę

bo już i tak jest biedna, że w ogóle wyszła za mąż.
Małżeństwo w obecnym kształcie zostało wymyślone przez KK jako najlepsza strategia dla rozwoju społeczeństwa. Dawało mężczyźnie korzyści a kobiecie obowiązki. Obecnie obowiązki zostały.
Ma się w domu starego (po 30stce), ciamajdowatego faceta, który o seksie wie tyle co nic, który nawet gwoździe przybić nie potrafi i na 1 góra 2 dzieci nie jest w stanie zarobić. Zresztą często jego pensja w porównaniu z pensją żony to kieszonkowe na waciki. Dlatego czuje się niedowartościowany i z każdym rokiem coraz bardziej tetryczeje, zaniedbuje się, łysieje i obrasta sadłem. Nadminię też, że nie czyta, nie chodzi do teatru i ogólnie rzecz ujmując durnieje...
pink [12.11.08/18:02]

Nie ma co zwalać winę na faceta

bo już i tak jest biedny, że się w ogóle ożenił. Małżeństwo w obecnym kształcie zostało wymyślone przez KK jako najlepsza strategia dla rozwoju społeczeństwa. Dawało kobiecie prawa i ochronę a facet miał z niej korzyści. Obecnie prawa i ochrona zostały a korzyści żadne.
Ma się w domu starą (po 30tce;), kłótliwą babę z którą dawno seks to tylko obowiązek, która nie ma w domu roboty przy 1 dziecku góra 2, z niańką, sprzątaczką i całą techniką, która się nudzi i z każdym rokiem robi się coraz durniejsza i bardziej upierdliwa. Bachory drą ryje i im starsze tym więcej z nimi problemów. Jak ktoś nie został tradycyjnie wychowany i nie ma poczucia obowiązku to po co właściwie ma się męczyć i sobie odmawiać?:)
Lepiej od razu się nastawiać na nowoczesne paruletnie związki dwojga wybraków niż na poważne małżeństwo na całe życie;)
Truskawka [12.11.08/17:54]

urusko

nie no jasne, ze mu tego brakowalo i widocznie gdzies tam w glebi sie czul niedowartosciowany. Ale tez ona nie wiedziala, ze mu tego potrzeba.
Natomiast dziumdzia wygrala bo byla lepszym psychologiem po prostu co nie zmienia faktu, ze ani jej to na zdrowie nie wyszlo ani jemu a kumpeli jak najbardziej.

Zreszta wydaje mi sie, ze nie ma idealnych zwiazkow takich na 100% i w kazdym cos, gdzies lekko skrzypi.
Tylko nie ma skutku bez przyczyny i czasami ta trzecia jest taka przyczyna a bez niej nie byloby tego skutku i nie jest powiedziane, ze zaistnialby kiedykolwiek.
Nie mowie, ze tak jest zawsze bo na ogol to facet jest strona czynna ale rosnie tez pokolenie dosyc drapieznych mlodych, ktore chca sobie zycie ulozyc za kazda cene. Sama mam kolo siebie dwa przyklady. A jedna patrzac na mnie wrecz byla pewna, ze to ona zlize smietanke bo przeciez jest mlodsza, ladniejsza, lepsza itd :))))
uruska [12.11.08/17:41]

takamała,

jak się tak dookoła porozglądać to większość ma w życiu kilka udanych związków, o których na pewnym etapie myśleli, że to na całe życie.
uruska [12.11.08/17:39]

A ja myślę,

że kobiety odchodzą do tych trzecich bo ich własny mąż nie taki skory, żeby się dzielić. A kobiety często przymykają oko, że to się jakoś po kościach rozejdzie. A nie przychodzi im do głowy, że coś chyba nie jest ok w ich związku i pewnie nic po kościach się nie rozejdzie. Facet często wie, że "może sobie pozwolić" na skok w bok bo wszyscy przymkną na to oko.
Na kobiecy skok w bok niekoniecznie więc ona nie ma wyboru :)))

Nie wierzę, że u tych Twoich znajomych wszystko było ok. Skoro facet skusił się na patrzenie w niego, jak w obrazek to może tego mu brakowało właśnie? Może gdyby żona od czasu do czasu zamiast marudzić też się tak w nigo powpatrywała to by mu Dziumdzia nie miała czym zaimponować?
uruska [12.11.08/17:33]

kajtek

lubie bo jestem konsekwentna - skoro zdecydowalam sią świadomie i dobrowolnie tu zamieszkać to czemu nie? Myślisz, że byłoby lepiej gdybym siedziała i płakała, że taki syf bo muszę mówić po niemiecku?
truskawka [12.11.08/17:32]

mala

bo to jest to co napisalam gdzies tam; faceci maja tendencje, ze zanim zwolnia jeden stolek juz chca zajac drugi. Widocznie taka ich chora natura.
Monogamia wedlug niektorych naukowcow jest nienaturalna ale sa ludzie, ktorzy w niej trwaja wiec ja juz nie wiem jak jest....:)
takamała [12.11.08/17:25]

ale babki

częściej kończą związki w których na horyzoncie pojawia się ten trzeci... a facetom chyba łatwiej przychodzi działanie na 2 fronty.
jeśli problem monogamii wynika z długości życia należy poczekać do dojrzałej mądrości i wtedy zaczynać życie we dwoje... albo mieć wiele związków na jakiś czas? nie wiem jakoś mnie to przestaje kręcić, może solo, singielka z dzieckiem?
chociaż zdrada jest stara jak świat, niezależna chyba od długości naszego życia
Truskawka [12.11.08/17:25]

mala

wiesz co roznie to z tymi facetami i kobietami bywa. Ja nie chce pluc we wlasna piaskownice i tez czesciej mam zaciecie feministyczne niz nie.
Ale jak wytlumaczyc laske, o ktorej pisalam juz mase razy, do ktorej wyciagasz reke i pomagasz a ona w zamian przystawia sie (slownie) do twojego faceta i opowiada kolezankom, ze ona go bedzie miec ?:)))
tu trzeba troche rozdzielic te one wiesz? :)
Jasne, ze gdyby sie na to narwal to bylaby to jego wina ale ilu jest facetow, ktorzy o tym by nie pomysleli gdyby jedna z druga nie zaczela patrzec na niego wielkimi oczyma? :))

znam taka pare i na prawde byli fajnym malzenstwem. Tylko oni byli partnerami i przyjaciolmi a tu nagle weszla z butami dziumdzia i zaczela patrzec na niego jak w obraz i facet zglupial kompletnie :) byc moze by nie zglupial gdyby dziumdzia sie nie pojawila? Nota bene teraz zaluje bardzo ale kumpela juz sobie poukladala zycie, wyleczyla rany i zamknela rozdzial :)
kajt [12.11.08/17:23]

uruska

lubisz to z ta odra co nie
uruska [12.11.08/17:18]

Takamała

Z tą monogamią to jest tak - dziś żyjemy prawie trzy razy dłużej niż w czasach kiedy ją uznano w naszej cywilizacji za pożądaną.
Czyli musielibyśmy trzy razy dłużej wytrzymywać z jednym partnerem - gdyby monogamię definiować jako jeden partner na całe życie.
Ja nie jestem aż tak wymagająca - mnie wystarczy, że partner jest mi wierny na ten czas kiedy mi to obiecał, a kiedy wypala się uczucie wtedy nie oszukuję anie siebie ani jego tylko... odchodzę, żeby znowu żyć w monogamicznym związku.
Oczywiście marząc i mając nadzieję, że ten jest już na zawsze:)))

p.s
A z różnych badań prowadzonych na zachód od Odry wynika, że panowie w zdradzaniu aż takiej przewagi nad paniami nie mają!
Truskawka [12.11.08/17:15]

uruska

zlosliwcze jeden ;)))
uruska [12.11.08/17:12]

Tru

ja myślę, że ta jednomyślność nasza nie taka znowu wyjątkowa tu i teraz. Tym razem po prostu czytałyśmy z uwagą co napisała ta druga:)
takamała [12.11.08/17:03]

wiecie

co, ale inna sprawa że ja w ogóle średnio wierzę w wiernośc i monogamię, polecę feministycznie trudno... zwłaszcza w panów pod tym względem nie wierzę...
Ja myślę że to działa też w ten sposób ,że kto zdradza ten znajduje sobie taką partnerkę, żonę która to po cichu lub oficjalnie akceptuje

uruska weź przestań, stara i brzydka... a w ogóle może ja takie lubię:)))))
Truskawka [12.11.08/16:55]

uruska

a wiesz, ze o tym samym pomyslalam i wlazlam tu zeby napisac a tys mnie ubiegla. Niespotyka jednomyslnosc u nas nastapila :)))
uruska [12.11.08/16:34]

:)))

Mała ale ja brzydka jestem i stara więc z tą fotką to nie bardzo:)

Bo rozprawianie o tej trzeciej to przenoszenie punktu ciężkości poza związek.
Uważam, że te kobiety, które wroga upatrują w tej trzeciej będą zdradzane i tyle. Dopiero odczepienie się od niej i zaglądnięcie głęboko w siebie, żeby np sprawdzić dlaczego takiego faceta sobie wybrałam a nie innego może pozwolić na to, że człowiek stworzy związek, w którym nikt nikogo nie oszukuje, nikt przed nikim nie ściemnia. Taki, w którym nie ma trzecich ani czwartych.
takamała [12.11.08/16:12]

uruska

przyślij mi fotkę, powieszę sonie nad biurkiem, mądraś dziewczyno okrutnie.
Ile razy i ilu osobom to wykładałam... facet to nie towar który biorę z wystawy, sam decyduje czy jest draniem czy człowiekiem, czy jest uczciwy czy raczej nie... żona sama decyduje czy udaje że nie widzi i nie wie, czy też stawia sprawę jasno. Dwoje ludzi - ich zobowiązanie, a trzecia...? prawda nie ta to inna
uruska [12.11.08/16:07]

Wszystkie te rozmowy prowadzą

wg mnie w ślepy zaułek.

Bo ta trzecia wogóle nie powinna być przedmiotem analizy w kontekście czyjejś krzywdy (żony, dzieci), wyrzutów sumienia i tym podobnych.
Małżeństwo może rozbić tylko mąż albo żona. Nikt inny. Nie ma takiej mocy żadna trzecia ani piąta.

Kobieta dowiaduje się, że została zdradzona i co? Jej agresja kieruje się w stronę tej kurwy, dziwki, laluni, dupencji i co tam jeszcze. Użala się z psiapsiułkami, że jak on mógł, jak mogła ta trzecia.
Sprawia jej frajdę kiedy ktoś powie no ale tamta jest głupsza, brzydsza, ma krótsze nogi, prawda?
Ale CO CAŁA HISTORIA MA Z TAMTą wspólnego?
NIC.

Gdyby mąż kochał swoją żonę i był z nią z własnego wyboru nie wymuszanego tysiącem czynników zewnętrznych (była tu dyskujsja, że jak jest ślub to facetowi nie tak łatwo się wycofać) to i tysiąc TAMTYCH nie skłoniłoby go do zdrady. Prawda?
Jeśli ewentualnie do jednorazowego skoku w bok po pijaku to napewno nie do przewlekłego romansu.

Dlatego miłe panie jesteśmy zdradzane nie z powodu tych trzecich a z powodu własnych kiepskch stosunków z ukochanym.

I to on jeśli okłamuje i mataczy jest niewiernym niewdzięcznikiem - kobieta, z którą to robi jest dekoracją do filmu. Nie ma się co łudzić, że gdyby nie ona to byłoby wszystko dobrze. BO BY NIE BYŁO.
takamała [12.11.08/14:58]

Rosa i to chyba jest

podsumowanie... uogólnienia bywają krzywdzące. Każda taka sytuacja to odrębna historia.
Truskawko, w tym rzecz że nigdy tak do końca nie wiesz jak zachowałabyś się w danej sytuacji, wiesz jak się już kiedyś zachowałaś ale to nie daje Ci pewności że tak samo postąpisz w przyszłości:)))
I ja wolałam Jennifer:(
A poza tym nadal szacunek za słuszne poniekąd zasady:)
Rosa [12.11.08/14:26]

A tak odpowiadając na pytanie

co sądzę o kobietach które mają romans z żonatym-nic nie sądzę, totalnie nic, zero. Bo sądzić mogę coś tylko o konkretnej kobiecie, która znam, o której cokolwiek wiem, znam jej i jego sytuacje, wiem z jakich powodów jest z tym facetem itp. Wtedy mogę cokolwiek mysleć na ten temat. Bo ogólników w takich sprawach po prostu nie ma i już. Są osobne historie, każda inna. Jedne kończą się dobrze, inne tragicznie lub nijak.
Truskawka [12.11.08/13:53]

mala

ja ci dziekuje za podziw ale to nie do konca tak jest jak pisze :) Otoz zastanowilam sie nad tym gleboko i rzeczywiscie do tej pory byli mezowie byli dla mnie gdzies tam i wogole mowy nie bylo zeby cos zaistnialo....ja jestem wygodne zwierze i nie lubie sobie komplikowac zycia :)) Ale.....tak sobie pomyslalam co jesli na miejscu tego pana dawno temu byl ten moj obecny, ktory na prawde jest jak uszyty na miare az niewiarygodne zwazywszy wszystkie roznice miedzy nami. I gdyby mial zone... i powiem ci szczerze, ze juz nie jestem taka pewna tego, ze powiedzialabym nie ale niewykluczone, ze stanelabym na glowie zeby go miec, wyszarpac wzglednie udusic ta zone. Tak wiec to rzeczywiscie zalezy od sytuacji i ludzi w nia zamieszanych... :)

Wiec jesli nie mowimy tutaj o laskach, ktore pchaja sie facetowi w gacie liczac na to, ze zona pojdzie sie pasc bo facet ma pozycje i kase (a naobserwowalam sie takich akcji troche) to rzeczywiscie nie ma czarno-bialej sytuacji a sa tylko ludzie ze swoimi slabosciami, idealami, marzeniami itd.

A w ogole uwielbiam Angie Joli i Pita i moim zdaniem duzo im lepiej razem niz bylo Pitowi i Aniston co widac na zdjeciach i w wywiadach jak bardzo oboje sie zmienili, zlagodnieli, uspokoili a milosc tak wplywa na ludzi. No i sam fakt, ze z Joli Pitt spedza wiecej czasu pomagajac ludziom niz na pokazac mody tez swiadczy o tym kim sa obie panie, ze sobie tak pojade po babsku :)))
takamała [12.11.08/13:33]

martuuho

nie napisałam że coś zrobisz, tylko że nie możesz być pewna że nie zrobisz...:))) i tego nie odwołam, bo tak jest i ja też tego nie lubię. Jesteśmy same dla siebie nie do końca przewidywalne.
I ja tam jestem stara ciotka i z perspektywy przeżytych lat wiem że życie często nas weryfikuje i to dość boleśnie
martuuha [12.11.08/13:19]

yamcik

wiem :P i Ty też wiesz :D pozbieraj samoocenę z podłogi, bądź dla niej dobra :)

takamała - sorks, bo ja alergicznie reaguję na niewiele rzeczy. I poza kminkiem, są to jakiekolwiek, choćby najmniejsze próby włażenia w moją głowę i takie sytuacje, kiedy ktoś mi mówi, ze powiedziałam co, czego nie powiedziałam, pomyślałam, coś czego nie pomyślałam, albo zrobiłam coś czego nie zrobiłam, albo tak jak tu - zrobię coś, czego nie zrobię (bo tak ;-))
yamot [12.11.08/13:15]

Mart

ja ci dam starszej ;PPPPP
przez ciebie mi samoocena spadla ;P

ale tak serio - wisz przeca o co kaman :D
takamała [12.11.08/13:14]

martuuho

właśnie o tym napisałam że sama siebie nie znasz... nie wiem skąd wnioskujesz że wiem o Tobie coś więcej niż to właśnie:)))
martuuha [12.11.08/13:13]

yamka

a teraz se stajesz w roli starszej, bardziej doswiadczonej ciotki, i jak Ci z tym? ;-))))
no dobra, dobra, poddaje sie :P już nic nie powiem, idę się uczyć, bo jako młoda nieciotka chodzę jeszczę do szkółki i uczyć się muszę :P
howgh!
yamot [12.11.08/13:11]

Martuś

nigdy nie mow nigdy :)

mimo zasad swietlanych, podejmowania swiadomych decyzji - przychodzi zwykle dzien kiedy te nasze idealy rozstrzaskiwuja sie o bruk.
i nie ma tu znaczenia czy jest to romans z zonatym czy tez smak ulubionych lodow.

i zadne wypracowanie systemu podejmowania decyzji czy tez swiadomois ichnie da rady hmmmmm... 'prozie zycia' tak naprawde.

i nie obraz sie - ale tez tak kiedys mowilam :D
:)))
martuuha [12.11.08/13:08]

Takamała

wiesz, nie bierz tego do siebie, ale sama nie znam siebie może na 100%, na wskroś, ale dziwnie mi, kiedy ktoś inny uważa, że zna mnie lepiej niż ja sama. Bo nie zna :)
martuuha [12.11.08/13:06]

takamała

hmmm, wiesz, myślę sobie, że nie znamy się aż tak, by były uzasadnione wygłaszane z TAKIM przekonaniem takie czy inne sądy na mój temat, więc ten ;)
takamała [12.11.08/13:03]

martuuha

przeżyłam pewne sytuacje i wiem co gadam.. i tak - nie mam zamiaru pakować się w układy żonatymi panami ale głownie z pobudek egoistycznych, żeby właśnie nie bolało, żeby sobie nie zawracać głowy jaki on będzie przy mnie i żeby nie myśleć o tej żonie, nie mieć wyrzutów sumienia... tyle założen, planów i zasad, ale nie wiem jak będzie
wiem czego chcę.
I o to chodzi, do końca nie możemy być pewni siebie samych... martuuho zaręczam że Ty również nie wiesz czy na pewno... nigdy i w ogóle:)))
martuuha [12.11.08/12:57]

yamcia

no ja wiem, że tutaj se trochę półżartem lecisz, ale się nie zgodze i stanę okoniem.
Decydować w co się pakujesz - zawsze to jest decyzja, którą podejmujesz. Mniej lub bardziej świadomie, ale jednak. No i można to sobie wypracować nawyk podejmowania decyzji świadomie. Fakt, nie zawsze wiesz, jak to się potoczy, jak to się może potoczyć, ale na podstawie danych możesz podejrzewać jakie jest ryzyko, i czy chcesz je podjąć nie? że tak analitycznie podejdę ;-) A jeśli chcesz je podjąć no to z calym dobrodziejstwem inwentarza.

A te złamane serca i szlochy, mogą być bez pakowania się, się człowiek zakocha, eeeech, a on się tak nie zakochuje i nie zakochuje ;-))))

A jeśli złamane serce wynika z tego, że ryzyko się w rzeczywistość przekłuło, no to sorry. No przykro mi i w ogóle, a le skoro podjęłaś ryzyko to wiedziałaś (nie Ty, Ty=kobieto, tak w ogole ;)) że tak się może stać, no nie?
yamot [12.11.08/12:51]

Martus

gdybysmy se mogli tak sami decydowac w co sie pchamy badz nie (w tym aspekcie krzywdy i we ogole) nikt nie plakal by ze zlamanego seca (ze tak patetycznie sobie pojade ;))
Rosa [12.11.08/12:44]

Martuuha

Po co się pchać? To już zależy od tej "niej". Poza tym krzywda to pojęcie względne-ona może tego tak nie odbierać, tylko otoczenie.
takamała [12.11.08/12:29]

martuuho

bo miłość nie jedno ma imię...? :))) banalne ale bywa. Nikt nie powiedział że będzie łatwo i prosto i bezboleśnie
Rosa miewam problemy z zasadami również, teraz staram się przestrzegać tych które mają chronić mnie i moje dziecko... dieta jakoś się w tym nie mieści:)
martuuha [12.11.08/12:25]

rosa

no za wszystkich nie. Ale za tych, których konsekwencje włąsnych decyzji dotyczą, to już trochę tak.
No i z drugiej mańki - skoro tenże facet "jej też robi krzywdę", to po co się w tę krzywdę pchać?
Rosa [12.11.08/12:23]

Martuuha

Niby trzeba ale z drugiej strony czemu ta kobieta ma myśleć za wszystkich? Przecież w pewnym sensie facet mówiąc jej że kocha itp a jednocześnie zostający z żoną, jej też robi krzywdę i buduje swoje szczeście na czyimś cierpieniu. Jeśli już bawic się w coś takiego to do końca-myśleć o swoim szcześciu i nie zadręczać tym, co się niby burzy. Każdy nich odpowiada za swoje podwórko.
Rosa [12.11.08/12:18]

Mala

Ja na przykład nagminnie łamię zasady ruchu drogowego oraz swojej diety. ;-) MImo, ze obiecuję sobie że nigdy więcej. Ale to pewnie kwestia słabego charakteru. Właśnie-żeby zrozumieć trzeba przeżyć.
martuuha [12.11.08/12:18]

rosa

"BYć szcześliwym w niekoniecznie dobrym z punktu widzenia moralności układzie czy postapić słusznie ale za to cierpieć?"
no jeszcze trzeba by wziąć pod uwagę konsekwencje budowania swojego szczęścia, na czyimś cierpieniu.
takamała [12.11.08/12:09]

yamko, exactly...

nigdy to bardzo niebezpieczne słowo...
każdy kiedyś tam łamie jakieś swoje zasady, a czy to się dzieje w odniesieniu do romansów czy do innych dziedzin życia to już inna sprawa.
Żeby zrozumieć trzeba przeżyć...
Rosa [12.11.08/12:09]

martuuha

Ja przeciez wiem, ze to nie konkurs i że nie chodzi o udowodnienie ktora ma silniejsza wolę, bardziej niezłomne zasady itp. Tylko właśnie-wybór, decyzja...NIGDY nie wiadomo która jest dobra, nigdy! Bo każdy wybór ma swoje konsekwencja, słusznie piszesz. I nie sposób ich z góry przewidzieć. To co dobre dla jednego niekoniecznie musi się sprawdzić u drugiego. A co jest lepsze? BYć szcześliwym w niekoniecznie dobrym z punktu widzenia moralności układzie czy postapić słusznie ale za to cierpieć? To juz indywidualna sprawa.
takamała [12.11.08/12:07]

martuuha

oczywiście że to jest kwestia decyzji, i późniejszego życia z ewentualnym kacem moralnym i lękiem czy mnie nie spotka to samo. Albo z poczuciem że straciło się szansę na coś ważnego..
Decyzja należy do nas.
Nie do końca wiem czy to jest jednak kwestia zasad, czy raczej intensywności uczuć... nie wiem, nie oceniam , nie wymądrzam się, bo u mnie serce było jak stodoła, emocje szalejące więc nie obiektywna jestem:)
Jedno jest pewne nie pochwalam romansów dla zabawy, dla korzyści itp. Tak samo jak nie pochwalam małżeństw sztucznie utrzymywanych przy życiu w imię dobra dzieci (bo to pozornie dobre dla dzieci rozwiązanie) lub "bo jest majątek wspólny, firma itp."...
yamot [12.11.08/12:03]

tia

gdybac se o zasadach to mozna. podpisuje sie pod Rosą.
'Można sobie mieć zasady ale one działają do czasu na ogół'
i Martuś - bezwolne sarenki moze i nie, ale czasem nie wiesz kiedy, co i jak sie dzieje ;)

sama kiedys sie zapetlilam w krotkotrwaly taki romans.
nie zebym byla z siebie dumna jakas, ale jakos straszliwie bardzo tego nie zaluje.
zdaje sobie sprawe z tego, ze jestem przez pewne osoby stawiana w rownym rzedzie z pewnymi paniami ;) ale coz one moga wiedziec skoro same w takiej sytuacji sie nie znalazly?

sprawdza sie tu stare dobre powiedzenie: never say never drogie panie :)
martuuha [12.11.08/11:55]

rosa

nie chodzi mi o gratulacje pod czyimkolwiek adresem, tylko zauważenie, że i tak można. I że wszystko jest kwestią takiej czy innej decyzji. Jeśli decyduję się na wpakowanie w istniejące małżeństwo, czy inny związek to godzę się tez na konsekwencje - na spijanie śmietanki i na szlochy w poduszkę. Jeśli w imię czegoś rezygnuję to też wiem, jakie będzie miało konsekwencje na nie się godzę - na zgodę z zasadami, co były do tej pory, ale i na jakiśtam żal, i gdybanie nocne - a co by było, gdyby jednak....
martuuha [12.11.08/11:51]

takamala

ale ja przecież nie mówię, że to są proste decyzje. I że bezbolesne i że bez konsekwencji w myśleniu "a co by było gdyby".
Nie.
Ja tylko zwracam uwagę jednak, że to jest kwestia decyzji, a nie układu gwiazd, znaku zodiaku, czy innego frontu atmosferycznego ;-)
Rosa [12.11.08/11:51]

martuha

To tylko pogratulować :-)
martuuha [12.11.08/11:49]

i co

i jesli ktoś nie był w takiej sytuacji, to nie ma prawa mieć zdania? ekhm...
a jesli był w takiej sytuacji i zasady były i do tego czasu, i jak się okazuje od tego czasu także, to co? to wyjątek od reguły?
takamała [12.11.08/11:47]

martuuha

na ogól normalna kobieta walczy ze sobą bardzo w takiej sytuacji. To nie zawsze jest tak pstryk i strzelę sobie romansik. Nie mówię że to jest ok i że konsekwencje nie bywają bolesne, ale czasami nie udaje się podejśc do życia zgodnie z zasadami, zdrowym rozsądkiem...
Tak czy tak jest żal... żal bo nie wyszło, żal żony, dzieci albo żal że jednak zrezygnowałam... nie ma jednego dobrego wyjścia z takich sytuacji. Mówię oczywiście o układach w których w grę wchodzą uczucia a nie tylko fun albo kasa
met [12.11.08/11:41]

Rosa napisała:

"Można sobie mieć zasady ale one działają do czasu na ogół. "

no i wszystko na ten temat;]
Rosa [12.11.08/11:40]

martuuha

Alez ja nie mówię, ze nie wiadomo jak się znalazły w łóżku, i to na dodatek nagle. ;-) Mówiłam o zakochaniu a to zupełnie co innego. Do łóżka można iść i bez tego. Ale to dla mnie zupełny kosmos szczerze mówiąc.
martuuha [12.11.08/11:14]

Rosa

no proszę, nie rób z kobiet takich bezwolnych sarenek, co to się poza wolą zakochały i całkiem nie wiadomo jak znalazły nagle w łóżku owego żonkosia nieswojego.
martuuha [12.11.08/11:13]

urusko

" Fajnie sobie tak gdybać:
nie pozwolić sobie na romans z żonatym.
Potraficie sterować własnymi uczuciami?
Tak, że ok - ten jest żonaty (o ile to wiadomo w ogóle na tym etapie) więc się nie zakocham"

No wybacz, ale między zakochaniem się (na które może trudno mieć wpływ), a wdaniem się w romans jest jednak przestrzeń, w której podejmuje się DECYZJĘ, tak? I ta decyzja jest zależna tylko i wyłącznie od osoby ją podejmującej. Można się zakochać, a jednak nie wdać się w romans, uważając, że to por prostu nie jest fair (np. wobec samej siebie, bo podoba mi się teoria Truskawki, że zasługuje na wszystko co najlepsze, i na to by być pierwszą i jedyną, i nie musze tych marzeń zaprzepaszaczać w imię..czegokolwiek).
Rosa [12.11.08/10:59]

Uruska

Dobrze piszesz. Nie da się powiedziec sobie "NIe zakocham się w nim bo ma zonę", bo na ogół kiedy człowiek połapie się, że coś się swięci to jest juz za późno i wpadł na całego ;-) Poza tym właśnie-czemu "tą trzecią" ma obchodzić ze koles ma rodzinę, skoro jemu to nie przeszkadza? I kto powiedzial, że to ta kobieta wchodzi w czyjeś życie a nie że to on pragnie jej miłości czy czego tam sobie chcecie? Z zakochaniem to jest w ogóle ciężka sprawa. Generalnie uważam, ze jeśli ktoś nigdy nie był w takiej sytuacji to nie ma szans zrozumieć jak to naprawde wszystko wygląda. Można sobie mieć zasady ale one działają do czasu na ogół.
takamała [12.11.08/10:37]

uruska

Ty mądra jesteś bardzo:)) ja kiedyś zakładałam że nie ma takiej opcji żebym za mąż wyszła i dzieci miała. Mam Juniorka który jest najważniejszy, wyszłam za mąż, rozwiodłam się i inne "nigdy" też nie przetrwały.
Podziwiam Truskawkę za niezłomne zasady, naprawdę, zresztą Tru wieże darzę ją uczuciem i podziwem szczerym:))) ale nie każdy tak może i nie zawsze...
Poza tym często jest tak że ta żona wie o skokach na boki i romansach i z różnych przyczyn (miłośc, dzieci, pieniądze, co ludzie powiedzą...) godzi się na taki układ. Rzadko w tych trójkowych sytuacjach są osoby jednoznacznie be i jednoznacznie cacy.
uruska [12.11.08/09:43]

Fajnie sobie tak gdybać:

nie pozwolić sobie na romans z żonatym.
Potraficie sterować własnymi uczuciami?
Tak, że ok - ten jest żonaty (o ile to wiadomo w ogóle na tym etapie) więc się nie zakocham - ten jest wolny więc proszę bardzo!
Wydaje mi się, że kobieta (śmiem twierdzić, że każda w podobnej sytuacji) myśli sobie (często słusznie) - skoro facet odpowiada na moje awanse to w małżeństwie musi być nie halo.
Czy myśli o żonie i o dzieciach faceta?
A czy to jej żona i dzieci?
I oczywiście jeżli godzi się na przewlekły układ trójkąta czyli oszukiwania to powinna sobie zdawać sprawę, że facet jest palantem, tchórzem i kłamcą.
Ale czy to wystarczy zawsze, żeby się odkochać i odejść?
A ileż żon wie, że ich mąż jest dupkiem, oszustem i nie odchodzą tylko godzą się na takie byle co?
To babski "przywilej" niestety trwania w miłosnych układach mimo wszystko. Jak bije to dlatego, że kocha, jak kłamie to dlatego, że nie chce zranić, jak zdradza to dlatego, że biedaczek ma słaby charakter. Fuj.
I faceci to wykorzystują bo kobiety się na to godzą i to po obu stronach barykady.
Bo mimo emancypacji i tak są święcie przekonane, że lepszy facet byle jaki niż żaden.
Te, które tak nie mają żadko bywają lata całe tymi trzecimi, sporadycznie dają się zdradzać niewiernym mężulkom.
Mersace [12.11.08/01:07]

Hmm

Nie spotkałem jeszcze kobiety na tyle silnej, żeby sama bez czynnego udziału faceta "wdała się" w romans z tym facetem...
A zupełnie poważnie- uważam, że takie kobiety są kompletnie niedowartościowane- bo skoro mogą liczyć na pożądanie zajętego faceta- to i wolny kochający też się znajdzie. Najwazniejsze to nie pozwalać sobie na romanse z zajętymi już/jeszcze osobami. Z tego nie wyniknie nigdy nic dobrego.
takamała [11.11.08/23:42]

saganka

właśnie... dlatego nie chciałam oceniać tylko tej trzeciej, jak sugerowałaś w pytaniu... bo to się wszystko jakoś ze sobą wiąże... to są różne relacje,między różnymi osobami... nie ma jednego szablonu i jednej skali ocen. Trzeba zobaczyć pewne rzeczy nie tylko swoim spojrzeniem żeby zrozumieć... nie usprawiedliwiać, nie zawsze... ale zrozumieć.
saganka [11.11.08/23:13]

Rosa

jak to "nic komu do tego"? a żona, a dzieci? a znajomi? a rodzina? Można być tak obojętnym na ich zdanie? To oni poniekąd są elementami naszych sumień, punktami odniesień, człowiek nie jest samotną wyspą:)
Rosa [11.11.08/23:02]

Jakim cudem dopiero teraz tu trafilam?

Mala dobrze mówi-na tyle sie znamy na ile się sprawdzimy, fakt. I moge sobie byc kurwa jesli ktos chce to tak nazywac ale generalnie i tak nikomu nic do tego. ;-)
Kobiety wdają się w takie układy z tysiaca powodów, jedne dla rozrywki, inne się po prostu zakochują, jeszcze inne są swiadome sytuacji ale im to nie przeszkadza itp itd. Dlatego o każdej z nich można a nawet trzeba myśleć co innego. nie da się powiedzieć że wszystkie są takie czy śmakie.
takamała [11.11.08/22:46]

bo tak

w ogóle Tru słusznie prawi ale prawda jest taka że na tyle się znamy na ile się sprawdzimy... i naprawdę są różne historie ... choć może nie każda jest inna.
saganka [11.11.08/22:28]

ładna dyskusja

nie trafiają jednak do mnie stwierdzenia, że każda historia jest inna, bo to jest czysty relatywizm, na którym można się poślizgnąć, blisko mi do tego, co pisze Truskawka...
niewierna [10.11.08/22:47]

???

Co za pytanie?
Retoryczne?
Aż mnie zdziwiło więc postanowiłam coś napisać.
Przecież nie można niczego napisać,że jest się lub przeciw! Ile ludzi ,ile par -tyle przypadków całkiem odrębnych i pewnie niepowtarzalnych.Nie ma na nic reguły!
pink [10.11.08/16:42]

Jesłi facet ma żonę to tym bardziej potrzebuje seksu:)

A mniejsze ryzyko, że od stałej kochanki przywlecze coś do domu.
Dla kochanki żonaty i tak lepszy od wibratora, więc na 3 osoby 2 są szczęśliwe czyli wiekszość czyli ok:)
Truskawka [10.11.08/12:29]

mala

jasne, ze sa rozne sytuacje sama mam kumpla, ktory ma jedno i drugie i jestem w stanie go zrozumiec. Nigdy nie ma czarno i bialo. Ale on od poczatku tej trzeciej powiedzial jak jest i jak bedzie bez oklamywania ani bez opowiadania jak mu zle. Postawil sparwe jasno a ty sie albo na to zgadzasz albo nie a takich facetow jest niewiele niestety :)
No i sa babeczki naiwne, ufne i wierzace, ze ta zona istny potwor a ona jest ta jedyna :))

Wiesz w moim przypadku to jest tak, ze ja mam ogromny szacunek do samej siebie i uwazam, ze kazdy czlowiek zasluguje na wiele a ja to juz w ogole ;))))))))) i w zwiazku z tym nie zasluguje zeby byc ta druga ale na to zeby byc pierwsza i jedyna.
I mimo, ze lubilam faceta nie zdecydowalam sie na nic z proponowanych rzeczy. I na marginesie dzialo sie to 10 lat temu a ten pan jest nadal zonaty. Ile bylo po mnie takich, ktorym sie zalil?

Ale masz racje ile ludzi tyle przypadkow. Mowie co mysle na podstawie swoich obserwacji i doswiadczen :)
uruska [10.11.08/12:23]

Truskawko

dziękuję :)))
Truskawka [10.11.08/12:21]

urusko

mea culpa odnioslam sie jedynie do jednej twojej wypowiedzi :) se juz poczytalam reszte :)
takamała [10.11.08/11:29]

Tru jest w tym sporo

racji... właściwie tak powinno być. W idealnym świecie. Ale w życiu nie ma czarne i białe... niestety. I nie każdy ma w sobie siłe, wiarę w siebie i innych, czasem dajemy się ponieść emocjom , uczuciom, po ludzku myśląc że jakoś to będzie. Jedno jest dla mnie i dla Ciebie jasne utrzymywanie żonki i kochanki, podwójne życie generalnie nie prowadzi do niczego dobrego, aczkolwiek też nie oceniam jednoznacznie wrzucając wszystkich do jednego worka... bo życie nie jest takie proste, jasne i klawrowne. Niestety
uruska [10.11.08/10:51]

Truskawko

a czy Ty nie uważasz, że zaczynając ze mną rozmowę powinnaś przeczytać co już w tej sprawie napisałam?

Bo co mam zrobić przepisać wszystko raz jeszcze z tytułem do Truskawki? Wtedy będzie ważne bo tak to nie jest...
Truskawka [10.11.08/10:47]

urusko

a nie sadzisz, ze jesli temu facetowi jest tak zle z zona, ze szuka tej trzeciej to zanim wciaga kogos w bagienko powinien od tej niekochanej i niefajnej zony odejsc? Nie byloby to bardziej fair?

Tylko, ze panowie maja to do siebie, ze oni zanim zwolnia jeden stolek chca sobie juz zaklepac drugi i taki facet jest dla mnie zwykla szmata chodzby nie wiem jaka be zone mial w domu.

Natomiast co do ogolu. Wiem jak zachowalam sie ja bo bylam w takiej sytuacji. Tez zona byla be i w ogole do niczego. Wiec mu powiedzialam zeby sie odezwal do mnie kiedy bedzie wolny i zakonczy sprawy z ta be i do niczego.
Po prostu uwazam, ze obie strony powinny byc czyste. Nie ma w zwiazkach miejsca na ta trzecia czy tego trzeciego chodzby nie wiem jakich usprawiedliwien szukac.
Jesli jest zle odejdz z honorem (czy takie cos jeszcze istnieje??) a potem ukladaj sobie zycie z innymi.
Sorki czasami wylazi ze mnie kawal radykala w tym ukladzie tak uwazam i kuniec :)

Nie potrafilabym rozbic czyjegos malzenstwa tak jak nie chcialabym zeby ktos rabal sie z butami w moje.
Ta strone medalu tez przerobilam.

No i tez trzeba rozgraniczyc te trzecie. Czy sa to laski, ktore wiedzac, ze ten on ma zone same pchaja sie w ten interes czy tez raczej sa ofiarami, ktorym ten on wmowil, ze zona jest be a ona sie nad nim biednym nie rozumianym ulitowala :)
met [09.11.08/23:03]

uruska

no już dobrze, dobrze:)
uruska [09.11.08/22:14]

met

jakim tropem???
Mam wrażenie, że chyba faktycznie nie czytasz co napisałam.
Nie musisz tylko, że wtedy dyskutujesz... sama ze sobą a nie ze mną. To też ok tylko nie wiem czemu kierujesz w takim razie swoje wypowiedzi do mnie.

No ale już nie mam siły powtarzać po raz kolejny tego samego. Jeśli chciałabyś zatem wiedzieć co mam na myśli to proszę przeczytaj zwyczajnie i wtedy bardzo proszę.
Bo oczywiście, że mylisz pojęcie zdrady małżeńskiej z prostytucją.
Powiedz uczciwie - wierzysz w to, że kochający się, szanujący, zaprzyjażnieni ludzie się zdradzają?
Jeśli tak - to co to ma do rzeczy z kim, jeśli nie to tym bardziej. Dlatego ta trzecia jest tylko i wyłącznie pretekstem a nie przyczyną.

Po za tym nie wiem jakie to usankcjonowałaś swoim cennym zdaniem stanowisko, które wyszło ... gdzie, co, czyje?

Bo jak narazie to wydaje się, że jesteś tu jedyną, która nie zrozumiała co napisałam.
met [09.11.08/21:50]

mała

ja wiem tyle, są sytuacje czyste, kiedy wszyscy biją brawo z podziwu, inni po kątach zazdroszczą i są sytuacje śliskie, które trzeba tłumaczyć bo to bo siamto. i dla mnie nie ulega wątpliwości, że wchodzenie w jakiś układ, gdzie jest inna/inny, to jak wkładanie cudzych butów, można wyglądać ładnie, i mogą pasować, ale jednak grzybicy nabawić się można;]
i tak to przeważnie bywa.
takamała [09.11.08/21:46]

mam

wrażenie że uruska pisze o trudnych sytuacjach kiedy dwoje ludzi coś ważnego poczuje a są już w związkach... i wtedy nijak ma się to do jakiegokolwiek nierządu... natomiast bliższe prostytucji jest bycie z mężem/ żoną bo kasa, firma, wspólny majątek... albo chodzenie do wyra bo mąż kupi ładny prezent co się zdarza...
Można być żoną lub kochanka dla kasy, można być żoną i kochanką z miłości...
I zgadzam się z uruską że jeśli zdarzy się taka prawdziwa miłośc poza małżeństwem to nie ma po co nadal się oszukiwać... rozumiem że tak się czasem zdarza natomiast gardzę romansami i zdradami trwającymi lata, życiem w obłudzie i kłamstwie...
met [09.11.08/21:43]

nie myle pojęć

tylko poszłam tym tropem, który kiedyś zapodałaś i tyle. Teraz czuję się ustatysfakcjonowana, że usankcjonowałas swym cennym zdaniem takie a nie inne zjawisko, które wyszło przy tym poście i przy okazji małżeńskiej prostytucji:)
ale jeśli moja satysfakcja cię irytuje, to możemy się jeszcze niepozgadzać, na pewno coś jeszcze się znajdzie:)
uruska [09.11.08/21:35]

Powtórzę raz jeszcze:

Za wikipedią: P"rostytucja – sprzedaż usług seksualnych (głównie: odbywanie stosunków płciowych) za pieniądze lub inne korzyści. Osoba oferująca usługi seksualne nazywana jest prostytutką".

I moja miara do kochanki i żony ta sama - jeśli uprawiają seks WYŁąCZNIE dla korzyści materialnych to się prostytuują.

To natomiast, że ludzie w związku opartym na miłości, szacunku, lojalności, przywiązaniu mają wspólne pieniądze, dzielą się splendorem to ZUPEŁNIE inna bajka z prostytucją niewiele mająca wspólnego dlatego wydaje mi się, że mylisz pojęcia i tyle.
met [09.11.08/21:24]

tak

ale dlaczego zakładasz, że kochanka, uprawiająca seks z zonatym nie liczy na korzyści materialne? że on rzuci żonę i będzie teraz łożył na nią?:)że jego materialny status przypadnie teraz jej?
i nie musi to być powiedziane wprost, że halo misiu, ja z tobą za kasę idę, bo każdy facet by uciekł czym prezej, jesli potrzebuje za kasę, to idzie w wiadome miejsca, a rzecz w tym, że ludzie najczęsciej o kasie nie mówią i stąd te niejdnoznaczności w ocenie.
i mnie po prostu bawi, że kiedyś kategorycznie żonę w małżeństwie tak oceniłaś a do kochanki przykładasz inną miarę nie wiedzieć czemu zakładając, że ona na nic nie liczy. Kiedy nie liczy, to nie liczy, ale nie zawsze tak jest, przeważnie czesciej bywa, że jednak liczy i ma nadzieję na materialny splendor po pierwszej żonie.
uruska [09.11.08/21:01]

bo prostytucja

to uprawianie seksu dla korzyści materialnych wyłącznie. Czyli bez miłości za kasę. Jasne?
Jeśli zatem jakakolwiek kobieta wchodzi w związek z facetem (żonatym czy nie) oparty na układzie seks za kasę to jest to oczywiście prostytucja.
A ja pisałam tutaj o kobietach, które uprawiają seks z żonatym facetem z miłości. Może tak być?
Co to ma zatem wspólnego z prostytucją???

p.s.
Ty chyba naprawdę nie czytałaś uważnie tego co napisałam, bo NIGDZIE nie pokusiłam się o uogólnienie, że wszystkie kochanki są kobietami życia żonatego faceta...
Napisałam, że JEśLI tak się dzieje i facet jest o tym przekonany głęboko to fakt, że nie oszukuje nikogo, nie mataczy, nie kłamie świadczy o jego klasie.
Dla mnie osobiście, bo kłamstwem, nielojalnością i zdradą brzydzę się w najwyższym stopniu.

Są też oczywiście miliony innych przypadków, ale o nich nie pisałam.
Więc?

Nie pokusiłam się też nigdzie o ocenę czy się znasz czy nie ta tym o czym tu mowa i na czymkolwiek innym.
met [09.11.08/20:48]

uruska

no nie ejdno i drugie, tylko jedno z drugim. Nadal nie rozumiem dlaczego seks w nieudanym małżeństwie to wg ciebie rodzaj prostytucji a seks panny z żonatym to nie wcale.
I rzeczywiście ciekawa definicja klasy u faceta:)kurcze, cżłowiek to się całe życie jednak uczy:)i od razu oczywiście kobiety w łożku żonatego faceta to kobiety jego życia:) oj urusko:)

ale spoko, niech będzie, że się nie znam:)
uruska [09.11.08/20:37]

niewiel zrozumialas met

z tego co tu napisalam.
Malzenska prostytucja to jedno (faceci wiedza czesto, ze zona sie z nimi prostytuuje i dlatego np szukaja na miescie milosci - albo chocby namiastki) a romans z zonatym facetem to drugie. No chyba, ze to seks za pieniadze czyli prostytucja. Jesli zas chodzi o romans milosny to albo facet ma klase i odchodzi od zony po poznaniu nowej kobiety swojego zycia, albo jest dupkiem, ktory, jak zone oszukuje oszuka tez kazda inna. Gdzie tu brak konsekwencji w mim rozumowaniu???
met [09.11.08/20:25]

uruska

jesteś niekonsekwentna. Kiedyś nazwałaś seks w małżeństwie bez satysfakcji prostytucją, a brnięcie do łozka żonatego faceta jakiejś panny nazywanie prostytucją, to już uproszczenie.
trochę dziwne.
wiadomo, że są różne sytuacje, małżeńskie, te w zdradach, w romanasach i nie ma mądrych. Mnie generalnie wydaje się, że tak jak żona może czegoś jeszcze się spodziewać czy oczekiwać od małżeństwa, nawet jeśli błędnie, to kobieta wchodząca w erotyczny układ z żonatym, jeśli nie ma chęci tylko zabawienia się, jest mocno naiwna i stąpa po kruchym lodzie.
uruska [09.11.08/15:01]

oczywiście,

że mówienie o tej trzeciej per kurew jest niczym nieuzasadnionym uproszczeniem.
Już pisałam dlaczego.
Ale tak mówią szczególnie często zostawione żony. Jest to chyba rodzaj usprawiedliwienia samej siebie - no bo co ja mogłam, kiedy w nasz związek wdarła się ta kurwa?
A co do tego jeszce, jakie ta trzecia może mieć nadzieje to wszystko zależy od sytuacji. Jeśli to prawdziwa miłość i facet zachowa się z klasą czyli zamias zdradzać i oszukiwać żonę odejdzie od niej (niekoniecznie odrazu do tej nowej) to perspektywy są dobre. Jeśli zaś mataczy, ściemnia to... będzie to robił takżej tej nowej. Prędzej czy pźóniej.
jerry1111 [09.11.08/12:24]

goya

albo masz złe doświadczeni w tej materii albo ich jeszcze nie masz z racji wieku. w obu przypadkach wniosek jest mylnym uogólnieniem
goya [09.11.08/10:01]

muszę

się całkowicie zgodzić z uruską:nie ta to inna..chociaż.. zdarza sie czasami miłość, i wtedy nic ludzi nie powstrzyma. a dzieci można widywać w weekendy i także być dobrym ojcem,nie?że czasami i lepszym, bo bez kwasów w domu,awantur...

generalnie jestem za tym,aby ludzie żyli długo i szczęśliwie w małżeństwie-ale cóż,nie da się tak życ, większość małżeństw to fikcja
takamała [09.11.08/09:57]

ususka

dla mnie napisałaś wszystko w temacie... kłamstwo i fałsz jest pomiędzy małżonkami. W dobrym związku opartym na miłości, zaufaniu itp pokusy się pojawiają owszem i mijają. I można je zwalczyć. Jeśli małżeństwo jest fikcją albo trwa z przyzwyczajenia lub dla dzieci, dla ludzi , dla rodziny... to zawsze znadzie się trzecia, a potem czwarta, piąta i kolejna..
Oczywiście że zdrada , rozpad rodziny jest czymś złym, smutnym ale jednoznaczna ocenia typu taka kobieta to kurwa , to głupie uproszczenie i świadczy o pewnej niedojrzałości...
Mixa masz rację - lepiej się nie zarzekać, bo naprawdę nigdy nie wiadomo co komu pisane
mixaiza [09.11.08/07:50]

eh

Pewnie, że to złe, że się tak nie robi, ale nie jest tak, że tylko młode dziewczyny się w coś takiego "pchają", mądrość w sprawie uczuć nie zawsze przychodzi z wiekiem... to taka sama miłość jak każda inna (jeśli jest szczera i nie oparta na seksie) i trudno tu na początku mówić o rozsądku, bo go po prostu nie ma, jest "chemia" i zauroczenie... potem przychodzą inne uczucia i wreszcie albo walka o szczęście albo "otrzeźwienie" i wycofanie się...
A jak się któraś zarzeka, że to głupota i ona nigdy by w coś takiego nie weszła, powiem tyle: "nigdy nie mów nigdy"...
uruska [09.11.08/01:06]

Jesli

spotykaja sie dwie polłwki to najpierw powinny uregolowac swoje zycie sprzed spotkania.
Czym innym jest kiedy facet przychodzi do zony i mowi - nie kocham cie, wlasnie spotkalem prawdziwa milosc a czym innym kiedy ten sam facet oszukuje zone a moze i kochanke.
A te kobiety? Pewnie sa rozne ale one akurat wg. mnie sa tu najmniej winne.
Bo to co sie dzieje zlego (zdrada, klamstwa, brak lojalnosci) to sie dzieje pomiedzy facetem i jego zona. To oni sobie przysiegaki wiernosc a nie ta trzecia...
I nie ma tak, ze w parze jest dobrze a pojawienie sie tej trzeciej (lub tego trzeciego) to psuje. Jesli buduje sie trojkat to w dwojce dzialo sie zle. I nigdy nie tak, ze tylko jedno (maz) jest za to odpowiedzialny. Moglabym nawet zaryzykowac, ze to kobieta czesciej... Choc sobie wcale nie zdaje z tego sprawy. Ot tak z przekonania, ze obraczka wszystko zalatwia, ze przeciez nie zostawia sie matki swoich dzieci, ze przysiega przed oltarzem cokolwiek zalatwia, że nudny seks to standart a ona w lozku, jak kloda nie ma wplywu na swojego faceta.

NIGDY nie uwierze, że w super zwiazku, ktorekolwiek ma chec na skok w bok. A jesli nawet pojawi sie takie marzenie erotyczne to sie go nie realizuje. Swiadomie i z wyboru. Jesli zas ryzykujemy rozpad rodziny to znaczy, ze ta rodzina przestala nam odpowiadac, ze cos uwiera, ze boli.
A ta trzecia? Nie ta to bedzie inna...Wiec mozna jej odpuscic.
jerry1111 [09.11.08/01:05]

taka

przeczytaj pytanie. ja przeczytalem. i przedstawilem swoją o takiej kobiecie opinie.
a odpowiadajac na Twoje pytanie dotyczace faceta sprawa jest prosta - jak mu sie stary zwiazek wali to niech korzysta. jak mu sie nie wali to kutas. cos komus obiecal. jak lubi szalec to niech sie nie zeni. proste
takamała [08.11.08/23:35]

saganka

zdarza się choć bardzo rzadko że te banalnie tzw. dwie połówki spotykają się w nieodpowiednim momencie... za późno , za wcześnie
Nie ma chyba sensu uogólniać, każdy ma swoje racje i motywy...
choć trudno to czasem zaakceptować ale rzeczywiście ryzykownym jest budować swoje szczęście na cudzej krzywdzie... chyba że faktycznie małżeństwo jest formalnością i wiernością... świstkowi podpisanemu w USC
takamała [08.11.08/23:32]

w układzie

tego typu - trójkowym- wina nie leży tylko po stronie tej opluwanej trzeciej...
uruska szacunek wielki...
są trzy osoby i w takiej sytuacji przynajmniej dwie błądzą...
jerry a ta tzw.przez Ciebie baba ten romans ma z kim...? z nieświadomą zbłąkaną owieczką która liczy na co...? na rozgrzeszenie czy na nawrócenie grzesznicy...?
saganka [08.11.08/23:32]

tak

ma rację uruska, ale to nie jest pytanie o związek, o mężczyznę, tylko o opinie na temat kobiet, które brną w coś, co nie jest ich a nie wiedzą, jak w związku, w który wchodzą, naprawdę jest. Może jest źle a może nie, a mąż jest po prostu erotomanem a one robią sobie nadzieje? A może jest lekkoduchem i traktuje romanse jak golenie, zwykły odświeżacz. Jakie są kobiety, które decydują się na coś takiego, na taki układ?
Póki co wiadomo, że jedne traktują to jak zdrowy sport, wiemy, że mogą być naiwne. Co jeszcze?
uruska [08.11.08/23:14]

A nie jest tak,

że od ukochanej wspaniałej żony się nie ucieka w skok w bok?
Aby sobie zafundować romans trzeba mieć jakiś powód.
Kobiety często nie dostrzegają, że on poszedł do tej drugiej bo małżeństwo już nie istniało. Owszem było udawanie, że jest się razem - kiepskie, bo kiepskie ale jednak. I nagle - o jejku!
Angina [08.11.08/23:07]

Mamy innych znajomych.

Ja znam więcej takich, które nie chcą się wiązać, bo albo są już związane, albo im się nie chce ładować w obowiązki. Mężuś kojarzy się pejoratywnie, a kochaś to sama śmietanka. Rozrywka. A potem luz, wraca się do domu i ma spokój. Więc żonaty to ideał.
met [08.11.08/22:54]

Angi

ale większy jest odsetek facetek, które polują na żonatych, bo są "ustaktowni" i wiążą z tym właśnie jakies plany, tak mi się wydaje. A takie, które nie, są w mniejszości.
jerry1111 [08.11.08/22:53]

najlatwiej napisac ze to kurestwo

ale sie zawsze wtedy obrazi kogoś kogo sie lubi, zna a kto w takim ukladzie jest ( tak to bywa zuogolnieniami... )

a prawda jest taka ze taka baba moze liczyc w przyszlosci na to samo, przyjdzie następna i wyrwie jej misia pysia zostawiając ją z dwojką dzieci i coraz wiekszymi zmarchami - bo przeciez raz juz to zrobil

chyba ze jej chodzi tylko i wylacznie o pukanie , wtedy jest to dla niej uklad cacy - jak pisala angi - po robocie misio wraca na lono rodziny a ona ma swiety spokoj
Angina [08.11.08/22:52]

Nie interesują mnie intencje material girls.

Wiem, że wiele kobiet, które nie chcą się wiązać woli żonatych, bo są "bezpieczni".
met [08.11.08/22:48]

Angina jesteś boska:)

ale też weź pod uwagę, że na żonatych lecą młodsze, z nadziejami i planami:))
Angina [08.11.08/22:42]

Najlepiej z żonatym,

nie będzie zawracał dupy, jak już się znudzi. Zawsze można zaszantażować, że się doniesie żonie.
takamała [08.11.08/22:04]

wiesz co fet

czasem lubię Cię poczytać i nawet mam wrażenie że myślący z Ciebie chłopak i nieprzeciętny, a potem walniesz coś takiego, że po prostu żal...
fetish [08.11.08/20:28]

sądzę że to kurwy

i życzę im źle.
majorka [08.11.08/18:58]

chory układ

chore relacje.
Ja też uważam, że przede wszystkim należy spytać o pana, który się "wdaje".
Los kobiety "wdającej się" wcale nie jest, mauro, przesądzony. Znam wokół siebie 2 przypadki , gdy ta "trzecia" doczekała się rozwodu i została drugą żoną.
Ale wydaje mi się, że to niedobre, gdy własne szczęście ktoś zbudował na czyimś nieszczęściu ... w każdym razie chodzi mi o to, że to w jakiś sposób do tej osoby "wróci", w jakiejś tam postaci, czasem identycznej, tzn.,że i ona stanie się "była żoną".
marlaa [07.11.08/23:55]

poza tym

ta samotna lasia jest odpowiedzialna tylko za siebie. A ten maz jest tez odpowiedzialny i za siebie samego i za siebie w stosunku do swojej zony.I zdrada jest wstretna.
marlaa [07.11.08/23:46]

takamala

dlaczego nieodpowiednie? przeciez to jej wybór. wiec to, ze dla niej to trudne to niczego raczej nie tlumaczy. sama wybiera bycie ta druga czy trzecia.
takamała [07.11.08/23:42]

nie sądzę

żeby "wstrętne" to było odpowiednie słowo, i zawsze to jakieś uogólnienie. Na pewno dla tej trzeciej też jest to trudne i myślę że jednak statystycznie skazane na mniej lub bardziej rychły koniec... czasem im szybciej tym lepiej...
marlaa [07.11.08/23:38]

przede wszystkim

sa nieswiadome siebie i swojego chorego wyboru. i uwazam, ze to wstretne. z obu stron.
takamała [07.11.08/23:34]

ciekawe że zawsze

jest to takie pytanie...
mnie bardziej interesuje co sądzimy o żonatych facetach z tymi dziećmi i zobowiązaniami którzy wdają się w romanse....?
w każdym razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo tyle ile takich historii tyle zakończeń, czasem podobnych ale zawsze stoi za tym człowiek, konkretny ze swoimi oczekiwaniami i grzeszkami...
i właśnie co jest bzdurą, oczekiwanie czy odejście od żony...?
met [07.11.08/23:29]

ale co bzdura?

że odejdzie?
maura [07.11.08/23:25]

uważam

że są naiwne, bo prędzej czy później zaczynają czekać aż on odejdzie od żony. a to bzdura

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!