gadzina [08.02.10/20:51]
spoko
zdarza się jeszcze tak zwyczajnie coś w deseń spotkań towarzyskich w knajpce gdzie znajomy przyprowadza swoich znajomych z pracy ;)
plzm [08.02.10/16:22]
nie no szacun
oraz dzięki, bo ta eri fajna a mi się zapodziała była :)
martu [08.02.10/13:21]
mam!
wiedziałam, że gdzieś to widziałam ;)
http://eri.blox.pl/2009/03/Oraz-oby-nigdy-nie-wrocila-moda-na-poduchy.html
martu [08.02.10/13:12]
plazm
ta, eri rysowała, widziałam :)
tylko właśnie szukam potwierdzenia, ablo jego braku ;)
w sumie za najbardziej niezwykle rozpoczetą znajomość uznałabym Nigeryjczyka poznanego w kauflandzie przy piwnych półkach ;-) więc coś w tym jest chyba
Plazma [08.02.10/12:42]
ymć
taki komiks jest, którego nie mogę znaleźć, że kiedyś laski mówiły "a gdzie poznałaś? na prywatce, w kościele, w szkole? och, to taka niesamowita historia, poznaliśmy się przez internet", a teraz mówią "a gdzie go poznałaś? na facebooku, naszej klasie, cafe.pl? nie, to było takie niezwykłe - w realu".
Więc Marta, suchaj się babci ;]
zblaz [08.02.10/07:58]
owszem
ludziom zdarza się poznawać analogowo :) czasem, jak w naszym przypadku, wymaga to odessania tychże od kompów i wysłania na wycieczkę pracową, żeby w ogóle się w końcu zobaczyli, bo dotąd się nie udało mimo pracy półrocznej w jednym budynku :D
Daguniek [07.02.10/22:28]
ja
ściągnęłam przyszłego męża z sieci ;) choć jak zaczęło kilka lat temu coś się między nami dziać to ciągle mówiłam żę 'nie, bo jak to tak przez internet...' ;D
martuuha [07.02.10/19:53]
gali
no na to wygląda...;)
gali [07.02.10/19:49]
juz wiem,
jakąś fatalną prekursorką jestem chyba ;DDDD
gali [07.02.10/19:42]
ja poznałam przyszłego męża
na kursie kumputerowym :P
więc nie wiem co Ci powiedzieć więcej ;]
Komentarze
spoko
zdarza się jeszcze tak zwyczajnie coś w deseń spotkań towarzyskich w knajpce gdzie znajomy przyprowadza swoich znajomych z pracy ;)nie no szacun
oraz dzięki, bo ta eri fajna a mi się zapodziała była :)mam!
wiedziałam, że gdzieś to widziałam ;)http://eri.blox.pl/2009/03/Oraz-oby-nigdy-nie-wrocila-moda-na-poduchy.html
plazm
ta, eri rysowała, widziałam :)tylko właśnie szukam potwierdzenia, ablo jego braku ;)
w sumie za najbardziej niezwykle rozpoczetą znajomość uznałabym Nigeryjczyka poznanego w kauflandzie przy piwnych półkach ;-) więc coś w tym jest chyba
ymć
taki komiks jest, którego nie mogę znaleźć, że kiedyś laski mówiły "a gdzie poznałaś? na prywatce, w kościele, w szkole? och, to taka niesamowita historia, poznaliśmy się przez internet", a teraz mówią "a gdzie go poznałaś? na facebooku, naszej klasie, cafe.pl? nie, to było takie niezwykłe - w realu".Więc Marta, suchaj się babci ;]
owszem
ludziom zdarza się poznawać analogowo :) czasem, jak w naszym przypadku, wymaga to odessania tychże od kompów i wysłania na wycieczkę pracową, żeby w ogóle się w końcu zobaczyli, bo dotąd się nie udało mimo pracy półrocznej w jednym budynku :Dja
ściągnęłam przyszłego męża z sieci ;) choć jak zaczęło kilka lat temu coś się między nami dziać to ciągle mówiłam żę 'nie, bo jak to tak przez internet...' ;Dgali
no na to wygląda...;)juz wiem,
jakąś fatalną prekursorką jestem chyba ;DDDDja poznałam przyszłego męża
na kursie kumputerowym :Pwięc nie wiem co Ci powiedzieć więcej ;]