[sekundę...] 


REKLAMA
Gazeta w teczce
galimat-ja [2009-07-22]
Nie wiem co to takiego było, ale za komuny w moim domu były sterty gazet. A najwięcej Przekrojów. U babci – Przekrój, u rodziców – Przekrój, u ciotek/wujków - Przekrój. Aż dziw, że jakąś mistrzynią noża nie zostałam.

Gazety można było kupować normalnie w kiosku Ruch-u, z tym że nie zawsze tę co się by akurat chciało. Chyba, że się założyło u znajomej (sic!) pani kioskarki teczkę. 

Znajomość z panią kioskarką się zawierało oferując tejże jeden wianek papieru toaletowego, albo majtki - jedyny dostępny typ mamma size z porządnej grubej dzianiny bawełnianej koloru różowego – nomen omen - majtkowego, tudzież podkoszulek męski siatkowy nabyty drogą odstanego kupna w pobliskim SDH. 

W Przekroju pierwsze co się rzucało w oczy to to, że nie dało rady go przejrzeć tak po ludzku, kartka po kartce, jadąc najczęściej tramwajem linii 21 od babci. Przekrój był nie poprzecinany na górze i bez noża do Przekroju nie podchodź. Druga i trzecia strona przecinaniu nie podlegała, gdyż obowiązkowo znajdowały się tam informacje najwyższej wagi państwowej i o życiu pierwszych sekretarzy, co mieliśmy ... wiadomo... 

Kochałam ten Przekrój miłością czystą. Zaczynałam od ostatniej strony – i nie od Wacusia, ale od „Prosimy nie powtarzać” i "Myśli". Z resztą wycinałam namiętnie te rameczki, których treść mi się wdrukowała niestety w zbyt głębokie pokłady pamięci.  Zapewne powróci jak tsunami w sędziwą starość i będę nudną babcią bredzącą pod nosem La Rochefoucaulta. 

Przekrój mi napisał jak mam ułożyć kostkę Rubika, Erno Rubika, oraz jakim to zbójem w czasach rewolucji francuskiej był Jacques Luis David. Barbara Hoff pokazywała jak się ubierają Warszawianki w DT Centrum, a z mamą rzucałyśmy się na krzyżówkę z kociakiem. Oj wredne to były krzyżówki. 

Czego by nie powiedzieć było tam wiele tekstów po byku, o świecie długim i szerokim Droga Broszko. A takie nazwisko - Jola Czaderska-Hayek? Mówi Ci coś? nno ;)

Przekrój czytałam pierońsko długo, chyba dopiero 15 lat temu przestałam, i aż się przestraszyłam, gdy sobie policzyłam kiedy zaczęłam ;) Kupiłam parę razy współczesny Przekrój, i ten, to se ne wrati... 

Gazety były dla mnie tym czym dzisiaj internet. Stwierdzam to autorytatywnie i jednogłośnie. 
Wspomnę tytuły: Poznaj Świat, Forum, Magazyn Polski. Chyba z 50 numerów Magazynu Polskiego mam do dzisiaj ukryte głęboko w szafce w domu (bo „dom to ten, gdzie się zaczęła Twoja historia”;) Przedruki z zagranicznych pism, ale dobrze zestawione i wybrane, mówiące wiele o świecie. Nie pamiętam czy miały określony rys polityczny - wtedy nie interesowało mnie to, ale pamiętam, że rodzice mówili, że to dobre pismo, więc im ufałam. 

Najbardziej wstrząsającymi tekstami jakie tam czytałam i to daaaawno temu były o obrzezaniu dziewczynek w krajach afrykańskich oraz o obwiązywaniu bandażami stóp żeńskim niemowlętom w Chinach.  Wtedy się dowiedziałam i już nigdy nie zapomniałam. 
 
Tato kupował Gospodynię, Zielony Sztandar, Sadownictwo i Kwiaty(!). Zdaje się, że miało to związek z ojcowską wizją malinowego żywopłotu wokół działki pracowniczej, której nigdy nie mieliśmy. 

O palmę pierwszeństwa w domu walczyły Szpilki i Karuzela. Zwyciężyła Karuzela. Czemu ta Karuzela? Bo córcia poprosiła Tatusia, żeby Karuzela bo Szpilki za trudne ;) Wyjątkowo durna była ta Karuzela. Z większości rysunków satyrycznych krzyczało słowo SEX. I pytałam się co ono oznacza, a jakże. 

Przyjaciółka i Kobieta i życie towarzyszyły każdej kobiecie żyjącej w PRL. To i mojej Mamie i mnie także. Przyjaciółki nie lubiłam, ale Kobieta z „Satyrą w krótkich majteczkach” oraz plotkami z wielkiego, najczęściej dworskiego świata była niezastąpionym kompendium wiedzy. Kobieta miała też wzory swetrów i czapek na drutach, a my z Mamą byłyśmy zdecydowanie bardziej „drutowe” niż szyjące.

W Zwierciadle czytałam porady sercowe Zuzanny Celmer, w Urodzie felietony Magdaleny Środy o ... nie pamiętam i Marii Kędry o tym jak dbać o siebie. Te maseczki na cerę z twarożku! Mniam!
Uroda powalała zdjęciami mody z pokazów Prêt-à-porter i Haute Coutoure. 
I już wtedy cielęciem będąc wiedziałam co to znaczy ;)

Czytałam również gazety dla dzieci i młodzieży, a nie, że tylko dorosłe. Zaczęłam od Misiów i Świerszczyków, potem prędziutko przeszłam na Płomyczka, Płomyk i Świat Młodych. 

Mnie-nastolatce przypasowały Jestem, Filipinka i Razem. A w Jestem (podobnie rozcinanym jak Przekrój) – powiem Wam w sekrecie - TAKIE rzeczy o szeksie pisali, że olaboga i uuuh! Pisali czytelnicy do Redakcji. Takie rzeczy!

Do Filipinki z kolei sama wysyłałam listy, a Redakcja je czasem drukowała. Radochę miałam, ale sekretną bo Rodzicom się nie przyznawałam. Ot takie drugie życie grzecznej dziewczynki. 
Aha, i jak każda porządna Filipinka marzyłam, aby poznać Filipa.

Z Non stopu, Razem i Na przełaj dowiadywałam się sporo o muzyce. Zbierałam teksty piosenek i zdjęcia muzyków. Czytywałam tam Wojciecha Manna i Marka Niedźwieckiego. Aaaaa, zapomniałabym - w Razem pisywał też Zbigniew Lew Starowicz, ale nie o muzyce ;)

Ręka do góry kto nie wycinał zdjęć aktorek i aktorów z Ekranu i Kina? Nie ma, wiedziałam.

Jako córeczka Tatusia MUSIAŁAM interesować się fantastyką. I tę Fantastykę też w teczce mieliśmy. Przechowuję ją do teraz – od pierwszego numeru w 1982 do 1990. Co się stało, że przestałam? Nie wiem. Może dorosłam? Oglądałam (bo nie czytałam!) z przyjemnością charakterystyczne rysunki, podziwiałam kunszt i inspirowały mnie one do własnych prób rysunkowych.

Gazet było w domu wiele. Nie wymieniłam Motoru, ani Polityki, Morza, Literatury na Świecie, Panoramy, Prawa i życia. Ani masy innych pisemek, które pojawiały się jak pyłki na wietrze i tak samo szybko znikały.  Czytałam kiedyś (w gazecie, a jakże), że powstawały bez praw autorskich, ale metodą – nożyczki, klej, zdjęcie, szczotka drukarska. Do tego własny komentarz i gotowe.

Lubiłam czytać, przeglądać, wracać, wycinać. Jakoś nie mogłam się ich pozbyć.
Do próby wyrzucenia gazet podchodziłam z dobrą intencją: "Zrobię sobie kawę, raz dwa przejrzę, a następnie wyrzucę". Ha! Kawa, owszem, a potem miłe godziny spędzone na czytaniu.

Parę lat temu, czyli całkiem niedawno rozprawiłam się jednak z gazetami z mojego "dziecinnego pokoju" . Byłam wtedy bardzo krytyczna i zdegustowana ich zawartością, jak nie ja ;) 
Odetchnęłam. Odcięłam się od jakiegoś etapu i chyba poszłam naprzód. 

A te gazety?

To była taka nasza obrona przed szarością jak barwiona w garze tetra na spódnice.
 Tak uważam.

Promyczki ślę:*
Gali

P.S. Zdjęcia w artykule to wbrew pozorom nie są skany moich własnych zasobów, ale z internetu. :P

strona: 1 2 3 4
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
Tulia [28.07.09/09:53]

galiś, fajne wspomnienia,

było co czytać, ja miałam jeszcze dość długi okres czytania Radaru - sie wprost zaczytywałam, czasem tez pisałam listy do odpowiednich działów i też miałam radochę, gdy mnie wydrukowali :))
gali [22.07.09/21:00]

Jolax, urzekła mnie Twoja

historia ;)
zapomniałam o czymś takim jak makulatura zbierana do szkoły, no coś podobnego.

Thorgala nie czytałam, ale oglądałam ze względu na rysunki Rosińskiego. Moi bracia cioteczni to zbierali.

Racja racja, z burdami się latało do krawcowej :)

Kurcze, taki jakiś klub kombatanta się zrobił ;)
w święto E. Wedla w dodatku:D
Jolax [22.07.09/16:25]

w przekrojach i kobiecie i życiu, co sobie mama kupowała czytałam ostatnie strony :]

i zbierałam światy młodych - bo na ostatniej stronie były komiksy!!!
poza tym raz w tygodniu na trzeciej stronie od końca były zdjęcia aktorek lub też aktorów ;))
zbierałam te zdjęcia jako i moje koleżanki, a jedna z nich, najstarsza Elka miała tych zdjęć najwięcej, wszystkie jej zazdrościłyśmy
i kiedyś nagle Elka zdradziła mi tajemnicę swojego sukcesu: otóż chodziła ona po okolicznych domach i pytała ludzi, czy mają może jakieś stare gazety lub czasopisma, bo ona zbiera makulaturę do szkoły
I raz jeden doznałam łaski, że mogłam tak z nią chodzić. Nazbierałyśmy tyle paczek z gazetami (ludzie tego nie wyrzucali tylko trzymali w piwnicach!!) ile dałyśmy radę unieść.
Potem siedziałyśmy gdzieś, podzieliłyśmy gazety mniej więcej sprawiedliwie i szukałyśmy i wycinałyśmy... i nigdy nie zapomnę zapachu tych starych gazet - bo to nie był smród stęchłego papieru - tylko cudowny zapach obietnicy :) no i zdarzały się tam perełki, naprawdę, jakieś Sophie Loren albo Bardotki, których nikt inny nie miał ... :)))

ale sobie przypomniałam
olhalka [22.07.09/15:07]

ja mam masę Thorgali

ale to komiks, nie magazyn
la.donna [22.07.09/14:32]

ja pamiętam

niemieckie Burdy i Freudin, wydawały mi się kosmiczne:)
sykstus [22.07.09/13:55]

jakos

tez wydaje mi sie ze caly przekroj do przeciecia byl.
jedne strony przeciete, drugie nie to naweet byloby trudne technicznie dosc. zwl w tamtym czasie
yamot [22.07.09/13:05]

filipinke pamietam

ta 'stara' wlasnie. kolekcjonowalam namietnie :)
i rozcinanie gazety nozykiem tez, ale glowy nie dam, ze to przekroj byl.
i jeszcze swierszczyk, swiat mlodych i mis :D

pozniej sie gazety zbiesily i przeszlam na bravo i popcorn. na szczescie na krotko ;)))))
gali [22.07.09/12:38]

Kleksa rysowała Szarlota

Pawel i prowadziłyśmy z koleżanką dyskusje, że nikt tak się nie może nazywać ;)
A Tytusa tez pamiętam, ale nie lubiłam, komiksy omijałam szerokim łukiem.

Ale przygody Filutka owszem.
met [22.07.09/12:31]

maura

ja ze świata młodych pamiętam bardziej tytusa romka i atomka:)
maura [22.07.09/12:18]

a ja pamiętam

stosy Kobiety i Życia, czytałam jako dziecko Satyrę w krótkich majteczkach;) Moja mama ma do dziś zeszyt z wycietymi z tej gazety przepisami, pamietam nawet jak jej pomagałam w klejeniu

i jeszcze Na przełaj - połykałam w całości. Pamniętam jak wyczytałam w nim jak to w Rumunii panuje rezim i ludzie dostają jedno jajko na miesiąc. byłam w mega szoku, że w państwie socjalistycznym taka bieda panuje...

no i oczywiście Przekrój, Panorama, Świat Młodych, a w nim Przygody Kleksa - ktoś pamięta ten komiks?;)
gali [22.07.09/10:36]

Met, a ja znalazłam

w domu jakis rarytas z 61 czy 62 o nazwie Ameryka. A tam, kurcze, Jacqueline i J.F. Kennedy w Białym Domu, i te dzieci, i te wnętrza, i oni tacy piękni na jachcie, boszzzz.....Wiedziałam, że to kompletnie inny świat jest.
gali [22.07.09/10:30]

Axia, a coś takiego było,

ale ja pamiętam Kraj Rad i Ogonioka, z tym że nie kupowałam, ale rodzice mi przynosili z pracy. Zdjęcia wykorzystywałam do prac w liceum bo kororowe były i z ładnego papieru.

Megg, chyba brakuje czegoś cienkiego do czytania po prostu. Słowo zastapił obraz, a jak juz jest słowo to ogarnięte zabójczym fotami robionymi na Bali czy inym Mauritiusie za co trzeba zapłacić.

Sykstus, ja tam wcale nie jestem dumna z tej ilości ani tym bardziej z Karuzeli(:p)
Mama zrobiła zresztą z Karuzelą krótki proces.

Tygodnik Powszechny prenumerowało wujostwo i po przeczytaniu pozyczało dalszej rodzinie.
Nawet pamiętam, że ciocia pożyczała nam Robotnika i jakieś bibuły z drugiego obiegu, ale wtedy nie bardzo wiedziałam osocho.
Dorośli sie wtedy spotykali w jakims gronie i coś omawiali gorąco, a dzieciaki w tym czasie wyjadały konfitury i migdały z kredensu ;)
met [22.07.09/10:26]

kurczę

ja miałąm tak samo:)
moja mama pracowała w bibliotece a tam w piwnicy piętrzyły się stare roczniki Filmu np. mieć Brigit Bardot z 69 roku na okłądce, rarytas:)

piękne czasy, kiedy gazeta miała wartość:)

a i pamiętam gazetę Razem:)i Kobietę i życie, z niej dowiedziałam się, że książę Karol poślubi niejaką Dianę Spencer:)
ax [22.07.09/08:57]

...

kartinki.
się mi zjadło literkę.
ax [22.07.09/08:56]

...

hehehe...gali, a czy pamiętasz "wiesjołyje katinki"? ;)))
megg [22.07.09/08:50]

szkoda, że

Filipinka zakończyła już swój żywot na rzecz tych durnych Twistów i tym podobnych. Na szczęście ja jeszcze zdążyłam się na nią 'załapac'. Bo teraz, jak się przegląda te gazety dla nastolatek, to aż włos się jeży...
sykstus [22.07.09/08:38]

troche tych gazet bylo.

ale tyle tego az - o tytuly idzie - nie czytalem.
przekroj byl jedyny w swoim rodzaju, to fakt. i zapewne jedyny taki 'w bloku'.
sie z polityki sporo dowiedziec mozna bylo. i z kultury.
o tygodniku powszechnym nie zapominajac.
karuzela calkiem okropna byla i u mn w domu sie jej nie kupowalo.
z kobiecych, owszem, filipinke kupowala siostra, kobite i zycie czesto mama. i nawet w tej drugiej dalo sie czasem cos przeczytac

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!



Cafenews