satya [19.11.08/19:08]
ja kojarzę tylko
"sto dni po ślubie"- mam nadzieję, że nie przekręciłam tytułu- a kojarzę dlatego, że na trasie mojego tramwaju na budynku rozwieszony był wielki billboard z napisem "to stało się dokładnie sto dni po moim ślubie"... i zanim powiesili drugi z tytułem i zapowiedzią bezpośrednią, bardzo mnie to intrygowało :))
ax [18.11.08/00:03]
...
Olencja...już wpisuję obie książki na listę. I czekam na następne twoje recenzje:))
Plazma [17.11.08/23:47]
świetna recka! :))
w ogóle, fajny pomysł Oluś, na taki cykl :))
a książkę pochłonęłam też, w czasie podróży pociągiem :)
i-de-al-na!!
Rosa [15.11.08/21:36]
Ja też kupiłam 100 dni po ślubie
Czeka na swoją kolejkę. :-)
ole [15.11.08/21:17]
sto dni po ślubie
też już zrecenzowałam ;) Potraktowałam tą książkę dość osobiście, może dlatego mi się spodobała ;)
cran [15.11.08/20:48]
obie ksiązki
mnie wciągnęły. może nie ze względu na samą historię ale na język. dobrze się je czytało.
teraz kupiłam "sto dni po ślubie", które mnie irytuje. doczytam do końca bo ciekawi mnie rozwiązanie pewnego dylematu. ale bez rewelacji.
ole [15.11.08/19:31]
tak Dagi,
shift nie ctrl, ale tak jest jak się pisze nie patrząc na klawiaturę ;)
la.donna [15.11.08/19:16]
sympatyczna recenzja:)
krótka taka i od razu wiadomo o co chodzi:)
martuuha [15.11.08/18:32]
Daga
no ja tam nie widziałam jeszcze, żebyś Ty miała jakieś niewyże ;)
upierasz się? no to zapodaj myśl przednią na maila wiadomego, pomyślimy :D
Daguniek [15.11.08/18:26]
To napiszmy razem cooo?
:) Ja po prostu mam ostatnio wyż piśmienniczy i mi się bardziej chce, więc się tak ten... :D
martuuha [15.11.08/18:17]
Daguś
pomysł był met ;)
Daguniek [15.11.08/18:07]
Martuu, to w takim razie
cicho sza ;) Niech ma niespodziankę i niech potem szaleje z radości ;)
A Ty jeśli chcesz to możesz napisać ze mną, ani śmię podbierać pomysłu.
martuuha [15.11.08/18:02]
daga
czekam niecierpliwie na poradnik w takim razie :)
Ja Tobie podebrałam kiedyś herbate, to teraz w drugą stronę ;)
Nie no, pomysł już mam i jest w realizacji, ale zapobiegawczo nie zdradzę, bo, rzadko, bo rzadko, ale jednak czasem tu bywa. Wolałabym, żeby się nie dowiedziała jakoś pokątnie ;)
ale pomysł z antyrama fajny!
Daguniek [15.11.08/17:56]
To ja napiszę o prezentach
jeśli się Martuuha zgodzi :) A na urodzinki koleżanki Maruuho możesz na przykład zrobić jej wielką antyramę z pierdółkami - Wasze wspólne bilety autyobusowe, zdjęcia, jakieś ulotki z kina jak razem poszłyście, ukochane Wasze na przykład papierki po cukierkach czy coś :)
Ole - nie ctrl tylko shift ;)
ole [15.11.08/17:18]
ja właśnie lubię proste czytadła,
do łóżka przed zaśnięciem, tramwaju, a nawet ostatnio idąc ulicą, po prostu, żeby się oderwać, a nie jeszcze dodatkowo umartwiać :)
Faktycznie, coś tam było odrealnionego i sama momentami kiwałam głową czytając w niedowierzaniu, ale czy gotowe na wszystko też jest realne?? a mimo to lubię ;)
Hist, dzięki za spostrzeżenie.. nie miałam pojęcia ;) To mi już samo tak wychodzi, że przy słowach: Jej, Jego, Ona, On zawsze jakoś tak wciskam ten ctrl.. nie wiem skąd mi się to wzięło.. A studia techniczne jakoś dalekie są od wpajania zasad ortografii ;) Teraz postaram się pilnować :)
martuuha [15.11.08/17:12]
met
że niby ja? ja tu po rady przychodzę, a nie sama radzić :D Myślałam, że mi się uda zgrabnie zagaić na wiadomy temat, a Ty mnie pod włos bieżesz ;)
Chwilowo jestem z kreatywności na tym polu wyzuta dokumentnie, bo przyjaciółka ćwierćwiecze kończy lada dzień hucznie, a to taka przyjaciółka, dla której prezent musi być ŁAŁ. I już mnie to wymyślanie ŁAŁ prezentu męczy. Przy czym ŁAŁ oznaczać musi się dużą dozą kreatywności i wkładu własnego, oraz doskonałej znajomości obdarowywanej. Nie jest to takie proste, powiem wam. Poprzeczka wysoko i ja już naprawdę staję się wyzuta zpomysłów, a perspektywa świątecznego prezentowania zaczyna mnie przerażać ;)
yamot [15.11.08/16:53]
tez mam od
broszki 'cos pozyczonego' i podobnie jak Daga - ot lekkie czytadelko na poczytanie przed zasnieciem :)
nie porwala mnie jakos straszliwie i dlatego 'cos niebieskiego' ominelam :)
mixa [15.11.08/15:50]
ole
moja droga... akurat tego nie czytałam, ale "Coś pożyczonego" czytałam i kupiłam sobie też "Sto dni po ślubie" :) przeczytane już oczywiście :)
Poluje jeszcze na "Dziecioodporną" :)
Tak czy siak cieszę się, że mamy podobny gust :))
A recki pozostawię Tobie skoro tak dobrze Ci to wychodzi :*
met [15.11.08/15:39]
martuha
to zapodaj nową wersję poradnika prezentowego:) czekamy!!:)
a co do ksiązki, to mam podejrzenia, że recenzja brzmi lepiej niż sama ksiązka:D czytałam druzgocące recenzje, że zero w niej prawdopodobieństwa tzw. życiowego:)
ale w sumie fakt, do pociągu to na pewo mozna, literatura pociągowa tez jest potrzebna:)
martuuha [15.11.08/15:32]
ol
to są te książki koło których tęsknie przechodzę po kilka razy w czasie każdej wizyty w empiku, i za każdym razem jednak sobie przetłumaczam, że studencina to powinna jednak pasa zacisnąć, i że takie zbytki, to może następnym razem.
Kurczę, tym razem to chyba na liście do mikołaja, bede miała same książki.
Chociaz jak rok temu zapowiedziałam, ze przyjmuję w ramach prezentów wyłącznie kolczyki (do moich wtedy brand new dziur ;)), to mnie wszyscy olali po całości, chyba ze strachu, ze faktycznie dostane same kolczyki. i nie dostałam żadnych ;)
btw - ktoś kiedyś pisał na bro poradnik prezentowy, nieprawdaż? Może jakaś powtóreczka?
hist [15.11.08/11:11]
w kwestii formalnej
nie, żebym się czepiała, ale pisząc o ludziach w trzeciej osobie naprawdę nie ma potrzeby zaimków zaczynać wielką literą. A wręcz przeciwnie ;)
Coś pożyczonego mi się podobało, jak dostanę 'Coś niebieskiego' to pewnie też przeczytam, bo Emily Giffin ma bardzo lekkie pióro i fajne te książeczki są do metra albo tramwaju.
Daguniek [15.11.08/02:15]
Dostałam od Broszki "Coś pożyczonego"
i powiem szczerze, że naiwna troszkę ta książka, ale dzięki temu tak lekko się ją czyta, ze nawet nie wiadomo kiedy a już koniec :) To taka książka do łóżka była, zeby przed zaśnięciem się zanurzyć w hostorię jakąś jeszcze. Jesli druga częśc jest lekka równie to na pewno warto przeczytać. Uwaga! To zdecydowanie babska literatura :)
Komentarze
ja kojarzę tylko
"sto dni po ślubie"- mam nadzieję, że nie przekręciłam tytułu- a kojarzę dlatego, że na trasie mojego tramwaju na budynku rozwieszony był wielki billboard z napisem "to stało się dokładnie sto dni po moim ślubie"... i zanim powiesili drugi z tytułem i zapowiedzią bezpośrednią, bardzo mnie to intrygowało :))...
Olencja...już wpisuję obie książki na listę. I czekam na następne twoje recenzje:))świetna recka! :))
w ogóle, fajny pomysł Oluś, na taki cykl :))a książkę pochłonęłam też, w czasie podróży pociągiem :)
i-de-al-na!!
Ja też kupiłam 100 dni po ślubie
Czeka na swoją kolejkę. :-)sto dni po ślubie
też już zrecenzowałam ;) Potraktowałam tą książkę dość osobiście, może dlatego mi się spodobała ;)obie ksiązki
mnie wciągnęły. może nie ze względu na samą historię ale na język. dobrze się je czytało.teraz kupiłam "sto dni po ślubie", które mnie irytuje. doczytam do końca bo ciekawi mnie rozwiązanie pewnego dylematu. ale bez rewelacji.
tak Dagi,
shift nie ctrl, ale tak jest jak się pisze nie patrząc na klawiaturę ;)sympatyczna recenzja:)
krótka taka i od razu wiadomo o co chodzi:)Daga
no ja tam nie widziałam jeszcze, żebyś Ty miała jakieś niewyże ;)upierasz się? no to zapodaj myśl przednią na maila wiadomego, pomyślimy :D
To napiszmy razem cooo?
:) Ja po prostu mam ostatnio wyż piśmienniczy i mi się bardziej chce, więc się tak ten... :DDaguś
pomysł był met ;)Martuu, to w takim razie
cicho sza ;) Niech ma niespodziankę i niech potem szaleje z radości ;)A Ty jeśli chcesz to możesz napisać ze mną, ani śmię podbierać pomysłu.
daga
czekam niecierpliwie na poradnik w takim razie :)Ja Tobie podebrałam kiedyś herbate, to teraz w drugą stronę ;)
Nie no, pomysł już mam i jest w realizacji, ale zapobiegawczo nie zdradzę, bo, rzadko, bo rzadko, ale jednak czasem tu bywa. Wolałabym, żeby się nie dowiedziała jakoś pokątnie ;)
ale pomysł z antyrama fajny!
To ja napiszę o prezentach
jeśli się Martuuha zgodzi :) A na urodzinki koleżanki Maruuho możesz na przykład zrobić jej wielką antyramę z pierdółkami - Wasze wspólne bilety autyobusowe, zdjęcia, jakieś ulotki z kina jak razem poszłyście, ukochane Wasze na przykład papierki po cukierkach czy coś :)Ole - nie ctrl tylko shift ;)
ja właśnie lubię proste czytadła,
do łóżka przed zaśnięciem, tramwaju, a nawet ostatnio idąc ulicą, po prostu, żeby się oderwać, a nie jeszcze dodatkowo umartwiać :)Faktycznie, coś tam było odrealnionego i sama momentami kiwałam głową czytając w niedowierzaniu, ale czy gotowe na wszystko też jest realne?? a mimo to lubię ;)
Hist, dzięki za spostrzeżenie.. nie miałam pojęcia ;) To mi już samo tak wychodzi, że przy słowach: Jej, Jego, Ona, On zawsze jakoś tak wciskam ten ctrl.. nie wiem skąd mi się to wzięło.. A studia techniczne jakoś dalekie są od wpajania zasad ortografii ;) Teraz postaram się pilnować :)
met
że niby ja? ja tu po rady przychodzę, a nie sama radzić :D Myślałam, że mi się uda zgrabnie zagaić na wiadomy temat, a Ty mnie pod włos bieżesz ;)Chwilowo jestem z kreatywności na tym polu wyzuta dokumentnie, bo przyjaciółka ćwierćwiecze kończy lada dzień hucznie, a to taka przyjaciółka, dla której prezent musi być ŁAŁ. I już mnie to wymyślanie ŁAŁ prezentu męczy. Przy czym ŁAŁ oznaczać musi się dużą dozą kreatywności i wkładu własnego, oraz doskonałej znajomości obdarowywanej. Nie jest to takie proste, powiem wam. Poprzeczka wysoko i ja już naprawdę staję się wyzuta zpomysłów, a perspektywa świątecznego prezentowania zaczyna mnie przerażać ;)
tez mam od
broszki 'cos pozyczonego' i podobnie jak Daga - ot lekkie czytadelko na poczytanie przed zasnieciem :)nie porwala mnie jakos straszliwie i dlatego 'cos niebieskiego' ominelam :)
ole
moja droga... akurat tego nie czytałam, ale "Coś pożyczonego" czytałam i kupiłam sobie też "Sto dni po ślubie" :) przeczytane już oczywiście :)Poluje jeszcze na "Dziecioodporną" :)
Tak czy siak cieszę się, że mamy podobny gust :))
A recki pozostawię Tobie skoro tak dobrze Ci to wychodzi :*
martuha
to zapodaj nową wersję poradnika prezentowego:) czekamy!!:)a co do ksiązki, to mam podejrzenia, że recenzja brzmi lepiej niż sama ksiązka:D czytałam druzgocące recenzje, że zero w niej prawdopodobieństwa tzw. życiowego:)
ale w sumie fakt, do pociągu to na pewo mozna, literatura pociągowa tez jest potrzebna:)
ol
to są te książki koło których tęsknie przechodzę po kilka razy w czasie każdej wizyty w empiku, i za każdym razem jednak sobie przetłumaczam, że studencina to powinna jednak pasa zacisnąć, i że takie zbytki, to może następnym razem.Kurczę, tym razem to chyba na liście do mikołaja, bede miała same książki.
Chociaz jak rok temu zapowiedziałam, ze przyjmuję w ramach prezentów wyłącznie kolczyki (do moich wtedy brand new dziur ;)), to mnie wszyscy olali po całości, chyba ze strachu, ze faktycznie dostane same kolczyki. i nie dostałam żadnych ;)
btw - ktoś kiedyś pisał na bro poradnik prezentowy, nieprawdaż? Może jakaś powtóreczka?
w kwestii formalnej
nie, żebym się czepiała, ale pisząc o ludziach w trzeciej osobie naprawdę nie ma potrzeby zaimków zaczynać wielką literą. A wręcz przeciwnie ;)Coś pożyczonego mi się podobało, jak dostanę 'Coś niebieskiego' to pewnie też przeczytam, bo Emily Giffin ma bardzo lekkie pióro i fajne te książeczki są do metra albo tramwaju.
Dostałam od Broszki "Coś pożyczonego"
i powiem szczerze, że naiwna troszkę ta książka, ale dzięki temu tak lekko się ją czyta, ze nawet nie wiadomo kiedy a już koniec :) To taka książka do łóżka była, zeby przed zaśnięciem się zanurzyć w hostorię jakąś jeszcze. Jesli druga częśc jest lekka równie to na pewno warto przeczytać. Uwaga! To zdecydowanie babska literatura :)