[sekundę...] 

z Broszką od: 2009-10-01

opis: studentka zbierająca puzzle składające się na jej tożsamość.

zainteresowania: codzienność i nie_codzienność.

blog: chochla.broszka.pl

status: zaplątani w przerzutkach, przyczynach i skutkach.

wyślij wiadomość

aby wysłać wiadomość musisz się najpierw zalogować

Artykuły

taktyki wpływu społecznego w związkach [2009-12-09]
Miłość... ale jaka?? [2009-12-09]
bro (nie)rusza sie z domu [2009-12-01]
Sałatka z fetą [2009-11-08]
Naleśniki z warzywami [2009-10-24]
Manifest Ogórka [2009-10-04]

Komentarze

Manifest Ogórka

. [04.01.10/17:38]

Adufercio - nie czuję się strasznie dyskryminowana, bo mam raczej silne poczucie własnej wartości i zdaję sobie sprawę z tego, że moja szczupła sylwetka nie jest wynikiem chorobliwego odchudzania, przeciwnie - jestem zdrowa. Zgadzam się z Toba, propagowanie domowego odchudzania "dietami cud" bez konsultacji z dietetykiem jest krzywdą wyrządzaną nieświadomym konsekwencji ludziom. Ale nie myl proszę "naturalnej chudości" z wygłodzeniem! własnie o tym napisałam ten tekst. Tak samo jak ja, nie będąca modelką, jestem chuda z natury, tak też zdarzają się modelki chude z natury.

Olencjo - czasem wydaje mi się, że agencje modelek narzucają takie mordercze reguły, bo nie widzą sprzeciwu modelek! Początkujące modelki tak bardzo chcą się "wybić", że godzą sie na wszystko i pozwalają się traktować przedmiotowo.

dototkaa - z głową i zdrowo - super!
Jak się ubrać na wigilię?

ja [26.12.09/14:48]

w tym roku z własnej nieprzymuszonej woli założyłam sukienkę - i w ogóle chyba wreszcie kobiecieję i mam ochotę na spódnicowate ubrania :)
Sałatka z fetą

na bazarkach [30.11.09/18:23]

jeszcze można dostać świeże warzywka do sałatki :) chemii nie polecam!
Szczęście? A cóż to takiego?

czyli wszystko [29.11.09/17:34]

zależy od naszego podejścia do tego, co mamy i czego nie mamy - to jak patrzenie na szklankę do połowy pełną/ do połowy pustą. Wniosek wyciągam taki, że osoba szczęśliwa i osoba nieszczęśliwa niczym sie od siebie nie różnią, tylko osoba nieszczęśliwa jest smutniejsza, o :)
ciekawy tekst :)
Szeptem (Miłość - konkurs)

Super! [26.11.09/13:51]

ślicznie ubrałaś to w słowa, piękna definicja miłości z tego tekstu mach :) 5 z plusem!
Wiara - nadzieja- miłość. Konkurs.

a mnie sie wydaje, [26.11.09/13:47]

że na miłość trzeba patrzeć przez pryzmat dwojga. Miłość jest ciężka i pojedyncza wiara i nadzieja nie potrafi jej unieść wystarczająco wysoko, kiedy upadnie. Co prawda zawsze warto się starać, ale uważam, że jeśli druga osoba straciła wiarę i nadzieję, miłość nie ma nic do gadania. Miłość wtedy spada, miażdży lub usycha. Ja nie potrafię uwierzyć w Miłość jako w byt oddzielny, duchowy. Dla mnie miłość to uczucie dwojga i żeby w nią uwierzyć, muszę uwierzyć w człowieka.

Daję 3, bo brakuje mi tu przylepca do rzeczywistości, taki mglisty ten opis...
Nadzieja dla wytrwałych - konkurs

jejku, [26.11.09/13:35]

ja zupełnie nie potrafię wyobrazić sobie siebie w tamtych czasach, bo jestem straszliwie niecierpliwa... Ale kto wie, może w ekstremalnych sytuacjach człowiek zdolny jest do niezwykłych dla swojej natury zachowań?
Ubabrani w utopii

met ma rację. [26.11.09/13:26]

a jak włączysz sobie program Drzyzgi, to zobaczysz, jakie (często supernaginane) problemy mają pary w rzeczywistości ;)

to co, następny konkurs o życiowych opowieściach z życia zwykłych par? ;)
Dlaczego film "Weronika postanawia umrzeć" nie jest dobrym filmem?

dobrze, że powstał ten artykuł, [02.11.09/12:25]

bo podejrzewam, że za moment zasypie nas deszcz recenzji w każdej możliwej odsłonie mediów, więc dyskusje na ten temat będą nieuniknione ;)

Ja w liceum przeczytałam tę książkę, już wtedy wydała mi się zbyt banalna - więc do filmu (niestety?) a priori jestem uprzedzona. Nie lubię literatury/muzyki, w której łopatologicznie wszystko jest podane, wolę sama doszukiwać się sensu. Coelho pisze dla mas, pisze więc prosto. Ale wszystko okrasza tym dziwacznym patosem - jak Rubik - dla mnie: błe! :P
Obiekty podziwu

zgadzam się z Jolax, [02.11.09/12:13]

każdy z nas jakoś się kreuje. Jedni ubierają się supermodnie i robią wszystko, żeby wyglądać na perfekcyjnych pod każdym względem, inni wręcz przeciwnie - wszem i wobec pokazują, że nie obchodzi ich wygląd, moda, trendy. Oba przypadki chcą się wyróżniać. Obu przypadkom zależy na akceptacji ze strony bardziej lub mniej licznej grupy. I nie ma co się dziwić - w końcu potrzeba akceptacji jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka.

A jeśli chodzi o to, co "pod spodem" - analogicznie: sa osoby, które lubią robić z siebie ofiary losu i użalają się, kiedy tylko nadarzy się okazja - jakie to są brzydkie, samotne, nieudolne. I są osoby, które to ukrywają i lubią pokazywać, że "jest OK". Ja należę do tej drugiej grupy - nie cierpię pokazywać i rozgrzebywać publicznie swoich słabości.

Ja z tego tekstu wyciągnęłam wniosek, że nie ma co się dołować, że ktoś jest ą-ę, idealny - bo nikt nie jest ideałem. I nie wolno oceniać po pozorach. Każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy i z tym trzeba się pogodzić :P
Manifest - głosujcie!

oj oj [26.10.09/22:43]

jak miło :)
bardzo dziękuję wszystkim za głosy i gorącą dyskusję :))
Równi i równiejsi

zauważcie, [25.10.09/12:04]

co sprawa Polańskiego nawyczyniała w dyskursie w polskich mediach: oto osoby, które uważane były przez wielu za autorytety, rzucają wypowiedziami, z których jednoznacznie wynika, że niezależnie od tego, co Polański zrobił, jest niewinny, bo przecież jest geniuszem i na niebywały talent (Zanussi, Figura, Stalińska). A te osoby też najprawdopodobniej też znają sprawę li tylko w takim wymiarze, jak my, zwykli śmiertelnicy!

Sprawa Polańskiego pokazała, jak wiele celebrytom w Polsce uchodzi na sucho. A może nie zupełnie na sucho, ale na pewno ima sie ich inne prawo niż przeciętnego Kowalskiego. Spójrzcie np. na wymiar kary, jaką dostała Otylia Jędrzejczak za spowodowanie wypadku, w którym zginął jej brat, czy też ostatnio Tomasz Stockinger za jazdę po pijaku, albo Zientarski Jr. - do tej pory nie osądzony za wypadek sprzed kilku lat!
Manifest Ogórka

ideę umiaru jak najbardziej zamanifestowałamw tekście: [25.10.09/09:27]

cyt.: "Pamiętajcie, że umiar jest wskazany we wszystkim. Jeżeli bronimy piękna osób pulchnych, brońmy też piękna osób chudych."
5 rzeczy, które fajnie mieć na sobie...

broszka filcowa - super! [23.10.09/15:04]

muszę sobie taką kolorową sprawić, żeby przyciągnąć nieśmiałe o tej porze roku promyki słońca ;)
Moja kumpela znalazła jakiś czas temu na ciuszkach top shop_owy płaszczyk, a jako że był na nią za długi - sprezentowała go mi :) rewelacja! wełniany, z domieszką poliamidu i poliestru, a podszewkę ma z niesamowicie miłego w dotyku jedwabiu - i kosztował tylko 1 kilogram hihi :)
teraz tylko muszę dobrać do niego kolorowe dodatki. I buty! Jakie mam wybrać buty do płaszczyka, który sięga kolan??
Manifest: Rozmiar MA znaczenie

haha! [23.10.09/00:28]

konkretnie napisane! :) podejrzewam, że niewiele osób odważyłoby się napisać to w tak rzetelny sposób :D
Manifest Ogórka

O rany rany! Nie było mnie kilka dni w sieci, a tu taka gorąca dyskusja! :) [23.10.09/00:20]

Przeczytałam wszystkie Wasze komentarze z wypiekami na policzkach. Szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że mój manifest wywoła aż tyle emocji! Problem wytykania mojej chudości zawsze był dla mnie takim tylko moim problemem, trochę wstydliwym, trochę irracjonalnym... Teraz widzę jednak, że warto było wyrzucić go na światło dzienne :)

Tak, jest to manifest o tolerancji. Nie chciałam w nim powiedzieć, że bycie chudzina jest ok, a bycie grubaskiem jest be. Nie! Umiar, UMIAR przed wszystkim <- oto recepta. Nie krytykujmy bezpodstawnie jednych i drugich. ktoś może nam się nie podobać, ale kąśliwe uwagi często warto zachować dla siebie.

Troska - okej. Jeśli widzimy, że z kimś jest coś nie tak, bo znamy tego kogoś i obserwujemy zmianę, która mogła być wywołana niekontrolowanym spadkiem lub wzrostem wagi - powiedzmy mu to!

A jeśli chodzi o problemy zdrowotne:

Obsesja napisała, że wyznacznikiem powinien być dla nas wskaźnik BMI - i jeśli zauważa on u nas nadwagę lub niedowagę, powinniśmy zgłosić się z tym do lekarza. Ale wiecie co? Lekarz, jako osoba kompetentna powinien z nami porozmawiać, doradzić, zająć się nami. I przysięgam Wam, jeszcze nie spotkałam w swoim życiu lekarza, który potraktował by moje wołanie o pomoc serio! Na początku tego roku dość fatalnie zemdlałam w łazience i nabiłam sobie wielkie limo pod okiem. Lekarka stwierdziła, że przecież fakt, że zemdlałam nie znaczy jeszcze, że będę mdlała cały czas. A jak się okazało, że morfologia wyszła super, to stwierdziła, że "Sprawy nie było" i kazała mi jeść witaminy. Zero zainteresowania.

Więc wiecie, tolerancja tolerancją, normy kulturowe i ideały swoją drogą, ale jeśli LEKARZE ZAUWAŻAJĄ TYLKO PROBLEM OTYŁOŚCI, ignorując zupełnie problem niedowagi, to jest coś nie halo.

No i tu pojawia się kolejny problem: jak mówić o niedowadze, żeby była traktowana serio? Jak przekonać ludzi, że nie każda niedowaga jest anoreksją?

Żebyście mi nie zarzucili, że jestem wygłodzona, czy coś, usprawiedliwię się tylko, że mój wypadek był spowodowany przepracowaniem, bo w tamtym okresie dawałam z siebie 110% normy. Odżywiam się zdrowo i mniej zdrowo, ale uwielbiam owoce i warzywa i zawsze dużo się ruszam, dlatego nie mam problemów z sercem, płucami, układem kostnym i takimi tam :)

Moi drodzy, bardzo dziękuję Wam za tę dyskusję. Pokazuje ona, że o tego typu sprawach warto i trzeba rozmawiać :)
Manifest ax

a ja sprzątać lubię :) [03.10.09/14:46]

nie mówię tu oczywiście o ganianiu na kolanach ze szmatą do podłogi, ale o układaniu pierdółek w kolorowych pudełkach, układaniu ubrań, radosnym tańcu z mopem w rytm ulubionej muzyki ;) a nawet, jeśli niedługo potem w kącikach pokoju nieczystość zaczyna nabierać formy, traktuję to jako nowego prawie-zwierzaka :D

nie ma po co się spinać, drogie Bro :)
Jak to miłość ogłupia (co zresztą odkryciem żadnym nie jest).

... [02.10.09/16:11]

"Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, że wiedzieć, że ktoś Cię kocha, a czuć się przez niego kochanym to tak cholernie wielka różnica." - oj tak, związek na odległość to chyba związek najbardziej pobudzający emocje. I te dobre, i te złe. Czasem zdarza mi się, że zamykam pokój, siadam na podłodze i mimo łez spływających po policzkach, śmieję się z samej siebie, że JA, taka racjonalna, momentami tak strasznie ulegam emocjom. Wkurzam się na siebie, głupieję, a potem spotykamy się i dochodzę do wniosku, że przecież kocham go i skoro pozwalam sobie na takie emocje i tak mnie to porusza, to musi być to coś wielkiego :)

pozdrawiam gorąco!
ONA

tęsknota to słodko-gorzkie uczucie [02.10.09/15:45]

może być konstruktywna, kiedy zatęsknimy np. za starymi, dawnymi czasami i, wspominając dawną beztroskę i radość ducha, staramy się zmienić naszą małą rzeczywistość w coś na kształt tamtych czasów.

może być wspaniałą nauczycielką. Srogą, czasem doprowadzającą do łez, ale taką, dzięki której jesteśmy w stanie wyciągnąć wnioski na przyszłość.

no, ale może też być bardzo przytłaczająca i deprymująca. Ja głównie tak postrzegałam ją, kiedy przeżywałam podobne sytuacje, jak Ty. Byłam w związku na odległość i kąsały mnie głosy typu "gdyby chciał, zostałby dłużej", "gdyby chciał, przyjeżdżałby częściej" itd. Było trudno, przyznaję, ale związek przetrwał i teraz oboje jesteśmy w tym samym mieście :)
Za co lubię Broszkę?

przypięłam się wczoraj, [02.10.09/15:16]

a Twój tekst bardzo mnie zachęca do dalszego zagrzebywania się w treści zamieszczone na Broszce :)

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!



Cafenews