[sekundę...] 


REKLAMA
Błędy nie istnieją
martuuha [2010-01-19]
Błędy nie istnieją.

Podejmujesz decyzje. Każdego dnia w hurtowych ilościach. Chleb razowy czy zwykły. A może bułki? Ugotować obiad, czy zamówić chińszczyznę. Jechać autobusem czy wziąć taksówkę. Iść na studia czy do pracy. Włosy zapuścić czy obciąć. Wyemigrować z prowincji do wielkiego miasta, czy od razu za ocean. Grać w piki czy kiery. Blondyn czy brunet. W góry czy nad morze. Na całe życie czy na całą noc.

Błędy nie istnieją.

Podejmujesz decyzje. A decyzja raz podjęta natychmiast przechodzi do przeszłości. Staje się kolejnym kamykiem do mozaiki Twojego życia. Mozaiki mają to do siebie, że są wielokolorowe. Masz kolorowe życie.
Znasz już prawie każdy z odcieni: malachitowe łąki, czarne jak onyks niebo nad wsią zapadłą, czerwień ognia, który trawi serce i zieleń soczystą oczu.
I granat nieprzespanych nocy na mokrej poduszce też znasz. I szarość cery po takiej nocy, mimo kremu, maski i podkładu z najwyższej półki, też. Masz przecież kolorowe życie.

Błędy nie istnieją.

To był jeden z tych dni. Pod powieką od rana czujesz niewidoczne ziarnko piasku. To musiał być piasek. Nie mogło być przecież innej przyczyny dla szklących się oczu, prawda?
Ten dzień, kiedy kawa wydaje się jakaś kwaśna, a szafa pusta, choć po otwarciu drzwi znów wypadła na ciebie wygnieciona bluzka. Ten dzień, kiedy pies nasikał do ulubionych szpilek w kolorze indygo, albo kot zadarł oczko w nowych rajstopach.
Wybiegłaś do pracy w grafitowym, idealnie skrojonym garniturze, a i tak czułaś się wymiętolona.
Kiedy zobaczyłaś jego numer na wyświetlaczu wiedziałaś, że koniec historii, której początkiem miała być ta rozmowa, nie przyniesie nic dobrego. Czułaś to każdym neuronem swojego ciała.
Prawa stopa okuta w siedmiocentymetrowe szpilki zaczęła nerwowo kiwać się pod biurkiem. Żołądek i trzewia dopadł natychmiastowy skurcz. Palce lewej ręki bezgłośnie i prawie niezauważalnie wystukiwały znany rytm po blacie biurka. Wargi przygryzłaś, a oczy zmrużyłaś.
Czułaś ten przyszły, nieznany, ale bolesny koniec każdym neuronem. Coś musiało jednak zaszwankować na synapsach i te wszystkie złowieszcze sygnały zostały zignorowane. Nie przekuto ich w odpowiednią reakcję.
A przecież jedyną odpowiednią reakcją mógł być brak jakiejkolwiek reakcji. Każde inne zachowanie miało zaprowadzić Cię do tego gorzkiego końca, który przeczuwałaś już teraz. U progu tej drogi, na którą przecież jeszcze nie weszłaś.


-halo?


Błędy nie istnieją.

To tylko kolejna rata kredytu jaki zaciągnęłaś na zapłacenie czesnego w szkole życia.
Kolejny raz otrzepujesz się z pyłu, stając mozolnie znów na własnych nogach. Potłukłaś się trochę, poobijałaś, kilka siniaków nie zniknie dziś, ani nawet jutro. Może zostanę nawet jakieś blizny, może nawet na alabastrowych nadgarstkach. Ale wstałaś. I mimo wszystko myślisz sobie, że warto było. Bo przecież błędy nie istnieją.

Prawda?
strona: 1 2
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
martu [27.01.10/22:23]

2in1

dziękuję :)
2in1 [27.01.10/19:39]

Piękne

cudowne,taki styl pisania do mnie przemawia i mogłabym tak czytać w nieskończoność i przenosić się z każdym wyliczeniem w wymienione miejsce czy też wpasowywać się w sytuację. :)
martu [24.01.10/21:16]

:)

dzięki Dagul i Moir :)
przyznam, że mnie bardzo ucieszyło to wierszowanie w komentarzach :) inspirujaco :)
Moira [24.01.10/20:13]

Bardzo ładnie napisane :)

Czytałam i czytałam... i troszku smutne mi się to wydawało, ale naprawdę pięknie to napisałaś! :)
A te liryczne komentarze + TEN właśnie tekst = idealne połączenie! :)

A co do błędów to pewnie, że istnieją :) ale o tym już i Met i Daguniek pisały więc się nie będę powtarzać, tylko się podpiszę po ich słowami... :)
Wuwulec [24.01.10/18:15]

Dagu

Maj pleżer.
Daguniek [23.01.10/14:09]

Świetny tekst, kochana!

Dopiero przeczytałam i szybko jakoś i... koniec. Podoba mi się bardzo.
Choć fakt faktem, błędy istnieją, ale pewnie musimy je popełniać, bo jakby się wszystko układało dobrze, bylibyśmy wyjątkowo pustymi ludźmi. Tak myślę.

Wuwu - podoba mi się Twój wiersz.
martu [23.01.10/00:00]

kozucha

ja przecież nie mówię, że dziwne :)
ino, że takie poetyckie, a ja jestem w sumie dość prozaiczna, i ten.. ale ogólnie się cieszę, że tak, hmm, zaskakujące :) dla mnie.
koz [21.01.10/16:04]

Martu,

te dziwne komenciki świadczą tylko o tym, że artykuł trąca o prozę poetycką niemalże. I, że wstrzeliłaś się w kontemplacje wielu z nas. Powinno Cię to cieszyć:)
martu [20.01.10/17:50]

:)

metka, dzięki za choć słowo prozą, bo już bym się przestraszyła, że tak lirycznie zadziaławszy ;) (hayde, obejrzałam, to jest obrazek nie_prozą imho, więc ten ;))

met, oczywiście, że istnieją, tylko czasem popełnia się je nawet od początku będąc świadomym, że są nimi. dziwne, nie?
koz [20.01.10/07:51]

chyba

rzeczywiście najlepiej się tu komentuje lirycznie:

Jak ślepiec
podążam
ścieżkami życia.
Jak ślepiec
ostrożnie,
zmysłami
dotykam wszystkiego.
Sprawdzam,
czy kroczę właściwą drogą.
Bezpieczną i równą.
I, jak ślepiec,
potykam się często.
Moje ego
znaczą blizny
po odpryskach meteorytów
oderwanych
od błędów,
które popełniam.
Jak ślepiec
próbuję żyć,
nie widząc nic,
nawet światełka
w tunelu.
met [20.01.10/00:39]

ależ istnieją

po to, żeby wyciągać z nich wnioski;]
jeremiasz [19.01.10/21:49]

mi też sie zdarzyło

Napisać coś(bo raczej poeta ze mnie żaden) co może posłużyć za komentarz:

Dzisiaj wieczorem,
myjąc zęby
płakałem łzami z ołowiu...
Dlaczego tak boli?
Choć nie powinno!
Kładąc głowę na poduszce
zamykam oczy z nadzieją,
że jutro kolejny raz
podejmę walkę o siebie!

12.12.2006(wtorek)
hayde [19.01.10/20:43]

o

a ja mam takie luzne skoajrzenie z : http://www.youtube.com/watch?v=Fn0lhsXHEhc
Wuwulec [19.01.10/20:18]

Napisałem

kiedyś coś takiego, co skomentuje za mnie ten tekst. Jest trochę długie i nieformalne jak na komentarz, ale trudno, najwyżej nikt nie przeczyta.
Oto to:

Na rozstajach

Jeśli wybierasz niewłaściwą drogę
Już na pierwszych rozstajach
Z każdym następnym krokiem
Błądzisz bardziej
Kolejne dylematy
To tylko
Wybór mniejszego zła
Albo opóźnianie katastrofy

O tę świadomość
Coraz trudniej
W pogoni
Za nowymi wyzwaniami
I bardziej kolorową porażką

Zatrzymać się
Zawrócić
Przeciw pędzącej fali
Nie sposób
Nie czas
Wstyd

Wyzuty z nadziei
Na kolejną szansę
Nie dopuszczasz myśli
Że jeszcze można wrócić
Wybrać inną drogę
Już na pierwszych rozstajach

31.01.2007r.

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!



Cafenews