ja [29.04.10/16:47]
bzdurna
typowa wypowiedź hetero,syty głodnego nie zrozumie
Pietras [18.03.10/10:40]
Możemy się nie zgadzać?
Piszesz o tym, ale piszesz o rzeczy obcej dla Ciebie. Czy można pisać o niewidomych, głuchych i innych brakach mając to wszystko? - myślę, że nie.
Adieu.
mika33 [10.03.10/21:53]
Moda?? to chyba jakiś żart......
to chyba najgłupsze stwierdzenie jakie słyszałam.....aseksualność modą??? absolutnie się nie zgadzam...jeśli jest to wynik traumatycznych przeżyć to ogromna tragedia i szalenie trudna do zaakceptowania sutuacja..jeśli kwestia genów,,,,cóż...nie ma się na nią wpływu.....
ale kto z własnej woli tak by się "poświęcał" i był ASEm tylko dla jakiejś głupiej mody?? nie tak modnej w dodatku.....
q [19.02.10/21:06]
ja
jestem aseksualny i nie pasuje do katgorii ktore wymienilas; sprawa jest duzo bardziej skomplikowana niz sobie to przedstawilas; pomijasz subtelnosci problemu zarysowując rzeczy arbitralnie grubą krechą. przykro mi ze musze pisac tak krytyczną opinię, pozdrawiam.
Psycholog - Szczecin [18.01.10/02:36]
witaj
przypadkiem trafiłem na te strone i jestem pod wreazeniem Twojej wiedzy. Dobrze interpretujesz wiele faktów. pozdrawiam.
Serafina [01.12.09/19:21]
Z Księżyca
Ojej. Pisane na gorąco i strasznie chaotycznie, dziwię się sama, skąd taka pewność w Twoim głosie? Dla mnie to wygląda tak, jakbyś przeczytała dwa artykuły z podrzędnego magazynu o 'ASach' i grała wielką znawczynię... A w rzeczywistości Twoje wywody są raczej marnej jakości. Po pierwsze, brak Ci obiektywizmu - nie potrafisz ani-ani wczuć się w sytuację kogoś, kto nie odczuwa pożądania. Po prostu z góry zakładasz, że wszyscy muszą chcieć się seksić - i to jest główny punkt odniesienia tego 'artykułu', przy którym jak planety wokół Słońca krążą wszystkie argumenty. Lepiej to zmień, bo śmiało wytykając innym ślepe podążanie za ówczesną modą, sama nieświadomie za inną podążasz.
as [29.05.09/13:15]
as
asy na NK: http://nasza-klasa.pl/profile/26286982
Kasiczek80 [27.02.09/12:07]
Aseksualnych prosze o pomoc
Witam serdecznie,
Jestem dziennikarzem i przygotowuję obecnie program o kobietach, które nie odczuwają pociągu seksualnego. Jeśli uważasz, że seks jest w Twoim życiu zbędny, twój partner wypomina Ci oziębłość; uważasz zbliżenia z partnerem jedynie za „obowiązek małżeński” – bardzo proszę o kontakt. Jeśli jesteś samotna, bo uważasz, że mężczyźni pragną jedynie seksu – proszę o kontakt.
W programie możemy zagwarantować anonimowość. Bardzo proszę o pomoc w realizacji programu. Zdaję sobie sprawę, iż jest to temat niezwykle trudny i intymny, ale jednak bardzo istotny.
Z góry dziękuję za przychylność,
kate_1980@interia.pl
atha [07.02.09/01:31]
Mylisz wszystko
Chociaż szanuje twoje zdanie, to wydaje mi się, że w ogóle nie rozumiesz tematu, na który się wypowiadasz. Nigdy w życiu nie byłam molestowana, na temat seksu rozmawiałam z rodzicami swobodnie od siódmego roku życia, środowisko również nigdy nie uważało tego za coś złego. I ja też nie uważam seksu za coś niemoralnego, czy "grzesznego". Po prostu nie czuję pociągu. Ludzie są dla mnie ludźmi, przede wszystkim zwracam uwagę na ich wartość, na to, czy mamy wspólne tematy i czy miło nam się razem spędza czas. Obojętne mi jest, czy to mężczyzna czy kobieta. Dostrzegam też ich walory zewnętrzne, ale bynajmniej nie budzi to we mnie żadnych większych emocji. Nie narzucam sobie żadnego celibatu, wręcz przeciwnie, wiem, że aby mieć dzieci, będe musiała uprawiać seks, co bynajmniej nie budzi we mnie jednak entuzjazmu.
Przykro mi. U niektórych tak po prostu jest. Tak samo jak w niektórych mogą nie budzić żadnych emocji oczka szczenięcia, co mi osobiście wydaje się niemożliwe. Ktoś może brzydzić się dziećmi i nie odczuwać instynktu macierzyńskiego wobec własnego malucha. To dopiero uważam za anomalię. A ktoś może po prostu nie odczuwać potrzeby seksu.
Dodam też, że nie deklaruję się ani po stronie żadnego wyznania religijnego, ani orientacji seksualnej.
Asica [02.01.09/23:42]
Kolejny komentarz :)
Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł Maurycji o aseksualności i chętnie dodam od siebie parę słów. Jestem aselsualna, pytana o orientację przyznaję się do tego otwarcie. Wychowywałam się w bardzo otwartym domu "intelektualistów z pokolenia na pokolenie", gdzie nie było tematów tabu, moralizowania, stronniczości, katolicyzmu. Przeżyłam swoje pierwsze paltoniczno - podstawówkowe miłości, kilka "chodzeń razem", parę drobnych miłosnych zawodów i wszystko potoczyłoby się normalnym tokiem życia uczuciowo - łóżkowego licealistki a potem studentki, gdyby nie to, że nie czuję pociągu seksualnego do osób, które uważam za atrakcyjne. Przez długi czas buło to dla mnie żciową zmorą, czułam się ufoludkiem, bo co może nie grać, kiedy atrakcyjna dziwczyna jest z jeszcze bardziej atrakcyjnym facetem, z którym dobrze się rozumie? Od czasu, kiedy zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie uprawiać seksu, wszystkie moje związki kończyły się gwałtownie i niemiło.
Pewnie zastanawiacie się, czy nie próbowałam - pewnie że tak, kochałam się z męzczyznami, kobietami, ale swoje odczucia mogę porównać do borowania zęba. O ile geje i lesbiji zaczynają mieć coraz lepszy pr w Polsce, toosoby aseksualne są postrzegane jako nienaturalny wybryk natury.
Czy można więc w taki razie żyć w szczęsliwym związku bez seksu? Można, ponieważ fizyczną intymność i bliskość da się uzyskać w inne sposoby. Jestem od 2 lat z kochającym partnerem, z którym doszliśmy do wniosku, że nie warto przedkładać życia łóżkowego ponad wszystko, co nas łączy i co udało nam się zbudować. Decyzja pewnie kontrowersyjna, ale przyniosła mi najwięcej szczęścia. Wspólnie z ukochanym panujemy swoją przyszłość, checmy mieć dzieci i żyć jak każda inna para. Seksu nie uprawiałam od niemal 5 lat i czuję się z tym wspaniale
Predstawiłam po krótce swoją historię, chciałabym teraz trochę podyskutować o argumentach, jakie przedstawiłaś. Z sposobu jaki piszesz doszłam do wniosku, że jesteś młodą (o ile nie bardzo modą :), ciekawim mnie, dlaczego akurat najwięcej uwagi poświęciłam małżeństwu? Czy mogłabyś mi odpowiedzieć?
A teraz do argumentów:
1.Piszesz, że aseksualizm jest przemijącą modą. Ja swoją toższamość odkryłam w latach 90 kiedy w Polsce nie było nawet na to określenia. Nigdy w czasie swojego dorastanie nie spotkałam żednego asa, dlatego też nikt nie mógł wpłynąć na to, kim jestem. Podam jeszcze jeden, dosyć zresztą wyświechtany argument, że kiedyś homoseksualizm okrzyknięty został fanaberią i modą dla bohemy, a dzisiaj jest kolejną orientacją.
2.Twierdzisz, że aseksualizm spowodowany jest jakimś urazem. Na swoim przypadku widzę, że było kompletnie odwrotnie! Mając szczęśliwe dzieciństow, kochające osoby zawsze stojące za mną murem, wyrozumiałych przyjaciół i znajomych nie stało mi się nic złego. To dopiero wszystki związki, w których facet wybałuszał oczy na wiadomość o tym że sex no way spowodowały, że zamknęłam się w sobie i omijałam płeć przeciwną szerokim łukiem. Widać z tego że aseksualizm był już przed urazem
3.Czy aseksualizm może być postawą obronną? Jak dla mnie bardzo ryzykowne stwierdzenie. Przez brak informacji o tym czym jest, jest uznawany za dziwny, niezrozumiały i przez to skupia na sobie agresję otoczenia. Nie daje poczucia bezpieczeństwa, bo wiąze się z odrzuceniem i brakiem zrozumienia. Z Twojego rozumowania możnaby wysnuć, że np. kobiecie, która czuje się nieaktrakcyjna łatwiej będzie zostać lesbijką, bo kobiety są bardziej wyrozumiałe. Niestety moja orientacje ciągle wiąże się z byciem pod prąd, ciekawe kiedy to się zmieni.
4.Aseksualizm nie jest w żadnym wypadku celiatem. Z tego, co mi wiadomo, celibat ma być formą wielkiego wyrzeczenia i przeciwstawienia się pokusie; osoby aseksualne takiej pokusy nie odczuwają (też niczego się nie wyrzekając), dlatego nie możną określić ich zachowania mianem celibatu. Coinnego wstrzemięźliwość seksualna, a co innego orientacja
5.Czy aby tylko przymioty duszy? Chyba takowym nie jest świetna klata mojego partnera? Nie do końca tak jest, że zwraca się tylko uwagę na wnętrze. Podobają mi się osoby/faceci w "moim typie", czyli tacy, których ja uważam za atrakcyjnych. Jestem obecnie z swoją drugą połówką nie tylko ze względu na charakter, bo przy pierwszym spotkaniu to właśnie wygląd, styl, ubiór, zachowanie, mimika itd itp zwróciło moją uwagę. Chcę, żeby był zadbany, wiecznie przystojny i dobrze się ubierał. Kibicuję mu na siłowni, przy sporcie, razem wybieramy krawaty. To chyba robi każda "normalna" para
6.Wspominasz o literaturze - ja w języku polskim nic niestety nie znalazłam, jeśli mogłabyć polecić jakiś tytuł z publikacji byłabym niezmiernie wdzięczna, choćby dlatego, że pomoże mi utrzymać kontakt z językiem ojczystym (bo ostatnio coraz żadziej się nim posługuję :( )
7.Nie mogę się odnieść do sytuacji braku seksu jako zemsty - to nie ma wiele wspólnego z orientacją jako taką ale z kłopotami łóżkowymi par heteroseksualnych.
8.Cytując "każdy ma w sobie potencjał seksualny" - ja żebym miała jakikolwiek potencjał muszę mieć pociąg. Mogę się nauczyć seksu tantrycznego i kamasutry i co z tego, skoro nigy swoich umiejętności nie wprowadzę w czyn?
9.Jeszcze nigdy nie byłam w ciązy, ale jedno mi nie grozi - wypalenie po urodzeniu dziecka :)
10.Czy koniecznie brak przekroczenia ostatecznej bariery intymności? W żaden sposób nie chcę twierdzić, że aseksualizm jest w jakikolwiek sposób lepszy od np. heteroseksualizmu, ale zauważyłam jedną tendencję wśród "zwykłych" zaprzyjaźnionych par - często używają seksu jako środka na pogodzenie się, przerwanie kłótni lub soistego "kleju związku - deskę ratunkową". Na codzień pozostają mi długi rozmowy z ukochanym, uważne wsłuchiwanie się w jego sygnały, obrady przy domowym okrągłym stole.
Czy brak nam wspólnej intymności. Mi na pewno nie - sypiamy razem, widzimy się rozebrani, możemy się razem wykąpać, czy póść do sauny, pomagamy się sobie ubierać, mamy opracowane małe czułe gesty, przytulamy się, głaszczemy. Może właśnie to brak seksu zpowodował, że mam tak rozwinięte te wyżej wymienione rytuały, drobne codzienne rzeczy, kiedy stykają się nasze ciała. Jest nam z tym w każdym razie dobrze.
Bardzo często, a piszę to już w oderwaniu od Twojego artykułu, słyszę od ludzi, że to nie jest prawdzwy zwiąek tylko przyjaźń, albo miłość platoniczna. Samo pojęcie miłość platoniczna kojarzy mi się z wzdychaniem do przystojnego nauczyciela angielskiego w gimnazjum. To miłość pozostająca tylko w sferze marzeń i fantazji a mój związek jest jak najbardziej namacalny i trwały.
Na zakończenie wspomnę jeszcze o jednej rzeczy - niektórzy psycholodzy i seksuolodzy piszą tylko o 2 możliwych formach aseksualizmu: świadomej rezygnacji lub zburzeniu spowodownanym czynnikami endo - lub egzogennymi. Gdzie zostaje miejsce na osoby na nic nie chorujące (normalny poziom hormonów, brak zaburzeń psychicznych etc) i nie uważającej braku seksu za wyrzeczenie?
Mnie do seksu po prostu nie ciągnie i gdzie ja mam się zaliczyć?
:)
Pozdrawiam wszystkich i czekam na komentarze
Ali [28.10.08/09:46]
Czy ja też jestem?
Od chwili kiedy przeczytałam o aseksualnych, nie daje mi to spokoju. Nie jestem pewna czy i ja nie należę do tej grupy.
Odczuwam pożądanie i chętnie uprawiam seks jakieś pół roku z danym partnerem. Miałam ich dwóch, były i obecny mąż. Po tym czasie całkowicie przestaję odczuwać pociąg seksualny. Z 1-ym mężem nie współżyłam jakies 5 lat, i w końcu odszedł. Drugi nie ma narazie pojęcia o niczym, bo udaję i strasznie się męczę.
Bardzo lubię kontakt fizyczny w sensie przytulanie się, dotykanie, czułości. Tylko nie w sensie seksualnym! Bardzo dbam o wygląd, ubieram się bardzo kobieco i atrakcyjnie, uwielbiam patrzeć na piękne ciało mojego męża. Ale tylko tyle.....
Co o tym sądzicie? Bardzo proszę o odpowiedź.....
ESEXS [28.09.08/14:10]
CHEMIA
"czy później taki człowiek i tak wymięknie przy drugim, który na niego działa... Chemia i nic na to nie poradzimy;) "
Wez pod uwage ze chemia bierze sie z pozadania a skoro my go nie odczuwamy, posiadajac tzw. ZEROWE libido, to chemi zwiazanej z pociagiem fizycznym raczej nie bedzie, a nawet jak bedzie to po to zeby spoodzic potomstwo i spedzic inaczej niz zwykle czas, raz na ruski rok :)
Jagoda [02.05.08/20:24]
Homo sum, humani nihil a me alienum puto
Rozumiem as-ów. Dla mnie też przede wszystkim liczy się "to, co jest w środku", a nie atrakcyjność fizyczna (seksualna?). Przez pewien czas podejrzewałam się o bycie as-em. Z drugiej strony. trudno byłoby mi przyznać, że seks mnie nie interesuje, bo znajduje w nim spełnienie najbliższego możliwego kontaktu fizycznego z drugą osobą w bądź co bądź fizycznym świecie, w jakim żyjemy. Odpuściłam więc sobie dyskusje z samą sobą na temat.
Mam dwie kwestie, które zaprzątają mi głowę:
1. potrzeba przynależności do grupy - przyznając, iż zarówno wszystkie orientacje seksualne istniały w społeczeństwie ludzkim "od zawsze", możnaby uznać, iż nagłe powstanie społeczności aseksualnych odzwierciedla chęć pojedynczych osób do przynależenia do jakieś grupy, która może dać zrozumienie i poczucie bezpieczeństwa poprzez identyfikację określonej cechy stanowiącej tzw. Wyróżnik, wspólną cechę - tu: aseksualność (uwaga - wspólna cecha odnosi się do seksualności tych osób, a więc czegoś co dla nich jest najmniej ważne). Następnie grupę tą skategoryzowano jako mniejszość seksualną (sic!), która to mniejszość, w dobie wolnosłowia, zaczęła jednoczyć się w grupy (zaraz po innych mniejszościach seksualnych). Czy to oznacza że możemy umieścić as-ów w jednym worku z homoseksualistami, heteroseksualistami, bi-seksualistami, jako osobną "kategorię"? Nie wydaje mi się.
Tu pojawia się kwestia nr 2.Orientacja seksualna osoby aseksualnej – bo przecież jest, skoro osoby te nie powstrzymują się od uprawiania seksu. A może właśnie nie ma? Skoro nie ma znaczenia „fizyczna powłoka” duszy, osobowości z którą tworzymy związek oparty na bliskości duchowej, teoretycznie wszyscy aseksualni powinni być biseksualni i móc uprawiać seks z osobą, z którą mają najbliższy kontakt duchowy. W takim razie osób aseksualnych nie można wyłączyć ze zbioru osób biseksualnych.
Pytanie: Czy gdyby osoba, którą kocham, była innej płci niż jest, ale nadal pozostawała tą samą osobą, kochałabym ją i byłabym z nią?
Odpowiedź brzmi tak – bo kocham tą osobę za to kim jest w środku.
Czy to oznacza, że jestem biseksualna? Aseksualna? A może jestem po prostu człowiekiem?
dziewica [27.04.08/18:07]
Aseksualność vs.biały związek
Swego czasu myślałam ze jestem lesbijką bo koledzy nie pociągali mnie tak jak działo sie to w przypadku moich kolezanek ale okazało sie to nieprawdą Potem myślałam ze jestem aseksualna ale to tez było chybione W koncu doszlam do wniosku ze po prostu sex mnie nie pociaga, a kiedy kolesie sie do mnie, mówiąc kolokwialnie, przystawiają z wiadomych celach to mnie odrzuca Wychodzi na to ze nie ma w sumie roznicy pomiedzy jednym a drugim
nebot [16.04.08/14:31]
Aseksualność... norma?
Szanuje wszystkie wypowiedzi, opine, ponieważ każdy ma prawo się wypowiedzieć. Zdumiewające jest to że jaki by nie był powód odstępstw od "normy" wykorzystuwany jest przeciwko nim system obronny z racji niezgody, różnic,bo ktoś jest inny, to niedopuszczalne. Wydaje mi się że bierze się to z ograniczenia człowieka a te posty to przykłdy. Błądzeniem człoweka jest wyszukiwanie w drugim negatywnych cech, wartości. Puki to sie nie zmieni puty człowiek człowiekowi zagrożeniem CECHA ZACHODU
*Salsa* ;) [19.02.08/15:27]
Aseksualność jest wrodzona.
Powiem tak - człowiek aseksualny nic nie traci (mam na myśli seks) i myslę, że to nie jest choroba. Wyróżniamy przecież kilka rodzajów ludzkiej seksualności - homoseksualistów, hetero i biseksualistów, więc już chyba najwyższy czas przyjąć do listy i do wiadomości czwartą grupę -aseksualistów. To przecież jest oczywiste, niektórzy lubią obie płcie, inni jedną a jeszcze inni - żadnej, (ci co wymyślają bzdury, że to przez trudne dzieciństwo, molestowanie, oziębłość, zaburzenia hormonalne lub wybór - SĄ W BŁĘDZIE ! Taki człowiek po prostu się już rodzi. Jeden ma oczy brązowe, inny niebieskie a jeszcze innny zielone, ktoś ma 1.50 wzrostu a inny 1.80, tak jesteśmy "zaprogramowani" i niewiele można na to poradzić. Odbiegając od tematu - możesz oczywiście założyć kolorowe soczewki, jednak brązowe oko pozostanie brązowym, a niebieskie - niebieskim. Uproszcze to - to tak jakby ktoś kazał mi jeść szpinak albo rybę której nienawidzę, i gdy czuję jej zapach, chce mi się wymiotować i zapewniał mnie, że jest pyszna i zdrowa i musi mi smakować tylko dlatego, że on ją uwielbia !! ABSURD !! Tak więc As-y nic nie tracą, bo seks nie jest dla nich po prostu absolutnie żadną przyjemnością ani koniecznością i są całkowicie szczęśliwi bez tego. Przemyślcie dobrze moje słowa - bo jest chyba właśnie tak, jak napisałam :) Pozdro for all ;)
Karol [18.11.06/19:37]
http://www.aseksualni.pun.pl/
Forum na temat aseksualności. Zapraszam.
Asx [29.10.06/18:55]
Aseksualna
A moze ktoś jest aseksualny dlatego ze został zgwałcony przez partnera czy kogos znajomego.Nie koniecznie w dzieciństwie.Tylko juz jako dorosły.Może to ze w telewizji jest tyle tego sex-u ze ludzie juz maja dosc.Nie stanowi juz to(sex)dla nich radosci nieopisanego uniesienia itd. tylko pewien rodzaj obowiazku ze:"klucz trzeba włozyć do dziurki".Gdyby rozmowy o tym troche ucichły a kazdy zajoł by sie swoim "domowym ogniskiem"a nie jak to robi sasiad czy sasiadka,a Ty mężu(żono) robisz to gorzej to moze mniej by było ludzi aseksualnych!!!!
archea [28.10.06/10:08]
posłużę się jeszcze raz
wegetarianizmem jako ilustracją (zostawiając na boku dywagacje czy skłonności do są wrodzone czy nie).
Wiesz o ile łatwiej się żyje wegetarianom w Polsce, odkąd ten sposób odżywiania się spowszedniał i przestał być traktowany jak odpał garstki upośledzonych na umyśle (i na ciele, bo wiadomo, że bez mięsa się choruje i umiera)? Mają swoje sklepy, książki kucharskie, w coraz większej ilości barów i restauracji menu dla nich przestaje się ograniczać do pierogów ruskich ze skwarkami i garni, nawet istnieją lekarze, którzy nie upatrują przyczyny wszelkich dolegliwości w niejedzeniu mięsa i nie zalecają jako podstawę leczenia włączenie mięsa?
A wiesz, jak niefajnie się człowiek czuje - bez względu na swoją asertywność - jak się go traktuje jak czubka? A tak jeszcze często jestem traktowana, np. kiedy wyjadę poza miasto i próbuję zjeść coś bezmięsnego. Pomijając, że nadal nie zawsze jest to możliwe (np. kiedy zostalam wywieziona na całodzienny warsztat i poczęstunek był wyłącznie mięsny, miałam jednak pewien kłopot), to komentarze w stylu "to zaraz wyjdę przed dom i trawy nakoszę" albo "komuchy, wegetariany i pedały jedna swołocz" nie są miłe. Oczywiście można się do tego przyzwyczaić, olać to i tak dalej. Ale czy nie jest milej żyć w świecie, w którym jesteś akceptowana i nikt nie uważa Twojego istnienia za wybryk natury?
Myślę, że AS-om też żyłoby się dużo łatwiej, gdyby ich styl życia był przynajmniej na tyle normalny dla społeczeństwa jak wegetarianizm. Myślisz, że nie warto o to walczyć?
archea [28.10.06/09:28]
ja nie wiem jak to inaczej wyjaśnić
Ale spróbuję raz jeszcze. Żyjesz sobie w świecie, w którym normą jest X. A Ty jesteś, czujesz się i żyjesz sobie jako Y. I - bez względu na to, co Ty o tym sądzisz - Y jest przekonany, że jego Ygrekoswto nie jest absolutnie żadnym defektem ani zaburzeniem ale jest normalnym, tylko że innym od powszechnie obowiązującego stylem życia, sposobem patrzenia na świat, przeżywania go etc. Możesz jako Y ukrywać się ze swoim Ygrekostwem. Sana rozumiesz, że nie jest to najbardziej komfortowa sytuacja dla Y. Możesz mówić o nim ludziom, ale wówczas będą patrzyli na ciebie jak na debila albo uważali, że się zgrywasz. Wielu wyśle Cię do lekarza. W każdym razie nikt Cię nie będzie traktował poważnie. A możesz sobie marzyć o świecie, w którym Twoje Ygrekostwo będzie wszystkim znane, traktowane normalnie, akceptowane, bez głupich uśmieszków i rysowania kółek na czole. I po to powstaje stowarzyszenie, które ma za zadanie doprowadzić do takiej sytuacji. Czy to naprawdę takie dziwne?
A o wegetarianizmie - przepraszam za protekcjonalizm - ale nie wiesz chyba zbyt wiele. Ale to nie ta rozmowa, więc zostawmy to.
Eugenia chwilowo obecna [26.10.06/19:00]
Archeo,
Nikomu nie odmawiam prawa bytu, pytam tylko po co dorabiać teorie do własnych wyborów? Jeśli kto as'em z wyboru to po cóż się usprawiedliwia, tłumaczy, walczy? A jeśli nie z wyboru tylko z defektu natury to i tu wybór należy do niego - leczyć się czy zaakceptować. Ale świadomość, że się można leczyć warto mieć.
Człowiek jako ssak naczelny, czyli jako każde stworzenie żywe z przyrodzenia dąży do zaspakajania głodu (a, że z jego budowy wynika, że jest przystosowany do jedzenia i mięsa i roślinek - nie ma mowy o wrodzonym wegetarianiźmie, chyba, że jako defekcie ) i do rozmanażania się. Brzmi to brutalnie ale - nie ma innego biologicznego uzasadnieania dla posiadania narządów rozrodczych.
Ale, że człowiek też ma rozum i wolną wolę często wybiera wegetarianizm albo aseksualność. I nam nic do tego. Powtórzę tylko moje pytanie - po cóż dorabiać do tego teorie jakie? Żeby się usprawiedliwić? No ale jesli to - cytat" Jeśli tego potrzebują i będą się z tym czuli lepiej i nikogo nie krzywdzą w ten sposób - co stoi na przeszkodzie?". No właśnie, co? Co każe prowadzić ową dysputę? Przecież nikt ich za aseksualność z pracy nie zwalnia, paszportu nie pozbawia. A, że mama czy ciotka napastywa? No cóż człowiek asertywny sobie poradzie, bez względu czy seksualny, czy mięsożerny. Jeśli sobie natomiast nie poradzi to... No właśnie - można poszukać porady u specjalisty.
Pozdrawiam
archea [22.10.06/13:24]
no nie wiem...
po pierwsze skąd wiesz, że nie ma czegoś takiego jak wegetarianizm wrodzony? Jest wiele teorii, które określonym typom ludzi zalecają jedzenie mięsa a innym nie. Na przykład medycyna tybetańska.
I nie sądzę, żeby ktokolwiek z nas miał wystarczającą wiedzę do tego, aby ocenić, czy skłonności lub zalecenia do diety wegetariańskiej są wrodzone czy nie. Chyba że dysponujesz odpowiednimi badaniami naukowymi na ten temat? Chętnie je poznam.
po drugie - dlaczego odmawiać aseksualnym uznania? Jeśli tego potrzebują i będą się z tym czuli lepiej i nikogo nie krzywdzą w ten sposób - co stoi na przeszkodzie? Jeśli Cię to - jak zaznaczasz - "nic nie obchodzi" to czemu tak jednoznacznie odmawiasz As-om uznania i wysyłasz ich na leczenie?
Bardzo kategorycznie się wypowiadasz i oceniasz co jest a czego nie ma, w dodatku nie dysponując jedyną słuszną i prawdziwą wiedzą (bo taka nie istnieje), która upoważniałaby Cię do takich wniosków. Może w Twoim świecie nie ma - ale czy Twój świat jest jedynym z możliwych?
Eugenia chwilowo obecna [21.10.06/18:57]
Hmm...
Ale o co chodzi, chciałoby się rzec?
Otóż chodzi o to, że nie wierzę w aseksualność wrodzoną (chyba, że o taką co to anomaliami w funkcjonowaniu hormonów spowodowaną- ale to się leczy). Aseksualnośc jako następstwo urazów psychicznych też do leczenia. Aseksualność z wyboru - jak najbardziej. Tylko nie dorabiajmy do tego teorii, nie twórzymy bytów ponad miarę. Nie ma wrodzonego wegetarianizmu, nie ma wrodzonej aseksualności (z wyjatkiem - patrz wyżej). I to właściwie koniec dyskusji powinien być. Co mnie obchodzi czy kto jada męso czy nie, chyba tylko, że jest moim gościem. Co mnie obchodzi czy kto seks uprawia czy nie, chyba tylko, że to mój partner i jego wybór narusza moje dobra seksualne. Ale jak się para as'ów dobierze? A co nam do tego, byle tylko nie tworzyć światów co to ich zwyczajnie nie ma. Pozdrawiam seksualnych i seksualnych inaczej. A tekst Maurycji ciekawy i zwyczajnie prawdziwy.
sykstus [17.10.06/16:01]
owszem,
'68 to dlugi temat..
archea [17.10.06/15:35]
jak rany, mężczyzno,
a dlaczego stał się pierwszym medialnym towarem? Bo rajcuje ludzi bardziej niż cokolwiek innego. Tak było przed "przemianami'68"* i po nich. Tylko "po" otwarcie się o tym mówi i otwarcie się z tego korzysta.
(*abstrahując od tego, że nie tylko "przemiany'68" tego dokonały, ale to inny wątek.)
sykstus [17.10.06/15:11]
przecie archea,
kobieto, nie udawaj ze nie wiesz 'o co sie mn rozchodzi' i tobie pewnie tez. o to ze sex stal sie pierwszym medialnym towarem. a nie o to ze ludzie sex praktykuja
archea [17.10.06/14:38]
aha
Czyli nadal ludzie uważaliby seks za najwspanialszą rzecz na tej planecie i myśleli o nim nieustannie, tylko udawaliby, że wcale tak nie jest? To tylko błogosławić "przemiany'68", jako że od obsesji jawnej znacznie bardziej groźna jest obsesja skrywana...
sykstus [17.10.06/13:43]
aha
zn. zapytania niepotrzebny
sykstus [17.10.06/13:25]
nie,
napisalem inaczej:
'sex WSZEDZIE OBECNY? - przecie to skutek przemian '68
archea [17.10.06/13:13]
nie przesadzasz sykstus?
Sugerujesz, że gdyby nie "przemiany'68" (cokolwiek by to miało oznaczać), to "ludzie 2006" uważaliby coś innego niż seks za "najwspanialszą rzecz na tej planecie"*?
(*cytat z forum Aseksualnych z wypowiedzi "seksualnego")
sykstus [17.10.06/13:08]
forget it girls,
bez popedu sexualnego ludzkosc raczej sie nie uchowa.
a sex wszedzie obecny? - przecie to skutek przemian '68 (ogolnie).
przynioslo to i dobre i takie sobie skutki jzw.
maurycja [17.10.06/12:00]
archeo
1. nie bardzo chyba rozumiem tę wizję - rozmnażanie jako pełna świadomość tego co się czyni, niezależnie od tego czy konsekwencje przykre czy nie? przeciwstawiasz to instynktowi połączonemu ze spontanicznością i orgazmami? chyba nie trybię...
2. wiem, że nie uważasz, że seks jest do bani, ale wszystko to kwestia równowagi... jeśli ktoś tylko na tym opiera swoją egzystencję to rzeczywiście może być dosyć płytkie
archea [17.10.06/11:50]
chyba mnie nie...
zrozumiałaś Maury.
Po pierwsze: co ma "utrata zdolności do zachodzenia w ciążę" ze świadomym (z obu stron) aktem prokreacji? Bo taki był sens K-paxjańskiej wizji: nie rozmnażasz się dlatego, bo ci instynkt każe, nagradzając orgazmem, jakbyś miał/a jakieś wątpliwości czy warto, ale dlatego, że rozumiesz znaczenie tego, co robisz i jesteś w stanie wziąć za to pełną odpowiedzialność, nawet jeśli będzie to trudne lub przykre.
Po drugie: nie było moim celem wskazanie, że seks jest w ogóle do bani i powinniśmy z niego zrezygnować ale że nie jest aż tak ważny, jak jest w świecie, w którym żyjemu i nie ma powodu robić z niego "oparcia dla swojej egzystencji", jak to napisałaś.
maurycja [17.10.06/11:40]
nie no...
nie chciałabym dożyć takich czasów, gdzie rozmnażanie będzie "bardzo ostrożne"...
niedługo do kin wchodzi film o tym, że kobiety na ziemi tracą zdolność do zachodzenia w ciążę i do rozmnażania się w ogóle... nie rodzą się nowi ludzie... może się wybierzemy?
archea [17.10.06/11:36]
do sykstusa...
O przetrwanie ludzkości bym się nie martwiła ;)
Jest sobie taki cudowny film, nazywa się K-Pax*. Myślę, że wszyscy znają (a kto nie zna to www.filmweb.pl). Dr.Mark Powell pyta Prota (kosmitę z wysoce zaawansowanej technologicznie, mentalnie i duchowo cywilizacji, dalece wyprzedzającej Ziemię... jakby ktoś jednak nie znał ani mu się nie chciało czytać opisów filmu) czy K-Paxjanie mają dzieci. Otóż mają, choć sam akt prokreacji jest dla nich doznaniem skrajnie nieprzyjemnym, delikatnie rzecz ujmując, zatem rozmnażają się "bardzo ostrożnie" jak określa to Prot.
Oczywiście to tylko science - ficton (z naciskiem na fiction), ale zauważyłam, że ludzie wyobrażając sobie "wyższy stopień rozwoju" zazwyczaj widzą cywlizację, w której seks nie jest aż tak istotny jak w naszej. A jej ciągłość jest zapewniana z nieco innych motywów niż tylko "przetwanie gatunku" i w nieco inny sposób niż "urodzić i mieć nadzieję, że przeżyje".
Może to zwykły wymysł. A może coś w tym jest?
(*żeby nie było niejasności: film jest cudowny z wielu powodów a nie z powodu powyższej idei...)
archea [17.10.06/10:53]
rezygnacja?
Nie znam żadnego Aseksualnego osobiście, i nie chcę mówić za nich, ale nie sądzę, żeby odbierali swoją aseksualność jako "rezygnację". Po prostu dla nich ta sfera jest nieważna, nie wyrzekają się niczego. Myślę, że to może być podobnie jak z wegetarianizmem - dla mnie mięso po prostu nie istnieje (chyba, sąsiad smaży i obrzydliwy smród skręca kiszki) i nie czuję się z powodu niejedzenia mięsa "pozbawiona" czegokolwiek czy uboższa.
sykstus [17.10.06/10:52]
mam
nadzieje ze przechowanie sie ludzkosci nie jest obydwu pt. dyskutantkom obojetne?;)
maurycja [17.10.06/10:47]
archeo kochana
wiem o co ci chodzi - o ciągłe gadanie o seksie, o reklamy, zalew filmami itd. jasne, że ważniejsza jest osobowość, dusza, zainteresowania itd. itd. nikt tego nie neguje... jasne, że ideałem jest bycie z kimś kto człowieka rozumie na różnych płaszczyznach, kto kocha, jest bliski itd. tylko wydaje mi się, że seks jest ważną sferą życia, dla jednych ważniejszą a dla innych mniej ważną... jedni tym żyją i opierają na nim swoją egzystencję, a dla innych jest to element życia. Wydaje mi sie jednak, że nie da się z tej sfery zrezygnować całkowicie... przynajmniej ja bym nie mogła, no ale jakoś tego nie demonizuję...
mam nadzieję, że nie wyszło z tego masło maślane;)
archea [17.10.06/10:38]
miałam sen...
Aseksualna wprawdzie chyba nie jestem, choć - jak już nadmieniłam przy okazji innego artykułu - seks uważam za mocno przereklamowany ale podejście Aseksualnych jest mi bliskie. Po prostu bardzo bym chciała żyć w świecie, w którym seks nie jest najważniejszą rzeczą w życiu. Nie jest najatrakcyjniejszym tematem towarzyskim. Nie jest "najlepiej sprzedającym się" i wszędzie obecnym towarem. Człowiek oceniany jest przez innych na podstawie tego, kim jest, jaki jest, co potrafi a nie jaki ma rozmiar stanika albo bicepsa. Ludzi przyciąga do siebie osobowość, światopogląd, porozumienie ponad słowami, możliwość stworzenia czegoś większego razem niż w pojedynkę a nie atrakcyjność fizyczna, "chemia" czy fantazje o tarzaniu się w pościeli. Związki nie rozpadają się jak "pożycie seksualne" słabnie. Lolita jest postrzegana jako dziecko i tak traktowana a nie jako obiekt seksualny. Nikt nie jest postrzegany jak obiekt seksualny. I tak dalej, i tak dalej.
Taki sobie miałam sen... Nudny, nie?
A mnie totalnie nudzi ta obsesja seksualna, w której świat tkwi po uszy.
maurycja [17.10.06/09:04]
jak to wszystko można zracjonalizować panowie kochani;)
a tak na marginesie... to ja się cieszę, że na broszce rozgrywają się takie dyskusje interdyscyplinarne i przychodzą do nas ludzie z róznych stron. super. dzięki Dominiku i Magellanie za głos w dyskusji... jeszcze to skomentuję, a tymczasem oddalam sie do obowiązków...:)
pan T [17.10.06/08:43]
Maurycja/Sysktus
1. Faktycznie Brrrr!
2. Z drugiej strony ideologia AS zaczyna mi się podobać, bo:
2.1. Aseksualni mężczyźni
Im więcej będzie aseksualnych mężczyzn, tym więcej zostanie seksualnych kobiet dla nas - seksualnych mężczyzn;
2.2.Aseksualne kobiety
W swojej pysze i arogancji nie boję się tego zjawiska, bo zakładam, że aseksualna kobieta, to tylko jeszcze jedno wyzwanie, które należy z dobrą wiarą podjąć i mu sprostać :)
sykstus [17.10.06/07:49]
moze
to ten nowy poczatek prawadzacy do rzeczywistosci 'obecnosci wyspy'? brrrr!!....
Aseksualny Dominik [17.10.06/01:01]
Sieć Edukacji Aseksualnej
Ja też nie wyczułem większej złośliwości w słowach Maurycji, ale niestety ingnorancja też może powodować zdenerwowanie. Maurycja napisała opinie opartą o kilkuzdaniowy tekst, który ktoś wyzssał sobie z palca. Maurycjo, nastemptnym razem jak zaczniesz pisać bloga na jakiś kontrowersyjny temat radziłbym pofatygować się i zrobić więcej badań. Może nawet u żródła. Porozmawiać z Asami na forum. Tak żeby napisać bardziej sprawiedliwą opinię i nie tworzyć więcej kontrowersji.
Pozwole sobie jeszcze raz wklejić link. Może ktoś będzie kiedyś chciał się więcej dowiedzieć o aseksualności. Zapraszam wszystkich. http://www.freewebs.com/polskie_sea/
Pytasz o jakiś lepszy artykuł. Tu jest link do o wiele lepiej oddającego rzeczywistość artykułu: http://relaz.o2.pl/magazyn-artykul.php?id=637
Pozwole go sobie tutaj też wklejić
Aseksualni – Agnieszka Mróz
Gdy ich rówieśnicy z rumieńcami opowiadają o ostatniej randce i planują w najdrobniejszych szczegółach swój pierwszy raz, ich życie krąży hen hen daleko od erotyzmu. Zagłuszani przez manifestacje organizacji homoseksualnych, ciągle niezrozumiani – aseksualni.
Przez media zostali okrzyknięty „białymi”, choć oni sami co do tego określenia mają sporo zastrzeżeń. Tego, że należą do grupy ASów domyślają się najczęściej w okresie dojrzewania, kiedy ich reakcje na płeć przeciwną są niepokojąco spokojne. Wielu z nich zaczyna podejrzewać, że jest homoseksualna. Jednak, gdy okazuje się, że także przedstawiciele tej samej płci nie robią na nich wrażenia, pojawia się problem dokonania samookreślenia. Część z nich podczas poszukiwań trafia na artykuł o aseksualizmie.Niektórzy odetchną po tym z ulgą, że takich jak oni są tysiące. Część zacznie z góry przegraną walkę z samym sobą.
Walka o orientację
David Jay założyciel organizacji AVEN zrzeszających osoby aseksualne stwierdził, iż „Aseksualność nie jest wyborem”. Stąd też wynika cicha walka o uznanie tej odmienności jako czwartej orientacji seksualnej. Seksuolodzy jednakże nieustannie próbują forsować tezy, iż aseksualizm jest wynikiem problemów hormonalnych, próbą utajenia homoseksualizmu bądź reakcją na molestowanie seksualne, którego ofiarą aseksualni niegdyś padli. Coraz częściej pojawia się także opinia, ze aseksualizm jest reakcją obronną na emanujący ze szklanych ekranów, z prasy i billboardów seks. Wszechobecne roznegliżowanie i seksualność przestają po prostu być atrakcyjne. Skoro reklama proszku do czyszczenia rur ocieka erotyzmem, co może być w nim pociągającego i atrakcyjnego?
Organizacja AVEN (Asexual Visibility and Education Network - Sieć Widoczności i Eduakacji Aseksualnej, tłum. aut.) jest sztabem generalnym podejmowanej walki. Jako priorytet stawia sobie rzetelne poinformowanie społeczeństwa o istnieniu tej grupy ludzi i głoszenie, że nie tylko ameby są aseksualne. Anglojęzyczne forum AVENu zrzesza już blisko 9 tys. osób, dodać należy do tego kolejne kilka tysięcy zarejestrowanych na forum niemieckim, duńskim, holenderskim, hiszpańskim, japońskim, rosyjskim, a także i polskim. Szacuje się, że dwukrotnie częściej aseksualne są kobiety.
Bez celibatu
Wbrew pozorom aseksualizm nie jest równoznaczny z celibatem. Celibat bowiem w przeciwieństwie do bycia aseksualnym jest wyborem. Wspomniany już wcześniej David Jay dokonał powszechnie już przyjętej klasyfikacji aseksualizmu. Można pokusić się o niezwykle uproszczone stwierdzenie, że klasyfikacja ta jest równocześnie określeniem stopnia swojego aseksualizmu i pozwala odpowiedzieć na pytanie: Jak bardzo aseksualny jestem.
Typ A „odczuwa podniecenie, ale nie uważa za atrakcyjne innych osób płci męskiej ani żeńskiej”, B „uważa ludzi za atrakcyjnych, jednak nie odczuwa do nich pociągu fizycznego”, C „zarówno odczuwa podniecenie, jak i uważa ludzi za atrakcyjnych, lecz nigdy nie łączy w związku emocji z fizycznością” i typ D „nie odczuwa podniecenia ani pociągu do żadnych stworzeń”. Wyróżnienie typu dominującego jest nie tylko pozbawione głębszego sensu, ale także niemożliwe.
Jak aseksualny z seksualnym
Wielu ASów prowadzi, choć bardzo ograniczone, życie seksualne. Niekiedy decydują się na nie ze względu na swoich parterów, będących „seksualnymi”. Osoby seksualne, wbrew pozorom, po usłyszeniu zdania Kocham cię i potrzebują w moim życiu, ale po prostu nigdy nie miałam potrzeby uprawiania seksu decydują się na małżeństwo i budowę związku.
Problem pojawia się, gdy partner osoby aseksualnej dowiaduje się o jej preferencjach już po zawarciu małżeństwa i przy pełnym emocjonalnym zaangażowaniu. Owo niedoinformowanie nie musi wynikać z chęci oszukania partnera. Czasem ludzie nie są świadomi swej aseksualności i dopiero stały związek pozwoli im ją odkryć. McBuh, jeden z użytkowników angielskiego forum, twierdzi, że aseksualizm jest dla związku błogosławieństwem, daje bowiem obojgu partnerom szansę zdania sobie sprawy, że odmienność nie oznacza, że któreś z nich ma problem, pomimo tego, że każde z nich cierpi. W istocie związki tworzone przez aseksualnych mogą mieć niezwykle silne emocjonalne fundamenty. Jednak przytoczona opinia jest raczej zdaniem mniejszości. Aseksualizm częściej jest bowiem odbierany jako balast, z którym po prostu trzeba jakoś żyć.
Emocjonalne przywiązanie nie wszystkim wystarcza. Sweetdrear45 – użytkownik forum ASów (żona aseksualnego) żali się, że jest sfrustrowana, wynikiem czego w ciągu kilku lat niezwykle się roztyła. Wielu seksualnych po czasie zaczyna zdradzać swoich partnerów tylko po to, by zaspokoić swoje fizyczne potrzeby. Z lub bez cichej zgody swoich drugich połówek. Częściej jednak, w imię miłości i swoistego kompromisu, aseksualni zmuszają się do stosunków seksualnych. Jak można przeczytac na forum: Confusedme dla świętego spokoju raz w miesiącu inicjuje seks; Canuck z kolei, choć seks uważa za przykry obowiązek, uznaje prawo swojego partnera do jego odbywania... co jakiś czas.
Biali w cieniu
Aseksualni wciąż milczą. Wzmianki o nich pojawiają się sporadycznie i sami niechętnie rozmawiają z dziennikarzami. Tworzą dość zamknięte środowisko. Wbrew zachętom założyciela AVENu nie chcą nosić koszulek z napisami: „Tak wygląda aseksualista”, „ Nikt nie wie, że jestem aseksualny”, „Aseksualnie mają w głowie inne rzeczy”.
Przyznawanie się do aseksualizmu, w przeciwieństwie do deklarowania homoseksualizmu, nie jest także modne. Wymęczeni pytaniami rodziny i znajomych o partnerów czy też planowanie dzieci, nadal boją się przyznać do swoich preferencji. Aseksualizm nie wpisuje sie w naszą kulturę, jest jej swoistym zaprzeczeniem, a tym samym wciąż jest tabu i budzi lęk. Tymczasem aseksualni po prostu są i żyją swoim życiem.
Agnieszka Mróz
Wypowiedzi pochodzą z angielskiego i polskiego forum AVEN.
magellan [16.10.06/22:04]
hi maurycja :D
ok, cytat:
.."jezeli wyczues choc odrobine zlosliwosci w moich sowach to sorry, nie bylo to moja intencja"..
nie ma sprawy, zaden problem. to jest internet, i mozna pogadac o wszystkim - wazne jest to, ze rozmowa jest prowadzona z "olejem w glowie", i jedna strona rozumie i troszeczke toleruje druga. ;D
.."jezeli móglbys nam szerzej wyjasnic na czym to wszystko polega - bede wdzieczna. jestes facetem w moim wieku i naprawde; jest dla mnie interesujace jak udalo Ci sie uchowac bez seksu przez tyle lat..."
oooo.. tu musze teraz ja powiedziec: sorry. ;) na ten temat naprawde nie chce tu rozmawiac. po to jest nasz aven. ;D a poza tym - nic nie uchowalem - nie mozna czegos chowac, czego nie ma...
pan T [16.10.06/22:00]
Met
Nieźle, że przeraża Cię wizja Chłopa, na którym nie robi wrażenia Twój seksualizm. Z Pani Redaktor to jednak trochę cicha woda. Należy popytać Szanownego Miaużonka :)
pan T [16.10.06/21:57]
Magellan/Maurycja
Ja tam jakiejś szczególnej dozy złośliwości w tekście Maurycji nie widzę. Nie widzę także apoteozy aseksualizmu, a jedynie niewinne i w bardzo pozytywnym sensie "naiwne" zainteresowanie tym skądinąd frapującym zjawiskiem.
W szczególności Maurycja - jako osoba gołębiego serca :) - powstrzymała, się od szalenie prostej do poprowadzenia (vide mój poprzedni komentarz) krytyki aseksualizmu, jako postawy społecznie dysfunkcjonalnej.
Natomiast hipoteza, wedle której aseksualizm jest mechanizmem obrony osobowości redukującym strach przed klasycznie zbudowanym życiem seksualnym* wymaga oczywiście empirycznej weryfikacji. Podobnie jednak wymagałaby empirycznej weryfikacji Twoja teza na temat 99% aseksualistów, którzy stali się tym kim są w wyniku oddziaływania pierwotnej preferencji, a nie ucieczki przed zagrożeniem. Nie mając w ręku wyników stosownych badań (o ile w ogóle ktoś je przeprowadził) nie umiem oszacować proporcji tych dwu subpopulacji. Bez wątpienia obie są jednak znaczące.
Tak czy inaczej, wątek szalenie ciekawy, a Twój, komentarz wielce zajmuący :).
_________________________________
* Pytasz co Maurycja miała na myśli pisząc o strachu. Otóż w grę wchodzi wiele zjawisk. Na przykład: (1) osoba X ma skłonności homoseksualne, boi się ich realizacji (bo krytyka otoczenia, bo zinternalizowane normy ...), więc wybiera znacznie bardziej bezpieczną drogę aseksualizmu; (2) osoba Y jest impotentem - wstydzi się tego faktu, więc woli powiedzieć "nie utrzymuję życia seksualnego, bo taki jest mój wybór, a nie konieczność"; (3) osoba Z ma rozmaite społeczne fobie uniemożliwiające budowę trwałej więzi erotycznej (np. chorobliwie niskie poczucie własnej wartości) woli wyprzeć się potrzeb seksualnych niż na razić na zagrożenie związkiem ... etc, etc.
met [16.10.06/21:47]
hehehehe
ale magellan zapodał:)
podoba mi się:DDD
ale tak z drugiej strony wyobraziłam sobie faceta, którego nic a nic nie bierze,nie kusi, tylko taki zimny se siedzi i robi swoje...i tego...
brrrrr
przeraziłam się!!!!!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
maurycja [16.10.06/21:46]
panie T...
chyba rzeczywiście przerzucę się na jakieś pikantne opisy, bo chyba nie bardzo czuję powyższy temat tak mentalnie...
niech sobie ludzie będą aseksualni... ja chcę się rozmnażać i cieszyc sie seksem. czy jestem przez to powierzchowna?;0
maurycja [16.10.06/21:43]
witaj Magellanie!
super że się do nas przyłączyłeś. mówię serio. w artykule jest link do strony AVEN - więc chyba nie ma tu żadnej stronniczości.. a umieściłam link do waszej strony, bo chyba łatwiej komentować tutaj. tyle tłumaczenia. jeżeli wyczułeś choć odrobinę złośliwości w moich słowach to sorry, nie było to moją intencją.
jeżeli mógłbyś nam szerzej wyjaśnić na czym to wszystko polega - będę wdzięczna. jesteś facetem w moim wieku i naprawdę jest dla mnie interesujące jak udało Ci się uchować bez seksu przez tyle lat...
broszka jest otwarta, więc może napiszesz o tym artykuł? ja z racji bycia osobą z zewnątrz bardziej opieram się na intuicji, niż doświadczeniu...
magellan [16.10.06/21:16]
hi maurycja :o)
oj oj.. zly pomysl - zamiast tu dawac link do naszej krotkiej rozmowy o opini wynikajacej z twojej wypowiedzi o nas i o aseksualnosci, powinnas moze dac link do strony informacyjnej forum sea/aven; mialo by to z pewnoscia wiecej sensu zapoznania sie z tym tematem. ;)
a wiec "skusilem" sie jednak, tutaj do twojego tematu troche mojej supki wmieszac;
bowiem, jako osoba dorosla i aseksualna (33 l.), nie zgadzam sie w wiekszosci z tym co opisujesz w twoim tekscie poczatkujacym. pozwol ze punkt za punktem wezme twoje zdania "w mlynek";
cytat:
.."w moim tekscie nie ma ani grama zlosliwosci tylko chec zrozumienia zjawiska.."
moze tak byc - dla ciebie. ty jako osoba seksualna i dla innych seksualnych jest twoj tekst calkowicie "normalny" i nie odczuwa sie go jako zlosliwy - jako as, odczuwam go jednak troszeczke inaczej, bo wiem dokladnie ze sie mylisz. lecz nie wierze, ze cie o tym tu bede mogl przekonac - zdaje mi sie (po tym, co napisalas), ze nie przeczytalas zbyt wiele o naszym zgrupowaniu i o aseksualnosci, i dlatego nie bede sie tu spieral i cie do czegos przekonywal. ;)
cytat:
.."Uwazam, ze po pierwsze jest to kwestia mody, która szybko przeminie"..
dziwne... zyje na tym swiecie przeszlo 30 lat (jako as) i nic sie u mnie nie zmienilo. od wielu lat mam jako producent muzyki bardzo czesto do czynienia z naprawde atraktywnymi kobietami - tylko..., dlaczego mial bym myslec o tym, czy isc z jedna z nich do lozka, czy tez sadzic ze jest ona sexy bo ma duze piersi, kiedys sie z jedna calowac, dac sie obmacywac czy tez diabli wiedza co innego?... wlasnie - to jest ten punkt; jako as, jest mi to ABSOLUTNIE OBOJETNE. po prostu nie zwracam na to uwagi, bo dla mnie(nas) istnieja w zyciu inne wazniejsze rzeczy/cechy czlowieka, na ktore zwracamy uwage. rozumiesz? to jest ta roznica. jako as tego nie odczuwam, nie brakuje mi tego i nic tego nigdy nie zmieni. ;)
cytat:
.."Aseksualnosc to wedlug mnie postawa obronna dajaca poczucie bezpieczenstwa, w sytuacji gdy nie mozna dac sobie rady z lekami, czy niechecia wobec seksu"..
no tak, wedlug ciebie. mylisz sie,... i to mylisz sie powaznie. ja (i z pewnoscia 99% innych asow) nie maja wogole potrzeby bronic sie przed czyms - nie bronie sie przed niczym, co mi nie "zagraza" (o czym wogole tu piszesz..?). jestem czlowiekiem otwartym, powiem otwarcie kazdemu to co mysle, nie mam zadnych lekow wobec innych. jestem szczesliwy jaki jestem, mam przyjaciol, znajomych, mam dom, mam pieniadze, mam samochody. spotykam sie i pracuje na codzien z ludzmi ktorych nie znam, rozmawiam z nimi jak inni na wszystkie tematy - jestem calkiem normalny. jedyne czego NIE POTRZEBUJE, to seks. lecz dla osob seksualnych wydaje sie to nie do zrozumienia. ;)
cytat:
.."narzucony sobie rodzaj celibatu"..
przeczytaj (tez na stronach aven) co jest celibat a co aseksualnosc.
mogl bym jeszcze dlugo tu cytowac twoje i inne wypowiedzi na ten temat, i probowac wyjasnic o co chodzi. lecz nie bede sie tu wiecej rozpisywal;
cytat;
.."ale chyba na jakis rodzaj zamkniecia trafilam..."
tez sie mylisz; jesli ma ktos ochote, to zapraszam serdecznie na aven/sea. tam juz prawie wszystko zostalo opisane, wystarczy tylko poczytac, a co najwazniejsze - nas zrozumiec, a najlepiej na nas nie zwracac uwagi (tak, jak to bylo do tej pory, gdy nikt o aseksualnosci jeszcze nie mowil). i wtedy moze "problem" sie sam rozwiaze. . ;)
dobranoc.
magellan z forum sea :D
(prosze wybaczyc moje zle polskie pismo; wiekszosc zycia spedzilem w niemczech, nie mialem mozliwosci jezyka polskiego "do konca" sie nauczyc)
pan T [16.10.06/20:46]
Maurycja
Może teraz, dla odmiany napisz coś o seksoholikach :). No bo tak ładnie piszesz o rzeczach nieprzyzwoicie apetycznych ... .
pan T [16.10.06/20:43]
Znam się na ...
... aseksualizmie jak ryba na sierści, bo raczej mam problem z tym, że wszystko mi się właśnie z seksem kojarzy ..., ale tak czysto teoretycznie dywagując to mam tylko jedną uwagę.
Aseksualizm, podobnie jak homoseksualizm i zamierzona bezdzietność jest postawą społecznie dysfunkcjonalną. W jakim sensie? Otóż w takim, że populacja krajów Zachodu starzeje się i powoli wymiera. Jeśli myślimy o zachowaniu wartości naszej kultury, przetrwaniu w sensie biologicznym, to płodzenie potomstwa jest czynnością pożyteczną, a zamierzone wyrzeczenie się rodzicielstwa - przeciwnie.
Nie chciałbym aby zabrzmiuało to jako apoteoza klasycznego modelu współżycia i tradycyjnego wzorca rodziny. Każdy człowiek ma prawo robić co chce, o ile nie krzywdzi bliźnich. Jeśli sięgnąć po narzędzia etyki, to aseksualista, gay i Matka-Polka z piątką dzieci są zapewne równie godni szacunku. Idzie mi tylko o to, że z punktu widzenia interesu cywilizacyjnego, aseksualizm jest postawą mało bezpieczną. Jako, że przyszłość naszej kultury jakoś tam leży mi na sercu, byłbym zatem powściągliwy promując tego rodzaju wzorce.
maurycja [16.10.06/19:39]
zamieszczę taki link...
http://asexuality.org/pl/viewtopic.php?t=440&start=0&postdays=0&postorder=asc&highlight=
cóż... i stąd moje poczucie, że to rodzaj mody niedostępnej "zwykłym zjadaczom chleba". w moim tekście nie ma ani grama złosliwości tylko chęć zrozumienia zjawiska... ale chyba na jakiś rodzaj zamknięcia trafiłam...
met [16.10.06/18:59]
maura
dzieki:D
sle nie zgłaszam zapotrzebowania:DDD
cran [16.10.06/18:09]
ja też pomyslalam o "bialym zwiazku"
ale nie chcialam przytruwac;-) z tym, ze bialy zwiazek to niekoniecznie wynik aseksualnosci jako takiej tylko blokady, lęku. czytalam swego czasu art o zwiazkach ludzi gleboko wierzacych, którzy czekali do swojej nocy poślubnej. a potem ciągle odkładali pewnie z obaw. oboje byli albo sfrustrowani, albo zaczynali traktowac swoj zwiazek, jako braterski, co raczej nie rokuje dobrze. inny aspekt to to, ze coraz wiecej ludzi zapracowanych, goniacych za sukcesem itp potrafi sie tylko trzymac za reke. bo na wiecej nie wystarcza sil, czasu czy ochoty. stad te alarmy demografow;-)
maurycja [16.10.06/17:49]
spoko
napiszę Ci poradnik;)
met [16.10.06/17:40]
znaczy mauro
mje to tam nie przeszkadza zasadniczo:>
maurycja [16.10.06/17:27]
z tym demonem tez się rozprawimy
cioteczko;)
met [16.10.06/16:40]
ach
wiesz jak to jest maura:> wystarczy, ż epowiesz, że miłośc francuska jest podejrzana już ci się dziwnie przypatrują:DDD
maurycja [16.10.06/16:08]
Malinko
mam podobny punkt widzenia...
maurycja [16.10.06/16:08]
Met
chyba jako jedyna dostrzegłaś też ten drugi aspekt tego artykułu... biały związek, ciekawe określenie, ale czy zawsze to ma rację bytu? wydaje mi się, że w koncu jeden z partnerów tego nie zdzierży. A co do zalewu takimi rzeczami seksualnymi wokół... przeciez to i tak Twoja sprawa czy temu ulegniesz czy nie, nikt nikogo z orgazmów rozliczać nie będzie;)
maurycja [16.10.06/16:05]
Aseł/ Plazma
jeśli chodzi o homoseksualizm, to przychylę się do zdania Plazmy. Akceptuję, toleruję tę orientację seksualną, ale rzyczywiście moim zdaniem jakiś brak tu jest - tylko i wyłącznie związany z brakiem biologicznego ojcostwa/ macierzyństwa.
Jestem za prawami dla homoseksualistów - majatkowymi itd., ale jeśli chodzi o adopcję dzieci, czy inny sposób ich posiadania... mam wątpliwości... możecie mnie walnąć.
maurycja [16.10.06/16:01]
Dominiku,
dzięki za głos w dyskusji. Chciałam nadmienić, że zdaje się nikt nie potępia tu takiej postawy jak bycie AS-em, jest to jednak moim zdaniem styl życia jaki się przyjmuje, a nie orientacja seksualna. Cytując: "orientacja seksualna odnosi się do stałej tendencji doświadczania erotycznych i uczuciowych reakcji w stosunku do mężczyzn, kobiet lub mężczyzn i kobiet oraz wynikające z tego poczucie własnej tożsamości". Aseksualizm moim zdaniem jest wynikiem doświadczeń związanych z seksem tudzież z problemami, które zablokowały chęć do takich poczynań.
Szanuję ten wybór.
Aseksualny Dominik [16.10.06/15:13]
Sieć Edukacji Aseksualnej
Słuchajcie koledzy i koleżanki. Określenie nas jako ‘organizacja’ jest lekko niewłaściwe, bo mi to słowo kojarzy się walką o prawa. Narazie nie spotkałem się z przypadkiem Asa, który z powodu swojej aseksualności był dyskryminowany przez innych ludzi. Napewno nie mamy zamiaru walczyć o prawa i robić z tego powodu demonstracji. To co nas łączy to pare stron w internecie, które tworzą dla nas swoistą oazę.
Rozgłosu jednak chcemy z paru innych powodów. Przedewszystkim czujemy się czesto wymęczeni pytaniami rodziców, rówieśników oto co jest z nami nie tak. „Dlaczego tak długo nikogo sobie nie możesz znalezć?”, Kiedy ja zobacze wnuki?” itp. Dążymy do przekonania ludzi, że takich jak nas jest więcej i żeby nas nie wysyłano bezprzerwy do psychologa. Jak ja czułbym się chory, nie uprawianie seksu sprawiałoby mi osobisty problem, to ja napewno do psychologa się wybrał. Jednak mam taką zasadę w życiu: jak ja nie czuje się chory to lekarstw nie biorę.
Aseksualni poprzez rozmawianie ze sobą doszli do wniosku, że nie czują się ułomni z powodu nieuprawiania seksu. Doszli do wniosku, że aseksualność jest oriętacją seksualną, która jeszcze nie została sprecyzowana. Rozmawiamy ze sobą o swoich problemach przedewsztkim poto żeby zrzucić z siebie presję otoczenia. Ja nie czuje się komfortowo jeżeli padają wyżej wymienione pytania dotyczące partnerki, i nie czuje się komfortowo wśród otoczenia które naprzykład żartuje sobie o sprawach seksualnych. Jestem zmęczony ciągłym udawaniem, że wiem oco im chodzi. Chciałbym kiedyś czuć się na tyle komfortowo aby powiedzieć „Niezły żart. Ale ja dokładnie nie wiem o czym mówisz, bo jestem aseksualny.” Chciałbym też dożyć dnia żebym nie musiał się tłumaczyć z aseksualności tylko usłyszeć odpowiedz „rozumiem”.
Taka ciągła presja w niektórych z nas wywołuje mniejsze lub większe fobie. Chcemy przedewszystkim żeby nastolatkowie, którzy czują dyskomfort jaki ja czułem nie rozwijali w sobie żadnych chorób psychicznych (jak naprzykład aspołeczność). Chcemy żeby nie zsuwali się na margines społeczny i żeby rodzice niepotrzebnie nie ciągali ich po psychologach i psychiatrach. Dlatego szukamy rozgłosu. Chcemy być zauważeni i przedewszystkim zrozumieni. Nasza grupa jest dlatego prawidłowo nazwana jako „Sieć Edukacji Aseksualnej”. http://www.freewebs.com/polskie_sea/
Aseł [16.10.06/15:09]
Plazma
Znaczy, wydaje mi się, ze to kwestia nazewnictwa :)) Dyskryminacja może powodowac li i tylko utratę "komfortu", ale nie jest utratą samą w sobie.
(M)a(li)nka [16.10.06/15:09]
opinia
aseksulaność też wydaje mi się pochodną jakiegoś podejścia, wcześniejszych doświadczeń, innych zdarzeń. na pewno są związki które nie mogą uprawiać seksu przez co stają się aseksulane ale tu sytuacja jest inna. jeżeli nie ma powodów zewnętrznych to emocje i napięcie z tym związane prędzej czy później się ujawni. Tak sądzę.
sykstus [16.10.06/14:58]
ok. plazm.
niech sobie pomagaja. zapewne swoj swego rozumie lepiej
Plazma [16.10.06/14:52]
Aseł
utrata jako pochodna dyskryminacji, nie mów, że jest tak różowo i tralala, ma się tak samo jak większość
Plazma [16.10.06/14:50]
Sykstus
to mi powiedz po co komu zwiazki zawodowe, skoro nikt pracujacych ludzi nie wytyka palcami?
zeby ludzie w podobnym zyciowym polozeniu mogli sie wzajemnie wspierac, coz w tym zlego? albo niezrozumialego?
met [16.10.06/14:29]
w tym artykule
na jaki się zapewne powołujesz, jest też mowa o tym, że jedną z przyczyn asekualności jest to, ze seksu wszędzie mamy nadmiar, w reklamie, ulicznej, gazetowej, dostęp do pornografii jest praktycznie nieograniczony i dzis już nikt nie oglada playboya pod ławka z rumieńcami.
Ta powszechnośc, wręcz nakaz, żeby egzekwowac orgazmy, bo inaczej jest się jakims wybrakowanym, rodzi też odruch sprzeciwu, zwłaszcza w osobach z natury przekornych.
Pozostałe przyczyny, co to je tu wymieniłaś, są prawdziwe i myslę, ze dotykaja każdego z ludzi w róznej tylko mierze, i nigdy nie będzie tak, że w związku stałym apetyt na seks będzie u obu osób jednakowy, stały, cały czas taki jak w pierwszej fazie.
inne ludzie juz w związku mają historie, inne czasem potrzeby i rzeczywiście dzieci, zapracowanie wypala ich gotowośc na seks. jak do tego dojdzie zimny wychów z dzieciństwa, jakaś nieakceptacja swojej pozycji w związku, no to wychodzi nam biały związek.
sykstus [16.10.06/14:23]
maur
jest z pewnoscia pierwsza 'tu' specjalistka od seksualnosci:)
o procentach ilez to tych as-ow jest sie nie bede wypowiadal. kolega t. moze to wiedziec lepiej.
natomiast calkowicie zgadzam sie z cran. zyjemy w czasie, kiedy za wszelka cene trzeba zaistniec.
nawet pokazaniem sie 'jestem aseksualny'.
milosc ok. sex nie. i b. dobrze se nich maja.
ale czy to im przeszkadza w zyciu? czy jesli ktos ich nagabuje na lozkowe igraszki nie moga powiedziec nie?
oczywiscie, moga tez powiedziec, jak niepijacy alkoholik, nie jestem as-em. w porzadku.
grupa samopomocowa? tez w porzadku. ale przeciez zdaje sie jest im z tym dobrze. wiec w czym maja sobie pomagac.
i 'osochodzi'???
Aseł [16.10.06/14:20]
hym
Że trudności i dyskryminacja to ja rozumiem, ale że od razu utrata?..
Plazma [16.10.06/14:11]
Asełku
wiedziałam, że ktoś mi zada to pytanie
myślałam głównie o pełnej rodzinie lub biologicznym rodzicielstwie, które oczywiście można doskonale zastąpić adopcją
ponadto, tracą wiele, bo muszą walczyć, nie są przez prawo traktowani równo z heteroseksualnymi
zresztą, jeśli chodzi o pełną rodzinę, sama jej nie mam, i mnie również spotyka dyskryminacja legislacyjna
mniejszości zawsze coś tracą, nieprawdaż?
aseł wylogowana [16.10.06/14:06]
i może jeszcze
Może chodzi tez o to, żeby gdy ktoś sie dowie o ich cesze, żeby automatycznie nie próbowal nawracać, nie traktował jak choroby, którą TRZEBA wyleczyć.
Btw. Plazmo, co tracą osoby homoseksualne?
Plazma [16.10.06/13:49]
może i jest to bicie piany
masz rację Cran:)
ale z drugiej strony, myślę, że gdyby mnie dotykał ten problem, czułabym się lepiej wiedząc, żę są ludzie, którzy mają podobnie - to chyba o to chodzi, żeby nie byli samotni ze swoim "brakiem" pożądania
cran [16.10.06/13:39]
plazma
zajrzalam na tą stronę ale nie mam czasu sie wczytywac. ja to wszystko rozumiem, ale... chodzi mi o to, że co powoduje, że chca nie byc postrzegani jako ułomni? w czym mialoby mi przeszkadzac, ze ktos jest aseksualny? czy to powod, ze nie podam mu reki, nie zatrudne w swoim dziale, czy o co chodzi?? to mogloby mi przeszkadzac, gdybym trafila na aseksualnego faceta. to bylby dramat. ale dramat dwoch osob. a nie temat do afiszowania sie każdemu przechodniowi w centrum miasta? jestem tolerancyjna i nie mam nic przeciwko takim czy innym organizacja. ale zastanawia mnie ich impuls do stworzenia/przystapienia do organizacji? czy szukaja wsparcia, pomocy np psychologow, czy chca zrozumiec wlasny problem? czy tylko jest to akcja typu "burza w szklance wody"?
maurycja [16.10.06/13:29]
trudno orzec...
bo jeśli ktoś deklaruje niechęć do seksu, a jest sam - to spoko. jeśli chce mieć partnera, ale nie uprawiać z nim seksu, tylko trwać w miłości duchowej - to już trudniejsza sprawa. jeśli znajdzie osobę o podobnym podejściu - to super, tylko jakoś mało prawdopodobne mi się wydaje aby długo wytrwali w takim stanie. fizjologii nie przeskoczymy, sorry.
a tak btw widziałam wczoraj w kinie zajawkę filmu o tym, że kobiety utraciły zdolność zachodzenia w ciążę... świat bez rozmnażania i skazany na wymarcie. koszmarna wizja.
Plazma [16.10.06/13:25]
Cran
:) chyba nikt na bro nie jest zlosliwy, zawsze dyskutujemy tylko wlasnie po to, zeby mysli wymieniac, .. hmm, przynajmniej taką mam nadzieje:)
a wracając do AS, przeczytalam o nich na ich stronie - oni chcą po prostu być rozpoznani, jako pełnoprawni, a nie postrzegani jako ułomni (chociaż faktycznie, z tym mogą mieć problem)
chcą również by ludzie zrozumieli, żę brak pociągu seksualnego niekoniecznie oznacza brak miłości
cran [16.10.06/13:14]
ale zastanawiam sie
dlaczego te osoby chca zdobyc akceptacje? przeciez nikt z nas nie ma wypisanego na czole: jestem heteroseksualna, homoseksualna, aseksualna żeby "z klucza" byc np napietnowanym. zatem o ile jestem w stanie zrozumiec ze osoby homoseksualne chca sobie wywalczyc prawo np do wspolnoty majatkowej to o co tak naprawde chodzi osobom aseksualnym? o rozglos i zamieszanie? /to nie jest wpis negatywny, tylko "glosne myslenie"/
Plazma [16.10.06/13:08]
na pewno
nie zazdroszcze tym aseksualnym, fakt
maurycja [16.10.06/12:52]
każdy ma prawo
żyć tak jak chce, ale moim zdaniem ci ludzie mają problem, chociaż być może go nie dostrzegają...
Plazma [16.10.06/12:48]
Cran
z ich www wynika, że starają się o akceptację społeczną i edukację, i chcą usankcjonować aseksualność jako coś naturalnego, wymagającego szacunku i zrozumienia, na pewno nie uważąją, że coś należy zmieniać
Cran [16.10.06/12:42]
ale
czy te dwiescie zarejestrowanych osob, deklarujacych swoja aseksualnosc uwaza to za powód do dumy? czy chca poprzez organizacje rozwiazac swój problem/pomoc sobie?
Plazma [16.10.06/12:38]
nie miałam pojęcia
o istnieniu tzw. AS-ów. To bardzo ciekawa organizacja. Nie wiem też czy faktycznie nie można uznać ich za "trzecią" orientację, bo chyba z byt wielu osób deklarujących otwarcie niechęć do seksu nie znam.
Jeżeli przyjmiemy, że homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie to chyba należy się zgodzić, że i aseksualizm nie jest chorobą ani wymysłem, czy też modą.
Co to za moda zresztą? To raczej nieszczęście, rodzaj upośledzenia ważnej sfery życia, jak brak wzroku czy zmysłu powonienia.
Jestem gotowa uwierzyć, że ktoś nie czuje popędu i zgodzić się z twierdzeniem, że nie ma to genezy z dzieciństwa, czy innych doświadczeń życiuowych.
Jednak uważam, że te osoby coś tracą, tak jak tracą homoseksualiści. Chociaż bardzo prawdopodobne, że zyskują również coś w zamian.
Aseł [16.10.06/12:34]
hmm
Znam jedną osobę, która ma do seksu uraz, seksu nie chce i chce związku aseksualnego. Seks kojarzy jej się z "posuwaniem", obrzydliwością, popędem, zwierzęcością. Nie może zrozumieć, że faktycznie seks może i na tym polegać, ale seks w związku wygląda zupełnie inaczej. Wiem, skąd u tej osoby takie poczucie i nie wiem, czy uda się zmienić to podejście. Wiem, że bardzo utrudnia życie.
Komentarze
bzdurna
typowa wypowiedź hetero,syty głodnego nie zrozumieMożemy się nie zgadzać?
Piszesz o tym, ale piszesz o rzeczy obcej dla Ciebie. Czy można pisać o niewidomych, głuchych i innych brakach mając to wszystko? - myślę, że nie.Adieu.
Moda?? to chyba jakiś żart......
to chyba najgłupsze stwierdzenie jakie słyszałam.....aseksualność modą??? absolutnie się nie zgadzam...jeśli jest to wynik traumatycznych przeżyć to ogromna tragedia i szalenie trudna do zaakceptowania sutuacja..jeśli kwestia genów,,,,cóż...nie ma się na nią wpływu.....ale kto z własnej woli tak by się "poświęcał" i był ASEm tylko dla jakiejś głupiej mody?? nie tak modnej w dodatku.....
ja
jestem aseksualny i nie pasuje do katgorii ktore wymienilas; sprawa jest duzo bardziej skomplikowana niz sobie to przedstawilas; pomijasz subtelnosci problemu zarysowując rzeczy arbitralnie grubą krechą. przykro mi ze musze pisac tak krytyczną opinię, pozdrawiam.witaj
przypadkiem trafiłem na te strone i jestem pod wreazeniem Twojej wiedzy. Dobrze interpretujesz wiele faktów. pozdrawiam.Z Księżyca
Ojej. Pisane na gorąco i strasznie chaotycznie, dziwię się sama, skąd taka pewność w Twoim głosie? Dla mnie to wygląda tak, jakbyś przeczytała dwa artykuły z podrzędnego magazynu o 'ASach' i grała wielką znawczynię... A w rzeczywistości Twoje wywody są raczej marnej jakości. Po pierwsze, brak Ci obiektywizmu - nie potrafisz ani-ani wczuć się w sytuację kogoś, kto nie odczuwa pożądania. Po prostu z góry zakładasz, że wszyscy muszą chcieć się seksić - i to jest główny punkt odniesienia tego 'artykułu', przy którym jak planety wokół Słońca krążą wszystkie argumenty. Lepiej to zmień, bo śmiało wytykając innym ślepe podążanie za ówczesną modą, sama nieświadomie za inną podążasz.as
asy na NK: http://nasza-klasa.pl/profile/26286982Aseksualnych prosze o pomoc
Witam serdecznie,Jestem dziennikarzem i przygotowuję obecnie program o kobietach, które nie odczuwają pociągu seksualnego. Jeśli uważasz, że seks jest w Twoim życiu zbędny, twój partner wypomina Ci oziębłość; uważasz zbliżenia z partnerem jedynie za „obowiązek małżeński” – bardzo proszę o kontakt. Jeśli jesteś samotna, bo uważasz, że mężczyźni pragną jedynie seksu – proszę o kontakt.
W programie możemy zagwarantować anonimowość. Bardzo proszę o pomoc w realizacji programu. Zdaję sobie sprawę, iż jest to temat niezwykle trudny i intymny, ale jednak bardzo istotny.
Z góry dziękuję za przychylność,
kate_1980@interia.pl
Mylisz wszystko
Chociaż szanuje twoje zdanie, to wydaje mi się, że w ogóle nie rozumiesz tematu, na który się wypowiadasz. Nigdy w życiu nie byłam molestowana, na temat seksu rozmawiałam z rodzicami swobodnie od siódmego roku życia, środowisko również nigdy nie uważało tego za coś złego. I ja też nie uważam seksu za coś niemoralnego, czy "grzesznego". Po prostu nie czuję pociągu. Ludzie są dla mnie ludźmi, przede wszystkim zwracam uwagę na ich wartość, na to, czy mamy wspólne tematy i czy miło nam się razem spędza czas. Obojętne mi jest, czy to mężczyzna czy kobieta. Dostrzegam też ich walory zewnętrzne, ale bynajmniej nie budzi to we mnie żadnych większych emocji. Nie narzucam sobie żadnego celibatu, wręcz przeciwnie, wiem, że aby mieć dzieci, będe musiała uprawiać seks, co bynajmniej nie budzi we mnie jednak entuzjazmu.Przykro mi. U niektórych tak po prostu jest. Tak samo jak w niektórych mogą nie budzić żadnych emocji oczka szczenięcia, co mi osobiście wydaje się niemożliwe. Ktoś może brzydzić się dziećmi i nie odczuwać instynktu macierzyńskiego wobec własnego malucha. To dopiero uważam za anomalię. A ktoś może po prostu nie odczuwać potrzeby seksu.
Dodam też, że nie deklaruję się ani po stronie żadnego wyznania religijnego, ani orientacji seksualnej.
Kolejny komentarz :)
Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł Maurycji o aseksualności i chętnie dodam od siebie parę słów. Jestem aselsualna, pytana o orientację przyznaję się do tego otwarcie. Wychowywałam się w bardzo otwartym domu "intelektualistów z pokolenia na pokolenie", gdzie nie było tematów tabu, moralizowania, stronniczości, katolicyzmu. Przeżyłam swoje pierwsze paltoniczno - podstawówkowe miłości, kilka "chodzeń razem", parę drobnych miłosnych zawodów i wszystko potoczyłoby się normalnym tokiem życia uczuciowo - łóżkowego licealistki a potem studentki, gdyby nie to, że nie czuję pociągu seksualnego do osób, które uważam za atrakcyjne. Przez długi czas buło to dla mnie żciową zmorą, czułam się ufoludkiem, bo co może nie grać, kiedy atrakcyjna dziwczyna jest z jeszcze bardziej atrakcyjnym facetem, z którym dobrze się rozumie? Od czasu, kiedy zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie uprawiać seksu, wszystkie moje związki kończyły się gwałtownie i niemiło.Pewnie zastanawiacie się, czy nie próbowałam - pewnie że tak, kochałam się z męzczyznami, kobietami, ale swoje odczucia mogę porównać do borowania zęba. O ile geje i lesbiji zaczynają mieć coraz lepszy pr w Polsce, toosoby aseksualne są postrzegane jako nienaturalny wybryk natury.
Czy można więc w taki razie żyć w szczęsliwym związku bez seksu? Można, ponieważ fizyczną intymność i bliskość da się uzyskać w inne sposoby. Jestem od 2 lat z kochającym partnerem, z którym doszliśmy do wniosku, że nie warto przedkładać życia łóżkowego ponad wszystko, co nas łączy i co udało nam się zbudować. Decyzja pewnie kontrowersyjna, ale przyniosła mi najwięcej szczęścia. Wspólnie z ukochanym panujemy swoją przyszłość, checmy mieć dzieci i żyć jak każda inna para. Seksu nie uprawiałam od niemal 5 lat i czuję się z tym wspaniale
Predstawiłam po krótce swoją historię, chciałabym teraz trochę podyskutować o argumentach, jakie przedstawiłaś. Z sposobu jaki piszesz doszłam do wniosku, że jesteś młodą (o ile nie bardzo modą :), ciekawim mnie, dlaczego akurat najwięcej uwagi poświęciłam małżeństwu? Czy mogłabyś mi odpowiedzieć?
A teraz do argumentów:
1.Piszesz, że aseksualizm jest przemijącą modą. Ja swoją toższamość odkryłam w latach 90 kiedy w Polsce nie było nawet na to określenia. Nigdy w czasie swojego dorastanie nie spotkałam żednego asa, dlatego też nikt nie mógł wpłynąć na to, kim jestem. Podam jeszcze jeden, dosyć zresztą wyświechtany argument, że kiedyś homoseksualizm okrzyknięty został fanaberią i modą dla bohemy, a dzisiaj jest kolejną orientacją.
2.Twierdzisz, że aseksualizm spowodowany jest jakimś urazem. Na swoim przypadku widzę, że było kompletnie odwrotnie! Mając szczęśliwe dzieciństow, kochające osoby zawsze stojące za mną murem, wyrozumiałych przyjaciół i znajomych nie stało mi się nic złego. To dopiero wszystki związki, w których facet wybałuszał oczy na wiadomość o tym że sex no way spowodowały, że zamknęłam się w sobie i omijałam płeć przeciwną szerokim łukiem. Widać z tego że aseksualizm był już przed urazem
3.Czy aseksualizm może być postawą obronną? Jak dla mnie bardzo ryzykowne stwierdzenie. Przez brak informacji o tym czym jest, jest uznawany za dziwny, niezrozumiały i przez to skupia na sobie agresję otoczenia. Nie daje poczucia bezpieczeństwa, bo wiąze się z odrzuceniem i brakiem zrozumienia. Z Twojego rozumowania możnaby wysnuć, że np. kobiecie, która czuje się nieaktrakcyjna łatwiej będzie zostać lesbijką, bo kobiety są bardziej wyrozumiałe. Niestety moja orientacje ciągle wiąże się z byciem pod prąd, ciekawe kiedy to się zmieni.
4.Aseksualizm nie jest w żadnym wypadku celiatem. Z tego, co mi wiadomo, celibat ma być formą wielkiego wyrzeczenia i przeciwstawienia się pokusie; osoby aseksualne takiej pokusy nie odczuwają (też niczego się nie wyrzekając), dlatego nie możną określić ich zachowania mianem celibatu. Coinnego wstrzemięźliwość seksualna, a co innego orientacja
5.Czy aby tylko przymioty duszy? Chyba takowym nie jest świetna klata mojego partnera? Nie do końca tak jest, że zwraca się tylko uwagę na wnętrze. Podobają mi się osoby/faceci w "moim typie", czyli tacy, których ja uważam za atrakcyjnych. Jestem obecnie z swoją drugą połówką nie tylko ze względu na charakter, bo przy pierwszym spotkaniu to właśnie wygląd, styl, ubiór, zachowanie, mimika itd itp zwróciło moją uwagę. Chcę, żeby był zadbany, wiecznie przystojny i dobrze się ubierał. Kibicuję mu na siłowni, przy sporcie, razem wybieramy krawaty. To chyba robi każda "normalna" para
6.Wspominasz o literaturze - ja w języku polskim nic niestety nie znalazłam, jeśli mogłabyć polecić jakiś tytuł z publikacji byłabym niezmiernie wdzięczna, choćby dlatego, że pomoże mi utrzymać kontakt z językiem ojczystym (bo ostatnio coraz żadziej się nim posługuję :( )
7.Nie mogę się odnieść do sytuacji braku seksu jako zemsty - to nie ma wiele wspólnego z orientacją jako taką ale z kłopotami łóżkowymi par heteroseksualnych.
8.Cytując "każdy ma w sobie potencjał seksualny" - ja żebym miała jakikolwiek potencjał muszę mieć pociąg. Mogę się nauczyć seksu tantrycznego i kamasutry i co z tego, skoro nigy swoich umiejętności nie wprowadzę w czyn?
9.Jeszcze nigdy nie byłam w ciązy, ale jedno mi nie grozi - wypalenie po urodzeniu dziecka :)
10.Czy koniecznie brak przekroczenia ostatecznej bariery intymności? W żaden sposób nie chcę twierdzić, że aseksualizm jest w jakikolwiek sposób lepszy od np. heteroseksualizmu, ale zauważyłam jedną tendencję wśród "zwykłych" zaprzyjaźnionych par - często używają seksu jako środka na pogodzenie się, przerwanie kłótni lub soistego "kleju związku - deskę ratunkową". Na codzień pozostają mi długi rozmowy z ukochanym, uważne wsłuchiwanie się w jego sygnały, obrady przy domowym okrągłym stole.
Czy brak nam wspólnej intymności. Mi na pewno nie - sypiamy razem, widzimy się rozebrani, możemy się razem wykąpać, czy póść do sauny, pomagamy się sobie ubierać, mamy opracowane małe czułe gesty, przytulamy się, głaszczemy. Może właśnie to brak seksu zpowodował, że mam tak rozwinięte te wyżej wymienione rytuały, drobne codzienne rzeczy, kiedy stykają się nasze ciała. Jest nam z tym w każdym razie dobrze.
Bardzo często, a piszę to już w oderwaniu od Twojego artykułu, słyszę od ludzi, że to nie jest prawdzwy zwiąek tylko przyjaźń, albo miłość platoniczna. Samo pojęcie miłość platoniczna kojarzy mi się z wzdychaniem do przystojnego nauczyciela angielskiego w gimnazjum. To miłość pozostająca tylko w sferze marzeń i fantazji a mój związek jest jak najbardziej namacalny i trwały.
Na zakończenie wspomnę jeszcze o jednej rzeczy - niektórzy psycholodzy i seksuolodzy piszą tylko o 2 możliwych formach aseksualizmu: świadomej rezygnacji lub zburzeniu spowodownanym czynnikami endo - lub egzogennymi. Gdzie zostaje miejsce na osoby na nic nie chorujące (normalny poziom hormonów, brak zaburzeń psychicznych etc) i nie uważającej braku seksu za wyrzeczenie?
Mnie do seksu po prostu nie ciągnie i gdzie ja mam się zaliczyć?
:)
Pozdrawiam wszystkich i czekam na komentarze
Czy ja też jestem?
Od chwili kiedy przeczytałam o aseksualnych, nie daje mi to spokoju. Nie jestem pewna czy i ja nie należę do tej grupy.Odczuwam pożądanie i chętnie uprawiam seks jakieś pół roku z danym partnerem. Miałam ich dwóch, były i obecny mąż. Po tym czasie całkowicie przestaję odczuwać pociąg seksualny. Z 1-ym mężem nie współżyłam jakies 5 lat, i w końcu odszedł. Drugi nie ma narazie pojęcia o niczym, bo udaję i strasznie się męczę.
Bardzo lubię kontakt fizyczny w sensie przytulanie się, dotykanie, czułości. Tylko nie w sensie seksualnym! Bardzo dbam o wygląd, ubieram się bardzo kobieco i atrakcyjnie, uwielbiam patrzeć na piękne ciało mojego męża. Ale tylko tyle.....
Co o tym sądzicie? Bardzo proszę o odpowiedź.....
CHEMIA
"czy później taki człowiek i tak wymięknie przy drugim, który na niego działa... Chemia i nic na to nie poradzimy;) "Wez pod uwage ze chemia bierze sie z pozadania a skoro my go nie odczuwamy, posiadajac tzw. ZEROWE libido, to chemi zwiazanej z pociagiem fizycznym raczej nie bedzie, a nawet jak bedzie to po to zeby spoodzic potomstwo i spedzic inaczej niz zwykle czas, raz na ruski rok :)
Homo sum, humani nihil a me alienum puto
Rozumiem as-ów. Dla mnie też przede wszystkim liczy się "to, co jest w środku", a nie atrakcyjność fizyczna (seksualna?). Przez pewien czas podejrzewałam się o bycie as-em. Z drugiej strony. trudno byłoby mi przyznać, że seks mnie nie interesuje, bo znajduje w nim spełnienie najbliższego możliwego kontaktu fizycznego z drugą osobą w bądź co bądź fizycznym świecie, w jakim żyjemy. Odpuściłam więc sobie dyskusje z samą sobą na temat.Mam dwie kwestie, które zaprzątają mi głowę:
1. potrzeba przynależności do grupy - przyznając, iż zarówno wszystkie orientacje seksualne istniały w społeczeństwie ludzkim "od zawsze", możnaby uznać, iż nagłe powstanie społeczności aseksualnych odzwierciedla chęć pojedynczych osób do przynależenia do jakieś grupy, która może dać zrozumienie i poczucie bezpieczeństwa poprzez identyfikację określonej cechy stanowiącej tzw. Wyróżnik, wspólną cechę - tu: aseksualność (uwaga - wspólna cecha odnosi się do seksualności tych osób, a więc czegoś co dla nich jest najmniej ważne). Następnie grupę tą skategoryzowano jako mniejszość seksualną (sic!), która to mniejszość, w dobie wolnosłowia, zaczęła jednoczyć się w grupy (zaraz po innych mniejszościach seksualnych). Czy to oznacza że możemy umieścić as-ów w jednym worku z homoseksualistami, heteroseksualistami, bi-seksualistami, jako osobną "kategorię"? Nie wydaje mi się.
Tu pojawia się kwestia nr 2.Orientacja seksualna osoby aseksualnej – bo przecież jest, skoro osoby te nie powstrzymują się od uprawiania seksu. A może właśnie nie ma? Skoro nie ma znaczenia „fizyczna powłoka” duszy, osobowości z którą tworzymy związek oparty na bliskości duchowej, teoretycznie wszyscy aseksualni powinni być biseksualni i móc uprawiać seks z osobą, z którą mają najbliższy kontakt duchowy. W takim razie osób aseksualnych nie można wyłączyć ze zbioru osób biseksualnych.
Pytanie: Czy gdyby osoba, którą kocham, była innej płci niż jest, ale nadal pozostawała tą samą osobą, kochałabym ją i byłabym z nią?
Odpowiedź brzmi tak – bo kocham tą osobę za to kim jest w środku.
Czy to oznacza, że jestem biseksualna? Aseksualna? A może jestem po prostu człowiekiem?
Aseksualność vs.biały związek
Swego czasu myślałam ze jestem lesbijką bo koledzy nie pociągali mnie tak jak działo sie to w przypadku moich kolezanek ale okazało sie to nieprawdą Potem myślałam ze jestem aseksualna ale to tez było chybione W koncu doszlam do wniosku ze po prostu sex mnie nie pociaga, a kiedy kolesie sie do mnie, mówiąc kolokwialnie, przystawiają z wiadomych celach to mnie odrzuca Wychodzi na to ze nie ma w sumie roznicy pomiedzy jednym a drugimAseksualność... norma?
Szanuje wszystkie wypowiedzi, opine, ponieważ każdy ma prawo się wypowiedzieć. Zdumiewające jest to że jaki by nie był powód odstępstw od "normy" wykorzystuwany jest przeciwko nim system obronny z racji niezgody, różnic,bo ktoś jest inny, to niedopuszczalne. Wydaje mi się że bierze się to z ograniczenia człowieka a te posty to przykłdy. Błądzeniem człoweka jest wyszukiwanie w drugim negatywnych cech, wartości. Puki to sie nie zmieni puty człowiek człowiekowi zagrożeniem CECHA ZACHODUAseksualność jest wrodzona.
Powiem tak - człowiek aseksualny nic nie traci (mam na myśli seks) i myslę, że to nie jest choroba. Wyróżniamy przecież kilka rodzajów ludzkiej seksualności - homoseksualistów, hetero i biseksualistów, więc już chyba najwyższy czas przyjąć do listy i do wiadomości czwartą grupę -aseksualistów. To przecież jest oczywiste, niektórzy lubią obie płcie, inni jedną a jeszcze inni - żadnej, (ci co wymyślają bzdury, że to przez trudne dzieciństwo, molestowanie, oziębłość, zaburzenia hormonalne lub wybór - SĄ W BŁĘDZIE ! Taki człowiek po prostu się już rodzi. Jeden ma oczy brązowe, inny niebieskie a jeszcze innny zielone, ktoś ma 1.50 wzrostu a inny 1.80, tak jesteśmy "zaprogramowani" i niewiele można na to poradzić. Odbiegając od tematu - możesz oczywiście założyć kolorowe soczewki, jednak brązowe oko pozostanie brązowym, a niebieskie - niebieskim. Uproszcze to - to tak jakby ktoś kazał mi jeść szpinak albo rybę której nienawidzę, i gdy czuję jej zapach, chce mi się wymiotować i zapewniał mnie, że jest pyszna i zdrowa i musi mi smakować tylko dlatego, że on ją uwielbia !! ABSURD !! Tak więc As-y nic nie tracą, bo seks nie jest dla nich po prostu absolutnie żadną przyjemnością ani koniecznością i są całkowicie szczęśliwi bez tego. Przemyślcie dobrze moje słowa - bo jest chyba właśnie tak, jak napisałam :) Pozdro for all ;)http://www.aseksualni.pun.pl/
Forum na temat aseksualności. Zapraszam.Aseksualna
A moze ktoś jest aseksualny dlatego ze został zgwałcony przez partnera czy kogos znajomego.Nie koniecznie w dzieciństwie.Tylko juz jako dorosły.Może to ze w telewizji jest tyle tego sex-u ze ludzie juz maja dosc.Nie stanowi juz to(sex)dla nich radosci nieopisanego uniesienia itd. tylko pewien rodzaj obowiazku ze:"klucz trzeba włozyć do dziurki".Gdyby rozmowy o tym troche ucichły a kazdy zajoł by sie swoim "domowym ogniskiem"a nie jak to robi sasiad czy sasiadka,a Ty mężu(żono) robisz to gorzej to moze mniej by było ludzi aseksualnych!!!!posłużę się jeszcze raz
wegetarianizmem jako ilustracją (zostawiając na boku dywagacje czy skłonności do są wrodzone czy nie).Wiesz o ile łatwiej się żyje wegetarianom w Polsce, odkąd ten sposób odżywiania się spowszedniał i przestał być traktowany jak odpał garstki upośledzonych na umyśle (i na ciele, bo wiadomo, że bez mięsa się choruje i umiera)? Mają swoje sklepy, książki kucharskie, w coraz większej ilości barów i restauracji menu dla nich przestaje się ograniczać do pierogów ruskich ze skwarkami i garni, nawet istnieją lekarze, którzy nie upatrują przyczyny wszelkich dolegliwości w niejedzeniu mięsa i nie zalecają jako podstawę leczenia włączenie mięsa?
A wiesz, jak niefajnie się człowiek czuje - bez względu na swoją asertywność - jak się go traktuje jak czubka? A tak jeszcze często jestem traktowana, np. kiedy wyjadę poza miasto i próbuję zjeść coś bezmięsnego. Pomijając, że nadal nie zawsze jest to możliwe (np. kiedy zostalam wywieziona na całodzienny warsztat i poczęstunek był wyłącznie mięsny, miałam jednak pewien kłopot), to komentarze w stylu "to zaraz wyjdę przed dom i trawy nakoszę" albo "komuchy, wegetariany i pedały jedna swołocz" nie są miłe. Oczywiście można się do tego przyzwyczaić, olać to i tak dalej. Ale czy nie jest milej żyć w świecie, w którym jesteś akceptowana i nikt nie uważa Twojego istnienia za wybryk natury?
Myślę, że AS-om też żyłoby się dużo łatwiej, gdyby ich styl życia był przynajmniej na tyle normalny dla społeczeństwa jak wegetarianizm. Myślisz, że nie warto o to walczyć?
ja nie wiem jak to inaczej wyjaśnić
Ale spróbuję raz jeszcze. Żyjesz sobie w świecie, w którym normą jest X. A Ty jesteś, czujesz się i żyjesz sobie jako Y. I - bez względu na to, co Ty o tym sądzisz - Y jest przekonany, że jego Ygrekoswto nie jest absolutnie żadnym defektem ani zaburzeniem ale jest normalnym, tylko że innym od powszechnie obowiązującego stylem życia, sposobem patrzenia na świat, przeżywania go etc. Możesz jako Y ukrywać się ze swoim Ygrekostwem. Sana rozumiesz, że nie jest to najbardziej komfortowa sytuacja dla Y. Możesz mówić o nim ludziom, ale wówczas będą patrzyli na ciebie jak na debila albo uważali, że się zgrywasz. Wielu wyśle Cię do lekarza. W każdym razie nikt Cię nie będzie traktował poważnie. A możesz sobie marzyć o świecie, w którym Twoje Ygrekostwo będzie wszystkim znane, traktowane normalnie, akceptowane, bez głupich uśmieszków i rysowania kółek na czole. I po to powstaje stowarzyszenie, które ma za zadanie doprowadzić do takiej sytuacji. Czy to naprawdę takie dziwne?A o wegetarianizmie - przepraszam za protekcjonalizm - ale nie wiesz chyba zbyt wiele. Ale to nie ta rozmowa, więc zostawmy to.
Archeo,
Nikomu nie odmawiam prawa bytu, pytam tylko po co dorabiać teorie do własnych wyborów? Jeśli kto as'em z wyboru to po cóż się usprawiedliwia, tłumaczy, walczy? A jeśli nie z wyboru tylko z defektu natury to i tu wybór należy do niego - leczyć się czy zaakceptować. Ale świadomość, że się można leczyć warto mieć.Człowiek jako ssak naczelny, czyli jako każde stworzenie żywe z przyrodzenia dąży do zaspakajania głodu (a, że z jego budowy wynika, że jest przystosowany do jedzenia i mięsa i roślinek - nie ma mowy o wrodzonym wegetarianiźmie, chyba, że jako defekcie ) i do rozmanażania się. Brzmi to brutalnie ale - nie ma innego biologicznego uzasadnieania dla posiadania narządów rozrodczych.
Ale, że człowiek też ma rozum i wolną wolę często wybiera wegetarianizm albo aseksualność. I nam nic do tego. Powtórzę tylko moje pytanie - po cóż dorabiać do tego teorie jakie? Żeby się usprawiedliwić? No ale jesli to - cytat" Jeśli tego potrzebują i będą się z tym czuli lepiej i nikogo nie krzywdzą w ten sposób - co stoi na przeszkodzie?". No właśnie, co? Co każe prowadzić ową dysputę? Przecież nikt ich za aseksualność z pracy nie zwalnia, paszportu nie pozbawia. A, że mama czy ciotka napastywa? No cóż człowiek asertywny sobie poradzie, bez względu czy seksualny, czy mięsożerny. Jeśli sobie natomiast nie poradzi to... No właśnie - można poszukać porady u specjalisty.
Pozdrawiam
no nie wiem...
po pierwsze skąd wiesz, że nie ma czegoś takiego jak wegetarianizm wrodzony? Jest wiele teorii, które określonym typom ludzi zalecają jedzenie mięsa a innym nie. Na przykład medycyna tybetańska.I nie sądzę, żeby ktokolwiek z nas miał wystarczającą wiedzę do tego, aby ocenić, czy skłonności lub zalecenia do diety wegetariańskiej są wrodzone czy nie. Chyba że dysponujesz odpowiednimi badaniami naukowymi na ten temat? Chętnie je poznam.
po drugie - dlaczego odmawiać aseksualnym uznania? Jeśli tego potrzebują i będą się z tym czuli lepiej i nikogo nie krzywdzą w ten sposób - co stoi na przeszkodzie? Jeśli Cię to - jak zaznaczasz - "nic nie obchodzi" to czemu tak jednoznacznie odmawiasz As-om uznania i wysyłasz ich na leczenie?
Bardzo kategorycznie się wypowiadasz i oceniasz co jest a czego nie ma, w dodatku nie dysponując jedyną słuszną i prawdziwą wiedzą (bo taka nie istnieje), która upoważniałaby Cię do takich wniosków. Może w Twoim świecie nie ma - ale czy Twój świat jest jedynym z możliwych?
Hmm...
Ale o co chodzi, chciałoby się rzec?Otóż chodzi o to, że nie wierzę w aseksualność wrodzoną (chyba, że o taką co to anomaliami w funkcjonowaniu hormonów spowodowaną- ale to się leczy). Aseksualnośc jako następstwo urazów psychicznych też do leczenia. Aseksualność z wyboru - jak najbardziej. Tylko nie dorabiajmy do tego teorii, nie twórzymy bytów ponad miarę. Nie ma wrodzonego wegetarianizmu, nie ma wrodzonej aseksualności (z wyjatkiem - patrz wyżej). I to właściwie koniec dyskusji powinien być. Co mnie obchodzi czy kto jada męso czy nie, chyba tylko, że jest moim gościem. Co mnie obchodzi czy kto seks uprawia czy nie, chyba tylko, że to mój partner i jego wybór narusza moje dobra seksualne. Ale jak się para as'ów dobierze? A co nam do tego, byle tylko nie tworzyć światów co to ich zwyczajnie nie ma. Pozdrawiam seksualnych i seksualnych inaczej. A tekst Maurycji ciekawy i zwyczajnie prawdziwy.
owszem,
'68 to dlugi temat..jak rany, mężczyzno,
a dlaczego stał się pierwszym medialnym towarem? Bo rajcuje ludzi bardziej niż cokolwiek innego. Tak było przed "przemianami'68"* i po nich. Tylko "po" otwarcie się o tym mówi i otwarcie się z tego korzysta.(*abstrahując od tego, że nie tylko "przemiany'68" tego dokonały, ale to inny wątek.)
przecie archea,
kobieto, nie udawaj ze nie wiesz 'o co sie mn rozchodzi' i tobie pewnie tez. o to ze sex stal sie pierwszym medialnym towarem. a nie o to ze ludzie sex praktykujaaha
Czyli nadal ludzie uważaliby seks za najwspanialszą rzecz na tej planecie i myśleli o nim nieustannie, tylko udawaliby, że wcale tak nie jest? To tylko błogosławić "przemiany'68", jako że od obsesji jawnej znacznie bardziej groźna jest obsesja skrywana...aha
zn. zapytania niepotrzebnynie,
napisalem inaczej:'sex WSZEDZIE OBECNY? - przecie to skutek przemian '68
nie przesadzasz sykstus?
Sugerujesz, że gdyby nie "przemiany'68" (cokolwiek by to miało oznaczać), to "ludzie 2006" uważaliby coś innego niż seks za "najwspanialszą rzecz na tej planecie"*?(*cytat z forum Aseksualnych z wypowiedzi "seksualnego")
forget it girls,
bez popedu sexualnego ludzkosc raczej sie nie uchowa.a sex wszedzie obecny? - przecie to skutek przemian '68 (ogolnie).
przynioslo to i dobre i takie sobie skutki jzw.
archeo
1. nie bardzo chyba rozumiem tę wizję - rozmnażanie jako pełna świadomość tego co się czyni, niezależnie od tego czy konsekwencje przykre czy nie? przeciwstawiasz to instynktowi połączonemu ze spontanicznością i orgazmami? chyba nie trybię...2. wiem, że nie uważasz, że seks jest do bani, ale wszystko to kwestia równowagi... jeśli ktoś tylko na tym opiera swoją egzystencję to rzeczywiście może być dosyć płytkie
chyba mnie nie...
zrozumiałaś Maury.Po pierwsze: co ma "utrata zdolności do zachodzenia w ciążę" ze świadomym (z obu stron) aktem prokreacji? Bo taki był sens K-paxjańskiej wizji: nie rozmnażasz się dlatego, bo ci instynkt każe, nagradzając orgazmem, jakbyś miał/a jakieś wątpliwości czy warto, ale dlatego, że rozumiesz znaczenie tego, co robisz i jesteś w stanie wziąć za to pełną odpowiedzialność, nawet jeśli będzie to trudne lub przykre.
Po drugie: nie było moim celem wskazanie, że seks jest w ogóle do bani i powinniśmy z niego zrezygnować ale że nie jest aż tak ważny, jak jest w świecie, w którym żyjemu i nie ma powodu robić z niego "oparcia dla swojej egzystencji", jak to napisałaś.
nie no...
nie chciałabym dożyć takich czasów, gdzie rozmnażanie będzie "bardzo ostrożne"...niedługo do kin wchodzi film o tym, że kobiety na ziemi tracą zdolność do zachodzenia w ciążę i do rozmnażania się w ogóle... nie rodzą się nowi ludzie... może się wybierzemy?
do sykstusa...
O przetrwanie ludzkości bym się nie martwiła ;)Jest sobie taki cudowny film, nazywa się K-Pax*. Myślę, że wszyscy znają (a kto nie zna to www.filmweb.pl). Dr.Mark Powell pyta Prota (kosmitę z wysoce zaawansowanej technologicznie, mentalnie i duchowo cywilizacji, dalece wyprzedzającej Ziemię... jakby ktoś jednak nie znał ani mu się nie chciało czytać opisów filmu) czy K-Paxjanie mają dzieci. Otóż mają, choć sam akt prokreacji jest dla nich doznaniem skrajnie nieprzyjemnym, delikatnie rzecz ujmując, zatem rozmnażają się "bardzo ostrożnie" jak określa to Prot.
Oczywiście to tylko science - ficton (z naciskiem na fiction), ale zauważyłam, że ludzie wyobrażając sobie "wyższy stopień rozwoju" zazwyczaj widzą cywlizację, w której seks nie jest aż tak istotny jak w naszej. A jej ciągłość jest zapewniana z nieco innych motywów niż tylko "przetwanie gatunku" i w nieco inny sposób niż "urodzić i mieć nadzieję, że przeżyje".
Może to zwykły wymysł. A może coś w tym jest?
(*żeby nie było niejasności: film jest cudowny z wielu powodów a nie z powodu powyższej idei...)
rezygnacja?
Nie znam żadnego Aseksualnego osobiście, i nie chcę mówić za nich, ale nie sądzę, żeby odbierali swoją aseksualność jako "rezygnację". Po prostu dla nich ta sfera jest nieważna, nie wyrzekają się niczego. Myślę, że to może być podobnie jak z wegetarianizmem - dla mnie mięso po prostu nie istnieje (chyba, sąsiad smaży i obrzydliwy smród skręca kiszki) i nie czuję się z powodu niejedzenia mięsa "pozbawiona" czegokolwiek czy uboższa.mam
nadzieje ze przechowanie sie ludzkosci nie jest obydwu pt. dyskutantkom obojetne?;)archeo kochana
wiem o co ci chodzi - o ciągłe gadanie o seksie, o reklamy, zalew filmami itd. jasne, że ważniejsza jest osobowość, dusza, zainteresowania itd. itd. nikt tego nie neguje... jasne, że ideałem jest bycie z kimś kto człowieka rozumie na różnych płaszczyznach, kto kocha, jest bliski itd. tylko wydaje mi się, że seks jest ważną sferą życia, dla jednych ważniejszą a dla innych mniej ważną... jedni tym żyją i opierają na nim swoją egzystencję, a dla innych jest to element życia. Wydaje mi sie jednak, że nie da się z tej sfery zrezygnować całkowicie... przynajmniej ja bym nie mogła, no ale jakoś tego nie demonizuję...mam nadzieję, że nie wyszło z tego masło maślane;)
miałam sen...
Aseksualna wprawdzie chyba nie jestem, choć - jak już nadmieniłam przy okazji innego artykułu - seks uważam za mocno przereklamowany ale podejście Aseksualnych jest mi bliskie. Po prostu bardzo bym chciała żyć w świecie, w którym seks nie jest najważniejszą rzeczą w życiu. Nie jest najatrakcyjniejszym tematem towarzyskim. Nie jest "najlepiej sprzedającym się" i wszędzie obecnym towarem. Człowiek oceniany jest przez innych na podstawie tego, kim jest, jaki jest, co potrafi a nie jaki ma rozmiar stanika albo bicepsa. Ludzi przyciąga do siebie osobowość, światopogląd, porozumienie ponad słowami, możliwość stworzenia czegoś większego razem niż w pojedynkę a nie atrakcyjność fizyczna, "chemia" czy fantazje o tarzaniu się w pościeli. Związki nie rozpadają się jak "pożycie seksualne" słabnie. Lolita jest postrzegana jako dziecko i tak traktowana a nie jako obiekt seksualny. Nikt nie jest postrzegany jak obiekt seksualny. I tak dalej, i tak dalej.Taki sobie miałam sen... Nudny, nie?
A mnie totalnie nudzi ta obsesja seksualna, w której świat tkwi po uszy.
jak to wszystko można zracjonalizować panowie kochani;)
a tak na marginesie... to ja się cieszę, że na broszce rozgrywają się takie dyskusje interdyscyplinarne i przychodzą do nas ludzie z róznych stron. super. dzięki Dominiku i Magellanie za głos w dyskusji... jeszcze to skomentuję, a tymczasem oddalam sie do obowiązków...:)Maurycja/Sysktus
1. Faktycznie Brrrr!2. Z drugiej strony ideologia AS zaczyna mi się podobać, bo:
2.1. Aseksualni mężczyźni
Im więcej będzie aseksualnych mężczyzn, tym więcej zostanie seksualnych kobiet dla nas - seksualnych mężczyzn;
2.2.Aseksualne kobiety
W swojej pysze i arogancji nie boję się tego zjawiska, bo zakładam, że aseksualna kobieta, to tylko jeszcze jedno wyzwanie, które należy z dobrą wiarą podjąć i mu sprostać :)
moze
to ten nowy poczatek prawadzacy do rzeczywistosci 'obecnosci wyspy'? brrrr!!....Sieć Edukacji Aseksualnej
Ja też nie wyczułem większej złośliwości w słowach Maurycji, ale niestety ingnorancja też może powodować zdenerwowanie. Maurycja napisała opinie opartą o kilkuzdaniowy tekst, który ktoś wyzssał sobie z palca. Maurycjo, nastemptnym razem jak zaczniesz pisać bloga na jakiś kontrowersyjny temat radziłbym pofatygować się i zrobić więcej badań. Może nawet u żródła. Porozmawiać z Asami na forum. Tak żeby napisać bardziej sprawiedliwą opinię i nie tworzyć więcej kontrowersji.Pozwole sobie jeszcze raz wklejić link. Może ktoś będzie kiedyś chciał się więcej dowiedzieć o aseksualności. Zapraszam wszystkich. http://www.freewebs.com/polskie_sea/
Pytasz o jakiś lepszy artykuł. Tu jest link do o wiele lepiej oddającego rzeczywistość artykułu: http://relaz.o2.pl/magazyn-artykul.php?id=637
Pozwole go sobie tutaj też wklejić
Aseksualni – Agnieszka Mróz
Gdy ich rówieśnicy z rumieńcami opowiadają o ostatniej randce i planują w najdrobniejszych szczegółach swój pierwszy raz, ich życie krąży hen hen daleko od erotyzmu. Zagłuszani przez manifestacje organizacji homoseksualnych, ciągle niezrozumiani – aseksualni.
Przez media zostali okrzyknięty „białymi”, choć oni sami co do tego określenia mają sporo zastrzeżeń. Tego, że należą do grupy ASów domyślają się najczęściej w okresie dojrzewania, kiedy ich reakcje na płeć przeciwną są niepokojąco spokojne. Wielu z nich zaczyna podejrzewać, że jest homoseksualna. Jednak, gdy okazuje się, że także przedstawiciele tej samej płci nie robią na nich wrażenia, pojawia się problem dokonania samookreślenia. Część z nich podczas poszukiwań trafia na artykuł o aseksualizmie.Niektórzy odetchną po tym z ulgą, że takich jak oni są tysiące. Część zacznie z góry przegraną walkę z samym sobą.
Walka o orientację
David Jay założyciel organizacji AVEN zrzeszających osoby aseksualne stwierdził, iż „Aseksualność nie jest wyborem”. Stąd też wynika cicha walka o uznanie tej odmienności jako czwartej orientacji seksualnej. Seksuolodzy jednakże nieustannie próbują forsować tezy, iż aseksualizm jest wynikiem problemów hormonalnych, próbą utajenia homoseksualizmu bądź reakcją na molestowanie seksualne, którego ofiarą aseksualni niegdyś padli. Coraz częściej pojawia się także opinia, ze aseksualizm jest reakcją obronną na emanujący ze szklanych ekranów, z prasy i billboardów seks. Wszechobecne roznegliżowanie i seksualność przestają po prostu być atrakcyjne. Skoro reklama proszku do czyszczenia rur ocieka erotyzmem, co może być w nim pociągającego i atrakcyjnego?
Organizacja AVEN (Asexual Visibility and Education Network - Sieć Widoczności i Eduakacji Aseksualnej, tłum. aut.) jest sztabem generalnym podejmowanej walki. Jako priorytet stawia sobie rzetelne poinformowanie społeczeństwa o istnieniu tej grupy ludzi i głoszenie, że nie tylko ameby są aseksualne. Anglojęzyczne forum AVENu zrzesza już blisko 9 tys. osób, dodać należy do tego kolejne kilka tysięcy zarejestrowanych na forum niemieckim, duńskim, holenderskim, hiszpańskim, japońskim, rosyjskim, a także i polskim. Szacuje się, że dwukrotnie częściej aseksualne są kobiety.
Bez celibatu
Wbrew pozorom aseksualizm nie jest równoznaczny z celibatem. Celibat bowiem w przeciwieństwie do bycia aseksualnym jest wyborem. Wspomniany już wcześniej David Jay dokonał powszechnie już przyjętej klasyfikacji aseksualizmu. Można pokusić się o niezwykle uproszczone stwierdzenie, że klasyfikacja ta jest równocześnie określeniem stopnia swojego aseksualizmu i pozwala odpowiedzieć na pytanie: Jak bardzo aseksualny jestem.
Typ A „odczuwa podniecenie, ale nie uważa za atrakcyjne innych osób płci męskiej ani żeńskiej”, B „uważa ludzi za atrakcyjnych, jednak nie odczuwa do nich pociągu fizycznego”, C „zarówno odczuwa podniecenie, jak i uważa ludzi za atrakcyjnych, lecz nigdy nie łączy w związku emocji z fizycznością” i typ D „nie odczuwa podniecenia ani pociągu do żadnych stworzeń”. Wyróżnienie typu dominującego jest nie tylko pozbawione głębszego sensu, ale także niemożliwe.
Jak aseksualny z seksualnym
Wielu ASów prowadzi, choć bardzo ograniczone, życie seksualne. Niekiedy decydują się na nie ze względu na swoich parterów, będących „seksualnymi”. Osoby seksualne, wbrew pozorom, po usłyszeniu zdania Kocham cię i potrzebują w moim życiu, ale po prostu nigdy nie miałam potrzeby uprawiania seksu decydują się na małżeństwo i budowę związku.
Problem pojawia się, gdy partner osoby aseksualnej dowiaduje się o jej preferencjach już po zawarciu małżeństwa i przy pełnym emocjonalnym zaangażowaniu. Owo niedoinformowanie nie musi wynikać z chęci oszukania partnera. Czasem ludzie nie są świadomi swej aseksualności i dopiero stały związek pozwoli im ją odkryć. McBuh, jeden z użytkowników angielskiego forum, twierdzi, że aseksualizm jest dla związku błogosławieństwem, daje bowiem obojgu partnerom szansę zdania sobie sprawy, że odmienność nie oznacza, że któreś z nich ma problem, pomimo tego, że każde z nich cierpi. W istocie związki tworzone przez aseksualnych mogą mieć niezwykle silne emocjonalne fundamenty. Jednak przytoczona opinia jest raczej zdaniem mniejszości. Aseksualizm częściej jest bowiem odbierany jako balast, z którym po prostu trzeba jakoś żyć.
Emocjonalne przywiązanie nie wszystkim wystarcza. Sweetdrear45 – użytkownik forum ASów (żona aseksualnego) żali się, że jest sfrustrowana, wynikiem czego w ciągu kilku lat niezwykle się roztyła. Wielu seksualnych po czasie zaczyna zdradzać swoich partnerów tylko po to, by zaspokoić swoje fizyczne potrzeby. Z lub bez cichej zgody swoich drugich połówek. Częściej jednak, w imię miłości i swoistego kompromisu, aseksualni zmuszają się do stosunków seksualnych. Jak można przeczytac na forum: Confusedme dla świętego spokoju raz w miesiącu inicjuje seks; Canuck z kolei, choć seks uważa za przykry obowiązek, uznaje prawo swojego partnera do jego odbywania... co jakiś czas.
Biali w cieniu
Aseksualni wciąż milczą. Wzmianki o nich pojawiają się sporadycznie i sami niechętnie rozmawiają z dziennikarzami. Tworzą dość zamknięte środowisko. Wbrew zachętom założyciela AVENu nie chcą nosić koszulek z napisami: „Tak wygląda aseksualista”, „ Nikt nie wie, że jestem aseksualny”, „Aseksualnie mają w głowie inne rzeczy”.
Przyznawanie się do aseksualizmu, w przeciwieństwie do deklarowania homoseksualizmu, nie jest także modne. Wymęczeni pytaniami rodziny i znajomych o partnerów czy też planowanie dzieci, nadal boją się przyznać do swoich preferencji. Aseksualizm nie wpisuje sie w naszą kulturę, jest jej swoistym zaprzeczeniem, a tym samym wciąż jest tabu i budzi lęk. Tymczasem aseksualni po prostu są i żyją swoim życiem.
Agnieszka Mróz
Wypowiedzi pochodzą z angielskiego i polskiego forum AVEN.
hi maurycja :D
ok, cytat:.."jezeli wyczues choc odrobine zlosliwosci w moich sowach to sorry, nie bylo to moja intencja"..
nie ma sprawy, zaden problem. to jest internet, i mozna pogadac o wszystkim - wazne jest to, ze rozmowa jest prowadzona z "olejem w glowie", i jedna strona rozumie i troszeczke toleruje druga. ;D
.."jezeli móglbys nam szerzej wyjasnic na czym to wszystko polega - bede wdzieczna. jestes facetem w moim wieku i naprawde; jest dla mnie interesujace jak udalo Ci sie uchowac bez seksu przez tyle lat..."
oooo.. tu musze teraz ja powiedziec: sorry. ;) na ten temat naprawde nie chce tu rozmawiac. po to jest nasz aven. ;D a poza tym - nic nie uchowalem - nie mozna czegos chowac, czego nie ma...
Met
Nieźle, że przeraża Cię wizja Chłopa, na którym nie robi wrażenia Twój seksualizm. Z Pani Redaktor to jednak trochę cicha woda. Należy popytać Szanownego Miaużonka :)Magellan/Maurycja
Ja tam jakiejś szczególnej dozy złośliwości w tekście Maurycji nie widzę. Nie widzę także apoteozy aseksualizmu, a jedynie niewinne i w bardzo pozytywnym sensie "naiwne" zainteresowanie tym skądinąd frapującym zjawiskiem.W szczególności Maurycja - jako osoba gołębiego serca :) - powstrzymała, się od szalenie prostej do poprowadzenia (vide mój poprzedni komentarz) krytyki aseksualizmu, jako postawy społecznie dysfunkcjonalnej.
Natomiast hipoteza, wedle której aseksualizm jest mechanizmem obrony osobowości redukującym strach przed klasycznie zbudowanym życiem seksualnym* wymaga oczywiście empirycznej weryfikacji. Podobnie jednak wymagałaby empirycznej weryfikacji Twoja teza na temat 99% aseksualistów, którzy stali się tym kim są w wyniku oddziaływania pierwotnej preferencji, a nie ucieczki przed zagrożeniem. Nie mając w ręku wyników stosownych badań (o ile w ogóle ktoś je przeprowadził) nie umiem oszacować proporcji tych dwu subpopulacji. Bez wątpienia obie są jednak znaczące.
Tak czy inaczej, wątek szalenie ciekawy, a Twój, komentarz wielce zajmuący :).
_________________________________
* Pytasz co Maurycja miała na myśli pisząc o strachu. Otóż w grę wchodzi wiele zjawisk. Na przykład: (1) osoba X ma skłonności homoseksualne, boi się ich realizacji (bo krytyka otoczenia, bo zinternalizowane normy ...), więc wybiera znacznie bardziej bezpieczną drogę aseksualizmu; (2) osoba Y jest impotentem - wstydzi się tego faktu, więc woli powiedzieć "nie utrzymuję życia seksualnego, bo taki jest mój wybór, a nie konieczność"; (3) osoba Z ma rozmaite społeczne fobie uniemożliwiające budowę trwałej więzi erotycznej (np. chorobliwie niskie poczucie własnej wartości) woli wyprzeć się potrzeb seksualnych niż na razić na zagrożenie związkiem ... etc, etc.
hehehehe
ale magellan zapodał:)podoba mi się:DDD
ale tak z drugiej strony wyobraziłam sobie faceta, którego nic a nic nie bierze,nie kusi, tylko taki zimny se siedzi i robi swoje...i tego...
brrrrr
przeraziłam się!!!!!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
panie T...
chyba rzeczywiście przerzucę się na jakieś pikantne opisy, bo chyba nie bardzo czuję powyższy temat tak mentalnie...niech sobie ludzie będą aseksualni... ja chcę się rozmnażać i cieszyc sie seksem. czy jestem przez to powierzchowna?;0
witaj Magellanie!
super że się do nas przyłączyłeś. mówię serio. w artykule jest link do strony AVEN - więc chyba nie ma tu żadnej stronniczości.. a umieściłam link do waszej strony, bo chyba łatwiej komentować tutaj. tyle tłumaczenia. jeżeli wyczułeś choć odrobinę złośliwości w moich słowach to sorry, nie było to moją intencją.jeżeli mógłbyś nam szerzej wyjaśnić na czym to wszystko polega - będę wdzięczna. jesteś facetem w moim wieku i naprawdę jest dla mnie interesujące jak udało Ci się uchować bez seksu przez tyle lat...
broszka jest otwarta, więc może napiszesz o tym artykuł? ja z racji bycia osobą z zewnątrz bardziej opieram się na intuicji, niż doświadczeniu...
hi maurycja :o)
oj oj.. zly pomysl - zamiast tu dawac link do naszej krotkiej rozmowy o opini wynikajacej z twojej wypowiedzi o nas i o aseksualnosci, powinnas moze dac link do strony informacyjnej forum sea/aven; mialo by to z pewnoscia wiecej sensu zapoznania sie z tym tematem. ;)a wiec "skusilem" sie jednak, tutaj do twojego tematu troche mojej supki wmieszac;
bowiem, jako osoba dorosla i aseksualna (33 l.), nie zgadzam sie w wiekszosci z tym co opisujesz w twoim tekscie poczatkujacym. pozwol ze punkt za punktem wezme twoje zdania "w mlynek";
cytat:
.."w moim tekscie nie ma ani grama zlosliwosci tylko chec zrozumienia zjawiska.."
moze tak byc - dla ciebie. ty jako osoba seksualna i dla innych seksualnych jest twoj tekst calkowicie "normalny" i nie odczuwa sie go jako zlosliwy - jako as, odczuwam go jednak troszeczke inaczej, bo wiem dokladnie ze sie mylisz. lecz nie wierze, ze cie o tym tu bede mogl przekonac - zdaje mi sie (po tym, co napisalas), ze nie przeczytalas zbyt wiele o naszym zgrupowaniu i o aseksualnosci, i dlatego nie bede sie tu spieral i cie do czegos przekonywal. ;)
cytat:
.."Uwazam, ze po pierwsze jest to kwestia mody, która szybko przeminie"..
dziwne... zyje na tym swiecie przeszlo 30 lat (jako as) i nic sie u mnie nie zmienilo. od wielu lat mam jako producent muzyki bardzo czesto do czynienia z naprawde atraktywnymi kobietami - tylko..., dlaczego mial bym myslec o tym, czy isc z jedna z nich do lozka, czy tez sadzic ze jest ona sexy bo ma duze piersi, kiedys sie z jedna calowac, dac sie obmacywac czy tez diabli wiedza co innego?... wlasnie - to jest ten punkt; jako as, jest mi to ABSOLUTNIE OBOJETNE. po prostu nie zwracam na to uwagi, bo dla mnie(nas) istnieja w zyciu inne wazniejsze rzeczy/cechy czlowieka, na ktore zwracamy uwage. rozumiesz? to jest ta roznica. jako as tego nie odczuwam, nie brakuje mi tego i nic tego nigdy nie zmieni. ;)
cytat:
.."Aseksualnosc to wedlug mnie postawa obronna dajaca poczucie bezpieczenstwa, w sytuacji gdy nie mozna dac sobie rady z lekami, czy niechecia wobec seksu"..
no tak, wedlug ciebie. mylisz sie,... i to mylisz sie powaznie. ja (i z pewnoscia 99% innych asow) nie maja wogole potrzeby bronic sie przed czyms - nie bronie sie przed niczym, co mi nie "zagraza" (o czym wogole tu piszesz..?). jestem czlowiekiem otwartym, powiem otwarcie kazdemu to co mysle, nie mam zadnych lekow wobec innych. jestem szczesliwy jaki jestem, mam przyjaciol, znajomych, mam dom, mam pieniadze, mam samochody. spotykam sie i pracuje na codzien z ludzmi ktorych nie znam, rozmawiam z nimi jak inni na wszystkie tematy - jestem calkiem normalny. jedyne czego NIE POTRZEBUJE, to seks. lecz dla osob seksualnych wydaje sie to nie do zrozumienia. ;)
cytat:
.."narzucony sobie rodzaj celibatu"..
przeczytaj (tez na stronach aven) co jest celibat a co aseksualnosc.
mogl bym jeszcze dlugo tu cytowac twoje i inne wypowiedzi na ten temat, i probowac wyjasnic o co chodzi. lecz nie bede sie tu wiecej rozpisywal;
cytat;
.."ale chyba na jakis rodzaj zamkniecia trafilam..."
tez sie mylisz; jesli ma ktos ochote, to zapraszam serdecznie na aven/sea. tam juz prawie wszystko zostalo opisane, wystarczy tylko poczytac, a co najwazniejsze - nas zrozumiec, a najlepiej na nas nie zwracac uwagi (tak, jak to bylo do tej pory, gdy nikt o aseksualnosci jeszcze nie mowil). i wtedy moze "problem" sie sam rozwiaze. . ;)
dobranoc.
magellan z forum sea :D
(prosze wybaczyc moje zle polskie pismo; wiekszosc zycia spedzilem w niemczech, nie mialem mozliwosci jezyka polskiego "do konca" sie nauczyc)
Maurycja
Może teraz, dla odmiany napisz coś o seksoholikach :). No bo tak ładnie piszesz o rzeczach nieprzyzwoicie apetycznych ... .Znam się na ...
... aseksualizmie jak ryba na sierści, bo raczej mam problem z tym, że wszystko mi się właśnie z seksem kojarzy ..., ale tak czysto teoretycznie dywagując to mam tylko jedną uwagę.Aseksualizm, podobnie jak homoseksualizm i zamierzona bezdzietność jest postawą społecznie dysfunkcjonalną. W jakim sensie? Otóż w takim, że populacja krajów Zachodu starzeje się i powoli wymiera. Jeśli myślimy o zachowaniu wartości naszej kultury, przetrwaniu w sensie biologicznym, to płodzenie potomstwa jest czynnością pożyteczną, a zamierzone wyrzeczenie się rodzicielstwa - przeciwnie.
Nie chciałbym aby zabrzmiuało to jako apoteoza klasycznego modelu współżycia i tradycyjnego wzorca rodziny. Każdy człowiek ma prawo robić co chce, o ile nie krzywdzi bliźnich. Jeśli sięgnąć po narzędzia etyki, to aseksualista, gay i Matka-Polka z piątką dzieci są zapewne równie godni szacunku. Idzie mi tylko o to, że z punktu widzenia interesu cywilizacyjnego, aseksualizm jest postawą mało bezpieczną. Jako, że przyszłość naszej kultury jakoś tam leży mi na sercu, byłbym zatem powściągliwy promując tego rodzaju wzorce.
zamieszczę taki link...
http://asexuality.org/pl/viewtopic.php?t=440&start=0&postdays=0&postorder=asc&highlight=cóż... i stąd moje poczucie, że to rodzaj mody niedostępnej "zwykłym zjadaczom chleba". w moim tekście nie ma ani grama złosliwości tylko chęć zrozumienia zjawiska... ale chyba na jakiś rodzaj zamknięcia trafiłam...
maura
dzieki:Dsle nie zgłaszam zapotrzebowania:DDD
ja też pomyslalam o "bialym zwiazku"
ale nie chcialam przytruwac;-) z tym, ze bialy zwiazek to niekoniecznie wynik aseksualnosci jako takiej tylko blokady, lęku. czytalam swego czasu art o zwiazkach ludzi gleboko wierzacych, którzy czekali do swojej nocy poślubnej. a potem ciągle odkładali pewnie z obaw. oboje byli albo sfrustrowani, albo zaczynali traktowac swoj zwiazek, jako braterski, co raczej nie rokuje dobrze. inny aspekt to to, ze coraz wiecej ludzi zapracowanych, goniacych za sukcesem itp potrafi sie tylko trzymac za reke. bo na wiecej nie wystarcza sil, czasu czy ochoty. stad te alarmy demografow;-)spoko
napiszę Ci poradnik;)znaczy mauro
mje to tam nie przeszkadza zasadniczo:>z tym demonem tez się rozprawimy
cioteczko;)ach
wiesz jak to jest maura:> wystarczy, ż epowiesz, że miłośc francuska jest podejrzana już ci się dziwnie przypatrują:DDDMalinko
mam podobny punkt widzenia...Met
chyba jako jedyna dostrzegłaś też ten drugi aspekt tego artykułu... biały związek, ciekawe określenie, ale czy zawsze to ma rację bytu? wydaje mi się, że w koncu jeden z partnerów tego nie zdzierży. A co do zalewu takimi rzeczami seksualnymi wokół... przeciez to i tak Twoja sprawa czy temu ulegniesz czy nie, nikt nikogo z orgazmów rozliczać nie będzie;)Aseł/ Plazma
jeśli chodzi o homoseksualizm, to przychylę się do zdania Plazmy. Akceptuję, toleruję tę orientację seksualną, ale rzyczywiście moim zdaniem jakiś brak tu jest - tylko i wyłącznie związany z brakiem biologicznego ojcostwa/ macierzyństwa.Jestem za prawami dla homoseksualistów - majatkowymi itd., ale jeśli chodzi o adopcję dzieci, czy inny sposób ich posiadania... mam wątpliwości... możecie mnie walnąć.
Dominiku,
dzięki za głos w dyskusji. Chciałam nadmienić, że zdaje się nikt nie potępia tu takiej postawy jak bycie AS-em, jest to jednak moim zdaniem styl życia jaki się przyjmuje, a nie orientacja seksualna. Cytując: "orientacja seksualna odnosi się do stałej tendencji doświadczania erotycznych i uczuciowych reakcji w stosunku do mężczyzn, kobiet lub mężczyzn i kobiet oraz wynikające z tego poczucie własnej tożsamości". Aseksualizm moim zdaniem jest wynikiem doświadczeń związanych z seksem tudzież z problemami, które zablokowały chęć do takich poczynań.Szanuję ten wybór.
Sieć Edukacji Aseksualnej
Słuchajcie koledzy i koleżanki. Określenie nas jako ‘organizacja’ jest lekko niewłaściwe, bo mi to słowo kojarzy się walką o prawa. Narazie nie spotkałem się z przypadkiem Asa, który z powodu swojej aseksualności był dyskryminowany przez innych ludzi. Napewno nie mamy zamiaru walczyć o prawa i robić z tego powodu demonstracji. To co nas łączy to pare stron w internecie, które tworzą dla nas swoistą oazę.Rozgłosu jednak chcemy z paru innych powodów. Przedewszystkim czujemy się czesto wymęczeni pytaniami rodziców, rówieśników oto co jest z nami nie tak. „Dlaczego tak długo nikogo sobie nie możesz znalezć?”, Kiedy ja zobacze wnuki?” itp. Dążymy do przekonania ludzi, że takich jak nas jest więcej i żeby nas nie wysyłano bezprzerwy do psychologa. Jak ja czułbym się chory, nie uprawianie seksu sprawiałoby mi osobisty problem, to ja napewno do psychologa się wybrał. Jednak mam taką zasadę w życiu: jak ja nie czuje się chory to lekarstw nie biorę.
Aseksualni poprzez rozmawianie ze sobą doszli do wniosku, że nie czują się ułomni z powodu nieuprawiania seksu. Doszli do wniosku, że aseksualność jest oriętacją seksualną, która jeszcze nie została sprecyzowana. Rozmawiamy ze sobą o swoich problemach przedewsztkim poto żeby zrzucić z siebie presję otoczenia. Ja nie czuje się komfortowo jeżeli padają wyżej wymienione pytania dotyczące partnerki, i nie czuje się komfortowo wśród otoczenia które naprzykład żartuje sobie o sprawach seksualnych. Jestem zmęczony ciągłym udawaniem, że wiem oco im chodzi. Chciałbym kiedyś czuć się na tyle komfortowo aby powiedzieć „Niezły żart. Ale ja dokładnie nie wiem o czym mówisz, bo jestem aseksualny.” Chciałbym też dożyć dnia żebym nie musiał się tłumaczyć z aseksualności tylko usłyszeć odpowiedz „rozumiem”.
Taka ciągła presja w niektórych z nas wywołuje mniejsze lub większe fobie. Chcemy przedewszystkim żeby nastolatkowie, którzy czują dyskomfort jaki ja czułem nie rozwijali w sobie żadnych chorób psychicznych (jak naprzykład aspołeczność). Chcemy żeby nie zsuwali się na margines społeczny i żeby rodzice niepotrzebnie nie ciągali ich po psychologach i psychiatrach. Dlatego szukamy rozgłosu. Chcemy być zauważeni i przedewszystkim zrozumieni. Nasza grupa jest dlatego prawidłowo nazwana jako „Sieć Edukacji Aseksualnej”. http://www.freewebs.com/polskie_sea/
Plazma
Znaczy, wydaje mi się, ze to kwestia nazewnictwa :)) Dyskryminacja może powodowac li i tylko utratę "komfortu", ale nie jest utratą samą w sobie.opinia
aseksulaność też wydaje mi się pochodną jakiegoś podejścia, wcześniejszych doświadczeń, innych zdarzeń. na pewno są związki które nie mogą uprawiać seksu przez co stają się aseksulane ale tu sytuacja jest inna. jeżeli nie ma powodów zewnętrznych to emocje i napięcie z tym związane prędzej czy później się ujawni. Tak sądzę.ok. plazm.
niech sobie pomagaja. zapewne swoj swego rozumie lepiejAseł
utrata jako pochodna dyskryminacji, nie mów, że jest tak różowo i tralala, ma się tak samo jak większośćSykstus
to mi powiedz po co komu zwiazki zawodowe, skoro nikt pracujacych ludzi nie wytyka palcami?zeby ludzie w podobnym zyciowym polozeniu mogli sie wzajemnie wspierac, coz w tym zlego? albo niezrozumialego?
w tym artykule
na jaki się zapewne powołujesz, jest też mowa o tym, że jedną z przyczyn asekualności jest to, ze seksu wszędzie mamy nadmiar, w reklamie, ulicznej, gazetowej, dostęp do pornografii jest praktycznie nieograniczony i dzis już nikt nie oglada playboya pod ławka z rumieńcami.Ta powszechnośc, wręcz nakaz, żeby egzekwowac orgazmy, bo inaczej jest się jakims wybrakowanym, rodzi też odruch sprzeciwu, zwłaszcza w osobach z natury przekornych.
Pozostałe przyczyny, co to je tu wymieniłaś, są prawdziwe i myslę, ze dotykaja każdego z ludzi w róznej tylko mierze, i nigdy nie będzie tak, że w związku stałym apetyt na seks będzie u obu osób jednakowy, stały, cały czas taki jak w pierwszej fazie.
inne ludzie juz w związku mają historie, inne czasem potrzeby i rzeczywiście dzieci, zapracowanie wypala ich gotowośc na seks. jak do tego dojdzie zimny wychów z dzieciństwa, jakaś nieakceptacja swojej pozycji w związku, no to wychodzi nam biały związek.
maur
jest z pewnoscia pierwsza 'tu' specjalistka od seksualnosci:)o procentach ilez to tych as-ow jest sie nie bede wypowiadal. kolega t. moze to wiedziec lepiej.
natomiast calkowicie zgadzam sie z cran. zyjemy w czasie, kiedy za wszelka cene trzeba zaistniec.
nawet pokazaniem sie 'jestem aseksualny'.
milosc ok. sex nie. i b. dobrze se nich maja.
ale czy to im przeszkadza w zyciu? czy jesli ktos ich nagabuje na lozkowe igraszki nie moga powiedziec nie?
oczywiscie, moga tez powiedziec, jak niepijacy alkoholik, nie jestem as-em. w porzadku.
grupa samopomocowa? tez w porzadku. ale przeciez zdaje sie jest im z tym dobrze. wiec w czym maja sobie pomagac.
i 'osochodzi'???
hym
Że trudności i dyskryminacja to ja rozumiem, ale że od razu utrata?..Asełku
wiedziałam, że ktoś mi zada to pytaniemyślałam głównie o pełnej rodzinie lub biologicznym rodzicielstwie, które oczywiście można doskonale zastąpić adopcją
ponadto, tracą wiele, bo muszą walczyć, nie są przez prawo traktowani równo z heteroseksualnymi
zresztą, jeśli chodzi o pełną rodzinę, sama jej nie mam, i mnie również spotyka dyskryminacja legislacyjna
mniejszości zawsze coś tracą, nieprawdaż?
i może jeszcze
Może chodzi tez o to, żeby gdy ktoś sie dowie o ich cesze, żeby automatycznie nie próbowal nawracać, nie traktował jak choroby, którą TRZEBA wyleczyć.Btw. Plazmo, co tracą osoby homoseksualne?
może i jest to bicie piany
masz rację Cran:)ale z drugiej strony, myślę, że gdyby mnie dotykał ten problem, czułabym się lepiej wiedząc, żę są ludzie, którzy mają podobnie - to chyba o to chodzi, żeby nie byli samotni ze swoim "brakiem" pożądania
plazma
zajrzalam na tą stronę ale nie mam czasu sie wczytywac. ja to wszystko rozumiem, ale... chodzi mi o to, że co powoduje, że chca nie byc postrzegani jako ułomni? w czym mialoby mi przeszkadzac, ze ktos jest aseksualny? czy to powod, ze nie podam mu reki, nie zatrudne w swoim dziale, czy o co chodzi?? to mogloby mi przeszkadzac, gdybym trafila na aseksualnego faceta. to bylby dramat. ale dramat dwoch osob. a nie temat do afiszowania sie każdemu przechodniowi w centrum miasta? jestem tolerancyjna i nie mam nic przeciwko takim czy innym organizacja. ale zastanawia mnie ich impuls do stworzenia/przystapienia do organizacji? czy szukaja wsparcia, pomocy np psychologow, czy chca zrozumiec wlasny problem? czy tylko jest to akcja typu "burza w szklance wody"?trudno orzec...
bo jeśli ktoś deklaruje niechęć do seksu, a jest sam - to spoko. jeśli chce mieć partnera, ale nie uprawiać z nim seksu, tylko trwać w miłości duchowej - to już trudniejsza sprawa. jeśli znajdzie osobę o podobnym podejściu - to super, tylko jakoś mało prawdopodobne mi się wydaje aby długo wytrwali w takim stanie. fizjologii nie przeskoczymy, sorry.a tak btw widziałam wczoraj w kinie zajawkę filmu o tym, że kobiety utraciły zdolność zachodzenia w ciążę... świat bez rozmnażania i skazany na wymarcie. koszmarna wizja.
Cran
:) chyba nikt na bro nie jest zlosliwy, zawsze dyskutujemy tylko wlasnie po to, zeby mysli wymieniac, .. hmm, przynajmniej taką mam nadzieje:)a wracając do AS, przeczytalam o nich na ich stronie - oni chcą po prostu być rozpoznani, jako pełnoprawni, a nie postrzegani jako ułomni (chociaż faktycznie, z tym mogą mieć problem)
chcą również by ludzie zrozumieli, żę brak pociągu seksualnego niekoniecznie oznacza brak miłości
ale zastanawiam sie
dlaczego te osoby chca zdobyc akceptacje? przeciez nikt z nas nie ma wypisanego na czole: jestem heteroseksualna, homoseksualna, aseksualna żeby "z klucza" byc np napietnowanym. zatem o ile jestem w stanie zrozumiec ze osoby homoseksualne chca sobie wywalczyc prawo np do wspolnoty majatkowej to o co tak naprawde chodzi osobom aseksualnym? o rozglos i zamieszanie? /to nie jest wpis negatywny, tylko "glosne myslenie"/na pewno
nie zazdroszcze tym aseksualnym, faktkażdy ma prawo
żyć tak jak chce, ale moim zdaniem ci ludzie mają problem, chociaż być może go nie dostrzegają...Cran
z ich www wynika, że starają się o akceptację społeczną i edukację, i chcą usankcjonować aseksualność jako coś naturalnego, wymagającego szacunku i zrozumienia, na pewno nie uważąją, że coś należy zmieniaćale
czy te dwiescie zarejestrowanych osob, deklarujacych swoja aseksualnosc uwaza to za powód do dumy? czy chca poprzez organizacje rozwiazac swój problem/pomoc sobie?nie miałam pojęcia
o istnieniu tzw. AS-ów. To bardzo ciekawa organizacja. Nie wiem też czy faktycznie nie można uznać ich za "trzecią" orientację, bo chyba z byt wielu osób deklarujących otwarcie niechęć do seksu nie znam.Jeżeli przyjmiemy, że homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie to chyba należy się zgodzić, że i aseksualizm nie jest chorobą ani wymysłem, czy też modą.
Co to za moda zresztą? To raczej nieszczęście, rodzaj upośledzenia ważnej sfery życia, jak brak wzroku czy zmysłu powonienia.
Jestem gotowa uwierzyć, że ktoś nie czuje popędu i zgodzić się z twierdzeniem, że nie ma to genezy z dzieciństwa, czy innych doświadczeń życiuowych.
Jednak uważam, że te osoby coś tracą, tak jak tracą homoseksualiści. Chociaż bardzo prawdopodobne, że zyskują również coś w zamian.
hmm
Znam jedną osobę, która ma do seksu uraz, seksu nie chce i chce związku aseksualnego. Seks kojarzy jej się z "posuwaniem", obrzydliwością, popędem, zwierzęcością. Nie może zrozumieć, że faktycznie seks może i na tym polegać, ale seks w związku wygląda zupełnie inaczej. Wiem, skąd u tej osoby takie poczucie i nie wiem, czy uda się zmienić to podejście. Wiem, że bardzo utrudnia życie.