[sekundę...] 


REKLAMA
33 sceny z życia
met [2008-11-11]
Wszyscy tłumnie pędzą na najnowszego Bonda, popatrzeć jak facet w markowym garniturze i eleganckich butach biega po kamieniach z karabinem, co napawa ich zapewne pożądanym uczuciem marzeń o przygodzie:) A tymczasem ja chcę zarekomendować Wam film zgoła inny, też o przygodach, ale takich, jakie mogą i przytrafiają się każdemu z nas.

To film, który każdy widz szukający w kinie czasem czegoś więcej niż plastik, powinien zobaczyć. To film dla wszystkich osieroconych po Kieślowskim i film dla tych, którzy rozmyślają o nieszczęściach, o wieczności, której nie ma, ale którzy swój strach przed tym ubierają w drapowane szaty prześmiewczości i komizmu.

Nie wiem, czy wstęp was zachęcił:), ale mogę powiedzieć szczerze, że film jest przejmujący, mimo że nie gra na emocjach. Nie stosuje ogranych chwytów, aby z widza wycisnąć łzy. Jest nawet wręcz płaski, jest prosty, a jednak ma w sobie coś, co głęboko się odczuwa, czyli to jest rodzaj mistrzostwa, nie każdy film potrafi być taki.

Wyreżyserowała go młoda polska reżyserka Małgorzata Szumowska. Scenariusz do filmu napisało jej własne życie, jednak nie jest to proste przełożenie jej biografii na film. Jej prywatne zdarzenia stały się pretekstem do opowiedzenia historii o tym, że kończy się coś, co miało trwać wiecznie. Tu bohaterka młoda zdolna fotografka miała być wiecznie córką swojego tatusia, znanego dokumentalisty i swojej matki, znanej pisarki, miała zawsze nosić w sobie dzieciństwo, taki rodzaj beztroski, a tymczasem w ciągu jednego roku ten etap się skończył śmiercią obojga rodziców.
Matka Szumowskiej Dorota Terakowska też zmarła na raka, a w tym samy roku zmarł ojciec Maciej Szumowski, i w filmie też mamy te zdarzenia. Też pojawia się odrzucona wcześniej przez matkę córka mająca problemy z narkotykami, ojciec ma problemy z nałogiem, jest alkoholikiem, bohaterka i jej mąż, znany muzyk oddalają się od siebie. Tak jak u Szumowskiej, dokładnie tak samo.

Szumowska w prasie udziela wywiadów i odpiera zarzuty o to, że jest ekshibicjonistką, że pozwoliła zajrzeć widzom za drzwi swojego znanego w Krakowie domu i żeruje na tym, że obnaża się. Szumowska, która kręciła dotychczas filmy nieco manieryczne np. "Ono", teraz zrobiła film przejmujący, bo uniwersalny. O groteskowości śmierci, groteskowości końca w ogóle, jakiegokolwiek.
Córki umierającej matki w chwilach jej konania śmieją się, po śmierci ojca urządzają balangę, na pogrzebie gadają bzdury jak na spotkaniu w kawiarni, szczególnie groteskowo i prawdziwie wygląda tu sprawa ostatniego namaszczenia i stosunku do tzw., katolickiej tradycji. Wszystko jest ogromnie smutne, ale bardziej groteskowe, czuje się przemożny żal na myśl o kresie, a chce się śmiać, ma się chęć upić i potańczyć na stole.

Szumowska niby zbija społeczne tabu, ale świetnie udaje jej się pokazać, że życie w każdym jego przejawie jest tak naprawdę żałośnie śmieszne. Śmiech ten rodzi się na skutek sytuacji dokoła tych Wielkich Spraw, jaką jest śmierć czy choroba, wystarczy posłuchać jak Maciek Stuhr grający męża bohaterki zawiadamia bliskich o prawdopodobnym zgonie swojego teścia, albo jak narzeczony starszej córki, były ksiądz, udziela ojcu namaszczenia.

Pięknie jest w filmie pokazane też oddalanie się młodych małżonków. W życiu Szumowska też rozstała się z mężem, Maciejem Englertem, który jest autorem zdjęć w tym filmie. To oddalanie się to nie wielkie zdrady i dramaty, ale takie drobiażdzki, z których potem utkana jest cała materia rozpadu. Np. magiczna chwila podczas wakacji i nagle telefon służbowy, jakaś noc i potrzeba bliskości i chrapanie współmałżonka a potem odgłos sikania do klozetu, albo:jesteś mi potrzebny a on: ale przygotowuję koncert w Kolonii, musze tam jechać. Rozgrywa się rodzinny dramat, mąż w tym stara się uczestniczyć, ale wciąż sprawia wrażenia jakby był do rzeczywistości żony doklejony. No a potem w naturalny niemal sposób bohaterka szuka kontaktu z tym, kto był w tych zdarzeniach zawsze, milczał, nie wiedział a był i następuje koniec małżeństwa, które uchodziło za udane. Znakomicie to Szumowska pokazała.

Odarła też chorobę i śmierć z ich tradycyjnych koturnów, pokazała, że to element bardzo zwyczajny, choć trudno akceptowalny. Że to wymierza cezury, etapy, że jest nieuchronne, ale wcale nie wielkie ani patetyczne. Pokazała, że jest do bólu zwyczajne, wcale nie sensacyjne, a czasem nawet śmieszne.
Film był o odchodzeniu czegoś w przeszłość, umieraniu i chorobie, a ja się parę razy śmiałam, ani razu nie płakałam. Czy to dobrze czy źle? W moim odczuciu znakomicie.

I słów parę o aktorskiej grze. Rzadko zdarza się w polskim kinie, że widz czuje przystawalność roli do aktora, aktora do roli, w filmach często czuć tę grę, ten zgrzycik. Tu czuć zgrzyt było w przypadku głównej bohaterki, którą gra Niemka Julia Jentsch. Nie wiem czemu Szumowska ją wybrała akurat. Widziałbym w tej roli Maję Ostaszewską, ale rozumiem, że względy osobiste na to nie pozwoliły, bo dodam, iż mąż Szumowskiej Maciej Englert związał się potem właśnie z Ostaszewską:) Ale za to Małgorzata Hajewska w roli matki, albo Andrzej Chudziak w roli ojca, Maciej Stuhr w roli męża czy Iza Kuna jako siostra albo Rafał Maćkowiak jako jej narzeczony, niedoszły ksiądz, to już gra aktorska, którą można zakwalifikowac jako wybitną.
Nieprzypadkowo chyba trzon aktorów dobrany został z zespołu Krzysztofa Warlikowskiego, z dawnego Teatru Rozmaitości. Ci aktorzy w tym filmie są, nie grają. Są tymi mężami, matkami, ojcami. I to też rzadkość w polskim kinie.

A w życiu, to Wam powiem, czasem jest tak jak w kinie, trudniej jest w nim być niż grać.

amen:)

ps. na ostatnim zdjęciu reżyserka i Maciej Englert.
strona: 1 2 3
    dodaj do dodajdo

Komentarze

dodaj komentarz
mathilde [22.02.09/00:09]

my właśnie

z satyą dzisiaj widziałyśmy. z dużym opóźnieniem, ale na szczęście nasze kino malutkie się 'powtarza' czasem ku zadowoleniu widzów

noii przygnębiające, ale jednocześnie ludzkie, i mnie się to podoba. że ktoś w kinie pokazuje życie. robi wrażenie, bo jak ma się te 20 lat, i się jest otoczoną jednak przez holiłudzkie bajki, to się jednak zatraca to poczucie, że tak to w życiu jest, i nie ma się co czarować, że wszyscy będą zawsze młodzi piękni i szczęśliwi i umierać będą z pełnym makijażem i uśmiechem, że odchodzą bez strachu do lepszego świata. banały piszę, ale jednak taki zimny prysznic w takiej postaci się przydaje. i aktorsko bardzo, bardzo, bardzo. rzadko mi się zdarza zwracać uwagę na grę, skupiam się na fabule, a tu na mnie duże wrażenie zrobili.
A74 [21.11.08/20:44]

Chciałam ten film

obejrzec już na WFF ale zabrakło biletów. Ciesze sie że wszedl do kin tak jak inny film festiwalowy "Rodzina Savage", który polecam.
Virginia [21.11.08/10:01]

Ja obejrzałam

wczoraj...byłam sama, muszę to przetrawić, bo wróciłam z kina o północy troszkę rozbita na "za" i "przeciw"...
jerry1111 [16.11.08/15:53]

tru, kajt

obglundneli juz ?
jerry1111 [13.11.08/18:10]

a popcorn ukupiłeś ?

i coca colę ... i chrupki ...
kajt [13.11.08/17:55]

no

no to ten, zarezerwowalem juz bilety ide jutro ;>
Truskawka [12.11.08/13:07]

jerry

no dobra se wezne obejrze i zobacze jak on sie tam zaprezentowal a potem ci przyznam racje alibo nie :)
met [12.11.08/11:45]

jerry

ja miałam róznorakie zainteresowania, i literatura wojenna i obozowa swego czasu, ale realizm magiczny jakoś mnie nie brał nigdy.
rozrzut w upodobaniach mam ogromny, ale filmy w stylu Kieślowskiego pociągały mnie zawsze:)
jerry1111 [12.11.08/11:11]

tru

jak ja bym cię opiertego to byśmy już ze sobą nie gadali ...

tu nie chodzi o szufladkowanie ale o wewnętrzne że tak powiem, parexcellence, jednakowoż, odczucie. Nic na to nie poradzę że on jest dobrym aktorem i gra w stu tyysiącach wybitnych dzieł - przeszkadzała mi to jego facjata i basta ! I nic do tego nie ma Twoja Ciocia, Nicholson ani sto tysię fy aktorow grających w reklamach. Bo an block mi to absolutnie nie przeszkadza, ale w tym konkretnym przypadku zadziałal podświadomie mechanizm odrzucenia, ktory połączył się jeszcze z tym że on mi tu po prostu fizycznie nie pasował.
Truskawka [12.11.08/10:56]

slonice jerry

ty mnie tu nie opertegowywuj tylko ja zem sie odniosla to twoich wlasnych slow "M.S.kojarzy mi sie ostatnio bardziej z reklamą banku, robieniem sobie jaj i kabaretem niż dobrym filmem"
dokladnie jak cioci mej kojarzy sie Nicholson ;))))))
Amen bo mecia reszte juz napisala:)

a do zdania swego masz prawo i ja ci go nie odbieram bo sie boje ;))))))))))) ja tylko napisalam z czym mi sie szufladkowanie kojarzy :)))
jerry1111 [12.11.08/10:48]

meeeeeetttttt

buuuuuziiiiiiiiiiiiiiiiii

luk triumfalny, na zachodzie bez zmian, noc w lizbonie, fabryka oficerow, te sprawy... fajne nie ? :)
ale to taka ... męska literatura jednak ... chyba

a na poważnie - wiele rzy mialem rpoblemy z akceptacją ogolnonarodowej mody ... mam to zresztą do tej pory. nigdy nie kierowalem sie gustem krytyki czy jakiegoś mniej lub bardziej zdefiniowanego "ogółu". Albo mi coś pasi albo nie .

Wracając do tematu:

1. film , ktory chciałem gorąco polecić to "Inwazja barbarzyńców" a nie najazd jak wczesniej pisalem. Wybaczcie starszemu człowiekowi - skleroza ... tutaj link ro recki i zwiastuna filmowego : http://film.gazeta.pl/film/1,24464,1493167.html

Film też kameralny, tematyka trochę podobna ( ale nie do konca ) - ale też o śmierci i żegnaniu się z życiem , rodziną ,znajomymi .piekny film - warto myknąć po CD ( jak gdziekolwiek jest )
met [12.11.08/10:23]

JERRY

a wiesz, że ja też ibero nie bardzo a pamiętam Kirsta i Remarque`a:))
jerry1111 [11.11.08/23:49]

met

fakt i te sprawy - ok
wypowiedz tru - bez jaj - moja odpowiedz to byl żart - jak ja sie moge na Was wkurzać ?
ja do Twojej recki nic nie mam - odczep sie. chodzi mi tylko o opinie tych co nie oglądali - podadamy jak zobaczą

na koniec: do mnie nie trafil ten srodek wyrazu. westerny lubilem jak mialem 15 lat. kaluzynsiego nie znalem osobiście. ale mnie smieszyl. kieslowskiego tez do konca nie trawilem. prozy iberoamerykanskiej do konca tez nie. marquez'em sie wszyscy ekscytowali i czytali bo trzeba bylo czytac a ja to malem w dupie i wolalem Reamarque'a i Kirsta...
met [11.11.08/23:40]

jerry

nie, to nie jest stwirdzenie FAKTU, tylko stwierdzenie co ci sie nie podoba:)
i nad tym rzeczywiście nie ma co dyskutowac, bo już to omówilismy, tobie się nie podoba, mi sie podoba:) i tyle.
a Truskawka zwróciła uwagę tylko na pewnien typ myslenia o czyms i z humorem przyrównała to do scheamtów myslenia pewnej kategorii ludzi:))

poza tym nie zgadzam się z tym co napisałeś, o filmie, bo wynikło, że moja recka to mega uproszczenie, że powstał, że szczery, że o waznych sprawach iw szyscy sie cieszą;]
a ja przecież wyjaśniłam, dlaczego film może sie podobać, ale nie pisałam, że musi;]

wystarczy stwierdzić, do mnie nie trafił ten środek wyrazu i już, zdarza się. Kieslowskiego też nie wszyscy uwielbiali, Kałuzyński był zdania, że to nudzioarz był:) i oglądał westerny:))
jerry1111 [11.11.08/23:32]

tru,met

wiem że trudno to sobie wyobrazić, ale chyba się nie rozumiemy.

"Niby miał grać miętka gumkę i ją grał ale nijak tak, bez przekonania. A i obraz jego facjaty z tatusiem w bankowych kaczkach nie pomagal mi w odbiorze filmu a raczej przeszkadzał. ( nie rozpoczynaj tylko teraz dyskusji ilustrujac Zamachowskim tezę że mozna być aktorem wielkim i grać w reklamach - wiem, zgadzam się i absolutnie popieram i źle nie oceniam :)
Ale M.S mi tu kompletnie nie pasuje. Osobowością, fizjonomią, grą, wszystkim. I tyle. " - gdzie tu jest mowa o tym że MS jest zlym aktorem. Ja po prostu piszę ze w rtej roli mi nie pasował i mam do tego SWIETE PRAWO. To nie jest dyskusja, to jest stwierdzenie faktu. O tym nie ma co dyskutować. Mi się coś nie podoba. To nie jest argument w dyskusji ale, powtórzę, stwierdzenie mojego, subiektywnego odczucia. kropka ok ?

Jak zaczniemy dyskusje o tym czy ktoś dobrym aktorem jest to się mozemy zacząć chlastać żyletkami uprawiając dziką polemikę - tu bedzie miejsce na argumenty i przekonywanie do swoich racji.

A poza tym prosze mnie nie porównywać ze starymi , takimi sobie kobiecinami bo opierdolę !

amen

a tych wszystkich dla ktorych sam fakt że taki film powstal, ze ktos o nim co s mowi, że ktos w nim gra, ze jest najlepszy i że jest szczery i traktuje o ciekawych sprawach , dla których to oznacza za film jest reeweeelacyyyjny to ja im tego życzę. na serio :)
ale pojdzcie najpierw do kina
amen
martolina [11.11.08/23:14]

jest! oczywiscie :) bo sie zagapilam we Polsze i se tylko Testosteron zabralam

:)
met [11.11.08/23:11]

Marto

a Lejdis w pakiecie jest? bo to trzeba zobaczyć:) i Iza Kuna też tam występuje:)
martolina [11.11.08/23:10]

kochana, na zas, czyli na przyszlosc, ze jak sie pojawi

tak na goraco, bo potem zapomne. O tak. A jest taka osoba co liste mych filmow robi - wlasnie mnie mama nawiedzi na swieta z paczuszka od niej. I nie pwoiem, bylo mi ciezko pozbierac tyutuly polskie, co je musze nadrobic. Wiec teraz na biezaco podsylam info :)
met [11.11.08/23:02]

marto

ale jak zamówiłaś jak on dopiero w kinie jest?:)
martolina [11.11.08/22:53]

a zapomnialam dodac, ze zamowilam sobie filmik, bo

mnie meciu recenzja zaciekawilas
martolina [11.11.08/22:53]

ja juz sobie zamowilam filmik, bo wiadomo

na kino nie mam co liczyc... bede musiala poczekac. Chociaz jak to produkcja polsko-niemiecka... ee watpie, nie u nas we wsi
ax [11.11.08/21:59]

...

ciekawa jestem już.
Bo mnie zaciekawiłaś recenzją, met...i to bardzo...:)
pójdę na ten film. Jak najszybciej.
met [11.11.08/21:41]

tiramis

no mnie też przeszkadzały te przerwy, fakt:)

Tru:))

Jerry:)
wiesz, najważniejsze w sumie jest to, że jest o czym dyskutować, filmy gnoty na pewno nie pochłaniają niczyjej uwagi. Poza tym nie ma sensu dyskutować nad argumentami"mnie psauje, mnie nie pasuje", bo przecież wiadomo, każdy ma swoje widzimisię.

ja powiem tylko tyle, film nie jest banalny i robi wrażenie, nie zdarzają się często takie rzeczy w polskim kinie. Ja mam tylko obawy, żeby Szumowska nie została reżyserką jednego obrazu, ale mam nadzieję, że znalazła swoją drogę i będzie ją konsekwentnie realizować, z takim własnie prychnięciem, skrzywieniem w chichocie nad ludzkimi przypadłościami.
Cynamonek [11.11.08/20:43]

aaaa

ja s łyszałem , ze ktoś tam uznał , ze film jest uznany za jeden z lepszych od czasów Kieślowskiego!!! I to mi wystarczy, już chcę go zobaczyć!!!!
Truskawka [11.11.08/20:36]

jerry

ja tylko wtrace wtret jeden ;))))))) oczywiscie twoje zdanie o MS jest twoim zdaniem i masz do tego prawo, filmu nie widzialam trudno mi sie wiec wypowiadac na temat tej konkretnej roli. Jednak widzialam MS na zywo w teatrze i zgadzam sie z Metka. MS jest na prawde swietnym aktorem. Patrzac na niego na scenie nie widzialam Stuhra widzialam odtwarzana postac a takie aktorstwo w Polsce jest bardzo rzadko spotykane.
I fakt, ze wciagniety zostal do jednej z najlepszych trup teatralnych w Polsce swiadczy bardzo mocno o tym, ze ja i mecia to nie jedyne osoby, ktore uwazaja, ze Stuhr grac potrafi.
No i aktor grajacy w reklamie to zadne dziwo i dlaczego jedno mialo by sie gryzc z drugim? Ot po prostu kolejna rola tyle, ze krotsza i za lepsze pieniadze.
Czy John Cleese nie moze grac juz nigdzie bo zagral komiczna reklame?:))))nota bene on tez potrafi zaskoczyc i zagrac postac dramatyczna.
Troche zabrzmiales mi tutaj jak moja ekhem....ciocia (najmocniej cie przepraszam), ktora od Lotu nad kukulczym gniazdem nie ogladala Nicholsona w zadnym filmie bo jej sie zle kojarzy....tylko, ze ona to wiesz kobicina taka sobie jest no...:)))
tiramisu [11.11.08/20:33]

film

wg mnie jak na ostatni dorobek polskiego kina na prawdę dobry, przeszkadzały mi tylko przerwy w trakcie, ktore jakoś rozpraszaly. cięzki temat przedstawiony w bardzo bezposredni sposob odarty z jakiejs patetycznosci, tak wlasnie groteskowo jak napisala met ale wplynelo na to ze jeszcze bardziej sie wczulam i troche wrocily wspomnienia.. a co do gry Stuhra -bezblednie wczul sie w role.
jerry1111 [11.11.08/19:26]

met

1. nie chodzi o nastawienie - umiem się przestawiac jezeli trafie na cos innego niz wczesniej zakladalem :) bardziej brak elementu, ktory by mnie w czasie projekcji włączył - moze kwestia wrazliwosci ( w co raczej wątpię ), może zbyt skomplikowana (a moze zbyt prosta ) forma przekazu
2. Katyn - po piersze chodzilo mi o to o czym piszesz ( nie kieruję się nigdy ocenami krytyki czy gwiazdkami w serwisach internetowych ) po drugie o to ze tematyka ( nie wiem jak ciężka, poruszająca, wzruszająca, ... ) to jedno a warsztat drugie.
3. tak jak nie przeszkadzala mi Kuna ( rewelacyjna ! chyba najlepsza w calym obrazie ) gra aktorow odtwarzajacych matkę, ojca, milczącego przyjaciela) tak M.S nie pasował mi tutaj kooompleeetnieeee. Co, gdzie i z kim on teraz gra nie ma na to najmniejszego wpływu. Niby miał grać miętka gumkę i ją grał ale nijak tak, bez przekonania. A i obraz jego facjaty z tatusiem w bankowych kaczkach nie pomagal mi w odbiorze filmu a raczej przeszkadzał. ( nie rozpoczynaj tylko teraz dyskusji ilustrujac Zamachowskim tezę że mozna być aktorem wielkim i grać w reklamach - wiem, zgadzam się i absolutnie popieram i źle nie oceniam :)
Ale M.S mi tu kompletnie nie pasuje. Osobowością, fizjonomią, grą, wszystkim. I tyle.
met [11.11.08/18:56]

jerry

oczywiście, ż ekażdy ma swoje zdanie i powinien takie mieć, to oczywista oczywistość, ale weź też pod uwagę, że możesz nie dostrzegać w tym filmie wartości, bo akurat nie jesteś nastawiony na tego typu obraz. właśnie nie różniący się od realiów, okrtunie rzeczywisty a jednocześnie wzbudzający parsknięcie.
ale to, że nie masz nastawienia na tego typu formę, nie oznacza, że jest ona kiepska, w końcu z jakiegos powodu podobała się ona wielu ludziom, którzy nie uznali filmu za gniota.
i nie dlatego, że to Szumowska, bo ta do tej pory nie zrobiła nic wzbudzającego entuzjazm. tak, że odniesienie do Katynia nie pasuje mi w tym momencie.
no chyba, że miałeś na myśli, że krytycy swoje a widzowie swoje.
w przypadku Katynia zdania były równo podzielone, byli zwoelennicy jak i krytycy.

Ten film nie jest filmem z rozmachem, jest kameralny, a jednka ma jakieś wieksze przesłanie i to też stanowi o jego sile.

co do Stuhra, to oczywiście nie musisz wiedzieć o nim wszystkiego, Stuhr podejmując się reklamowania banku, wiedział na co się anraża, że na takie skojarzenia właśnie. Dla mnie Stuhr to od jakiegoś czasu znakomity aktor, który wyrósł z gnitków w rodzaju poranek kojota, zagrał u Warlikowskiego w Aniołach w Ameryce znakimcie i zosstał przyjęty do tej eksluzywnej grupy teratralenej do Teatru Nowego, gdzie gra razem z Ostaszewską, Cieleckę, Poniedziałkiem, Chyrą, Celińską, Maćkowiakiem, Małgorzatą Hajewską i in. A to coś oznacza, że jest po prostu znakomitym aktorem i żadna rekalam, przynajmniej w moich oczach, mu nie zaszkodzi, zaś jego poczucie humoru jest mi nad wyraz bliskie.
poza tym nigdzie nie czytałam jakoby Szumowska miała decydować się tylko na nie ograne twarze. To, że zaangażowała Niemcvów do obsady bardziej dowodzi tego, że jest to jednak film, ktory powstał w kooprodukcji, więc stąd ten niemiecki nabór.moim zdaniem akurat tu zupełnie zbędny, nietrafiony, no ale reszta jest znakomita, np rpola Izy Kuny, że można to jakoś przełknąć.
jerry1111 [11.11.08/18:31]

met

pewnie. każdy ma prawo do wlasnego zdania. ja od kina jednak oczekuje czegoś więcej, moze wlasnie tych form arystycznego wyrazu, ktore ofdrózniają fabulę od dokumentu, czy kino interesujące od nudnego obrazu... To ż obraz jest, jak slusznie zauwazylas, plaski powoduje to ze mnie on nie rusza. Moze nie jestem zbyt subtelny...
Pamiętam fantastyczną dyskusje kilka miesiecy temu po premierze Katynia gdzie z jednej strony w studiu tvn24 siedzial prowadzący, Globisz i Englert, z drugiej w studiu w innym miescie krytyk filmowy, niejaki Kot - jeden z niewielu krytykow obrazu. Otoz gosciom warszawskiego studia w glowach sie nie miescilo jak mozna rzucać cień na świętości jakimi są sam mistrz i KAZDY z definicji film jaki stworzy i mowic ze film jest do bani. Jak lubie Engletra i Globisza tak wchodzenie Wajdzie w dupę tylko dlatego że jest Wajdą i że sie w tym filmie gralo mierzilo mnie okrutnie. Że Wajda, że Katyń, martyrologia i w ogole. I wtedy Kot powiedzial rzecz najistotniejszą - że gdyby tematyka poruszana w filmie miala mieć znaczenie przy ocenie wartości artystycznych to wszystkie festiwale wygrywaly by filmy o II wojnie swiatowej, raku, aids i innych plagach egipskich ... A Katyn jest filmem miernym z artystycznego punktu widzenia mimo tematu o znaczeniu kapitalnym dla kazdego polaka.
Wracajac do 33 scen ... wiem że jest tam zawarty duży pierwiastek aoutobiograficzny reżyserki, wiem że nie jest to kolejny bond, wiem ze traktuje o sprawach tragicznych, ale też wiem że czegoś mu brakuje. A co do obsady to akurat gra glownej bohaterki mi nie przeszkadzala, natomiast obecnosc mlodego Stuchra tak - decydując się na anonimowe twarze trzeba bylo byc konsekwentnym do konca a M.S.kojarzy mi sie ostatnio bardziej z reklamą banku, robieniem sobie jaj i kabaretem niż dobrym filmem
Virginia [11.11.08/17:56]

Lubię

takie kino, cenię u reżyserów tą umiejętność przekazywania prostoty w sposób chłodny, wręcz arogancki, a mimo tego przejmujący. Widziałam zwiastun i też czekam, aż w moich szanownym kinie się pojawi.
Podobny chyba będzie film "0_1_0" z m.in. Marią Peszek, Marią Seweryn. Tak mi się przynajmniej wydaje po zwiastunie. Chyba 14 list jest premiera.
A z amerykańskich wersji bardzo podobnego kina polecam "Śnieżne Anioły", właśnie dzisiaj obejrzałam.
Tulia [11.11.08/16:39]

zainteresowałą mnie ta recenzja,

wybiorę się, bo na Bonda raczej nie, ale to co napisałas wygląda ciekawie - szczerość, prawda o trudnych sprawach to do mnie przemawia, zobaczymy jak to odbiorę.
le fate niezalogowanti [11.11.08/16:15]

uwielbiam

książki Doroty Terakowskiej, czytałam też "Moja mama czarownica" napisana przez Katarzynę T. Nowak i myślę, że w tym tygodniu zobaczę ten film, tym bardziej, że mnie Met zaciekawiła..
met [11.11.08/15:36]

jerry

wszaksz napisałąm, że całośc jest płaska, i na tym polega cały wic, że o rzeczach trudnych mówi film prosto, bez fajerwerków, że dialogi są zwyczajne, takie jakie wystepują w środowisku naturalnym. i moim zdaniem tak, to może rodzić niechęć, ludzie często oczekują od kina czegoś innego niż widzą na codzień. oczekują uwznosleń i dlatego film Szumowskiej jest taki przewrotny, bo celowo nie zaprzęga tychw szystkich znanych środków, dzięki którym widz lejej łzy nawet jak nie chce.

to film trudny, ale mocno uczciwy. a dodatkowo taki rodzja kina lubię.
jerry1111 [11.11.08/15:11]

no więc tak

spędzając ambitnie ( na kanapie ) ostatni długi weekend dalem sie pierszej namowic na 33 sceny i ... niestety klapa.
Żeby bylo weselej nie mialem kompletnie pojęcia dlaczego ale film do mnie nie przemowil w ogole. Co więcej, twarz pierwszej też była sucha co jednoznacznie pokazywalo że do niej tez nie trafil.
A dlaczego ? Nie wiemy. Nie katrorstwo, bo to bylo więcej niz ok, nie scenariusz ( chociaz teksty mnie nie powalaly ) - najprawdopodobniej rezyseria. Calośc plaska jak freesbee ( nie zawsze trudna tematyka załatwia sprawę ). Wlazlem, obejzalem, wyszedlem i nic.

Jak ktos oglądał "Najazd barbarzyncow" moze sie swietnie przekonac jak mozna tego typu temat potraktować po mistrzowsku. 33 sceny klapą nie są ale wybitnym dzielem tez. Oczywiscie to moje zdanie
met [11.11.08/14:24]

e no to

skoro słychac o filmie za granicą, to musi, nie byle co:))
Truskawka [11.11.08/14:22]

slyszalam i

czytalam o tym filmie a ty tylko dolalas oliwy do ognia. Na pewno wybiore sie do kina jak tylko dotre do kraju albo znajde kino w Londku, ktore podobno puszcza polskie filmy.
divi [11.11.08/13:41]

w takim razie

poszperam w internecie i może znajdę gdzieś małą salkę kinową, gdzie grają filmy zagraniczne i niekomercyjne. Takie odchamienie się po Bondzie :)
met [11.11.08/13:36]

divi

no film jest polsko niemiecki tak naprawdę, zbiera nagrody za granicą, może gdzieś tam pokażą. przekracza na pewno granice jeśli idzie i o treśc i o ujęcie. w Polsce dopuszcozno go do szerokiej dystrybucji, co rzadko przytrafia się polskim filmom niekomediom w stylu Lejdis, więc ten.
takamała [11.11.08/13:33]

tak sobie

właśnie pomyślałam, że poza frajdą z pójścia do kina na dobry film, miałoby to jakieś działanie terapeutyczne i prostujące nieco spojrzenie. Tak ogólnie, na wszystko.Może...
divi [11.11.08/13:30]

słyszałam o tym filmie w TV...

szkoda, że nie mam tu kina, w którym grają filmy inne niż angielskie lub amerykańskie, bo chętnie bym się wybrała. Choćby dla samego młodego Stuhra, o którym zrobiło się strasznie cicho ostatnimi czasy i Izy Kuny.
Pozostaje mi czekać, wiadomo na co :)
met [11.11.08/13:24]

mała

moim zdnaiem powinno się robić to, na co czujesz, że masz akurat ochotę. Niech cie nie rpzeraża temat, bo jak wiadomo, ujęcie jest często ważniejsze od treści:)
takamała [11.11.08/13:22]

met

wstęp mnie nie zniechęcił... wręcz przeciwnie poszłabym do kina po samym wstępie. Chociaż nie wiem czy to dobry moment dla mnie na takie kino... słyszałam już o tym filmie i całą sobą zapragnęłam obejrzeć. Po tej recenzji chcę jeszcze bardziej

Pisz i twórz jedyny autorski serwis
dla ludzi, którym się chce!





Cafenews